Brak potrzeby przyjazni

15.05.14, 15:01
Coś sie we mnie zmieniło. Zawsze bylam otoczona paczka swoich znajomych/ kolezanek, a teraz nawet mi te kolezenstwa uwieraja. Nie potrzebuje ich. Mam zupelnie inne poglady od kolezanenek w wielu kwestiach. Nie raz niestety zawiodlam sie na nich. Rozstalam sie z facvetem i teraz jedynie czego chce to chce znalezc kogos powaznego z kim zalozxe rodzine. Powoli odcinam kontakty ze znajomymi. Malo mnie zaczynaja intyeresowac ich problemy- nie wiem moze to egoistyczne ale do szczescia nie sa mi potrzebe. Myslicie, ze dziwaczeje? czy po prostu niektorzy tak maja ze nie odczuwaja w pewnym momencie zycia potrzeby przyjazni? moze gdybym znalazla prawdziwa, szczera przyjazn. Moge utrzymywac z nimi kontakt raz w roku pogadac przy kawie i tyle. Ma ktoras podobnie?
    • alpepe Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 15:03
      boskie.cappucino, to ty?
      • mangozczekolada Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 15:07
        Nie, nie :> forum podczytuje ale nie uczestnicze w dyskusjach
    • gocha033 Nie tedy droga... 15.05.14, 15:08
      Zwlaszcza, gdy chce sie znalezc "kogos powaznego" - to odcinanie sie od znajomych
      nie poprawi Ci szans na to - a raczej przeciwnie.
      • mangozczekolada Re: Nie tedy droga... 15.05.14, 15:18
        Powiedzmy, ze juz znalazlam. Poki co na luznej stopie kolezenskiej. Ale nawet jakbym nie znalazla czy tam nie wyszloby i znowu zostalabym sama naprawde nie mam potrzeby. Mecza mnie te spotkania niemilosiernie, czekam az sie skoncza. Zasypuja mnie one swoimi problemami- jakbym swoich nie miala. Wiem, ze to okrutne co pisze ale mam swoje zycie, swoje problemy, ze spotkan z nimi wychodze zmeczona psychicznie, bardziej zdolowana, zamiast zrelaksowac sie i usmiechnmac jak ze znajmymi. Okej mam jedna kolezanke z ktora widuje sie raz na pol roku swietnie sie przy tym bawiac i to mi naprawde wystarcza, moze dzieki temu ze tak rzadko sie widujemy zadna z nas az tak sie nie uzewnetrznia, nie opowiada o problemach, nie zalamuje i nie ciagnie w dol drugiej. Zreszta jak napisalam patrzac z perspektywy kilka razy naprawde sie zawiodla, a jednak nadal kiedys tam utrzymywalam kontakt bo jeszcze kilka lat temu tego potrzebowalam. Zalezalo mi na gronie znajomych, chcialam byc lubiana, popisywalam sie, imprezowalam, teraz totalna zmiana o 180stopni. I przez kolezanki nigdy nie poznawalam faceta wrecz przeciwnie na kazdego sa anty i widza same wady, a swoich znajomych trzymaja jak pies ogrodnika tak na wszelki wypadek gdyby im z obecnym nie wyszlo. Ja tez mam swoje wady jasne, ze tak i teraz wychodze na jakas totalnie chamska ze tak o kims pisze. Gdybym znalazla prawdziwa przyjazn, pewnie bym chciala ja utrzymywac. Znajomi mnie mecza. Totalnie. Moze juz cos ze mna jest nie tak..
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nie tedy droga... 15.05.14, 15:30
          Tak, z opisu wynika że jesteś beznadziejną koleżanką i dobrze będzie jak swoje piapsiuły zostawisz.
          • mangozczekolada Re: Nie tedy droga... 15.05.14, 15:44
            Nie zaprzeczam, tylko nie chce urywac kontaktu na amen mnie by odpowiadalo jak raz w roku sie z nimi zobaczyć czy raz na pol roku, na chwilkę pogadac co u kazdej i tyle. Nie wiem jak to delikatnie rozegrac, poki co unikam spotkan, wymiguje sie, przez telefon tez staram sie ograniczac rozmowy moze samo z siebie jakos naturalnie rozluznimy relacje, spotykajac sie tylko z jakis okazji. Tylko nie wiem czy to normalne czy wszystko ze mna w porzadku ze zaczynam sie tak troche izolowac. Nie chce wpedzac sie w wyrzuty sumienia, ze empatycznie ich nie wysluchuje i nie pomagam bo przy tym skutecznie siebie wpedzam w zly nastroj, a tego nie chce bo jak pisalam mam wystarczajaco swoich zmartwien. Mam siostrę i akurat teraz moje relacje z nią się bardzo poprawily, moze tez dlatego ta zmiana i potrzeba mniejszej przyjazni.
            • maitresse.d.un.francais Re: Nie tedy droga... 15.05.14, 17:39
              Nie chce wpedzac sie w wyrzuty sumienia, ze empatycznie ich nie wysluchuje i nie pomagam bo przy tym skutecznie siebie wpedzam w zly nastroj

              No to się nie wpędzaj.

              Tylko potem nie miej pretensji, że ktoś o twoich nie chce słuchać. Bo to go wpędza w zły nastrój.

              W którym roku życia dostałaś pierwszego kompa?
    • light_in_august Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 15:30
      Różne fazy miewa się w życiu, mniej czy bardziej towarzyskie. Jeśli faktycznie tego nie potrzebujesz, to po kiego groma się zmuszać? Przyjaciele bywają potrzebni, ale bez przesady, bez nich też da się funkcjonować.
      • mangozczekolada Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 15:46
        Zastanawialam sie po prostu czy ze mna wszystko w porzadku....czy inni czasami tez tak maja, bo ja stracilam taka potrzebe po raz pierwszy w zyciu, kompletnie mi nie zalezy, a nawet zalezy zeby rozluznic przyjaznie.
        • mangozczekolada Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 15:48
          Nie bede sie na sile zmuszla, bo to faktycznie nie ma sensu. Wtedy jeszcze bardziej mnie one irytuja, jak zmuszam siebie do spotkan i staram sie tego wysluchiwac, to wtedy jeszcze bradziej irytuje sie na nie w duchu, a to az bez sensu, bo w koncu nawet nie wiedza, ze ja nie mam ochoty i sa bogu ducha winne
          • 10iwonka10 Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 19:22
            Ciezko to ocenic jak sie ciebie nie zna. Moze otaczasz sie takimi kolezankami ktore sa za bardzo skoncentrowane na sobie, albo jakies takie 'drama queens'-
            Sa takie osoby co caly cas tylko o sobie tylko 'ja ja' wogole nie sluchaja drugiej osoby bo nie sa zainteresowane niczym oprocz siebie.Tez sie od takich znajomych odcinam bo mnie mecza. Natomiast mam dobre kolezanki z ktorym spotykam sie co miesiac dwa- idziemy gdzies na drinka czy cos zjesc pogadamy, posmiejemy sie i jest ok. Dla mnie kluczowym czxynnikiem wsrod zanjomych to dobre poczucie humoru.
    • przeciezwiadomo Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 19:32
      Bo przyjaźń to nie są kawki i plotusie z kopcilankami tylko coś znacznie więcej.
      Ale ludzie często mylą te dwa rodzaje układów.
      Masz dość bezproduktywnych spotkań, możliwe też, że jesteś osobą introwertyczną, która męczą kontakty międzyludzkie. Odpocznij od ludzi i zobacz, o co tak naprawdę w tym chodzi :)
      • bosanova77 Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 19:43
        Mam tak samo.Odrzut od koleżanek, ich gadek, problemów, mózgu z kisielu...ide na kawe,siadam na leżaku,słonce świeci, i zero paplaniny, zero pstykania fotek omórką na instagrama, zero"a wiesz...""a słuchaj...".Ile można?Może mi przejdzie...narazie neich tak bedzie.
        • mangozczekolada Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 19:55
          O, o wlasnie o to mi chodzi! to sa bezproduktywne spotkania, ploty o glupotach, problemy z d wziete...plus dołowanie, bo my juz taaaakie stare, bo my to w tym brzydkim miescie, bo my to juz nie zalozymy rodziny, bo wszyscy juz maja, a my nie mamy. Kiedys to mi tak nie przeszkadzalo bo byc moze te 2-3lata temu bylam na podobnym etapie zajmowania sie swoim zyciem. Teraz one mi zupelnie nie pasuja, a mecze sie bardzo w ich towarzystwie. Nikogo nie szukam, bopbardzo dobrze poki co mi samej i wystrczy ktos bliski czyli siostra na moje problemy. Gdyby one naprawde mialay jakies powazne problemy to byc moze, a nawet napewno staralabym sie byc empatyczna. Zreszta zaobserowowalam juz tyle podkladania sobie swin miedzy roznymi kombinacjami kolezanek, ze naprawde nie mam ochoty na przyjaznie z obcymi osobami, ktore byc moze predzej czy pozniej zrobia mi to samo broniac swojego interesu. Jak pisalam i ja sie nie raz zawiodlam i widze co sie dzieje. Spotykam sie toznajoma, na inna znajoma. Spotykam sie z inna znowu to samo. A udaja wszystkie ze to takie wielkie przyjaznie,polukrowane to wszystko, przeslodzone az rzygac sie chce. Juz mi po prostu na nikim nie zalezy tylkmo na wlasnej rodzinie, a nie na obcych babach, ktore w biedzie nie wiem czy by mi pomogly. Odcinam sie zupelnie. Siostra, kuzynka mi w zupelnosci wystarcza i im jakos bardziej ufam.
          • przeciezwiadomo Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 20:10
            Od razu wiedziałam, że to o to chodzi :)
            Prawdziwie bliska osoba nigdy Cię nie zmęczy :)
            • maitresse.d.un.francais Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 20:43
              przeciezwiadomo napisała:

              > Od razu wiedziałam, że to o to chodzi :)
              > Prawdziwie bliska osoba nigdy Cię nie zmęczy :)

              Zmęczy, zmęczy, ale warto przejść przez taki kryzys.
        • maitresse.d.un.francais Mózg z kisielu? 15.05.14, 20:42
          bosanova77 napisała:

          > Mam tak samo.Odrzut od koleżanek, ich gadek, problemów, mózgu z kisielu...

          Chyba te koleżanki sama wybrałaś? Czy ktoś ci je siłą wmusił?
    • sleepsafe Re: Brak potrzeby przyjazni 15.05.14, 20:43
      Na szczęście mamy ten komfort w życiu, że możemy sobie znajomych wybierać wg własnych potrzeb. Jeśli więc te spotkania nie wnoszą niczego do Twojego życia, nie ma sensu tracić na nie czasu. To jest akurat zdrowy egoizm i nie widzę w tym niczego złego.
      Natomiast jeśli spotkasz ludzi, z którymi rozmowa będzie stanowiła przyjemność, nawet słuchanie o ich problemach będzie dla Ciebie czymś cennym.
      Przyjaźń jest jednym z piękniejszych doświadczeń w naszym życiu.
      Życzę Ci, żebyś tą właściwą poznała jak najszybciej.
Pełna wersja