Cyfrowa generacja

29.05.14, 12:10
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,16039934.html
Co i rusz pojawiają się wątki o romansach przez internet, o rozczarowaniach z tego powodu.
Czy myślicie, że teorie przedstawione w tym filmie i wywiadzie dalekie są od rzeczywistości, czy już się to dzieje dookoła nas?
Filmu jeszcze nie widziałam, ale mnie przeraża konsumpcjonizm, szukanie łatwej i płytkiej przyjemności, zanik uczuć głębszych.
    • wez_sie Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 12:14
      sama mi wyslalas maila zebym ci wyslal fotke bez majtek
      • mariuszg2 Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 12:18
        i pewnie Ci kropke postawiła
        • slottka.ja Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 12:25
          nie zazdrość Maniek, kropki były na gaciach
          • wez_sie Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 13:53
            no co? moze tak nie bylo?
            mam pokazac skrina?
    • znana.jako.ggigus zawsze i wszędzie część populacji 29.05.14, 12:31
      chce konsumować i szkła łatwej przyjemności. Dla innych to zanik uczuć głębszych. Kwestia gustu.
      A jeszcze inne osoby robią o tym filmy.
      Fakt że łatwiej jest o konsumpcję, romans (internetowy czy realny). Ale np. czytam książkę o Leśmianie i ten niepozorny, mały Leśmian (F. Fiszer: pusta dorożka) miał całe życie kochanki, przez pewien czas mieszkał z dwiema kochankami i żoną. Jednoczeżnie. Pod koniec życia jedna z kochanek naraiła mu ponoć jakąś młodą dziewczynnę, żeby kontrolować popędy leśmianowskie.
      Można było i tak w tamtych czasach i to z aparycją Leśmiana.
      J. M. Rymkiewicz "Leśmian. Encyklopedia", a potem poczytać wiersze. Polecam!!
      • slottka.ja Re: zawsze i wszędzie część populacji 29.05.14, 12:44
        Ci nędznego wzrostu są najgorsi:)
        Z drugiej strony, jeśli takie bujne życie wpływa pozytywnie na twórczość dla potomnych, takżeten
        dziękujemy Leśmianowi za te maliny w chruśniaku.
        • znana.jako.ggigus jeden niski jak Prince jest symbolem seksu, a 29.05.14, 12:58
          drugi niski jak... oszem nie. Reguły nie ma.
      • mariuszg2 Re: zawsze i wszędzie część populacji 29.05.14, 12:51
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Ale np. czy
        > tam książkę o Leśmianie i ten niepozorny, mały Leśmian (F. Fiszer: pusta dorożk
        > a) miał całe życie kochanki, przez pewien czas mieszkał z dwiema kochankami i ż
        > oną. Jednoczeżnie. Pod koniec życia jedna z kochanek naraiła mu ponoć jakąś mło
        > dą dziewczynnę, żeby kontrolować popędy leśmianowskie.
        > Można było i tak w tamtych czasach i to z aparycją Leśmiana.
        > J. M. Rymkiewicz "Leśmian. Encyklopedia", a potem poczytać wiersze. Polecam!!

        :D
        • znana.jako.ggigus przeczytaj i książkę i wiersze! 29.05.14, 13:04
          warto. Leśmian miał swój dziwny system filozoficzny.
          Jak tak dalej pójdzie, to się wezmę za Norwida. Ha!
          • slottka.ja Re: przeczytaj i książkę i wiersze! 29.05.14, 13:22
            Z cyfrowej generacji schodzimy na poezję, ok:)
            Słyszałam ostatnio fachową opinię znawców książek, że mózg inaczej przyswaja treść z ebooka, że jest to bardziej pobieżne. Rozumiem, że czytasz o Leśmianie papierowo?
            • berta-death Re: przeczytaj i książkę i wiersze! 29.05.14, 13:25
              A czy rodzaj papieru, na którym wydrukowana jest książka też ma znaczenie? Np z kredowego przyswaja się więcej informacji niż z gazetowego?
              • mariuszg2 Re: przeczytaj i książkę i wiersze! 29.05.14, 14:12
                berta-death napisała:

                > A czy rodzaj papieru, na którym wydrukowana jest książka też ma znaczenie? Np z
                > kredowego przyswaja się więcej informacji niż z gazetowego?

                zależy co przyswaja.... np. Gazeta po zmiętoszeniu świetnie się nadaje do przysfajania fekaliów

                a kredowy niestety się zbytnio ślizga...dlaczego preferuję odnośnie treści przyswajać kredowy...
            • znana.jako.ggigus encyklopedię papierowo, a wiersze w necie 29.05.14, 13:26
              jeszcze dodam, że Rymkiewicz jest strasznym konserwatystą i stawia znak rąwności między komunizmem a nazizmem, pisze "prawo komunistyczne" i że jedna kochanka L. była znacznei starsza od niego - 6 lat. (Sic!!)
              Ciekawam, jakbym to odebrała z ebooka.
              A na srrio - gdzie są różnice?
              Bo ja czytam art. w sieci i różnic nie widzę. Sieć to też swego rodzaju ebook.
              • slottka.ja Re: encyklopedię papierowo, a wiersze w necie 29.05.14, 13:55
                znana.jako.ggigus napisała:

                > A na srrio - gdzie są różnice?
                > Bo ja czytam art. w sieci i różnic nie widzę. Sieć to też swego rodzaju ebook.

                Serio są różnice, mówili o tym przy okazji targów książki, które na dniach się odbywały. Z ebooka to ślizganie się po tekście, nie dyskutuję z tym skoro są badania nad mózgiem w tej sprawie. Przy okazji polecam książkę 'Cyfrowa demencja' też w temacie.
                My forumiści, siedzący w sieci różnic możemy nie dostrzegać.
                • znana.jako.ggigus badania nad mózgiem, ba! 29.05.14, 13:59
                  pamięTasz książkę "Płeć mózgu"? tam był test na płeć mózgu, ale odp. kobiet miały dwa razy więcej punktów.
                  chętnie bym pocztała o tych badaniach, jakieś konkrety.
                  Bo czytając w necie, masz link do podobnego art. np . i fruu nagle godzina upływa.
                  O forum nie spomnę...
              • mariuszg2 Re: encyklopedię papierowo, a wiersze w necie 29.05.14, 14:21
                znana.jako.ggigus napisała:

                >i stawia znak rąwnośc
                > i między komunizmem a nazizmem,

                komunizm to wyłącznie teoretyczne zobrazowanie wypaczonego rozumienia przez człowieka idei wspólnotowości wczesnochrześcijńskiej - z powodzeniem w praktyce stosowanej w Izraelu (kibuc)... nazizm to nic innego jak wpólnota chrześcijańka z błednie dobranym przedmiotem kultu - kultu jednostki...także tak masz rację komunizm to slowiańska odmiana nazizmu...
                .
                > A na srrio - gdzie są różnice?
                > Bo ja czytam art. w sieci i różnic nie widzę. Sieć to też swego rodzaju ebook.

                no właśnie pierwsi chrześnijanie zostali złowieni w sieci...(byli rybakami)...zastanów się....skoro jesteśmy w sieci...czy nie powinniśmy założyć kibucu i dzielić się dobrem wspólnym jakie dają kobiety na forum?
              • tymon99 Re: encyklopedię papierowo, a wiersze w necie 01.06.14, 23:01
                znana.jako.ggigus napisała:

                > jeszcze dodam, że Rymkiewicz jest strasznym konserwatystą i stawia znak rąwnośc
                > i między komunizmem a nazizmem

                komunizm pochłonął, lekko licząc, czterokrotnie więcej ofiar śmiertelnych.
    • berta-death Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 13:18
      Od początku istnienia gatunku ludzkiego był pewien odsetek ludzi mniej przystosowanych społecznie. Takich, którzy nie radzili sobie w relacjach międzyludzkich. To ci, których określa się mianem freaków, nerdów i paroma innymi, równie wyszukanymi, epitetami. I dla nich ten internet to wybawienie, dzięki niemu mogą żyć niemal jak inni. Dostali genialną protezę. No i okazało się, że jest ich całkiem sporo. Bo nie da się ukryć, że mając wybór życie w realu i życie w wirtualu, każdy zdrowy na umyśle człowiek, wybierze real. Pobawi się od czasu do czasu tym internetem, ale nie zastąpi mu on życia prawdziwego i prawdziwych relacji międzyludzkich. Tak samo jak książki, gry komputerowe, komiksy, filmy i seriale nie zastąpią życia i nie zrobią z niego telećpuna, komputeroćpuna czy mola książkowego. Przy pierwszej nadarzającej się okazji, walnie tym wszystkim i poleci na randkę, imprezę, wakacje czy cokolwiek innego, nawet plotki z sąsiadką będą atrakcyjniejsze.

      W związku z powyższym nie dorabiałabym do zjawiska internetu żadnych filozofii. A te rozczarowania też z tego wynikają. Dwóch nerdów jak się spotka w realu i spróbuje żyć naprawdę a nie swoimi awatarkami i fikcyjnym życiem, to musi się to skończyć porażką i rozczarowaniem.
      • miau.weglowy Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 13:25
        > , imprezę, ... czy cokolwiek innego, nawet plotki z sąsiadką będą
        > atrakcyjniejsze.

        chyba kpisz
        • berta-death Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 13:35
          Nie kpię, sektor realnych rozrywek nic a nic nie ucierpiał z powodu nastania ery internetu. Ludzie wciąż chodzą na koncerty, do kawiarni, restauracji, jeżdżą na wakacje. Robią wszystko tak jak robili wcześniej. Nawet praca przez internet nie jest popularna, ci co muszą tak pracować, masowo wykupują kąciki w biurach coworkingowych, żeby mieć chociaż namiastkę normalnej pracy.
          • slottka.ja Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 14:17
            Jeszcze nie ucierpiał, ale za 10 lat natenprzykład?
            W Chinach już są poprawczaki dla uzależnionej od internetu młodzieży.
            'Rodzice musieli podać synowi leki nasenne, aby go przywieźć do ośrodka. Tych, którzy nie chcą wejść do środka, na siłę wciągają strażnicy. Czasem muszą nastolatków wiązać. - Niektórzy są tak uzależnieni, że zakładają pieluchy, aby nie odrywać się od gier. Dlatego nazywamy to elektroniczną heroiną - mówi Tao Ran, dyrektor chińskiego Centrum Leczenia Uzależnienia od Internetu.'
            • berta-death Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 14:33
              To nie jest uzależnienie, to jest przeniesienie się z życiem w wirtualny świat. A przenieśli się dlatego, że w tym sobie nie dawali rady. Nic dziwnego, że nie chcą iść na żaden odwyk, bo to dla nich tak jakby kogoś kosmici porwali i zmuszali, żeby resztę życia spędził w jakimś obozie koncentracyjnym bez możliwości powrotu do dawnego świata, kontaktu z bliskimi. A biorąc poprawkę na to, że ten odwyk to zwykłe tortury są, to nic dziwnego, że nikt tam dobrowolnie iść nie chce.
          • miau.weglowy jak nie jak tak 29.05.14, 22:35
            zagalopowalas sie z paleta tych realnych atrakcji watpliwej jakosci ;P
            oczywiscie nie zwrocilas uwagi na zacytowany przeze mnie fragment twojej wypowiedzi. bo i po co nie?
      • mariuszg2 Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 14:24
        fajny tekst...
      • nudzimisie_strasznie Re: Cyfrowa generacja 29.05.14, 22:46
        berta-death napisała:

        > Bo nie da się ukryć, że mając wybór życie w realu i życie w wirtual
        > u, każdy zdrowy na umyśle człowiek, wybierze real.

        Hyh, ale wiesz jak to śmiesznie brzmi od kogoś, kto od lat mieszka na forach gazety, nie?
        • berta-death Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 04:18
          Nigdy się nie upierałam przy tym, że jestem normalna. ;P
          Jakbym żyła 100lat temu, to sam fakt, że jestem feministką i nie śpieszy mi się do zakładania rodziny i rodzenia dzieci, pewnie by wystarczył, żeby trafić do psychuszki. Nie trzeba do tego internetu.
    • wez_sie napiszcie ile razy 29.05.14, 13:54
      napiszcie ile razy umowiliscie sie na randke z internetu oraz od razu na seks

      ja na randke umowilem sie 6 razy w tym na seks 5
      • mariuszg2 Re: napiszcie ile razy 29.05.14, 14:25
        coś Ty sobie za skrina walnął, ze az tyle razy?
        • soulshuntr Re: napiszcie ile razy 29.05.14, 14:38
          Jak go znam to pewnie skopiowal w fotoszopie proncie od murzyna i se dokleil do swojej fotografiji. A ze baby gupie i na wlasne oczy chca takie cudo zobaczyc, to leco jak te muchy.
        • wez_sie Re: napiszcie ile razy 29.05.14, 15:38
          nie
          pomylilo mi sie
          5 razy ja chcialem sie umowic na seks ale nie doszlo ani razu do spotkania bo one nie chcialy
          • wez_sie Re: napiszcie ile razy 29.05.14, 15:39
            po prostu zle mi sie napisalo
            sorry
    • czoklitka Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 00:04
      >ale mnie przeraża konsumpcjonizm, szukanie łatwej i płytkiej przyjemności,

      konsumpcjonizm - myślę, że jest to niezły szumny slogan w rzeczywistości jednak niewiele wart.

      płytka i łatwa przyjemność - spójrz na ilość wątków poświęconych zafascynowaniu jakimś facetem w realu, choćby w pracy; chyba każdy lubi doznać przyjemnych chwil odwzajemnionego zauroczenia. W realu na początku też jest płytko i łatwo i nikt z tego nie robi problemu, a za coś całkiem normalnego uważa się rozczarowanie i rozejście będące wynikiem braku synchronizacji - choć z drugiej strony nierzadko mówi się wówczas o dogadzaniu sobie i chęci uniknięcia trudności. Nie wiem, wg mnie jest to w rzeczy samej kwilenie i rozdzieranie szat przez różnej maści socjologów muszących przecież z czegoś żyć. Przynajmniej na razie.
      • slottka.ja Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 08:40
        Konsumpcjonizm może i slogan, ale zauważ jak wpłynął na życie społeczne rozwój galerii handlowych, każdy weekend tłumy nie tylko robiących zakupy ale spacerujących, przesiadujących.
        Reklamy- ciągle mnie ktoś pyta, a widziałaś tą reklamę jak...albo co tu kupić z letniej kolekcji.
        Tak wygląda rzeczywistość wokół mnie, może gdzie indziej jest inaczej nie wiem. Jeszcze kiedyś bycie pustą lalą było w złym stylu, a teraz media same umacniają pozycję takich osób.
        Co do wątków poświęconych zauroczeniom w realu i necie, to bez apteki ale jest 50/50:)
        • czoklitka Re: Cyfrowa generacja 01.06.14, 02:29
          >Konsumpcjonizm może i slogan, ale zauważ jak wpłynął na życie
          >społeczne rozwój galerii handlowych,

          Ludzie zawsze chodzili na zakupy z przyjemnością. Śmiem sobie twierdzić, że gdyby w czasach wcześniejszych pokoleń telewizja emitowała non stop reklamy oraz byłby taki natłok galerii, wówczas różnica w weekendowych zachowaniach mas była niewielka. Ludzie lubią posiadać - gdyby tak nie było, to nie byłoby jednocześnie np. pałaców z przepięknymi wnętrzami.

          Inna sprawa, że jest dążenie ku indywidualizmowi - i to dużo bardziej może zagrażać dobru społeczeństwa, niż sam konsumpcjonizm. Z drugiej zaś strony jeśli indywidualizm i konsumpcjonizm są zewsząd tak ganione, to proponuję krytykom zastanowić się przez chwilkę, czy chcieliby np. raz w tygodniu być zmuszeni do odwiedzenia np. znienawidzonej "cioci".

          Kij ma dwa końce - z jednej strony krytyka obecnego stylu życia, zaś z drugiej jest to czerpanie z niego garściami oraz zachwalanie korzyści w postaci uciech np. tym że nie trzeba przecież spędzać świąt w towarzystwie znienawidzonej rodziny.

          > Co do wątków poświęconych zauroczeniom w realu i necie, to bez apteki ale jest
          > 50/50:)

          Śmiem wątpić, że człowiek wchodzi na portal społecznościowy lub randkowy w celu zakochania się czysto wirtualnie bez posiadania celu przerzucenia znajomości do realu. Myślę, że wirtualne miłości są raczej przypadkowe - nieplanowane i niechciane. Po prostu - zdarzają się "niechcący" zanim dojdzie do spotkania.
          • berta-death Re: Cyfrowa generacja 01.06.14, 07:51
            Galerii handlowych nie było, ale były jarmarki. Może nie co tydzień, ale z raz w miesiącu w którejś z okolicznych miejscowości zawsze jakiś był. I zawsze całymi rodzinami ludzie tam chodzili. I nie tylko artykuły pierwszej potrzeby kupowali, kupowano również rzeczy, które można określić mianem gadżetów. Zwłaszcza dzieciom kupowano, nawet tych biednych chłopów stać było, żeby jakąś drewnianą czy glinianą pierdółkę kupić, albo kolorową chustkę na głowę, czy watę cukrową. I to bez reklam i nachalnej medialnej propagandy zakupowej. A na co dzień nie brakowało sklepików, bazarków itp. Odkąd ludzie nauczyli się handlować, odtąd lubują się w robieniu zakupów.
            Podejrzewam, że przed wynalezieniem handlu też byli gadżetomaniakami. Szli sobie do lasu, na plażę i wracali z kamykami, muszelkami, szyszkami, patykami i czymkolwiek co fajnie wyglądało. Zawsze bawili się w sztukę, rzeźbili, zdobili, malowali. Nawet współcześnie wystarczy z dzieckiem na spacer wyjść, żeby wróciło z wyładowanymi kieszeniami wszystkim co znajdzie po drodze.

            A co do indywidualizmu, to on stoi w sprzeczności z konsumpcjonizmem. W konsumpcjonizmie chodzi o to, żeby kupować produkty seryjnie produkowane. Indywidualizm zakłada posiadanie rzeczy wyłącznie szytych na miarę. Konsumpcjonizm nakręca gospodarkę, tanio się produkuje, relatywnie drogo sprzedaje, kasa idzie do kieszeni jednego producenta, mającego status niemal monopolisty. I on potem ma on do dyspozycji całkiem spory kapitał, który może zainwestować w jakieś poważne przedsięwzięcia. Indywidualizm, to niemal manufaktura, drogo się produkuje, drogo sprzedaje, ale niewiele drożej, niż wynoszą koszty produkcji. Kasa idzie do rąk wielu małych przedsiębiorców, którzy nie są w stanie z niej zrobić jakiegoś przełomowego użytku, przeznaczają wyłącznie na bieżącą konsumpcję.
            • czoklitka Re: Cyfrowa generacja 01.06.14, 16:18
              >A co do indywidualizmu, to on stoi w sprzeczności z konsumpcjonizmem.

              W tym znaczeniu tak, natomiast ja myślałam o indywidualizmie jako sposobie życia stawiającym za priorytet preferowanie łatwych przyjemności, płytkich uczuć, zaniechanie podtrzymywania szerszych znajomości towarzyskich. Czasem łączy się indywidualizm z konsumpcjonizmem w tym sensie, że za atrakcję, przyjemność i formę spędzania wolnego czasu uważa się pobyt w galerii, a nie - własnie podtrzymywanie więzi towarzyskich, czy poświęcenie czasu na "wyższych lotów" zajęcia.
              Kiedyś, oprócz cieszących się popularnością wszelkiej maści jarmarków i festynów byly niepracujące kobiety lub służba utrzymujące dom w ryzach, stąd ochota oraz czas na szersze kontakty towarzyskie itp. Teraz, jesli dwoje małżonków pracuje, to po powrocie zawsze trzeba w tym domu coś zrobić, nie wspominając o zajęciu się dziećmi. Więc czas na większe zakupy zostaje w weekendy, a że galerie oferują koncentrację, cały asortyment (i kredyty przeróżne ;)) na małej powierzchni, stąd tam takie coweekendowe tłumy.

              Pisząc na marginesie, z nostalgią czasem wspominam czasy mojej szkoły, gdy centra miast obfitowały w różne sklepy - mniejsza już nawet o to czy sieciowe, czy nie. Szkoda, że teraz, z wyjątkiem pojedynczych, na ogół nie ma w centrach nic poza restauracjami, kawiarniami i oddziałami banków. Dobrze, że antykwariaty oraz sklepy z antykami się ostały.
              • berta-death Re: Cyfrowa generacja 01.06.14, 16:58
                Na służby i niepracujące żony, to ledwo garstka osób mogła sobie pozwolić. I to dziwnym trafem ta akurat garstka, którą najczęściej posądza się o bycie snobami i próżniakami, prowadzącymi życie lekkie, łatwe i przyjemne. Cała reszta pracowała, czy to w polu, czy fabryce, czy jakiejś manufakturce rodzinnej. Ich jedynymi rozrywkami było plotkowanie, alkoholizowanie się, albo wyjście na jarmarki, festyny czy odpusty kościelne. Nie widzę w tym większej głębi niż we współczesnym konsumpcjonizmie i indywidualizmie. Dzisiaj wciąż ludzie zajmują się plotkowaniem, imprezowaniem i zakupami. Mają do tego jedynie wsparcie technologiczne.

                Co do weekendów, to one w mało którym kraju zachodnim są pracujące. W krajach starej unii sklepy są nieczynne w niedziele a w soboty krótko. Co nie zmienia faktu, że tamte społeczeństwa uważane są za jeszcze bardziej konsumpcyjne niż polskie. Nie idą do galerii handlowej, idą gdzie indziej wydawać pieniądze, np do fastfooddajni kupować gadżetojedzenie, do kina oglądać gadżetofilm i opychać się gadżetopopcornem, do aquaparku bawić się gadżetami wodnymi. A jak nie są małymi dziećmi albo takowych nie mają pod opieką to idą się bawić do jakiegoś klubu przy gadżetomuzyce, wyjeżdżają na gadżetoweekend, albo gapią się w gadżetotelewizję, bądź bawią gadżetokomputerem.

                Przecież te gadżety i konsumpcjonizm są tak silną potrzebą człowieka, że de facto to ich brak tak rozsierdził ludzi, że ci komunę rozwalili. Przecież tak naprawdę to za PRL tylko tych gadżetów ludziom brakowało. Wszystko inne miel i to w jeszcze większym wymiarze, niż dzisiaj. A mimo to czuli się nieszczęśliwi.
                • czoklitka Re: Cyfrowa generacja 01.06.14, 21:16
                  >Na służby i niepracujące żony, to ledwo garstka osób mogła sobie pozwolić.

                  Berta, Twoja mama lub babcia pracowały, czy nie? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu normą było, że wiele kobiet siedziało w domu. Co do wcześniejszych czasów - owszem, garstka ludzi, a reszty i tak nie było stać, więc i wiele nie kupowali.

                  Całe to zamieszanie z konsumpcjonizmem wg mnie jest mocno przesadzone - zawsze tylko garstka ludzi gustowała we wszelkich niszach, a cała reszta ulegała modnym prądom.
                  • berta-death Re: Cyfrowa generacja 02.06.14, 00:51
                    Praca zarobkowa to nie tylko bieganie co rano do biura cz fabryki. To również praca w polu, jak rodzina ma gospodarstwo rolne, to praca w warsztacie rzemieślniczym, sklepie, straganie, itp. Przed wojną zdaje się 60-70% społeczeństwa żyła z roli, co oznaczało, że tyle kobiet pracowało w polu w charakterze robotników rolnych. Reszta to właśnie drobni rzemieślnicy, kupcy czy robotnicy. I mimo iż to mężczyźni najczęściej byli tymi rzemieślnikami czy właścicielami sklepów, to i tak cała rodzina, łącznie z dziećmi, harowała przy tym. Wystarczy, że trzeba było tym wszystkim czeladnikom żarcia nagotować. W sklepach czy na straganach handlowały też głównie kobiety. A jak nie pełniły roli sprzedawców, to jeszcze zostawało sprzątanie, układanie towaru, inwentaryzacje, itp. Nie mówiąc o tym, że wiele kobiet pracowało np jako krawcowe.

                    To jest mit, że kobiety dawniej nie pracowały. Z wyjątkiem arystokratek, pracowała każda. Nawet te bogate, bo one zarządzały gospodarstwem domowym, znów jedynie arystokratę stać było na majordomusa. Cała reszta musiała sobie we własnym zakresie radzić z zarządzaniem służbą, niekiedy i kilkanaście osób łącznie z dochodzącymi, budżetem domowym, wydawaniem przyjęć okolicznościowych, itp. Bogaty dom to nic innego jak średniej wielkości przedsiębiorstwo, którym ktoś musi zarządzać. Wystarczy, że trzeba całodzienne wyżywienie zapewnić domownikom i służbie, żeby kuchnia stała się małą stołówką, nad którą trzeba sprawować pieczę. Czyli zrobić zakupy, wynegocjować dobrą cenę, sprawdzić jakość produktów, pilnować, żeby nikt nic nie ukradł, żeby było prawidłowo przechowywane, żeby nic się nie zmarnowało, nikt nie otruł, żeby było wszystko na czas zrobione i jeszcze, żeby to się jeść dało i miało wartość odżywczą. Do tego jeszcze pranie, sprzątanie, prace ogrodowe, jak w małym pensjonacie. I dzieci z niańkami, na które też trzeba było mieć oko. Panienki uczyły się tego na pensjach, one tylko w literaturze były przygłupami z globusem, w rzeczywistości musiały być całkiem nieźle wykształcone, operatywne i cały dzień miały coś do roboty. Mężczyźni przynosili kasę do domu i niczym więcej się nie interesowali. A dom musiał żyć, bo od tego zależała ich pozycja społeczna i co za tym idzie, dochody. Nawet te przyjęcia nie były z przyjemności organizowane, tylko po to, że na nich załatwiało się interesy i podtrzymywało kontakty z tymi, z którymi trzeba było być w dobrych relacjach.
    • przeciezwiadomo Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 09:57
      Myślę, że to zawsze istniało, tylko teraz łatwiej można się na ten temat dowiedzieć, bo są liczne media, gdzie ludzie mogą w pewien sposób żyć na oczach innych. Nawet jeśli anonimowo.
      Dawniej też ludzie byli skłonni do flirtu i płytkich uczuć, tylko pewne rzeczy trzeba było ukrywać, bo "skandal", poza tym np. mężczyznom było na pewno łatwiej takie znajomości i flirty utrzymywać, niż przykładnym mężatkom, ale osoby płci obojga, zwłaszcza niezależne finansowo, których życie polegało głównie na brylowaniu na przyjęciach, poznawaniu licznego grona osób i przyjemnościach, już dawno pozwalały sobie na wszystko, na co miały ochotę. Polecam trochę poczytać, np. "Targowisko próżności" W.M. Thackeraya :)
      • slottka.ja Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 11:00
        Ja wcale nie twierdzę, że zjawisko jest nowe czy też stworzone przez internet.
        Problem stary jak świat światem. Jednak, nie udawajmy, że nic się nie zmienia i nadal kąpiele szkodzą zdrowiu. Nowe technologie dają szersze możliwości korzystania i zapewniają anonimowość, to powoduje tę łatwość i zatracanie się w płytkich znajomościach.
        Skoro polecamy sobie lektury, to ja dorzucę Madame Bovary:)
        • przeciezwiadomo Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 11:16
          Będę bronić nowych mediów, a to dlatego, że tak się akurat moje życie ułożyło, że najfajniejszych ludzi poznałam przez internet. Przez internet odświeżałam też dawno zapomniane, np. z podstawówki, liceum. Fajnych znajomości z tzw. "reala" mam bardzo mało.
          Po prostu trzeba zawsze uważać, tak w realu jak i w necie.
        • berta-death Re: Cyfrowa generacja 30.05.14, 11:31
          Z lektur to ja bym dorzuciła jeszcze panią Dulską i jej Zbyszka ze swoimi głębokimi relacjami ze służbą domową. Dzieła zebrane Magdaleny Samozwaniec, w których opisuje środowisko kolegów swojego ojca i głębokie relacje jakie łączyły tych panów z niezliczonymi kochankami. A poza tym cała beletrystyka i historyczne publikacje dotyczące obyczajowości minionych epok. I to obyczajowości zarówno arystokracji, jak i zamożnych obywateli, których można by określić współczesnym mianem klasy średniej, oraz całego pospólstwa. Różnica była jedynie w hipokryzji. Jak arystokracja i plebs się nie krępowali i szli na całość, każdy z każdym, tak klasa średnia udawała, że wszyscy są aseksualni i nawet nogi od fortepianu zasłaniali, żeby nie wzbudzały zgorszenia.

          Ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że to współczesne czasy stworzyły zjawisko głębszych relacji międzyludzkich, dawniej nikt o czymś takim nie słyszał. Małżeństwa to były kontrakty z rozsądku, dzieci się miało z obowiązku i jako obowiązek traktowało, żadne uczucia wyższe tych ludzi nie łączyły. Namiastką uczuć były właśnie te przypadkowe kontakty seksualne i chwilowe romanse. I nikogo to ani nie dziwiło, ani nie gorszyło ani nawet filozofowie sobie tym głowy nie zawracali.
        • zeberdee28 Re: Cyfrowa generacja 01.06.14, 12:28
          Określenie 'zatracanie się' sugeruje że człowiek który oddaje się ww. rozrywkom robi sobie jakąś krzywdę. Wg mnie niekoniecznie musi tak być - może po prostu dla części ludzi jest to życie pełnią życia ? Technologie dają nam możliwości pełniejszego zaspokajania potrzeb, jesteśmy zdrowsi, bardziej najedzeni, mieszkamy w lepszych domach, jesteśmy mniej przeciążeni wysiłkiem fizycznym, być może jest to po prostu kolejny etap ułatwiający zaspokojenie potrzeb które i tak mamy. NIe oszukujmy się - większość ludzi niezbyt ma ochotę na tworzenie czy też oddawanie się rozmyślaniom, a tym którzy tworzą i rozmyślają powierzchowne relacje czy szukanie uciech w niczym nie przeszkadzają.
    • stokrotka_a Re: Cyfrowa generacja 02.06.14, 08:38
      slottka.ja napisała:

      > Filmu jeszcze nie widziałam, ale mnie przeraża konsumpcjonizm, szukanie łatwej
      > i płytkiej przyjemności, zanik uczuć głębszych.

      A co to jest łatwa i płytka przyjemność i dlaczego trudna i głęboka przyjemność (cokolwiek to znaczy) jest lepsza?
Pełna wersja