Moj pipowaty maz i ja

30.05.14, 23:42
Po slubie 10 lat, trojka dzieci.
Seksu zero, najpierw bylam aktywna, on zadowolony, potem chcialam wreszcie czegos dla siebie, to mu sie nie chcialo bo przyzwyczajony ze to ja ogarniam robote, wiec dalam sobie spokoj,staral sie chwile ale mnie to juz nie krecilo i nie kreci.
Jako tata moze byc choc bez rewelacji. Jako facet - pipowaty, cieple kluchy, nie warknie,na wszystko polozy uszy.
Nieciekawy. Malo wie o swiecie,zorientowany w waskiej dzialce swojej pracy,poza tym ignorant.
Dlaczego za niego wyszlam? kiedys bylo ciekawiej, jego zajebista rodzina jakiej sama nie mialam - 2 siostry, brat, boscy rodzice. U mnie pieklo na ziemi, wiec cieplo rodzinnych obiadkow chlonelam jak gabka.
Myslalam ze to wystarczy.
Tymczasem za chwile zwariuje. Mam go dosc,nudzi mnie, czasem mam ochote go walnac,zeby go obudzic do jakiegos dzialania.
Sa takie zony jak ja? tez tkwicie w malzenstwie bo dzieci,kredyt itp? da sie tak do konca zycia?
    • maly_zlosliwiec Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:51
      A czego oczekujesz od niego ?
      Czy jesli sie zmieni, to bedzie dobrze ?
      Co znaczy pipowaty ?
      Moze jestes bardzo surowa dla niego. Stad jego zachowanie, bo wie ze niczym Cie nie zadowoli ?
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:55
        nie jestem surowa, zaciskam zeby i nie ciosam kolkow na glowie, staram sie zwrocic uwage na to co mi przeszkadza ale on przez chwile sie stara i wraca do swojej stalej pozycji ktora mnie nie kreci - w sensie pozycji w zyciu, jakiegos stalego miejsca. Nie zmienia nic na stale.
        • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:57
          nie wiem czy wystarczyloby jakby zmienil na stale-nie mialam okazji tego doswiadczyc.
        • maly_zlosliwiec Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:09
          Wybacz, ale konkret poprosze. Chcesz, zeby mial lepsza prace, dom, pozycje w spoleczenstwie ?
          Widzialam kilka identycznych par i ten sam schemat.
          Babeczka - coraz bardziej strustrowana, chcaca zmian. Facet bardziej kuli uszy i sie chowa, bo gwiazda nie mowi otwartym tekstem, czego oczekuje.

          Po Twoich wywodach, ja nadal nie wiem, czego Ty chcesz ?
          W punktach prosze !
          • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:18
            Chcialabym zeby bardziej zaangazowal sie w dom - zeby zalatwil speca od zmywarki ktory 3 tydzien nie dziala, zeby choc raz czy dwa zorganizowal wypad na weekend, zeby raz na jakis czas robil mi niespodzianke - wino, kolacja, jakis film - zawsze ja wychodze z propozycja, na ktora on chetnie przystaje, zeby sprobowal zarobic dodatkowo jakies pieniadze - a on sugeruje to ciagle mi - ja mamprace gdzie moge dorobic (i to robie) tylko ze kosztem sporego czasu i stresu - chcialby zebym robila wiecej niz teraz, mimo ze pracuję juz dodatkowo, a on wie doskonale z jakim stresem to sie dal mnie wiaze. Chcialabym zeby rozmawial wiecej z dziecmi "objasniajac"im swiat - a onjesli ja nie zaczne rozmowy to potrafi cala kolacje przesiedziec na glucho, co jakis czas tylko uciszajac dzieci jak za glosno mowia. Chcialabym zeby angazowal sie w zycie dzieci - zaprowadzil na zajecia jakies,pogadal o tym - a on traktuje to jak dopust bozy, wszelkie zebrania rodzicow itp musze miec na glowie ja bo on niczego nie pamieta potem, do niczego sie nie wlacza.
            To tylko czesc,mam tego sporo w zanadrzu.
            • stephanie.plum Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:25
              no, po tej liście niespecjalnie się dziwię Twojej frustracji.
              • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:30
                kiedys myslalam ze jakos sie to ulozy, teraz nie mam juz wiekszych nadziei iprzeraza mnie mysl ze spedzimy ze soba jeszcze sporo lat z powodow ponizej. Widze kumpli, jak rozmawiaja z zonami, dziecmi, co robia w zyciu -i chcac nie chcac, mimo ze to nie fair -porownuje i zazdroszcze tym zonom. Nie samych facetow ale tej energii, zaangazowania itp.
                • czoklitka Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 16:08
                  Jeśli poświęcasz więcej czasu na pracę (tym bardziej, gdy w sumie masz z niej więcej kasy niż on, i o ile tak jest), wówczas czymś naturalnym powinno być ogarnianie większej ilości spraw domowych i wychowawczych przez niego - na tym polega właśnie partnerstwo, na podziale obowiązków. Wytłumacz mu to dobitnie, że małżeństwo to obowiązki. Niech wkłada pracę w utrzymanie domu, na początek rób mu listy co i jak ma robić, a Ty zacznij traktować ten dom jako ostoję świętego spokoju, w której facet nie tylko nie wyskakuje co chwilkę z propozycjami wypadów, ale i co chwilkę nie skacze z jakimiś pretensjami.
                  Facet, jeśli nie urodził się z pewnymi zdolnościami organizatorskimi, z pewnym polotem i pomysłowością, to raczej są male szanse, że się takim stanie na dłuższą metę. Skoro nie interesuje się światem (w końcu nie musi być chodzącą encyklopedią) to może przynajmniej będzie potrafił podrzucać dzieciom jakieś książki gazety i programy. Spróbuj planować różne rzeczy, ale ich wykonanie zleć jemu. I się przypatrz przez jakiś czas, jak to funkcjonuje.

                  Skoro nie chcesz rozwodu i przerzucenia przynajmniej jakiegoś jednego dziecka pod jego stałą opiekę, to pozostaje Ci czekać na koniec spłacania kredytu i osiągnięcia pełnoletności przez dzieci, które będą prawdopodobnie chciały się usamodzielnić. A potem zobaczysz, co dalej. W każdym razie nie próbuj wykonywać obowiązków za niego. Czy na początku związku on deklarował, że będzie czynnie uczestniczył w życiu domowym i będzie się starał? Bo jeśli tak - to mu to przypomnij.
            • maly_zlosliwiec Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:28
              A teraz wydrukuj to i strzel mu na drzwiach od lodowki.
              Tylko nie rob awantur. Wszystko lagodnie i spokojnie.
              Moze zalapie. Podejrzewam, ze wszystko go przeroslo.
              Ty mozesz byc silniejsza psychicznie, lub on Cie za taka uwaza.

              Jeszcze jedna uwaga. Ty nie masz wsparcia. Mam na mysli rodzine z Twojej strony. Byc moze, dlatego jest Ci ciezej.
              Proponuje Ci to forum:
              forum.gazeta.pl/forum/f,567,emama.html
              Zycze Ci duzo wytrwalosci.
    • gyubal_wahazar Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:53
      Jak on taki beznadziejny, to dlaczego się nie rozwiodłaś ? Zwróć chłopinie wolność i ruszaj na podbój przestworzy, kto ci broni ?
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:56
        bo mamy dzieci ktore chca nas oboje razem i mamy kredyt i nie mamy kasy na samodzielne zycie
        • stephanie.plum Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:59
          > bo mamy dzieci ktore chca nas oboje razem

          to pozytywne, że tak widzisz sprawę.
          ale żebyście byli naprawdę razem, trzeba czegoś więcej, niż ciągnięcia związku pod zdechłym azorem, z bagażem negatywnych emocji.

          prawda?
          • allatatevi1 Re: Moj pipowaty maz i ja 01.06.14, 13:54
            E tam, te dzieci to pewnie jak zwykle wymówka.
            Mąż pewnie pipowaty, ale autorka realnie ocenia że nikt lepszy i tak już jej się nie trafi.

            Jak by się przypadkiem jakiś desperat trafił na jej przechodzone wdzięki to poszłaby w tango w dewizą "szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci".

            Ogólnie uważam, że nie ma większego draństwa niż zasłanianie własnej inercji i nieudolności "dobrem dzieci".
            Potem rosną dzieci z poczuciem, że mama to taka nieszczęśliwa dla ich dobra.
        • gyubal_wahazar Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:26
          A ktoś cię zmuszał do zachodzenia z nim w ciążę, brania wspólnie z nim kredytu i nie mania kasy na samodzielne życie ?
          • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:34
            nikt mnie nie zmuszal, czy ja sie Tobie żalę ze nieswiadomie w to wszystkowlzalam? nie, nie spodziewalam sie fajerwerkow,ale mialam nadzieje na troche szczescia, moze zle ocenilam sytuacje - zdarza sie,wiesz? nie szukam sposobow wymiksowania sie z tego w co zwlasnej woli weszlam, tylko sposobow na poradzenie sobie i Twoj komentarz akurat kompletnie nic nie wnosi.
            • gyubal_wahazar Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 11:27
              Wnosi o tyle, że pokazuje Ci, jak to wygląda z pozycji osoby 3-ciej. A wygląda tak, że Twój mąż to dobry, poczciwy chłopina. Tak jak Ty go uważasz za sierotę, on pewnie uważa Cię za jędze, ale ma na tyle taktu, że Ci tego nie wygarnął. Ale bujaj łódką dalej. Prędzej czy później anielska cierpliwość do Ciebie mu sie skończy i zrobi Ci taki sajgon, że będziesz wniebowzięta.

              Ale żeby nie było. Jeśli szukasz sposobów, to na Twoim miejscu na początek zastanowiłbym się jak będzie wyglądało Twoje i dzieci życie, jeśli mąż nie wytrzyma Twoich fochów i odejdzie.

              Jeśli niezbyt jaskrawo, to może warto zacząć go doceniać, a przy okazji poniuchać, co lubi i spróbować robić to razem z nim ? Grajcie w coś, oglądajcie razem filmy i gadajcie o nich, majstrujcie w domu czy przy samochodzie. Od czegoś trzeba zacząć. Powodzenia
              • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 11:47
                Nie rozumiesz ze to juz było? On chętnie przyjmuje propozycje, ale ja mam dość bycia zawsze strona aktywna, z inicjatywą, chciałabym żeby to on się zainteresował czego ja chce, co lubie. Nie odpowiada mu wieczne bycie lokomotywa, co z tego ze jest poczciwy, to nie jest na tyle ogromną zaletą żeby tuszowalo wszystko co mi nie odpowiada
                • mazgalis Re: Moj pipowaty maz i ja 02.06.14, 23:56
                  > Nie odpowiada mu wieczne bycie lokomotywa, co z
                  > tego ze jest poczciwy, to nie jest na tyle ogromną zaletą żeby tuszowalo wszyst
                  > ko co mi nie odpowiada

                  Powiadają (podpierając się przy tym jakimiś statystykami), że mniejsze szanse na tzw. "nowe" ('naczy z innym absztyfikantem) życie od matki dwojga (albo więcej) dzieci ma tylko matka dziecka niepełnosprawnego.
    • stephanie.plum Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:56
      "nie warknie"

      hm, byłoby ciekawiej, gdyby Ci przylał?
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 30.05.14, 23:58
        Oh, przstan, chodzi mi o to ze nie ma swego zdania, ktorego by bronil, sa rozne warianty miedzy pipą a damskim bokserem
        • stephanie.plum Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:01
          rozumiem, to był głupi żart.

          naprawdę nic go nie rusza?
          • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:06
            Nic. Raz sie wsciekl jak powiedzialam cos o tym ze chcialabym faceta z jajami - nie w tych slowach ale podobnie. Tylko jak ja powiedzialam co mi przeszkadza, czego bym chciala to nic z tym niezrobil - nie wrocil do tematu po prostu. Moge wrzeszczec, nie odzywac sie, mowic, plakac, nie wzrusza go to do jakiegos istotnego, efektywnego dzialania. Wszystko przeczekuje liczac ze mi przejdzie. Tylko, k..., nie przechodzi mi tylko sie nawarstwia. To nie jest zly czlowiek, jakis tam potencjal ma - ale nie ma energii, weny, iskry, nie wiem jak to okreslic.
            • stephanie.plum Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:20
              >Moge wrzeszczec, nie odzywac sie, mowic, plakac,

              a jakieś pozytywne bodźce? zostawmy na razie seks. coś, co lubicie razem robić, i przy czym on nie tylko człapie za tobą, ale wykazuje inicjatywę?
              • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:26
                mamy niewiele czasu dla siebie - razem ogladamy film czasem, przed dziecmi jezdzilismy tu i tam, duzo gadalismy, wspolnych pasji typu bieganie czy skoki spadochronowe nie mamy.
                • stephanie.plum Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:33
                  przychodzi mi jeszcze do głowy, że jeżeli myślisz o nim "pipowaty", to, cóż, kastrujesz z miejsca wszystkie pozytywne zjawiska, które mogą między wami zaistnieć.

                  już raczej mów sobie, że jest dobry. no i, nie wiem, płodny. stały w uczuciach. że jakieś zalety, w każdym razie, ma.
                  • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:42
                    no tak ale jesli jego zachowanie wlasnie takie jest to na nic mowienie o plusach - mam takie hustawki, ze przez pare tgodni nawet mysle tylko o tych zaletach, staram sie itp, itd ipotem kolejne zdarzenie potwierdza fakty - i po prostu wymiekam.
            • light_in_august Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:32

              No to złoty człowiek, bo inny już dawno pokazałby ci drzwi. On cię uniesczęśliwia tym, jaki jest. A myślisz czasem o tym, że ty unieszczęśliwiasz jego? Jak byś się czuła, gdyby on ci ciągle dogryzal za to, jaka jesteś i ciągle dawał do zrozumienia, że nie jesteś taka, jak on by chciał? To koszmar, a nie życie.
              • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:39
                W tym sęk ze ja nie dogryzam, nie staram sie w kolko mu udowadniac ze jest inny niz bym chciala. Tylkonie jestem szczesliwa, no k....,nie jestem, czy mam udawacze jestem i mazma o tym nie wiedziec zeby on nie daj boze nie poczul sie nieszczesliwy? Ja tez nie jestem pewnie wymarzona zona, ale sie przynajmniej staram, sama gotuje bo on nie lubi i nawet nie probuje, ogarniam sprawy dzieci ktorych on nie jest w stanie wogole, odciazam go z roznych rzeczy ktorych nie chce, robie jego ulubione grzane wino, chcoc sama nie przepadam, wyszukuje nowinki od wypadania wlosow bo wiem ze to jego fobia i mowie ze dla mnie te wlosy nie maja znaczenia ale jesli chce to mam tu cos o czym slyszalam ze dobre - itp itd - nie jestem zolza z ktora zycie to horror z ulicy wiazow
                • light_in_august Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:50
                  Okej, ja chcę ci tylko powiedzieć, że możesz mu suszyć głowę, wrzeszczeć, płakać i tupać 70 razy dziennie, ale to nic nie zmieni. Nie da się nikogo zmienić na swoją modłę. Popełniłaś błąd, wybierając go na partnera życiowego i to jest twój błąd, a nie jego, i ty sama musisz sobie z nim poradzić, nie on.
                  Osobowości cudzej nie zmienisz, ale jeśli nie pasują ci pewne jego zachowania, niewywiązywanie się z domowych obowiązków itp., to o tym powinnaś mówić i egzekwować zmiany.

                  I nie chcę tu być złym prorokiem, ale jeśli oboje się nie ogarniecie, to rozstanie będzie, czy to z twojej inicjatywy, czy z jego. Bo faktem jest, że przy takim poziomie niezadowolenia i niechęci, to daleko się razem nie zajdzie...
                  • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:59
                    Osobowosci sie nie zmieni ale mozna sie choc troche dopasowac do partnera. No bo do licha, bierzemy slub w wieku jakims,za 10 lat mozemy sie zmienic, moga sie zmienic nasze priorytety, oczekiwania,przeciez sie rozwijamy, nie jestesmy niezmienni,wiec partner nie moze mowic: "ja sie pisalem na cos innego" i nie probowac jakos w zwiazku razem ewoluowac? Przeciez sobie przyrzekamy - nie mozna sobie powiedziec -ja jestem taki i kropka,przyzwyczaj sie i tyle- kompromis jakis ma racji bytu? ja sie staram spelniac jegooczekiwania, nie wszystko, ale troche ide w jego strone, dlaczego on nie mialby probowac isc w moja?
                    • light_in_august Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 13:01
                      Zachowania można do pewnego stopnia modyfikować - można wyrzucać śmieci, nawet jak się nie lubi, kupować co tydzień kwiatki, zaprosić na romantyczną kolację itp. Ale ty wyraźnie piszesz, że on cię drażni swoim ciapowatym charakterem, a w łóżku nawet jak się postara, to ciebie już nie kręci. No to powiedz mi sama, co on właściwie powienien zrobić? Bo drugich jaj sobie nie przyszyje ;)
                • to.niemozliwe Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 13:08
                  Na wypadanie włosów, to lepiej iść do dermatologa, żeby dokładnie zbadał skórę głowy, mieszki włosowe, itd. Zwykle środki nie na receptę słabo działają.
                  Czym on się właściwie zajmuje, kiedy jest z Wami, ale jest "obok"?
    • light_in_august Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:06
      Są 2 wyjścia: rozwód (który wg ciebie nie wchodzi w grę) albo poniesienie konsekwencji swojego wyboru. Bo on jest, jaki jest i osobowości swojej nie zmieni, samcem alfa nie był i nie będzie. A trudno też żeby cały czas się starał - człowiek w związku powinien móc być sobą, a nie być cały czas na cenzurowanym i dreptać wokół kogoś jak piesek.
      Nie podoba ci się, to go zostaw. A jak nie chcesz zostawić, to żyj bardziej swoim życiem, zmniejsz swoje wymagania, spróbuj docenić to, że nie warczy i pomyśl, czy związek z dascynującym awanturnikiem też ma swoje wady.
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:09
        wiesz co, wlasnie tak robie - rozwijam sie jakos, angazuje w rozne rzeczy, skupiam na dzieciach itp... Ale ile mozna dreptac jak piesek i nie byc soba? dlatego pytam tu- czy inni tez tak zyja i jak daja sobie rade? bo ja troche wymiekam,mimo checi ulozenia sie z tym co mam.
        • light_in_august Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:22
          Ludzie żyją tak, że albo coś zmieniają albo akceptują to, czego zmienić nie mogą lub nie chcą. Nie ma innej drogi. Jakiej rady oczekujesz? Że masz znalaeźć sobie kogoś na boku? Tak, to też jest wyjście, ale również nie bez wad
          • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 00:24
            nie szukam niczego na boku. Po prostu czekam az odezwa sie tacy jak ja i powiedza jak oni daja albo nie daja rade
            • kamikadze82 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 01:26
              zielony-krysztal napisz do mnie na priva = nightfly00@gmail.com. Doskonale wiem co czujesz. Tutaj szkoda zbierać pokłosie trolli.
              • makinetka82 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 09:38
                to "pokłosie trolli" to opinie ludzi, które nie pasują do twojego - i jej- poglądu na małżeństwo... ? Jak się pisze na forum to trzeba się liczyć z tym, że ktoś wypowiedź skomentuje...

                A odnośnie samej sytuacji.. autorka postu ma męża za nic. Myśli o nim, że " pipowaty", że "ciepłe kluchy"... nawet gdyby - co jest oczywiscie niemożliwe - nagle zmienił się w supermana, to i tak pewnie by jej nie odpowiadał... "a bo z niego taka dupa" ..
                rozumiem, że można się rozczarować małżeństwem, że nie jest takie jak się oczekiwało. I zeby nie było, zgadzam się że powinien zainteresować się dziećmi czy zepsutą zmywarką. Ale autorka po prostu gardzi własnym mężem, więc o miłości nie może być mowy. A w takiej sytuacji pozostaje albo trwanie tak dalej, albo zakończenie tego. Inni wymieniliby pewnie jeszcze gacha na boku, ale dla mnie takie wyjście jest niedopuszczalne.
                • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 11:31
                  Moja opinia jest wtórna do nieinteresowania się domem i braku zaangażowania większego w dzieci wiec Twoja ocena jest niesprawiedliwa.
                  • rybka.11 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 11:49
                    zielony-krysztal napisała:

                    Twoja ocena jest niesprawiedliwa.
                    _________________________________
                    Jego/jej ocena jest niesprawiedliwa?...

                    Czytam tak sobie ten wątek i... zastanawiam się jakby np. mógł brzmieć post napisany przez Twojego męża w tej samej sprawie (tzn. w sprawie nieudanego związku z Tobą)?
                    Pewnie pisałby o tm, że jest w związku z kobieta, która ciągle wywiera na min presję, jest władcza, apodyktyczna, wymagająca... itd, itp.
                    Powiedz mi co się stało w ciągu tych 10 lat małżeństwa, że az tak bardzo przeszkadza ci usposobienie męża? Może zaspokoiłaś "głód rodzinnego ciepła" i... po prostu szerzej otworzyłaś oczy? To, co kiedyś uważalaś za szczyt marzeń teraz po prostu uwiera cię i gryzie na kazdym kroku. Ja myślę, że to nie w Twoim mężu tkwi problem tylko w Twoim podejściu do życia... On sie nie zmieni - masz dwa wyjścia: zostać przy nim albo...odejść ;) Niby proste...
                    • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 12:49
                      A skąd od razu wniosek ze jestem apodyktyczna wredna szuka? Tylko dlatego ze narzekam na męża? MMyślisz stereotypowo, to bez sensu w realnym zyciu- tak się składa że wcale nie jestem despotyczna i dominujaca, to że muszę często podejmować decyzje to skutek a nie założenie od początku. Ktoś musi je podejmowac, od męża bym się nie doczekała.Co to wogóle za schemat- człowieka coś przerasta, żali sie, to od razu znajdują się blizni którzy uznają ze to na pewno nie tak, na pewno kłamie , na pewno druga strona ma lepszą racje, a w ogóle to sama sobie winna, hah, ha, ha, dobrze ci tak. Bleeee
                      • light_in_august Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 13:04
                        Nikt cię nie atakuje ani nie jest po stronie męża - przynajmniej nie ja. Po prostu szkoda mi chłopiny, bo MOJE wnioski z twoich postów są takie, że cokolwiek on by zrobił czy nie zrobił, to w tobie po prostu coś się wypaliło... Sorry, jeśli cię to uraża, ale ja tak to odbieram.
    • berta-death Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 04:52
      Czyli weszłaś w stereotypowy schemat, że ona myśli, że on się zmieni a on myśli, że ona się nie zmieni. Wyszłaś za mąż za ciepłe kluchy, bo ci się taki spolegliwy misiek spodobał na zasadzie kontrastu do tego co znałaś z domu, ale nie przewidziałaś pewnych innych aspektów bycia takim miśkiem. Niestety nie da się mieć jednocześnie spolegliwego pantoflarza i samca alfa. Nie da się też nikomu zmienić osobowości. On już do śmierci będzie taki jaki jest. I albo go zostawisz albo nauczysz się żyć z nim, dostrzegać korzyści z tych jego cech, w końcu z jakiegoś powodu kiedyś ci się podobały.
      Najdziwniejsze jest to, że dopiero teraz, jak władowałaś się w trójkę dzieci i kredyt, zauważyłaś, że to nie jest właściwa osoba do takich zobowiązań. Przecież to już po pierwszym dziecku a w zasadzie nawet po wspólnym zamieszkaniu, musiało być widać jaki jest.
      • forumeo Re: Moj pipowaty maz i ja 01.06.14, 17:13
        > Wyszłaś za mąż za ciepłe kluchy, bo ci się taki spolegliwy
        > misiek spodobał na zasadzie kontrastu do tego co znałaś z domu, ale nie pr
        > zewidziałaś pewnych innych aspektów bycia takim miśkiem. Niestety nie da się mi
        > eć jednocześnie spolegliwego pantoflarza i samca alfa.

        Słowa "spolegliwość", "spolegliwy" mają całkowicie inne znaczenie niż ci się wydaje.
        Spolegliwość
    • leptosom Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 08:21
      kiedys bylo ciekawiej, jego zajebista rodzina jakiej sama nie mialam - 2 siostry, brat, boscy rodzice.

      wyszłaś za rodzinę? z kim masz dzieci?
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 08:56
        Nie zrozumie tego ten kto miał normalny dom. Ja nie miałam i ciepło jego rodziny było nie do odrzucenia. Byłam mloda, nie umiałam przewidzieć ze to nie do końca wystarczy. A dzieci? Pierwsze bliźniaki planowane, jeszcze w fazie kiedy uważałam ze jest dobrze, że to co mam wystarcza. A trzecie, coz, klasyczna wpadka bez której nie wwyobrażam sobie zycia:)
    • six_a Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 09:38
      no jak seksu zero, to się lepiej zainteresuj najbardziej popularną dolegliwością kręgosłupa u mężczyzn.
    • lew_ Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 11:14
      Krysztal rozwiedz sie dla mnie:) O dlugi sie nie martw,splace je:)Sex bedziesaz miec codziennie i czasami dam po buzi:) Jestem calkowitym przeciwienstwem twego meza,chcesz sprobowac?? Moze nawet dziecko ci zmacham?:)
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 11:24
        Nie szukam nastepcy, nie czekam na rozwodowe rady wiec ugryź się w tylek:)
        • lew_ Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 12:25
          Krysztal no przeciez chcesz zmiany w Twoim zyciu,chcesz do konca zycia sie z nim meczyc??

          Rao kochana to Ty zyjesz?? i dalej dobre rady,jak wiedze,dajesz:P
          • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 12:50
            Chce z nim, nie chce się męczyć. Widzisz różnice?
    • raohszana Klasyk 31.05.14, 11:55
      Wzięła baba, wiedziała, ale wszystkie inne okoliczności winne tylko nie jej wybór.
      Nie zmienisz go, bardzo mię z tego powodu nie jest przykro. Tylko on sam mógłby się zmienić, a do tego trzeba chęci których on nie ma.
      Swoją drogą - współczuje waszym dziecią tatucia, co to je tylko ucisza w czasie kolacji i nie jest zainteresowany.
      • zielony-krysztal Re: Klasyk 31.05.14, 12:36
        Gdzie ja niby znałam winę? Mówię że myślałam że to wystarczy ale zmieniam się w ciągu tych lat i teraz mi nie wystarcza to co kiedyś wybralam, mój błąd bo nie przewidział am jaka będę kiedys, ludzie idą dalej, oczekiwania tez się zmieniaja, nie mam pretensji do świata tylko do siebie ale i męża bo oboje mamy w tym swój udział.
        • zielony-krysztal Re: Klasyk 31.05.14, 12:36
          Miało być zwalam wine
        • raohszana Re: Klasyk 31.05.14, 12:52
          Jaki udział? Bo Ty myślałaś, że on się zmieni, a on się nie zmienił? No weź się. Jest jaki jest, takiego wzięłaś, takiego masz. Bardzo nam wszystko jedno tutaj z powodu tego, że on nie przewidział czego będziesz chciała. Ponosisz oczywiste konsekwencje własnych decyzji i nikt Ci tego z pleców nie zdejmie.
          Kwestia nadal jedna - żeby się zmienić to on musi zachcieć. Nikt nie wie jaki on naprawdę jest, wic Ci nie damy na złotej tacy jednej a skutecznej rady na to jak zrobić żeby mu się chciało. Wiesz w ogóle czego on chce?
          • zielony-krysztal Re: Klasyk 31.05.14, 13:01
            Naprawdę bawi mnie to wtracanie co chwile: wiesz w dupie to mam ale i tak powiem ci co myślę. Naprawde, bardzo fajne, budujące i wogóle. Dzięki za taką uwage, obejdę się.
          • nstemi Re: Klasyk 31.05.14, 20:43
            Mam pytanie małe. Czy jeśli oświecisz autorkę, że "widziały gały co brały" (w domyśle Twoja wina to cierp) w jakiś sposób jej pomagasz? Autorka właśnie ponosi konsekwencje swoich decyzji, podjętych zapewne w stanie zakochania, bez dzieci, bez kredytu, bez cieknącego kranu, bez braku seksu itp. Bez wszystkich zmian, które niesie życie. Niektórym się udaje przez to przejść i wchodzą na etap przyjaźni, innym nie.
            • raohszana Re: Klasyk 01.06.14, 13:19
              Ależ oczywiście, że jej pomoże to. Jak sobie uzmysłowi, że to owszem, mąż jest jaki jest, ale to ona go wybrała i teraz ma co chciała i to, że jej się nie podoba już to nie jego wina [ był taki? no był, pasował? no pasował. To o co cho? ] tylko jej się przestało widzieć to może przestanie smarkać, że jej nie współczujemy [ a to kogoś na forum to boli czy jak? ] i przestanie zżymać się i ciamkać, że on taki, że śmaki, że łoboru liściasty i zastanowi się co może zrobić ze swoim życiem. Od jojczenia na forum to się nikomu jeszcze nie poprawiło. A i forum nie jest na tyle władne, że z mędzenia, że on zły i tyle, wywnioskować jak mu głowę przestawić. To, co może zmienić to siebie samą i układ swojego małżeństwa. A ona chce żeby żółw był królikiem i to już, teraz, bo ona chce.
              • zielony-krysztal Re: Klasyk 01.06.14, 13:30
                Nie, nie, nie. Ty dalej nie kumasz. Nie smarkam ze mi nie współczujesz tylko po prostu pisanie przez ciebie w każdym poscie: mam to w dupie co piszesz i jak masz ale coś ci powiem...- to jest do dupy, to nikomu niepotrzebne i nic nie daje. O ten drobny fakt mi chodzilo. Nie potrzebuje ani twojego ani innego współczucia i litosci, ale takie teksty są po prostu żenujące. Masz w dupie to nie otwieraj paszczy, bo po co? Chyba że uważasz ze wszyscy muszą wiedzieć co myslisz, bo to takie odlotowe. Z megalomania nie ma co wtedy dyskutowac, pisz na zdrowie, po prostu nie będzie się tego czytać.
                • raohszana Re: Klasyk 01.06.14, 13:34
                  I jeszcze darmowa psychoanaliza. Mężowi też tak dobitnie uświadomiłaś jaki jest czy tylko na forum tak umisz?
    • no_easy_way_out Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 13:21
      Madrego obawiam sie nic Ci nie powiem :-(
      A powiedz, co myslalas juz nawet nie powiem ze przed slubem (ok, przed slubem jest inaczej), ale po tym jak juz mieliscie jedno dziecko, i zdecydowaliscie sie na drugie i trzecie?

      Czy wtedy:

      > Jako tata moze byc choc bez rewelacji.

      > Jako facet - pipowaty, cieple kluchy, ni
      > e warknie,na wszystko polozy uszy.

      > Nieciekawy. Malo wie o swiecie,zorientowany w waskiej dzialce swojej pracy,poza
      > tym ignorant.

      Nie bylo problemem? czy bylo juz wtedy ale... ale no wlasnie, ale co?
      Na ile to byl juz widoczny dla Ciebie problem, i szczerze sama przed soba mozesz to powiedziec?
      Jesli problemow nie widzialas wtedy, juz z jednym dzieckiem, to faktycznie wszystko wskazuje na to, ze tak naprawde to Ty sie zmienilas a on jest po prostu ta sama osoba, ktora byl wiele lat temu, ktora wtedy Ci odpowiadala, a teraz nie odpowiada.
      A jesli problemy widzialas, to czemu postanowilas miec z nim kolejne i kolejne dziecko?

      To nie atak. Pamietaj, ze tutaj mozesz sobie napisac co chcesz, ale chodzi o uczciwosc wobec siebie.
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 13:52
        Pierwsza dwójka to blizniaki, trzecie to kochana wpadka, pisałam wyżej. Kiedyś on był trochę inny a ja byłam zaslepiona zakochaniem i wydawało mi się ze jak mnie szanuje, ma fajną rodzine, pracuje itp to mi wystarczy do końca świata. Coz, nie przewidziałam ze przyzwyczaje się i będę chcieć więcej a on rozwinie się w inną stronę.
        • anula36 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 14:51
          Czytam tak sobie ten wątek i... zastanawiam się jakby np. mógł brzmieć post napisany przez Twojego męża w tej samej sprawie (tzn. w sprawie nieudanego związku z Tobą)?


          Nieudanego? jaja sobie robisz:)

          Toz chlop jak w raju zyje. Ma kilkoro fajnych, udanych dzieci ktorymi sie moze pochwalic przy odpowiednich okazjach nie inwestujac cennych sil w ich codzienne wychowanie, zone ktora wszystko ogarnie, na wszystko zarobi, winko podstawi pod nos, dogadza jak moze, inicjuje seks, a jak nie inicjuje to chlop pojedzie na recznym i jeszcze sie ucieszy ze nie musial sie wysilic.
          jaka on moze miec motywacje do zmiany? chyba tylko radykalne odstawienie od cyca, a nawet i to nie, jak cos to wyprowadzi sie, wynajmie cos taniego bedzie placil alimenty - nie za duze, bo za duzo przeciez nie zarabia i swiety spokoj bedzie trwal.

          • nstemi Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 21:05
            10/10 :-)
    • man_sapiens Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 16:50
      Jeżeli między wami jest bardzo kiepsko, to trwanie w takim związku niekoniecznie jest dla dzieci lepsze niż rozwód. Po rozwodzie dzieci wcale nie muszą tracić bliskiego i częstego kontaktu z którymś rodzicem.
      Porozmawiaj z nim. Może wchodzi w grę menage a trois? Albo białe małżeństwo plus ty znajdziesz kogoś nowego "na boku"? Albo umowa: doczekajmy aż najmłodsze dziecko będzie miało 16 lat (to nie wieczność) i wtedy rozwód?
    • kol.3 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 18:04
      Zróbcie sobie czwarte dziecko.
    • sammia Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 18:16
      Krysztal, pozwol, ze zapytam - czy zmienily sie wasze poziomy wyksztalcenia,
      ambicji, oczekiwan, perspektyw zawodowych od czasow zawarcia malzenstwa?
      Czy macie kompatybilnych znajomych pod wzgledem pozycji zyciowej?
      Czy w ogole macie jakas paczke znajomych, rodzenstwo, ktorzy moga miec wplyw na was?
      Wiesz, o co mi chodzi? Ludzie lubia sie porownywac do innych, scigac, rywalizowac.....

      • ankac23 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 19:03
        Czytam i czytam, i... diagnoza wg mnie jest bardzo łatwa. W tym związku nie ma ŻADNEJ miłości! Nawet okruszynki... Dlaczego?
        - gdyby Twój mąż kochał Ciebie, zwyczajnie - starałby się "Ci dogodzić". Może nieudolnie, może małymi kroczkami, może "pipowato", ale - jednak...
        - gdybyś Ty go kochała, nie robiłabyś takiego wielkiego halo z tego, że jest taki jaki jest...
        Znam naprawdę jeszcze bardziej "pipowate" małżeństwa, zupełnie "nie z te bajki", ale w miarę upływu lat - starają się. Taaak, czytamy, że Ty też się starasz, a jakże! Ale - jak Ty jesteś tym zmęczona, jak Ci doskwiera to staranie! Kobieta, tak naprawdę kochająca, NIE WIDZI tych wszystkich "braków", lubi się starać, nie jest to dla niej "harówa" i wołanie o pomoc! Bo kocha. Ale, niestety - tu nie ma miłości żadnej i z żadnej strony. Żal Was...
        • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 19:16
          Albo jesteś młoda albo niedoswiadczona, albo nie wiem co, ale życia chyba nie znasz za bardzo, owszem, staranie może zmeczyc, czasem człowiek chce po prostu płynąć z wiatrem i się zwyczajnie nie musieć starac, tylko zeby się samo działo w dobra strone- pewnie tak jest w tych super małżeństwa które znasz, pewnie są bardziej dopasowane. Tylko ze takich jest malo, większość musi się jakoś do siebie dostosowywać i to, uwierz może zmeczyc, ale ma sens jeśli obie strony potrafią i chca, a u mnie chcemy ale każde srednio umie. Jemu brak konsekwencji a mi cierpliwości. O naszej miłości na podstawie paru postow, nie pochlebiaj sobie swoim jasnowidztwem bo g.. wiesz.
          • ankac23 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 20:02
            W tym roku mija nasza...34-a rocznica ślubu.:-)
            • mendigo Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 20:14
              Wiadomo, nie zrozumie syty głodnego, ale będzie go pouczał o zaletach diety niskokalorycznej.
            • ankac23 Re: Moj pipowaty maz i ja 31.05.14, 20:14
              ... i bardzo dziękuję za komplement ( jasnowidztwo)... no i jeszcze za to g...o!..
          • raohszana No i wylazł troll 01.06.14, 13:22
            Bardzo ładnie, dziękujemy. Popis dajesz :)
            • zielony-krysztal Re: No i wylazł troll 01.06.14, 13:37
              To ty trolujesz, bo twoje posty nic nie wnoszą a mimo to je piszesz. :) Jeśli popisem jest słowo na g.. no to coz, może i gruboskorna jestem, ale mnie nie bardzo ono rusza, nie wiedziałam że tu bulke przez bibulke...
              • raohszana Re: No i wylazł troll 01.06.14, 13:41
                Ty trollujesz jak na razie - odzywasz się chamsko bo ktoś napisał coś, co Ci do wizji nie pasuje. A skoro dla Ciebie takie odpowiedzi jak Twoja to takie normalne a zwykła kultura to bułkę przez bibułkę to w sumie tylko szkoda.
                • zielony-krysztal Re: No i wylazł troll 01.06.14, 13:49
                  Po chamsku? Dziwna jestes. Ale bardzo mi wszystko jedno co o mnie myslisz ;)
                  • raohszana Re: No i wylazł troll 01.06.14, 14:09
                    To chyba i lepiej, że dziwnym jestem. No bo wiesz - dzięki temu ani nie muszę na forumie smarkać, ani męża bez sensu ni mam :]
    • nstemi Przekichane... 31.05.14, 20:36
      Współczuję Ci. Z jednej strony pipowaty mąż bez jaj, którego pewnie trzeba do wszystkiego popychać i podejmować za niego decyzje. Do tego zero seksu. Z drugiej miłość do dzieci no i niestety proza życia, czyli kredyt na karku. Matnia. Domyślam się, jak jesteś tym zmęczona.
      Bardzo chciałabym mieć jakiś pomysł, coś Ci podpowiedzieć...
      Mam przyjaciółkę, która miała podobnego małżonka. W zasadzie dobry, porządny człowiek tylko, że jak kolejne dziecko. Ona się rozwiodła. Nie miała już siły. Rodzina odsądzała ją od czci i wiary, bo on nie zdradzał, nie pił itp, no taki dobry mąż. Było jej bardzo ciężko, ale się ułożyło. Tylko czy takie rowiązanie Ci sugerować?
      Może tak rzutem na taśmę, łapania się brzytwy czy jakkolwiek to nazwać zaciągnij go do terapeuty rodzinnego. Jakiegoś sprawdzonego. Nie bardzo wierzę w te terapie, ale z drugiej strony to jest szansa dla Ciebie i dla niego wypowiedzieć na głos wszystkie swoje myśli. Może wtedy będzie łatwiej podjąć jakąś decyzję.
    • przeciezwiadomo Re: Moj pipowaty maz i ja 01.06.14, 14:16
      Masz dwa wyjścia:
      Rozwód albo akceptacja obecnego stanu rzeczy. Tertium non datur. Serio.
    • buuenos Re: Moj pipowaty maz i ja 01.06.14, 22:19
      Przeczytalam te wszystkie gorzkie zale i jedno pytanie sie nasuwa:nie mozna tego zalatwic z humorem?Na zasadzie,skarbie leb mi peka od nadmiaru obowiazkow,zmywarka nie dziala,jak ty pomocy nie skombinujesz to lezymy.Albo ,,dzieciaki tak cie uwielbiaja,czekaja na ciebie,jestes najlepszym ojcem``Albo,,zbliza sie dlugi weekend,siadaj przed kompa i zaskocz nas,juz sie cieszymy`` Ja tez na mojego czasami warcze,ale bronie sie przed tym strasznie,jedna niemila mysl zakielkuje,sie nie obejrzysz a tu caly ogrod chwastow..Przypomnij sobie czym cie twoj zauroczyl.moze u was kryzys wynika z nadmiaru obowiazkow?Nianie zatrudnic ci na pare godzin na randke,dali:-)
    • hajbar18 Re: Moj pipowaty maz i ja 02.06.14, 14:48
      konkluzja:

      nie brać żony z patologicznej rodziny
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Moj pipowaty maz i ja 02.06.14, 15:10
      Cóż, on jest zapewne równie zawiedziony tobą i małżeństwem, jak ty nim. Stąd ten brak aktywności czy starań.

      > Sa takie zony jak ja? tez tkwicie w malzenstwie bo dzieci,kredyt itp? da sie ta
      > k do konca zycia?

      No pewnie że się da. To jest najpopularniejszy model.

      Bo prawda jest taka że rozwodowa alternatywa wcale nie oznacza poprawy twojej sytuacji.
      Więc robiąc normalną kalkulację potencjalne zyski*prawdopodobieństwo-potencjalne koszty*prawdopodobieństwo wychodzi ci co jest lepszym wyborem życiowym,
    • login.nr1 Re: Moj pipowaty maz i ja 02.06.14, 20:58
      Kiedyś znajdzie sobie kochankę i się zmieni. Z korzyścią dla Ciebie. ;)
      • przeciezwiadomo Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 00:09
        A skąd on weźmie tę kochankę, skoro pipowaty?
        • lisia312 Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 08:18
          a ja myślę, że tu trzeba byłoby szczerej rozmowy. I to nie na zasadzie:
          JA chcę, potrzebuję, przeszkadza mi....
          tylko:
          Czego TY oczekujesz od naszego związku, czego CI brakuje, jak widzisz nas za x lat?
          Może na pierwszy rzut oka wydawać się dziwne, ale zmienić można tylko siebie, ale zmiana siebie powoduje zmiany dookoła nas :)
          SPRAWDZONE!!
          Jakby ktoś miał wątpliwości, to jestem 32 lata po ślubie, 4 dzieci ( już dorosłych) i cały dom na mojej głowie od zawsze. Do czasu właśnie ZMIANY
        • miau.weglowy Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 09:36
          haha skad? wlasnie tacy 'pozwalaja' sie soba 'zaopiekowac'. takie biedne kotki po prostu... ;)
    • nieznajacy_sie Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 08:26
      Przeczytałem duzo i jak na razie to tak myślę, że coś musi byc w powiedzeniu "Jak się baby nie bije to jej watroba gnije<lol>". A tak na poważnie to moim skromnym zdaniem problem masz Ty bo wpierw faceta wykastrowałaś a teraz chcesz smaca alfa. Przez wykastrowanie mam na na myśli, że prawdopodobnie wszystko co do tej pory facet proponował było do d...py. Pewnie jak coś sugerował (np. kino, wyjazd itp) zwykle Ci nie pasowało, a bo to, a bo tamto i inne sramto. Pasowało Ci tylko spedzanie czasu na zasadach jakie sama proponowałaś, a teraz się dziwisz, że facet nic nie proponuje? Po co ma coś proponować? Po co ma się starać? Przecież co by nie zrobił będzie ŹLE. Bo problem masz w głowie. Bo problem jest, że jesteś taka wspaniała i cudowna a inni (zwłaszcza mąż) Ci do pięt nie dorastają. Pewnie w seksie też tak było, co facet chciał to była zła pora, a bo jeszcze dzieci nie śpią, a bo zmęczona jestem, a bo jutro muszę wstać itd itp. A jak już Cię roznosiło, jak juz ci.a swędziała to inicjowałaś seks. I Ty się dziwisz, że facet nie ma ochoty?
      Weź siądź sobie z ołówkiem w ręku i zrób tzw. rachunek sumienia. Przeanalizuj swoje zachowanie i spójrz na nie w taki sposób czy chciałabyś by ktoś Cie tak traktował jak Ty swego męża. Może przejrzysz na oczy? W każdym razie należy mieć nadzieję.
      • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 12:16
        No, pojechales, twoje teorie sa wyssane z palca bo przeciez nie na podstawie tego co napisalam - "pewnie jestes taka, owaka i siaka - bo JA tak uznalem wiec tak jest.
        No coz, gufffno prawda (wybacz raohszana, znow ten brak kultury...)
        Jak zorganizowal raz - RAZ - przez te wszystkie lata weekend to pialam z zachwytu, wielokrotnie przypominalam jak bylo fajnie, ale odzew do tej pory - pare lat pozniej zaden, w miedzyczasie sama ogarnelam z 5 kolejnych urlopow.
        Seksu czasem odmawialam, czasem nie - wiesz, jak w zyciu, czasem mi sie nie chcialo po prostu ale nie bylo to regula, nie mial co narzekac.
        Slowem - nie kastrowalam na wstepie ani w trakcie. On taki po prostu jest, kiedys mi to nie przeszkadzalo, teraz przeszkadza, kropka.
        Twoje wywody jak kula w płot.
        • nieznajacy_sie Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 13:01
          Pewnie, że kulą w płot. W końcu jestem nieznający się, ale...
          Jest takie powiedzenie "uderz w stół a nożyce się odezwą", więc może jednak coś jest na rzeczy?
          • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 13:53
            nieznajacy_sie napisał(a):

            > Jest takie powiedzenie "uderz w stół a nożyce się odezwą",

            Też mi się spodobało jak się najeżyła... Zapewne sex był w systemie kar i nagród, wiec sobie miś znalazł taki, gdzie ma na telefon bez problemu... A teraz skowyt.. Hehe..

            Ksiądz Anatol
            • stokrotka_a Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 16:01
              najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a):

              > Też mi się spodobało jak się najeżyła... Zapewne sex był w systemie kar i nagró
              > d, wiec sobie miś znalazł taki, gdzie ma na telefon bez problemu... A teraz sko
              > wyt.. Hehe..

              A na jakiej podstawie opiera się to "zapewne"? Na wróżbie z fusów? hehe
              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 16:04
                stokrotka_a napisała:

                > najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a):
                >
                > > Też mi się spodobało jak się najeżyła... Zapewne sex był w systemie kar i
                > nagró
                > > d, wiec sobie miś znalazł taki, gdzie ma na telefon bez problemu... A ter
                > az sko
                > > wyt.. Hehe..
                >
                > A na jakiej podstawie opiera się to "zapewne"? Na wróżbie z fusów? hehe

                Pracuję na kryształowej kuli.

                Ksiądz Anatol
                • stokrotka_a Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 16:06
                  > Pracuję na kryształowej kuli.

                  Duża ta kula albo ty mały. hehe
                  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 16:13
                    stokrotka_a napisała:

                    > > Pracuję na kryształowej kuli.
                    >
                    > Duża ta kula albo ty mały. hehe

                    Jestem duży, i kule też mam duże!

                    Ksiądz Anatol
                    • stokrotka_a Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 16:17
                      najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a):

                      > Jestem duży, i kule też mam duże!

                      Megaloman! hehe
          • zielony-krysztal Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 15:24
            czyli kazda moja odpowiedz bedzie w sensie "uderz w stol a nozyce" - a jesli pominelabym milczeniem twoją wypowiedz, to pewnie byloby - aha, mam racje, nie ma nic na swoja obrone...
            Ok, rozumiem, nie wnikam glebiej, masz swoja wizje i reszta cie nie obchodzi.
    • optymist75 Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 09:52
      > Sa takie zony jak ja? tez tkwicie w malzenstwie bo dzieci,kredyt itp? da sie ta
      > k do konca zycia?

      Nie doczytałam całego wątku,za długi :),napiszę coś od siebie.
      Są takie żony,ja mam podobnego męża misia rysia,ciepłą kluchę,moje przeciwieństwo.Inteligentny chłop jest ,cudownie nam się spędza razem czas,tylko ja muszę ten czas zorganizować.
      Takiego sobie wybrałam ,ale szczerze mówiąc myślałam ,że chłop gdzieś te jaja ma.
      Tymczasem ja noszę spodnie,ja ogarniam nasze sprawy,pan mąż ma jedynie płacić swój kredyt i alimenty,a i tak mu nie wychodzi.
      Co kilka miesięcy przeprowadzam z nim rozmowę ,żeby wziął część obowiązków z moich barków,zmian długotrwałych nie ma żadnych ,no może oprócz sprzątania części mieszkania przez niego,ogarnia.
      Do ubiegłego tygodnia jakoś to się kręciło,jednak mąż wykręcił numer przez który stracił resztki honoru i zaufania,a bez zaufania związek jest ciężko utrzymać.
      Mimo,że go bardzo kocham zastanawiam się nad separacją.
      Nie można tak dłużej żyć,na szczęście dzieci nie ucierpią ,bo takowych nie mamy.
      Nikogo nie da zmienić się na siłę,jeśli facetowi jest dobrze tak jak jest to NIC nie zrobisz,ja też nie,to oni muszą chcieć zmian,a to ciężka praca,mój na 100% jest za leniwy by tę pracę wykonać.....
    • grzeszna_marta Re: Moj pipowaty maz i ja 03.06.14, 19:36
      tutaj na forum każda ma idealnego męża ,partnera i równie udany satysfakcjonujący seks
      wiec tutaj raczej nikt się nie przyzna ,ze ma do (_._)-py faceta
      a przepraszam.. nawet pewnie i do tego się nie nadaje.. przecież unika
    • pomorzanka34 ja tak mam niestety :( 04.06.14, 11:07
      nigdy jakoś nie pomyślałam o nim "piłowaty" ale ciepłe kluchy,powolny zawsze na wszystko ma czas ale w momencie kiedy to okazało się ,ze jak jest potrzebna jego pomoc w sprawie typowo męskiej to niestety sama musiałam skołować specjalistów bo on stwierdził,ze nie ma pojęcia co trzeba zrobić. Ok nie oczekuję tego od niego, nie musi się znać na wszystkim (nawet nie sposób ) ale mógł chociaż minimum swej inwencji i zaangażowania wykazać nawet zawożąc sprzęt do serwisu :( Tak wiem, sama sobie go wybrałam ale mam już dość !
      Zresztą to nie jest jedyny przykład w którym muszę liczyć sama na siebie
      Pytanie tylko ..po co mi taki facet ?
      • leptosom Re: ja tak mam niestety :( 04.06.14, 16:51
        kto ma na to pytanie odpowiedzieć?
Pełna wersja