upadek instytucji malzenstwa?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:37
"Zdradził", "Jak stanąć na nogi", "Zawalił mi się świat", "Zona spotyka się z
innym"...co tydzień pojawia się na tym i innych forach tysiące podobnych
wątków. Wśród ludzi, których znam rozwody. Plotki zaś nieustająco donoszą o
coraz to kolejnych romansach pracowych. Obraz wyłania się oto taki: romansują
niemal wszyscy i wszędzie.

Małżeństwo jako instytucja znane jest od wieków. Wynika z naturalnej cechy
łączenia się wyżej stojących w hierarchii ssaków w pary oraz "nadbudowy"
czyli umowy społecznej - czyli powiedzielibyśmy dziś wierność, uczciwość,
razem i tylko razem, etc.

Zaraz, zaraz...ale czy na pewno? Czy nie jesteśmy świadkami bolesnej
weryfikacji tak pojmowanego małżeństwa? Bo gdyby sięgnąć w przeszłość to
historia zna inny tej instytucji. Żeniono się bowiem po to, by przejąć
władzę, majątek, dla wychowania potomstwa - czyli w celach czysto
praktycznych, co stanowiło przedmiot powszechnej akceptacji społecznej.

Dziś tego typu pobudki są negowane na wstępie ("przecież żenimy się tylko z
miłości"), ale czy to nie jest hipokryzja? Sądząc po mnożących się wpisach
typu "zdrada" czas sprawę chyba przemyśleć na nowo.
    • Gość: marta uparta Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: 217.153.168.* 24.08.04, 12:49
      Nie demonizuj. To specyfika tego forum, do zwierzania sklania nas to, co boli i
      przez co cierpimy, chcemy byc wysluchani i oczekujemy rady. Forum zapewnia
      anonimowosc, a nie zawsze mamy ochote rodzinie i znajomym wyjawiac tego, ze
      partner/partnerka doprawia nam rogi. Dlatego taka tematyka tutaj dominuje.

      Zdrada byla zawsze i wszedzie, moze w mniejszej skali tylko tam, gdzie grozi za
      to ukamieniowanie.
    • kociamama Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 12:55
      NO i nareszcie.
      Ludzie nie sa znatury monogamiczni. Malzenstwo daje jakas ulude, ze to jest ten
      jedyny/ta jedyna, ze to zwiazek na zawsze, ze milosc, przyjazn, bezpieczenstwo,
      opieka i stabilizacja.

      Ja jednak mysle, ze te wszystkie uczucia nie sa trwale i nie mozna przewidziec
      milosci az po grob. Jak tak sie uda, to swietnie, ale to nie jest zjawisko
      masowe, raczej promil.

      Generalnie wiele osob zyje razem w przekonaniu, ze sa szczesliwi, pomimo ze nie
      sa. Bo szczesciem nazywaja nude i sprzeczki o porzadek. albo jeszcze lepiej,
      mowia z duma "my sie w ogole nie klocimy" (czytaj nie rozmawiamy ze soba).
      Mysla, ze poswiecenie to szczescie i milosc. A tu raptem zmienia sie swiat, i
      jak jakas ze stron nie chce byc z druga nie chce tez grac komedii przed
      swiatem, ze sa kochajaca sie para.

      Precz z malzenstwem!

      POzdrawiam,
      KOciamama.
      • kasiek5 Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 13:17
        Bzdura. Małżeństwo nie ma monopolu na zdrady i nieudane końce
        • kociamama Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 14:29
          Wiem, ze malzenstwo nie ma monopolu na niudany koniec, ale zawsze latwiej sie
          rozstac bez malzenstwa, no i po co ta uluda, ze malzenstwo przetrwa, bo to
          rzekomo slniejsza wiez niz konkubinat?

          Kociamama
      • Gość: weronika Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.acn.pl 24.08.04, 16:25
        Widać, że jesteś samotna i sfrustrowana. Co, kotki już nie wystarczają?
        • kociamama Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 17:32
          NIe jestem ani samotna, ani sfrustrowana. PO prostu patrze realistycznie. To,
          ze ludzie sie pobieraja w POlsce wynika z tradycji, religii, presji rodziny
          lub/i niepewnej sytuacji materialnej. To, ze wksanizk rozwodow nie jest tak
          wysoki jak np. w Szwecji, nie oznacza tez triumfu polskiej instytucji
          malzenstwa, ale jest to spowodowane tymiz samymi pobudkami co slub w ogole +
          utrudnienia typu wysylanie na przymusowe terapie malzenskie nawet jesli obie
          osoby sa zdecydowane sie rozejsc i mozliwosc uzyskania rozwodow wylacznie w
          miastach wojewodzkich ( z tego na ile sie orientuje).

          POzdrawiam,
          KOciamama.
      • borsuczyca Re: upadek instytucji malzenstwa? 25.08.04, 19:52
        ludzie to są z natury monogamiczni, ino im się obiekty zmieniają:)
    • Gość: idealistka Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.lyko.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 16:18
      Drogi Mr.wozniak,
      skoro podjąłeś podobny temat, jaki dominuje na tym forum znaczy, że chyba masz
      podobny problem. Nie wiem, czy polega on na tym, że tak jak inni zostałeś
      zdradzony, że zawalił Ci się świat, że romansujesz w pracy, itp. Nie znam Cie,
      ale wydaje mi się, że stoisz przed dylematem:: podjąć ryzyko poważnego związku
      czy żyć w pojedynkę. Pamiętaj o jednym: to w jaki sposób pokierujesz swoim
      życiem zależy tylko od Ciebie. Skoro druga osoba zdradza, nie dzieje się to bez
      przyczyny. To Ty musisz mieć pewność, czy kochasz i czy jesteś kochany. Tyle
      jesteś w stanie się dowiedzieć. Nie mam bynajmniej na myślizapewnień
      słownych "kocham Cię", bo one znaczą niewiele. Ja wyznaję zasadę, że słowa
      potrafią kłamać, ciało nigdy. Może jestem nadal idealistką, ale jeszcze wierzę,
      że obserwując własne zachowanie i tej drugiej osoby jesteś w stanie
      przewidzieć, czy będziesz szczęśliwy, czy też nie. Widzę, że zbyt wiele
      obserwujesz: "Wśród ludzi, których znam rozwody" itp. Czy jesteś zdania, że jak
      Kowalskiemu nie powiodło się w życiu, nie powiedzie się i Tobie. Tak nie można.
      Małżeństwa rozpadają się, ale moim zdaniem przyczyna tkwi głównie w
      kompleksach, czego konsekwencją jest chorobliwa zazdrość, podejrzliwość, próby
      całkowitej dominacji i kontroli. A to nie w tym rzecz. Związek, formalny czy
      nie to przede wszystkim zaufanie. A nie zaufasz, dokąd nie pozbędziesz się
      problemów ze sobą.
      PS. Jeżeli nie podejmiesz ryzyka, nigdy się nie dowiedz. A qw pojedynkę może
      być OK, ale na krótko. Trudno jest żyć bez kogoś, z kim będziesz dzielił swoją
      radość i smutki. Rozmowy ze znajomymi nie wystarczą. Zawsze brakuje kogoś, kto
      Cię przytuli, czy wstrząśnie Tobą, kiedy będzie to potrzebnbe. Jeszcze jedno,
      znajome osoby, które rozwiodły się lub są w trakcie wpoją w Ciebie jeszcze
      większy cynizm.
      Pozdrowienia
      • Gość: Mr.Wozniak Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 16:47
        Mr.Wozniak nie ma podobnego problemu. Po prostu patrzę, obserwuję i z tych
        obserwacji wyłaniają się pewne wnioski. Jestem realistą. Nie zostałem zdradzony
        i skoro już wywołano Wozniaka do tablicy to mówię: jestem małżonkiem od lat 5 i
        ani mi w głowie rozwodzenie się, lub też romanse w pracy (co uważam za mało
        rozsądne).

        Ale nie róbmy terapii Wozniakowi. Chcę poznać Wasz opinie na tezę odważną i
        kontrowersyjną: idea małżeństwa w starciu z argumentami socjobiologicznymi
        upada. Dość przywołać jedną z podstawowych dyrektyw ewolucji - przetrwanie
        (czyli często zwycięstwo, kosztem innych). Przetrwanie realizowane jest w
        warunkach mechanizmu kara-nagroda.

        I teraz po tym teoretycznym troche wywodzie, przełożenie na praktykę. Co
        wygrywa kochanka? Ano właśnie kieruje nią działanie samolubne - po pierwsze
        drażni ośrodek przyjemności ("to mnie chce, pożąda a nie żonę"), po drugie -
        daje poczucie zwycięstwa, czyli (nieco może teoretycznie) zapewnia przetrwanie.
        Bo gdyby kierowała się pobudkami altruistycznymi, nie byłaby kochanką.

        Wniosek: małżeństwo jest zupełnie sprzeczne z naturą człowieka i istnieje
        jedynie dzięki umowie społcznej, postulatom, akceptowanym normom. Jeśli dziś
        kobiety mają taką pozycję ekonomiczną, aby samotnie wychowywać dzieci; jeśli
        powszechnie "luzuje się" obyczaje i przymyka oko na skoki w bok - twierdzę, że
        instutycja małżeństwa traci grunt.
        • Gość: idealistka Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.lyko.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 16:55
          Skoro nie masz problemu, to po co tyle wywodów na ten temat. Skoro jesteś
          szczęśliwym małżonkiem, po co temat kochanki. Dlaczego interesujesz się życiem
          innych- rozwody, kochanki itp.
          Co to znaczy powody altruistyczne?? Każdy człowiek z natury jest egoistą, każdy
          chce być szczęśliwy. A jeżeli mężczyzna decyduje się na kochankę Mr.Wozniak,
          znaczy że tak naprawde szczęśliwy nie jest. O o co w życiu chodzi jak nie o
          szczśęście
          • kociamama Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 17:38
            MOze pana Wozniaka po porstu ten temat interesuje? Jako zmiana socjologiczna?
            TAk czysto teoretycznie? PO prostu zauwaza zjawisko moze? (Z reszta zgadzam sie
            z Mr. WOzniakiem, ze instytucja malzenstwa traci grunt, tym bardziej, ze jest
            to poparte badaniami), w Islandii juz rodzi sie 62% dzieci poza zwiazkami
            malzenskimi, a jest to jeden z bogatszych krajow Europesjkich. Tendencja jest,
            ze im bardziej rozwiniety kraj tym mniejszy procent slubow.

            Pozdrawiam,
            KOciamama.
            • Gość: idealistka Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.lyko.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 17:43
              Wiesz dla czego w Irlandii rodzi się tak wiele nieślubnych dzieci? Powiem Ci. W
              Irlandii rozwody nadal nie są legalne
              • kociamama Naprwde napisalam w Iralndii? Sorry, chodzilo o Is 24.08.04, 17:51
                O Islandie
        • Gość: idealistka Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.lyko.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 17:17
          Czy uważasz że bycie kochanką, kochankiem jest aż takie straszne. Mając
          świadomość, że ktoś męczy się w małżeństwie, świadomość bycia "ta trzecią" nie
          jest straszne. Od kilku lat pozostaje w związku z żonatym mężczyzna i uwierz,
          jestem b. szczęśliwa. I nie wynika to tylko z mojego egoizmu. I czasem lepiej
          być kochanką niż nieszczęśliwą małżonką- to ja mam go na codzień, to ja z nim
          dzielę dni, wieczory i noce. i uwierz, nie jest źle
        • Gość: Tralala Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.net 24.08.04, 17:35
          Wniosek: małżeństwo jest zupełnie sprzeczne z naturą człowieka i istnieje
          jedynie dzięki umowie społcznej, postulatom, akceptowanym normom. Jeśli dziś
          kobiety mają taką pozycję ekonomiczną, aby samotnie wychowywać dzieci; jeśli
          powszechnie "luzuje się" obyczaje i przymyka oko na skoki w bok - twierdzę, że
          instutycja małżeństwa traci grunt.


          o przepraszam bardzo, uwazam sie za czlowieka a malzenstwo wcale nie koliduje z
          moja natura ;)
          Dzieci samotnie wychowywac nie chce, nie chce tez w konkubinacie czy inaczej
          zwanym wolnym zwiazku. Powszechny "luz obyczajowy", przejawiajacy sie w
          aprobacie instytucji kochankow napawa mnie.... nie napisze czym.

          Malzenstwo dla mnie to nobilitacja osoby z ktora sie wiazemy. Zapewnienie, ze
          obydwoje bedziemy sie starac, dbac o nasze wspolne zycie. Umowa emocjonalna -
          traktuje druga osobe na tyle powanie aby zwiazac sie z nia mocniej niz z
          kimkolwiek dotychczas. Zapewnienie o marzeniu o wspolnej z ta osoba starosci.
          Czy marzenie sie zisci to juz inna sprawa. Oraz umowa prawna - to ta osoba
          bedzie ze mna rozwiazywac PITy, brac kredyty, dziedziczyc w wypadku smierci,
          odwiedzac bez klopotow w szpitalu...

          • kociamama Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 17:50
            Gość portalu: Tralala napisał(a):


            >
            >
            > o przepraszam bardzo, uwazam sie za czlowieka a malzenstwo wcale nie koliduje
            z
            >
            > moja natura ;)


            > Dzieci samotnie wychowywac nie chce, nie chce tez w konkubinacie czy inaczej
            > zwanym wolnym zwiazku. Powszechny "luz obyczajowy", przejawiajacy sie w
            > aprobacie instytucji kochankow napawa mnie.... nie napisze czym.



            Piszesz opierajac sie jedynie na wlasnych doswiadczeniach i subiektywnej
            opinii. Tym nie mniej, nie ma co sie klocic z faktami, ze statystycznie coraz
            mniej osob decyduje sie na slub. Ja np., zyje w tzw. konkubinacie, jak wielu
            moich znajomych, i taki typ zwiazku jest bardziej powszechny w moim srodowisku
            niz malzenstwo (znam 2 pary malzenskie wsrod znajomych). Wiec wnioski wysnute
            na podstawie moich obserwcji wlasnych moglyby sie roznic zasadniczo od Twoich,
            a przeciez nie chodzi o taka licytacje.


            >
            > Malzenstwo dla mnie to nobilitacja osoby z ktora sie wiazemy.

            To jest Twoj, osobisty odbior tej instytucji i dlategio masz meza/chcesz miec
            meza.

            Zapewnienie, ze
            > obydwoje bedziemy sie starac, dbac o nasze wspolne zycie.

            Z


            Umowa emocjonalna -
            > traktuje druga osobe na tyle powanie aby zwiazac sie z nia mocniej niz z
            > kimkolwiek dotychczas. Zapewnienie o marzeniu o wspolnej z ta osoba starosci.
            > Czy marzenie sie zisci to juz inna sprawa. Oraz umowa prawna - to ta osoba
            > bedzie ze mna rozwiazywac PITy, brac kredyty, dziedziczyc w wypadku smierci,
            > odwiedzac bez klopotow w szpitalu...

            Zycze Ci zeby te wszystkie zapenwnienia sie spelnily. Ale zycze spelnienia
            marzen o szczesciu rowniez tym wszystkim, ktorzy nie potrzebuja takich
            deklaracji.

            POzdrawiam,
            Kociamama.
            >
            • Gość: Tralala Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.net 24.08.04, 18:19
              Oczywiscie, ze to moja subiektywna opinia.
              nie pisalam ze tak byc powinno tylko jak ja to widze ;)
              Ba, nie wysnowalam ich z obserwacji lecz z wlasnej glowy. Obserwujac co sie
              dzieje dookola moglabym tylko stwierdzic, ze malzenstwo to utopia... Wiec wole
              nie obserwowac. Czytam sobie kolejne watki o zdradzonych i zdradzajacych tak
              jak sie czyta infromacje o wzroscie stopy procentowej...

              Niewatpliwie statystycznie zmniejsza sie ilosc malzenstw, zwieksza ilosc
              konkubinatow oraz rozwodow. Ale czy to dobrze..? Czas pokarze.
              Ja nie osadzam. Kazdy moze sobie ukladac zycie na wlasny sposob i bardzo
              dobrze - zyjemy w wolnym kraju.
              Jedyne co neguje to spoleczna aprobata dla zdrad, kochankow itp. Ale sa to
              fakty niezalezne od instytucji malzenstwa.

              Rozumiem, ze niektorzy ludzie wola zyc w wolnych zwiazkach. Zawsze mozna sie
              rozejsc bez problemow. Niewatpliwie jest to mniejszy stres niz przechodzenie
              przez procedure rozwodowa. Ale z drugej strony jesli kogos poslubie to nie z
              zalozeniem, ze sie z tym kims rozejde....Chce byc zona a nie konkubentka, chce
              byc informowana przez lekarzy o stanie zdrowia osoby ktora kocham jesli trafi
              do szpiatala, chce miec gwarancje, ze jesli ja zejde z tego swiata to on bedzie
              wychowywal nasze dziecko.

              i jak najbardziej w.w rzeczy to takze moja subiektywna opinia.

              pzdr
              • Gość: prowokacja Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 24.08.04, 18:54
                Dziewczyny! A może nikt nie chce się z wami ożenić? Mój mąż często żartuje, że
                z niektórymi kobietami można spać, ale nie wolno się z nimi żenić. Zyję w dość
                dużym mieście, pracuję w sfeminizowanym zawodzie, ale nie znam kobiety, która
                nie chciałaby wyjść za mąż.Za to znam takie co chciałyby bardzo, ale faceci to
                odkładają, lub nie mają facetów wcale. Te wolne związki to chyba nie całkiem
                wolny wybór!
                • kociamama Re: upadek instytucji malzenstwa? 24.08.04, 19:41
                  Masz racje droga Prowokacjo,

                  wszystkie dziewczyny marza o slubie, najlepiej takim w bialej sukience, bo to
                  najwazniejszy dzien w ich zyciu. Najwiekszym szczesciem kobiety jest wlasnie
                  znalezienie meza, ktory ja zechce, a miara jej sukcesu i statusu spolecznego
                  jest maz i jego osiagniecia. MOzna wtedy czuc sie wybrana, lepsza od tych, z
                  ktorymi faceci tylko spia, bo ma sie cos najcenniejszego: status zony.
                  Naturalnie najwyzszym szczesciem jest zrezygnowanie z kariery zawodowej i
                  opiekowanie sie osoba, ktora sie kocha, czyli mezczyzna i dziecmi przez niego
                  splodzonymi.

                  A wolne zwiazki sluza tylko do jednego: wykorzystania kobiet, bo maja wszelkie
                  obowiazki zony (typu prace domowe, seks), ale zadnych praw (typu udzial w
                  wlasnosci konkubenta).

                  Pozdrawiam,
                  KOciamama.
                  • Gość: weronika Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.acn.pl 24.08.04, 19:57
                    A nie przyszło Ci przypadkiem do tej kociej głowy, że ludzie pobierają się z
                    miłości i chcą spędzić ze sobą resztę życia???
                    Nie generalizuj, bo nie wszyscy pobierają się z powodu religii, presji
                    otoczenia, niepewnej sytuacji materialnej jak to wymieniłaś wyżej.
                    • Gość: tralala Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.kuzniki.net 24.08.04, 20:04
                      Weroniko a nie przyszlo Ci do glowy wczytac sie w calosc rozmowy...?
                      wtedy wyraznie widac, ze ostatni post kociej to kompletna ironia...
                      pozdrawiam
                      tralala
                      • Gość: prowokacja Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 25.08.04, 19:46
                        Nie sądzę, by to była ironia. To wszystko , co napisała kociamama nie wyklucza
                        wielkiej miłości, romantyzmu, ani kariery. Ja wychowałam dwoje dzieci, jestem
                        dyrektorem i szczęśliwą mężatką od 25 lat. Znam wiele takich małżeństw. Dziś
                        nie ma już takiej alternatywy - albo kariera, albo małżeństwo. Zresztą nigdy
                        nie było. Dla chcącego, nic trudnego.Powodzenia - dziewczyny! I nie bójcie się
                        małżeństwa.Żona to żona, nie jakaś tam kochanka, czy konkubina.
                        • liloom Re: upadek instytucji malzenstwa? 25.08.04, 20:17
                          Wszystkie uogolnienia sa beznadziejne, nawet nie chce mi sie tego wszystkiego
                          czytac, bo zdanie wyrabiamy sobie na podstawie wlasnych przezyc. I tyle.
                          O upadku nie mozna chyba mowic, nie sadze zeby zdrada byla takim znowu wielkim
                          wynalazkiem ostatnich lat, tyle ze kiedys bylo to wydarzenie o ktorym nie
                          nalezalo mowic. W tzw wyzszych sferach ludzie sie po prostu nie rozwodzili,
                          kiedys niewygodna zone lub meza po prostu sie "ukatrupialo" (w dowolnie wybrany
                          lub dostepny sposob), a teraz jestesmy "ucywilizowani". I jak nam sie nie
                          podoba to sobie idziemy. Wiec to jest troche inaczej. Mozna raczaj mowic o
                          rozluzlnieniu obyczajow, jak ktos chce to moze mowic o "upadku moralnosci" (ale
                          to tez jest rzecz bardzo wzgledna).
                          Dla mnie akurat nic nie upadlo, bo akurat mam ten temat przemyslany. Malzenstwo
                          jest sprawa bardzo fajna jesli obie strony wiedza w co graja, decyduja sie na
                          bycie razem na dobre i zle (cos jest o tym w przysiedze no nie ? :))),
                          komunikuja sie ze soba w otwarty sposob i przyjaznia sie ze soba (!), bo trzeba
                          miec swiadomosc, ze oprocz milosci, lozka i innych przyjemnych rzeczy, moga i
                          czesto sa roznego typu "schody", ktorych rozwiazanie nie polega na rozstaniu
                          sie - jak sporo osob po prostu robi ( i ma z tzw "czapki").
                          Ja bym wiec mowila nie o upadku instytucji malzenstwa, ale o niedojrzalosci
                          ludzi, albo rozluznieniu obyczajow. Ale tak generalnie to robta co chceta:)
    • magic00 Re: upadek instytucji malzenstwa? 25.08.04, 20:02
      Kiedyś było bardzo mało rozwodów, bo rozwód to był obciach. Tylko bogaci i
      wpływowi mogli go sobie załatwić.
      Mimo formalnej trwałości małżeństw, wątpię w wyższą moralność naszych przodków.
      Zdradzali, ale nie rozwodzili się. Mieli się dość na wzajem, ale nie rozwodzili
      się. Bogaci wiedli osobne życie, jako para występowali oficjalnie.
      Małżeństwo "tylko z miłości", to bardzo nowoczesny wymysł.
      • Gość: prowokacja Re: upadek instytucji malzenstwa? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 26.08.04, 18:26
        Dawniej ludzie pobierali się bez wielkiej miłości, a jakoś, w zdecydowanej
        większości potrafili się pokochać, szanowali się i wychowywali dzieci. To
        dowodzi, że miłość to nie jest coś, co nas atakuje jak grypa. To uczucie, nad
        którym można panować i dbać, aby kochać tego, kogo się chce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja