rozterki - bliski w domu opieki

20.06.14, 22:35
Moja koleżanka mając dość skomplikowaną sytuację rodzinną - jest jedynaczką, jej rodzice nie żyją, ona ma męża i 2 dzieci, została zmuszona oddać 88 -letnią babcię do domu opieki. Nie dawała siły się nią opiekować (pracuje), a mąż jest kierowcą, wiec często po 2-3 dni nie ma go w domu. Ma straszne wyrzuty sumienia. Ciężko mi ją pocieszyć, bo ja nigdy bym kogoś bliskiego nie oddała do takiego domu... Jednocześnie bardzo ją lubię i wiem, że już po prostu nie dawała sobie rady. Czy może któraś z Was była w takiej sytuacji, że sytuacja zmusiła ją, aby kogoś bliskiego oddać do takiego domu???
    • przeciezwiadomo Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 22:46
      Nie ma nic złego w umieszczeniu osoby niesprawnej, która w dodatku może być niebezpieczna dla siebie i/lub otoczenia w profesjonalnym domu opieki. Mało kogo stać na pielęgniarkę, która by mogła się zajmować taką osobą w domu 24 godziny na dobę.
    • maitresse.d.un.francais Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 22:55
      Ciężko mi ją pocieszyć, bo ja nigdy bym kogoś bliskiego nie oddała do takiego domu...

      Może spróbuj popracować wolontariacko z osobą z Alzheimerem albo Parkinsonem, to przemyślisz powyższy pogląd.
      • stephanie.plum Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 23:30
        88 lat obowiązkowo równa się alzheimer albo parkinson? hm, muszę poinformować o tym moich ponad dziewięćdziesięcioletnich dziadków.

        bez obrazy, ale chyba sama powinnaś, metreso, zrewidować poglądy na temat starszych osób. nie wszystkie są chore.

        i NAPRAWDĘ istnieją na tym świecie szczęściarze, którzy nigdy nikogo nie oddali do domu opieki.
        czy trzeba na nich naskakiwać?
        można oczywiście, jeśli się im zazdrości...
        • maitresse.d.un.francais A kto mówi, że obowiązkowo? 20.06.14, 23:31
          stephanie.plum napisała:

          > 88 lat obowiązkowo równa się alzheimer albo parkinson?



          ja się odniosłam do uwagi "nigdy bym nie oddała bliskiego do domu opieki"

          naskakiwać? na kogo? komu "się zazdrości"?
        • przeciezwiadomo Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 23:34
          Wiesz co, ja przyznam Ci się szczerze - TAK, zazdroszczę Ci. Zazdroszczę ponad 90-letnich dziadków, którzy są sprawni umysłowo i fizycznie. Przyjmij jednak uprzejmie do wiadomości, że to absolutnie wyjątkowy przypadek.
          Już trzecia osoba z mojej rodziny znalazła się w domu opieki, bo nie było innego wyjścia.
          Bardzo chciałabym, żeby się tak nie stało, żebym nie musiała na to patrzeć.
          Nikt tu na nikogo nie naskakuje, ale mam wrażenie, że założycielka wątku nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda rzeczywistość.
          • stephanie.plum Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 00:10
            przepraszam bardzo, ale nie pisz do mnie jak do idiotki, żebym "przyjęła uprzejmie do wiadomości" rzecz oczywistą.
            dziadków człowiek każdy ma cztery sztuki, i nie wszyscy moi byli zdrowi pod koniec życia.

            zmieniałam pieluszki. dźwigałam. czuwałam nocami.
            i uważam się za szczęściarę, właśnie dlatego, że mogę powiedzieć, że nigdy bym nie oddała nikogo do domu opieki. bo nie musiałabym. tyle w temacie.

            a jeżeli już traktujemy się jak osoby opóźnione umysłowo, to Ty z łaski swojej przyjmij do wiadomości, że są domy "opieki" w Polsce, gdzie się staruszków przywiązuje, żeby spokojnie leżeli. we własnych odchodach. może założycielka wątku zdaje sobie sprawę, że właśnie tak potrafi wyglądać rzeczywistość.
            • przeciezwiadomo Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 08:47
              Nie oddaje się krewnych byle gdzie, tylko się najpierw wszystko dokładnie sprawdza.
            • jowita771 Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 09:31
              > i uważam się za szczęściarę, właśnie dlatego, że mogę powiedzieć, że nigdy bym
              > nie oddała nikogo do domu opieki.

              Miałam sąsiadkę z takim podejściem. Mieszkała w bloku pod nami i opiekowała się matką z Alzheimerem. A tej matce zdarzało się odkręcić gaz np. I powiem Ci, że średnio mi się uśmiechało to sąsiedztwo, wolałabym, żeby sąsiadka pomyślała tez o innych a nie tylko o sobie i swoich ewentualnych wyrzutach sumienia, że mamę oddała, bo sprawa mogła zakończyć się dużo bardziej tragicznie niż zostawienie starej matki w domu opieki.
              • przeciezwiadomo Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 10:44
                Sąsiadka powinna była odciąć gaz.
                • jowita771 Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 19:14
                  Sąsiadka tam mieszkała razem z matką i korzystała z gazu również. A jak się zdarzyło, to płakała i mówiła, że zasnęła, jest zmęczona i więcej się to nie powtórzy. I że matkę oddać do domu starców niepodobna. Ona sobie popłakała, sąsiedzi byli wkurzeni i przerażeni, bo nikomu się nie uśmiechało wylecieć w powietrze, a tak się mogło skończyć.
            • default Re: rozterki - bliski w domu opieki 23.06.14, 10:28
              stephanie.plum napisała:

              > przyjmij do wiadomości, że są domy "opieki" w Polsce, gdzie się staruszków przy
              > wiązuje, żeby spokojnie leżeli. we własnych odchodach

              Tak, jasne i na pewno każdy dom jest taki, na pewno każdy oddaje swojego bliskiego do pierwszego lepszego domu, bez sprawdzenia jego standardów i na pewno po oddaniu już nigdy więcej tam nie zagląda, nie kontroluje i zupełnie się nie interesuje, co się z dziadkiem dzieje i jak mu się w tej placówce żyje.
              Nie ma to jak polecieć jakimiś ponurymi przesądami i mitami :(
    • anthonyb Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 23:10
      podobno nie warto mowic nigdy, zawsze ....
      pomiedzy teoria a praktyka jest gleboka przepasc.

      opieka nad chora czy niepelnosprawna osoba wymaga czesto stalej obecnosci , nadzoru a nawet profesjonalnej opieki (zakladanie cewnikow, kroplowek dozylnych, dozylnego podawania np srodkow znieczulajacych itp.) 24 godziny na dobe. Jedna osoba nie jest sie tym w stanie zajac jednoczesnie pracujac i prowadzac dom. niestety to niemozliwe i szczegolnie na dluga mete.

      Ja w tej chwili mam podobna sytuacje. Mieszkam za granica, moi rodzice nie zyja. mam babcie 95 lat. mieszkala do niedawna z dwoma synami alkoholikami. jeden zmarl pare dni temu, drugi pije na umor. Moi bracia mieszkaja w roznych miastach. maja rodziny, prace zawodowa. Babcie musimy umiescic w zakladzie albo pozostawic na lasce syna - pijaka.
    • berta-death Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 23:27
      Ludziom to się wydaje, że taka babcia, to jest taka babuleńka z bajek dla dzieci, która siedzi sobie na bujanym fotelu, szydełkuje, może trochę niedowidzi i niedosłyszy, pod nosem sobie snuje wspomnienia z czasów wojny a do szczęścia to jej wystarcza, że jej ktoś miskę strawy przyniesie, pomoże ubrać się i umyć a wieczorkiem zmieni z nią kilka słów, wysłucha jakiejś opowieści i pomoże się babci położyć. Tylko, że takich babć nikt nie oddaje do domów seniora.
      Te, które tam trafiają są niepełnosprawne psychicznie. Żyją w oderwaniu od rzeczywistości, są agresywne, nieobliczalne, niebezpieczne dla siebie i otoczenia. Nie można ich na chwilę z oka spuścić ani nie mogą przebywać w otoczeniu takich sprzętów jak kuchenka gazowa czy urządzenia elektryczne, bo do katastrofy dojdzie. To jest już stan, gdzie nawet leki nie pomagają. Są jak chorzy psychicznie w stanie ostrej psychozy. Nikt od rodziny nie wymaga, żeby kimś takim samodzielnie zajmowała się w domu, to dlaczego się wymaga zajmowania się seniorem z chorobą neurodegeneracyjną.
      • przeciezwiadomo Re: rozterki - bliski w domu opieki 20.06.14, 23:32
        Czasami osoba starsza zachowuje pełną sprawność umysłową, przy jednoczesnej niesprawności fizycznej (zaawansowana osteoporoza, stawy i kości w proszku). Wtedy też niestety dom opieki jest jedynym wyjściem. Taka osoba nie jest niebezpieczna ani agresywna i wszystko dobrze kojarzy, ale niestety nie potrafi nawet sama skorzystać z toalety, przygotować jedzenia itd.
        • salsadura Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 00:16
          W takim przypadku starałabym się znaleźć inne rozwiązanie, chyba że osoba potrzebująca sama chciałaby iść do domu opieki.
        • berta-death Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 00:55
          Jak ktoś zachowuje sprawność umysłową a tylko jest niesprawny fizycznie, to też zazwyczaj jest w domu. W dzisiejszych czasach nie ma problemu z tym, że w ramach ubezpieczenia ktoś przychodzi do chorego, żeby go umyć, przebrać, nakarmić, itp. Chyba, że ten ktoś wymaga specjalistycznej opieki 24h/dobę, np takiej jaka jest możliwa w hospicjum do zapewnienia. Podobnie nie ma większego problemu jak ktoś jest kompletnie odleciany, czyli gdzie go położą tam leży, wystarczy tylko się nim zaopiekować, tak jak fizycznie niesprawnym.

          Problem jest z osobami umysłowo niesprawnymi. To i cała rodzina może przy kimś takim nie wydolić. Ja w rodzinie mam ciotkę, która opowiada, że z leżącym po wylewie ojcem z alzheimerem, nie mieli tyle kłopotu, co z matką z demencją. Ojciec był niemal warzywem, więc opieka wymagała od nich jedynie sprawnej organizacji pracy a matka takie im numery odstawiała, że tylko w łeb sobie palnąć. Oni akurat nie oddali żadnego z rodziców do ośrodka, ale nie wiem czy jakby jeszcze raz mieli przejść przez coś takiego, to czy by jednak nie oddali.
          • zmieszaniec Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 23:58
            Nie wiem do końca, jak było kiedyś tzn. w czasach kiedy razem mieszkała rodzina wielopokoleniowa, z takimi właśnie skrajnymi przypadkami. Może były rzadsze, ze względu na słabszą opiekę medyczną, więc jakoś zawsze tak było że osoba wymagająca opieki pozostawała w domu (z tym że było wokół więcej osób, które opieką mogły się podzielić). Podejrzewam jednak, że nie zawsze się aż tak bardzo tymi seniorami przejmowano.

            Z takiego powiedzmy racjonalistycznego (egoistycznego) punktu widzenia zastanawia mnie dlaczego w takich sytuacjach "zdrowie" osoby wymagającej opieki zdaje się być dużo ważniejsze niż zdrowie osób, które się nią opiekują. Zamiast szukania sensownego kompromisu wybiera się rozwiązanie maksymalne dla tejże osoby (opieka + bycie cały czas wśród bliskich), mimo ogromnych kosztów zdrowotnych. Niemal jakby opiekujący chcieli sami sobie Alzheimera przyspieszyć...
            • asfo Re: rozterki - bliski w domu opieki 23.06.14, 19:42
              W dawnych czasach nie istniały metody, żeby niesprawnym starszym osobom przedłużać życie na tyle skutecznie, żeby wymagały wieloletniej, całodobowej opieki. Ktoś dostał zawału, wylewu, złamał sobie coś - i umierał od razu, albo po miesiącu.

              Rodzina rzadko stawała przed takim problemem, że albo oddamy babcię do zakładu, albo podporządkujemy całe życie tylko jej potrzebom - kosztem pracy, wychowania dzieci, małżeństwa itd.
              • zmieszaniec Re: rozterki - bliski w domu opieki 23.06.14, 21:12
                Zdaję sobie sprawę, że to niemal trywialnie oczywiste. Z jakiegoś jednak powodu tkwi w ludziach owo mocne przekonanie o tradycji opieki nad starszymi ludźmi, któremu przeciwstawiają wygodnictwo współczesnych ludzi, i jak by to byle gdzie dziadka podrzucili (tacy też są, ale wiadomo, że nie o nich w dyskusji chodzi). Tymczasem nie dość, że jest to tradycja mocno już ogołocona z kontekstu, to jeszcze mam wrażenie dokłada się do niej element "nowoczesnej" empatii, który na razie w Polsce nie jest równoważony adekwatnym do czasów rozsądkiem.

                Niestety nieraz miałam okazję zetknąć się z ludźmi, którzy "nigdy by", ale którzy wobec faktycznej sytuacji tego rodzaju, i takiej którą zająć się powinni, wynajdywali milion sposobów, żeby zwalić opiekę na kogoś innego i nie pominąć najmniejszej okazji do wytknięcia mu, co źle robi. To tacy ludzie są problemem (nie mówiąc o tych, którzy totalnie zaniedbują), a nie ktoś, kto szuka najlepszej w miarę możliwości opieki, sprawdza, odwiedza etc., a zarazem nie lekceważy moralnego obowiązku dbania o samego siebie (swoje dzieci, nienarażania życia osób postronnych etc.)
    • klamkas Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 00:09
      Ciężko mi ją pocieszyć, bo ja nigdy bym kogoś bliskiego nie oddała do takiego
      > domu.

      A miałaś kiedyś taki wybór? Wybór między samodzielną opieką/placówkową nad umierającą ukochaną babcią wymagająca non stop opieki medycznej, podawania leków p/bólowych, oczyszczania niegojących się ran po (nieudanych) operacjach usunięcia guzów nowotworowych, rehabilitacji, która przeciwdziałała bolesnym skurczom? Albo ukochanego dziadka z zaawansowanym Alzheimerem, przy którym ZAWSZE jedna osoba musiała być przytomna, bo dziadek sypiał po 2h co 2h i dla którego noc była taka jak dzień? Dziadka, który sikał do zlewu w kuchni, do niemowlęcego łóżeczka (w którym znajdowało się TWOJE niemowlę), do twojej torebki, do szafy wypełnionej czystymi ubraniami i bielizną, w przedpokoju na dywan? Dziadka, który miał taką paranoję, że wolał rozbić sobie głowę o ścianę niż wziąć tabletki, które przez 3 poprzednie lata brał 3x dziennie?
    • triismegistos Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 08:20
      Nie, nie wiesz tego. I nie dowiesz się, dopóki nie będzie ci dane opiekować się taką starszą osobą, która kompeltnie odjechała od rzeczywistości, bywa przez to groźna dla otoczenia, a dopilnowanie jest będzie wymagało zwolnienia się z pracy i pilnowania non stop.
      Ale nie przejmuj się, otoczenie oceni cię niezależnie od tego, czy oddasz ja do domu opieki (wyrodny krewny), czy poświecisz życie żeby się chorą osobą opiekować (pasożytuje na staruszce i na pewno czycha na mieszkanie w spadku), czy po prostu zorganizujesz całą rodzinę do opieki (tyran)/
      Takżetego, miłego teoretyzowania życze.
    • x.i.007 Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 09:28
      Koleżanka ma wyrzuty sumienia między innymi przez to twoje "ja bym nigdy...".
      Wielu ludzi szczyci się tym że oni "by nigdy..." a potem, jak życie postanowi was sprawdzić to większość robi to co trzeba zrobić w danej sytuacji.

      Jaki sens ma to zastrzeżenie o twoim hipotetycznym wyborze? Poczekaj cierpliwie na możliwość jej podjęcia, dopiero wtedy czegoś się o sobie dowiesz.
    • mia17 Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 10:32
      pisanie "ja bym nigdy..." jest bezsensowne. "nigdy" to się nie wie, co by się zrobiło - dopóki człowiek nie znajdzie się w takiej sytuacji.
      wiem, co znaczy opieka nad osobą z Altzheimerem. moja mama opiekowała się swoim ojcem przez wieeeeele lat. nie dawała już rady fizycznie, ani psychicznie - ale uparła się. pracowała zawodowo i jeździła do niego codziennie. wiem, ile trudu i wysiłku wymaga to - bo widziałam.
      ponieważ nie mieszkałyśmy w jednym mieście, nie byłam w stanie jej pomóc.
      nie wiem, jak by to się skończyło - ale chyba marnie dla niej - gdyby dziadek nie zmarł. nie wiem, w jakim stanie ona by skończyła - bo i fizycznie i psychicznie wysiadała.
      dlatego nigdy nie mów nigdy.
      • aqua48 Re: rozterki - bliski w domu opieki 21.06.14, 14:42
        Ja opiekowałam się umierającą Mamą w domu. Miałam taką możliwość ustawienia sobie pracy oraz nie do przecenienia pomoc z hospicjum domowego - lekarz i pielęgniarka i pomoc pod telefonem. Przechodziłam przez wszystko łącznie z siedmiokrotnym wstawaniem w nocy tylko po to żeby powiedzieć że już jest po kolacji i że śniadanie będzie rano, i potem koniecznością normalnego funkcjonowania w dzień. Było to bardzo, bardzo, niewyobrażalnie ciężkie, wymagające przeorganizowania całego domu. Odchorowałam tę opiekę sama ciężko. I przenigdy złego słowa nie powiem jeśli ktoś się takiej opieki nie podejmuje, bo wiem ile trzeba poświęcić i na ile być dyspozycyjnym. A przy pełnoetatowej pracy zawodowej i na przykład małych dzieciach lub braku wsparcia w najbliższej rodzinie to wręcz niemożliwe.
    • nstemi Owszem 21.06.14, 21:26
      Jedna z osób z mojej rodziny jest w takim domu. Jest to bliska osoba dla mojego męża. To jest ktoś niepełnosprawny fizycznie i psychicznie, wymagający 24godzinnej opieki. Musi być cały czas opieka pielęgniarska z możliwością podania leków. Po prostu nie da się jej zostawić na chwilę samej. Oczywiście były próby opieki w domu, skończyło się to fatalnie-wystarczyła krótka nieobecność domowników i miał miejsce tragiczny wypadek, który o mało co nie skończył się utratą życia tej osoby.
      Wiem, że piszę lakonicznie, ale nie chcę podawać szczegółów. Ja po prostu wiem, że są sytuacje w których nie ma wyjścia. Boli to, ale głową muru nie przebijesz. To wiesz dopiero wtedy, gdy jesteś w podobnej sytuacji i musisz rozważyć wszystko.
      Ostatnio podobny dylemat miał mój kolega ze swoją matką z Alzheimerem. Na rzęsach chłopak stawał, starał się pracować i opiekować matką. Na hasło "dom opieki" się wściekał, no bo jakże tak?
      Jej stan ostatnio bardzo się pogorszył, omal nie spaliła siebie i domowników i podjął decyzję o domu opieki.
    • molly_wither Re: rozterki - bliski w domu opieki 22.06.14, 20:01
      Te rozterki oddac czy niego bliskiego do domu spokojnej starosci (nie starcow) to wynik zasciankowego podejscia i naszej kultury. Domy spokojnej starosci sa dla osob,ktore chca tam sie znalezc z roznych powodow,jak rowniez dla rodzin,ktore takiej osobie opieki zapewnic nie moga.
      Na zachodzie Europy i w USA to normalne,ze stary czlowiek zamieszkuje w miejscu,gdzie jest rozumiany i otoczony fachowa opieka tylko u nas to prawie przestepstwo!
      • 3longina Re: rozterki - bliski w domu opieki 23.06.14, 10:41
        Podzielam poglad molly_wither. Polacy jeszcze nie dorosli do tematu opieki nad starszymi ludzmi. Uwagi na temat, ze wczesniej to byl to obowiazek rodziny zaopiekowac sie dziadkami, starymi rodzicami itp. No byl, ale wczesniej nie bylo domow opieki, a poza tym wczesniej ludzie nie dozywali az takiego wieku. Poza tym dom opieki to nie jest oboz koncentracyjny czy inne wiezienie tylko profesjonalna placowka, ktora zapewnie osobie starszej i chorej opieke i egzystencje. Osobiscie uwazam, ze rodzina ktora decyduje sie na oddanie osoby do takiej placowki, za bardzo rozsadny. Zwlaszcza jesli taka osoba jest "niebezpieczna" dla otoczenia, a to wlansie niestety bardzo czesto zdarza sie u osob z alzheimerem. Ta osoba moze nie zabije wlasnorecznie ale wystarczy, ze odkreci gaz, wode albo podpali cos. Jesli ktos opiekuje sie takim chorym w domu, to musi niestety liczyc sie z tym, ze to on bedzie pozniej odpowiadal za szkody, ktore osoba chora zorbila, bo to on nie dopilnowal tego chorego.
        Za szczyt glupoty uwazam tez, poglad: "jak mozna oddac czlonka rodziny do domu opieki!". A ta glupota pochodzi stad, ze taki czlowiek nigdy nie opiekowal sie chorym na alzheimera czy inna demencje starcza.
        • koronka2012 Re: rozterki - bliski w domu opieki 23.06.14, 20:43
          3longina napisała:

          > Podzielam poglad molly_wither. Polacy jeszcze nie dorosli do tematu opieki nad
          > starszymi ludzmi. Uwagi na temat, ze wczesniej to byl to obowiazek rodziny zaop
          > iekowac sie dziadkami, starymi rodzicami itp.

          Ale "wcześniej" nie pracowało się do 18tej, pracowało się często na zmiany i było w domu o 14tej, wcześniej nie było problemów z przedszkolem, wcześniej z jednej pensji dało się utrzymać itd. To przeciez nie jest kwestia braku chęci i egoizmu ale przede wszystkim braku możliwości logistyczno-finansowych.

          Nie wyobrażam sobie dźwigania bezwładnej osoby, zwyczajnie ważąc 50 kg nie byłabym fizycznie w stanie tego zrobić. Jeśli dziewczyna ma małe dzieci - to ma obowiązki przede wszystkim w stosunku do nich. I do siebie - trudno zrezygnować z pracy na kilka lat i skazywać się na biedę na starość, bo się nie będzie miało stażu pracy.

          A opieka domowa - hmm, mało kogo na to stać (mówię o wykwalifikowanej pomocy, a nie kimś, kto wpadnie zakupy zrobić) - to koszt 30 zł za godzinę do leżącej osoby.

          Moja rodzina sąsiaduje z taką babcią, której rodzina opłaca opiekunkę. Owszem - przyjdzie, ugotuje, sprzątnie. Ale na siłę jej nie umyje, do tego babcia wychodzi na spacery i ściąga śmieci do swojego mieszkania. Brud, robactwo, fetor jest nie do zniesienia - ale rodzina kwitnie w glorii tych, którzy matki do domu opieki nie oddali...
          • berta-death Re: rozterki - bliski w domu opieki 23.06.14, 21:27
            To zależy o jakim wcześniej mówimy. Przed wojną nikt nie kończył pracy o 14, nawet o 8h dniu pracy nikt nie słyszał ani o wolnych sobotach czy urlopach. Wszystko sprowadza się do jakości tej opieki domowej. Bo to też jest stereotyp, że jak rodzina babci czy dziadka do domu opieki nie oddała, to ta babcia czy dziadek mają raj na ziemi. Najczęściej dom w ogóle nie jest przystosowany do opieki na seniorem. Polska to nie Skandynawia gdzie państwo finansuje przystosowanie mieszkań do potrzeb niepełnosprawnych. A jak nie ma odpowiedniego łóżka, materaca przeciwodleżynowego, łazienki z różnymi ponośnikami, itp, najczęściej nawet powierzchni nie ma odpowiednio dużej, żeby to wszystko zamontować, to taki senior leży odłogiem niemyty w odleżynach, w brudnym łóżku, bo zmiana pościeli to też wymaga nadludzkiego wysiłku. Ale rodzina pełna samozadowolenia, bo nie oddali bliskiego do domu opieki, gdzie miałby bardziej ludzkie warunki do życia.
            Podobnie jest ze stosunkiem bliskich do takiego otępiałego seniora, bardzo często brakuje im cierpliwości, empatii i wiedzy jak postępować w określonych sytuacjach. Nawet o istnieniu szeregu leków nie mają pojęcia, nie wiedzą też, że są lekarze specjalizujący się w leczeniu różnych psychicznych przypadłości wieku senioralnego a taki rodzinny, który zajrzy od czasu do czasu też może nie być poinformowany o różnych nowościach medycznych na rynku. W związku z tym ci seniorzy nierzadko doświadczają różnych form przemocy i agresji ze strony rodziny.
Pełna wersja