Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich

24.05.14, 14:47
Tak Was podczytuję już długo i powtarzają się wątki, w których autor(ka) żali się na drugą osobę - partnera, współmałżonka, przyjaciela lub przyjaciółkę. Forumowicze radzą, próbują pomóc - jakże często pojawia się określenie "znaki ostrzegawcze" i zwrot "powinnaś/powinieneś" - np. dostrzec, zrozumieć, przewidzieć itd. Np. wątek pani, która rozstała się z partnerem z powodu Sympatii - "powinna była" dostrzec, że związek się sypie. Albo inna, która wiąże się z jakimś - najwyraźniej - gangsterem. Inny znów facet chce zrozumieć powodu rozwodu, a jeszcze inny - dlaczego jakaś tam kobieta zdradza.

Wytłumaczcie mi proszę, dobrzy ludzie - czy da się tak zrobić, żeby ludzie nie popełniali tych błędów? Czy istnieje jakaś lista znaków ostrzegawczych, którą powinno się tu stworzyć w celu edukacyjnym (takie poczucie misji)? Czy wszyscy pokazują swoją "prawdziwą twarz" wtedy, kiedy jest za późno, bo już narosły więzi, uzależnienie od drugiego człowieka, zobowiązania (także finansowe), pojawiły się dzieci, wspólne majątki itd.?
    • czoklitka Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 14:53
      Zastanawia mnie, czy chodzi o brak umiejętności dostrzeżenia pewnych rzeczy problemowych, czy może o zwykłą głupotę przejawiającą się w ignorowaniu jakiegoś problemu, dopóki on nie da się solidnie we znaki.
    • rekreativa Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 15:43
      Uważam podobnie, jak koleżanka wyżej: że to nie tyle brak spostrzegawczości, co lekceważenie tego, co się zauważyło i spychanie pod dywan na zasadzie "jakoś to będzie" albo "przy mnie się zmieni".
      Osobiście nie bardzo wierzę w teorię Doktora Jekylla i pana Hyde'a - że ktoś na początku związku , w okresie narzeczeństwa był chodzący ideał, a potem się zmienia o 180 stopni w jakieś monstrum.
      Znaki zawsze są... Tylko , jak mówiłam, albo się je lekceważy, albo się siebie przecenia (że na pewno wytrzymam np. z kimś, kto ma takie albo inne wady/zaburzenia, a potem jest klops, bo jednak nie wytrzymuję).
      • ursyda Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 18:41
        Ja nie wiem czy to do końca tak.
        Są różne "objawy" - jak pije przed, to potem też będzie i na to oczu zamknąć się nie da ale są też bardziej subtelniejsze.
        To, że nie wierzysz w totalną przemianę nie oznacza, że tak się nie zdarza.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 21:49
          Poza tym, nie zawsze się chce dostrzegać te symptomy. Ludzie w pogoni za drugą osobą i bliskości, za przepędzeniem samotności i za "ułożeniem sobie życia", chcą pozostawać ślepi na pewne kwestie.
    • lorelailee Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 15:53
      sygnal ostrzegawczy na zdrade to jak nagle facet idzie nawet do kibla z telefonem, blokuje haslami swojego laptopa (ktory wczesniej mozna bylo uzywac) i reaguje agresja na pytania. To jest zawsze nieomylny sygnal.
      • sokwaniliowy Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 16:46
        Zgadzam się z tym telefonem.
        A gdyby tak listę:

        - cechy faceta nieuczciwego (d. na boku lub szuka d. na boku)
        - cechy "psa na baby" (sposób mówienia, zachowania)
        - cechy "pana i władcy" (on decyduje, on zarabia, kobieta - posłuszna służąca)
        - cechy gangstera
        - cechy maminsynka i braku odciętej pępowiny
        - cechy przemocowca

        itd.
    • lorelailee Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 16:18
      a poza tym takie ujawnianie prawdy nastepuje zwykle w malych kroczkach - taki zabieg ktory juz nawet psychologia opisala i doczekal sie nazwy, tylko nie pamietam jakiej. Sek w tym ze jak ktos Ci powie zebys od razu za 1000zl zdjal gacie na ulicy to sie zawahasz, ale jak zacznie od 10 zl za to ze przejdziesz sie bez 1 buta, potem da 50zl za to ze bez drugiego, potem da 100 jak przejdziesz bez koszulki, 500 jak w samych majtach, a na koniec zaoferuje 1000zl za golasa- to juz latwiej bedzie sie zgodzic.
    • stephanie.plum Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 17:21
      nie wiem, czy istnieją uniwersalne znaki ostrzegawcze,
      ale kiedy byłam panną na wydaniu, polecano mi, żebym przekonała się, jak wybranek traktuje matkę i siostrę, a dowiem się tym sposobem, jaki będzie dla mnie w przyszłości.

      dla mnie osobiście znakiem ostrzegawczym byłoby na pewno, gdyby jakikolwiek jego postępek albo głoszony pogląd dźgnął mnie jako NIESPRAWIEDLIWY czy PODŁY.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 21:53
        Słusznie prawisz. A do tego jak traktuje różnych ludzi postawionych "niżej" od siebie, albo będących w takiej relacji. Np. ekspedientkę, starszą osobę, jak jest kierowcą - innych użytkowników ruchu, szczególnie pieszych i rowerzystów, sprzątaczki itd. Jeśli kulturalnie, to oznacza, że może to być gentleman bezwarunkowy. W warunkowe gentlemeństwo - czyli DLA MNIE jst wspaniały, a dla innych nie bardzo - nie wierzę. Po skończonym okresie fascynacji, stanie się chamem dla własnej partnerki/partnera.
        • stephanie.plum Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 22:39
          otóż to.

          Ty, ale co, jeżeli wobec chamstwa staje się chamem? do której kategorii takiego zakwalifikować?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 22:48
            :) Nie wiem;> chyba nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.
      • leptosom Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 27.05.14, 11:32
        jeżeli jesteś taka, jak jego matka, czy siostra, to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że zostaniesz potraktowana podobnie, co nie znaczy tak samo. seks sporo zmienia, przynajmniej na pewien czas.
    • ursyda Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 18:36
      Nagły brak czułości.
      • to.niemozliwe Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 24.05.14, 23:49
        Przed czym mialby ostrzegac?
        • ursyda Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 18:39
          Przed tym, że w związku jest coś nie tak.
    • znana.jako.ggigus ba, żeby był idealny przepis na sygnały ostrzegawc 24.05.14, 18:57
      ze
      Normalnie - ludzie poznają się, pan jest w punkcie A, pani w punkcie A1, jak to na geoometrii w szkole mówili. Potem pan się rozwija do punktu D, a pani do punktu F i pani ( w moim poście to pani chce odejść) najpierw czuje dyskomfort, czegoś brak, czego sama jeszcze nie może nazwać. Potem braki są coraz wyraźniejsze, a pani zmienia np. styl ubrania i maluje paznokcie na czerwono, jak kiedyś - przed poznaniem tego pana, obecnemu panu to przeszkadza. Pani zaczyna braki w związku zauważać i czepiać się pana, a potem któregoś dnia po jakiej kłótni nagle uświadamia sobie pani, że jest w punkcie F i to sama.
      Koniec, po związku. Trudno o odwrót, jak pan ma się nagle dostać do F1?
      Inni ludzie, nazwyani tutaj przez kogoś kanaliami, prowadzą podwójne życie z inną, bo z tą pierwszą im czegoś brakuje. A może rzeczywiście są podli, ci od podwójnego życia, ale żona myślała, że on się zmieni pod jej wpyłwem.
      Nie ma idealnego przepisu na sygnały, bo każdy reaguje inaczej. Jedna osoba się czuje fajnie w związku, jest przytulnie, a ktoś chce zaszaleć i o tym marzy skrycie. Całe życie skrycie, a inny łup do sympatii.
      No stosunki międzyludzkie są skomplikowane, co nie?
      Są ludzie, którzy nigdy nie odważyli się pokazać swojej twarzy, bo byli w związku kontrolowanym i ta kontrola weszła im w krew.
      Może to czas i bliskość są zabójcze dla obserwacji ? Intymność, która przeradza się w pustkę?
      Może? Moi rodzice np. mieszkali ze sobą dość krótko, potem mieszkali niedaleko siebie, rozwiedli się, mieli ze sobą ciągle kontakt i oni zachowali jakiś ogień. Kłócili się, godzili, bronili się nazwajem czasem też.
      Nie można podać przepisu na syngały, może ten pan z postu o sympatii robił to po kryjomu, a może inna, obdarzona osoba zmysłem obserwacyjnym, by coś zauważyła. Np. pan zaczyna oglądać się za dziewczynmi, komplementuje młode sprzedawczynie, kelnerki i koleżanki córki, taki pdstarzały lew. Jedna osoba to widzi, adruga nie.
      I nie ma nigdy w życiu gwarancji i nie ma też gwarancji, że mężczyzna życia, wielka miłość dozgonna, zaręczyny, pierścuonek, pan pada na kolana, ślub, szczęście i ekstaza dwadzieścia lat - że on wyjdzie do sklepu za rogiem po chleb i po drodze spotka kobietę swego życia. I po bajce.
      Aż mi głupio pisać takie banały, ale czasem jak czytam pełne żalu posty dlaczego odszedł, to taka refleksja.
      Nie można też podać jednego powodu do rozwodu, ani nawet trzech najważniejszych - w trakcie życia oboje się rozeszli w inne kierunki. Zdarza się, w przyjaźni też tak jest albo kiedy się widzi film, co zachwycił 20 lat temu.
    • anna_sla Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 01:01
      znaki bywają chyba w 90% przypadków i w co najmniej 70% przypadkach przeoczamy je.. Jakoś tak jest, że chcemy ufać drugiemu człowiekowi, a kiedy staje się nam bardzo bliski i już nie musimy być aż tak czujni to i nam lżej na duszy i swobodniej w kontaktach z tą osobą. To niestety usypia nasze zmysły, dlatego potem jest szok.
    • razydwa Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 10:36
      Trudno dostrzegać "znaki", gdy wchodzi się w związek szczerze i ma się dobre intencje. Uważa się wowczas, że druga osoba postępuje podobnie. Projektujemy na innych własne emocje i postrzeganie świata (?) Budowanie dobrego związku wymaga zaufania, bo jak być szczerym i otwartym przy jednoczesnym kontrolowaniu partnera, czujności na "znaki" ?

      Dlatego , gdy mleko się rozleje lub jest już do czysta pozamiatane składają się nam wszystkie sytuacje mogące być "znakami" w ciąg logiczny i widać wszystko jak na dłoni. I pojawiają się pytania jak mogłam tego nie zauważyć ? Ano, widać mogłam...

      Stwierdzam na podstawie obserwacji własnych i licznych wokół przykładów, że im człowiek uczciwszy i prawy, w porządku wobec bliźnich, nie tylko partnerów, tym częściej i mocniej może być skrzywdzony i wykorzystany przez różnych oszustów.
      Uprzedzam ew. uwagi - nie twierdzę, iż człowiek czujny na oszustwa jest nieuczciwy !

      Znaki, że pan jest w fazie polowania ( moje doświadczenie i moich bliźnich, których znam):
      - nagły brak czułości +1
      - niecierpliwość
      - roztargnienie
      - wyjątkowa drażliwość na drobiazgi, które dotąd były niezauważane oraz na zupełnie niewinne pytania dotyczące organizacji życia codziennego
      - gwałtowna zmiana upodobań ( inna muzyka, inna prasa, inne poglądy polityczne, nagłe zainteresowanie grotołażeniem ;) itp )
      - zadbanie o zdrowy tryb życia, dieta, ruch, wzmożona aktywność fizyczna, karnet na siłownię, basen - wszystkie zajęcia planowane w pojedynkę
      - szczególe wzmożenie w zakresie dbałości o wygląd ( uwaga na zapasową parę skarpet w torbie na laptopa :) )
      - ukrywanie telefonu lub zabieranie go wszędzie ze sobą, do toalety także
      - zaprzestanie używania imienia partnerki w kontaktach - bezosobowe zwracanie się
      - od miesiecy odkładane wizyty u stomatologa nagle stają się przyjemnością
      - wybitnie wzmożona aktywność zawodowa - moc szkoleń wyjazdowych, nocnych dyżurów, delegacji
      • zaraz_ka Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 11:44
        Trudno nie zgodzić się z "razydwa".
        Osobiście wydaje mi się, że naturą człowieka kochającego i życzliwego swojemu partnerce/partnerowi jest racjonalizowanie wszelkich 'sygnałów' do momentu, kiedy faktycznie zaczynamy wątpić już w samych siebie. W końcu nie skreślamy osoby po tygodniu dziwnych/odmiennych od zwyczajowych zachowań. Najpierw będziemy tłumaczyć, bo tak skonstruowany jest nasz umysł, w samoobronie poniekąd, że to: trudny okres (każdy przecież taki kiedyś przechodził), praca, zmęczenie, wypalenie, traumy życiowe, gorszy nastrój, przesilenie tudzież inne zmiany pogodowe...

        W gruncie rzeczy, jak mi się wydaje, nie jesteśmy uwarunkowani na bycie podejrzliwymi wobec najbliższych sobie osób, którym jeszcze wczoraj ufaliśmy i wierzyliśmy w ich szczere intencje wobec nas. Trudno, wobec tego, mając nawet listę 'podejrzanych' zachowań stosować się do niej we własnym życiu. Co innego patrząc z boku, stąd na forum, po 'rozlanym już mleku', tak łatwo nam sie dywaguje na podobne tematy.

        Osobną już zupełnie sprawą jest fakt, że jeśli ktoś będzie chciał nas oszukać, czy zrobić nam jakąkolwiek inną krzywdę, to i tak ma ogromne szanse powodzenia, mimo jakichśtam wysyłanych sygnałów. A sprawa jest łatwiejsza dla oprawcy, kiedy ofiara darzy go zaufaniem i uczuciem.
        • sokwaniliowy Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 12:09
          Zgadzam się, ale często te znaki pojawiają się w fazie, gdy jeszcze nie jest się z kimś blisko związanym. Wyżej umieściłam listę 'jednostek chorobowych', do których dobrze by było dopasować 'objawy' ;-)
          • zaraz_ka Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 12:26
            Wydaje mi się, jak to ktoś wcześniej zauważył, że ogromną role odgrywa w takiej sytuacji nasz osobisty stosunek do nowej relacji. Jeśli coś się tam urodziło pod wpływem nie do końca zdrowych pobudek, pt. dosyć mam już bycia samej/samemu, desperacji, kurczowego trzymania się kogoś, byle tylko był, to wręcz niemożliwym wydaje się dostrzeganie jakichkolwiek sygnałów ostrzegawczych. Myśle też, że wiek, doświadczenie życiowe ale chyba przede wszystkim dojrzałość emocjonalna determinuje takie postawy.

            Jednostki chorobowe, oj temat rzeka :)
          • razydwa Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 14:20
            W takim razie moja "lista znaków" dotyczy przypadku nr 1)

            Co do "psa na baby" można się bardzo zadziwić. Oblizujący się na widok każdej kobiety i próbujący flirtu przy każdej okazji np wizyty w sklepie, to najczęściej niegroźni i niespełnieni opowiadacze. Natomiast ten cichutki, kulturalny, niezwykle uprzejmy dla wszystkich doskonały mąż i ojciec może mieć swój prywatny kalendarzyk z adesami przyjaciółek i kochanek zapełniony po brzegi.
            • ursyda Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 25.05.14, 20:38
              Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje ;)
            • sokwaniliowy Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 27.05.14, 10:38
              > Co do "psa na baby" można się bardzo zadziwić. Oblizujący się na widok każdej k
              > obiety i próbujący flirtu przy każdej okazji np wizyty w sklepie, to najczęście
              > j niegroźni i niespełnieni opowiadacze.

              Po pierwsze - może i najczęściej, ale jednak nie zawsze. Znałam przypadki kompatybilne pod względem słów i czynów, niestety.
              Po drugie - nawet takie flirty przy byle okazji to przykrość dla osoby związanej z takim flirciarzem. Nawet jeśli nie ma problemów z samooceną itd.
              • razydwa Re: Znaki ostrzegawcze w relacjach międzyludzkich 27.05.14, 10:53
                sokwaniliowy napisał(a):

                > > Co do "psa na baby" można się bardzo zadziwić. Oblizujący się na widok ka
                > żdej k
                > > obiety i próbujący flirtu przy każdej okazji np wizyty w sklepie, to najc
                > zęście
                > > j niegroźni i niespełnieni opowiadacze.
                > Po pierwsze - może i najczęściej, ale jednak nie zawsze. Znałam przypadki kompa
                > tybilne pod względem słów i czynów, niestety.

                Oczywiście, że i tak może być. W każdym razie mężczyzna wiecznie polujący i mający na tym polu sukcesy nie odznacza się niczym szczególnym, wyróżniającym go na tyle, by bez pudła wskazać - oto on.

                > Po drugie - nawet takie flirty przy byle okazji to przykrość dla osoby związane
                > j z takim flirciarzem. Nawet jeśli nie ma problemów z samooceną itd.

                A to już zupełnie inny temat związany z brakiem empatii oraz innych pożądanych w związku cech u danego osobnika. Częste tłumaczenie się w takim wypadku, że przecież to tylko niewinne pogaduszki (bez uwagi na uczucia partnera) są wyrazem braku powyższych.

                Jeden ze znanych mi dalszych znajomych od kiedy pamiętam ma okulary słoneczne ze szkłami lusterkowymi. Szczerze tłumaczył, że nie chce ranić partnerki, gdy oczy mu "same uciekają" za atrakcyjnymi kobietami. Kosi oczkami sobie do woli, partnerka tego nie widzi. Jakieś to rozwiązanie jest, choć naiwne to skuteczne. W każdym razie z urlopów wracają oboje wypoczęci i radośni :)
    • po-trafie "kiedy jest za późno".. 27.05.14, 12:16
      Ludzie powyzej starali sie jakos liste, czy diagnoze stworzyc. Mnie w Twoim pytaniu uderzyl ostatni akapit:
      > "kiedy jest za późno, bo już narosły więzi, uzależnienie od drugiego człowieka, zobowiązania (także finansowe), pojawiły się dzieci, wspólne majątki itd.? "

      Czy powyzsze kroki sa koniecznie, by zwiazek istnial? Dzieci i wiezi to rozumiem.. Ale wspolne zobowiazania finansowe, uzaleznienie od drugiego czlowieka, wspolne majatki?

      Moze, widzac jak niepewny jest swiat, ludzie i zwiazki, po prostu wystrzegajmy sie budowania relacji, w ktorych jestesmy do drugiej osoby przykuci?
      • znana.jako.ggigus święte słowa! 27.05.14, 12:52
        niestety z wielu postów tutaj bije: Mój ci on jest!! nie oddam, a jak się sam rozgląda, to jest kanalią.
        Małżeństwo to nie wyrok dożywotni, narzeczeństwo, hipoteka czy konkubinat, ba czy rodziclestwo też nie.
Pełna wersja