Post na bardzo serio.

16.05.14, 12:58
Wiem, że temtyka może się okazać lekko niestrawna ale ja naprawdę tak myślę.
Każdy z nas powyżej 18 roku życia ma już swoje doświadczenia i te doświadczenia determinują obecne myślenie. Powiedziałbym - niestety. Niestety gdyż żadna kobieta mi nie pasuje. Umysłowo/psychicznie/mentalnie/intelektualnie/itd.
Jak ja bym chciał być takim tłumokiem co wraca z pracy, zje obiad, połozy się w wysprzątanym pokoju i poogląda TVN Turbo. Wieczorem wyciągnie interes i szybko zrobi swoje. Marzę o takim życiu. Marzenia ściętej głowy. Wymagam, chcę interakcji z kobietą, nie tylko fizycznej ale także intelektualnej.
Zaznaczam, że nie idzie mi o wysokie IQ, doktorat z matematyki czy podobne bzdury. Wiem, że wiecie o co mi chodzi.
Że też nie urodziłem się gejem ale prostym, wiejskim hetero :(.
    • alpepe Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:17
      Oj, biedaku, ale ja mieszkam w Berlinie i nawet podwójną osiemnastkę już dawno przekroczyłam.
      A na serio: wartościowe intelektualnie dziewczyny cię nie interesują. Nie próbujesz się wgryźć we wnętrze takiej osoby, tylko oceniasz po okładce. Przykro.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:24
        Co znaczy wgryźć się we wnętrze takiej osoby? Dlaczego mam się w kogoś wgryzać?
        Okładka - pochopny wniosek.
    • sweet_pink Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:19
      Ja sobie czasem powtarzam pretensje "Boże czemu nie stworzyłeś mnie szczęśliwą idiotką", ale szybko mi przechodzi. Jakoś leci to życie.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:26
        Zastanawiające jest, że prawie każdy tak mówi. Łącznie z Tobą i mną.
        • senseiek Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:54
          Indianie w dzungli zawsze maja takie zadowolne miny.
          Wystarczy im, ze zlapia jakas malpe na obiad, albo rybe, i juz sa szczesliwi.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:56
            No, potwierdzasz.
        • sweet_pink Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:21
          Bo każdy (może nie każdy, ale wielu) myśli o sobie, że jest mądry, a swoje cierpienia uważa za wyjątkowe. Tak już jest ludzka "optyka".
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:34
            Typowa typowość.
            • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 11:10
              qesem napisał:

              > Typowa typowość.

              Masz zadatki na młodego Wertera, ale to wcale nie jest typowa typowość. To raczej typowa nietypowość.
        • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 11:09
          qesem napisał:

          > Zastanawiające jest, że prawie każdy tak mówi. Łącznie z Tobą i mną.

          Prawie każdy? Ja nie spotkałam się z takim przypadkiem jeszcze, oprócz ciebie i jej na forum.
    • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:22
      qesem napisał:

      > Każdy z nas powyżej 18 roku życia ma już swoje doświadczenia i te doświadczenia
      > determinują obecne myślenie.
      >Powiedziałbym - niestety. Niestety gdyż żadna kobieta mi nie pasuje. Umysłowo/psychicznie/mentalnie/intelektualnie/itd.

      Powiedziałabym, że twoje bogate życiowe doświadczenia powinny chyba już skręcić nieco tory twojego rozumowania tak, żeby doprowadziły cię one do nieuchronnego wniosku, że widać tak już w życiu jest, że nie da się mieć wszystkiego.

      A ile tych partnerek miałeś, że tak cię to gnębi? I jak intymne były te związki? Bo wiesz, może żadna cię zbytnio do siebie nie dopuściła, wyczuwając w tobie np. mizogina?
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:34
        Akceptacja rzeczywistości jaka jest i trwanie by jakoś przeżyć to nie jest moja mocna strona. Bierność to degradacja dla . W jakimś tam stopniu w końcu kreujesz swoje życie. A idąc Twoim tokiem myślenia to lepiej kupić flaszkę i oglądnąć film.
        Jeśli idzie o kontakty z kobietami to mogę porozmawiać z kolegami bez wstydu ale jakoś mam to gdzieś. Jeśli idzie o bardzo intymne związki to mogę je policzyć na palcach prawej ręki. Wolę coś zostawić niż doprowadzić do bólu skoro już na półmetku wiem, że to nie to.
        Nie pisz o dopuszczeniu do siebie jak o jakimś wielkim misterium. Normalny koleś rozumie co się do niego mówi.
        • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 14:34
          qesem napisał:

          > Akceptacja rzeczywistości jaka jest i trwanie by jakoś przeżyć to nie jest moja
          > mocna strona. Bierność to degradacja dla . W jakimś tam stopniu w końcu kreuje
          > sz swoje życie. A idąc Twoim tokiem myślenia to lepiej kupić flaszkę i oglądnąć
          > film.

          Nie, idąc moim tokiem myślenia, powinieneś przyjrzeć się sobie i dopuścić do świadomości możliwość, że to z tobą jest coś nie w porządku, a nie z wszystkimi kobietami. Może nie jesteś taki zajebiście wyjątkowy, jak ci się wydaje, a zwyczajnie marudny i skłonny do deprecjonowania ludzi zamiast dostrzegania ich dobrych stron? Pomyślałeś o tym?

          Nie znam cię osobiście, więc strzelam. Jednak wiem, że ludzie mający takie jak przedstawione przez ciebie problemy zazwyczaj mają właśnie tendencje do przeceniania siebie i niedoceniania innych. Tacy są wspaniali, że po prostu mogą znaleźć nikogo godnego siebie.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:37
            Nigdzie nie napisałem, że jestem wyjątkowy albo nawet nadzwyczajny. A myślenie w kategoriach to moja wina to spuścizna po jakimś cięzkim dzieciństwie. Sorry, nie mam tak. Pisze tylko, że jestem niekompatybilny z większością a niekompatybilność nie definiuje w którą stronę. Może po prostu jestem kompletnym głąbem tylko tego nie widzę. Lecz dobrze mi ze sobą więc żaden to problem.
            • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:53
              Ta? Niekompatybilność, która nie definiuje „w którą stronę”? Ale czytasz przynajmniej własne posty, nie? Te o tych nieczytających kobietach z brakami w wiedzy ogólnej i o tym, jak to rzekomo chciałbyś być prymitywem?

              Trujesz, koleś, a w dodatku nie umiesz nawet tego robić konsekwentnie. Pomyśl, jakie wrażenie musisz robić na żywo, jeśli nawet na forum tak to wygląda. Co za nuda. Trollować trzeba umieć. A jak nie trollujesz, to już w ogóle współczuję.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:03
                Jestem niekompatybilny, bo jestem za głupi albo za mądry. Czego tu nie rozumiesz?
                Zresztą nie śmieć w wątku, nie interesuje mnie Twoje zdanie na mój temat tylko na problem jaki zarysowałem
                • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:13
                  Ale co za problem? Jesteś niekompatybilny, to zrób się kompatybilny albo szukaj dalej kompatybilnej laski. Jaki problem? Ględzisz bez sensu, jakbyś sam nie wiedział, o co ci chodzi.
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:43
                    Wg. Ciebie ględzę. I ok, dzięki za opinie.
                • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 11:14
                  qesem napisał:

                  > Zresztą nie śmieć w wątku, nie interesuje mnie Twoje zdanie na mój temat tylko
                  > na problem jaki zarysowałem

                  Nie wiem, czy zauważyłeś, ale "problem jaki zarysowałeś" to integralna część twojej osoby. Dyskusja o problemie siłą rzeczy musi więc dotyczyć ciebie.
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:20
                    tak, tak
                    • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:26
                      tak, tak, tak
                      • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:50
                        i co to niby miało znaczeć?
                        • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 13:31
                          To samo, co twoje, tylko 50% bardziej.
        • karola1008 Re: Post na bardzo serio. 22.05.14, 08:59
          qesem napisał:

          A idąc Twoim tokiem myślenia to lepiej kupić flaszkę i oglądnąć
          > film.
          Zacznij Mówić "obejrzeć" zamiast "oglądnąć", a Twoje szanse na związek z inteligentną kobietą znacznie wzrosną.
    • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:36
      Wiem, o co chodzi i nie wierzę, że masz taki problem. Tutaj co druga kobieta się żali, że nie chce takiego, co to wróci do domu i tylko kapcie, gazetka i telewizor, że potrzebują inteligentnych, którzy interesują się światem. Wynikałoby z tego, że kobiet tego typu jest mnóstwo i jest w czym wybierać...

      Chyba, że ty się koncentrujesz na wyglądzie, bo chcesz też przy okazji, żeby to była Heidi Klum (w to miejsce można wstawić dowolne nazwisko) i potem rzeczywistość skrzeczy...
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:47
        W moim wieku 30-40 lat wygląd schodzi już na drugi plan.
        Ale jest to zastanawiające. Zgadzam się.
        • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:56
          Dobra, ale powiedz, co konkretnie jest nie tak?
          Wracasz do domu po pracy, zaczynasz rozmowę o kandydatach do europarlamentu, którym na słowo "Kioto" nie otwiera się żadna zapadka, a kobieta nie wie, o czym mówisz? Czy proponujesz wyjście do kina, a ona mówi, że chce zabrać cię do łóżka? Czy ty do niej o Spinozie, a ona z gulaszem jedzie?
          Mógłbyś jakoś tak nakreślić to szczegółowo?
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 14:04
            Brakuje mi jakiegoś życiowego balansu w kobietach. Braki w wiedzy ogólnej na pewno mnie źle nastrajają. Czy wiesz tak naprawdę jak mało kobiet czyta książki albo nie mają tej iskry odkrywcy w oku? Lub przekonaniu o swojej wartości? Albo brak zaskakiwania. Przewidywalnośc do bólu - nie mylić z nagłym wyjazdem w góry :/
            • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 14:21
              A wiesz, jak mało mężczyzn czyta książki? Chodzi do kina, że o teatrze nie wspomnę? Jak mało mężczyzn ogarnia co się dzieje wokół nich? Mam wrażenie, że niektórzy wciąż żyją w świecie, w którym prezydentem jest Kwaśniewski... To jest chyba w ogóle tak dzisiaj jest. Może tego nie załapałeś, bo - jak wnioskuję po nicku - masz jakieś 400 tysięcy lat ;)

              Czasami, kiedy ze znajomymi oglądamy teleturnieje (ja lubię Jeden z dziesięciu i Postaw na milion), załamuje mnie to, że osoby siedzące wokół mnie nie znają odpowiedzi na banalne pytania z kategorii "wiedza ogólna" (wiedzy specjalistycznej się nie czepiam, bo przyznać muszę, że ja na przykład jestem do niczego z geografii), nie mówiąc już o osobach, które do tych programów się zgłaszają, a nie radzą sobie, wydawałoby się, z oczywistościami. Czasami przeraża mnie, że wplatam w rozmowę cytat z jakiegoś filmu czy książki, a ludzie nie mają pojęcia, o co chodzi... wszystko przez to, że u mnie w domu rodzinnym się tak mówi, podobnie jak rozmawia się przy stole o tym, co na świecie, co w książkach, co w telewizji... Nie tylko kobiety więc nie mają, jak to ładnie nazwałeś, życiowego balansu. To jest znak naszych czasów. Niestety.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:42
                Tylko ja tego nie chce zaakceptować. A Ty?
                • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:16
                  A ja akceptuję. Szczęśliwym trafem udało mi się znaleźć grupę ludzi, z którymi można porozmawiać na różne tematy, wyjść tu i ówdzie, czujemy się ze sobą dobrze. Pozostałym nie narzucam swojego stylu życia, ponieważ niekoniecznie uważam, że mój jest najlepszy czy jedyny słuszny. Jeśli ktoś do tego mojego życia pasuje, to po prostu się w nim pojawia, zostaje i tyle.

                  A co do społeczeństwa: ono robi się coraz bardziej "obrazkowe", coraz bardziej instant i z tym chyba nie da się walczyć. Co więcej: walka wydaje się być bez sensu.
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:34
                    No to masz fajnie, ja jeszcze takich nie spotkałem.
                    • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:47
                      U mnie są to znajomi ze studiów w liczbie trzech osób i jedna z pracy.
                      • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:50
                        Co to za studia, że tam tacy ludzie są? Mów, zaraz się zapiszę ;)
                        • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:05
                          Ja kończyłam filologię polską ze specjalizacją dziennikarską i nauczycielską. Na UAMie. Całe studia nam wszyscy wykładowcy powtarzali, że musimy się interesować tym, co się dzieje, na niektórych zajęciach robili nam prasówki, ze względu na specyfikę studiów musieliśmy czytać, czytać, czytać. I dyskutować. Jeden taki na koniec zajęć wrzeszczał, że nikt nie wyjdzie z sali, póki nie usłyszy czterech sensownych pytań związanych z wykładem :) zwykle potem robiło się tych pytań dużo więcej i cała dyskusja wokół tego. Potem studiowałam też podyplomowo...

                          O, właśnie, a może zapisz się na jakąś ambitną podyplomówkę na dobrej uczelni?
                          • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:13
                            Co masz na myśli pisząc ambitną?
                            • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:17
                              Wiesz, to już zależy od tego, co Cię interesuje. Może myślę stereotypem, ale raczej na państwowej uczelni. Temat zgodnie z zainteresowaniami: nie wiem, co lubisz.
                              Ja się zapisałam na taką, która jest jedyną w Polsce (jedyny taki temat, jedyna taka uczelnia), w związku z czym nie każdy, kto chciał, dostał się na nią. Nie to oczywiście było decydujące w wyborze, tylko ja się po prostu szalenie tym tematem interesuję, a że towarzystwo było doborowe i inteligentne, to tym lepiej :)
                              • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:23
                                Mam mieszane uczucia co do tego, że trudność dostania się (gdziekolwiek) implikuje powstanie tej konkretnej grupy społecznej w którą ja jakoś nie mogę trafić.
                                • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:25
                                  Nie, nie oznacza to, że powstanie tam grupa społeczna, w którą inaczej nie możesz trafić. Natomiast oznacza to, że nie jest to podyplomówka, na którą zapisuje się każdy głąb, żeby odsiedzieć swoje i dostać papier - skoro nie tak łatwo się tam dostać, a także nie tak łatwo dostać świadectwo ukończenia, to znaczy, że trzeba sobą coś reprezentować i trzeba się wysilić.
                                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:32
                                    To teoria tylko i na dodatek rzadko działająca :).
                                    To, że ktoś ma więcej IQ ode mnie lub wiekszą wiedzę nie oznacza, że jest mądrzejszy.
                                    • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:37
                                      Wiesz, ale jeżeli z góry będziesz zakładał, że to nic nie da, to wpadasz w błędne koło. Aby spotkać nowych ludzi, musisz wyjść do ludzi. Gdzie chcesz ich spotkać? U siebie na kanapie?
                                      • qesem Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 15:37
                                        Moja specyfika pracy i życia sprawia, że spotykam sporo ludzi. Nie muszę iść na jakieś studia, by kogoś spotkać. Nie siedzę w szafie.
                                        • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 20.05.14, 18:10
                                          No, to naprawdę nie wiem, czemu nie spotykasz odpowiednich osób. Ja spotykam, inni spotykają...
        • alpepe Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:59
          bleh, odpad atomowy, nie dziwię się, że jesteś sam.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 14:06
            Kryterium wiekowe najważniejsze?
    • anna_sla Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:38
      hmm, nie wiem czy dobrze zrozumiałam Twój problem i wiek, który sugeruje, że masz niewiele ponad 18 lat? Czyli pewnie nie masz jeszcze 25? No to powiem, że bardzo dużo obecnych młodych kobiet jest bardzo... żeby kogoś nie urazić... powierzchowna. Nie trafiłeś na te niepowierzchowne, albo ich nie zauważyłeś. Proponuję dogłębniej się rozejrzeć, bywa, że sroki wydają się skrzeczeć tak samo ale to się może okazać, że tak tylko dla towarzystwa wyłącznie.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:50
        Między 30 a 40.
        Nie sobie skrzeczą - to bzdurna zasłona dymna.
    • 10iwonka10 Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:41
      Intelektualnej? Czyli co teorie Kanta i Shopenhauera chcesz z nia dyskutowac przy kolacji ?
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 13:48
        To ciekawe, że akurat na ten fragment zwróciłaś uwagę.
    • berta-death Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 14:40
      Dlaczego w takim razie nie obracasz się w środowisku intelektualistów albo ludzi z jakimiś pasjami, czy aspiracjami, którzy nie dość, że mają ciekawe prace, to jeszcze po pracy prowadzą ciekawe życie, mają ciekawe zainteresowania i można z nimi pogadać na każdy temat, łącznie ze Spinozą i Schopenhauerem?
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:43
        Czy aby na pewno dobrze zinterpretowałaś mojego posta? Nie piszę, że jestem najmądrzejszy i szukam kogoś intelektualnie wysublimowanego.
    • senseiek Intelektualistka moze byc przereklamowana.. 16.05.14, 14:57
      Trzeba bylo widziec jak pani doktor (robiaca doktorat, ale nie z medycyny, tak bedzie lepiej brzmialo), uwazajaca siebie za feministke, doslownie ryczala ze smiechu jak zaczalem jej opowiadac o produkcji pionow (pi+, pi-, pi-0) w gornych warstwach atmosfery, i co sie pozniej z nimi dzieje, i skad sie biora czasteczki elementarne w cloud chamber (wykrywacz czasteczek elementarnych np. z kosmosu)... A wydawala sie taka "intelektualistka"...

      Rozbawila je nazwa czasteczki..
      • qesem Re: Intelektualistka moze byc przereklamowana.. 16.05.14, 15:44
        Może było śmieszne? Na poziomie nie-doktoratu nie jesteś w stanie tego w 100% stwierdzić.
      • czoklitka Re: Intelektualistka moze byc przereklamowana.. 16.05.14, 16:47
        >czasteczki elementarne

        Raczej cząstki;)
        Przypomniało mi się, że kiedyś zdarzało mi się mawiać - cząstunie elementarniunie.

        • qesem Re: Intelektualistka moze byc przereklamowana.. 19.05.14, 12:21
          boki zrywać :/
    • ursyda Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:10
      qesem napisał:
      > Że też nie urodziłem się gejem ale prostym, wiejskim hetero :(.

      Nie martw się tak, wygląda na to, że jesteś.

      A tak serio, przeczytałam resztę postów i wydajesz się nudny i pozbawiony osobowości. W dodatku nieadekwatnie do tego co prezentujesz - wymagający.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:44
        I gitara gra. Mnie dobrze ze mną tylko, że to post nie o mnie konkretnie.
        • ursyda Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:57
          Typowe. Upatrujesz problemu we wszystkich, tylko nie w sobie. Ale to ty masz problem.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:05
            Niby dlaczego problem jest we mnie? Bo nie chce zaakceptować tego co się wokół mnie dzieje i szukam alternatyw? Pff, kup sobie piwo i oglądnij Taniec na piasku.
            • ursyda Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:10
              Spójrz, nie dość, że jesteś nudny to jeszcze niemiły. A problem jest Twój, bo to ty nie możesz znaleźć Kobiety Idealnej.
              Dziękuję, nagram sobie.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:45
                To, że problem mój to wiem ale nie sugeruj że problem leży we mnie. Ba, Ty nie sugerujesz, Ty jesteś pewna.
                • ursyda Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 14:43
                  Do końca nie byłam ale im bardziej wątek się rozwija tym bardziej moja pewność wzrasta.
    • stephanie.plum Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 15:55

      >Każdy z nas powyżej 18 roku życia ma już swoje doświadczenia i te doświadczenia >determinują obecne myślenie. Powiedziałbym - niestety. Niestety gdyż żadna kobieta mi nie >pasuje. Umysłowo/psychicznie/mentalnie/intelektualnie/itd.

      jakie doświadczenia konkretnie masz na myśli?
      bo piszesz tak, jakbyś już spotkał panią idealną, z którą nikt nie może się równać.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:06
        Doświadczenia związkowe rzecz jasna.
        Jakbym taką spotkał to bym tu nie pisał ;)
        • stephanie.plum Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:32
          aha, myślałam, że piszesz o jakimś konkretnym doświadczeniu, które ukształtowało twoje oczekiwania co do związku.

          a Ty po prostu o tym, że wszystkie babki które spotykasz - głupie.
          może szukasz w złych miejscach?

          a może jest tak, że w wieku 30 - 40 lat ludzi dopada proza życia i znika balans oraz błysk odkrywcy..?
          jakiejś artystki poszukaj, hippiski, konika polnego a nie mrówki.
          • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:46
            stephanie.plum napisała:


            > a może jest tak, że w wieku 30 - 40 lat ludzi dopada proza życia i znika balans
            > oraz błysk odkrywcy..?

            Myślisz, że on wśród takich starych dup szuka? Może po prostu dzisiejsze gimnazjalistki rzeczywiście do pięt nie dorastają przedwojennym i stąd ten zgryz kolegi.
            • stephanie.plum Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:53
              nie pisał o widełkach wiekowych
              • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:55
                Pewnie rozumie się samo przez się.
                • stephanie.plum Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:57
                  no, ja tam nie wiem. ale jestem po drugiej stronie barykady, a niedługo to już będę nawet po trzeciej, więc się nie wtrącam.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:48
            Zaraz głupie. Niekompatybilne.
            Artystke znałem, hippiske znalem, nic z tego. Moze faktycznie sprobowac z tym konikiem.
            • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:51
              qesem napisał:

              >Moze faktycznie sprobowac z tym konikiem.

              No i mamy diagnozę! Pan nie ma kompatybilnej kobiety, a konik leży odłogiem.
              W rezultacie frustracja rośnie, umysł otępiały i rodzą się z tego takie wątki.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:58
                A Ty co tak jadem ziejesz? Te dni? Czy faceci to świnie?
                • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:04
                  Ależ skarbie, ja się z tobą droczę. Gdybym zaczęła ziać jadem, nie wyszedłbyś spod kołdry przez tydzień. A cóż to byłaby za strata dla tych wszystkich kobiet na poziomie, błąkających się samotnie po ulicach i wypatrujących takiego qesem. Nie, nie mogłabym im tego zrobić. Pozostanę przy szturchańcach.
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:11
                    Nie bój się, nie jestem tak wrażliwy żeby przejmować się wpisami na forum.
                    • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:30
                      Dobrze, dobrze. Każdy tak mówi. Pozwól jednak, że trochę się o ciebie zatroszczę. Rozczulasz mnie, promyczku.
    • piataziuta Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:11
      Ach, znałam ja takich, interakcji spragnionych intelektualistów. Przećwiczywszy rolę związkowego interlokutora, prędko pojęli, że nie ma to jak proste życie, z kobietą pozbawioną potrzeby konfrontacji.

      W końcu trafisz na taką która cię przećwiczy i wyrośniesz.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:50
        Eee, jakie konfrontacje, negatywne emocje, weź
    • kol.3 Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:20
      Mój znajomy się rozwodzi. Jest to prawicowy prostaczek, który ożenił się z kobietą wykształconą i przebojową. Kobieta zrobiła karierę, awansowała zarabia bardzo dobrze, lepiej od męża. Mąż jest szeregowym pracownikiem w jakiejś firmie.
      Mąż po pierwsze nie może się pogodzić z tym, że ona w ogóle pracuje, powinna siedzieć w domu, gotować mu obiady, sprzątać, przynosić kapcie jak on wraca z pracy. Po drugie cholera go ciska prawdopodobnie o jej powodzenie zawodowe, o awanse, o pieniądze.

      Zatem zastanów się, czy rzeczywiście jest Ci potrzebna mądra kobieta, bo na ogół faceci słabo tolerują mądre kobiety.
      Generalnie wielu panom wystarczyłaby sprawna gosposia. I od czasu do czasu wizyta w przybytku publicznym.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:51
        Ale ja mogę być utrzymankiem :>. Mnie taka rola nie przeszkadza. Jeszcze jak bym ją chwalił codziennie, że taka zdolna i mądra.
        • kol.3 Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:17
          A nie sądzisz że ona też chciałaby mieć partnera intelektualnego, a nie utrzymanka?
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:07
            Utrzymanek nie może być partnerem intelektualnym????
            • kol.3 Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:07
              No z intelektem u utrzymanka może być cienko.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 15:38
                No nie wiem.
    • czoklitka Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:43
      >Wiem, że wiecie o co mi chodzi.

      Zastanawiam się czy sprawny Interlokutor nie wymaga jednak nazbyt wiele, samemu mając jakiś problemik, jak można by mniemać - z wyartykułowaniem swoich oczekiwać odnośnie jakości interakcji intelektualnej potencjalnej partnerki, rzuciwszy tylko stwierdzeniem, że "wiemy, o co chodzi".
      Cóż, jeśli pragniesz interakcji intelektualnej, to mogę w tym miejscu polecić podjęcia się analizy Ziemi jałowej Eliota z ukochaną - ot, poezja, za którą podobno niektóre kobiety przepadają.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:52
        Tłumaczenie prostych spraw to pierwsze sito przez które większość nie przechodzi.
        • czoklitka Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:57
          >Tłumaczenie prostych spraw to pierwsze sito przez które większość nie przechodzi.

          No popatrz, a ja stosuję odwrotną metodę - jeśli ktoś nie potrafi wyartykułować, co ma na myśli wyrażając się nieprecyzyjnie, gdy mowa o sprawach banalnych - od razu odpada.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 16:59
            Mam dokładnie odwrotnie. Życie to nie lekcja fizyki czy matematyki, żeby trudne sprawy mówić łatwym językiem.
            • czoklitka Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:06
              >żeby trudne sprawy mówić łatwym językiem.

              Już panu dziękujemy za atrakcje. Straciliśmy zainteresowanie - totalnie, ale to totalnie.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:13
                Prostym, łatwym, co za różnica. Widzisz - Ty też odpadasz, skupiasz się na bzdurach a nie na przekazie.
                • raohszana Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 12:07
                  Panie, oczekujesz pan, że ktoś, kto rzeczonego nie zna w ogóle, będzie po jednym poście wiedział czego szanowny sobie życzy?
                  To wróżki pan potrzebujesz, skoro do tłumaczenia się nie zniżysz. ESPERki jakiejś i styknie.
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 15:38
                    aha
                    • raohszana Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 17:06
                      A nie, bo woda królewska.
    • vandikia Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:50
      jak bliski jest mi Twój sposób myślenia, co prawda sparowana jestem akurat odpowiednio i to chyba na tyle co mi aktualnie w życiu odpowiada, no może jeszcze wreszcie fajne miejsce zamieszkania
      ale cała reszta... tez chciałabym czasem być prostym człowiekiem, który wstanie, napije się kawy, pójdzie do pracy, zrobi swoje, wróci, obejrzy tv i pójdzie spać i będzie z tego dnia zadowolony, bez wszystkich rozterek egzystencjalnych, ciągłego życiowego pragnienia, jakiegoś niespełnienia, zbytniej obserwacji otaczającej rzeczywistości i zbytniego dumania nad wszystkim
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 17:57
        Szczęściara. Trochę zazdroszczę, że masz tą drugą osobę.
        • vandikia Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 20:12
          wytypowałam w 8 klasie podstawówki, po wielu wielu latach myślę, że wytypowałam dobrze
          ale boję się też co będzie jeśli kiedyś miałoby tej 2 strony zabraknąć, Ty masz psychiczny komfort pod tym względem, ma to swoje plusy
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:08
            W sumie masz rację. Zazdroszczę sobie.
    • fiigo-fago Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 18:35
      Za dużo wymagasz od życia. Podstawą związku romantycznego jest relacja o podłożu seksualnym – i tego dobrze jest się trzymać. Reszta to dopasowanie – czyli umiejętność dopasowania się do realiów, by partner/ka pasował w jak największym stopniu naszym wyobrażeniom, a gdy nie pasuje aż tak jak byśmy chcieli to umiejętność zmiany nastawienia w tym kierunku. Sztuka kompromisów. Strategia szukania ideału jest nieskuteczna gdy sami nie jesteśmy idealni. Niestety większość kobiet kieruje się głownie instynktem, ma klapki umysłowe na oczach, nawet gdy są inteligentne to brak im ciekawości świata (i/lub wiedzy) by prowadzić jakiś ciekawe dysputy, lub są przekonane iż już wszystko wiedzą co chciały wiedzieć. Tak czy siak to o dupie Maryny to można pogadać, ale o niczym więcej - tak konstruktywnie, w większości wypadków.
      Ja już dawno przestałem szukać na partnerki kobiet o otwartym umyśle, wystarczy mi aktualnie by była w miarę inteligentna/mądra + inne cechy osobowościowe i też fizyczne.
      • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:13
        Voila!

        I dzięki temu ważkiemu głosowi w dyskusji mamy jakąś nadzieję na rozwiązanie problemu.

        Moja propozycja brzmi następująco: panowie, to jest prawdziwy kompromis (o którym figo był łaskaw obszernie się rozwodzić powyżej) - laseczki wyrywajcie do łóżka, a porozumienie intelektualno-duchowe osiągajcie sobie we własnym towarzystwie. Zatrzymałeś się, fagot, w swoim rozumowaniu w pół drogi, ale dobrze kombinowałeś.

        Kobiety was w obszarze duchowym nie zaspokoją, bo nie dorastają wam do pięt, gdy tak stoicie na katedrze. Nawzajem musicie się sobą zajmować, nie ma wyjścia. Albo intelektualno-duchowa posucha i niespełnienie. Wybór należy do was.
        • fiigo-fago Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 20:31
          Eeee, nie do końca trafiłaś, mimo że tak słodko ubrałaś to w sarkazm. ;) Porozumienie duchowo-intelektualne musi być, na tej samej zasadzie jak przedszkolanka musi nawiązać nić porozumienia z przedszkolakami, bo bez porozumienia nici z dobrych stosunków ze sobą. ;)
          Ale reszta generalnie się zgadza. Widzisz, nawet my nawiązaliśmy tą nić. ;)
          • fiigo-fago p.s. 16.05.14, 20:32
            tę. ;p
            • mendigo Re: p.s. 16.05.14, 21:38
              Figo, jeśli zgodzisz się, żeby koza patrzyła, możemy sobie pohaftować tą nicią. Ale jeśli potrzebujesz trochę czasu, to oczywiście możemy nawiązywać dalej via forum. Co nagle to po diable, rozumiem.
              • fiigo-fago Re: p.s. 16.05.14, 23:42
                Nie chcę Ciebie i kozy rozdzielać, wierzę że jesteście sobie przeznaczeni. Ale gdybym zmienił zdanie, to najwyżej powiem: „raz kozie śmierć!”.
                • mendigo Re: p.s. 16.05.14, 23:50
                  Kozą się nie troskaj, ona jest tolerancyjna.
                  A zatem będę czekać.
      • mimoza_online Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:15
        Figo Fago dobrze pisze. Ja mam ten sam problem co Ty, tylko z facetami. Niestety ludzie w związkach czy też z wieloma związkami na koncie tego nie zrozumieją. Zaraz doszukują się w kimś takim trolla, kogoś nudnego, skrzywionego. Czepiają się każdego słowa by tylko udowodnić, że z kimś takim coś jest nie tak. Ale wiadomo bardzo to ludzkie. A przecież może być tak, że ktoś nie pasuje do innych i to nie w sensie, że jest lepszy czy gorszy. Niektórzy też z trudem się zakochują lub do mało kogo czują pociąg i nic się nie da z tym zrobić. Można tylko zgodzić się na samotność lub związać z kimś kto nam do końca nie odpowiada. Swoją drogą ciekawe czy osoby, które złośliwie wypowiadają się tu na Twój temat są w szczęśliwych związkach.
        • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:28
          mimoza_online napisała:

          Swoją
          > drogą ciekawe czy osoby, które złośliwie wypowiadają się tu na Twój temat są w
          > szczęśliwych związkach.

          Nie wiem, jak te wstrętne osoby, które złośliwie wypowiadają się na temat fagota, ale ja jestem w bardzo szczęśliwym związku z kozą, która czytuje Kanta, choć skrycie nim pogardza, i lubi kajdanki. Mnie to pasuje. Byle mi nie truła o polityce, bo czasem przegina.
          • mimoza_online Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:35
            Mi chodziło o wypowiedzi na temat autora ;-)
            • mendigo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:40
              Tak, wiem. Uraziłam fagota, wobec którego nikt przecież nie ośmieliłby się być złośliwym, bo też nie daje chłopiec powodów. Tak czy owak, ja jestem szczęśliwa ze swoją kozą.
        • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:09
          Figo Fago dobrze pisze. Ja mam ten sam problem co Ty, tylko z facetami. Niestety ludzie w związkach czy też z wieloma związkami na koncie tego nie zrozumieją. Zaraz doszukują się w kimś takim trolla, kogoś nudnego, skrzywionego. Czepiają się każdego słowa by tylko udowodnić, że z kimś takim coś jest nie tak. Ale wiadomo bardzo to ludzkie. A przecież może być tak, że ktoś nie pasuje do innych i to nie w sensie, że jest lepszy czy gorszy. Niektórzy też z trudem się zakochują lub do mało kogo czują pociąg i nic się nie da z tym zrobić. Można tylko zgodzić się na samotność lub związać z kimś kto nam do końca nie odpowiada. Swoją drogą ciekawe czy osoby, które złośliwie wypowiadają się tu na Twój temat są w szczęśliwych związkach.

          W końcu sensowny głos w dyskusji.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:09
        Ja już dawno przestałem szukać na partnerki kobiet o otwartym umyśle, wystarczy mi aktualnie by była w miarę inteligentna/mądra + inne cechy osobowościowe i też fizyczne.

        Próbowałem nie raz nie dwa. Nie umiem.
    • sleepsafe Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:09
      A ja Cię doskonale rozumiem. Dla mnie partner powinien stanowić wyzwanie intelektualne. To wspomaga wzajemny rozwój i zapobiega stagnacji w związku.
      • maitresse.d.un.francais Sleepsafe, ale umiesz 16.05.14, 19:59
        sprecyzować te oczekiwania?

        Bo kolega oznajmia "Wiecie/wiesz, o co mi chodzi", po czym jak panna nie wie, to odpada. A jak odpowie, że wie, to biada jej! 24 godziny na dobę będzie zadręczana, że nie rozumie drgnień duszy autora wątku.
        • sleepsafe Re: Sleepsafe, ale umiesz 16.05.14, 20:22
          Tak mi się wydaje
          Interakcja fizyczna chyba jest dość oczywista, natomiast intelektualna to taka, w której partnerzy poprzez rozmowę stymulowaliby wzajemnie swoje szare komórki, zmuszali do samodzielnego myślenia, a przez to do stałego rozwoju. Dzięki takiej relacji dwoje ludzi ma szansę lepiej poznawać i rozumieć rzeczywistość, jak również samych siebie.
          • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 01:14
            Ojejej, nie chodzi o wspólne kopanie się w dupę tylko o przyjemnie spędzony czas bez wstawek z kim ja tu siedzę.
        • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 01:12
          Bo kolega oznajmia "Wiecie/wiesz, o co mi chodzi", po czym jak panna nie wie, to odpada. A jak odpowie, że wie, to biada jej! 24 godziny na dobę będzie zadręczana, że nie rozumie drgnień duszy autora wątku.

          Tak to widzisz. To źle widzisz. Ja po prostu nie toleruje idiotek.
          • six_a Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 10:20
            >Ja po prostu nie toleruje idiotek.
            to skąd one się biorą przy tobie? z przydziału?
            • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 12:36
              Znajdują mnie jakoś, nie wiem jak to robią, GPS jakiś mają czy coś...
              • six_a Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 12:45
                ofiara losu czyli?
                wyrazy współczucia.
                ew. możesz też rozważyć opcję, że sam do takich ciągniesz, ponieważ z jakiegoś powodu są dla ciebie atrakcyjne. wystarczy znaleźć ten powód. prawda, że proste?
                • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 12:53
                  Nie jestem ofiara losu, nie muszę z nimi przecież przebywać ani nawiązywać dłuższego kontaktu. Jestem wolnym człowiekiem ;).
                  A powód znam jeśli idzie akurat o tą sprawę.
                  • six_a Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 12:55
                    to na co się skarżysz w takim razie? dostajesz to, co zamawiasz.
                    • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 12:59
                      Mój pierwszy post dotyczy sytuacji gdy sam zaczynam znajomość i się angażuje.
                      • six_a Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 13:07
                        no właśnie, sam zaczynasz z tymi umownymi idiotkami i sam się w to angażujesz.
                        czyli narzekasz na siebie i swoje upodobania, a nie na idiotki.
                        zrozumiałem?
                        • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 13:15
                          Nie, nigdzie nie twierdziałem wszystkie kobiety to idiotki. Trafiają się takie tak samo kolesie idioci i moim zdaniem jest ich całkiem dużo. Jeśli się w coś angażuje to z definicji wyklucza to, że ta osoba to idiota. Tylko później zawsze się okazuje, że jestem niekompatybilny.
                          • six_a Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 13:24
                            owszem, powiedziałeś, w poście założycielskim, że wolałbyś być tłumokiem + wymagasz wymiany intelektualnej. czyli wszystkie kobiety, z jakimi się związałeś, były tymi "tłumokami". obojętnie jak to sobie definiujesz.
                            potem jeszcze było o tym, że nie cierpisz idiotek. no niestety, ale na świecie jest tylu idiotów, że gdyby przeszkadzali ci także ci, z którymi się nie stykasz, byłoby to dziwne. więc mówisz o tych z którymi jesteś związany.
                            czytaj, co piszesz, będziesz się mniej plątał w zeznaniach.
                            • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 13:30
                              Nie mam wpływu na to jak interpretujesz to co pisze. Moge tylko spróbować zweryfikować. Fajnie by było tłumokiem, bo tłumoki są z reguły szczęśliwe. Tylko to miałem na myśli.
                              Nie widzę nic dziwnego, że chce wymiany intelektualnej. Tłumoki nie chcą. Dziwny zarzut.
                              Nie cierpię idiotek i idiotów a kto ich lubi?
                              W końcu piszę, że jestem niekompatybilny. Nie wiem gdzie tu mowa o tym, że to oznacza że spotykam się tylko z idiotkami. Możemy być na tym samym poziomie intelektulanym ale możemy się znajdować na dwóch różnych biegunach jeśli idzie o zainteresowania, myślenie czy spostrzeganie świata.
                              • maitresse.d.un.francais Niech zgadnę 17.05.14, 16:56
                                Koleś wybiera piękne kobiety o równie pięknym spojrzeniu myślą nieskażonym.

                                Po czym narzeka, że to idiotki.
                                • miau.weglowy Re: Niech zgadnę 18.05.14, 10:58
                                  dokladnie tak chcialam podsumowac ;D
                                  • qesem Re: Niech zgadnę 18.05.14, 15:39
                                    Ale co - nie starczyło czasu czy brakuje klawiszy w klawiaturze?
                                • qesem Re: Niech zgadnę 18.05.14, 15:39
                                  To fajnie, że wiesz co wybieram i co potem myślę.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Niech zgadnę 18.05.14, 18:25
                                    qesem napisał:

                                    > To fajnie, że wiesz co wybieram i co potem myślę.

                                    Skoro ty wiesz, co my myślimy i jak...

                                    A co, nie wybierasz pięknych lal? Przyznaj się.
                                    • qesem Re: Niech zgadnę 19.05.14, 10:43
                                      Ja niczego nie wybieram, nie jestem w sklepie.
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Niech zgadnę 19.05.14, 17:31
                                        qesem napisał:

                                        > Ja niczego nie wybieram, nie jestem w sklepie.

                                        Och, och, jak się chłopinka obraził.

                                        Mówi się o ludziach wybierać, nie wykręcaj kota ogonem.
            • kalllka Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 16:11
              Wychodzi na to ze intuicyjnie wybiera podobne sobie kreatury. Może intuicyjnie, te inne , twórcze (inteligentne) unikają kontaktów z autorem czując w nim niezdrowa imaginacje nadpobudliwe oczekiwania i niezrozumiałe pretensje(?) Hm....
              • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 18.05.14, 15:40
                Nie ma czegoś takiego jak intuicja.
          • maitresse.d.un.francais Re: Sleepsafe, ale umiesz 17.05.14, 16:47

            > Tak to widzisz. To źle widzisz. Ja po prostu nie toleruje idiotek.

            Ogólnik, wbrew pozorom. Pojęcie idioty/idiotki jest szerokie.

            A uwaga "tak to widzisz, to źle widzisz" brzmi zniechęcająco. Musztrowanie i wyższość już na początku znajomości.
            • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 18.05.14, 15:41
              To jest dyskusja kobieto.
              • maitresse.d.un.francais Re: Sleepsafe, ale umiesz 18.05.14, 18:26
                qesem napisał:

                > To jest dyskusja kobieto.

                Jak wyżej.

                NIE MA OBOWIĄZKU musztrowania rozmówcy w dyskusji.
                • qesem Re: Sleepsafe, ale umiesz 19.05.14, 12:04
                  Stwierdziłem fakt. Jakieś złe doświadczenia?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Sleepsafe, ale umiesz 19.05.14, 17:33
                    qesem napisał:

                    > Stwierdziłem fakt. Jakieś złe doświadczenia?

                    Moje? A co to ma do rzeczy? To o Twoich jest wątek.

                    Albo nie potrafisz wyartykułować swoich potrzeb, albo faktycznie jesteś troll.
                    • przeciezwiadomo Re: Sleepsafe, ale umiesz 19.05.14, 18:22
                      > Albo nie potrafisz wyartykułować swoich potrzeb, albo faktycznie jesteś troll.

                      Albo? Przecież to już zostało dawno ustalone :)
                      • six_a Re: Sleepsafe, ale umiesz 19.05.14, 18:49
                        pogawędki z trollem - najnowsza rozrywka intelektualystów.
                        i ortonazistów.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:11
        A ja Cię doskonale rozumiem. Dla mnie partner powinien stanowić wyzwanie intelektualne. To wspomaga wzajemny rozwój i zapobiega stagnacji w związku.

        Eee, jakaś rywalizacja, nie czuję tego, to raczej nie ja.
        • sleepsafe Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 04:26
          A kto mówi o rywalizacji? Związek to nie ring.
          Nie zrozumiałeś mnie, a ja najwidoczniej nie zrozumiałam Ciebie.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:37
            To co masz na myśli pisząc stagnacja w związku?
            • sleepsafe Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:01
              Brak nudy. Ot co.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:17
                Demagogia związkowa. Ciekaw jestem ile wytrzymasz na wysokich obrotach w związku. Nuda musi być, to część życia.
                • sleepsafe Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 17:35
                  Rety, jaka z Ciebie maruda!
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 15:42
                    No to nie pisz do mnie, nikt Cię nie zmusza.
    • maly_zlosliwiec Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 19:42
      Ludzie !
      Ja siły nie mam na czytanie takich cudów.
      Mam mnóstwo zainteresowań. Jestem męcząca dla otoczenia i zdaję sobie z tego sprawę.
      Ze mną trudno nawet film oglądać, bo widzę w tle np. ciekawą budowlę i przerywam seans.
      Muszę mieć zawsze dostęp do internetu, żeby np. sprawdzić - widziany zamek. Historię tegoż zamku, styl i właścicieli. Lubię historię, sztukę, książki, politykę.
      I też mnie znajomi mają dość - nie dogodzisz nikomu...

      PS. nowy Jędrzej na tapecie.
      www.youtube.com/watch?v=rtIx8HeDtWc
      www.youtube.com/watch?v=4e6IpugInuA&list=UUM4WQEln0emsdgRCypF4CSA
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:16
        Fajne ale żeby film przerywać? Chyba, że mowa o filmie dokumentalnym.
        • maly_zlosliwiec Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:22
          Przyznaj się !
          Jesteś Evolution_xxx ?
          Gratuluję. Czyham na pierwszy 1000 wpis. Napisz coś o sobie, to możemy rozwinąć dyskusję. Co czytasz, na czym się znasz, co lubisz.
          Forum wtedy Ci odpowie. W końcu tutaj siedzą najambitniejsze kobity w okolicy.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:37
            Chyba im się wydaje, że są ambitne. Mi też się dużo rzeczy wydaje więc pisze z doświadczenia.
            • maitresse.d.un.francais To jak już na nas powiesiłeś psy 17.05.14, 16:59
              (co jest dla potencjalnej damy bardzo zachęcające, widzę, że krytykanctwo na początku znajomości to twoja zasada), to teraz sprecyzuj, jakie masz zainteresowania.

              Chyba że jedyne to "Jestem taki inny od innych".
              • liisa.valo Re: To jak już na nas powiesiłeś psy 17.05.14, 18:34
                No, właśnie ja myślałam, że rozumiem problem, dopóki nie przeprowadziłam rozmowy na temat podyplomówek nieco wyżej :)
              • qesem Re: To jak już na nas powiesiłeś psy 18.05.14, 15:43
                A jak to się ma do dyskujis? Zainteresowanie typowe - motor, piwo i dziewczyny.
                • maitresse.d.un.francais O, to faktycznie jesteś taki inny od innych ;-PPP 18.05.14, 18:30
                  qesem napisał:

                  > A jak to się ma do dyskujis?

                  Życzyłeś sobie wspólnoty duchowej i intelektualnej, chciałam się dowiedzieć, czego się ona ma tyczyć.


                  Zainteresowanie typowe - motor, piwo i dziewczyny.

                  Aha. No to faktycznie jesteś taki inny od innych. I niekompatybilny. To znaczy - baby nie chcą słuchać, jak opowiadasz o motorze, czy jak?

                  Bo spodziewałam się co najmniej zainteresowań typu gramatyka historyczna języka łotewskiego. :-PPP
                  • qesem Re: O, to faktycznie jesteś taki inny od innych ; 19.05.14, 10:44
                    A to coś zmieni jak napiszę, że mam jakieś wydumane hobby? Nie sądzę. Poza tym zainteresowania to tylko składowa całego tortu.
    • maitresse.d.un.francais Czy ktoś wie, czego CHCE autor? 16.05.14, 19:42
      Bo już wiemy, czego nie chce.

      Co ma niby znaczyć to przedziwne określenie "balans w kobietach"? A jak go koleś mierzysz?

      Uwaga "Wiem, że wiecie, o co mi chodzi" jest błędna. Nie wiemy. I nie, nie dlatego, że jesteśmy takie głupie, tylko dlatego, że nie siedzimy w Twoim mózgu/duszy.

      Między innymi dlatego (że ludzie nawzajem nie siedzą sobie w duszach) stworzono język jako sposób porozumiewania się.

      Więc się nim koleś posłuż i wyjaśnij explicite, o co ci chodzi.

      Rozumiem, że ma być piękna, miła i spełniać twoje wyobrażenia o kobiecie. Tylko te wyobrażenia opisujesz bardzo mgliście, jako ogólną wspólnotę dusz, mniej więcej w stylu nastolatki idącej na pierwszą randkę.

      W Twoim wieku powinieneś już umieć skonkretyzować oczekiwania wobec bliźniego.
      • mendigo Re: Czy ktoś wie, czego CHCE autor? 16.05.14, 21:42
        No napisał przecież, że on „trudne sprawy mówić łatwym językiem”. Widocznie łatwy język obsługiwać tylko taki wysoki poziom abstrakcja, a nie obsługiwać szczegół.
      • qesem Re: Czy ktoś wie, czego CHCE autor? 17.05.14, 01:24
        Bo już wiemy, czego nie chce.
        Co ma niby znaczyć to przedziwne określenie "balans w kobietach"? A jak go koleś mierzysz?
        Uwaga "Wiem, że wiecie, o co mi chodzi" jest błędna. Nie wiemy. I nie, nie dlatego, że jesteśmy takie głupie, tylko dlatego, że nie siedzimy w Twoim mózgu/duszy.
        Między innymi dlatego (że ludzie nawzajem nie siedzą sobie w duszach) stworzono język jako sposób porozumiewania się.
        Więc się nim koleś posłuż i wyjaśnij explicite, o co ci chodzi.
        Rozumiem, że ma być piękna, miła i spełniać twoje wyobrażenia o kobiecie. Tylko te wyobrażenia opisujesz bardzo mgliście, jako ogólną wspólnotę dusz, mniej więcej w stylu nastolatki idącej na pierwszą randkę.
        W Twoim wieku powinieneś już umieć skonkretyzować oczekiwania wobec bliźniego


        Czego chce autor? Opinii chce, chciałby się dowiedzieć czy inni też tak mają i jak sobie z tym radzą. Lub co myślą na ten temat.
        Balans w kobietach (to Twoje określenie) oznacza ni mniej ni więcej jak balans w podejmowanych decyzjach, ocenianiu sytuacji, odpowiednie reakcje.... Oraz:
        1. Nie musi być piękna, wystarczy żeby nie była brzydka.
        2. Miła w stosunku do mnie to chyba norma, nie wyobrażam sobie związku z ostrymi napięciami emocjonalnymi. Jest dla mnie miła , bo płynie to z miłości i tego co otrzymuje/może otrzymać ode mnie.
        3. Ma być kobietą a nie spełniać moje wyobrażenia. Mój margines błedu (elastycznosc) jest olbrzymi.
        • maitresse.d.un.francais To może przejdziemy do przykładów? 17.05.14, 16:55
          Bo jak na razie mamy ignotum per ignotum, czyli wyjaśnianie niejasnego przez niejasne. No wiesz, w stylu "Tato, a co to Fatum? - No, to kismet"(Wańkowicz).


          Poproszę po PIĘĆ przykładów negatywnego/pozytywnego balansu.

          Miła, bo płynie to z miłości - wbrew podobnemu brzmieniu (i etymologii) nie widzę w tym logiki. Osoba o silnym/trudnym charakterze NIE BĘDZIE miła dla BEZ PRZERWY dla najbardziej ukochanych osób NIE Z BRAKU MIŁOŚCI, ale dlatego, że taką ma naturę.

          Ergo, szukasz potulnej dziuni. To już pewna wskazówka.

          Ma nie być brzydka - poproszę focie kobiet, które łaskawie zgadzasz się zaakceptować. Wzrost dowolny, jak rozumiem. Typ figury dowolny. Szczupła czy może być na granicy nadwagi? Koloryt (oczy, włosy) dowolny. Makijaż opcjonalny. Styl ubierania się dowolny. Tak?

          Ma być kobietą - hmmmm, czyli, jak rozumiem, wystarcza żeński genotyp i fenotyp? Czy może chodzi o co innego? Bo co chłop, to inne wyobrażenie "bycia kobietą". Jeśli wyobrażasz sobie, że Twoje jest uniwersalne, to się mylisz.
          • qesem Re: To może przejdziemy do przykładów? 18.05.14, 15:47
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > Bo jak na razie mamy ignotum per ignotum, czyli wyjaśnianie niejasnego przez ni
            > ejasne. No wiesz, w stylu "Tato, a co to Fatum? - No, to kismet"(Wańkowicz).
            >
            >
            > Poproszę po PIĘĆ przykładów negatywnego/pozytywnego balansu.
            >
            > Miła, bo płynie to z miłości - wbrew podobnemu brzmieniu (i etymologii) nie wid
            > zę w tym logiki. Osoba o silnym/trudnym charakterze NIE BĘDZIE miła dla BEZ PRZ
            > ERWY dla najbardziej ukochanych osób NIE Z BRAKU MIŁOŚCI, ale dlatego, że taką
            > ma naturę.
            >
            > Ergo, szukasz potulnej dziuni. To już pewna wskazówka.
            >
            > Ma nie być brzydka - poproszę focie kobiet, które łaskawie zgadzasz się zaakcep
            > tować. Wzrost dowolny, jak rozumiem. Typ figury dowolny. Szczupła czy może być
            > na granicy nadwagi? Koloryt (oczy, włosy) dowolny. Makijaż opcjonalny. Styl ubi
            > erania się dowolny. Tak?
            >
            > Ma być kobietą - hmmmm, czyli, jak rozumiem, wystarcza żeński genotyp i fenotyp
            > ? Czy może chodzi o co innego? Bo co chłop, to inne wyobrażenie "bycia kobietą"
            > . Jeśli wyobrażasz sobie, że Twoje jest uniwersalne, to się mylisz.

            Balans to balans nie może być pozytywny ani negatywny. Spróbuj jakoś inaczej sformułować pytanie.
            Jeśli ktoś jest miły to mam to ma myśli, że nie zaczyna dyskusji od rzucania garnkami i jak ma zły humor to o tym mówi a nie jest agresywny. To przykłady co to znaczy dla mnie miły.
            Akceptuje większość kobiet, jestem już na tym etapie wiekowym że mało mnie interesuje co inni myślą a myślę tylko o swojej wygodzie. I jak mi z kimś dobrze to głęboko mnie wali jak inni moją partnerkę spostrzegają.
            Wiem, że wyobrażenia o kobiecie są różne, nie musisz mi tego mówić.

            • maitresse.d.un.francais Re: To może przejdziemy do przykładów? 18.05.14, 18:33

              > Balans to balans nie może być pozytywny ani negatywny. Spróbuj jakoś inaczej sf
              > ormułować pytanie.

              Po pięć przykładów BALANSU i BRAKU BALANSU, w takim razie.


              > Jeśli ktoś jest miły to mam to ma myśli, że nie zaczyna dyskusji od rzucania ga
              > rnkami

              O, to znasz kogoś takiego?


              i jak ma zły humor to o tym mówi a nie jest agresywny.

              Do tego koleś potrzeba jeszcze samoświadomości. O ile wiesz, co to takiego. Sam pogodny charakter nie wystarczy.
              • qesem Re: To może przejdziemy do przykładów? 19.05.14, 10:45
                Nie będę podawał żadnych przykładów z tego względu, że to nie ma sensu. 90% wypowiedzi ma charakter: to Twoja wina. Tak ciężko przyjąć do wiadomości, że istnieją ludzie tacy jak ja?
                • maitresse.d.un.francais Re: To może przejdziemy do przykładów? 19.05.14, 17:35
                  qesem napisał:

                  > Nie będę podawał żadnych przykładów z tego względu, że to nie ma sensu. 90% wyp
                  > owiedzi ma charakter: to Twoja wina. \\\\

                  Bzdura. 90% wypowiedzi ma charakter "usiłuję się dowiedzieć, o co ci do cholery chodzi".


                  Tak ciężko przyjąć do wiadomości, ż
                  > e istnieją ludzie tacy jak ja?

                  To znaczy jacy, bo to właśnie usiłowałam powyżej ustalić, wbrew twoim zarzutom?
    • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 16.05.14, 23:11
      Ale malkontencisz koleś.
      Prawda jest taka, że jak człowiek się naprawdę zakocha, to często te wcześniejsze zarzekania idą w diabły. Widocznie się nigdy naprawdę nie zakochałeś. Może nie potrafisz :)
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 01:27
        Prawda. Być może nie potrafię. Lecz wolę to niż zakochanie się w jakiejś kretynce i znoszenie wbrew sobie tego co ona prezentuje. Miłość wybacza dużo, nieprawda?
        • mendigo co to za watek? 17.05.14, 09:48
          A więc jednak wychodzi na to, że ty taki mądry, a one takie głupie, a nie że niekompatybilne.

          Słuchaj, póki w wątku jest mniej niż 100 postów, wypadałoby, szczególnie gdy jest się jego założycielem, trzymać się jednej linii. W przeciwnym razie potencjalni uczestnicy dojdą do wniosku, że rozmowa z tobą nie ma sensu.

          Zresztą taki jesteś rozmemłany, że podejrzewam, że twoim głównym celem jest po prostu nabijanie postów, a nie żadna dyskusja czy rozwiązanie problemu. W takim wypadku jednak tym bardziej musisz się postarać. Bo co ty właściwie wnosisz do tej dyskusji, na której rzekomo tak ci zależy?
        • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 10:11
          Aha, czyli jednak zakładasz, że wszystkie kobiety to kretynki? Przykre.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:39
            Nie zakładam tak, to był tylko przykład.
      • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:21
        przeciezwiadomo napisała:

        > Ale malkontencisz koleś.
        > Prawda jest taka, że jak człowiek się naprawdę zakocha, to często te wcześniejs
        > ze zarzekania idą w diabły. Widocznie się nigdy naprawdę nie zakochałeś. Może n
        > ie potrafisz :)

        Wiesz, ja tam na przykład się wolę nie zakochiwać :) Faktycznie wybieram wtedy: chudy, szczurowaty, cuchnący jak popielnica, a do tego narcyz i egocentryk. Całe szczęście, że ja nie jestem jakoś bardzo kochliwa :)
        • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:25
          Ale czy ja pisałam coś o głupim bezrozumnym zakochiwaniu? :)
          • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:31
            Dla mnie zakochanie, w którym wszystkie wcześniejsze zarzekania idą w diabła, jest bezrozumne :)
            • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:36
              Ok, miałam na myśli takie zarzekanie typu: wszyscy mężczyźni/kobiety są głupi, nigdy się nie zakocham. Albo: nie nadaję się do związku. Albo: dużo przeszłam/przeszedłem, więc już nie chcę sie wiązać. I fajnie jest, gdy się spotyka kogoś, dzięki komu można to odwołać, a kto jednocześnie jest na tyle wartościowy, że ten związek wreszcie nie jest tak frustrujący, jak wszystkie poprzednie i bycie z tą osobą może być miłe, przyjemne, wzbogacające i budujące :)
              • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:46
                Aaa, no, to ok :) Pełna zgoda.
        • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:40
          Wiesz, ja tam na przykład się wolę nie zakochiwać :) Faktycznie wybieram wtedy: chudy, szczurowaty, cuchnący jak popielnica, a do tego narcyz i egocentryk. Całe szczęście, że ja nie jestem jakoś bardzo kochliwa :)

          Myślenie bliskie mojemu :). Też wole sie nie zakochiwać, nigdy nie wiesz co w worku będzie ;)
          • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 12:58
            O, to ja mam podobnie z paralotnią. Nigdy nie leciałam, ale boję się polecieć, bo jeszcze mogłabym się rozbić :P
            • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:07
              No. Problem faktycznie polega na tym, że obawiam się, że ja mnie trzepnie, to może nawet ręczniki zacznę rozwieszać porządnie :)
              • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:23
                Może to ON będzie rozwieszał ręczniki? :)
                Serio - np. ja nienawidzę gotować na rozkaz (codziennie ma być obiad, codziennie kotlet z ziemniakami i surówką, makaron to nie obiad, naleśniki to nie obiad itd., a w knajpach i barach jest drogo i się tam nie jada). Przeżyłam 5 lat takiego przymusu i znienawidziłam to.

                No i teraz trafił mi się ktoś, kto wyśmienicie sam gotuje, a poza tym nie ma węża w kieszeni i oporu, by czasem skoczyć do knajpki na coś dobrego. Da się? Da się.
                • liisa.valo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:31
                  No, pewnie, że się da, tylko chyba trzeba przestać się spinać :) Coś w tym jest :) Najlepsza jest moja koleżanka, która zawsze pomstowała na zarośniętych, a teraz jej, wcześniej gładko ogolony, facet zapuścił brodę :) Co drugi dzień mu marudzi, żeby się ogolił, ale oświadczyny przyjęła :)
                • maitresse.d.un.francais KOTLET codziennie??? 17.05.14, 17:00
                  Innego dania nie tolerował?
                  • przeciezwiadomo Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 17:03
                    Ewentualnie mógł być wymienny kotlet-typu-bitka-panierowana z mielonym :)
                    Głupie wybory czyni się nieraz, mając lat 21 :)
                    • maitresse.d.un.francais Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 17:09
                      przeciezwiadomo napisała:

                      > Ewentualnie mógł być wymienny kotlet-typu-bitka-panierowana z mielonym :)

                      Ty serio??? Są tacy faceci??? Gdzieś go dorwała? I w których latach to było?
                      • przeciezwiadomo Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 17:21
                        Są, oczywiście, wcale niemało. Głównie tacy, których mamusie do takiego jadła przyzwyczaiły, plus do tego, że kobieta w domu służy za wieloczynnościowego robota, a jeśli do tego chodzi jeszcze do roboty, to dobrze, bo pieniędzy będzie więcej.
                        Przecież nieraz się czyta tu i nie tylko tu narzekania polskich kobiet na takich mężczyzn.
                        • maitresse.d.un.francais Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 17:44
                          przeciezwiadomo napisała:

                          > Są, oczywiście, wcale niemało.

                          Mnie głównie fascynuje, że oni żrą miącho CODZIENNIE. Przecież to potwornie niezdrowe! I jeszcze pewnie w pakiecie mają pokrzykiwanie, że FACET TO MA MIĘSO JEŚĆ, że JEDZENIE DLA FACETA i tak dalej.

                          Założę się, że gdybyś przez miesiąc dawała mu kotlecik sojowy, byle smakiem i wyglądem nie różnił się od mięsnego, nie zauważyłby różnicy. Bo facet wcale nie musi mięsa JEŚĆ. Musi tylko MIEĆ POCZUCIE, ŻE WTRAJA MIĘCHO. No wiesz, jak z placebo. :-P
                          • przeciezwiadomo Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 17:54
                            Mięso jak mięso, ale połączenie z panierką, tłuszczem, to faktycznie nie jest coś do codziennego spożywania.
                          • qesem Re: KOTLET codziennie??? 19.05.14, 10:47
                            Nie ma to jak generalizacja. Ja jem mięso max 2 razy na tydzień.
                      • liisa.valo Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 18:33
                        Mój ojciec tak ma :) Matka do dzisiaj twierdzi, że bez zestawu mięso + węglowodany ojciec się nie naje.
                  • liisa.valo Re: KOTLET codziennie??? 17.05.14, 18:32
                    Hehe :)
                    Mój luby to wymagał, żeby ręczniki wieszać tak, żeby był prawą stroną na zewnątrz i jeśli aplikacja była pozioma, to "nogami" do zewnątrz. Ja nigdy nie przywiązywałam do tego wagi i wieszałam tak jak wypadło. Po siedmiu miesiącach znajomości wybuchł i wydarł się na mnie: jak można tak wieszać ręcznik! Dopiero wtedy dowiedziałam się jak to się robi :) Siedem miechów czekał, że się domyślę ;)
                    • miau.weglowy Re: KOTLET codziennie??? 18.05.14, 11:04
                      no ale to raczej on mial problem z jakimis natrectwami czy cos w tym rodzaju, jka sadze ;)
                      • qesem Re: KOTLET codziennie??? 18.05.14, 15:48
                        Kop dalej, może coś znajdziesz.
            • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:18
              przeciezwiadomo napisała:

              > O, to ja mam podobnie z paralotnią. Nigdy nie leciałam, ale boję się polecieć,
              > bo jeszcze mogłabym się rozbić :P

              Najwyżej sobie nogi połamiesz a w relacjach dwóch osób możesz sprawić ból nie tylko sobie.
              • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:20
                > Najwyżej sobie nogi połamiesz a w relacjach dwóch osób możesz sprawić ból nie t
                > ylko sobie.

                No, Ty dając do zrozumienia kobietom, że są idiotkami z pewnością nie sprawiasz, że czują się dobrze w Twoim towarzystwie :P
                • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:24
                  Nigdy nie dawałem do zrozumienia żadnej kobiecie z którą mnie coś wiązało, że jest idiotką. Bo nigdy nie były.
                  • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:27
                    Ke? :P
                    Przepraszam, ale czy Ty sam piszesz w tym wątku czy z grupą kolesi - trolli? o może ustalcie razem jakąś wspólną wersję wydarzeń, bo na razie Twoje wpisy są niekompatybilne ze sobą :D
                    • qesem Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:31
                      ?
                      • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 13:49
                        Szkoda mojego czasu na Ciebie. EOT
                        • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 10:47
                          Wow tyle go zmarnowałaś. Bardzo mi przykro.
                • maitresse.d.un.francais "Najwyżej sobie nogi połamiesz" 17.05.14, 17:02
                  droga przecieżwiadomo, a czymże są połamane nogi (obydwie!) wobec skrzywdzenia takiego cudusia jak quesem!

                  Ja tu widzę u kolegi pewne zasadnicze wady, ale zaraz się dowiem, że to nieprawda i że on tylko taki niekompatybilny, a sama zostanę zaliczona do grona idiotek. :-P

                  To już wolę, jak mi ktoś uczciwie powie: masz ty Metresa zalety, ale ja z tobą nie wytrzymam. :-P

                  • przeciezwiadomo Re: "Najwyżej sobie nogi połamiesz" 17.05.14, 17:22
                    No ja już przemilczałam litościwie to zlekceważenie możliwości polamania moich nóg. Zresztą, żeby tylko nogi. Kręgosłup można połamać, a z tego to już wyjścia za bardzo nie ma :P
                    • maitresse.d.un.francais Re: "Najwyżej sobie nogi połamiesz" 17.05.14, 17:46
                      przeciezwiadomo napisała:

                      > No ja już przemilczałam litościwie to zlekceważenie możliwości polamania moich
                      > nóg. Zresztą, żeby tylko nogi. Kręgosłup można połamać, a z tego to już wyjścia
                      > za bardzo nie ma :P

                      No akurat o nogach wspominałaś, kolega nie musi być znawcą.

                      Ja tam nie mam zwyczaju litościwie przemilczać tego typu uwag, dzięki czemu się dowiaduję, że jestem a) feministką, b) sfrustrowana seksualnie, c) osobą cierpiącą na PMS, d) dowolna konfiguracja poprzednich.
                  • qesem Re: "Najwyżej sobie nogi połamiesz" 19.05.14, 12:06
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > droga przecieżwiadomo, a czymże są połamane nogi (obydwie!) wobec skrzywdzenia
                    > takiego cudusia jak quesem!

                    Wypraszam sobie.

                    > Ja tu widzę u kolegi pewne zasadnicze wady, ale zaraz się dowiem, że to niepraw
                    > da i że on tylko taki niekompatybilny, a sama zostanę zaliczona do grona idiote
                    > k. :-P

                    Wady ma każdy. A niekompatybilność to całkiem co innego.

                    > To już wolę, jak mi ktoś uczciwie powie: masz ty Metresa zalety, ale ja z tobą
                    > nie wytrzymam. :-P

                    masz jakieś zalety? lol :/
                    • maitresse.d.un.francais Re: "Najwyżej sobie nogi połamiesz" 19.05.14, 17:37

                      > masz jakieś zalety? lol :/

                      Nie, no skąd. Wiadomo, że zalety miewają jedynie mężczyźni, ze szczególnym uwzględnieniem autora tego wątku, który jest w dodatku pozbawiony wad.
                      • przeciezwiadomo Re: "Najwyżej sobie nogi połamiesz" 19.05.14, 20:40
                        Chyba vat(u) jest pozbawiony :P
    • sootball Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 17:35
      Twój problem wygląda na taki, że Ty chcesz być z kimś w związku, ale bycie w związku jednocześnie z jakichś, niekoniecznie uświadomionych, powodów Ci nie odpowiada.
      Z jednej strony tęsknota za bliskością, z drugiej strony lęk przed bliskością. Przyciąganie i odpychanie. Znaleźć argument żeby się nie musieć w związek dalej angażować i to taki argument, który nam będzie sie wydawał racjonalny, jest bardzo prosto. W Twoim przypadku to jest ta "niekompatybilność", w imieniu której skreślasz wszystko. Być może nosisz w głowie jakiś wyidealizowany obraz związku i dopasowania, i w przypadku każdej pojawiającej się trudności zawsze masz tę furtkę: "a może to jednak nie to, może zrezygnować". I w tym momencie zamiast starać się przezwyciężyć problem popracować nad nim, porozmawiać, Ty wycofujesz swoje zaangażowanie emocjonalne z tej osoby.

      Pomyśl co może być przyczyną Twojego lęku przed bliskością.

      Nie ma związków, w których nie pojawiają się problemy. W każdym związku na jakimś etapie pojawia się coś, co nam przeszkadza. Tylko najzwyczajniej w świecie ludzie potrafią pracować nad tym, "dotrzeć się".
      • coelka Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 02:14
        sootball napisała:

        > Z jednej strony tęsknota za bliskością, z drugiej strony lęk przed bliskością.
        > Przyciąganie i odpychanie. Znaleźć argument żeby się nie musieć w związek dalej
        > angażować i to taki argument, który nam będzie sie wydawał racjonalny, jest ba
        > rdzo prosto. W Twoim przypadku to jest ta "niekompatybilność", w imieniu której
        > skreślasz wszystko. Być może nosisz w głowie jakiś wyidealizowany obraz związk
        > u i dopasowania, i w przypadku każdej pojawiającej się trudności zawsze masz tę
        > furtkę: "a może to jednak nie to, może zrezygnować". I w tym momencie zamiast
        > starać się przezwyciężyć problem popracować nad nim, porozmawiać, Ty wycofujesz
        > swoje zaangażowanie emocjonalne z tej osoby.
        >
        > Pomyśl co może być przyczyną Twojego lęku przed bliskością.
        >
        > Nie ma związków, w których nie pojawiają się problemy. W każdym związku na jaki
        > mś etapie pojawia się coś, co nam przeszkadza. Tylko najzwyczajniej w świecie l
        > udzie potrafią pracować nad tym, "dotrzeć się".
        Dokładnie facet sie boi i wymyśła wydumane powody, taki mozna rzec tchórz i sie głupio tłumaczy i ludziom gitare zawraca a skoro wszyscy go krytykuja to nie moga sie wszyscy mylic w tym watku tylko z nim cos jest nie tak.
        • maitresse.d.un.francais Re: Post na bardzo serio. 18.05.14, 18:37
          .
          > Dokładnie facet sie boi i wymyśła wydumane powody, taki mozna rzec tchórz i si
          > e głupio tłumaczy i ludziom gitare zawraca

          Nie zgadzam się. To znaczy owszem, zawraca, ale jest strasznie wyższościowy i niekompatybilność polega na tym, że jego damy nie mają ochoty tego znosić.

          Ewentualnie też na tym, że, skoro - jak wyznał wyżej - jego zainteresowania to "piwo, motor i dziewczyny" - nie widzę tu możliwości wspólnoty intelektualnej

          (chyba że żąda od dziewczyny zachwycania się motorem i piwem i na tym ma polegać owa "wspólnota"),

          zatem kompatybilność ma polegać na tym, że dama ma czytać mu w duszy i wiedzieć, kiedy PiW, jak to pisała pompeja, życzy sobie towarzystwa, a kiedy nie.

          To zaś jest popularna przypadłość facetów.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 10:50
            Sorry ale piszesz okropne bzdury.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 10:49
        Nie zauważyłem u siebie lęku przed bliskością. Raczej to, że każdego postrzegam tak jak bym patrzył na siebie. To wg mnie jest głównym czynnikiem, że nikt mi nie odpowiada.
        • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:13
          qesem napisał:

          > Raczej to, że każdego postrzegam tak jak bym patrzył na siebie.

          Egocentrykiem jesteś, mój drogi.
    • raohszana Re: Post na bardzo serio. 17.05.14, 19:21
      A jakiejż to interakcji szanowny chce?
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 10:50
        Takiej, która mi odpowiada.
    • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 11:07
      qesem napisał:

      > Każdy z nas powyżej 18 roku życia ma już swoje doświadczenia i te doświadczenia
      > determinują obecne myślenie.

      Każdy powyżej 18. roku życia ma swoje doświadczenia - to prawda. Ale każy poniżej 18. roku życia też ma doświadczenia. Ludzie nie rodzą się jako 18-letnie istoty. ;-)

      > Powiedziałbym - niestety. Niestety gdyż żadna kob
      > ieta mi nie pasuje. Umysłowo/psychicznie/mentalnie/intelektualnie/itd.

      Niestety, z niedopasowaniem masz problem. Weź się i dopasuj. ;-)

      > Wymagam, chcę inter
      > akcji z kobietą, nie tylko fizycznej ale także intelektualnej.

      Ależ ty wymagający jesteś!

      > Zaznaczam, że nie idzie mi o wysokie IQ, doktorat z matematyki czy podobne bzdu
      > ry. Wiem, że wiecie o co mi chodzi.

      Nie mam pojęcia, o co ci chodzi.

      > Że też nie urodziłem się gejem ale prostym, wiejskim hetero :(

      Och, jaki ty biedny! Niektórzy twierdzą, że homoseksualizm to choroba. Spróbuj, może się zarazisz.
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:03
        Wg niektórych gupota to też choroba więc może przestane tutaj pisać, bo się zaraże.
        • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:10
          qesem napisał:

          > Wg niektórych gupota to też choroba więc może przestane tutaj pisać, bo się zar
          > aże.

          A jeśli inni zarażą się od ciebie? Jeśli przestaniesz tutaj pisać, to wyeliminujesz oba potencjalne zagrożenia. Moim zdaniem to słuszna decyzja.
          • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:13
            Jakby się wszyscy ode mnie zarażali moją głupotą to świat byłby o wiele piękniejszy.
            • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:14
              Moim zdaniem byłby nie tylko brzydszy, ale w krótkim czasie wyludniłby się.
              • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:19
                No właśnie, Twoim zdaniem - i tego się trzymaj.
                • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:26
                  qesem napisał:

                  > No właśnie, Twoim zdaniem - i tego się trzymaj.

                  Zawsze trzymam się swojego zdania. Chyba nie sądzisz, że mogłabym trzymać się twojej opinii. ;-)
                  • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:28
                    Zapewniam Cię, że byłoby Tobie ze mną bardzo dobrze. Musisz tylko sensownie wyglądać, mieć wyższe, dobrą pracę i sprawić żebym pomyślał: co to za wieśniara? ;)
                    • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:29
                      żebym nie pomyślał
                    • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:35
                      qesem napisał:

                      > Zapewniam Cię, że byłoby Tobie ze mną bardzo dobrze. Musisz tylko sensownie wyg
                      > lądać, mieć wyższe, dobrą pracę i sprawić żebym pomyślał: co to za wieśniara
                      >
                      ? ;)

                      No popatrz, rozmawiamy tylko o trzymaniu się własnego zdania, a ty już zapewniasz mnie o mim szczęściu w ewentualnym związku z tobą? No, to ja się nie dziwię, że partnerki znaleźć nie możesz. :-)
                      • qesem Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 12:48
                        No bo ciężko taką znaleźć
                        • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 13:30
                          Napisałam już, że się temu nie dziwię, a ty zastanawiaj się dalej. ;-)
      • tycho99 Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 18:13
        stokrotka_a napisała:

        > Och, jaki ty biedny! Niektórzy twierdzą, że homoseksualizm to choroba.

        Homoseksualizm jest chorobą. Został wykreślony z listy chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne pod wpływem ostrej i długotrwałej nagonki homoseksualistów na psychiatrów, w której skład wchodziły ciągłe zakłócanie porządku obrad APA a nawet prześladowanie i anonimowe groźby wobec członków stowarzyszenia. Uchwałę o skreśleniu podjęto przy niewielkiej frekwencji (oczywiście przedstawiciele homoseksualnego lobby stawili się obowiązkowo).

        > Spróbuj,
        > może się zarazisz.

        Od kiedy to każda choroba jest zakaźna? Zespół Downa czy schizofrenia to też choroby, ale zarazić się nimi nie można. Pomyśl czasem zanim palniesz coś równie błyskotliwie.
        • przeciezwiadomo Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 18:19
          > Homoseksualizm jest chorobą.

          Łooo stary. To teraz ten wątek na pewno się nie zakończy... ;-)
          • tycho99 Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 18:45
            bring it on!
            • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 20:21
              tycho99 napisał:

              > bring it on!

              No, no, mistrzu, znasz się nie tylko na chorobach, ale nawet obcym językiem wkładasz. Szacun!
        • stokrotka_a Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 20:19
          tycho99 napisał:

          > Homoseksualizm jest chorobą. Został wykreślony z listy chorób przez Amerykański
          > e Towarzystwo Psychiatryczne pod wpływem ostrej i długotrwałej nagonki homoseks
          > ualistów na psychiatrów, w której skład wchodziły ciągłe zakłócanie porządku ob
          > rad APA a nawet prześladowanie i anonimowe groźby wobec członków stowarzyszenia
          > . Uchwałę o skreśleniu podjęto przy niewielkiej frekwencji (oczywiście przedsta
          > wiciele homoseksualnego lobby stawili się obowiązkowo).

          Tak, ta, homoseksualizm jest chorobą. Przecież napisałam, że niektórzy tak twierdzą. Podobnie jest z ciemnotą, ale jej też nie ma na liście chorób.

          > Od kiedy to każda choroba jest zakaźna?

          A czy ja napisałam, że każda?

          > Pomyśl czasem zanim palniesz coś równie błyskotliwie.

          Ach, dziękuję ci za tę poważną i jakże cenną radę.
    • mmagi Re: Post na bardzo serio. 19.05.14, 13:41

      Jak ja bym chciał być takim tłumokiem co wraca z pracy, zje obiad, połozy się w wysprzątanym pokoju i poogląda TVN Turbo. Wieczorem wyciągnie interes i szybko zrobi swoje. Marzę o takim życiu................... Marzenia sa po to zeby je spełniac:/
      • qesem Re: Post na bardzo serio. 23.05.14, 10:19
        Takie teksty możesz walić gimbusom nie mnie.
    • raohszana Wiecie, 19.05.14, 19:14
      zdało mi się, że może faktycznie pan ma problem. Ale nie. Tylko dochodzę do wniosku, że rozfochaną, nadętą, stereotypową babę sobą przedstawia, taką wiecie - nic Ci nie powiem, DOMYŚL się, to trudno sparować, bo styknie, że delikwent będzie normalnym człekiem i mężczyzną i nie wytrzymi.
      No mnie na przykład przy prezentowanym poziomie by szlag jasny trafił i nawet nie chodzi o to, że nie trzeba obrażać inteligencji, bo sobie da radę, ale ogólne nadęcie...
      • qesem Re: Wiecie, 23.05.14, 10:20
        To wnioski takie czy coś innego?
Pełna wersja