cytrynowomigdalowa
30.05.14, 13:28
Jakiś czas temu rozwiodłam się z mężem, rozstanie było bardzo przykre, nieprzyjemne ex mąż wobec mnie zachowywał się skandalicznie- prał brudy gdzie popadło, obrabiał mi tyłek do znajomych, składał fałszywe zawiadomienia do prokuratury z taka częstotliwością, ze szybko się tam zorientowano, ze to wariat jest. Przeszłam to wszystko bardzo ciężko, część znajomych się odwróciła, część pozostała- w tym jeden nasz wspólny kolega, który podkreślał, ze jest neutralny i nie będzie się opowiadał po żadnej ze stron ( mimo, że ex mąż namawiał go, aby był świadkiem na sprawie rozwodowej).
I otóż ten kolega wczoraj zorganizował swój wernisaż fotografii, przyszło sporo ludzi, w tym ja. Mojego ex męża nie było, jednak kolega w swojej krótkiej przemowie.. podziękował mu za pomoc w organizacji wernisażu " Bardzo dziękuję XX za pomoc, bez niego nie byłoby tej wystawy", takie same podziękowania znalazłam potem w katalogu wernisażu. Byłam bardzo niemile zaskoczona, wręcz zszokowana. Kolega chyba poczuł się winny, bo podszedł do mnie i zaczął tłumaczyć, że " Jarek naprawdę mu pomógł itd". Powiedziałam obojętnie, że muszę już iść i wyszłam stamtąd. Czuję się z tym źle, kolega doskonale wiedział jakie piekło mi urządził w trakcie rozwodu, jak bardzo cierpiałam ja i moi rodzice ( bo ich również opluwał publicznie m.in na fb). Jestem rozżalona. Powiedzcie mi, czy mam rację, czy może przesadzam? I jak teraz zakwalifikować tego kolegę ( btw swego czasu również baardzo mu pomogłam).