ingeborg
15.06.14, 00:26
Pamiętam jak onegdaj, za młodu, podróżując po Europie Zachodniej, nie mogłam się nadziwić różnicom między naszymi a ich chłopakami ze wsi. U nich młody szedł na studia rolnicze, po czym wracał, przejmował gospodarkę i zarządzał nią jak biznesem, przy czym miał czysto w hacjendzie, fajnie urządzone, było o czym z nim pogadać, książki na półkach i tak dalej. U nas te chłopaki, mimo że ponoć niedobór kobiet na wsiach, jakoś nie mogą się ogarnąć.