Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony?

01.06.14, 06:45
Moja połowka jest towarzyską osobą.Ma paczkę,dwie koleżanki i pięciu kolegow z którymi co tydzien w czasie weekendu spotyka sie w klubie,na dyskotece,wracając rano do domu.
Ja zostaje z dzieciakami,mamy dwie córeczki,które muszę położyc spac i pilnować.
Żona chodzi także z tą paczką razem często na siłownie,czasami zabiera i córeczki,planuje takze razem z paczką tygodniowy wyjazd wakacyjny.Nie znam za bardzo tego towarzystwa,nie wychodzę z nimi,bo ktoś z dziecmi musi zostać.
Żona ma dosc prestiżową pracę i mówię jej,że dla jej wizerunku nie jest dobre,że jest widziana po klubach i dyskotekach,ma już prawie 40 lat.Ona zaś mówi,ze sie czepiam,nic złego nie robi,tylko lubi się pobawić.Od czasu do czasu lubi pobiegac ze swoim podległym,młodym,przystojnym pracownikiem,co też mi sie nie wydaje za bardzo własciwe,gdyż roznie ludzie mogą sobie kojarzyc takie zachowania/w publicznym miejscu,w wolnym czasie/.Własnie niedawno wrociła do domu,bedzie spac do południa,a pózniej kaca leczyc do wieczora.Czepiam się??
    • kol.3 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 08:38
      Jakoś to cienko wygląda, sądząc z Twojego opisu - żona baluje, Ty pilnujesz dzieci. Czy w ogóle cokolwiek robicie razem, spędzacie razem czas, czy żona spędza go w towarzystwie swojej paczki, a Ty w tym czasie ogarniasz obowiązki domowe. Czy żona w ciągu tygodnia zajmuje się domem dziećmi?
      Nie martw się o jej wizerunek zawodowy, tylko o Was jako o rodzinę. Można by w ramach terapii zostawić jej dom na weekend a samemu wyjechać, o ile cokolwiek do nie dotrze. Wygląda na infantylną, niedojrzałą egoistkę. Najwyższa pora żeby tupnąć.
      • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 09:20
        Oczywiscie ze spedzamy razem czas,mamy wspolnych znajomych,spotykamy sie razem,zona domem sie zajmuje,mamy pania do sprzatania,tesciowa tez pomaga przy dzieciach.
        Żona ma duze powodzenie,wiec gosci w domu nam nie brakuje.O wizerunek zawodowy tez sie nie martwie,ale zastanawiam sie co czuja nasze dzieci widzac,ze mama tak lubi balowac i jaki wzorzec na przyszlość będą miały.Stąd moja wizyta na forum i pytanie czy mam w tym temacie cos dalej robic.
    • samuela_vimes Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 11:39
      a jak się z nią wiązałeś to nie imprezowała? czy tak nagle po ślubie się jej odmieniło?
    • miau.weglowy jestem zdumiona ;P 01.06.14, 12:01
      ze tez jeszcze nikt nie napisal: widzialy galy co braly (czyli to co zwykle odpowiada sie skarzacym sie tu kobietom ;))
    • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 12:24
      Dajesz dmuchać się w rogi, aż weki w piwnicy pękają
      • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 12:26
        I jeszcze zamiast jej w krótkich żołnierskich słowach, to jej smarkasz w rękaw o jakimś wizerunku. Niezły ubaw ma ta paczka z Ciebie
        • przeciezwiadomo Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 14:15
          10/10
    • fiigo-fago Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 13:08
      Eee, nie czepiasz się. Mam znajoma wypisz wymaluj zachowującą się jak Twoja żona. Od kilku lat ma kochanka, który jest prawdziwym powodem jej eskapad…
      • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 13:33
        Jak ją poznałem była całkowicie inna.Obecne zachowanie tłumaczy mi faktem,iz dzieci sa troche odchowane i moze juz odreagowac i sie pobawic.Kochanka tez nie ma bo by mi powiedziała,tak twierdzi.Zreszta dostaje sporo smsow od wielu kolegow,niektore mi nawet czyta,mysle ze te pikantniejsze jednak pozostawia dla siebie,bo ma hasło w komórce.
        Gdybym zareagował z agresją w stosunku do niej,wzieła by dzieci i pojechała do rodziców,no i musiałbym zaraz do niej jechac,bo przeciez na dzieciach mi bardzo zalezy,a dzieci mnie uwielbiają.Pozostaja mi argumenty i tych szukam na forum.
        • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 13:47
          > Kochanka tez nie ma bo by mi powiedziała,tak twierdzi

          AAAAAAHAHAHAHAHAHAHAA :):):) No tego jeszcze nie grali. Romek, na montypythonie naród będzie ziewać, jak zaczniesz coś w showbiznesie ;)
        • anna_sla Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 17:19
          > Jak ją poznałem była całkowicie inna.Obecne zachowanie tłumaczy mi faktem,iz dz
          > ieci sa troche odchowane i moze juz odreagowac i sie pobawic.Kochanka tez nie m
          > a bo by mi powiedziała,tak twierdzi.

          no zapewne to robi, w dodatku włącza się lekki kryzys związany z wiekiem, człowiek chce szaleć, podobać się jeszcze, bo starość niedługo. Nie bądź naiwny, bo ona Cię chyba urabia! W dodatku hasło w telefonie? Po co jej hasło skoro niczego nie ukrywa. Stawiam, że na 70% ma kochanka
    • easyblue Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 13:24
      Wyjedź z domu na weekend. Niech jeden będzie dla ciebie, jeden dla żony.
      • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 14:04
        Ona nie wyjeżdża tylko wychodzi na całą noc z paczką,znam tylko jej kolezanke,potem opowiada gdzie byli,ile wypili,ile sie wytanczyła i ze sie dobrze bawiła.
        • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 14:26
          > Ona nie wyjeżdża tylko wychodzi na całą noc

          Uff, no to kamień z serca ;)

          PS Obdarowujesz mnie tymi rzadkiej urody chwilami, w których nie umiem wybrać, czy się śmiać, czy płakać
        • anna_sla Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 17:15
          Wyjdź od czasu do czasu z nimi. Zobacz z kim się zadaje, gdzie spędza czas. Skoro znasz tylko jedną koleżankę to równie dobrze może się okazać, że ta paczka to tylko ta koleżanka i kochanek, z czego koleżanka to alibi.
    • sweet_pink Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 16:15
      Wygląda jakby to kobieta o mężu pisała. Oj ale by się ostre słowa posypały gdyby to maż się tak zachowywał.
      Ja bym takiego problemu nie miała, po pierwszych dwóch weekendach pod rząd bym zadbała żeby mu się odechciało.
      Jak jesteś taka baba to załatw to po babsku. Czyli generalnie proponuję zrobić tak by się jej odechciało. Niech ją córki budzą o 8 rano w niedziele z krzykiem, że obiecała bawić się w coś tam. Wmyśl wieszanie półek i szalej z wiertarkę w niedziele przedpołudnie. Zapomnij powiedzieć, że jej mamusia będzie na przedpołudniowej kawie. Itp.

      Sory ale członek rodziny wyłączony z jej życia rodzinnego w każdy sobotni wieczór i większość niedzieli to jakiś gnój. Nie wiem ze tez się jej nie brzydzisz ja bym kijem nie dotknęła kogoś o takim charakterze.
    • nie.poprawna Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 17:56
      Ja jej raczej zazrdoszcze, tez bym tak chciala. Kurcze ze jest jeszcze towarzystwo w "pewnym wieku" gotowe do zabawy.
      A co do pytania, to juz sprawa indywidualna, Ty musisz z nia zyc,skoro Ci przeszkadza zrob cos z tym. Chyba mozna znalezc jakies kompromisy?
      • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 20:23
        Oczywiscie,ze jestem facetem,moze przez moje wpisy wygladam na mieczaka,ale tez nim nie jestem.Bardziej pragmatykiem.Chyba lepiej zeby mleko sie rozlało po stronie mojej połowki.Wowczas mam szanse na rozwod z jej winy i sytuacja moja w relacjach z dziecmi bedzie znacznie lepsza.Tym bardziej ze corka starsza ma 13lat i moze juz wybierac z kim chce byc.Narazie zony nawet jej kijem nie dotykam. Od kilku miesiecy bierze od ginekologa jakies tabletki,libido ma ponoc zerowe,nie ma ochoty na nic,wiec spokojnie musze czekac na rozwoj wydarzen.A moje wejscie na forum wiaze sie z tym,ze psychike facetow znam-zerowo jedynkowa.Natomiast chcialem dostac rade kobiet,gdyz maja znacznie wieksze postrzeganie relacji w zwiazkach,niuanse sa dla nich bardzo wazne i moze cos przegapilem w tym naszym zwiazku,ze tak sie dzieje,a wy panie mozecie mi odrobine podpowiedziec.Na dzis najwazniejsze sa nasze dzieci,kontakt z nimi,ich wychowanie i perspektywa,ze jakis obcy facet zacznie je wychowywac jest dla mnie koszmarna.
        • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 21:00
          > moze przez moje wpisy wygladam na mieczaka,ale tez nim nie jestem.

          A skąd

          > Bardziej pragmatykiem

          No jasne

          > spokojnie musze czekac na rozwoj wydarzen

          Godne to i sprawiedliwe

          > chcialem dostac rade kobiet,gdyz maja znacznie wieksze postrzeganie relacji w zwiazkach

          Słuszne i zbawienne

          Nawet panie delikatnie ci tu sugerują, że (jakby to ująć ...) rogata z Ciebie dusza. I co teraz zrobisz ? Pójdziesz na forum hodowców kanarków, w nadziei że usłyszysz, że żona haruje po nocach, a Ty się czepiasz ?

          Możesz kolejne lata spędzić zaklinając rzeczywistość, albo się z nią zmierzyć, ale oczekując że inni będą kupować Twoje iluzje, ustawiasz im poprzeczkę trochę za wysoko. Bije z Ciebie porządny i dobry chłopina, dlatego liczę, że wyjdziesz na prostą, choć naprawdę nie wiem jak, jeśli wolisz sam siebie czarować
          • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 21:40
            A co bys Ty na moim miejscu zrobił chłopino?? Dla mnie znalezc sobie nowa babke to zaden problem,podobnie dla mojej polowki.Licze po trochu,ze ta moja baba to taka troche ryczaca czterdziestka,poryczy,poryczy i da sobie spokoj,bo rozpieprzyc po 20 latach tak wszystko na kawalki i zniszczyc po kolei zycie wielu ludzi dla wlasnej chuci,nie jest chyba takie proste.A jak to zrobi to bedzie za to odpowiedzialna,a ja dzieci bede mial po swojej stronie,no i troche wewnetrznego spokoju.
            Moglbym szerzej opisywac jej sytuacje,pochodzenie,zaczela dosc wczesnie zycie seksualno uczuciowe,moze sie wypalila,nie wiem.
            • 0grzeczna0 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 22:03
              Dzien dobry. Widze, ze do tej pory glownie panowie sie wypowiadaja. Troche sie dziwie, ze pozwalasz im jezdzic po wlasnej zonie jak bo burej eh... klaczy. Czy oprocz tych tygodniowych wyjsc masz jakies inne podstawy, zeby podejrzewac ja o ewentualne zdrady? Pytam poniewaz sama mam dwie dobre i dzieciate przyjaciolki, ktore maja identyczny uklad z partnerem (w tych przypadkach akceptowany przez obie strony), w ktorych maz/zona maja swoj dzien w tygodniu na wyjscia z przyjaciolmi. Jedno malzenstwo 30-35 lat, drugie 41-45. Obie mamy bardzo sobie cenia ten czas i nie spedzaja go na typowych plotach, ale chodza chetnie na koncerty, do klubow itp. O ile mi wiadomo ( a jestesmy ze soba bardzo blisko) zadna nie ma gacha na horyzoncie ani nigdzie indziej. Zwyczajnie lubia poczuc sie znowu soba a nie tylko matka i zona. Osobiscie nie widze w tym nic zlego. Mysle ze nawet dzieki temu sa fajniejszymi, bardziej zdystansowanymi mamami. Nie przejmuj sie za bardzo tym, co "ludzie powiedza". Pozdrawiam
            • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 22:23
              Wiesz jaki jest prawdziwy problem ? I to dużo gorszy od prowadzenia się Twojej żony ? Twój strach. Z Twoich postów wali nim na kilometr. Jeśli przypadkowy czytelnik paru postów to czuje, to pomyśl, jak czuje to ona.

              Dobrze wie, że trzyma Cię za jaja i nie podskoczysz jej, żeby nie wiem co zrobiła. I dlatego to robi i tak długo będzie robiła, póki będzie widziała jak się wewnątrz trzęsiesz i sam siebie okłamujesz.

              Chcesz wiedzieć co bym zrobił ? Znalazłbym dowody, że dama Cię zdradza, pokazał jej (ale nie wszystkie, by nie za łatwo jej było żenić kit w sądzie) i podyktował jej warunki rozwodu uwzględniając takie kontakty z dziećmi, jakich tylko będziesz sobie życzył. Znalezienie ich nie będzie najmniejszym problemem, bo z tego jak brzmisz, czyste jest, że sytuacja trwa latami, więc się o nie potykasz.

              Córki nie stracą do Ciebie szacunku, nie obawiaj się. Przeciwnie, teraz go zaczynają tracić, zaczynając rozumieć (a raczej nie rozumieć), kto w Twoim domu nosi spodnie.

              Tylko żeby nie było, że Cię biorę pod ambit, czy podpuszczam. Pytasz, to odpowiadam.
        • przeciezwiadomo Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:11
          > Od kilku miesiecy bierze od ginekologa jakies tabletki,libido ma ponoc zerowe,n
          > ie ma ochoty na nic,wiec spokojnie musze czekac na rozwoj wydarzen.

          Oczywiście, tak jest z pewnością.
          Wiesz co, naprawdę chore osoby nie latają na całonocne imprezy.
          Jakoś mi się to kupy nie trzyma.
    • triismegistos Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 21:58
      Khem. Mam swoją grupę wieloletnich przyjaciół. Może nie żeby co sobota, ale często z nimi wybywam na miasto i zdarza mi się wracać do domu w godzinach nadrannych. Bez faceta. I naprawdę- nie potrzebny mi do tego żaden kochanek.
      Inna sprawa, ze nie mam potomstwa. Nie, nie uważam, żeby takie zachowanie było w porządku wobec rodziny, ale doszukiwanie się walenia w rogi z wymienionych wyżej powodów wydaje mi się... Dziwne.
      No, ale ja nie wiem, nie znam się.
    • soulshuntr Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 22:09
      Romek, daj namiary na te twoja stara. Postaram sie ja zrozumiec.
    • buuenos Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 22:37
      Brzmisz raczej jak sfochowany lokaj bez podwyzki a nie jako partner:-)Tu sa glebsze problemy
      • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:04
        Dziekuje bardzo za wypowiedzi,trzeba przyznac,ze bardzo roznorodne,ale to i dobrze,mozna sobie jakas perspektywe złożyc.Zdaje sobie sprawe,ze moja sytuacja jest złożona,trudna do jednoznacznej analizy na forum.Zona ma dominujacy charakter,do tego dodac wysoka pozycje materialna i podzial na meza ktory powinien byc panem domu,został zburzony.A w przeszłosci było odwrotnie.
        Ponadto mimo uplywu lat połowka ma nadal powodzenie,faceci wyłażą ze skóry by ja zdobyc,wiec chyba mozna sie zatracic.Nie podejrzewam jeszcze zdrady,ale widze w zonie znaczaca zmiane w mysleniu i podejsciu do zwiazku.Obecnie wysuwa sie na pierwsze miejsce jej satysfakcja,egoizm,egocentryzm.Rodzina schodzi na plan dalszy.
        Nie wiem czy zle mysle,ale nasze dziewczyny w przyszlych swoich zwiazkach beda powtarzaly ten sam schemat.Wychodze za maz i zaraz ide sie zabawic,z kims innym.A jak partner nie zechce to co?Bedzie po zwiazku?
        Czytam,ze wizerunek nie jest wazny.Jestesmy bardzo rozpoznawalni w swoich srodowiskach.Zastanawiam sie co znajomi mowia o mnie widzac zone z chlopakami na przechadzkach,czy podobnie jak niektorzy z Was jakie to mi urosły rogi.
        • gyubal_wahazar Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:16
          Ostatnie co masz do uratowania, to resztki szacunku do siebie. Na całą tą rozpoznawalność, środowiska, pozycje, wizerunki i podobne snobistyczne bzdety, kładłbym lache
    • haneke_29 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 22:52
      Nie, nie czepiasz się. Rozumiem jeszcze, żeby wyjść z paczką raz na jakiś czas, ale co tydzień? Ty ich za bardzo nie znasz, żona ma hasło na komórkę. No jakoś to tak nieciekawie wygląda...

    • wiarusik Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:05
      roman, chłopie, dlaczego nie pokażesz swojej samicy gdzie jej miejsce?
      przeprowadź z nią kulturalną rozmowę. jeśli, jak to kobieta, nie zrozumie logicznego wywodu, to się z nią rozwiedź. bachory niech wychowuje sama, zobaczy czym to pachnie, a ty nareszcie żyj.
      • romek987 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:07
        wiarusik napisała:

        > roman, chłopie, dlaczego nie pokażesz swojej samicy gdzie jej miejsce?
        > przeprowadź z nią kulturalną rozmowę. jeśli, jak to kobieta, nie zrozumie logic
        > znego wywodu, to się z nią rozwiedź. bachory niech wychowuje sama, zobaczy czym
        > to pachnie, a ty nareszcie żyj.
        Wiarusiku!!!
        Tonie sa bachory,tylko moje najukochansze skarby na swiecie!!!!!!!!!!!
        • wiarusik Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:15
          jesteś mężczyzną, a mężczyzna nie ma łatwo.
          umówmy się, że tak dalej żyć się nie da.
          umówmy się, że często sprawy rodzinne rozpatrują sędziny, a więc istoty z natury rzeczy ułomne. i tak dzieciaki dostaną się głupiej matce, i tak nie dostaniesz ich ty, bo dla sędziny jesteś potencjalnym pedofilem.
          istotą męskości jest zrobić dzieci i iść w swoją stronę. by zrobić kolejne.
          instytucja rodziny oraz takie tam gadanie feministek, że mężczyzna musi się zaangażować w wychowanie, to bujda na resorach. baby od nas dużo wymagają, natomiast same robią to co u ciebie.
          wal to. na pohybel tej byczy.
          • wiarusik Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 01.06.14, 23:35
            jeśli chcesz z nią zostać, trudno, ale kochankę musisz sobie znaleźć.
            • donnaanna Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 03.06.14, 16:55
              kobieta chce wychodzic i sie bawic.
              finansowo jestescie ok.

              to czemu nie zorganizujesz opieki dla dzieci i nie wyjdziesz z nia I jej paczka w jeden weekend a w kolejny postawisz warunek ze oboje zostajecie w domu I macie wieczor dla siebie/dzieci.

              boisz sie ze bedziesz siedzial w kacie, wodzil zazdrosnym wzrokiem i namolnie dopytywal kiedy pojdziecie do domu?
          • stokrotka_a Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 03.06.14, 17:06
            wiarusik napisała:

            > istotą męskości jest zrobić dzieci i iść w swoją stronę. by zrobić kolejne.

            To jest istota męskości? Jak dobrze, że nie mam nic wspólnego z takim pseudo-mężczyzną jak ty.
        • sweet_pink Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 04.06.14, 00:06
          Jeśli tak, to ja radzę zacząć zbierać dowody na chorobę alkoholowa żony. Żebyś w razie wu, choć opiekę naprzemienna dostał.
    • sofii5 Re: Czy ja się czepiam i nie rozumiem swojej żony 04.06.14, 06:55
      Nie czepiasz sie...to głebszy problem.
Pełna wersja