Jak można zapommniec

11.06.14, 13:02

no własnie ,jak można zapomnieć,że ma sie w aucie 3 letnią dziewczynkę,pójść do pracy i zostawic ją na 8 godzin w samochodzie?Tatuś zapomniał ją zawieść do przedszkola:/
    • ortolann Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:18
      Kretyński wątek - sprawę znamy jedynie z doniesień medialnych, które uwielbiają takie historie. Widocznie można, skoro się zdarzyło. Nie bronię tego ojca, ale współczuję mu. Nie wiem jak da się żyć z taką świadomością. Zresztą, jakie znaczenie mają teraz takie pytania i rozważania, wszak każdy z nas może poczuć się lepszy i mądrzejszy w takiej sytuacji.
      Problem należy stawiać inaczej: co zrobić, żeby takie historie się nie zdarzały. Coś czuję, że tegoroczne lato zostanie zdominowane przez podobne doniesienia.
      I ostatnie pytanie: czy premier zakaże poruszania się samochodem w upały albo nakaże zacienienie wszystkich parkingów?
      • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:31

        > Problem należy stawiać inaczej: co zrobić, żeby takie historie się nie zdarzały

        Co zrobić, żeby się nie powtarzały? Najlepiej jak każdy będzie zastanawiał się za siebie i myślał, kiedy cos robi. Ogólne rozważania można sobie darować.
        • piataziuta Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:54
          ale o co chodzi?
          daj linka
          • mmagi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:01
            o to chodzi,ze zostawił małą na parkingu i poszedł do pracy,a miał ją najsamprzóz odstawic do przedszkola...........po 8 godz. dziecko było martwe,wiesz upał i takie tam niedogodnosci w zamknietym aucie:/
            • piataziuta Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:09
              twoje dziecko?
              • mmagi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:13
                forumowy błazen,zauważyłam
                • piataziuta Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:18
                  następna mądra o ja pier
                  jak komentujesz jakiegoś niusa z mediów, wklejaj link
                  inaczej można pomyśleć, że piszesz o sobie
                  • mmagi jak sobie pani życzy... 11.06.14, 15:03

                    wiadomosci.onet.pl/slask/3-latka-zmarla-w-samochodzie-ojciec-jest-w-szpitalu-psychiatrycznym/r00w8
                    wiadomosci.onet.pl/slask/3-latka-zmarla-w-samochodzie-prokuratura-wszczela-sledztwo/mlknw
                    a ja to wiem z porannych wiadomości
      • tymon99 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:07
        ortolann napisała:

        > co zrobić, żeby takie historie się nie zdarzały

        zaprowadzać dziecko do przedszkola pieszo.
    • sweet_pink Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:20
      Nie wiem jak to zrobił, że jej nie zauważył wysiadając z auta pod pracą. Bo że jak koń pojechał do pracy jestem w stanie zrozumieć, ale reszta mi się nie mieści. Pewnie stres lub przemęczenie, bo wtedy mózg potrafi siadać i tylko prowadzi człowieka po wytartych ścieżkach. Generalnie współczuję, bo gość stracił wszystko, w tych kilka minut kiedy nieświadomy oddalił się od auta.
    • leptosom Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:26
      skąd pewność, że zapomniał?
      • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:58
        No tak, on to zaplanował. Przebiegły gość! :-/
        • magnusg Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:23
          Moze nie zaplanowal smierci,ale moze swiadomie ja w aucie zostawil.Nie wiem jak mozna wiesc kilometry dziecko i o nim zapomniec nagle?Moze tatus pomysla,niech mala pospi sobie,a ja skocze do roboty zrobic kilka rzeczy.Wcale takiego wariantu bym nie wykluczal.
          • berta-death Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:39
            To by musiał być wyjątkowy zbieg wyjątkowych okoliczności. Jak codziennie odwozi do przedszkola, to wyjątkowo nieprawdopodobnym by było, żeby sobie drogę pomylił. Podobnie jak zawozi okazjonalnie, też takie wydarzenie na tyle przełamuje rutynę dnia, że nie da się o tym nagle zapomnieć. Na końcu ulicy nagle zapomina, że ma jakiś dodatkowy obowiązek rano wykonać? Musieliby naprzemiennie zawozić, żeby to jednocześnie było zdarzenie na tyle rutynowe, że nie jawi się jako niecodzienna czynność, której się nie da nie zauważyć i jednocześnie na tyle niepodpadające pod codzienną rutynę, żeby nie jechać z automatu pod to przedszkole. Ale do tego musiałby na co dzień jeździć z pustym fotelikiem, bo sama czynność montowania fotelika, też przełamuje rutynę dnia. Czyli co, mieli dwa samochody, każdy wyposażony w fotelik? Tylko ojcowy samochód miał fotelik a matka odprowadzała piechotą?
            Jakby takie zdarzenie było możliwe, to ciągle by się to komuś przytrafiało. A to są sporadyczne przypadki, zdarzające się raz na ruski rok na całym świecie i każdy mocno niejasny.
            • muminka2014 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 15:13
              berta-death napisała:

              > To by musiał być wyjątkowy zbieg wyjątkowych okoliczności. Jak codziennie odwoz
              > i do przedszkola, to wyjątkowo nieprawdopodobnym by było, żeby sobie drogę pomy
              > lił. Podobnie jak zawozi okazjonalnie, też takie wydarzenie na tyle przełamuje
              > rutynę dnia, że nie da się o tym nagle zapomnieć. Na końcu ulicy nagle zapomina
              > , że ma jakiś dodatkowy obowiązek rano wykonać? Musieliby naprzemiennie zawozić
              > , żeby to jednocześnie było zdarzenie na tyle rutynowe, że nie jawi się jako ni
              > ecodzienna czynność, której się nie da nie zauważyć i jednocześnie na tyle niep
              > odpadające pod codzienną rutynę, żeby nie jechać z automatu pod to przedszkole.
              > Ale do tego musiałby na co dzień jeździć z pustym fotelikiem, bo sama czynność
              > montowania fotelika, też przełamuje rutynę dnia. Czyli co, mieli dwa samochody
              > , każdy wyposażony w fotelik? Tylko ojcowy samochód miał fotelik a matka odprow
              > adzała piechotą?
              > Jakby takie zdarzenie było możliwe, to ciągle by się to komuś przytrafiało. A t
              > o są sporadyczne przypadki, zdarzające się raz na ruski rok na całym świecie i
              > każdy mocno niejasny.

              Nikt nie wie, czy robil to rutynowo, czy jak napisalas przelamal rutyne... Prokurator poprowadzi sledztwo-nie nam to oceniac...
              A swoja droga, nigdy nie poklocilas sie z partnerem, czy nie mialas problemow w pracy - tak, zeby miec glowe zajeta myslami, moze depresja... Jest tyle znakow zapytania...
            • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:44
              berta-death napisała:

              > To by musiał być wyjątkowy zbieg wyjątkowych okoliczności.

              Wyobraź sobie, że wyjątkowe zbiegi wyjątkowych okoliczności się zdarzają, nawet jeśli prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest bliskie zera. Niekórzy uważają, że są to cuda albo inna interwncja boska, ale w tym nie ma nic nadprzyrodzonego.

              > Jakby takie zdarzenie było możliwe, to ciągle by się to komuś przytrafiało.

              A nie, moja droga, możliwość nie określa częstotliwości wystąpienia zdarzenia. Jest jeszcze coś takiego jak prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia. A sama możliwość mieści się w bardzo szerokim zakresie prawdopodobieństwa od 0 do 1 z wyłączeniem 0 (zdarzenie niemożliwe) i 1 (zdarzenie pewne).

              > A to są sporadyczne przypadki, zdarzające się raz na ruski rok na całym świecie i
              > każdy mocno niejasny.

              Tak, tak, stawiam na spisek.
              • berta-death Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:53
                Nie spisek, tylko zbrodnia doskonała, bądź prawie doskonała, bo jednak ludzie gadają i podejrzenia są. Nie mniej jednak jak chłop się sam nie przyzna, to nikt mu niczego nie udowodni. Wszakże mógł się zgapić i zapomnieć. Szczwani i bezwzględni śledczy wyciągający wszelkimi legalnymi i nielegalnymi sposobami zeznania z podejrzanych, to tylko w serialach kryminalnych występują. W realnym życiu nikt sobie czymś takim nie zawraca głowy. A to, jak mówiłam, najwyżej 5-letnią odsiadką się skończy a to i tak jeżeli będzie miał pecha.
                • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:58
                  berta-death napisała:

                  > Nie spisek, tylko zbrodnia doskonała, bądź prawie doskonała, bo jednak ludzie g
                  > adają i podejrzenia są.

                  Ok, jesteś pewna tej zbrodni doskonałej. Skazałabyś go na śmierć albo dożywocie na podstawie swojej pewności?
                  • leptosom Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:43
                    Będzie odpowiadał za spowodowanie (nieumyślne?) śmierci dziecka. Ciekawe co żona powie w sprawie.
                    Zapomniał ok. I przez cały dzień nie przypomniał sobie?
                    • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:58
                      leptosom napisał:

                      > Będzie odpowiadał za spowodowanie (nieumyślne?) śmierci dziecka. Ciekawe co żon
                      > a powie w sprawie.
                      > Zapomniał ok. I przez cały dzień nie przypomniał sobie?

                      Może zapomniał, a może nie, ale w żadnym przypadku nie chciałabym być na jego miejscu. Jeśli doniesienia o jego stanie psychicznym są prawdziwe, to on już sam zaczął wymierzać sobie sprawiedliwość. Dziecko już nie żyje. Z ateistycznego punktu widzenia już żadna krzywda mu się nie dzieje, niczego nie czuje, nie wie i nie cierpi. Z religijnego punktu widzenia (KRK) powiększyła już grono dusz, które doświadczają wiecznej szczęśliwości u boku Boga. Natomiast ojciec żyje i czeka go piekło na ziemi.
                      • mendigo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:21
                        Dajże spokój, kopanie leżącego to jedna z ulubionych form rozrywki gawiedzi. Święty gniew jest lepszy niż seks.
        • muminka2014 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:24
          Wg mnie dziecko zasnelo, facet zapracowany-jak wiekszosc spoleczenstwa... Do tego mogly dojsc klopoty w domu, w pracy-to tragedia dla rodziny :(
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:04
            muminka2014 napisał(a):

            > Wg mnie dziecko zasnelo

            Dzieci 3-letnie można przewodzić tylko i wyłącznie w specjalnych fotelikach, tym samym nie da się go nie zauważyć, nawet gdyby usnęło.

            • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:07
              Przepisy przepisami, praktyka praktyką. Czy gdzieś jest napisane, że ten pan miał w samochodzie fotelik dziecięcy? Jeśli tak, to cofam.
              • margonik Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:22
                A co ma fotelik do tego?
                Wysiadając z samochodu, jak człowiek jest zamyślony, albo sie spieszy, to nie ogląda sie na tylnie siedzene, tylko otwiera drzwi, wychodzi i zamyka....
                Mi samej zdarzyło sie wyjść z samochodu i zapomnieć, ze jestem z dzieckiem... A dziecko było w foteliku, jak najbardziej. Na szczęście uświadomiłam to sobie w kilkanaście sekund i zawrocilam po dziecko.
                Gdybym znalazła sie na miejscu tego ojca, nie umiałabym chyba żyć z tym dalej....
                • tymon99 Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 04:08
                  jak człowiek jest zamyślony albo się spieszy to absolutnie nie powinien prowadzić samochodu, bo nieszczęście gotowe. dla zamyślonych i spieszących się są taksówki.
                  • margonik Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 15:13
                    Tak, oczywiście.
              • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 23:03
                przeciezwiadomo napisała:

                > Przepisy przepisami, praktyka praktyką. Czy gdzieś jest napisane, że ten pan mi
                > ał w samochodzie fotelik dziecięcy?

                Pokazywali dzisiaj w TVN materiał na ten temat i ten konkretny samochód. Był w nim fotelik.
    • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:29
      Nie mam pojęcia i nikt oprócz ojca nie ma. Przyczyn może być wiele: może był na kacu, może zostawił ją na chwile i miał wrócić, ale zapomniał itd. itp. Bardziej mnie zastanawia to, że przez tyle godzin nikt tego dziecka w tym samochodzie nie widział - nikt koło tego samochodu przez 8 godzin nie przechodził?
      • triss_merigold6 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:47
        W innym wątku ktoś napisał dlaczego: parking przy elektrowni, na uboczu, poza pracownikami idącymi na określoną godzinę nikt tam nie spaceruje.
        • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:28
          Aha, dzięki za info, nie wiedziałam.
    • martishia7 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:30
      Od czasu tego miłego, pobożnego dżentelmena, który wpierw zamienił dom w bunkier, a następnie urządził w nim krematorium dla żony i dzieci - podchodzę do takich historii z pewną nieufnością.
    • piataziuta Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:49
      nie wierzę :D
      • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 13:54
        piataziuta napisała:

        > nie wierzę :D

        Śmiać się do rozpuku! Każda okazja jest dobra, prawda?
        • piataziuta Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:10
          jakie masz problemy stokrotko?
          może powiedz w końcu, będzie nam wszystkim łatwiej
          • mmagi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:13
            jak wyżej
          • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:47
            piataziuta napisała:

            > jakie masz problemy stokrotko?
            > może powiedz w końcu, będzie nam wszystkim łatwiej

            Ty nie masz problemu, wstawiając "roześmiany" symbol odnoście śmierci dziecka zostawionego w samochodzie? I proszę cię, nie wypowiadaj się za wszystkich.
            • piataziuta Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:06
              > Ty nie masz problemu, wstawiając "roześmiany" symbol odnoście śmierci dziecka z
              > ostawionego w samochodzie?

              Oczywiście, że nie mam. Z prostej przyczyny.
              Nie wiem o co chodzi i nie wiem, że dziecko zginęło.
              Czytam wątek pani, o rozgarnięciu zbliżonym do twojego, która nie napisała nic poza: "jak można zapomnieć o dziecku i zostawić je na 8 godzin w samochodzie?".

              >I proszę cię, nie wypowiadaj się za wszystkich.

              Ależ w tym wypadku nie trzeba pytać nikogo o zdanie.
              Wystarczy otworzyć pierwszy z brzegu wątek, żeby zauważyć, że jesteś głównym sprawcą każdej kilometrowa przepychanki słownej o niczym.
              • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:52
                piataziuta napisała:

                > Oczywiście, że nie mam. Z prostej przyczyny.
                > Nie wiem o co chodzi i nie wiem, że dziecko zginęło.

                Jeśli nie wiesz, o co chodzi to się, moja droga, najpierw dowiedz, a potem śmiej do rozpuku.

                > Czytam wątek pani, o rozgarnięciu zbliżonym do twojego, która nie napisała nic
                > poza: "jak można zapomnieć o dziecku i zostawić je na 8 godzin w samochodzie?".

                Stosując mierne argumenty ad personam, sama dajesz świadectwo swojego rozgarnięcia zbliżonego poziomem do tychże argumentów.

                > Ależ w tym wypadku nie trzeba pytać nikogo o zdanie.
                > Wystarczy otworzyć pierwszy z brzegu wątek, żeby zauważyć, że jesteś głównym sp
                > rawcą każdej kilometrowa przepychanki słownej o niczym.

                No popatrz, jestem sprawcą? A ja myślałam, że sprawczynią. No i nie wiem, czy potrafisz zauważyć, że w przepychance słownej 50% postów pochodzi od kogoś innego niż ja. Np. od ciebie. ;-)
    • berta-death Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 14:04
      Nie można. To było morderstwo z premedytacją i nie uwierzę w żadną inną wersję wydarzeń. Tak mam, żem niewierząca i koniec. Nawet jak gościa uniewinnią i dadzą mu odszkodowanie i dożywotnią rentę, też nie uwierzę. We Włoszech rok, czy dwa lata temu był identyczny przypadek, gościa zdaje się uniewinnili, no to teraz reszta ma przykład jak zrobić morderstwo doskonałe. Co najwyżej dostanie zawiasy za nieumyślne spowodowanie śmierci, jak będzie mieć pecha, to maksymalnie 5lat bez zawiasów. Ale nie dożywocie. Waśniewska słysząc takie newsy, to sobie w mordę pluje, że nie przemęczyła się z dzieckiem do lata i nie zapomniała go zabrać z nasłonecznionego samochodu. Choć z drugiej strony zostawione na mrozie też długo nie pociągnie.
      • ijonaa.tichy Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 15:39
        Też w to nie wierzę. Znudziło mu się ojcowanie:/

        O dziecku w samochodzie można zapomnieć i owszem, ale maksymalnie na godzinę lub dwie.
        • mmagi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 15:56
          tez sie zastanawiałam,ze w jakimś momencie nie walneło go w łeb,ze dzieciak jest w aucie,8 kuśwa godzin...........
        • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 15:56
          i owszem?
          3-latkowi po pół godzinie wysiądą nerki.
          • ijonaa.tichy Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 16:12
            Niefortunnie mi się napisało.

            Chodzi mi o to, że człowiek w kondycji psychicznej pozwalającej na prowadzenie samochodu i pracę zawodową, nawet jeśli w roztargnieniu by zapomniał, to gdzieś maksymalnie po godzinie trzepneloby nim, że coś jest nie tak.
            • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 16:46
              ale co jest nie tak? siedzisz w pracy, dziecko jak zwykle w przedszkolu, przychodzisz do samochodu i się okazuje, że przedszkole jednak nie zostało zaliczone. nie mów, że zawsze sobie przypominasz o czymś w maks. godzinę.
              rutyna i przyzwyczajenie, myślisz, że coś się odbyło jak należy, a się nie odbyło. i nawet do głowy ci nie przyjdzie sprawdzić.
            • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:54
              ijonaa.tichy napisała:

              > Niefortunnie mi się napisało.
              >
              > Chodzi mi o to, że człowiek w kondycji psychicznej pozwalającej na prowadzenie
              > samochodu i pracę zawodową, nawet jeśli w roztargnieniu by zapomniał, to gdzieś
              > maksymalnie po godzinie trzepneloby nim, że coś jest nie tak.

              O, te dwie godziny zmieniły się maksymalnie w jedną. Dlaczego się zmieniły i dlaczego w jedną godzinę a nie w 55 minut?
        • margonik Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 15:57
          Współczuje ojcu ogromnie. Ja wierze ze zapomniał. Dziecko pewnie zasnęło, a on jak koń, odruchowo, pojechał do pracy.
          Jak juz wysiadł i wpadł w wir pracy to raczej naturalne, ze sobie nie przypomniał, bo nawet jakby sobie przypomniał o dziecku, to mógłby czuć sie przekonany, ze jednak je odwiózł do przedszkola.
          Mi samej tez sie kiedyś zdążyło zapomnieć, ze mam śpiące dziecko w aucie i wysiąść - byłam zamyślona po prostu. Na szczęście przypomniałam sobie o dziecku po kilkudziesięciu krokach. A jestem najnormalniejszą w świecie matką i nigdy nie zostawiam dzieci w samochodzie - nawet na krótka chwile.
          Mnie dziwi najbardziej to, ze przez 8h nikt tego dziecka tam nie dostrzegł i nie zareagował! W to mi sie nie chce wierzyć, ze nikt nie dostrzegł i nie pomógł!
          • mmagi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 16:17
            to był parking przy jakiejś elektrowni,na uboczu,chodza tam ludzie w okreslonych godzinach,poza tym nie przesadzaj jakby ktoś zauwazył to w pierwszej kolejnosci szybę by wywalił,jeszcze przed wykonaniem telefonu......na 100%
            • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 16:25
              Szyby nie trzeba od razu wywalać, ale można sie zainteresować. Postać chwilę przy aucie, żeby sprawdzić, czy właściciel nie wróci, zadzwonić po jakieś służby, wejść do najbliższego budynku i zapytać, czyje to auto. Nawet nie można, ale trzeba to robić. Ale ludzie też przechodzą obok wszystkiego obojętnie, myślą sobie, że nie ich sprawa, bo łatwiej przekonać samego siebie, że pewnie dziecko zostawione na chwilę i pójść dalej niż coś zrobić.
              • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:34
                a propos "zainteresowania" i "postania chwilę przy aucie".
                polecam końcówkę, gdzie jest opisane, co się dzieje z dzieckiem w takim upale.

                www.youtube.com/watch?v=XNDWN8KDVSM
                • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:39
                  No dobrze, to trzeba od razu wywalać szybę, whatever...
                  Widzisz chyba przez szybę., jaki mniej więcej jest stan dziecka, czy jest czerwone na twarzy, z trudem łapie oddech, więc musisz działać natychmiast, czy jest radosne i uśmiechnięte, bo siedzi w tym samochodzie od 2 minut, więc wtedy masz chwilę na zastanowienie się, co robić.
                  • leptosom Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:49
                    więc wtedy masz chwilę na zastanowienie się, co robić.

                    chyba, że np. zadzwoni telefon i zapomnisz o dziecku, a rozmowa przeciągnie się...
                  • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:38
                    > Widzisz chyba przez szybę.
                    no, to zależy, przez przyciemnione szyby nie bardzo da się ocenić kolory, a ocenianie po uśmiechu czasu przebywania dziecka w aucie może być dość ryzykowne. rozumiem, że jeśli dziecko będzie miało zamknięte oczy i nie będzie się ruszało, to uznasz że smacznie sobie śpi.
                    no widzisz, nie tylko rodzice są bezmyślni. towarzysze przechodnie takoż.
                    • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:45
                      > no widzisz, nie tylko rodzice są bezmyślni. towarzysze przechodnie takoż

                      Rozumiem, że to ma być pocieszenie dla durnych rodziców, którzy zamykają swoje dzieci w autach w upały.
                      Sixa, wybacz, ale mnie się już nie chce, bo Twoje argumenty stają się coraz bardziej irracjonalne...
                      • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:49
                        właśnie widzę, że nic nie rozumiesz. bo ani ja nie bronię rodziców, ani ich rzekomej wszechwiedzy, sama podałam wyżej kilka przykładów codziennej bezmyślności, która tylko cudem nie kończy się tragedią. więc nie za bardzo wiem, o co ci chodzi.
          • berta-death Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:34
            Jakim cudem 3-latek mógł zasnąć o tej porze dnia w samochodzie? Dzieciaki w tym wieku nie mają rozregulowanego zegara biologicznego i są w 100% zsynchronizowane z czasem słonecznym. Budzą się jak tylko zaczyna świtać, dopiero w godzinach południowych bierze je na dzienną drzemkę o ile w ogóle śpią jeszcze w dzień. To nie niemowlak, którego jazda samochodem może uśpić. To duże dziecko, zainteresowane otaczającym go światem i głośno to okazujące. Nie da się nie zauważyć, że się wiezie dziecko w samochodzie. Chyba, że jakieś upośledzone było.
            • miau.weglowy tak tak, w zimie o 16, w lecie 22 chodza spac-nt 11.06.14, 22:31

          • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:37
            Przepraszam, ale wielokrotnie jeździłam samochodem, wielokrotnie woziłam autem dzieci. Nie da się nie zauważyć, że ma się dziecko w foteliku w aucie.
            • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:59
              najwyraźniej się da, bo skądś się te przypadki jednak biorą. chyba że uznać, że to zabójstwa z premedytacją.
              • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 23:09
                Nie wiem, jak było w tej konkretnej sprawie, ale ja jakoś po prostu nie wierzę, że facet się zagapił do tego stopnia. Chyba, że jest jakiś upośledzony, czego też nie wykluczam. W chwilowy atak ślepoty i zaćmienie umysłu na 8 godzin nie wierzę.

                Natomiast jeżeli chodzi o inne przypadki: ludzie zostawiają dzieci, zwierzęta: na chwilę, na 5 minut, na chwilę, bo tylko po zakupy... ludzie generalnie nie myślą, a w społeczeństwie panuje znieczulica i nikt na to nie zwraca uwagi. Dziennikarze TVN robili dzisiaj eksperyment z pozostawionym w aucie "płaczącym" fantomem niemowlaka... Nie wszyscy zareagowali, ku mojemu zdumieniu największą przytomnością wykazali się może czternastoletni chłopcy, którzy bez wahania chcieli wzywać pomoc i jasno stwierdzili, że dziecka się w aucie nie zostawia. Nawet "na chwilę".
        • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:52
          ijonaa.tichy napisała:

          > O dziecku w samochodzie można zapomnieć i owszem, ale maksymalnie na godzinę lu
          > b dwie.

          No proszę, na godzinę lub dwie można zapomnieć. A na 2 godz. i 15 minut też można czy już nie? A na 2 godz. i 55 minut można? Na ile godzin ustaliłabyś możliwość zapomnienia? Tylko na 2? I ani minuty dłużej? A dlaczego nie na 1 godz. i 55 minut?
          • ijonaa.tichy Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 07:53
            I co - poczułaś się lepiej?
            Wiesz o co mniej więcej chodzi, nie da się tu ustalić konkretnej granicy, a jednak większość czuje, że te osiem godzin to "trochę" zbyt długo. O zostawionym, włączonym żelazku ludzie sobie szybciej przypominają. Przynajmniej ci, którzy nie mają wykończonego stresem czy chorobą umysłu.
            Czy ten pan miał? Czy był w aż tak złej kondycji żeby zapomnieć o dziecku w samochodzie?
            Przez bite osiem godzin. Ja nie osądzam, ale wiele osób bardzo łatwo go rozgrzesza używając różnych fikuśnych inwektyw na niedowierzających w pana niewinność.
            Może zrobił to nieumyślnie, może rzeczywiście zapomniał. Jednak gdyby sprawa dotyczyła WASZEGO ukochanego, wyczekanego synka lub córki... inaczej byście gadali hipokryci :/
            • stokrotka_a Re: Jak można zapomniec 13.06.14, 09:44
              ijonaa.tichy napisała:

              > I co - poczułaś się lepiej?

              Dziękuję, czuję się całkiem dobrze, ani lepiej ani gorzej.

              > Wiesz o co mniej więcej chodzi, nie da się tu ustalić konkretnej granicy, a jed
              > nak większość czuje, że te osiem godzin to "trochę" zbyt długo.

              Zgadzam się, że 8 godzin to zbyt długo. A 2 godziny to niezbyt długo? Przecież przy wysokiej temperaturze powietrza i pozostawieniu samochodu w pełnym słońcu to wystarczający czas, żeby dziecko umarło. Nawet godzina może wystarczyć, by małe dziecko umarło w takich warunkach.
      • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 17:49
        berta-death napisała:

        > Nie można. To było morderstwo z premedytacją i nie uwierzę w żadną inną wersję
        > wydarzeń. Tak mam, żem niewierząca i koniec.

        Skazałabyś tego człowieka na śmierć na podstawie swojej niewiary?
        • berta-death Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:09
          Na śmierć, nie. Jestem przeciwniczką kary śmierci.
          • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:55
            A na dożywocie?
        • leptosom Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:52
          musi zostać skazany. inaczej powstanie precedens i dzieci będą umierać w zamkniętych autach, a sprawcy będą uniewinniani.
          zapomnienie nie jest okolicznością łagodzącą. jeśli murarz zapomni czegoś dodać do betonu to się np. 50 piętrowy wieżowiec zawali i co? zapomniał hehe
          • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:04
            leptosom napisał:

            > musi zostać skazany. inaczej powstanie precedens i dzieci będą umierać w zamkni
            > ętych autach, a sprawcy będą uniewinniani.

            A ktoś powiedział, że nie musi? Może zostać skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci, a nie za morderstwo z premedytacją.

            > zapomnienie nie jest okolicznością łagodzącą.

            Kara za nieumyślne spowodowanie śmierci, np. w wyniku zapomnienia nie jest taka sama jak za morderstwo z premedytacją.
    • ingeborg Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:16
      Japierd... Właśnie chciałam wklejać linka i napisać jakie to ematki świętojebliwe, każda już sobie poprawiła samopoczucie tym co to ona by nie zrobiła. Nie zapomniałaby, słyszałaby, sprawdziłaby...

      Facet jest w szoku, siedzi w tej chwili w psychiatryku, bo przez głupie roztargnienie rozwalił życie całej rodzinie. I będzie musiał z tą świadomością żyć do końca. Niewyobrażalny dramat, a ludzie oczywiście muszą się dowartościować, szczególnie ci co wychowywanie dzieci znają z trzeciej ręki, bo sami nawet kwiatki zasuszają. Jaką trzeba być ludzką gnidą, żeby w takiej sytuacji jeszcze facetowi dokopywać.
      • muminka2014 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:26
        ingeborg, zgadzam sie z Toba w 100%. Najbardziej rozwalaja posty kobiety, ktora wie,ze 3-latka rano nie mogla zasnac, bo jest ciekawa swiata. Wszyscy wiedza najlepiej!!!
        • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 19:07
          Może to dziecko było wyjątkowo ciche i nie zwracające uwagi, może ten ojciec był straszliwie przytłoczony czymś - podobnie jak w przypadku wątku z siedzącym tatusiem i stojącą mamusią (chociaż to dwie skrajne sytuacje), nie można wydawać osądów. Mnie jest strasznie żal przede wszystkim tego dziecka, bo umierało w męczarniach :( i jego matki. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co ta kobieta czuje :(
      • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 19:20
        Wiesz co, przez roztargnienie to można zapomnieć kran zakręcić albo drzwi zamknąć.

        Dokopywanie? Dowartościowywanie się? Zwyczajnie dziecka szkoda, bo przez głupotę straciło życie.
        • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 19:43
          no ale tak piszesz, jakby to była jedyna straszna rzecz na świecie.

          to nie jest jedyny przypadek takiego roztargnienia czy jak kto woli, głupoty. jeden zostawi dziecko "na chwilę" w zamkniętym samochodzie, drugi mu zaserwuje grzybki z lasu na obiad, trzeci pójdzie uczyć dzieciaka pływać w zbiorniku, przy którym jak wół stoi zakaz wchodzenia do wody, czwarty kupi quada, niech se dziecko pojeździ, a 564. przypnie sanki do samochodu i rozwali dzieci na najbliższym drzewie.

          z bardziej popularnych rozrywek codziennych wymienię ciśnięcie gazu do dechy + obowiązkowo baby on board, żeby se inni uważali, stawanie z wózkiem przy przejściu w taki sposób, że wózek wystaje na pół jezdni, puszczanie dziecka na rowerku po przejściu. że dziecko jest szybsze od dorosłego, który za nim lezie i zanim zdąży pisnąć, już może dojść do tragedii, to chyba nie trzeba wspominać.

          nie wiem, co daje pisanie "mnie BY się to nigdy nie zdarzyło", albo "mnie się nigdy nie zdarzyło", gdyż przyszłość dla każdego stoi otworem.
          • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:00
            Życie jest cholernie niesprawiedliwie. Jeśli tylko biologicznie spełni warunki, to dzieci może mieć każdy. A jeśli nie spełni, to żeby adoptować, trzeba przechodzić przez milion procedur. Jakoś nie słyszałam o takich historiach w przypadku adoptowanych dzieci. Możliwe oczywiście, że o czymś nie wiem...
            • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:08
              przypuszczam, że po prostu nikt nie wspomina w takich przypadkach, czy było własne czy adoptowane, bo i w jakim celu właściwie?
          • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:11
            Sixa, ale to, że coś się zdarza, nie znaczy, że powinno się zdarzać. Wszystkie wymienione przez Ciebie sytuacje to są przykłady bezmyślności, większej lub mniejszej beztroski, braku odpowiedzialności, zabiedbania swoich psich obowiązków wobec podopiecznych. I na tę bezmyślność są paragrafy, za tę bezmyślność idzie się przed sąd - jeśli są wystarczające przesłanki - i dostaje wyrok. Więc to nie jest tak, że: oops, stało się, zmęczenie, roztargnienie, no trudno, można tylko współczuć.

            Nigdzie nie napisałam, że mnie się nie zdarzy. Robię, co mogę, żeby się nie zdarzyło, tak jak i większość ludzi. Ale jak się zdarzy, to będę musiała za to odpowiedzieć w wielu wymiarach, a czy ktoś na jakims forum to nazwie głupotą, wypadkiem czy czymś innym, to raczej nie będzie miało dla mnie większego znaczenia.
            • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:24
              przecież nikt nie twierdzi, że powinno. oczywiście, że nie powinno, ale się zdarza. tak jak wypadki. trudno posądzać każdego uczestnika wypadku o intencje mordercy.

              >Ale jak się zdarzy, to będę musiała za to odpowiedzieć w wielu wymiarach,
              oczywista oczywistość. ten ojciec też trafi przed sąd. za nieumyślne spowodowanie i tak dalej. chyba że ktoś udowodni zabójstwo.
          • berta-death Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:16
            Są rzeczy mniej bądź bardziej prawdopodobne. Ta należy do tych mniej. Poza tym jeszcze liczą się skutki, tutaj dziecko umierało w męczarniach, zarówno fizycznych jak i psychicznych. To też nie jest bez znaczenia, jeśli chodzi o odbiór zdarzenia.
            • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:25
              odbiór jest zawsze taki sam. kozioł ofiarny i sami mądrzy przed szkodą.
              • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:33
                Kozioł ofiarny, czyli kto? Jedyną ofiarą, którą w tej sytuacji widzę, jest dziecko.
                • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:40
                  co ma kozioł ofiarny z ofiarą? no litości.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Kozio%C5%82_ofiarny
                  • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:48
                    Znaczy, że ojciec jest kozłem ofiarnym? E tam, on jest sprawcą. Chyba że ktoś go wrobił, to wtedy można mówić o koźle. W innym razie, nie widzę uzasadnienia dla użycia tego zwrotu.
                    • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:19
                      > Znaczy, że ojciec jest kozłem ofiarnym? E tam, on jest sprawcą.
                      jesus, kozioł ofiarny to nie jest ktoś kogo wrobiono, wstawiłam ci link, przeczytaj sobie, kogo nazywamy kozłem ofiarnym. i jedno nie przeszkadza drugiemu.
                      • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:37
                        Mechanizm kozła ofiarnego polega na tym, iż grupa społeczna w momencie kryzysu, dezintegracji czy zagrożenia, by powrócić do stanu utraconej równowagi, obiera sobie ofiarę, która staje się obiektem zbiorowej agresji całej grupy. Agresja ta ma na celu śmierć bądź różnego rodzaju wykluczenie ofiary (wypędzenie, wykluczenie symboliczne – np. opaski z "gwiazdą Dawida" lub przezwiska w grupie rówieśniczej). Grupa wmawia sobie bowiem, że ofiara ta ponosi winę za nieszczęście lub zagrożenie, które doprowadziło do kryzysu, dezintegracji grupy.

                        Naprawdę widzisz analogię do dyskutowanej sytuacji? Że tu grupa w sytuacji kryzysowej zrobiła sobie z niewinnej osoby ofiarę? Aha.
                        Passss.....
                        • six_a Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:42
                          oczywiście, że tak, ale nie trzeba aż tak sztywno trzymać się literek. zaatakowałaś powszechną głupotę, która może stać się udziałem każdego. także twoim. może nie będzie to pozostawienie dziecka w samochodzie, ale coś innego. wtedy do twojej osobistej tragedii, bo chyba nie chcesz dyskutować o tym, że utrata dziecka nie jest dla tego ojca tragedią wyłącznie dlatego, że wynika z głupoty/roztargnienia, dołączy się agresja tłumu. z pewnością docenisz.
                          • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 07:01
                            ja pierd... light_in_august udowodniła ci, że nie masz racji w rozumieniu określenia "kozioł ofiarny", a ty idziesz w zaparte... żal

              • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 06:58
                six_a napisała:

                > odbiór jest zawsze taki sam. kozioł ofiarny i sami mądrzy przed szkodą.

                nie kompromituj się sixa i lepiej sprawdź znaczenie słowa "kozioł ofiarny" bo ewidentnie go nie znasz

      • mendigo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 20:10
        Też tak sobie myślę, że jak się założy, że to przeciętny ojciec, który po prostu zrobił wielką głupotę, to spokojnie połowę produkcji w tym wątku można zakwalifikować jako skrajne sku...syństwo. A należałoby chyba, póki nie ma zbyt wielu danych, raczej przyjąć takie założenie wyjściowe. Czasem po prostu zdarza się zrobić coś skrajnie głupiego. Każdemu. Tylko że w większości przypadków jakoś udaje się wyjść wszystkim z tego bez szwanku. A tu się nie udało.
      • cat4 Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 21:30
        dokładnie... 10/10
      • mmagi Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 15:36
        ja mu nie dokopuję,ja sie pytam jak mozna coś tak zrobić................widac można,skoro nast dnia w Gdyni tez tata zostawił synów w aucie:/
        i wszystko sie zgadza,ze jest to niewyobrażalny dramat,ze do konca zycia itd .............
      • mm969696 Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:43
        no właśnie. Facet zapomniał i już. tragedia niewyobrażalna,a le tak właśnie było. ja byłam kiedyś u koleżanki. wyszła do kuchni i ......zapomniała ze przyszłam do niej. Gdy zjawiałam sie 15 minut później w kuchni była zaskoczona że jestem u niej w domu. Weic jednak można zapomnieć.
        • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:50
          Co nie zmienia faktu, że masz nieźle odklejoną znajomą :)
    • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 18:35
      Nie wiem, co trzeba mieć w głowie. Przecież z samochodu nie wysiada się tak, żeby nie zauważyć dziecka w foteliku, nawet jak jest na tylnym siedzeniu. To nie jest kanapka w reklamówce, do licha.
    • jan_hus_na_stosie2 jutro sekcja 11.06.14, 19:42
      zwłok, nie zdziwiłbym się gdyby wykazała, że dziecko nie zmarło z powodu przegrzania, ale z innych przyczyn i być może nie żyło już wcześniej, zanim zostało zamknięte w samochodzie



      • six_a Re: jutro sekcja 11.06.14, 19:46
        ach, ci bezdzietni i ich fantazje...
        • jan_hus_na_stosie2 Re: jutro sekcja 11.06.14, 19:53
          mama małej Madzi też była fantazją?
          • six_a Re: jutro sekcja 11.06.14, 20:13
            tak, porównajmy teraz wszystkie zgony dzieci do matki madzi. baaaardzo racjonalne.
          • stokrotka_a Re: jutro sekcja 11.06.14, 21:01
            jan_hus_na_stosie2 napisał:

            > mama małej Madzi też była fantazją?

            To jest argument! Jestem pod wrażeniem.
        • light_in_august Re: jutro sekcja 11.06.14, 20:26
          A co ma bezdzietność do tego rodzaju fantazji? Tak z ciekawości pytam ;)
          • six_a Re: jutro sekcja 11.06.14, 20:28
            no jak nie ma. bezdzietni są zawsze wybitnymi ekspertami w sprawie wychowania cudzych dzieci i oceniania ich rodziców. forum nie czytasz chyba? ;)
            • light_in_august Re: jutro sekcja 11.06.14, 20:44
              No wiem, wiem. Rodzice są wszechwiedzący - choć w świetle zdarzenia, o którym rozmawiamy, brzmi to ciut absurdalnie...
              • przeciezwiadomo Re: jutro sekcja 11.06.14, 21:10
                Najwyraźniej niektórzy uważają, że rodzicielstwo = wiedza i mądrość nt. dzieci. Omawiany w tym wątku przykład dość boleśnie temu zaprzecza, niestety.
              • six_a Re: jutro sekcja 11.06.14, 21:21
                >Rodzice są wszechwiedzący
                no dobrze, jak ci tak bardzo zależy, to poużywaj sobie na panu sprawcy. nie mam nic przeciwko.
                • liisa.valo Re: jutro sekcja 11.06.14, 23:12
                  Idąc tokiem myślenia, że bezdzietni nie powinni się na temat rodzicielstwa wypowiadać dojdziemy do absurdu. Nie możesz się wypowiadać na temat jakości pieczywa w sklepie, gdyż nie jesteś piekarzem. Nie możesz oceniać stanu polskich dróg, bo nie jesteś drogowcem. Nie możesz oceniać polskich piłkarzy, bo nie jesteś piłkarzem.
                  • berta-death Re: jutro sekcja 11.06.14, 23:18
                    Powiem więcej, nie można oceniać polityka, samemu politykiem nie będąc.
                  • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 16:27
                    możesz się wypowiadać na każdy temat, przykłady takich wypowiedzi prowadzą do takich absurdów jak w tym wątku: że 3-latki POWINNY umieć wypinać się z fotelika w razie zagrożenia i dlaczego se same nie otworzyły drzwi. no chyba trzeba nie wiedzieć absolutnie nic na temat rozwoju dziecka, możliwości tak małego dziecka, naturze udaru cieplnego itepe itede.

                    a za chwilę będziemy mogli przeczytać, że drzewiej trzylatki zatrudniano w kopalniach, więc bez przesady, każdy normalny trzylatek otwiera samochód w tę i nazad.
                    • liisa.valo Re: jutro sekcja 12.06.14, 21:17
                      Ja się raczej ustosunkowałam do słów: "bezdzietni są ZAWSZE wybitnymi ekspertami w sprawie wychowania cudzych dzieci i oceniania ich rodziców". A ja powiem, że czasami są ekspertami i czasami lepiej by było, gdyby niektórzy dzietni tych dzieci nie mieli.
                      • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 21:26
                        > i czasami lepiej by było, gdyby niektórzy dzietni tych dzieci nie mieli.
                        ale co komu z takiego blablablastwierdzenia, te dzieci już istnieją z tymi konkretnymi rodzicami. masz na to jakieś lekarstwo?

                        jakbym była bezczelna, bo przecież nie jestem;), to bym powiedziała, że niektórzy bezdzietni też nigdy nie powinni się na dziecko decydować, sądząc po wygłaszanych opiniach. równie wartościowe bajanie.

                        a następnym razem ustosunkuj się także do emotki, bo tamto zdanie nie było tak do końca na poważnie napisane, a robisz z igły widły.
                        • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 21:34
                          + sekcja już się odbyła, przyczyną śmierci dziecka był udar cieplny + poparzenia.
                          w oczekiwaniu dalszego ciągu dyskusji, proponuję zamach lub mgłę. bo przecież zapomnieć SIĘ NIE DA.
                        • liisa.valo Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:04
                          six_a napisała:

                          > jakbym była bezczelna, bo przecież nie jestem;), to bym powiedziała, że niektór
                          > zy bezdzietni też nigdy nie powinni się na dziecko decydować, sądząc po wygłasz
                          > anych opiniach.

                          No, toż się nie zdecydowali i dzieci nie mają. Wszystko się zgadza.
                          • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:08
                            > No, toż się nie zdecydowali i dzieci nie mają.
                            zawsze mogą mieć. i wątpię, by powodem było: och, bylibyśmy fatalnymi rodzicami
                            albo matką madzi.
                            • liisa.valo Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:11
                              Dzietni też zawsze mogą nie mieć - i co z tego wynika?
                              A tak swoją drogą, znam osoby, które nie mają dzieci, bo twierdzą, że nie byliby dobrymi rodzicami. Uważam, że to godne szacunku.
                              • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:16
                                >Dzietni też zawsze mogą nie mieć - i co z tego wynika?
                                dzietni już mają. mogą nie mieć więcej.
                                • liisa.valo Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:17
                                  Napiszę inaczej. Dzietni mogą swoje stracić.
                                  • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:22
                                    > Napiszę inaczej. Dzietni mogą swoje stracić.
                                    ja to chyba przestałam wiedzieć, o czym my dyskutujemy. jak stracą te dzieci, to stracą doświadczenie posiadania dzieci? nie możesz wiedzieć, czym nie będziesz, nawet jeśli tak ci się wydaje. za to jeśli już czymś jesteś, to możesz wiedzieć, jaka w tym jesteś. dobra, zła, taka sobie.

                                    dyskusja zeszła na dziwny tor, a wszystko przez to, że łatwiej uwierzyć w matkę madzi niż w powszechne słabości, które BYWA, że kończą się tragicznie.
                                    • liisa.valo Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:38
                                      Właśnie w tym temacie się nie zgodzimy. Znając siebie, mogę wnioskować w jakiej roli społecznej się sprawdzę, a w jakiej nie. Nie mam swoich dzieci, ale to nie znaczy, że nic nie wiem o dzieciach, ponieważ spędzam z dziećmi dużo czasu, zajmuję się nimi, podwożę do szkoły i przedszkola, odbieram i z anielską cierpliwością smażę naleśniki w sobotę o 7 rano.

                                      Ja po prostu twierdzę, że świat byłby dużo lepszy, gdyby dzieci mieli tylko Ci, którzy po pierwsze chcą, a po drugie mają predyspozycje do tego, by je mieć. Ale rzeczywiście: off topów w tym wątku mnóstwo, więc ja tylko podtrzymam moją pierwszą opinię.
                                      • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:49
                                        > ale to nie znaczy, że nic nie wiem o dzieciach,
                                        następnym razem napiszę pięć emotek, może będzie jaśniej.

                                        >Ja po prostu twierdzę, że świat byłby dużo lepszy, gdyby
                                        to jest mrzonka. z gatunku: gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.
                    • light_in_august Re: jutro sekcja 12.06.14, 21:56
                      A Ty jako rodzic wiesz tylko tyle, że Twoje dziecko nie umiało się wypiąć z fotelika. I taki z Ciebie ekspert w temacie wypinania się z fotelików (i w każdym innym temacie dot. dzieci - wiesz tyle, ile widziałaś na swoim podwórku). Twierdzenie na okrągło, że dzietni posidajaą jakąś tajemną wiedzę o dzieciach generalnie niedostępną dla bezdzietnych, jest po prostu śmieszne. I już nudne...
                      • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:07
                        > A Ty jako rodzic wiesz tylko tyle,
                        ten argument wybitnie ci się nie udał, bo jeżeli ja wiem tylko tyle, ile widziałam u swojego dziecka, to co wiedzą ci, którzy dzieci nie mają?

                        a foteliki to już zostaw, bo najwyraźniej zielonego pojęcia nie masz, o czym mówisz. gdyby dzieci swobodnie mogłyby się z nich wypinać, to żaden nie dostałby atestu. a fakt, że jakieś tam dziecko się z fotelika wypina, powinien być dla rodziców sporym zmartwieniem, a nie powodem do radości.
                        • light_in_august Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:35
                          To Ty ciągniesz ten wątek fotelików jako przykład bezdennej niewiedzy bezdzietnych, więc się do tego odniosłam. A to był po prostu przykład zwyczajnej niewiedzy, nie "niewiedzy bezdzietnych".

                          A Twoja wiedza o twoich dzieciach jakie ma znaczenie dla ogólnej wiedzy o dzieciach? Załóżmy, że Twoje dziecko zaczęło mówić w wieku 3-4 lat - to nie znaczy, że wszystkie tak mają, prawda? I Ty wiesz, że większość tak nie ma, bo dzieciaci znajomi coś mówią, bo coś gdzieś wyczytałaś. A ja nie moge tego samego wiedzieć? Bo ja nie mam dzieciatych znajomych albo dostępu do interentu, książek, telewizji itp.? Co to za logika? Bezdzietna przedszkolanka ma 100 razy większą wiedzę na temat rozwoju i zachowania dzieci niż dzieciata księgowa. Skąd wiesz, że nie jestem bezdzietną przedszkolanką z 20-letnim stażem, albo ktoś inny w tym wątku? Po prostu nie używaj tego nielogicznego argumentu "nie masz dzieci, nic nie wiesz" w każdej dyskusji o dzieciach, pls.
                          • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:40
                            przepraszam, ale czy ja w tym wątku w ogóle podawałam jakiekolwiek przykłady z mojego życia i wyciągałam na ich podstawie jakieś prawidła dla wszystkich innych dzieci/dorosłych itakdalej.

                            > "nie masz dzieci, nic nie wiesz" w każdej dyskusji o dzieciach, pls.

                            po pierwsze nie kłam, że używam takiego argumentu ani w tej dyskusji, ani tym bardziej "w każdej" innej, bo to co napisałam, było pół żartem, o czym świadczy zarówno forma tej wypowiedzi, jak i emotka. a jeśli coś takiego piszę na poważnie, to zawsze mam na myśli kosmiczne wypowiedzi husa oraz berty. a przyczepiłaś się do tego, jakbym ci na odcisk normalnie wlazła.
                            • six_a Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:41
                              >wypowiedzi husa oraz berty
                              tego typu wypowiedzi, nie wyłącznie tych nicków.
                      • nudzimisie_strasznie Re: jutro sekcja 12.06.14, 22:10
                        light_in_august napisała:

                        (i w każdym
                        > innym temacie dot. dzieci - wiesz tyle, ile widziałaś na swoim podwórku).

                        Nie, Light, w każdym innym temacie w ogóle. Ludzie mogą powiedzieć coś na temat zjawisk, z którymi mają styczność, doświadczenie jakieś. Jak poznają świat teoretycznie, to zdolni są do tworzenia potworków w stylu Berty, która nawet nie zauważa jak bardzo odlatuje od realiów życia.

                        Domyślam się powodów Twojego spojrzenia na tę kwestią , bo z tego co piszesz, zajmujesz się dzieckiem partnera i doskwiera Ci łatka bezdzietnej, która nic o dzieciach nie wie. Ale Twoja specyficzna sytuacja rzuca Ci się na ogląd, bo nikt tu nie twierdzi, że w wiedzę o dzieciach ubogaca sam akt stworzenia dziecka. Opozycja dzietni - bezdzietni w tym wątku jest tak naprawdę opozycją zajmujący się dziećmi - teoretyzujący o zajmowaniu się dziećmi.
                        • berta-death Re: jutro sekcja 12.06.14, 23:05
                          To są argumenty w stylu korwinowych posłów. Mam dzieci i je lałem, w związku z tym ja wiem lepiej czy je lać czy nie lać, niż bezdzietny, który sprawę zna tylko z teorii.

                          Po prostu ludzie są przekonani o swojej wspaniałości. Nie tylko rozum jest rozdawany sprawiedliwie, bo moralność też. Każdy twierdzi, że ma ich dość, albo nawet w nadmiarze. W związku z tym trudno, żeby ktoś zaczął się samobiczować i jeszcze stwierdził, że jest niemoralnym głupcem. Nie, on zawsze będzie wybielał i racjonalizował wszystko co robi. I zawsze będzie wpadał w szał, jak ktoś mu zwróci uwagę albo skrytykuje.

                          W związku z tym argument, że co się wtrąca co on tam wie, skoro nie ma dzieci, ja mam to ja wiem lepiej jak je trzeba traktować, to zwykły populizm jest. Trudno żeby powiedział jestem beznadziejnym rodzicem, maltretuje swoje dzieci i dzieje się im pod moją opieką krzywda. Lepiej powiedzieć jestem debeściak a skoro robię to co robię, znaczy jest to jedynie słuszne i jedyne możliwe zachowanie w danej sytuacji. I na potwierdzenie tego, szuka się sobie podobnych osób, żeby potem powiedzieć, wszyscy co mają dzieci, to je leją. A nawet jak się znajdzie takich, co nie leją, to zaraz znajdzie się też argument na to, że to wyjątek, że ich dzieci są inne niż wszystkie, że to oni źle postępują, albo nie jest to prawdą co mówią.
                        • light_in_august Re: jutro sekcja 12.06.14, 23:12
                          Owszem, wychowuję dziecko, ale nie czuję się z tego powodu mniej bezdzietna ;) Moja wiedzą na pewno jest teraz większa, ale tylko o tym konkretnym dziecku, którym się zajmuję, a nie o dzieciach w ogóle - już o tym pisałam w jakimś wątku, najwyraźniej te dyskusje powracają jak bumerang. Każde dziecko jest inne. A jeśli chodzi o pewne ogólne informacje dot. rozwoju czy opieki, to są one ogólnodostępne i nie trzeba mieć z dziećmi nic wspólnego, żeby je znać.
                          • berta-death Re: jutro sekcja 12.06.14, 23:18
                            Ja bym tylko dodała informację, że podczas różnych testów sprawdzających wiedzę o rozwoju dziecka, rodzice tak samo to oblewają jak i nierodzice. Nawet ci, którzy mają dzieci w starszym wieku niż ten o który pytano w teście. Nie wystarczy dostać dziecko do ręki, żeby wiedzieć jak się nim zajmować, co jest normą a co nie, jak należy postępować w różnych sytuacjach. Rodzic mający drugie, trzecie, czy nawet czwarte dziecko, potrafi być tak samo bezradny i niekompetentny jak ten, który ma pierwsze. W zasadzie nawet zawodowe zajmowanie się dziećmi nie sprawia, że ktoś jest ekspertem. Mało to nauczycieli i psychologów, którzy sobie nie radzą ze swoimi dziećmi.
                          • nudzimisie_strasznie Re: jutro sekcja 12.06.14, 23:21
                            light_in_august napisała:

                            > A je
                            > śli chodzi o pewne ogólne informacje dot. rozwoju czy opieki, to są one ogólnod
                            > ostępne i nie trzeba mieć z dziećmi nic wspólnego, żeby je znać.

                            Tak i najczęstszej pochodzą one z dwóch wykluczających się planet - sielanka, rzygam tęczą kontra trud i znój, medycyna. Jak zresztą wszystkie inne publikacje dotyczące "życia w rodzinie".
                            To trochę jakby twierdzić, że jest dużo poradników "jak zrozumieć mężczyznę/kobietę", więc w sumie każdy może powiedzieć, jak to jest w małżeństwie.

                            Mnie wystarczyły dwa dni zajmowania się dziećmi, żeby całą swoją wiedzę teoretyczną wyrzucić do kosza. A własnej matce serdecznie podziękować za to, że mnie wychowała, a wszystkie swoje pretensje, ze trzeba było inaczej, schować sobie jednak do kieszeni.

                            I w dalszym ciągu wiem, że o dzieciach nic nie wiem.
                            • berta-death Re: jutro sekcja 12.06.14, 23:30
                              Ale co ma piernik do wiatraka. Pozajmowałaś się dziećmi i doszłaś do wniosku, że to nie dla ciebie. Co nie znaczy, że inni mają tak samo, że nie istnieją ludzie, którzy mają talent do zajmowania się dziećmi, świetnie im to wychodzi i obie strony wychodzą z tego szczęśliwe i bez szwanku. Tak jak nie każdy się nadaje na aktora, dziennikarza, malarza, księdza, czy kogokolwiek innego, nie każdy się nadaje na rodzica. To, że nie jestem aktorką, co więcej nie mam ku temu najmniejszych predyspozycji, w ogóle mi to nie wychodzi, nie znaczy, że mam gloryfikować Mroczka czy Cichopkę, którzy jakoś przed te kamery się załapali.
                              • nudzimisie_strasznie Re: jutro sekcja 12.06.14, 23:40
                                Do takiego wniosku doszłam? Może przeczytam swój post jeszcze ze 60 razy i znajdę ten wniosek, bo na razie go nie widzę.
                              • mendigo Re: jutro sekcja 13.06.14, 10:48
                                Berta, odnoszę wrażenie, że jesteś naprawdę świetna z teorii, i to z wszelakich dziedzin. Tylko że życie to nie teoria, a praktyka. I stąd problem z twoimi uogólnieniami i modelami popartymi wiedzą czysto książkową. Gdzieś ci złożoność rzeczywistości i człowieka w tym wszystkim umyka.
                                • przeciezwiadomo Re: jutro sekcja 13.06.14, 10:55
                                  Dla mnie to jest osoba jak po lobotomii. Takiej delikatnej. Ale skutecznej.
                                  Albo skuteczna i konsekwentna prowokacja.
                                • berta-death Re: jutro sekcja 13.06.14, 11:08
                                  Niczego nie uogólniam, stwierdziłam jedynie fakt, że nie każdy się do każdej czynności nadaje. Tak samo jak nie wszyscy będą dobrymi aktorami, tak nie wszyscy będą dobrymi rodzicami. Co w tym dziwnego, czy teoretycznego?
                                  No i naprawdę nie trzeba być rodzicem, żeby negatywnie ocenić czyjeś rodzicielstwo. Analogicznie nie trzeba być komendantem obozu koncentracyjnego, żeby tych oświęcimskich uznać za sku...eli. Nie ma znaczenie, że być może sama nie byłabym lepszym, że łatwo zarządza się taką chmarą ludzi jedynie w podręcznikowych teoriach, że ekstremalnie ciężko jest robić to w humanitarny sposób, żeby wszyscy byli zadowoleni, że mało kto ma ku temu predyspozycje, że w dodatku ci ludzie nie byli wcześniej odpowiednio przeszkoleni. Historia też nie dostrzegła tych okoliczności łagodzących i uznała tych wszystkich komendantów i kapiszonów za zbrodniarzy.
                                  • przeciezwiadomo Re: jutro sekcja 13.06.14, 11:12
                                    Za to porównanie powinnaś dostać stałego bana na forum.

                                    > two. Analogicznie nie trzeba być komendantem obozu koncentracyjnego, żeby tych
                                    > oświęcimskich uznać za sku...eli. Nie ma znaczenie, że być może sama nie byłaby
                                    > m lepszym, że łatwo zarządza się taką chmarą ludzi jedynie w podręcznikowych te
                                    > oriach, że ekstremalnie ciężko jest robić to w humanitarny sposób, żeby wszyscy
                                    > byli zadowoleni, że mało kto ma ku temu predyspozycje, że w dodatku ci ludzie
                                    > nie byli wcześniej odpowiednio przeszkoleni. Historia też nie dostrzegła tych o
                                    > koliczności łagodzących i uznała tych wszystkich komendantów i kapiszonów za zb
                                    > rodniarzy.

                                    • berta-death Re: jutro sekcja 13.06.14, 11:20
                                      Mamy demokrację, czyli skoro jednych można oceniać, to innych też. Różnica polega tylko na tym, że na ocenianie jednych jest przyzwolenie społeczne a na innych nie ma. Nie mniej jednak jest to kwestia umowna.
                                    • leptosom Re: jutro sekcja 13.06.14, 13:02
                                      wyjątkowo nudna jesteś. zmień znowu nicka.
                                  • mendigo Re: jutro sekcja 13.06.14, 11:31
                                    Bertuś, nie uznałaś po prostu, że nie każdy się nadaje do rodzicielstwa, bo z tym pierwsza się zgodzę, tylko zbudowałaś całą pseudoteorię o współczesnym rodzicielstwie jako odhumanizowanej relacji przedmiot-konsument i przypisałaś ją niemal wszystkim rodzicom.

                                    Co zaś się tyczy komendantów obozów śmierci, to poddano ich karom nie dlatego, że niewydolnie zarządzali podległymi sobie jednostkami, ale dlatego że realizowali rozkazy całkowicie sprzeczne z jakimikolwiek regułami prowadzenia wojny i po prostu zbrodnicze. Oni pracowali akurat bardzo wydajnie i zgodnie z wytycznymi. Nie spodziewali się tylko kary, bo zgodnie z regułą Fuhrerprinzip (i wcześniejszymi zasadami wojskowej szkoły pruskiej) to zwierzchnik brał odpowiedzialność za wydawane przez siebie rozkazy. Pan Hoess, osobiście odpowiedzialny za zgładzenie milionów, z tego właśnie powodu nigdy nie spodziewał się żadnej kary za swoje działania. Po prostu nie przyszło mu na myśl, że ktoś go obarczy odpowiedzialnością.
                                    • przeciezwiadomo Re: jutro sekcja 13.06.14, 11:39
                                      Po co Ty jej to tłumaczysz? Jeśli była zdolna do takiego porównania, to znaczy, że wszelkie rozmowy z nią nie mają sensu. Za chwilę się dowiemy, że to dobrze, że obozy istniały, bo trzeba było oczyścić społeczeństwo. A metoda torturowania, zagazowywania ludzi i palenia ich zwłok jest humanitarna i jak najbardziej ok!
                                      • mendigo Re: jutro sekcja 13.06.14, 11:45
                                        No tłumaczę, bo mam akurat dużo pracy i bardzo zajęta jestem. Może ktoś inny zresztą skorzysta ;)
    • jan_hus_na_stosie2 nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 20:10
      Dlaczego 3 latek nie wyszedł sam z samochodu gdy zaczęło robić się gorąco w środku? Chyba nikt nie uwierzy w bajkę, że 3 letnie dziecko codziennie wożone samochodem do przedszkola nie potrafi otworzyć drzwi od wewnątrz?

      • przeciezwiadomo Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 20:15
        Ależ Ty się znasz na motoryzacji, szkoda gadać.
      • six_a Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 20:17
        dziecko się samo nie wypnie z fotelika przede wszystkim. bo gdyby się mogło wypiąć, to do dupy z takim fotelikiem. po drugie, jeśli spało, to mogło się już obudzić osłabione. to jest tak jakbyś miał gigantyczną gorączkę, spróbuj przeprowadzić w tym stanie akcję ratunkową dla siebie, zwłaszcza że masz 3 lata.
        eetam.
        • margonik Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 21:05
          Mój 3latek sam by nie wypiął sie z fotelika i nie otworzył auta. Raczej wpadłby w histerię.
          • leptosom Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 21:08
            to może warto go nauczyć tych czynności?
            • margonik Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 21:26
              Nie uważam tak, bo to by oznaczało, ze jest w stanie wypiac sie i otworzyć drzwi w czasie jazdy.
              Teraz ma 4 lata i juz potrafi sam drzwi otworzyć, ale pasów na szczęście jeszcze nie.
              • leptosom Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 22:11
                w czasie jazdy drzwi może zablokować kierowca. dziecko powinno mieć możliwość wypięcia się w sytuacji kryzysowej. w mojej rodzinie miał miejsce wypadek, w którym zginęło czworo dorosłych. Ocalało dziecko. Wyobraź sobie dziecko przypięte pasami i auto zaczynające płonąć.
                • margonik Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 12.06.14, 15:20
                  Blokadę drzwi od strony dziecka tez mozna otworzyć. Poza tym wyjście z samochodu zamkniętego od zewnątrz wymaga wlasnie zwolnienia tej samej blokady.... Nie ma możliwości, żeby dziecko umialo otworzyć drzwi na parkingu, a nie umialo w czasie jazdy. A trzylatek jest jeszcze za głupi by oceniać niebezpieczeństwo i by mozna mu w tym względzie zaufać.
                  Jakbym miała myślec o płonących samochodach, to bym chyba w ogóle dzieci nie mogła wozić ;)
                  • leptosom Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 12.06.14, 17:25
                    najlepiej nie myśleć, nie pamiętać o innych. tylko my liczymy się, tylko my jesteśmy istotni.
                  • tymon99 Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 14.06.14, 21:07
                    margonik napisała:

                    > Blokadę drzwi od strony dziecka tez mozna otworzyć.

                    można.. będąc na zewnątrz samochodu.
            • mendigo Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 21:27
              Mhm, wręczyć młoteczek do szyby i termometr z surowym przykazaniem, aby wypinał się i wychodził wyłącznie, gdy temperatura w samochodzie przekroczy 38 stopni...

              Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
              • leptosom Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 22:12
                b. wąsko myślisz...
                • mendigo Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 22:19
                  Ale za to racjonalnie.
                • nstemi Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 22:38
                  3letnie dziecko nie ma szans wypiąć się z fotelika. Cała zabawa z fotelikami ma za zadanie ochronić dzieci, tak żeby przy zderzeniu nie szukać ich z przodu samochodu po locie przez przednią szybę. Między innymi, bo chodzi też o inne sprawy. Ale starsze dziecko sobie spoko poradzi, 3 latek i młodsze dzieci (wozi się przecież też niemowlęta)-zapomnij. Niestety nie da się tak, żeby w każdej sytuacji wszystko było idealnie. Są sytuacje, że i dorosły nie jest w stanie się wydostać z samochodu.
        • liisa.valo Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 23:13
          Moja dwuletnia chrześnica nauczyła się wypinać sama z fotelika.
      • alpepe Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 21:38
        no to ci coś dziwnego napiszę, w moim aucie, jak kluczyk jest wyjęty, a auto zamknięte zamkiem centralnym na zewnątrz, to niestety nie ma z tyłu możliwości wyjścia z auta.
      • nstemi Bo to jest oczywiste 11.06.14, 21:49
        Trzyletnie dziecko nie jest w stanie wypiąć się samo z fotelika, w którym jest wożone. Nie sięgnie i zwyczajnie na ogól nie wie jak to zrobić. To nie jest mały dorosły, taki maluch nie jest tak sprawny manualnie i intelektualnie jak na przykład 6latek, który wypnie się bez problemu.
        Po drugie są samochody, w których po zamknięciu z zewnątrz nie da się otworzyć drzwi. Są też takie, w których można zablokować tylne drzwi (żeby dziecko ich nie otworzyło w czasie jazdy).
      • triss_merigold6 Re: nikt nie zadał oczywistego pytania 11.06.14, 22:53
        Bo trzyletnie dziecko nie wypnie się z fotelika.
    • nstemi Ja widać można 11.06.14, 21:41
      Nie wiem, jak to jest możliwe, ale czytałam o identycznej sytuacji kilka lat temu. Rzecz nie miała miejsca w Polsce, ale schemat był ten sam. Tata zapomniał, że ma dziecko w samochodzie i poszedł do pracy.
      Nawiasem mówiąc, ze dwa lata temu sama byłam świadkiem (i w gruncie rzeczy uczestnikiem) podobnej sytuacji. Środek lata, żar się lał z nieba, parking przed jednym z warszawskich Decathlonów. Wsiadałam do swojego samochodu i jakimś szczęśliwym trafem zarejestrowałam, że w samochodzie obok, w foteliku jest małe, śpiące dziecko. samochód zamknięty, żywego ducha w okolicy. W pierwszym momencie myślałam, że ktoś zostawił dużą lalkę w samochodzie, nie mogłam uwierzyć, że jakiś debil zostawił w taki skwar dziecko zamknięte w metalowej puszce. A jednak.
      • margonik Re: Ja widać można 12.06.14, 15:24
        I co zrobiłaś?
        • mmagi Re: Ja widać można 12.06.14, 15:41
          wczoraj policja mówiła,żeby wywalić szybę
          i próbować ratować dziecko........ psa
        • nstemi Re: Ja widać można 12.06.14, 21:40
          Poleciałam do ochroniarzy w sklepie i powiedziałam co i jak. Z dodatkową informacją, ze jeśli natychmiast nie pojawią się opiekunowie to wzywam policję i rozwalam szybę. Nawet nie skończyłam gadać, gdy ogłoszono w sklepie prośbę o natychmiastowe stawienie się osób z samochodu x z rejestracją y. I zaraz byli rodzice, oczywiście wk..wieni. No, zostawili dziecko w samochodzie, bo spało i nie chcieli budzić.
          • margonik Re: Ja widać można 13.06.14, 01:49
            > , oczywiście wk..wieni. No, zostawili dziecko w samochodzie, bo spało i nie chcieli budzić

            Boże, skąd sie tacy ludzie biorą....
    • czoklitka Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 22:04
      >no własnie ,jak można zapomnieć,że ma sie w aucie 3 letnią dziewczynkę
      >,pójść do pracy i zostawic ją na 8 godzin w samochodzie?
      >Tatuś zapomniał ją zawieść do przedszkola:/

      Może po drodze dostał jakiś telefon z firmy, zestresował się i zapomniał.
      Swoją droga, jak można tyle o tym trąbić.
      • nstemi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 22:39
        Ano, może dlatego że trzyletnie dziecko dosłownie ugotowało się w samochodzie, bo tatuś się zagapił, zestresował czy coś.

        czoklitka napisała:

        > >no własnie ,jak można zapomnieć,że ma sie w aucie 3 letnią dziewczynkę
        > >,pójść do pracy i zostawic ją na 8 godzin w samochodzie?
        > >Tatuś zapomniał ją zawieść do przedszkola:/
        >
        > Może po drodze dostał jakiś telefon z firmy, zestresował się i zapomniał.
        > Swoją droga, jak można tyle o tym trąbić.
        • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 22:45
          > czoklitka napisała:

          > >
          > > Może po drodze dostał jakiś telefon z firmy, zestresował się i zapomniał.
          > > Swoją droga, jak można tyle o tym trąbić.

          Swoją drogą, jak można napisać tak wyprany z człowieczeństwa komentarz.
        • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 23:14
          Kurde, no, jak dostanę telefon z pracy i się zestresuję, to pozabijam ludzi na drodze przy okazji i się zasłonię stresem i problemami z szefem... No, ludzie...
      • light_in_august Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 22:43
        Zawsze trąbią o czymś, co zdarza się rzadko - wbrew temu, co tu niektórzy twierdzą, takie rzeczy nie są na porządku dziennym.
        Poza tym, może i dobrze, może po usłyszeniu takich niusów jakiś kretyn pomyśli 3 razy i rozejrzy się, czy aby jednak nie zapomniał o dziecku w samochodzie.
        • nstemi Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 22:56
          Na szczęście nie są na porządku dziennym. Chociaż co z tego? to jedno wydarzenie kosztowało życie dziecka i to w męczarniach trudnych do wyobrażenia.
          • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 11.06.14, 23:01
            No tak, ale przecież "po co o tym trąbić".
            Słowo daję, dawno mnie nic tak nie zniesmaczyło, jak ten komentarz.
            • facettt mozna... 11.06.14, 23:29
              przeciezwiadomo napisała:
              > No tak, ale przecież "po co o tym trąbić".

              owszem, nie wiem. (po co)
              smutna, zyciowa sytuacja.
              i tyle.

              > Słowo daję, dawno mnie nic tak nie zniesmaczyło, jak ten komentarz.

              no to masz problem.
              w polnocnym Afganistanie wlasnie gina TYSIACE ludzi.
              • przeciezwiadomo Re: mozna... 12.06.14, 15:40
                No tak, można się było spodziewać tego typu komentarza.
            • czoklitka Re: Jak można zapommniec 20.06.14, 17:41
              przeciezwiadomo napisała:

              > No tak, ale przecież "po co o tym trąbić".
              > Słowo daję, dawno mnie nic tak nie zniesmaczyło, jak ten komentarz.

              No proszę, odezwała się członkini Świętego Oficjum Święcie Oburzonych Kwok.
              Przecieżwiadomo, może powinnaś zastanowić się, czy aby nie podchodzisz do wszystkiego zbyt emocjonalnie - albo u ciebie przeważają emocje, albo masz rzeczywiście problemy z nadinterpretacją i czytaniem bez zrozumienia. Nie wiem...

              • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 20.06.14, 18:54
                Taaa, oczywiście. Napisz kompletną głupotę, a potem, gdy ktoś zareaguje jak normalny człowiek zarzuć mu "emocje". Trollerskie postępowanie.
                • czoklitka Re: Jak można zapommniec 20.06.14, 19:20
                  >Napisz kompletną głupotę,

                  Swoją droga, jak można tyle o tym trąbić.

                  To ma być ta głupota?

                  >a potem, gdy ktoś zareaguje
                  >jak normalny człowiek zarzuć mu "emocje". Trollerskie postępowanie.

                  Zarzut odczłowieczenia, przeinterpretowywanie - No tak, ale przecież "po co o tym trąbić". z pewnością może być reakcją niejednego normalnego człowieka. Jednak 'normalność" nie wyklucza głupoty, więc nie myl pojęć.
                  • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 20.06.14, 19:24
                    Wiesz co, rozmowa człowieka z fembotem (istotą ludzkopodobną) jest raczej bezsensem, więc nie będę kontynuować.
                    • czoklitka Re: Jak można zapommniec 20.06.14, 19:43
                      www.spidersweb.pl/2014/06/test-turinga-zdany.html
                      Ja byłam pierwsza i nie chwalę się. :>
    • jan_hus_na_stosie2 kolejny idiota 12.06.14, 05:23
      wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/gdynia-mali-chlopcy-zamknieci-w-samochodzie-na-parkingu/hkkzt
      skąd się oni biorą?

      • berta-death Re: kolejny idiota 12.06.14, 14:06
        > skąd się oni biorą?

        Sami się rodzą. Jak się czyta takie rzeczy, to można dojść do wniosku, że zjawisko religii i związanych z nimi wszelkich guseł i zabobonów, wcale nie jest takie bezsensowne. Można ludziom jak mantrę tłuc do głów różne mądrości życiowe, można niezliczone argumenty podawać a i tak wszystko na nic. Nie załapią, że nie można dzieci samych nigdzie zostawiać ani tym bardziej dlaczego. Zrobią swoje. Ale wystarczy puścić w obieg urban legend jak to ciemne wołgi porywają dzieci zostawione w zaparkowanych samochodach, żeby każdy jeden zaczął dzieciaka pilnować.
        Najwyraźniej homo sapiens ma w sobie coś, co powoduje, że racjonalne argumenty do niego nie przemawiają, ale wystarczy mu szytych grubymi nićmi absurdów nagadać, żeby te do niego przemówiły. I zapewne już pierwsze hominidy zauważyły tę zależność i nie mając innego wyjścia, musiały wymyślić religię, żeby jakoś tą bandą półgłówków zarządzać. Inaczej by wszyscy wyginęli już w pierwszym pokoleniu a tak dało się nawet cywilizację zbudować.
        • mmagi Re: kolejny idiota 12.06.14, 15:47
          za moich czasów była czarna łapa,oj trzymaliśmy sie swojego podwórka jak nigdy,nie było mowy o rozmowie z kimś obcym,potem była czarna wołga:)
          • stokrotka_a Re: kolejny idiota 12.06.14, 15:52
            mmagi napisała:

            > za moich czasów była czarna łapa,oj trzymaliśmy sie swojego podwórka jak nigdy,
            > nie było mowy o rozmowie z kimś obcym,potem była czarna wołga:)

            Dzisiaj są panowie w czarnych sutannach i panie w czarnych habitach, ale wydaje się, że nie mają takiego wpływu na bezpieczeństwo dzieci jak czarna wołga.
      • mmagi Re: kolejny idiota 12.06.14, 15:31
        sami sie niestety rodzą i do tego bez braku wyobrażni:/
        • stokrotka_a Re: kolejny idiota 12.06.14, 15:36
          mmagi napisała:

          > sami sie niestety rodzą i do tego bez braku wyobrażni:/

          Skoro bez braku, to dobrze, bo najgorsze są produkty wybrakowane.
          • mmagi Re: kolejny idiota 12.06.14, 15:38
            nie no z kompletnym brakiem wyobrażni
            • stokrotka_a Re: kolejny idiota 12.06.14, 15:53
              To ja już się pogubiłam z tym "bez braku" i z "kompletnym brakiem"...
    • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 15:24
      Polecam rozsądny tekst dotyczący problemu, jeśli ktoś ma trudności ze zrozumieniem "jak można".

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16141570,_Ojciec_zostawil_dziecko_w_rozgrzanym_aucie__Mogl.html#MT
      • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 15:57
        Ja rozumiem, że można zagapić się i nie zajechać do przedszkola. Rozumiem. Ja nie rozumiem jak można nie zauważyć dziecka w aucie!

        Cytat z artykułu:
        "Zróbcie prosty eksperyment. Pewnie w wielu domach kosz na śmieci znajduje się w szafce obok zlewu. Przesuńcie kosz z jednej strony na drugą stronę szafki, a zobaczycie, ile śmieci wyląduje na starym miejscu"
        No, właśnie, zobaczymy. Nie wyobrażam sobie ciepnąć ten śmieć i nie zauważyć, że rzuciłam poza śmietnik.
        • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:06
          liisa.valo napisała:

          > Ja rozumiem, że można zagapić się i nie zajechać do przedszkola. Rozumiem. Ja n
          > ie rozumiem jak można nie zauważyć dziecka w aucie!

          Można tego nie rozumieć, ale to możliwe, choć mało prawdopodobne. Rzeczy mało prawdopodobne zdarzają się jednak, bo gdyby się nie zdarzały, to nikt nie wygrywałby w totka.

          > Cytat z artykułu:
          > "Zróbcie prosty eksperyment. Pewnie w wielu domach kosz na śmieci znajduje się
          > w szafce obok zlewu. Przesuńcie kosz z jednej strony na drugą stronę szafki, a
          > zobaczycie, ile śmieci wyląduje na starym miejscu"
          > No, właśnie, zobaczymy. Nie wyobrażam sobie ciepnąć ten śmieć i nie zauważyć, ż
          > e rzuciłam poza śmietnik.

          Jeśli chesz zobaczyć, to zrób eksperyment z kilkoma tysiącami ludzi, bo doświadczenie na jednej osobie nie jest miarodajne.
          • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:15
            stokrotka_a napisała:

            > Jeśli chesz zobaczyć, to zrób eksperyment z kilkoma tysiącami ludzi, bo doświad
            > czenie na jednej osobie nie jest miarodajne.

            Dobrze, że nie robimy doświadczeń na kilku tysiącach ludzi z dzieckiem, samochodem i upałem w roli głównej. Choć może ktoś robi, bo ostatnio następny idiota dwoje dzieci zostawił w aucie w upał. Tak, ja to nazywam idiotyzmem, bo nie pojmuję jak można takie coś tłumaczyć tym, że facet był zakręcony, zagapiony, zabiegany, przepracowany, popadł w rutynę... Nie ma usprawiedliwienia i nie ma tłumaczenia, jak można. Nie, nie można zapomnieć o dziecku na osiem godzin, zostawiając je w samochodzie. W ogóle nie można zostawiać dziecka samego w samochodzie: bo może to auto ktoś ukraść, bo może ktoś w nie uderzyć, bo dziecko się może zadławić... może się zdarzyć milion rzeczy. I nie można tego zapomnienia porównać do wyrzucania śmieci czy pochrzanienia dni tygodnia.

            Onet opublikował dzisiaj poradę, wedle której żeby nie zapomnieć o dziecku w aucie, należy obok dziecięcego fotelika kłaść coś, bez czego nie możemy wysiąść: torbę, dokumenty, telefon... Czujesz absurd? Żeby nie zapomnieć dziecka połóż obok niego telefon? Czy wszyscy są już naprawdę tak odmóżdżeni?
            • six_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:21
              to nie jest kwestia "odmóżdżenia", tylko tego, że mózgowi, pamięci oraz zmysłom nie należy ufać w stu procentach. ponieważ bywają zawodne. dokładnie o tym mówi przypadek z koszem na śmieci.
              • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:39
                Z tym się akurat zgodzę, nie należy ufać sobie i swojej kondycji psychicznej w stu procentach, bo się można nieźle przejechać.
                Na przykład wszelkie choroby, które mają coś wspólnego z mózgiem i pamięcią nigdy przecież nie przychodzą na człowieka, obwieszczając na przykład "jestem Alzheimer/schizofrenia itd. i oto nadchodzę". Zwykle to się okazuje nagle, a wcześniej taka osoba mogła uchodzić za niezawodną w swoim otoczeniu.
                Tu najwyraźniej mamy do czynienia z poważnym problemem z psychiką, skoro facet był w takim stanie, że nie został aresztowany, tylko od razu znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Zdaje się, że zupelnie inaczej potraktowano radzących się znachora rodziców zmarłej dziewczynki spod Bochni, czy też matkę tego zagłodzonego Wiktorka.
              • leptosom Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:33
                i co? odchodzą od kosza widząc, że nie trafili? wiem, pewna część to zrobi. nazywam ich śmieciarze (nie uwłaczając ludziom wykonującym zawód wywózki śmieci). To oni wyrzucają śmieci przez okno samochodu, wyrzucają je w lesie, rozbijają butelki na drogach, ścieżkach i chodnikach, malują bohomazy na ścianach itd.
                • six_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 20:13
                  > To oni wyrzucają śmieci przez okno samochodu, wyrzucają je w lesie, rozbijają butelki na drogach, ścieżkach

                  nie, to nie są ci sami ludzie. nie wiem jak ty, ale ja nie patrzę, czy trafiam, bo wiem że trafiam. gdyby ktoś mi teraz ten kosz przestawił, to nadal bym trafiała, tyle że w miejsce w którym stał kiedyś kosz. nie robi to ze mnie ani trochę śmieciarza, natomiast zdecydowanie robi to ze mnie rutyniarę. co innego rutyna, a co innego trafianie do obcego kosza.

                  stąd pomysły dodawania punktów kontroli tam, gdzie rutyna może zaszkodzić tobie albo komuś, więc nie widzę nic śmiesznego w kładzeniu rzeczy obok dziecka, bo to będzie taki kolejny punkt kontrolny. po to żeby mózg ani pamięć ani zmysły znowu człowieka nie wywiodły w las. bo że wywodzą i to często, to sooooryy ale przestańcie ściemniać. wypadło mi z głowy, na śmierć zapomniałam, jak to odsetki karne, dałabym głowę, że zapłaciłam itakdalejitakdalej.
                  • light_in_august Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:04
                    > nowu człowieka nie wywiodły w las. bo że wywodzą i to często, to sooooryy ale p
                    > rzestańcie ściemniać. wypadło mi z głowy, na śmierć zapomniałam, jak to odsetk
                    > i karne, dałabym głowę, że zapłaciłam itakdalejitakdalej.

                    Wszystko może Ci wypaść z głowy, skoro tak masz z natury. Pal licho te rachunki, świat się nie zawali, jak nie zapłacisz - mając tego świadomość, możesz mieć wyje.... Ale jeśli masz opieką istotę, której życie zależy od Ciebie (dziecko, psa, babcię z alzheimerem), to musisz się jednak ogarnąć. A nie wmawiać tutaj po raz kolejny, że zapominanie o dziecku/psie/babci w samochodzie jest rzeczą najnaturalniejszą w świecie i wszystkim może się przytrafić. Jak dla kogoś to jest naturalne, to powinien szybko biec do lekarza po jakieś proszki, zanim stanie się nieszczęście.
                    • nudzimisie_strasznie Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:27
                      light_in_august napisała:

                      > A nie wmawiać tutaj p
                      > o raz kolejny, że zapominanie o dziecku/psie/babci w samochodzie jest rzeczą na
                      > jnaturalniejszą w świecie i wszystkim może się przytrafić.

                      Przeczytałam cały wątek i nikt tu niczego takiego nie udowadnia. Wszyscy wiedzą, że stała się tragedia. A to co zrobił ten ojciec było potwornie głupie i bezmyślne.
                      Wypowiadający się w tym wątku dzielą się w zupełnie innym miejscu. Jedni uważają, że za głupotę trzeba ojca ukamieniować, bo na pewno bardzo jest teraz z siebie zadowolony i sam sobie piątkę przybija, bo taki mu żart fajny wyszedł. Drudzy natomiast, mając w sercu odrobinę empatii, wiedzą, że ojciec złamał sobie i swojej rodzinie życie, zupełnie bez premedytacji, bez intencji czynienia zła. I ten ojciec będzie musiał żyć z tym i ja mu ogromnie współczuję, bo nie wyobrażam sobie takiego piętna nieść przez życie. On już ma piekło, nie trzeba mu dokładać, zwłaszcza, że życia dziecku to nie wróci. Więc to święte oburzenie tylko więcej zła na świecie tworzy, wcale niczemu dobremu nie służy.

                      A w kwestii głupstw, kiedyś w zabawie, naraziłam siostrzeńca na poważne niebezpieczeństwo. Tak, z głupoty, z bezmyślności. Szczęśliwie nic oprócz guza się nie stało, ale tylko milimetry dzieliły od tragedii. Gdyby nie uśmiech losu byłabym dziś dzieciobójczynią, potworem, złem wcielonym. Myślę, że wiele osób ma takie doświadczenia, a mając je jesteś milion razy bardziej uważna, ale też masz milion razy więcej zrozumienia dla błędów innych.

                      Gdybym miła zostawić dziecko pod opieką kogoś z forum, to wiesz, jakoś bez wahania wybrałabym kogoś z sekcji "obrońców" ojca.
                      • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 23:38
                        Nie odnoszę wrażenia, że ktoś tego człowieka potępia za gapiostwo. Raczej panuje niedowierzanie, że to zrobił z powodu jakiegoś zaćmienia umysłu. Jak faktycznie tak było, to nikt go nie potępi, tak jak nie potępia się ani babci, która z powodu alzheimera zjadła wafelek i nie zapłaciła za niego, ani kogoś kto zamiast do koszyka wsadził cukier waniliowy do kieszeni i zapomniał o nim przy kasach, ani nikogo innego kto coś z roztargnienia zrobił. Jak już to potępia się tych, którzy potem kłody pod nogi mu rzucali i całą machinę prawną przeciwko tej osobie wytaczali.
                        Cały wątek dotyczy tego, że zdarzenie jest ekstremalnie nieprawdopodobne. Podobnie nieprawdopodobne jak to, że ktoś wyrżnął młodą matkę przez łeb i ukradł jej niemowlę z wózka. Jednym słowem panuje mniejsze bądź większe przekonanie, że to było morderstwo z premedytacją, upozorowane na wypadek.
                        • nudzimisie_strasznie Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 23:43
                          Chory człowieku, tylko Ty i podobne Tobie stwory tak myślą. Czyli absolutny margines tego wątku i tego forum.
                      • light_in_august Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 23:41
                        > Wypowiadający się w tym wątku dzielą się w zupełnie innym miejscu. Jedni uważaj
                        > ą, że za głupotę trzeba ojca ukamieniować, bo na pewno bardzo jest teraz z sieb
                        > ie zadowolony i sam sobie piątkę przybija, bo taki mu żart fajny wyszedł. Drudz
                        > y natomiast, mając w sercu odrobinę empatii, wiedzą, że ojciec złamał sobie i s
                        > wojej rodzinie życie, zupełnie bez premedytacji, bez intencji czynienia zła

                        A gdzie w takim razie plasuję się ja ze swoim zdaniem, że ojciec zachował się bezmyślnie, nie chcę go ukamieniować, nie przypisuję mu umyślności, a jednocześnie nie mogę zdobyć się na współczucie dla niego, tylko raczej dla matki, która przez głupotę najbliższej osoby straciła dziecko?

                        Po prostu uważam, że nie ma wytłumaczenia dla bezmyślności. I właśnie to tłumaczenie - bo on zapomniał, bo pewnie stres w pracy, bo to, bo tamto, bo każdemu się może przytrafić, bo tragedię teraz przeżywa - najbardziej mnie boli. Dziecko straciło życie przez głupotę, matka straciła dziecko przez głupotę, a ludzie biadolą nad stanem psychicznym ojca, któremu się zapomniało...! No nie ogarniam, no... :((( Nie może się zapomnieć w takich sprawach!
                        • mendigo Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 11:50
                          Ale ogarniasz, że rozkminiając to z taką werwą ani temu ojcu, ani tej matce, ani nikomu z ich rodziny nie pomagasz, a tylko ich stygmatyzujesz? Także tę matkę, której współczujesz.

                          Słuchaj, nikt nie wie, co się naprawdę stało, i robienie z tego tematu pod debatę jest po prostu moralnie śmiedzące. Jak chcecie pogadać o zostawianiu dzieci w samochodach ogólnie - to jest OK, ale ten wątek dotyczy bardzo konkretnych ludzi, których już mniej lub bardziej otwarcie obrzucono tutaj błotem. Jeśli tak wygląda współczucie, to lepiej może się od tego współczucia powstrzymać. Myślę, że matka tego dziecka też za nie serdecznie podziękuje.
                      • liisa.valo Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 15:53
                        nudzimisie_strasznie napisała:

                        > Jedni uważaj
                        > ą, że za głupotę trzeba ojca ukamieniować, bo na pewno bardzo jest teraz z sieb
                        > ie zadowolony i sam sobie piątkę przybija, bo taki mu żart fajny wyszedł. Drudz
                        > y natomiast, mając w sercu odrobinę empatii, wiedzą, że ojciec złamał sobie i s
                        > wojej rodzinie życie, zupełnie bez premedytacji, bez intencji czynienia zła.

                        A ja ani nie chcę nikogo kamieniować, ani nie przychylam się do drugiej opinii. Ja twierdzę, że jeśli facet nie zrobił tego celowo (a nie upieram się, że to była zbrodnia na dziecku), to ma jakąś dysfunkcję psychiczną. I odnoszę to do każdego, kto zachowuje się w ten sposób. Cała sprawa jest tak potwornie absurdalna, że inaczej nie mogę tego wyjaśnić, wbrew wszystkim empatycznym ekspertom, którzy twierdzą, że to przecież normalne i każdemu może się zdarzyć. Nie, tu nie ma nic normalnego.
                        • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 17:09
                          liisa.valo napisała:

                          > nudzimisie_strasznie napisała:

                          > Nie, tu nie ma nic normalnego.

                          Normalność to pojęcie względne.
            • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:58
              Czy się to komuś podoba czy nie, dla większości współczesnych osób, dziecko to jedynie gadżet. I to w dodatku bezużyteczny. Ot można się nim od czasu do czasu pobawić, skompletować mu jakieś dodatki kolekcjonerskie i to wszystko. Część modeli jeszcze powoduje stały dopływ gotówki w postaci różnej maści zasiłków, ale samo w sobie wartości większej nie przedstawia. Co innego taki telefon, portfel czy laptop. To są cenne rzeczy, o które trzeba dbać jak o oko w głowie.
              I stąd te krucjaty na rzecz obrony czci i godności każdego, kto w jakikolwiek sposób zadziałał na szkodę dziecka. To de facto jest obrona siebie samego, bo faktycznie taki mają ludzie stosunek do swoich dzieci, że każdemu dziecku różne rzeczy mogą się przytrafić. I przytrafiają się, ale jeszcze by tego brakowało, żeby ktoś ośmielał się kamieniami rzucać w gadżetowłaściciela. Ale jak już dojdzie do jakiejś naprawdę szokującej sytuacji, w stylu, że jakiś psychol zamorduje dziecko, to każdy by pierwszy stos podpalił i każdy pierwszy szuka w tym sensacji. Na tle takich rodziców, to każdy jeden, nawet ten co zapomina zabrać dzieciaka z samochodu, jawi się jako ideał godny piedestału.
              • mendigo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:10
                Ręce opadają.
                • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:27
                  No opadają, ale zaklinanie rzeczywistości i udawanie, że rzeczy się nie mają jak się mają, nic nie da. Chyba, że ktoś lubi żyć w świecie iluzji.
              • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:33
                berta-death napisała:

                > Czy się to komuś podoba czy nie, dla większości współczesnych osób, dziecko to
                > jedynie gadżet. I to w dodatku bezużyteczny.

                Dla większości tzn. dla ilu? Dla 51 czy 90%? I skąd masz tę informację, że dla większości? Jakieś badania robiłaś?
                • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:50
                  Na mój gust, lekką ręką 99%. Taki jest współczesny status dziecka - gadżet, nic więcej. Dlatego jak wór kartofli ładuje się go co rano do samochodu i odwozi do przechowalni, czasem sobie można zapomnieć, w końcu to tylko kartofel. Nic nowego, dawniej dziecko było wołem roboczym. Rodziło się je wyłącznie po to, żeby w gospodarstwie miał kto pracować. Mało żre, dużo pracuje, szybko umiera, łatwo i tanio go zastąpić nowym, szybkie, łatwe i tanie do wytresowania. Dorosłości, kiedy to już domaga się udziału w wypracowanych zyskach, dożywa garstka. Czysty biznes.

                  W momencie kiedy maszyny zastąpiły dzieci, zaczęto ludzi masowo sterylizować. Potem ktoś wpadł na to, że na dziecku jako gadżecie można kupę kasy zarobić, więc uznano przymusowe masowe sterylizacje za niemoralne i nielegalne. Podobnie jak i na całym plebsie, który już co prawda PKB nie wyrabia, bo został zastąpiony przez maszyny, ale za to kupi każdego gadżeta jakiego mu się pod nos podsunie. Upieczono dwie pieczenie na jednym ruszcie. Najpierw zarabia się na dzieciach, które rodzice traktują jako gadżety i ciągle dokupują do nich różne dodatki a potem na dorosłych, bo jak dorosną, to same zaczynają kupować gadżety i biznes się kręci.
                  Chyba nie sądzisz, że za sprawą jakiejś tajemnej mocy, ludzkość, która od zawsze traktowała dzieci jak przedmiot użytkowy o nikłej wartości, nagle zmieniła do nich stosunek. I to w ciągu jednego pokolenia, góra dwóch.
                  • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 18:10
                    Berta, skąd bierzesz dane do swoich przedziwnych wniosków???
                    Czy Tobie ktoś płaci za produkowanie na forum oderwanych opinii, jednej dziwniejszej od drugiej???
                    • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 19:18
                      Z doniesień historycznych?

                      Opinia nie jest oderwana od tematyki wątku, bo ludzie zaczęli się bulwersować, tym, że wzbudza to wydarzenie chorą sensację, inni tym, że inni się gorszą postępowaniem tego gościa albo gorszą się jego obroną. Jeszcze inni, że to chore, że ludziom sugeruje się zostawiać ważne rzeczy obok dziecka, żeby o dziecku nie zapomnieć. Inni uważają, że chorym jest uważanie, że to chore. No jak to na forum dyskusyjnym. Moja wypowiedź dotyczyła próby wyjaśnienia tego zjawiska. Nie można być naiwnym i wierzyć, że cała ludzkość to prodzieciowe high life a olewanie dzieci to marginalne zjawisko związane z najgorszą patologią społeczną, taką co to z ciągów alkoholowych nie wychodzi.
                      • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 19:34
                        Zalinkuj te 'doniesienia historyczne', proszę. Mówmy o konkretach.

                        Twój problem berta polega na tym, że dostrzegasz wyłącznie skrajne możliwości. A prawda jest taka, że społeczeństwo jest raczej w większej części mainstreamowe - ani patologiczno-alkoholowe, ani prodzieciowe hajlajf jak to byłaś uprzejma określić. Ludzie w większości są zwyczajni i to zwyczajnemu facetowi najprawdopodobniej zdarzył się ten tragiczny wypadek.
                        Mam na co dzień do czynienia z wieloma rodzicami dzieci w wieku różnym, od najmłodszych, do nastolatków, i nie uważam, by większość z nich traktowała swoje dzieci jak gadżety. A sądząc z tego, ile osób walczy z niepłodnością, walczy o to, żeby mieć dzieci (sama znam takie przypadki), to powiedziałabym, że jednak społeczeństwo skłania się bardziej w stronę prodzieciowego. Z moich obserwacji wynika, że raczej większość ma świra na punkcie swoich dzieci.
                        Możesz o sobie powiedzieć to samo, berta? Że godzinami, dzień w dzień od lat przebywasz w takim towarzystwie, obserwujesz i rozmawiasz z rodzicami dzieci? Że masz takich znajomych w dużej ilości?
                        • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 20:02
                          Gadżet to przedmiot bardzo pożądany. Ludzie zrobią wszystko, żeby go mieć. To przez ograniczoną do nich dostępność komuna upadła. Ludziom nie brakowało mieszkań, leków, jedzenia, pracy, edukacji, odzieży, wypoczynku, rozrywki, ani niczego innego. Byli sfrustrowani, bo nie mogli sobie pozwolić na zakup kolorowych duperelków jakie widzieli w hipermarketach jak w ramach emigracji zarobkowej azbest zrywali, witrynach pewexów jak przebywali w kraju czy paczkach od wujka z Ameryki.
                          I z dziećmi jest tak samo, są modnym gadżetem, który każdy chce mieć. A potem każdy chce mieć jak najwięcej dodatków do tego gadżetu, czyli gadżetów komplementarnych. A tymi dodatkami jest wszystko to, co oferuje sektor produktów i usług dla dzieci. Niekiedy atrakcyjność gadżetów komplementarnych jest tak duża, że generuje popyt na gadżet główny, żeby tylko mieć pretekst, żeby sobie coś takiego kupić.

                          I nie muszę przebywać bezpośrednio z dzieciatymi, żeby to wiedzieć. Wystarczy, że bywam po drugiej stronie barykady, czyli z tymi, którzy te gadżety wszelakie ludziom wciskają.
                          • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 20:09
                            Wiesz co, ręce opadają, po raz kolejny zresztą...
                          • grassant [...] 12.06.14, 21:56
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • simply_z Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 21:57
                            opowiadasz bzdury ,dobrze wiesz,że dzieci są przedłużeniem gatunku i łączy je z rodzicami mocna więź,również emocjonalna,jakim więc cudem mogą być traktowane jak gadżet?
                            a co z matkami,które byłyby gotowe zginąć za swoje dziecko?
                            • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:26
                              Rozmowa z bertą nie ma sensu - to jest osoba, która najwyraźniej na niczym się nie zna, ale zawsze będzie uparcie twierdzić swoje; w temacie pedofilii twierdziła uparcie, że trzynastolatki mają w pełni uświadomione potrzeby seksualne i stosunek osoby pełnoletniej z nimi przestępstwem nie jest, teraz bredzi na temat rodzicielstwa i jego rzeczywistej istoty. Nie warto się denerwować, to trzeba po prostu ominąć. Ja po raz kolejny próbowałam dyskutować, ale to jest spółdzielnia pracy "Daremny Trud".
                              • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:41
                                Całe wieki dorosłość kobiet wyznaczała ich biologia. Skoro matka natura sprawiła, że dziewczyna jest płodna, to znaczy, że jest zdolna do kierowania swoją seksualnością. Ciekawe kto przez te 200tys lat pilnował panien i lecących na nie samców, żeby się nie bzykali. To dopiero w czasach rolnictwa ludzie jakieś tabu seksualne wymyślili i narzucili kobietom przymus wstrzemięźliwości. Co nie zmienia faktu, że wyłącznie oficjalnie, bo nieoficjalnie odkąd młodzież zaczynała czuć wolę bożą, to sobie nie żałowali i nikt ich nie był w stanie powstrzymać. Co najwyżej rutę siały panny, albo inne zioła. Do tego jeszcze te zakazy dotyczyły wyłącznie określonych warstw społecznych, czyli głównie XIX-wiecznej nowopowstałej klasy średniej. Wszyscy inni seks traktowali jak zwykłą potrzebę fizjologiczną. Wystarczy sobie poczytać kroniki niejakiej Anny Komneny. 13-letnia nimfomanka i jeszcze nikogo z jej współczesnych jej zachowanie nie dziwiło. Znaczy musiało być czymś powszechnym a nie bulwersującym wyjątkiem.

                                Nawet dzisiaj nikt nie zabrania się 13-latkom bzykać, pod warunkiem, że bzykają się ze swoimi rówieśnikami. Nie widzisz tutaj żadnego absurdu, że zgodnie z prawem uważa się, że 13-latek ma prawo odczuwać i realizować potrzeby seksualne i jest w stanie wyrazić na to świadomą zgodę jak chce to zrobić ze swoim rówieśnikiem. I zgodnie z tym samym prawem 13-latek nie odczuwa potrzeb seksualnych, nie ma prawa ani chęci ich realizować, jak chce to zrobić z kimś starszym. To co, małpiego rozumu dostaje i dziecinnieje na widok osoby dorosłej a szarych komórek w mityczny sposób mu przybywa jak jest w towarzystwie rówieśnika?
                              • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 08:51
                                przeciezwiadomo napisała:

                                > Rozmowa z bertą nie ma sensu - to jest osoba, która najwyraźniej na niczym się
                                > nie zna, ale zawsze będzie uparcie twierdzić swoje;

                                Już dawno napisałam, że berta żyje w bardzo szczególnym matrixie. Wszelkie próby wyciągnięcia jej do świata rzeczywistego są skazane na porażkę.
                            • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:27
                              I ta mityczna więź powodowała, że przez całe wieki średnia śmiertelność wśród dzieci poniżej 14rż wynosiła, bagatela 56% i dotyczyła przede wszystkim niemowląt. A to średnia nic nie mówiąca, bo były środowiska, gdzie ta śmiertelność wynosiła powyżej 90%.
                              Dzieci masowo porzucano w rynsztokach, oddawano mamkom (mamka służyła do pozbycia się dziecka, nie do jego wykarmienia) albo płacono akuszerkom, żeby te pozbyły się noworodka. Masowo oddawano do sierocińców, gdzie tajemnicą policzynela było to, że traktują dzieci tak, że te od siostry Bernadetty to jak w raju żyły. Prawie wszyscy podopieczni tych placówek umierali. Bogatsze kobiety powierzały dzieci niańkom, o których zachowaniu w stosunku do dzieci do dziś krążą różne opowieści. Najczęściej niepochlebne a w każdej plotce jest coś z prawdy. Zresztą wystarczy sobie zerknąć do dawnych podręczników o wychowaniu dzieci. Z sufitu się nie wzięły, skoro była podaż, musiał być i popyt na takie treści. Podobne opinie krążą o internatach do których masowo bogatsi oddawali dzieci, tak jak biedota do sierocińców.
                              Ta sama mityczna więź powodowała, że bez mrugnięcia okiem aranżowano małżeństwa kontraktowe i z pełną świadomością wydawano córki za psychopatów. Myślisz, że żony takiego Henryka VIII to nie miały swoich rodziców, rodzeństwa i dalszych rodzin, że oni nie wiedzieli na jaki los córki skazują? Sytuacja nie dotyczyła jedynie najbogatszych, biedni też żenili się z rozsądku a o wyborze kandydata na zięcia czy synową decydowała jego bądź jej zamożność. Nikogo nie obchodziło to, że jest psycholem i wcześniej zatłukł już jakąś żonę.

                              Ta sama więź nakazywała sprzedawać córki do burdeli a dzieci płci obojga do niewoli. To ona pchała do wysyłania 10-latków do morderczych prac w fabrykach, nie na rzecz tego dziecka, tylko na rzecz jego rodziców, bo to oni zabierali całą wypłatę. I średnio się tym przejmowali, że większość dzieci umiera w tych fabrykach i kopalniach, zwłaszcza jak jest niedożywiona. I to nie były pojedyncze przypadki, tylko chleb powszedni przeciętnego XIX-wiecznego dziecka.

                              Nikt też nie miał żadnych wyrzutów sumienia ani depresji z tego powodu.

                              W związku z powyższym, status gadżetu, jaki dziecko nabyło, to wyjątkowe osiągnięcie cywilizacyjne i humanistyczne 2 połowy XX wieku.
                              • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:34
                                berta-death napisała:

                                > I ta mityczna więź powodowała, że przez całe wieki średnia śmiertelność wśród d
                                > zieci poniżej 14rż wynosiła, bagatela 56% i dotyczyła przede wszystkim niemowlą
                                > t. A to średnia nic nie mówiąca, bo były środowiska, gdzie ta śmiertelność wyno
                                > siła powyżej 90%.

                                Z powodu braku higieny! Z powodu braku szczepień na choroby wieku dziecięcego, często śmiertelne (odra, krup, itd.), z powodu epidemii trawiących całe społeczeństwo! Z powodu braku wiedzy o mikrobach nawet wśród lekarzy, którzy do położnic wracali z prosektorium, nie umywszy rąk i nie odkaziwszy się należycie! Berta, to jest podstawowa wiedza ogólna o świecie, przestań już się kompromitować!

                                > Dzieci masowo porzucano w rynsztokach, oddawano mamkom (mamka służyła do pozbyc
                                > ia się dziecka, nie do jego wykarmienia) albo płacono akuszerkom, żeby te pozby
                                > ły się noworodka. Masowo oddawano do sierocińców, gdzie tajemnicą policzynela b
                                > yło to, że traktują dzieci tak, że te od siostry Bernadetty to jak w raju żyły.
                                > Prawie wszyscy podopieczni tych placówek umierali. Bogatsze kobiety powierzały
                                > dzieci niańkom, o których zachowaniu w stosunku do dzieci do dziś krążą różne
                                > opowieści. Najczęściej niepochlebne a w każdej plotce jest coś z prawdy. Zreszt
                                > ą wystarczy sobie zerknąć do dawnych podręczników o wychowaniu dzieci. Z sufitu
                                > się nie wzięły, skoro była podaż, musiał być i popyt na takie treści. Podobne
                                > opinie krążą o internatach do których masowo bogatsi oddawali dzieci, tak jak b
                                > iedota do sierocińców.

                                Zdaje się, że jedyną książką jaką w życiu przeczytałaś, było "Pachnidło"...

                                > Ta sama mityczna więź powodowała, że bez mrugnięcia okiem aranżowano małżeństwa
                                > kontraktowe i z pełną świadomością wydawano córki za psychopatów. Myślisz, że
                                > żony takiego Henryka VIII to nie miały swoich rodziców, rodzeństwa i dalszych r
                                > odzin, że oni nie wiedzieli na jaki los córki skazują? Sytuacja nie dotyczyła j
                                > edynie najbogatszych, biedni też żenili się z rozsądku a o wyborze kandydata na
                                > zięcia czy synową decydowała jego bądź jej zamożność. Nikogo nie obchodziło to
                                > , że jest psycholem i wcześniej zatłukł już jakąś żonę.
                                >
                                > Ta sama więź nakazywała sprzedawać córki do burdeli a dzieci płci obojga do nie
                                > woli. To ona pchała do wysyłania 10-latków do morderczych prac w fabrykach, nie
                                > na rzecz tego dziecka, tylko na rzecz jego rodziców, bo to oni zabierali całą
                                > wypłatę. I średnio się tym przejmowali, że większość dzieci umiera w tych fabry
                                > kach i kopalniach, zwłaszcza jak jest niedożywiona. I to nie były pojedyncze pr
                                > zypadki, tylko chleb powszedni przeciętnego XIX-wiecznego dziecka.

                                Owszem, dzieci pracowały często w kopalniach i przy innych ciężkich pracach, bo współcześnie obowiązujący stosunek do dzieci, współczesna pedagogika dopiero raczkowała. Jej początki to mniej więcej lata 1780-1800.

                                >
                                > W związku z powyższym, status gadżetu, jaki dziecko nabyło, to wyjątkowe osiągn
                                > ięcie cywilizacyjne i humanistyczne 2 połowy XX wieku.

                                Nie gadżetu berta, nie gadżetu, tylko ukochanego członka rodziny. Nie chcę być złośliwa, ale Ty chyba po prostu nie zaznałaś miłości rodzicielskiej, skoro do Ciebie nie trafia, że takie zjawisko istnieje i jest jak najbardziej dominującym stosunkiem do dzieci, przynajmniej w świecie cywilizowanym.
                                • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:52
                                  Nie czytałam pachnidła i nie z braku higieny masowo umierały ani nie z powodu epidemii. Te się stosunkowo rzadko zdarzały i co za tym idzie rzadko były przyczyną aż tak wysokiej śmiertelności. Większość umierała, bo matki nie wyskrobały się zawczasu, albo nie popiły sobie za jeszcze wcześniejszego czasu odpowiednich ziół. Umierały z niedożywienia i ogólnego zaniedbania, bo nikt ich nie chciał, więc nikt o nie nie dbał a z różnych powodów akuszerka ich nie uśmierciła tuż po urodzeniu. Te które były przeznaczone do życia, umierały rzadko. Owszem z powodu różnych chorób, na które nie znano leków i szczepień umierały częściej niż współczesne, ale nie jakoś znacznie częściej.
                                  I nie trzeba wiedzy ze współczesnej pedagogiki, żeby wiedzieć, że skatowane dziecko może umrzeć, podobnie jak i przepracowane, wychłodzone i niedożywione. Nawet jak ktoś jest upośledzony i nie umie pokojarzyć faktów, to ta rzekoma mityczna więź powinna go powstrzymać przed krzywdzeniem potomka. A nie powstrzymywała bo jej nie było a potomek był zwykłym inwentarzem. I to jeszcze tanim w nabyciu i utrzymaniu, więc niewartym zawracania sobie nim głowy.
                                  • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 22:56
                                    Wiesz co, mnie się już nie chce z Tobą dyskutować. Nie dlatego, że nie mam argumentów, ale mam wrażenie, że rozmawiam z osobą po lobotomii albo z kosmitą. Nie dogadamy się, bo mówimy różnymi językami.
                                    BTW ciekawe, że odklejona od rzeczywistości na tym forum jesteś tylko Ty. Każdy tutaj to potwierdza. Ale oczywiście, wszyscy mylimy się jak jeden mąż, Ty jedna znasz objawioną prawdę.
                                    Tylko, że to jest gó...ralska prawda.
                                    • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 23:12
                                      To może poczytaj jakieś opracowania historyczne o demografii i gospodarce dawnych epok. O macierzyństwie bez lukru też, np Historię miłości macierzyńskiej.
                                • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 08:55
                                  przeciezwiadomo napisała:

                                  > Berta, to jest podstawowa wiedza ogólna o świecie, przestań już się kompromi
                                  > tować!

                                  Daremny trud - to chyba ty napisałaś. Nie próbuj robić za Syzyfa wtaczającego osobę niereformowalną na wzgórze wiedzy i rozsądku. ;-)
                                  • przeciezwiadomo Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 10:48
                                    Już się poddałam :)
                                • naplaze Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 09:07
                                  historia.newsweek.pl/seks-na-wsi-panszczyznianej-newsweek-pl,artykuly,285221,1,2.html
                                  >
                                  TOMASZ WIŚLICZ: Stosowano również środki i metody poronne, ale moim zdaniem najskuteczniejszym środkiem redukcji liczby potomstwa na wsi było dzieciobójstwo. Przyjmuje się, że okres pomiędzy kolejnymi porodami wynosił mniej więcej trzy lata. Więc jeśli kobieta wychodziła za mąż w wieku 20 lat, to mogła urodzić siedmioro-ośmioro dzieci. Tymczasem model chłopskiej rodziny przed zaborami to 2+2 czy 2+3. Jeżeli nie istniała skuteczna antykoncepcja, to co działo się z resztą dzieci?
                                  >
                                  NEWSWEEK HISTORIA: Każda kobieta zabijała troje-czworo dzieci?

                                  TOMASZ WIŚLICZ: Oczywiście, że nie. Głównie to rezultat wysokiej śmiertelności dzieci i niemowląt. Kobiety rodziły w gronie innych matek, babek, położnych... Jeżeli obecne przy porodzie zgodnie uznawały, że rodziny nie stać na utrzymanie kolejnego dziecka albo ma ono małe szanse na przeżycie, doprowadzały do jego śmierci. Nie dokonywano zabójstwa, raczej zaniedbania. Nikt nie zgłaszał tego jako przestępstwa, bo poniekąd cała wieś brała za to odpowiedzialność.

                                  >przeciezwiadomo napisała:
                                  Bert
                                  > a, to jest podstawowa wiedza ogólna o świecie, przestań już się kompromi
                                  > tować!
                                  • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 10:07
                                    naplaze napisał:

                                    > TOMASZ WIŚLICZ: Stosowano również środki i metody poronne, ale moim zdaniem naj
                                    > skuteczniejszym środkiem redukcji liczby potomstwa na wsi było dzieciobójstwo.

                                    "Moim zdaniem" to kluczowy zwrot. To tylko opinia niepoparta dowodami.
                  • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 13.06.14, 08:46
                    berta-death napisała:

                    > Na mój gust, lekką ręką 99%.

                    A na mój gust 1%. O gustach się nie dyskutuje, więc moja opinia jest rónoważna twojej. ;-)

                    > Taki jest współczesny status dziecka - gadżet, nic więcej.

                    Jeśli to tez jest "na twój gust", to nie ma o czym dyskutować. ;-)

                    > W momencie kiedy maszyny zastąpiły dzieci, zaczęto ludzi masowo sterylizować.

                    A to z jakiejś powieści s-f? ;-)
            • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:15
              liisa.valo napisała:

              > Dobrze, że nie robimy doświadczeń na kilku tysiącach ludzi z dzieckiem, samocho
              > dem i upałem w roli głównej. Choć może ktoś robi, bo ostatnio następny idiota d
              > woje dzieci zostawił w aucie w upał.

              No właśnie, takich eksperymentów są miliony i niestety niektóre kończą się tragicznie.

              > Tak, ja to nazywam idiotyzmem, bo nie pojm
              > uję jak można takie coś tłumaczyć tym, że facet był zakręcony, zagapiony, zabie
              > gany, przepracowany, popadł w rutynę...

              Możesz nazywać to, jak chcesz, ale nie zlikwidujesz w ten sposób tego zjawiska.

              > Nie ma usprawiedliwienia i nie ma tłuma
              > czenia, jak można. Nie, nie można zapomnieć o dziecku na osiem godzin, zostawia
              > jąc je w samochodzie. W ogóle nie można zostawiać dziecka samego w samochodzie:
              > bo może to auto ktoś ukraść, bo może ktoś w nie uderzyć, bo dziecko się może z
              > adławić... może się zdarzyć milion rzeczy.

              Nie można w sensie "nie wolno", ale można w sensie prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia. Święte oburzenie nie zmieni rzeczywistości.

              > I nie można tego zapomnienia porówna
              > ć do wyrzucania śmieci czy pochrzanienia dni tygodnia.

              A kto porównuje? To tylko inny przykład zapominania i konsekwencji rutynowych zachowań(niedrastyczny i nie tak skrajny).

              > Czy wszyscy są już naprawdę tak odmóżdżeni?

              Zapewne nie wszyscy, ale przypadki chodzą po ludziach. Jeszcze raz powtórzę - świętę oburzenie nie pomoże.
              • light_in_august Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:38
                > Zapewne nie wszyscy, ale przypadki chodzą po ludziach

                Przypadek to jest zdarzenie losowe, na które nie mamy wpływu. Gapiostwo, roztargnienie i zapominalstwo to nie są przypadki, tylko konsekwencja braku myślenia o tym, co się robi.
                • stokrotka_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 17:48
                  light_in_august napisała:

                  > > Zapewne nie wszyscy, ale przypadki chodzą po ludziach
                  >
                  > Przypadek to jest zdarzenie losowe, na które nie mamy wpływu. Gapiostwo, roztar
                  > gnienie i zapominalstwo to nie są przypadki, tylko konsekwencja braku myślenia
                  > o tym, co się robi.

                  Pisząc, że przypadki chodzą po ludziach, odnosiłam się do "odmóżdżenia", które dotyka jednych a innych nie. Natomiast jeśli chodzi o gapiostwo czy roztargnienie to są to jakieś cechy osobnicze, które mogą prowadzić do różnych zdarzeń losowych w zależności od okoliczności (np. zagapienie się na spacerze w parku może skutkować potknieciem się o kamień i lekkim potłuczeniem, a zagapienie się podczas kierowania samochodem może skończyć się czyjąś śmiercią).
        • berta-death Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:09
          Ja nie rozumiem dlaczego takie rzeczy nie zdarzają się w zimie, ani nawet wiosną i jesienią. Pozostawione na mrozie też nie pociągnie długo, nawet niewielki wiosenny i jesienny chłód po kilku godzinach zabije, albo przynajmniej poważnie okaleczy. Też media i prokuratura zainteresowałyby się takim przypadkiem. Do tego łatwiej taką nieletnią porą o zagapienie. Dzieci zsynchronizowane z czasem słonecznym o godz 6-7 jeszcze śpią, czyli nie dość, że zachowują się jak zombie, to jeszcze naprawdę potrafią zasnąć w samochodzie i nie dawać znaku życia. Nawet rano może być ich nie słychać, jak się będą słaniać od ściany do ściany. Rodzic też ospały, bo dla niego też jest noc jeszcze i łatwiej o zagapienie i wpadnięcie w rutynę. I jeszcze ciemno i wszystkie ulice takie same, można nie zauważyć, że się odruchowo w inne miejsce pojechało. Do tego dzieciaki o tych porach roku częściej chorują, więc częściej jeździ się pustym samochodem bezpośrednio do pracy z pominięciem przedszkola, częściej też ma się ospałe dziecko pierwszy dzień po chorobie. I jeszcze na domiar złego jak jest ciemno, mokro i zimno, to człowiek myśli, żeby jak najszybciej dostać się do ciepłego budynku i mniej zawraca sobie głowę pozostawionym samochodem. Czyli prawdopodobieństwo zostawienia śpiącego dziecka na parkingu jest o wiele większe, niż latem. A z tego co mi wiadomo, nie było ani jednego takiego przypadku.
          • six_a Re: Jak można zapommniec 12.06.14, 16:18
            chłód nie jest groźny dla dziecka, bo dziecko będzie ubrane, dodatkowo nie wiem jaki musiałby mróz panować, żeby dzieciak zamarzł na śmierć w samochodzie, nawet pozostawiony na 8 godzin. przypadki zostawiania dzieci pewnie zdarzają się zapewne o każdej porze roku, tyle że latem kończą się śmiercią i są przypadkiem dla prokuratury i prasy, a nie anegdotką rodzinną.
    • grassant [...] 12.06.14, 21:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • stokrotka_a Jak można... 13.06.14, 10:13
      zagłodzić własne dziecko? Ciekawe jest, że nie znalazłam tu wątku pełnego oburzonych i niedowierzających.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16147270,TVN24_nieoficjalnie__Magda_z_Brzeznej_zmarla_w_domu.html
    • jowita771 Re: Jak można zapommniec 15.06.14, 13:21
      Można. Tak samo, jak można zapomnieć, że się jedzie wyjątkowo gdzie indziej i skręcić tam, gdzie zwykle, tak samo, jak można nie pamiętać, że się zamknęło drzwi i wracać, żeby sprawdzić. Skutki są inne, ale mechanizm ten sam, mózg się wyłączył. Jeśli uważasz, że Tobie się to na pewno nie zdarzy, to jest to tym bardziej niebezpieczne.
Pełna wersja