antominka
16.06.14, 11:12
Cały czas miałam nadzieję, że mylę się, że tak nie jest, że to jest przypadek...
Mam mniej więcej 30 lat.. i niedawno uzmysłowiłam sobie, że moja mama jest alkoholiczką. Wcześniej miałam cały czas nadzieję, że się mylę, w końcu nie chodzi zygzakiem, przepity głos zrobił jej się, bo starzeje się, a barwa głosu z wiekiem się zmienia, jej wygląd to też wynik wieku, a inni się mylą, ich podejrzenia są niedorzeczne. Teraz widzę wyraźnie, że coraz bardziej się stacza, coraz bardziej wygląda jak żulica, w domu w każdym kącie pochowane są piwa, często otwarte i mimo, że matka przy mnie nie pije, to zawsze czuć od niej zapach alkoholu i papierosów. Płakać mi się chce, że nazywam żulicą osobę, która mnie wychowała i która może ideałem nie była, ale jednak na pewno starała się najbardziej jak potrafiła.
Wkurza mnie to, szczególnie, że ona się z tym wszystkim wydaje szczęśliwa, wybiera sobie partnerów, którzy mają ewidentny problem z alkoholem i jest szczęśliwa w związku z pijakami. Z powodu związku porzuciła moją niepełnoletnia siostrę, bo uznała, że ona jej zepsuje związek, stanie w drodze do szczęścia i po tygodniu nowej znajomości porzuciła własną córkę i wprowadziła się do nowego znajomego, do innego miasta. To zaprzecza wszystkiemu, czego mnie uczyła, jak mnie wychowała.
Jak odciąć się o tego, nie chcieć kontaktów z matką, olać ją? Bo pomóc wiem, że już się nie da... Co zrobić by nie stać się taką? Chcę być dobrą mamą. Mam dwoje dzieci, a teraz myślę, że to był błąd, trzeba było dać sobie z tym spokój, bo patrząc się na swoją rodzinę pewnie też nic ze mnie nie będzie, stanę się z wiekiem badziewiem, albo zacznę pić, albo wpadnę w jakąś chorobę psychiczną. Boję się tego i nie umiem sobie z tym poradzić.