ann_nh
16.05.14, 23:49
Z przymusu zostalam sama w obcym miescie zagranica i tak mam tu tkwic do poniedzialku.
Kolezanka musiala mnie opuscic i wracac do domu w waznych sprawach, a ja zdecydowalam, ze zostaje. Jak juz wzielam urlop to sobie pobede nawet i sama.
I tu zaczyna sie problem... Bo nie dokonca umiem byc sama ze soba. Tzn lubie czasem sama posiedziec w domu, ale zeby lazic samej po miescie... No jeszcze to zdzierze, ale juz wieczorem to tak kicha samej wyjsc do klubu. Wydaje mi sie, ze na kobiety sie dziwnie patrza ludzie jak same siedza. Jednak mezczyznom to jest latwiej, zagada, poszuka towarzystwa.
Wrocilam wiec z rundki po miescie i wieczor spedzam na necie i z drinkami, w ktore sie wczesniej zaopatrzylam :)
Zaczelam myslec o tej mojej sytuacji i sie zastanawiac.. Na ile kobiety zwlaszcza sa soba, sie lubia i moga funkcjonowac jako odrebne 'ja'. Przeczesywalam dzis fora i czesto po rozstaniach z mezczyznami sa komentarze, ze dopiero teraz robi co lubi, ze wyjezdza, ze ma taka fryzure o ktorej marzyla, ze jest soba itp
Zawsze zartowalam, ze najlepiej sie czuje we wlasnym towarzystwie bo jest najlepsze, ale teraz bede musiala sie serio z nim zmierzyc i zaprzyjaznic :)