W jakiej sytuacji byś zdradziła

17.05.14, 14:57
Jak w temacie, jestem ciekaw co skłania człowieka do romansu.
    • znana.jako.ggigus atrakcyjna okazja 17.05.14, 16:12
      np. dowcipna, inteligentna okazja. Rzadko się zdarza, niestetyż.
      • wiarusik Re: atrakcyjna okazja 17.05.14, 22:05
        podchodzi do ciebie dżentelmen w galerii, oglądacie obraz picassa. nagle szepcze ci do ucha kawał o żydach. zaczyna się.
        • znana.jako.ggigus ciekawy scenariusz 17.05.14, 23:23
          kawał o żydach jest ryzykowny na wstęp, w ogóle kawały są ryzykowne i szeptanie do ucha na wstęp.
          Trzeba zbudować więź w miarę szybko, a kiedy więzi nie ma -wycofać się.
          Na koncercie mnie jeden facet b. mile zagadał i rozmawialiśmy na temat wieku artysty na scenie. Można i tak.
          • martinsam1 Re: ciekawy scenariusz 18.05.14, 11:29
            lepiej szeptnąć do uszka coś namiętnego:)?
            • znana.jako.ggigus muszę się powtórzyć - na początek 18.05.14, 14:28
              lepiej ostrożnie wybadać, czego potrzebuje zainteresowana i iść tym tropem. Na początku nie polecam namiętności, szeptania i bliskości, żartów też, bo się ludzie nie znają.
              Np. ktoś mi funduje dowcip o feministkach, albo o Polakach (mieszkam za granicą) i może być po sprawie.
    • maitresse.d.un.francais Założyciel wątku odpowiada pierwszy 17.05.14, 16:44
      na zadane pytanie. Tako rzecze Netykieta, a jeśli nie ona, to dobry obyczaj forumowy.
      • facettt nie bondz okrutna. 17.05.14, 16:50
        maitresse.d.un.francais napisała:
        > na zadane pytanie. Tako rzecze Netykieta, a jeśli nie ona, to dobry obyczaj forumowy.

        Chlopie jest na etapie mlodego Wertera i przezywa cierpienia - jak wysoko postawic poprzeczke.
        • maitresse.d.un.francais Te, facettt 17.05.14, 17:05
          weź zdradź, jakiego obrządku jesteś. Bom ciekawa.

          ps. Werterowie spsieli.
          • facettt Re: Te, facettt 17.05.14, 17:13
            ev.
            • maitresse.d.un.francais Re: Te, facettt 17.05.14, 17:17
              facettt napisał:

              > ev.

              E-A?
              • przeciezwiadomo Re: Te, facettt 17.05.14, 20:31
                Już nieraz o tym pisał, jako jasio.
                • gyubal_wahazar Re: Te, facettt 17.05.14, 21:40
                  Ale może jako facuś jest zgoła innego, co czyni ich relację jeszcze bardziej intrygującą
    • pomorzanka34 Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 16:45
      odpowiadając na pytanie co skłania człowieka (kobietę) do romansu
      nuda , monotonia w związku która niestety coraz częściej pojawia się po kilku latach wydawałoby się całkiem szczęśliwego życia .
      Odrzucenie partnerki co wpływa również na coraz częstszy brak seksu.
      Zgoła zupełnie odmienne temperamenty.To tak po krótce ..
      • onann Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 26.05.14, 10:05
        Zostałem zdradzony właśnie z tego powodu po.. 23 latach wspólnego życia. Żona cały czas twierdzi, że mnie kocha. Zdradziła z nudów, a ja nie mogę się już pół roku po tym podnieść. Gdzie tu miłość i poświęcenie? Poszła na dyskotekę i miała w d... 23 lata udanego, jak twierdzi, związku. Wiem, że jak bym ją trzymał w domu, przy garach i nigdzie nie pozwalał wyjść to by tego nie zrobiła. Czyli Korwin-Mikke ma jednak rację...
    • przeciezwiadomo Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 16:55
      Zdefiniuj zdradę/romans.
      • maitresse.d.un.francais Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 17:06
        przeciezwiadomo napisała:

        > Zdefiniuj zdradę/romans.

        1. Jednorazowy kontakt seksualny z kimś innym niż ten właściwy.
        2. Wielorazowy jak wyżej. ;-P
        • przeciezwiadomo Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 17:17
          No wiesz, niektórzy uważają za zdradę też nieskonsumowane zauroczenie, wolę doprecyzować :)
        • facettt prawie dobrze. 17.05.14, 21:00
          maitresse.d.un.francais napisała:
          > 1. Jednorazowy kontakt seksualny z kimś innym niż ten właściwy.
          > 2. Wielorazowy jak wyżej. ;-P


          prawie dobrze, ale korekta:
          zamiast wlasciwy powinno byc: - taki o ktorym oficjalnie mowi sie otoczeniu.

          gdyz kazdy kontakt seksualny jest "wlasciwy" - skoro sie go swiadomie podejmuje.

          a jezeli uznaje sie go potem za niewlasciwy -(wskutek naduzycia alkoholu itp...)
          - to nie byla to zdrada, ale szajba, lub pomylka.
          • przeciezwiadomo Re: prawie dobrze. 17.05.14, 21:43
            nie każdy musi podzielać Twoją obrzydliwą i zakłamaną filozofię życiową.
            • facettt zaklamana ? 17.05.14, 21:55
              przeciezwiadomo napisała:
              > nie każdy musi podzielać Twoją obrzydliwą i zakłamaną filozofię życiową.

              obrzydliwa - to kwestia gustu
              - ale dlaczego zaklamana ?

              nie jest zaklamana bardziej, niz wiekle innych np. zona opowiadajaca mezowi jak to jej wspaniale z nim w lozku, czy np. kochanek opowiadajacy kochance, ze z ona prawie wcale sie sypia :)

              no a teraz daj buzi i sie nie kryguj.
              • przeciezwiadomo Re: zaklamana ? 17.05.14, 22:04
                Bleeee.
                • facettt no... 17.05.14, 22:06
                  a nie muvilem, ze milosc nie wybiera ?
        • man_sapiens Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 18.05.14, 18:20
          maitresse.d.un.francais napisała:
          > 1. Jednorazowy kontakt seksualny z kimś innym niż ten właściwy.
          > 2. Wielorazowy jak wyżej. ;-P

          Który to ten właściwy? Masz na myśli "właściciel"?
      • plantin Bardzo słuszna uwaga - co to znaczy zdrada 17.05.14, 22:36
        - ja spotkałem różne rozumienia np. seks oralny to nie zdrada, ale już inna kobieta - seks tradycyjny może być - ale oral jest tylko dla męża, bo inaczej to zdrada :-)
        Mniej fizjologicznie - dla znowu innej osoby (to był żonkoś) zdradą był już niewinny flirt jego żony a mojej koleżanki (zaznaczę że nie ze mną) przy lampce wina, ze starym, łysym i poczciwym aż do bólu kolegą z pracy.
        W ogóle dla żonatych konserwatystów zdradą jest już samo pójście żony z kimś innym do kawiarni - nawet w większym towarzystwie - ale uważam, to za skrajne podejście :-)
        Picie alkoholu przez żonę w towarzystwie nieznanego mi mężczyzny - może nawet ja by uznał za prawie zdradę - ale ja wiem, że np. moja była miała słabiutką główkę :-)
        A poważnie - każda forma związku uczuciowego z inną osobą, którą żona czy mąż ukrywa przed drugą stroną - nawet niekoniecznie zakończona od razu seksem - jest pewną formą zdrady.
        • qesem Re: Bardzo słuszna uwaga - co to znaczy zdrada 19.05.14, 12:10
          A burke już żonie kupiłeś?
          • plantin Ktoś się nad tobą użala ? 21.05.14, 00:30
            Któryś raz kasowany jest mój post - ktoś wie że potrzebujesz pomocy - więc napiszę grzeczniej - przeczytaj raz jeszcze mój post, trudniejsze dla ciebie słowa sprawdź w słowniku - może coś zrozumiesz i wtedy ze wstydu sam założysz burkę na twarz. Jeżeli mimo wszystko nadal nic nie zrozumiesz - to trudno, ale "leżącego kopać się nie kopie" - więc ci wybaczam.
            A Ty moderatorze wykasuj to, widocznie masz takie samo pojęcie o kulturze jak qesem.
            Bez odbioru.
    • maitresse.d.un.francais LMGTFY 17.05.14, 17:07
      lmgtfy.com/?q=dlaczego+ludzie+zdradzaj%C4%85
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 20:11
      Czyli chodzi o taki romans, o którym nie wie partner/ka?

      Jak bym przestała być szczęśliwa z moim partnerem/ką i zakochałabym się w kimś innym.
    • liisa.valo Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 20:24
      Gdybym się zakochała. Ja tak jak Johnny Depp: "Kochając dwie osoby, wybierz tę drugą. Jeśli naprawdę kochałbyś pierwszą, nie zakochałbyś się w drugiej".
      • znana.jako.ggigus Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 20:48
        świetny cytat
      • light_in_august Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 11:13
        10/10.
        Dokładnie to próbowałąm wytłumaczyć w wątku o zauroczeniach, ale jakoś mi chyba nie wyjszło ;)
    • wiarusik fizjologia 17.05.14, 22:03
      pchnęła mojego znajomego w ten czyn. był w trasie, potrzebował, zatrzymał się przy grzybiarce. za pieniądze i tylko lodzik. dodam że ma żonę i dziecko. dobry kolega więc nie neguję. zresztą za pieniądze i taka drobnostka to nie zdrada.
    • plantin Przyjacielu - jak wnioskuję po nicku - 17.05.14, 22:45
      czy naiwnie wierzysz, że jakaś kobieta szczerze Ci odpowie na Twoje pytanie ? :-)
      Miałem kiedyś przeładną koleżankę a właściwie "przyjaciela w spódnicy", mąż - przystojniak, z duuużym kontem, zakochany w niej po uszy, z dużą willą i z kapitalnym charakterem i to wrednawe kobiecisko zdradziło go i porzuciło z taką miernotą, brzydalem ale za to cwaniakiem, który wyciągnął od niej kasę, którą zabrała mężowi !
      Jako przyjaciele mówiliśmy sobie wszystko, więc wiem że w seksie mąż też był dobry, zresztą znałem chłopaka wcześniej - zawsze był uznawany za kobieciarza. Ustatkował się, zaobrączkował i przepadł.
      Do "przyjaciela w spódnicy" przestałem się odzywać jak usłyszałem w ramach wyjaśnień - dlaczego - "bo ten drugi był taki inny" - opadły mi ręce, wargi, powieki i chyba wszystkie członki jak usłyszałem taką bzdurę.
      Kobiecą naturę trudno rozgryźć i można sobie na tym połamać ząbki. Z kobietami jak z kotami - nigdy do końca nie można im ufać :-)
      • klucz13 Re: Przyjacielu - jak wnioskuję po nicku - 17.05.14, 23:19
        Smutna i myślę że prawdziwa historyjka. Znałem podobny klimat. Czasami bardzo trudno wyjaśnić motyw działania zdrady. Ale musi być w drugiej osobie to "coś" i nie będzie ważne czy ta osoba jest grubawa, szczerbata czy jakaś tam inna. Prócz tego "coś" to humor, pewność siebie, inteligencja. No i okazja (alkohol, nastrój itp.) Każdego może to dopaść. Można być wspaniałym mężem i ojcem. Wspaniałą żoną i matką. Przyjdzie taki moment i trach !
      • znana.jako.ggigus w Twojej historii platin 17.05.14, 23:24
        zdradzony mąż był idealny dla Ciebie. Dla jego żony, jak widać nie.
        Jak powiedzuał mądrze Johnny Depp: “if you love two people at the same time, choose the second. Because if you really loved the first one, you wouldn't have fallen for the second.”
        • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: w Twojej historii platin 17.05.14, 23:45
          Gość pisze o skoku w bok panienki, która zainteresowała się typem, który był inny, a ty wklejasz cytaty o miłości, które już ktoś wyżej powtórzył.
        • plantin Jestem więcej niż pewien, że ten 17.05.14, 23:57
          zdradzony mąż byłby doskonały dla większości kobiet.
          Wybacz ale jej argument że tamten był inny, był tak debilny, iż oniemiałem, nie ma dwóch takich samych osób - więc w sumie przed nią jest jeszcze trochę zdrad :-)
          A właśnie - dlaczego nie dopuścić jeszcze innej przyczyny zdrady - najzwyklejszej głupoty osoby zdradzającej ? Będąc w kimś zakochanym idealizujemy tę osobę, nie zauważamy wad, które dla innych są oczywiste, wybaczamy wszystko a potem się okazuje - jak już opadnie burza uczuć - że ten nasz obiekt westchnień to np. tylko ładniutka powłoka cielesna i nic więcej - w główce pusto - nic tylko echo :-)
          • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 18.05.14, 00:06
            >najzwyklejsz
            > ej głupoty osoby zdradzającej ?

            Nie wiedziałeś, że kobiety nie zdradzają z błahych powodów, a jeżeli już im się trafi to tylko z miłości, bliskości dusz i fascynacji jego osobowością?

            Obwinianie osoby zdradzanej to głupia i częsta wymówka. Ma to służyć usprawiedliwieniu osoby zdradzającej.
            Tym się różnimy od małp, że oprócz zwierzęcego instynktu posiadamy także głowę i możemy ocenić jakie konsekwencje mogą mieć podejmowane przez nas czyny.
            No ale jak ktoś lubi ten sport to nawet tłumaczenie, że na plaży z Niemcem w czasie pełni to było spełnienie marzeń i grzech byłoby nie skorzystać przejdzie i będzie w odpowiednich kręgach usprawiedliwieniem.
            • plantin Źle mnie zrozumiałaś - wcześniej 18.05.14, 00:17
              przytoczono kilka powodów zdrady a ja dołożyłem nowy - nie negując poprzednich.
              Życie mnie nauczyło że czasami doszukujemy się zawiłych i skomplikowanych rozwiązań a właściwe są te najbardziej błahe i prozaiczne.
              Znam wielu głuptasów - męskich i żeńskich - większość z nich zdradza na potęgę - podejrzewam że ot tak - bez wyraźnego powodu. Poza tym w pewnych kręgach utarło się, że zdrada to coś normalnego i nie za bardzo nagannego.
              Ja się mogę z tym nie zgadzać i nie zgadzam - ale takie coś istnieje i ma miejsce. Zdrada dla niektórych jest trendy.
          • maitresse.d.un.francais Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 18.05.14, 21:06
            plantin napisał:

            > zdradzony mąż byłby doskonały dla większości kobiet.

            Dawaj go tu!
          • thelma333.3 Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 19.05.14, 00:03
            nawet jesli mowiliscie sobie wiele, nie znaczy to, ze wiedziales wszystko o ich malzenstwie;
            sam piszesz: jej maz to byl (kiedys) kobieciarz; skad wiesz jak wygladalo ich malzenstwo na co dzien?
            a powod ktory podala moze w ogole nie byc prawdziwy; tak naprawde tylko ona wie jak bylo;
            nie usprawiedliwiam jej, bo moim zdaniem jak cos nie pasi, to sie najpierw odchodzi i zamyka poprzednie rozdzialy, a dopiero potem zaczyna cos nowego, ale takie generalizowanie "jej maz byl super ach i och i pasowalby wiekszosci kobiet" to gruba przesada; ex-kobieciarz, faktycznie, marzenie kazdej kobiety
            • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 19.05.14, 11:59
              Sam jestem "ex-kobieciarzem" i poczułem się dotknięty :-)
              Poważnie - moim zdaniem, ktoś kto wcześniej był kobieciarzem i był zdolny do zrezygnowania z takiego - atrakcyjnego dla faceta trybu życia - przyznasz - a potem był wierny tej jednej - to chyba zasługuje na szacunek. Moim zdaniem nawet bardziej niż "chłopak dziewica" (prawiczek to za dużo powiedziane :-) , który potem będąc przy tej jednej ślini się na widok każdej innej i wyobraża sobie co by było gdyby.
              Jak myślisz, który typ prędzej zdradzi ? - ja stawiam na "dziewicę". Ten były kobieciarz już swoje przeżył i skoro zdecydował się na tę jedną i związek z nią to będzie przy tym trwał.
              • thelma333.3 Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 21.05.14, 20:02
                obawiam sie, ze niestety w zyciu bywa inaczej;
                moim skromnym zdaniem jest to kwestia charakteru czlowieka, a nie przezyc/doswiadczen;
                a swoja droga twoje podejscie wlasnie o tym swiadczy;
                ta uwaga:
                "ktoś kto wcześniej był kobieciarzem i był zdolny do zr
                > ezygnowania z takiego - atrakcyjnego dla faceta trybu życia - przyznasz - a pot
                > em był wierny tej jednej - to chyba zasługuje na szacunek."
                normalnie jakbys uwazal, ze zaslugujesz na medal za przestrzeganie zasad ktore sa fundamentem w zwiazku i ze sie tak wyraze 'k.... laski nie robisz'; tymczasem ty uwazasz ze to hiper-super wyczyn; takze, zostane jednak przy swoim zdaniu - od kobieciarzy i ex-kobieciarzy lepiej jednak z daleka;
                • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 21.05.14, 23:13
                  Twoje zdanie podejrzewam jest poparte raczej niewielkim doświadczeniem życiowym a moje tak i to dość dużym.
                  Nic nie uważam - w tym że zasługuję na medal ! - nie wkładaj w moje usta - w klawiaturę coś czego nie powiedziałem i nie miałem zamiaru.
                  W ogóle ciekawie prowadzisz dyskusję - wysnuwasz dziwne wnioski, stawiasz kategoryczne osądy - na które nie każdy (tu konkretnie - ja) zasługuje - chcesz na siłę kogoś obrazić ? - miałaś zły dzień ? - to zaserwuj sobie drinka i zrelaksuj się przy dobrej książce (ja bym tak zrobił).
                  A teraz na koniec - meritum - naprawdę uważasz że na charakter człowieka nie mają wpływu jego przeżycia i doświadczenia (tu nawiązuję do pierwszego zdania Twojego postu) ?!
                  - To bardzo ryzykowne ale i interesujące postawienie problemu - ale z pewnością masz coś na poparcie tego ?
                  Ja będę się trzymać swojego zdania (nawet bez medalu :-) ) - pozwolisz ? - Podtrzymuję to, że były kobieciarz jak już zdecydował się na poważny (podkreślam - poważny) związek to będzie w nim trwał i będzie bardziej wierny niż inni mężczyźni. Mówiąc trywialnie - co swoje to przeżył, dla niego więc zdrada nie będzie stanowić atrakcji - niczym zakazany owoc. Kolejna kobieta w łóżku - a po co - miał ich tyle i różnych, naiwnych i doświadczonych. Przecież to monotonne. Wierz mi - codziennie poszukiwanie czegoś nowego w związku z jedną interesującą kobietą - jest bardziej inspirujące, niż krótkotrwałe miłostki zakończone łóżkiem.
                  Ale do tego trzeba dojrzeć no i oczywiście trzeba trafić na taką kobietę.
                  Pozdrawiam
                  • thelma333.3 Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 22.05.14, 21:48
                    a czemu robisz mi jakies wycieczki personalne tutaj? wiesz co o takich pisza? ze jak brakuje im argumentow, to zaczynaja jechac po osobie; przemysl to sobie;

                    i wlasnie mysle, ze to jest kwestia charakteru; zeby czlowiekowi chcialo sie starac, odkrywac cos nowego, tworzyc budowac itp itd - to wlasnie charakter, osobowosc;
                    no pewnie, zawsze mozna powiedziec - ta kobieta byla nieodpowiednia, nie wystarczajaco interesujaca/piekna/stymulujaca , cokolwiek; bo ktory facet przyzna: jestem dupkiem i po prostu nie jestem w stanie wytrzymac z jedna, chocby i sama kleopatra?
                    no chyba zaden, prawda?

                    dodatkowo nie wiem czy sie orientujesz, ale nawet jakies badania naukowcy prowadza, i wyobraz sobie, ze podobno zdrada siedzi 'w genach';
                    tu masz pare linkow jak Ci sie bedzie nudzilo;
                    abcnews.go.com/Health/scientists-discover-gene-responsible-cheating-promiscuous-sex-habits/story?id=12322891
                    www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-1334932/The-love-cheat-gene-One-born-unfaithful-claim-scientists.html
                    szczerze mowiac, mysle, ze to prawda; ludzie nie rodza sie 'biala kartka' i doswiadczenie ich 'zapisuje' ; bardzo to byloby idealistyczne, no ale niestety ; kazdy przychodzi juz z jakims 'zestawem cech' na ten swiat, no i jedni maja taki (bardziej sklonny do skokow w bok) a inni nie;

                    nie mowie, ze kazdy ex-kobieciarz bedzie na pewno zdradzal; ale ryzyko jest wieksze; po co brac sobie na glowe taki gips?





                    • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 23.05.14, 10:30
                      Jakie wycieczki personalne ?! Ty dziewczyno wiesz co piszesz ?
                      Napisałem:
                      "W ogóle ciekawie prowadzisz dyskusję - wysnuwasz dziwne wnioski, stawiasz kategoryczne osądy - na które nie każdy (tu konkretnie - ja) zasługuje - chcesz na siłę kogoś obrazić ? - miałaś zły dzień ? - to zaserwuj sobie drinka i zrelaksuj się przy dobrej książce (ja bym tak zrobił)."

                      To jest "wycieczka personalna" ? - napisałem że sam bym tak zrobił !
                      Stosujesz "logikę i filozofię" niczym Kali - Ty możesz wkładać w moje usta, rzeczy o których nie pisałem a nawet nie myślałem, możesz bez powodu agresywnie prowadzić dyskusję ale jak ja próbuję się obronić a nawet próbuję sprawę załagodzić to jest to wycieczka personalna ?!
                      Nie żartuj - wiesz co się mówi o takich ludziach ?" :-)

                      Wiesz co w nauce oznacza "podobno" - NIC. Otóż moja droga - nauka opiera się na twardych dowodach, powtarzalności wyników etc. a słowo podobno jest dla pisemek i doniesień medialnych oraz ich użytkowników - daje się chwytliwy tytuł, w tekście napisze się słowa podobno, prawdopodobnie a czytelnicy klikną i przeczytają - jest oglądalność.
                      Jak widzę - Tobie to już wystarczy jako argument w dyskusji.
                      Uważam że trochę się orientuję nie tylko w nauce ale i w kilku innych rzeczach.

                      Wybacz - ale szczerze mówiąc niewiele przywiązuję do Twojego stwierdzenia że myślisz iż ludzie nie rodzą się "białą kartą a doświadczenie ich zapisuje" - jak poszukasz np. w necie (na życzenie mogę też przesłać Ci tytuły kilku książek) to znajdziesz, że to stary problem dla nauki a szczególnie dla filozofów.
                      Prawda tkwi po środku - rodzimy się np. ze skłonnościami do chorób (ale to też nie oznacza że na 100 % one wystąpią) - to fizjologia. A kwestia zdrady - to zachowanie głównie wynikające z uwarunkowań społeczno-kulturowych, środowiskowych (oczywiście upraszczam) etc.
                      Oczywiście pamiętam o tym że - wywodzimy się ze zwierząt a więc mamy niejako zaprogramowane rozmnażanie się - więc aby dać więcej szans nam jako gatunkowi - natura teoretycznie nakazuje mężczyznom jak najczęstsze "rozsiewanie nasion" a kobietom - dobieranie partnerów pod kątem "wartościowych genów". Ale ludzie już trochę "odszczepili się od natury" (pojawiła się u nas kultura, zachowania społeczne, normy moralne etc.) i nie zawsze rządzą się prymitywnymi zachowaniami i instynktami - warto abyśmy o tym wszyscy pamiętali.
                      To taki krótki wywód - przepraszam za olbrzymie uproszczenia i skróty.
                      Co do ex-kobieciarzy - ja w poprzednim poście podałem Ci argumenty logiczne ale też według swojego i znajomych - doświadczenia życiowego - wybacz znowu - ale Ty nie przedstawiłaś żadnego argumentu na rzecz tego że w przypadku ex-kobieciarzy "ryzyko zdrady jest większe".
                      Oczywiście słusznie stwierdziłaś na zakończenie że "po co brać sobie na głowę taki gips" - i ok. - przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza.
                      Pozdrawiam
                      • thelma333.3 Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 23.05.14, 15:41
                        wiesz co: mam dla ciebie propozycje : wez sobie za zone ex-prostytutke;
                        z jej doswiadczeniem gwarancja 1000% ze sie nakurw... wystarczajaco w zyciu i bedzie wierna zona, bo wszystkiego juz doswiadczyla i nie potrzebuje wrazen;
                        czy tez twoja teoria dziala tylko w jedna strone?
                        • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 23.05.14, 17:29
                          Wiesz co - puszczają Ci nerwy - rozumiem, że jak nie masz argumentów, stajesz się wulgarna i niekulturalna - to samo mogłaś napisać grzeczniej - ale widocznie tak masz.
                          Co do meritum - oczywiście, że to działa w dwie strony - mało tego bardzo dobrze znam udany związek właśnie z byłą prostytutką (mają już 3 dzieciaków i są ze sobą 18 lat).
                          Jak widzisz to nie tylko moja teoria ale i rzeczywistość. Rozumiem że sama obracasz się w kręgach osób niepokalanych, czystych i nigdy nawet nie słyszałaś o podobnych przypadkach (jesteś zakonnicą czy dziewicą konsekrowaną ? - to kpina - zaznaczę aby nie było niejasności).
                          Rozumiem też, że Ty zanim się z kimś zwiążesz - to wcześniej przeprowadzisz wywiad - jak to tam w przeszłości sprawował się Twój potencjalny partner ? Chyba że będziesz polować na prawiczka :-)
                          To jest śmieszne i wręcz żenujące.
                          Chcesz to sobie wyklinaj do kogoś innego - to nie mój poziom dyskusji.
                          Pozdrawiam i bez odbioru.
                          • thelma333.3 Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 23.05.14, 18:14
                            co takiego? jak komus puszczaja tu nerwy to chyba tobie;
                            a tu masz, panie subtelny ex-kobieciarzu;
                            poczytaj sobie, zeby nie bylo - pisal to facet;
                            www.kominek.in/2011/07/kto-sie-boi-rozmow-o-bylych/
                            i tak, sprawdzam ile moge/dowiaduje sie ile moge, zeby wiedziec, z kim mam do czynienia;
                            w przeciwienstwie do niektorych, co stosuja 'strusia' polityke;
                            • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 01:01
                              Po pierwsze - to nie jestem wulgarny i agresywny - Ty zaś w poprzednim poście tak, co świadczy o podenerwowaniu.
                              Po drugie - podpierasz się argumentami innych - bo swoich nie potrafisz sformułować ? Jesteś młoda i pewnie uważasz że w internecie znajdziesz na wszystko odpowiedź - paradoksalnie - tak - znajdziesz, ale jakie będą te odpowiedzi, to już inna sprawa.
                              Znowu wkładasz w moje usta (klawiaturę) coś czego nie napisałem (nazwałaś to strusią polityką) - nie napisałem że nie należy znać przeszłości swojego partnera czy partnerki - można to zrobić ale nie uzależniałbym od tego związku z tą osobą - tak jak Ty to chcesz robić.

                              Ludzie się zmieniają, popełniają błędy ale potem je usiłują naprawić i większości się to udaje i warto to docenić.
                              Poza tym naprawdę wierzysz, że np. ex-kobieciarz (jak już przy nim jesteśmy) powie Ci prawdę - tym bardziej jeśli wyczuje jak dużą wagę przywiązujesz do przeszłości ? A wyczuje Cię raczej szybko - nie ukrywasz swoich poglądów i Twoje wnioskowanie i rozumowanie jest dość przejrzyste i czytelne.
                              To może wynajmij agencję detektywistyczną, jak sam Ci nie powie - to oni odkryją wszystko - przecież chodzi o Twoje życie ! :-)
                              A już całkiem na poważnie - trochę mi przypomina to działania - nas Polaków - powołujemy do życia jakiś IPN żeby badał zbrodnie sprzed 65 lat, wydajemy na to miliony a brakuje tych milionów dla ludzi żyjących teraz w skrajnej nędzy.
                              Czasami warto sobie odpuścić przeszłość i żyć teraźniejszością i przyszłością. Te dwie ostatnie możemy kształtować i zmieniać a na przeszłość i tak nie mamy wpływu a ona potrafi zatruć życie.
                              Pozdrawiam
                              • thelma333.3 Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 11:58
                                ale co, nazwalam tylko rzeczy po imieniu; pardonsik, ze urazilo to twoje wrazliwe uszy;
                                widzisz, dla mnie to wulgarny jest facet co ma na koncie xx kobiet, nawet jak mowi 'prosze, dziekuje, przeprasza', a nie kobieta, co sie szanuje, a powie 'k....'; i taka miedzy nami roznica;

                                zreszta ta dyskusja jest czysto akademicka; a jakie masz argumenty na to, ze ludzie faktycznie sie zmieniaja na lepsze? bo widziales taki przypadek w zyciu czy co?
                                no, ja tez wierze, ze ludzie sie zmieniaja - na gorsze; bo takie przypadki tez widzialam;
                                i co, to ma byc argument?
                                pewnie, zawsze moze cie partner oklamac; ale na dluzsza mete takie rzeczy wychodza; a wtedy nie ma zmiluj : nie dosc ze oklamal, to jeszcze w takiej sprawie (bo jednak klamstwo klamstwu nierowne)
                                chcesz, to sie wiazesz z kims z bogata przeszloscia, ze sie tak wyraze;
                                ja nie chce, bo za duze ryzyko i tyle
                                nie jestem juz taka mloda, wiec takie stanowisko duzo mnie kosztuje, ale coz, wszystko ma swoja cene w zyciu;
                                • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 12:56
                                  Zainwestuj w podręcznik dobrych obyczajów nie tylko w netykietę.
                                  Potem doszkol się np. z logiki.
                                  Trzecie - dla Ciebie wulgarny jest facet który będąc sam chodzi do łóżka z kobietami a potem wiąże się z jedną i jest jej wierny ? A nie jest wulgarna kobieta, która klnie i złorzeczy bez powodu ? - To ciekawą masz definicję wulgarności.
                                  Nie napisałem że wszyscy i w każdej sytuacji zmieniają się na lepsze - tylko że tak się zdarza i wtedy to trzeba docenić.
                                  Nadinterpretujesz czy po prostu masz problem ze zrozumieniem tekstu pisanego ?
                                  Ale - tak widziałem takie przypadki jak i przeciwne.
                                  No właśnie - załóżmy że po jakimś czasie (np. po 5 latach) okaże się, że Twój partner przed Tobą miał do czynienia z kobietami i o tym Ci nie powiedział - może bardzo mu na Tobie zależało a znając Twoje archaiczne poglądy nie chciał stracić szansy na bycie z Tobą.
                                  Co z tego, że potem był przykładnym i wzorowym mężem i partnerem, że mogłaś na niego liczyć, że był dla Ciebie dobry i Cię kochał i nie zdradzał - ale przecież Cię OKŁAMAŁ w sprawie swojej przeszłości ! (straszne a wręcz trudne do przeżycia !) - i co wtedy - rozstaniesz się z nim bo Ci nie powiedział ile miał kobiet przed Tobą ? :-)
                                  Nie wiem ile masz lat - możesz mieć i 80 ale wg mnie jesteś dziecinna.

                                  Pozdrawiam i życzę udanego i wzorowego prawiczka - jesteś Go warta i nie napisałem tego z przekąsem.
                                  • przeciezwiadomo Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 14:35
                                    No sorry, ale ja też nie wierzę, że ex-dziwkarz dojdzie do jakiejś "granicy (limitu)" i nagle przestanie być dziwkarzem i będzie wierny jednej kobiecie :)
                                    Tacy się - moim zdaniem - nigdy nie zmieniają, i będą to robić, dopóki będą fizycznie mogli, a jak już nie będą mogli fizycznie, to zawsze im pozostaje jeszcze etat erotomana-gawędziarza :P
                                    • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 16:05
                                      Z całym szacunkiem ale to nie jest kwestia wiary Twojej, mojej czy czyjejkolwiek.
                                      Czy naprawdę wierzysz w to że "dziwkarz" zostaje dziwkarzem na zawsze ?! A jak już nie może fizycznie to zostaje gawędziarzem ? :-)))))
                                      Znałem i znam oba takie typy ludzi - z tego co sobie przypominam na teraz - dwóch kobieciarzy (wolę takie określenie - gdyż określenie dziwkarz ubliża kobietom, z którymi współżyli) skończyło źle właśnie z powodu kobiet - w końcu trafili "na cwańszą" od siebie - obaj zostali bez majątku, jeden bez rodziny i mieszka teraz w schronisku (drugi pojechał gdzieś w Polskę ale klepał biedę) i z pewnością nie opowiada o swoich podbojach bo by go wyśmiali.
                                      Znam kilku, którzy się jednak ustatkowali ! I to są dla mnie fakty a nie kwestia mojej wiary.

                                      Znałem też kilku erotomanów gawędziarzy - żaden nie zrobił nawet jednej setnej tego o czym opowiadał - inna sprawa że tępiłem takich w swoim otoczeniu, bo czasami psuli opinie różnym kobietom a prawdziwy mężczyzna jak już idzie do łóżka z kobietą (lub tylko tak twierdzi) to nie po to aby wiedziało o tym pół miasta ! Chwalą się tylko doopki i szczeniaki (przepraszam za wulgaryzm ale w tym wypadku jest on uzasadniony).
                                      Za to znałem jednego "rekordzistę" - przestał liczyć po 500...
                                      Ciekawe że o wielu "podbojach" wiedziała jego żona (skądinąd piękna kobieta), ale jakoś się go trzymała - jej wybór. Trzeba przyznać że on za to nie chwalił się ale i też nie za bardzo się ukrywał, inna sprawa że nie wybrzydzał a to napawało mnie i niektórych niesmakiem :-) - jak już skok w bok to z kimś interesującym.
                                      Miałem ciekawe życie, obracałem się w różnych kręgach i mam skalę porównawczą, czasami nawet większą niż bym chciał :-)))
                                      Pozdrawiam
                                      • przeciezwiadomo Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 16:36
                                        Z całym szacunkiem - pozostanę przy swoim zdaniu, bo też trochę żyję i obserwuję. Nie urodziłam się wczoraj. A Ty brzmisz tak, jakbyś miał co najmniej 100 lat i wszystkie rozumy pozjadał, co nie budzi sympatii.
                                        • plantin Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 24.05.14, 17:39
                                          Celem moich wypowiedzi nie było obudzenie sympatii, tylko wymiana myśli, poglądów i doświadczeń etc.
                                          Gdybym chciał wzbudzić sympatię to przytakiwałbym i wdzięczył się do rozmówczyń ale czy o to chodzi w dyskusji ? Co to Pudelek czy GW ?
                                          Nie wypowiadam też swoich zdań jako pewniki - używam słów "może", "zdarza się", "czasami" - nie wygłaszam "prawd kardynalnych" - i to jest wymądrzanie się ?! - Ciekawe.
                                          100 Lat nie mam, ale wolę żeby mnie tak oceniać niż żeby mówiono o mnie, że mam dziecinne poglądy i zapatrywania - więc pod pewnym względem odbieram Twoje słowa jako komplement :-)
                                          Pozdrawiam
              • onann Re: Jestem więcej niż pewien, że ten 26.05.14, 10:21
                Ja jestem takim prawiczkiem i po 25 latach zdradziła mnie żona która była dla mnie wszystkim. Sex istniał dla mnie tylko z nią. Przez te wszystkie lata nie spotkałem kobiety z którą chciałbym się przespać. Teraz, na siłę, chcę zdradzić i to wielokrotnie. Myślałem, że nie potrafię już zagadać do kobiety, która mi się podoba. Okazało się, że potrafię! Zacząłem nawet kolekcjonować numery telefonów. Mam już pięć (a zacząłem tydzień temu!). Pół roku lamentowałem i robiłem żonie wyrzuty. Postanowiłem jednak to zakończyć i świetnie się teraz czuję, bo widzę, że życie może być ekscytujące także po zdradzie. Nie mam wyrzutów sumienia, pełen luz, a dziewczyny naprawdę są miłe. A ja durny, tyle lat trwałem przy tej jedynej...
    • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 23:47
      Zdradzają, gdy wydaje im się, że pojawia im się sytuacja która dostarczy im sporo emocji, niespotykanych do tej pory. Teraz należy się zastanowić co to za sytuacje, a dokładnie o jakich facetów chodzi, czyli co tak naprawdę kręci kobiety.
      • plantin Masz rację - tu trzeba się zdać na Wasze 18.05.14, 00:02
        odczucia i znajomość tematu - na pewno macie jakieś koleżanki, które popełniły (żeby nie powiedzieć - dopuściły się :-) ) się tak ohydnych czynów ! :-)
        Ja mógłbym powiedzieć dlaczego nawet prawdziwi mężczyźni (odróżniam takowych od zwykłych facetów lub wieszaków na spodnie) zdradzają - ale to temat na inne forum - za dużo byście się dowiedziały :-)
        • maitresse.d.un.francais Re: Masz rację - tu trzeba się zdać na Wasze 18.05.14, 21:07

          > Ja mógłbym powiedzieć dlaczego nawet prawdziwi mężczyźni (odróżniam takowych od
          > zwykłych facetów lub wieszaków na spodnie) zdradzają - ale to temat na inne fo
          > rum - za dużo byście się dowiedziały :-)

          No to dlaczego my ci mamy zdradzać? Też za dużo byś się dowiedział. :-P
          • plantin Re: Masz rację - tu trzeba się zdać na Wasze 18.05.14, 23:06
            Ja już swoje i trochę wiem :-)
    • czoklitka Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 17.05.14, 23:52
      >W jakiej sytuacji byś zdradziła

      W żadnej.

      > Jak w temacie, jestem ciekaw co skłania człowieka do romansu.

      Pewnie frustracja będąca efektem bzdurnych założeń poczynionych przed ślubem, że fajne motylki będą już tak na zawsze. Choć mogę się mylić.
      • plantin Z góry przepraszam - żebyś się nie 18.05.14, 00:06
        poczuła obrażona - ale na 100 % jesteś pewna, że nigdy byś nie zdradziła ? Teraz, za rok, za 10 także ?
        Nie wiadomo jak zmieni się Twój ukochany partner w ciągu miesięcy, lat - może będzie taki jak jest (rozumiem, że bardzo dobry), może potem będzie jeszcze lepszy dla Ciebie (czego Ci szczerze życzę) ale co będzie jak zmieni się na minus ?
        • czoklitka Re: Z góry przepraszam - żebyś się nie 18.05.14, 00:10
          >poczuła obrażona - ale na 100 % jesteś pewna, że nigdy byś nie zdradziła ?
          >Teraz, za rok, za 10 także ?

          Przecież powyżej to napisałam - nie, nie uznaję zdrady.

          Przynudzasz plantin - jeśli partner zaczyna za bardzo irytować, to się od partnera odchodzi. Przecież to jest proste, plantin.
          • plantin Może i przynudzam - ale moim zdaniem 18.05.14, 00:24
            nie ma takich zasad których się w pewnych warunkach nie łamie.
            Inna rzecz - zwykła irytacja wystarczy żeby odejść od partnera ?!
            - Nie przesadzasz ? To takie proste ?
            Moja partnerka irytowała mnie średnio raz dziennie a ja ją pewnie jeszcze częściej ale było nam dobrze z tym przez dwie dekady a rozstaliśmy się nie z powodu zdrady.
            • czoklitka Re: Może i przynudzam - ale moim zdaniem 18.05.14, 00:29
              >nie ma takich zasad których się w pewnych warunkach nie łamie.

              Istnieją - moje. To wszystko w temacie, plantin. Miłego wieczoru życzę.
              • plantin Wzajemnie - miłego wieczoru - 18.05.14, 00:47
                - wbrew pozorom rozumiem Cię doskonale - tez kiedyś miałem takie same - twarde zasady, kiedyś...
                • czoklitka Re: Wzajemnie - miłego wieczoru - 18.05.14, 01:14
                  > wbrew pozorom rozumiem Cię doskonale

                  Myślę, że nie.
                  Nie każdy "musi mieć" tak jak Ty i twoja żonka - warto zdawać sobie z tego sprawę, plantin. :)

                  Ja kibicuję związkowemu hedonizmowi - czyli wchodzi w grę choćby układ z bonusem w postaci seksu pozazwiązkowego, gdy potrzeba, oczywiście wpierw ustalonym. Natomiast nie zniosłabym i nie wybaczyłabym zakochania się partnera i romansu, jak również sama od takich stroniłabym.
                  Co więcej, skoroś taki nieufny, nawet gdybym dowiedziała się o takowym romansie, nie zniżyłabym się do poziomu dna Bajkału, jak to niektórzy mają w zwyczaju, byle tylko odgryźć się tym samym, ale z pewnością zabiegałabym o rozwód. I po wtóre - preferuję rozdzielność majątkową, więc sprawy finansowe nie odgrywają u mnie decydującej roli trzymającej związek w kupie, jak również nie wierzę w istnienie "jedynej, słusznej, drugiej połówki" i doskonale zdaję sobie sprawę, ze któregoś dnia każdy może trafić na osobę, z którą jeszcze lepiej, niż z dotychczasowym partnerem, będzie w stanie się porozumieć.

                  Więc widzisz, plantin - tak to u mnie wygląda. A że inni lubią sobie, w moim przekonaniu, komplikować - to już ich bajka :)
                  • plantin Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 02:16
                    A co takiego miałem ja i moja żonka ? Nic nie napisałem - napiszę teraz - związek się wypalił, może ja przejrzałem na oczy, że to nie to - może ona - może oboje, nie było problemów majątkowych, nie byliśmy też zaobrączkowani, dzieci prawie już dorosłe, zdrada - też nie.

                    Za to przyznam, że nigdy nie rozumiałem i nie hołdowałem związkom hedonistycznym - z bonusem w postaci seksu pozazwiązkowego - a już ustalanie takiej formuły wcześniej ? - to po kiego diabła komuś związek - niech sobie żyje sam, jak ma ochotę - niech sobie idzie "w miasto" - zawsze kogoś do łóżka można znaleźć. Teraz nie to co 20-30 lat temu a i wtedy nie było aż tak źle jak się obecnie uważa :-)
                    Poza tym miałbym "kochać się" z moją kobietą, w której był ktoś obcy i to wcale nie ten 8 Pasażer Nostromo :-) - to obrzydliwe, ktoś dotykał jej ciała i teraz ja wiedząc o tym miałbym robić to samo ? - a fe :-)
                    A poważniej - wg mnie związek to nie tylko uczucia i seks, (już o o tych przeklętych wspólnych interesach nie wspomnę) ale i taka zwykła i prosta lojalność - jestem z kimś, ufam komuś to i sam wymagam od siebie tego żeby ona ufała mi - więc nie daję jej powodów do nieufności - ergo - nie zdradzam.
                    Oczywiście tak wygląda teoria.
                    Masz rację że odgryzanie się do niczego nie prowadzi a już z pewnością do odbudowy związku.
                    Zdradę można wybaczyć - jeszcze zależy z jakich była powodów - czy to chwilowe zauroczenie, "chwila słabości", czy ta druga połowa totalnie się zakochała w kimś innym.
                    Inna sprawa, że wg mnie po zdradzie jednak najlepiej się rozstać - bo mało kto potrafi się wznieść ponad przyziemność i wypominanie.
                    Też nie lubię komplikacji - jak widzisz.
                    • przeciezwiadomo Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 11:21
                      > Poza tym miałbym "kochać się" z moją kobietą, w której był ktoś obcy i to wcale
                      > nie ten 8 Pasażer Nostromo :-) - to obrzydliwe, ktoś dotykał jej ciała i teraz
                      > ja wiedząc o tym miałbym robić to samo ? - a fe :-)

                      Większość mężczyzn i kobiet jednak stanie w życiu przed takim dylematem, chociażby dlatego że często spotykają się ludzie z jakąś tam historią związkowo-seksualną i cóż - trzeba jakoś to znieść, że partner/partnerka robił/a to z kimś innym i że nawet było im może fajnie.
                      Wiem, wyrwałam ten cytat z kontekstu, ale tylko po to, żeby Ci uświadomić, że taka akurat argumentacja w przypadku zdrady (że ktoś inny dotykał) jest kiepska. Mnie się wydaje, że bardziej w zdradzie jest istotny element oszustwa - dwie osoby coś sobie obiecały, na coś się umówiły (mówimy o związkach nie otwartych rzecz jasna) - albo w kościele, albo w urzędzie, albo po prostu ze sobą, a teraz jedna z tych osób łamie umowę.
                      • plantin Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 12:18
                        Oj dziewczyno - naprawdę nie zauważyłaś uśmieszków po tych moich zdaniach ? :-)
                        Tak się przekazuje m.in. kpiarski ton - i o takie przesłanie mi chodziło - kpinę i krotochwilę.
                        Z natury jestem człowiekiem pogodnym - bez względu na moją sytuację - to mi wiele razy pomagało.
                        Oczywiście że w przypadku zdrady najbardziej istotne jest oszustwo i nadużycie a nawet zdeptanie zaufania, które ktoś w nas pokładał. Ja np. nie miałem ślubu, papierka etc. - ale żyłem z kobietą przez ponad 20 lat i mimo tego że miałem naprawdę wiele okazji (czasami bardzo gorących i atrakcyjnych) nie skorzystałem, bo miałem twarde zasady.
                        Teraz jak sobie wspomnę, już po rozstaniu się z moją partnerką - przychodzi chwila zadumy i jakieś poczucie straty - że nie skorzystałem wtedy choć z części tych okazji - ale było - minęło - nie ma czego rozpamiętywać, trzeba żyć tym co jest teraz i przyszłością.
                        W zdradzie zawsze najgorsze jest zawiedzenie pokładanego zaufania i oszustwo - to nie ulega żadnej wątpliwości chyba dla nikogo - dla mnie też.
                        • znana.jako.ggigus ba, lepiej zgrzeszyć i żałować niż żałować, że 18.05.14, 14:39
                          się nie zgrzeszyło!
                    • maitresse.d.un.francais hmmm 18.05.14, 21:10
                      Poza tym miałbym "kochać się" z moją kobietą, w której był ktoś obcy i to wcale nie ten 8 Pasażer Nostromo :-) - to obrzydliwe, ktoś dotykał jej ciała i teraz ja wiedząc o tym miałbym robić to samo ?

                      no ale kiedyś jakiś był, nie?

                      chyba że pojmowałeś gwarantowaną dziewicę
                    • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 22:36
                      >A co takiego miałem ja i moja żonka ? Nic nie napisałem

                      Odebrałam, że nastawialiście się z kobietą na szczęśliwe życie do śmierci choćby - w przeciwieństwie do mnie, ponieważ ja głupawo nie nastawiam się, w związku z tym w przyszłości nie będę pisać, że miałam twarde zasady, kiedyś....

                      > Za to przyznam, że nigdy nie rozumiałem i nie hołdowałem związkom hedonistyczny
                      > m - z bonusem w postaci seksu pozazwiązkowego - a już ustalanie takiej formuły
                      > wcześniej ? - to po kiego diabła komuś związek - niech sobie żyje sam, jak ma o
                      > chotę - niech sobie idzie "w miasto" - zawsze kogoś do łóżka można znaleźć. Ter
                      > az nie to co 20-30 lat temu a i wtedy nie było aż tak źle jak się obecnie uważa

                      Widzisz plantin, nie hołdowałeś, brzydzą Cię pewne rzeczy, a i tak teraz masz poczucie straty. Przykre.

                      Plantin, zdawaj sobie sprawę, że istnieją osoby bardzo lubiące seks, delikatnie ujmując, i - w związku z tym - ten seks musi być; a że wiadomo - seks w kółko z jedną osobą też po pewnym czasie znudzi się, więc czemu sobie tego nie urozmaicić. No, ale nie musisz się tym zgadzać.
                      Zahaczyłeś o lojalność - lojalność to podstawa, stąd uzgodnienia odnośnie seksu pozazwiązkowego przed faktem, a nie po, oraz absolutny brak zgody na kontynuowanie związku w sytuacji pojawienia się zdrady. Tak ja to widzę oraz tego się trzymam.
                      • stephanie.plum Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 23:00
                        czoklitka napisała:


                        > uzgodnienia odnośnie seksu
                        > pozazwiązkowego przed faktem, a nie po, oraz absolutny brak zgody na kontynuow
                        > anie związku w sytuacji pojawienia się zdrady. Tak ja to widzę oraz tego się tr
                        > zymam.

                        pięknie to brzmi na piśmie, ale tak samo, jak człowiek, który przysięgał wierność po grób może zmienić zdanie i zechcieć mnożyć romanse,
                        tak samo i ten, który "uzgodnił przed" seks pozazwiązkowy, może nagle stwierdzić, że ta sytuacja mu nie odpowiada, rani, boli, i odczuwa ją jako zdradę.

                        ludzka wola jest naprawdę bardzo niestała.
                        • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 23:08
                          >pięknie to brzmi na piśmie, ale tak samo, jak człowiek,
                          >który przysięgał wierność po grób może zmienić zdanie i zechcieć mnożyć romanse,

                          Stefanio, to już jego problem i niekonsekwencja. Ja osobiście nikomu nie przysięgam wierności aż po grób i również od nikogo złożenia takiej przysięgi nie wymagam i nigdy nie wymagałam.

                          >tak samo i ten, który "uzgodnił przed" seks pozazwiązkowy,
                          > może nagle stwierdzić, że ta sytuacja mu nie odpowiada, rani, boli,
                          > i odczuwa ją jako zdradę.

                          Oczywiście, że tak, stąd wyjścia słuszne są wtedy dwa - albo obydwoje kończą z kręceniem na boku, albo powinni się rozejść, gdy jedno z nich nie zamierza nic zmieniać.
                          • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 23:27
                            >tak samo i ten, który "uzgodnił przed" seks pozazwiązkowy,
                            > może nagle stwierdzić, że ta sytuacja mu nie odpowiada, rani, boli,
                            > i odczuwa ją jako zdradę.

                            Dodam do powyższego - ustalenia nie działają wstecz, więc jeśli do seksu bocznego doszło przed zmianą zdania na temat tego czym jest zdrada, dopóty o żadnej zdradzie nie może być mowy. Jeśli ktoś poczułby się zdradzony po fakcie, mimo że wpierw ustalił, iż taki akt zdradą nie jest i zacząłby rościć sobie jakieś pretensje dotyczące przeszłych poczynań, no to jest - w mojej opinii - po prostu niehonorowy.
                            • stephanie.plum Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 23:52
                              seks boczny,
                              zdrada po fakcie,
                              zmiana zdania na temat tego czym jest zdrada,
                              pretensje do przeszłych poczynań

                              cholernie to skomplikowane.

                              i musi byc skomplikowane, jeżeli człowiek stara się tak nagiąć rzeczywistość, żeby zagrożenie zdradą przestało istnieć...

                              ja tak to widzę, że prawdziwa "miłość, wierność i uczciwość małżeńska",
                              może istnieć tylko wtedy, jeżeli równolegle istnieje potencjalne ryzyko zdrady.

                              jeśli ryzyko się zlikwiduje (czy to za pomocą pasa cnoty, czy też liberalnych ustaleń dopuszczających boczny seks)
                              blednie też to, co jest związku istotą.
                              blednie, bo nie trzeba już o to walczyć.
                              • triismegistos Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 00:08
                                Ależ otwarty związek to nie jest naginanie rzeczywistoiści, żeby nie było zdrady. W otwartym związku jak najbardziej można zdradzić, nielojalnością, stałym romansem...
                                • stephanie.plum Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 11:34
                                  związek otwarty chyba jednak dopuszcza, jako "w porządku", sytuacje, które z punktu widzenia zatwardziałych monogamistów byłyby ewidentną zdradą?

                                  więc może nie naginanie, tylko poszerzanie pola manewru. wydawałoby się, że powinno to rzecz ułatwiać, a okazuje się, że nie.zdrada nadal grozi. ech, życie.
                                  • triismegistos Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 25.05.14, 13:34
                                    Ale nie chodzi o "uniknięcie zdrady", tylko radosny proskumityzm :)
                                    • six_a Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 26.05.14, 11:11
                                      > tylko radosny proskumityzm :)
                                      proskumityzm jest strasznie przelekramowany.
                              • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 00:20
                                >i musi byc skomplikowane, jeżeli człowiek stara się tak nagiąć
                                > rzeczywistość, żeby zagrożenie zdradą przestało istnieć...

                                Ja definiuję zdradę jako romans oraz za zdradę lub jej namiastkę (której i tak nie byłabym w stanie zapomnieć i wybaczyć), uważam także dostrzeżone przeze mnie zauroczenie partnera inną kobietą.

                                > ja tak to widzę, że prawdziwa "miłość, wierność i uczciwość małżeńska",
                                > może istnieć tylko wtedy, jeżeli równolegle istnieje potencjalne ryzyko zdrady.

                                Szczerze powiedziawszy to ja w ogóle tego nie widzę, bo temat związkowych dupereli mnie mało zajmuje (bez złośliwości). Ale za to o seksie lubię sobie pogawędzić. ;) Choć swoją drogą, to co piszesz, bardzo mi się podoba i na pewno jest to warte głębszego przemyślenia i zastanowienia. Choć nie, wg mnie miłość to jakiegoś rodzaju miłosierdzie, to poczucie, ze ma się w kimś wsparcie, że jest ktoś, kto rozumie, dobrze życzy, pomoże i komu można odwzajemnić się tym samym z ochotą. Ot, w takich prostych słowach, na razie wymyśliłam.

                                > jeśli ryzyko się zlikwiduje (czy to za pomocą pasa cnoty, czy też liberalnych u
                                > staleń dopuszczających boczny seks)
                                > blednie też to, co jest związku istotą.
                                > blednie, bo nie trzeba już o to walczyć.

                                Wg mnie to wszystko zależy od podejścia człowieka do seksu jako wartości oraz nadanej mu rangi. Ja osobiście nadaję temu rangę taką samą jak np. codziennemu pójściu do toalety na siusiu, więc... Sama widzisz...
                                • stephanie.plum Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 11:27
                                  Wg mnie to wszystko zależy od podejścia człowieka do seksu jako wartości oraz nadanej mu rangi. Ja osobiście nadaję temu rangę taką samą jak np. codziennemu pójściu do toalety na siusiu, więc... Sama widzisz...

                                  :~D
                                  czyli, jak się tego odpowiednio często nie robi, to jest bardzo przykro...?

                                  coś w tym jest. ja, przykładowo, lubię chodzić na siusiu w krzaczki,
                                  a i seks w plenerze wysoce sobie cenię.
                                  • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 22:49
                                    Raczej myślałam o sprowadzeniu seksu do rangi czynności fizjologicznej.

                                    >coś w tym jest. ja, przykładowo, lubię chodzić na siusiu w krzaczki,
                                    >a i seks w plenerze wysoce sobie cenię.

                                    a ja unikam siusiania poza toaletą - przyznam, że to nigdy mi się nie udawało.
                                    z kolei seks wolę na sianie - jego zapach mnie pobudza.
                                    • stephanie.plum Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 23.05.14, 00:59
                                      >seks na sianie

                                      weź mnie nie dobijaj, siedzę w samym środku rozpaczliwie wielkiego miasta,
                                      o sianie mogę tylko pomarzyć.
                                      :~(

                                      aaa, próbowałaś kiedy seksu na śniegu? ja raz i do dziś pamiętam.
                                      • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 23.05.14, 15:45
                                        >weź mnie nie dobijaj, siedzę w samym środku rozpaczliwie wielkiego miasta,
                                        >o sianie mogę tylko pomarzyć.
                                        >:~(

                                        tym swoim wpisem i siebie troszeczkę dobiłam. Nie jestem pewna nawet, czy w tym roku uda mi się trafić na to siano. Choć można by może wynająć na godziny stodołę od rolnika w którejś z pobliskich wsi. ;)

                                        > aaa, próbowałaś kiedy seksu na śniegu? ja raz i do dziś pamiętam.

                                        Niestety, jestem ciepłolubna. :) Choć takie wspomnienia pewnie są warte śnieżnej, zimnej ceny. :)
                      • plantin Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 23:21
                        czoklitko - przepraszam że użyję tego argumentu - ale lubię seks i szczęśliwie go doświadczam dłużej niż Ty żyjesz. I powiem Ci że seks z tą samą osobą może być interesujący nawet po wielu latach współżycia. Wszystko zależy od wyobraźni i inteligencji.
                        Poczucie straty ? - nie mam - rozumiesz mój tekst czy masz z tym problem - napisałem że nie do przeszłości się nie wraca bo to nie ma sensu - ergo - nie mam poczucia straty !
                        Dla Ciebie świat i życie ma tylko dwa wymiary - "tak lub nie" - nie masz nigdy żadnych wahań ? W każdym temacie umawiasz się wcześniej i uważasz, że potem wszystko jest w porządku ?
                        Naprawdę nie byłaś nigdy w takiej sytuacji, kiedy mimo wcześniejszej "umowy" miałaś jakieś skrupuły ?
                        To gratuluję :-)
                        • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 00:03
                          >I powiem Ci że seks z tą samą osobą może być interesujący
                          > nawet po wielu latach współżycia. Wszystko zależy od wyobraźni i inteligencji.

                          Nawet po przepracowaniu Kamasutry, z jedną osobą może się po czasie znużyć. Po prostu - znużyć, pomimo wysokiej jakości seksu. A co w sytuacji jeśli ktoś lubi np. trójkąciki?

                          > Poczucie straty ? - nie mam - rozumiesz mój tekst czy masz z tym problem - nap
                          > isałem że nie do przeszłości się nie wraca bo to nie ma sensu - ergo - nie mam
                          > poczucia straty !

                          Wg mnie, gdybyś nie miał/miewał, to nie napisałbyś o poczuciu straty. Ale ok, choć i tak nie rozumiem, po co w takim razie o tym wspomniałeś...

                          > Dla Ciebie świat i życie ma tylko dwa wymiary - "tak lub nie" - nie masz nigdy
                          > żadnych wahań ? W każdym temacie umawiasz się wcześniej i uważasz, że potem ws
                          > zystko jest w porządku ?

                          W sumie - tak. W przeciwnym bowiem razie życie staje się zbyt męczące, w rzeczy samej, z powodu niewartych uwagi błahostek. Lubię wiedzieć na czym stoję oraz zdaję sobie sprawę z tego, że inni też tak lubią. Zatem nikomu nie przykładam lufy do łba żądając czegoś, wolę od razu coś uzgodnić i o czymś uprzedzić, niż żyć choćby w kłamstwie.

                          > Naprawdę nie byłaś nigdy w takiej sytuacji, kiedy mimo wcześniejszej "umowy" mi
                          > ałaś jakieś skrupuły ? > To gratuluję :-)

                          Dziękuję. :)
                    • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 22:55
                      >"w miasto" - zawsze kogoś do łóżka można znaleźć.

                      Można, tylko oby nie okazało się, że ten ktoś nie potrafi odnaleźć się z obcą osobą w tym łóżku lub seks w jej wykonaniu jest bardzo marny. Lepiej zdać się w tej sprawie na ekspertki i ekspertów niż na byle kogo z miasta. No chyba że poczuje się chwilowo do kogoś zew pożądania (nie mylić z zauroczeniem) - wówczas jeszcze można by to dopuścić.
                      • plantin Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 18.05.14, 23:33
                        Jest ryzyko - jest zabawa - ale to prymitywne podejście. Może masz na myśli że "idąc w miasto" - idzie się na ślepo ? Czy naprawdę wszystko rozumiesz wprost - nie czytasz między liniami ? przecież "idąc w miasto" nikt nie odbiera Ci prawa wyboru ! Dokonujesz go a jak nie ma spośród kogo wybrać - to chyba lepiej iść normalnie spać - prawda ? Chyba że ktoś jest totalnie zdesperowany, wtedy idzie z kimś kto "nie potrafi się odnaleźć"...
                        • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 00:30
                          Jest ryzyko - jest zabawa - ale to prymitywne podejście. Może masz na myśli że "idąc w miasto" - idzie się na ślepo ? Czy naprawdę wszystko rozumiesz wprost - nie czytasz między liniami ? przecież "idąc w miasto" nikt nie odbiera Ci prawa wyboru !

                          ??? Najwyraźniej Ty za bardzo czytasz między wierszami... Mniejsza. Dobranoc plantin.
                        • czoklitka Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 19.05.14, 22:40
                          Widzę, że zagalopowałam się troszkę, ponieważ zaczynając Tobie odpisywać zaczęłam myśleć nad czymś innym, zapomniałam się i wyszła mi dygresja o moich spostrzeżeniach dotyczących bocznego kręcenia związkowego, a nie - "singla wyjścia na miasto". :)
                          • plantin Re: Nie zostałem chyba dobrze zrozumiany :-) 20.05.14, 09:32
                            Spokojnie - wszystko Masz pod kontrolą i ja też trochę posługuję się rozumkiem :-)
                            Pozdrawiam
    • miau.weglowy Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 18.05.14, 11:13
      w zadnej
      i darujcie sobie komentarze typu nigdy nie mow nigdy
      mam duzo wiecej niz 20 lat i uzywam rozumu
    • stephanie.plum każda sytuacja dobra 18.05.14, 14:42
      https://global3.memecdn.com/porn-logic_o_175338.webp
    • man_sapiens Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 18.05.14, 20:52
      Facetów nawet nie warto pytać.
      Facet zdradza, bo ma na to ochotę i nikogo to nie dziwi. Kobieta - jeżeli powie, że zdradziła, bo miałą taką ochotę, to usłyszy wyrazy nieziemskiego oburzenia (zob. większość wpisów powyżej). Kobieta musi mieć jakiś "ważny powód" do zdrady - inaczej skandal, dziwka, oszustka itd. Facet - no, wiecie, fizjologia, hormony zadziałały...
      Śmiechu warte.
      • szczerytom Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 18.05.14, 21:10
        man_sapiens napisał:

        > Facetów nawet nie warto pytać.
        > Facet zdradza, bo ma na to ochotę i nikogo to nie dziwi. Kobieta - jeżeli powie
        > , że zdradziła, bo miałą taką ochotę, to usłyszy wyrazy nieziemskiego oburzenia
        > (zob. większość wpisów powyżej). Kobieta musi mieć jakiś "ważny powód" do zdra
        > dy - inaczej skandal, dziwka, oszustka itd. Facet - no, wiecie, fizjologia, hor
        > mony zadziałały...


        > Śmiechu warte.

        Nie zgadzam się , byłem w związku z dziewczyną która się rozwodziła i jej wierzyłem , powodem rozwodu nie była zdrada, chcę powiedzieć że wiele osób krytykuje-fakt, są i tacy którzy próbują zrozumieć motywy
        • ursyda Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 00:16
          Ale po co próbować zrozumieć motywy???
          • maly.jasio No to zboczenie chyba jakies. 19.05.14, 15:34
            ursyda napisała:
            > Ale po co próbować zrozumieć motywy???


            No to to zboczenie chyba jakies.
            Plutony zawiedzionych tu na foro pytaja: - dlaczego on tak postąpil ?

            - Jakby zrozumienie tego "dlaczego" mogloby w czyms pomoc.

            Ja tam polecam, by walic od razu do mnie na WYZALNIE.
        • man_sapiens Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 16:31
          Potwierdzasz dokładnie to, co napisałem. Kobieta w tym świecie musi mieć powód, żeby zdradzić (np. chce się rozwieść) i można (łaskawie) starć się to zrozumieć. Facet zdradza i nikt się nie pyta dlaczego (i słusznie) ani nie stara się tego zrozumieć (też słusznie) a zdrada faceta i rozwód nie mają wiele ze sobą wspólnego. Jeżeli ktoś ma starać się zrozumieć zdradzającego faceta - to jego żona, powinna to zrozumieć i się poprawić.
          Swoją drogą, skąd to paranoiczne tropienie i rozumienie albo nie zdrad? Seks w związku dwojga ludzi jest bez wątpienia bardzo ważny, ale dlaczego pójście partnerki/partnera do łóżka z kimś innym ma być problemem? Równie ważne jest np. to, że znajduję z moją żoną wspólny język w większości spraw, że się świetnie rozumiemy. Czy to, że ona podobnie dobrze dogaduje się ze swoimi przyjaciółmi i przyjaciółkami to powód do paniki?
          • six_a Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 17:53
            co ty za bzdury wypisujesz? to że ktoś nie pyta facetów o powody, to oznacza najwyżej tyle, że ma je w dupie, a nie że oni nie mają powodów.
            każdy ma jakiś powód. powód rządzi światem.
            a zaraz potem powódka.
            • man_sapiens Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 22:08
              Nie piszę, że kobiety mają powody do zdrady a faceci nie mają.
              Pisze o tym, że tzw. społeczeństwo wymaga od kobiet, żeby ze swoich zdrad tłumaczyły się powodami, a od facetów tego nie wymaga.
              • six_a Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 23:39
                nie żadne tak zwane społeczeństwo, tylko mężczyźni wymagają. nic dziwnego, że od siebie nie wymagają. do tego, aby wymagać także od siebie, należałoby być przede wszystkim przyzwoitym. a jaki się nie jest, to się pier farmazony o "tzw. społeczeństwie".
          • czoklitka Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 22:22
            >Swoją drogą, skąd to paranoiczne tropienie i rozumienie albo nie zdrad?
            >Seks w związku dwojga ludzi jest bez wątpienia bardzo ważny, ale dlaczego pójście >partnerki/partnera do łóżka z kimś innym ma być problemem?

            W kontekście zdrady - jest to problem, choćby dlatego, że zostają złamane dane wpierw obietnice oraz ustalenia. A jedno z partnerów ma prawo nie życzyć sobie kręcenia na boku, co może wynikać choćby z wyznawanego światopoglądu lub po prostu z dbałości o względy sanitarne. Partner pragnący i deklarujący już na początku czystość i wierność słyszy takie same deklaracje od drugiego partnera, natomiast jeśli takich nie słyszy ale również nie słyszy całkiem innych deklaracji - wówczas może sobie przyjąć, a nawet powinien, że nie zostanie zdradzony. W przeciwnym razie będzie to życie w ciągłym poczuciu lęku np. o możliwość zakażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową, o możliwe komplikacje powodowane destabilizacją związkową (w tym finansową) w przypadku pojawienia się ciąży jako następstwa zdrady, lub choćby zwykłego poczucia obrzydzenia, jak to wyżej użytkownik plantin określił - "a fe". Człowiek, który nie potrafi powstrzymać się od zdrady, pomimo tego, że doskonale wie, iż nie ma na taką przyzwolenia od drugiego, jest po prostu hipokrytą. Więc skoro już do niej doprowadza, to niech wykaże się odrobiną odwagi będąc w stanie przyznać się do tego partnerowi, jednocześnie proponując zerwanie. Lojalność powinna zostać pojmowana na gruncie szacunku do drugiego człowieka, uczciwości, oraz takiej zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
    • light_in_august Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 11:17
      Gdybym była w związku-układzie, czyli jesteśmy ze sobą, bo nam tak dobrze, cieplutko i wygodnie, ale miłość między nami to jest najwyżej przyjacielska. Wtedy tak, wtedy oboje partnerzy mogą się umówić na skoki w bok.
      • aardwolf_ge Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 14:23
        Jeżeli się oboje umawiają, to gdzie tu zdrada.
        • light_in_august Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 16:16
          Zdrada w znaczeniu: sypianie z kimś innym niż życiowy partner. Ale to pewnie faktycznie nie zdrada ;)
          W takim razie nie zdradziłabym w ogóle. Jeśli mi się nudzi w związku i potrzebuję seksu na boku, to odchodzę, a nie zdradzam. Nie lubię podwójnego życia, nie mam potrzeby takiego prowadzić.
      • triismegistos Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 25.05.14, 14:19
        Bzdura.
    • mmagi Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 13:42
      nuda:/
    • piataziuta Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 15:03
      jakby mi spadła kiełbasa ze stołu
      • przeciezwiadomo Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 19.05.14, 17:22
        Wyborcza chyba :D
    • fiigo-fago Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 23.05.14, 19:40
      Z moich doświadczeń, jako tego z którym kobiety zdradzały, to mogę typować kilka powodów:
      - puszczalski charakter
      - brak miłości do partnera
      - brak bliskości z partnerem
      - brak satysfakcjonującego kobietę seksu
      - brak zainteresowania ze strony partnera
      - znudzenie się partnerem
      - czysta głupota
      • man_sapiens Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 25.05.14, 23:38
        Ja mogę do twoich doświadczeń dodać jeszcze jedno:
        - spotkanie rewelacyjnego faceta
        • fiigo-fago Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 26.05.14, 00:55
          A to miało być na 1 i 2 i 3 miejscu, ale wrodzona skromność mi nie pozwalała. ;)
          • plantin Re: W jakiej sytuacji byś zdradziła 27.05.14, 12:25
            A dlaczego głupota jest tak nisko na Twojej liście ? Ja bym ją sytuował na samej górze - nie znałeś kobiet, które miały takich kochanków że aż strach było to oglądać, żeby nie mieć koszmarów.
            Trochę w bok od tematu - ale jak już ma dojść do zdrady - to niech to ta kobieta (mężczyzna) zrobi z kimś naprawdę extra, wyjątkowym etc. a nie z pierwszym lepszym lub na wyjeździe integracyjnym :-) Wtedy mógłbym nawet wybaczyć - pomyślałbym - fakt - zdradziła mnie - ale ja taki debil, leszcz, prymityw itp. a ten jej "współzdrajca" to wyjątkowy facet - ma sportowy samochód, złoty łańcuch, chodzi na solarkę, nosi spluwę lub z innej beczki - ma takie grube okulary, robi karierę uniwersytecką - może przeczytał nawet więcej książek niż ja itd. - typy wyjątkowe można mnożyć :-)
            Ciekawi mnie z kim kobiety gotowe są zdradzać swoich partnerów ? - ja z doświadczenia zauważyłem mniej więcej dwie równoważne tendencje - jedna grupa zdradza partnerów z ich przeciwieństwem a druga grupa zdradza z facetami mniej więcej w podobnym typie co partnerzy.
Pełna wersja