zielony-krysztal
30.05.14, 23:42
Po slubie 10 lat, trojka dzieci.
Seksu zero, najpierw bylam aktywna, on zadowolony, potem chcialam wreszcie czegos dla siebie, to mu sie nie chcialo bo przyzwyczajony ze to ja ogarniam robote, wiec dalam sobie spokoj,staral sie chwile ale mnie to juz nie krecilo i nie kreci.
Jako tata moze byc choc bez rewelacji. Jako facet - pipowaty, cieple kluchy, nie warknie,na wszystko polozy uszy.
Nieciekawy. Malo wie o swiecie,zorientowany w waskiej dzialce swojej pracy,poza tym ignorant.
Dlaczego za niego wyszlam? kiedys bylo ciekawiej, jego zajebista rodzina jakiej sama nie mialam - 2 siostry, brat, boscy rodzice. U mnie pieklo na ziemi, wiec cieplo rodzinnych obiadkow chlonelam jak gabka.
Myslalam ze to wystarczy.
Tymczasem za chwile zwariuje. Mam go dosc,nudzi mnie, czasem mam ochote go walnac,zeby go obudzic do jakiegos dzialania.
Sa takie zony jak ja? tez tkwicie w malzenstwie bo dzieci,kredyt itp? da sie tak do konca zycia?