szalonalasica
17.06.14, 14:08
rozwiodlam sie jakis czas temu aczkolwiek nie moge powiedziec ze bardzo cierpialam z powodu rozpodu mego malzenstwa, agonia zwiazku trwala jakis czas wiec odejscie bylo rzecza dosc naturalna dla mnie
dosc szybko wrocilam do zycia socjalnego, zaczelam umawiac sie na randki
probowalam juz stworzyc nowy zwiazek ale szybko okazalo sie ze po poczatkowym zachwycie nie potrafie sie zaangazowac i dosc szybko sie wycofalam
ostatnio poznalam kogos interesujacego i zaczynam znow krecic sie w kolo: z jednej strony ciesze sie na spotkania z nim z drugiej mysle sobie po co komplikowac sobie zycie, bycie w pojedynke jest latwiejsze
czuje ze jest mi bardzo trudno komus zaufac i czasem mysle ze gdyby to sie udalo to potrafilabym sie zakochac
jednoczesnie nie mam potrzeby "otwarcia" sie przed druga osoba, wole byc taka zamknieta skrzyneczka ktora uchyla wieczko od czasu do czasu
moja przyjaciolka mowi ze po prostu nie spotkalam tego "jedynego"
ja jednak czuje cos zupelnie innego ze to nie lezy w osobach jakie spotykam tylko we mnie
a moze to normalne ze w wieku 30+ najpierw jest rozsadek a potem uczucie?