Lubicie siebie?

16.05.14, 23:49
Z przymusu zostalam sama w obcym miescie zagranica i tak mam tu tkwic do poniedzialku.
Kolezanka musiala mnie opuscic i wracac do domu w waznych sprawach, a ja zdecydowalam, ze zostaje. Jak juz wzielam urlop to sobie pobede nawet i sama.
I tu zaczyna sie problem... Bo nie dokonca umiem byc sama ze soba. Tzn lubie czasem sama posiedziec w domu, ale zeby lazic samej po miescie... No jeszcze to zdzierze, ale juz wieczorem to tak kicha samej wyjsc do klubu. Wydaje mi sie, ze na kobiety sie dziwnie patrza ludzie jak same siedza. Jednak mezczyznom to jest latwiej, zagada, poszuka towarzystwa.
Wrocilam wiec z rundki po miescie i wieczor spedzam na necie i z drinkami, w ktore sie wczesniej zaopatrzylam :)

Zaczelam myslec o tej mojej sytuacji i sie zastanawiac.. Na ile kobiety zwlaszcza sa soba, sie lubia i moga funkcjonowac jako odrebne 'ja'. Przeczesywalam dzis fora i czesto po rozstaniach z mezczyznami sa komentarze, ze dopiero teraz robi co lubi, ze wyjezdza, ze ma taka fryzure o ktorej marzyla, ze jest soba itp

Zawsze zartowalam, ze najlepiej sie czuje we wlasnym towarzystwie bo jest najlepsze, ale teraz bede musiala sie serio z nim zmierzyc i zaprzyjaznic :)
    • liisa.valo Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 12:24
      Ja bardzo dobrze się czuję sama ze sobą. Powiem więcej: lubię mieszkać sama, lubię spędzać czas w swoim towarzystwie. Tylko, że ja mam taki charakter, a w tym charakterze nie do końca leży łażenie po klubach wieczorem (nawet idąc z kimś, nie czuję się komfortowo, wolę restaurację, kawiarnie i tak, tam czasem chadzam sama). Często słyszałam, że jestem trudno "dostępna", bo osoby, które znają mnie już prawie rok na gruncie zawodowym, nie znają szczegółów z mojego życia prywatnego.
    • stephanie.plum Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 13:46
      > I tu zaczyna sie problem... Bo nie dokonca umiem byc sama ze soba.

      dobre spostrzeżenie, dobry punkt wyjścia do zaprzyjaźnienia się ze sobą.

      ja dość późno nauczyłam się być sama i odkryłam, że to lubię (może nawet za bardzo?).

      stało się to (o paradoksie) dzięki mężowi, który wytrenował we mnie asertywność.
      więc teraz mu uciekam
      :~)

      lubię samotne wypady samochodem poza miasto, tylko ja i droga przede mną,
      nocne wyprawy z psami przez pola i lasy - tylko my, ciemne linie krajobrazu i księżyc,
      no i samotne pływanie;
      jednym z najpiękniejszych doświadczeń w moim życiu było przepłynięcie kilku kilometrów na morzu, poza zasięgiem czyjegokolwiek wzroku, przy czym nikt nawet nie wiedział, że wypłynęłam i nikt na mnie nie czekał; byłam tylko ja, fale jak łagodne, chodzące góry i mewy huśtające się na tych falach, miałam poczucie, że zaczynam pojmować, kim naprawdę jestem i czym jest życie.

      samotne chodzenie po mieście też bywa fajne, ale samotne siedzenie w klubie czy knajpie - to już zupełnie nie moja bajka, więc nic nie doradzę.
      sytuacje mniej lub bardziej zbliżone do "podpierania ściany" okropnie mnie peszą, choć już dawno powinnam była z tego wyrosnąć.

      generalnie uważam, że tak, zaprzyjaźnienie się ze sobą to jest bardzo ważna życiowa przygoda.
      bądź ze sobą cierpliwa, a na pewno w końcu przełamiesz nieśmiałość własną wobec siebie, i dowiesz się ciekawych rzeczy.
      warunek: musisz to zrobić naprawdę, rzeczywiście dla siebie.
      nie dla ambicji, nie na przekór komuś lub czemuś, ani nie dlatego, że to teraz modne :~)
      • freyete Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 14:16
        ładnie napisane:)
        • soulshuntr Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 15:13
          Bo sliwka to wogle jest zajebista babka. A najlepszy jest wyciag ze sliwek zwany sliwowica.
      • znana.jako.ggigus stephanie.plum - przepiękny post 17.05.14, 16:02

        • obrotowy i nic dziwnego. 17.05.14, 16:12
          taki stan ducha osiaga sie nalezac do High Society w Ameryce
          i nie muszac sie troszczyc o srodki na przetrwanie.
          • znana.jako.ggigus można być i głupkiem w 17.05.14, 16:13
            HS.
            • obrotowy no mozna... 17.05.14, 16:14
              ale pisalem o tej lepszej opcji:
              - o spokoju i rownowadze psychicznej spowodowanej finansowa stabilizacja.
              • znana.jako.ggigus można pozazdrościć, ale 17.05.14, 16:17
                znam parę osób, które osiągnęły stabilizację finans. i wg mnie prowadzą życie rośliny.
                • obrotowy nosz pisze... 17.05.14, 16:24
                  ze to ta druga gorsza strona medalu...

                  - ja znam natomiast od dluzszego czasu znam opisy plum i ta rozplywa sie tu w opisach
                  otaczajacej ja przyrody, nocnych spacerow z psami i plywaniem w nadmorskich falach...

                  Ja to wszystko tez znam, tylko, ponievaz, k... stabilizacji finansowej mi brak, to i spokoju brak, bo czlek musi sie zastanawiac, czy jutro na to plywanie w morskich falach w ogole bedzie mial ochote.

                  Jasniej juz ? :)
                  • simply_z Re: nosz pisze... 18.05.14, 16:40
                    stabilizacja finansowa? to jak w tym kawale o japońskim rybaku ,ktoremu zaproponowano zalożenie firmy ,a on tylko chciał żyć sobie w spokoju i cieszyć się tym co ma.
          • stephanie.plum Re: i nic dziwnego. 17.05.14, 16:20
            może i tak,
            z permanentnym zerem na koncie
            skończę prędzej jako smakoszka alpagi w lokalnych, krajowych krzakach,
            ale to temat na inną rozmowę.
        • stephanie.plum Re: stephanie.plum - przepiękny post 17.05.14, 16:21
          dzięks
    • soulshuntr Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 15:21
      Nie wiem co wy macie za problem z samotnym pujsciem do klubu. Ja chodzilem co weekend do jednego ulubionego posluchac muzyki ktora polubilem grana na dobrym sprzecie, miksowana przez zdolnego DJ i tak glosno jak tylko sie dalo. Do tego dochodzil dobry drink, podgladanie co kto i z kim robi, czsem sie z koms pogadalo, z czasem sie uzbierala grupka znajomych i tak sie stalo, ze w ten sposob powstaly najlepsze ata mojego zycia. Tak, ze samotne wyjscie do klubu to moze byc naprawde fajna sprawa, trzeba tylko wybrac wlasciwy klub. I zeby nie bylo, wiele dziewczyczn przychodzilo same, ale zawsze ktos do nich zagadal, ktos sie przysiadl, ktos im postawil drinka i nie widzialem zeby w rozpaczy i oniesmieleniu staly samotnie w kacie.
    • obrotowy gdzie jest problem ? 17.05.14, 15:48
      siadasz przy barze w jakims bistro w centrum miasta - zamawiasz drinka i napewno ktos sie napatoczy...
    • znana.jako.ggigus spróbuj! 17.05.14, 16:16
      ja kiedyś byłam na stypendium i zwiedzałam sama miasto. Miałam koleżanki, ale kiedy jedna wyjechała, a do drugiej przyjechała rodzina, poszłam w miasto. Na zasadzie: pierwsza w lewo, trzecia w prawo. Wieczotem możesz sprawdzać na mapie, ale nie musisz.
      Sama możesz iść wolno/szybko, jak chcesz i gdzie chcesz.
      Polecam też pójócie na basen, do kina.
      Kluby, knajpy - to trochę problem. Ja się głupio czuję, kiedy wszyscy z kimś, a ja jak kołek. Chociaż byłam parę razy i poznałam zawsze kogoś.
      Wyjdź z domu.
      • ann_nh Re: spróbuj! 17.05.14, 17:50
        Pol miasta juz obeszlam, reszte chyba z hop on/off bus zalicze.
        Po knajpach to ja chodzic uwielbiam i dzis zaliczylam w kazdej co innego, kawa, sniadanie, 2 piwa, lunch, obiad i jeszcze piwo. I juz wiecej nie wcisne :)
        Gorzej bedzie z wieczorem bo wszyscy sa w grupach a mi tak smutnawo. Jeszcze mnie ratuje fakt, ze dzis noc muzeow. Cociaz to nie moj konik, bo wole kulinarne podroze, ale sie przejade.

        Pozdrawiam
    • przeciezwiadomo Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 18:35
      ann_nh napisał(a):

      > Z przymusu zostalam sama w obcym miescie zagranica i tak mam tu tkwic do ponied
      > zialku.
      > Kolezanka musiala mnie opuscic i wracac do domu w waznych sprawach, a ja zdecyd
      > owalam, ze zostaje. Jak juz wzielam urlop to sobie pobede nawet i sama.
      > I tu zaczyna sie problem... Bo nie dokonca umiem byc sama ze soba.

      Nie możesz poczytać, albo obejrzeć jakiś film?

      Tzn lubie cz
      > asem sama posiedziec w domu, ale zeby lazic samej po miescie... No jeszcze to z
      > dzierze, ale juz wieczorem to tak kicha samej wyjsc do klubu. Wydaje mi sie, ze
      > na kobiety sie dziwnie patrza ludzie jak same siedza. Jednak mezczyznom to jes
      > t latwiej, zagada, poszuka towarzystwa.

      Mnie by się nie chciało iść do klubu. Ale zwiedzać i robić zdjęcia na pewno. Mam manię zwiedzania.

      > Wrocilam wiec z rundki po miescie i wieczor spedzam na necie i z drinkami, w kt
      > ore sie wczesniej zaopatrzylam :)
      >
      > Zaczelam myslec o tej mojej sytuacji i sie zastanawiac.. Na ile kobiety zwlaszc
      > za sa soba, sie lubia i moga funkcjonowac jako odrebne 'ja'. Przeczesywalam dz
      > is fora i czesto po rozstaniach z mezczyznami sa komentarze, ze dopiero teraz r
      > obi co lubi, ze wyjezdza, ze ma taka fryzure o ktorej marzyla, ze jest soba itp
      >

      Tuż po rozstaniu zawsze jest przez chwilę wielkie zadowolenie z samotności, zwłaszcza jeśli się samemu to rozstanie zainicjowało. Mnie taka samotność cieszyła tylko na krótką metę, bo jestem związkofilem :)
      >
      > Zawsze zartowalam, ze najlepiej sie czuje we wlasnym towarzystwie bo jest najle
      > psze, ale teraz bede musiala sie serio z nim zmierzyc i zaprzyjaznic :)

      Nie zmuszaj się. Wyjdzie samo :)
    • cytrynamalina Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 20:54
      Ja potrafię być sama ale nie piszę o braku związku bo tutaj nie potrafię. Nawet nie peszyłoby mnie samotne wyjście do klubu i zamówienie drinka, wypicie go samotnie. W zasadzie mi to wisi co ktoś o mnie pomyśli "samotny kołek" i co z tego? i z takim podejscie w zasadzie zawsze kogoś poznaje, po prostu mi nie zalezy. Natomiast nie potrafię funkcjonawać bez związku- i tu byc moze mam problem, jednak akurat trafiłam na wspaniałego człowieka i jest mi z nim bardzo dobrze, związek zresztą powstał z wielkiej miłości. Nie potrafię sobie wyobrazić siebie bez związku. Czuje w związku oparcie, dodaje mi siły psychicznej, spokoju takiego, bezpieczenstwa. Nie wiem jak to okreslić ale właściwie od 15roku muszę być z kimś w związku. Inaczej jest depresja.
    • dziala_nawalony Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 23:40
      łoj tam i to nawet bardzo..jako rzecze klasyk > sam ze sobą na sam najlepiej się mam..<
    • czoklitka Re: Lubicie siebie? 17.05.14, 23:57
      >Zaczelam myslec o tej mojej sytuacji i sie zastanawiac..
      >Na ile kobiety zwlaszcza sa soba, sie lubia i moga funkcjonowac jako odrebne 'ja'.

      Ja mogę na 100%.

      >Wydaje mi sie, ze na kobiety sie dziwnie patrza ludzie jak same
      >siedza.

      Mnie się tak nigdy nie wydawało.

      > Zawsze zartowalam, ze najlepiej sie czuje we wlasnym towarzystwie bo jest najle
      > psze, ale teraz bede musiala sie serio z nim zmierzyc i zaprzyjaznic :)

      Przechwałki bez pokrycia są takie słodkie, gdy przychodzi do konfrontacji z rzeczywistością. :>
      • mimoza_online Re: Lubicie siebie? 18.05.14, 15:19
        Hmm... większość z was tu pisze, że nie ma problemów z samotnych wychodzeniem gdziekolwiek a ja się pytam czemu w takim razie prawie nigdzie nie widzę samotnych osób? Kiedy idę do kina najczęściej wszyscy są z kimś, nie mówiąc już o klubach gdzie najczęściej ludzie są w większych grupach. Kiedy widzę kogoś samotnego to zaraz rzuca mi się w oczy. Jedynie w kawiarni czasem widzę samotne osoby ale to najczęściej mężczyzn. Jak najbardziej pochwalam samotne wychodzenie, ale z tego co obserwuję mało kto ma chęci i odwagę sam gdzieś chodzić.
        • cytrynamalina Re: Lubicie siebie? 18.05.14, 17:18
          Osoby, ktore znam i ktore samotnie wychodza maja po prostu silne charaktery i naprawde maja w d co sobie ktokolwiek o nich pomysli. Zazwyczaj chcemy byc akceptowani przez otoczenie i zazwyczaj nie wychylamy sie zbytnio z utartych schematow- chociaz powoli, powoli w polsce zaczyna sie to zmieniac i powoli, powoli chcemy pokazac, ze jestesmy otwarci na innosc. Jednak od pokazania do szczerej otwartosci spoleczenstwa jeszcze nam wiele brakuje. Innosc w polsce nie jest tolerowana i jedna z druga widza, ze kazdy chodzi z kims wiec beda dziwne i inne jak pojda same, wiec wola isc nawet z meczaca przyjaciolka byleby z kims. Byleby byc postrzeganym przez innych jako normalne. Czasami tez ida w grupie bo w sumie ma to byc babskie czy meskie spotkanie nie nastawione na poznawanie nowych osob tylko po prostu zabawienie sie w swoim gronie i ida razem. Ja tam nigdy nie przywiazywalam do tego wagi- kawiarnia, kino, specer, obiad moge isc sama. Impreza rowniez ale mam chlopaka wiec na impreze samej mnie nie pusci, ze wzgledow chociazby bezpieczenstwa, nie zaufania i to tez moze byc powod dlaczego w klubach nie widuje sie samotnych kobiet- wzgledy bezpieczenstwa.
          • ann_nh Re: Lubicie siebie? 18.05.14, 20:56
            Widze, ze tu wszyscy mega asertywni, ze ho ho :)

            Tylko ja nie mowie o wyjsciu na pare godzin z domu, a 3 dniach w obcym miescie i kraju.
            Wtedy juz jest trudniej, bo o ile te pare godzin samemu jest fajne, sama ze soba, wlasne mysli. Ale na dluzej juz mnie szlak trafial.
            Dobrze, ze drinki tanie :)

            A tak serio wczoraj caly dzien zagospodarowany a wieczor wypadlam na ogrodek naprzeciwko hotelu na drinka i sie Ktos napatoczyl i przysiadl. Gadka szmatka i tak do 3 nad ranem. Pojechalismy na noc muzeow, zobaczylam miasto noca od strony lokalsa i super doswiadczenie.

            Tak wiec dramy nie bylo, jutro powrot do rzeczywistosci i pracy, w ktorej sie nagadam za 5 osob.

            Pozdrawiam
Pełna wersja