matury

28.06.14, 08:03
W tym roku matury zdało tylko 71% maturzystów. Tak się zastanawiam, czy matury coraz trudniejsze czy maturzyści coraz głupsi.

Jak ja zdawałem maturę kilkanaście lat temu, w mojej szkole na ok. 130 maturzystów, nie zdały tylko 2 osoby. Ale za moich czasów nie było gimnazjów :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: matury 28.06.14, 08:08
      To chyba oczywiste że poprzednie pokolenia były mądrzejsze. Możesz się spytać kogoś starszego od siebie - u nich matura była jeszcze trudniejsza. A jak oni sobie przypomną co ich przodkowie mówili - to wtedy była JESZCZE trudniejsza. Trudność matury rośnie wykładniczo do nieskończoności wraz z cofaniem się w czasie.

      A tak na serio to ktoś sp****lił skoro z roku na rok nastąpił spadek o 10%.
      • maitresse.d.un.francais Graf, chrzanisz 28.06.14, 18:38
        Za chłopów pańszczyźnianych nie było żadnych matur. Nie do nieskończoności, tylko do międzywojnia. :-PPP I nie chodzi o wojny egipsko-asyryjskie. :-PPP
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 20:37

          maitresse.d.un.francais napisała:

          > Za chłopów pańszczyźnianych nie było żadnych matur. Nie do nieskończoności, tyl
          > ko do międzywojnia. :-PPP I nie chodzi o wojny egipsko-asyryjskie. :-PPP

          Och, zależy jaka liczbą będzie w wykładniku. Możemy dojść wystarczająco blisko nieskończoności przed międzywojniem :P
          • maitresse.d.un.francais Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 20:41

            > Och, zależy jaka liczbą będzie w wykładniku. Możemy dojść wystarczająco blisko
            > nieskończoności przed międzywojniem :P

            Daj przykład.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 21:08
              100 :)
              Jako liczba w wykładniku.
              • maitresse.d.un.francais Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 21:52
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                > 100 :)
                > Jako liczba w wykładniku.

                Zastanawiam się, czy przypadkiem nie chodziło ci o to, żebym nie zrozumiała.

                Wiem, co to wzrost wykładniczy, ale wyliczać go nie potrafię. I doskonale wiem, że w szkole tego nie miałam. Więc weź wzór i wyjaśnij na wzorze. Z wyjaśnieniem elementów wzoru.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 22:03
                  Ha.

                  Okazało się że złapałaś mnie na pomyłce.
                  Bo napisałem o funkcji potęgowej, podczas gdy miałem na myśli wykładniczą.

                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/64/Exponential.svg/450px-Exponential.svg.png

                  Interesuje nas linia w kolorze zielonym. W pionie to trudność matury, w prawo - lata wstecz od dzisiaj.
                  Chodzi o to że jak każdy rocznik będzie twierdził że jego matura była dwa razy trudniejsza niż rocznika następnego , to do międzywojnia dojdziemy do matury trudniejszej jakieś 2^90, czyli
                  ~1267650600228229401496703205 trudniejszej niż ta z 2014. Wystarczająco blisko nieskończoności, jak dla mnie :D
                  --
                  Zdejmij tę suknię mała...
                  • maitresse.d.un.francais Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 22:09

                    > Chodzi o to że jak każdy rocznik będzie twierdził że jego matura była dwa razy

                    Eeee, czyli klasycznie kręcisz. Nikt tak nie twierdzi.

                    > trudniejsza niż rocznika następnego , to do międzywojnia dojdziemy do matury tr
                    > udniejszej jakieś 2^90


                    Graf, nie jesteśmy bakteriami! Pokolenia ludzkie następują trochę rzadziej. :-PPP


                    , czyli
                    > ~1267650600228229401496703205 trudniejszej niż ta z 2014. Wystarczająco blisko
                    > nieskończoności, jak dla mnie :D

                    Eeee, myślałam, że chodzi ci o nieskończoność w czasie. :-P
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 22:13

                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      >
                      > > Chodzi o to że jak każdy rocznik będzie twierdził że jego matura była dwa
                      > razy
                      >
                      > Eeee, czyli klasycznie kręcisz. Nikt tak nie twierdzi.

                      To było przejaskrawienie.


                      > Graf, nie jesteśmy bakteriami! Pokolenia ludzkie następują trochę rzadziej. :-P

                      twierdzisz że tylko rodzice uważają że ich matura była trudniejsza od tej nowszej? Bo ja bym powiedział że tu postęp jest szybszy niż pokolenie.


                      > Eeee, myślałam, że chodzi ci o nieskończoność w czasie. :-P

                      Nie, chodziło o nieskończoność w trudności, co zresztą jednoznacznie napisałem w pierwszym poście.
                      • maitresse.d.un.francais Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 22:15

                        > twierdzisz że tylko rodzice uważają że ich matura była trudniejsza od tej nowsz
                        > ej? Bo ja bym powiedział że tu postęp jest szybszy niż pokolenie.

                        Kto wie, kto wie.
                        >
                        >
                        > > Eeee, myślałam, że chodzi ci o nieskończoność w czasie. :-P
                        >
                        > Nie, chodziło o nieskończoność w trudności, co zresztą jednoznacznie napisałem
                        > w pierwszym poście.

                        Słusznie, nie doczytałam.
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Graf, chrzanisz 28.06.14, 22:19

                          >
                          > Słusznie, nie doczytałam.

                          A czytania przypadkiem na polskim nie uczą? :P
                  • tymon99 Re: Graf, chrzanisz 30.06.14, 08:55
                    potęga dwójki ci nieparzysta wyszła?
        • tymon99 Re: Graf, chrzanisz 30.06.14, 11:27
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > Za chłopów pańszczyźnianych nie było żadnych matur.

          ach, czyżby? nie wiem, jak tam na wschodzie, ale na ziemiach pruskich matura już była, a pańszczyzna jeszcze była przez ładnych kilkadziesiąt lat.
      • berta-death Re: matury 28.06.14, 19:51
        Nie wiem czy ktoś spartolił czy nie. Faktem jest też to, że z roku na rok, coraz więcej osób trafia do liceów i techników, które jeszcze 20lat temu miałyby problem z dostaniem się do dobrej zawodówki. Skoro jest trend, żeby jak najwięcej młodzieży kształciło się w średnich szkołach i selekcji praktycznie brak, to jakoś w inny sposób trzeba to zweryfikować.
        Z roku na rok roczniki coraz mniej liczne a szkół zamiast ubywać to przybywa. Przyjmują każdego jak leci. Inaczej by im likwidacja groziła. Przed 89 w Krakowie było 16 liceów ogólnokształcących, każdy miał średnio 5 równoległych klas. Teraz tych liceów jest dwa razy tyle, plus prywatne, zaoczne, dla dorosłych, itp, łącznie 122 szkoły. Do tego jeszcze jeden rocznik ubył, bo są 3-letnie, więc równoległych klas jest teraz średnio 6, jeśli chodzi o państwowe licea ogólnokształcące. I jeszcze roczniki są średnio dwa razy mniejsze niż ćwierć wieku temu.
        • senseiek Re: matury 28.06.14, 20:00
          berta-death napisała:

          > Nie wiem czy ktoś spartolił czy nie. Faktem jest też to, że z roku na rok, cora
          > z więcej osób trafia do liceów i techników,

          Skoro tak uwazasz to rozwiaz (bez patrzenia na odpowiedzi, jakis idiota dal je ponizej pytan) calosc tego testu z matematyki do gimnazjum
          www.fakt.pl/egzamin-gimnazjalny-2014-pytania-odpowiedzi-arkusze-test-z-matematyki,galeria,457374,1.html
          Ja rozwiazalem to w kwietniu (100% dobrych odpowiedzi, ale bardzo sie staralem zeby nie bylo bledow, sprawdzilem 3x kazda odpowiedz), tyle ze nie zajelo mi to 90 min, tylko z 180.
          Nie mam pojecia jak oni mogliby sie zmiescic w 90-ciu..
          • berta-death Re: matury 28.06.14, 20:14
            To nie ma znaczenia, czy da się to rozwiązać w przepisowym czasie czy się nie da. Nawet nie ma znaczenia, czy da się to rozwiązać nie znając wcześniej klucza odpowiedzi. Faktem jest, że do liceów trafia większy odsetek uczniów niż dawniej. Faktem jest też, że są licea, gdzie wystarczy zdobyć 40pkt na 200 możliwych, żeby się dostać. I stąd potem problem, żeby maturę nawet na te 30% zdać. Bo jak jeszcze przekrętami wyższego szczebla można wyjaśnić, dlaczego wyniki są słabe, tak nie można wyjaśnić, dlaczego w ogóle ktoś tego nie zdał. Zwłaszcza, że obecny system nauczania nastawiony jest wyłącznie na przygotowywanie do zdawania tych testowych egzaminów. Przez 3lata rozwiązują testy, podobne do tych, które są potem czy to na maturze, czy wcześniej na zakończenie gimnazjum czy podstawówki.
            • senseiek Re: matury 28.06.14, 20:18
              Berta, co jest z Toba nie tak?!

              Przestan lac ta wode, i rozwiaz mi te wszystkie zadania..
              • berta-death Re: matury 28.06.14, 20:26
                Po co mam je rozwiązywać. Zwłaszcza, że ja niepisata i nieczytata. Od razu czysty arkusz oddaję.
                Przecież napisałam wcześniej, że to ściema bezrefleksyjnie przez media powtarzana, że dawniej był wyższy poziom nauczania i uczniowie mieli większą wiedzę. Matura to dawniej była bzdura, nie teraz.
              • silic Re: matury 29.06.14, 01:23
                W 90 minut to przy tych pytaniach można sobie jeszcze herbaty zaparzyć i spokojnie się napić. Pamiętaj, że uczniowie są z tego typu zadaniami bardzo dobrze zaznajomieni, siedzą w tym na codzień, działają jak automat. Gdybym dostał tego typu zadania w czasach moje podstawówki, to pewnie zastanawiałbym się , czy to nie jakiś żart.
            • czoklitka Re: matury 28.06.14, 21:32
              >Faktem jest, że do liceów trafia większy odsetek uczniów niż dawnie
              > j. Faktem jest też, że są licea, gdzie wystarczy zdobyć 40pkt na 200 możliwych,
              > żeby się dostać.

              Wg mnie problem może być w samych nauczycielach, którzy, pomimo posiadania nawet świetnego przygotowania merytorycznego nie są w stanie, bo nie maja takich zdolności, wyłożyć wiedzy w klarowny i jasny sposób, czyli w sposób zrozumiały nawet dla głąba. A da się to zrobić. Inna sprawa, że akurat różne problemy w przedmiotach ścisłych wymagają niejednokrotnie samodzielnego przemyślenia i przetrenowania rozwiązywania zadań, na co może uczniom nie starczać czasu biorąc pod uwagę przygotowywanie się do zaliczenia mnóstwa innych przedmiotów.
              Tak sobie nawet myślę, że ze szkół można by usunąć lekcje humanistyczne, gdyż tego uczeń jest się w stanie samodzielnie w domu nauczyć - mógłby wówczas przychodzić na umówiony termin zdawać jakieś kolokwia, aby przedmiot zaliczyć - a wyjdzie na to samo, czyli kto chce to się uczy, a kto nie chce - nie uczy się i oblewa. Lekcje ze ścisłych też mogliby usunąć dla tych zdolnych, którym do zrozumienia nauczyciel nie jest do niczego potrzebny. Z kolei klasy zamienić na małe biblioteczki i czas obecnie poświęcany na często nieefektywną pracę grupową, czyli lekcję, przeznaczyć na edukowanie we własnym zakresie dla tych uczniow, którzy nie mogą zostać w domu. O czasu do czasu tylko zaprowadzić uczniów do magazynu i pokazać im jak wyglądają jakieś żabie flaki i zrobić doświadczenia chemiczne z wybuchem skoro większość ma niby takie trudności z wyobrażeniem sobie tego, o czym pisze podręcznik. Po co podwajać liczbę godzić - na ogół nauczyciel duka to samo co jest w podręczniku, a po lekcji i tak trzeba i tak później to powtórzyć/przeczytać. Chyba bez sensu.
              • senseiek Re: matury 28.06.14, 21:37
                Najwazniejsze to jest nie zabijac ciekawosci swiata. Male dziecko jest wszystkiego ciekawe, i wszystko chce wiedziec. Jak cos jest zbudowane, jak dziala itd. itp. Pojdzie do szkoly i nauczyciele zrobia wszystko aby zniszczyc ten naturalny odruch..
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: matury 28.06.14, 21:39
                  That is soooo deep.

                  Widać to zwłaszcza w przypadku ludzi którzy szkołę opuścili MOCNO przed czasem. Ta ciekawość życia...
                  • senseiek Re: matury 29.06.14, 01:09
                    > Widać to zwłaszcza w przypadku ludzi którzy szkołę opuścili MOCNO przed czasem.
                    > Ta ciekawość życia...

                    W przypadku ludzi z mojej klasy sredniej wszyscy ktorzy nie zdali mieli depresje i mysli samobojcze. Nie dlatego, ze nie zdali. Duzo wczesniej. Cale ich nieuczenie i nie zdanie bylo rezultatem, a nie powodem depresji.

                    Przypomina mi sie taka scenka w ktorej 3 ludzi ktorzy pozniej wszyscy nie zdali rozmawiali przy mnie o tym w jaki sposob chcieliby popelnic samobojstwo..

                    Innym razem, dziewczyna jednego z nich, ktora pierwszy raz w zyciu widzialem, zaczela mi ni z tego ni z owego opowiadac o swoich problemach j.w.
                    Zauwazylem, ze ludzie ktorzy maja depresje bardzo czesto mowia o takich sprawach ludziom ktorych pierwszy raz w zyciu widza. Im na niczym, ani na nikim nie zalezy. Mowia po prostu wszystko szczerze. Cos co normalnemu czlowiekowi by przyszlo tylko powiedziec do najblizszego przyjaciela.
                    • berta-death Re: matury 29.06.14, 02:17
                      Na tej zasadzie, to wszystkie problemy z nauką mają psychiczne, nie intelektualne podłoże. Na dobrą sprawę nie ma innego uzasadnienia, że ktoś nie jest prymusem. Maksymalnie ile uczeń może mieć w jeden dzień zadane do nauczenia się to są raptem 2-3strony A5. Biorąc cały nowy materiał z wszystkich przedmiotów jakie miał danego dnia. I to jeszcze napisane odręcznymi kulfonami, nie komputerową czcionką 12. Objętościowo nie jest więcej niż połowa strony maszynopisu. I to jeszcze prostego tekstu, bez żadnych udziwnień ani konieczności zrozumienia. Nawet uczeń z lekkim upośledzeniem umysłowym jest w stanie coś takiego przyswoić. Do tego jeszcze bez zapowiedzi można maksymalnie z trzech ostatnich lekcji robić sprawdziany, więc tekst z jednej lekcji uczy się trzy razy. A potem jeszcze raz powtarza do większego sprawdzianu, który jest z maksymalnie 10lekcji (może ze 2strony A4 maszynopisu) i więcej do tego nie wraca. Maksymalnie 2 sprawdziany tygodniowo mogą być i jeszcze zapowiedziane z wyprzedzeniem. Przynajmniej tak było za moich czasów i nie sądzę żeby coś w tej materii się zmieniło.
                      Nawet ta matematyka to de facto jest zwykła rachunkowość, nie żadna matematyka i nie wymaga żadnej zdolności do przedmiotów ścisłych. Sprowadza się do nauczenia schematu rozwiązywania określonego typu zadań i wkucia na pamięć kilku wzorów. Też nie na zawsze, tylko na tych kilka lekcji obejmujących daną partię materiału, potem można zapomnieć. W związku z tym też nie ma żadnego uzasadnienia, żeby uczeń w normie intelektualnej mógł mieć z tym problem.
                      Podobnie z wypracowaniami z polskiego, też wystarczy opanować podstawowy schemat konstruowania zdań. Nawet od prymusów nikt nie wymaga pisana dzieł na poziomie profesjonalnego pisarza. Ważne, że nie ma błędów ortograficznych, że jest gramatycznie, że przecinki są tam gdzie powinny, że na temat. Nie ma opcji, żeby komuś w intelektualnej normie to nie wychodziło.

                      I co ciekawe, zakonnice z kościelnego liceum żeńskiego, do którego moja koleżanka chodziła, wychodziły z tego założenia. Uważały, że na poziomie szkoły średniej, ten materiał, który obowiązuje, nie wykracza poza intelektualne możliwości przeciętnego ucznia. I jak ktoś się źle uczy, to albo jest leniwy, albo rozrabia i nie ma kompletnie czasu na naukę, albo ma jakieś problemy natury psychicznej. I w związku z tym uczeń z problemami z nauką nie tyle korepetycji wymaga, co interwencji wychowawców i rodziców, albo profesjonalnej pomocy psychologicznej, czy nawet psychiatrycznej.
                      • senseiek Re: matury 29.06.14, 02:44
                        berta-death napisała:

                        > Na tej zasadzie, to wszystkie problemy z nauką mają psychiczne, nie intelektual
                        > ne podłoże.

                        Jak zwykle nic nie zrozumialas z tego co napisalem...

                        > Na dobrą sprawę nie ma innego uzasadnienia, że ktoś nie jest prymus
                        > em. Maksymalnie ile uczeń może mieć w jeden dzień zadane do nauczenia się to są
                        > raptem 2-3strony A5. Biorąc cały nowy materiał z wszystkich przedmiotów jakie
                        > miał danego dnia. I to jeszcze napisane odręcznymi kulfonami, nie komputerową c
                        > zcionką 12. Objętościowo nie jest więcej niż połowa strony maszynopisu. I to je
                        > szcze prostego tekstu, bez żadnych udziwnień ani konieczności zrozumienia. Nawe
                        > t uczeń z lekkim upośledzeniem umysłowym jest w stanie coś takiego przyswoić. D
                        > o tego jeszcze bez zapowiedzi można maksymalnie z trzech ostatnich lekcji robić
                        > sprawdziany, więc tekst z jednej lekcji uczy się trzy razy. A potem jeszcze ra
                        > z powtarza do większego sprawdzianu, który jest z maksymalnie 10lekcji (może ze
                        > 2strony A4 maszynopisu) i więcej do tego nie wraca. Maksymalnie 2 sprawdziany
                        > tygodniowo mogą być i jeszcze zapowiedziane z wyprzedzeniem. Przynajmniej tak b
                        > yło za moich czasów i nie sądzę żeby coś w tej materii się zmieniło.

                        Jak zwykle bzdury gadasz.. :)

                        Przeczytanie 300-400 stronicowej ksiazki po 30 stron na godzine zajmie 10-14h, a w IV klasie szkoly sredniej mialem do przeczytania jedna ksiazke tygodniowo.... Nie mialem czasu na nic innego przez caly tydzien tylko czytalem ksiazki ktore baba od polskiego sobie wymyslila ze mamy przeczytac..

                        > I co ciekawe, zakonnice z kościelnego liceum żeńskiego, do którego moja koleżan
                        > ka chodziła, wychodziły z tego założenia. Uważały, że na poziomie szkoły średni
                        > ej, ten materiał, który obowiązuje, nie wykracza poza intelektualne możliwości
                        > przeciętnego ucznia. I jak ktoś się źle uczy, to albo jest leniwy, albo rozrabi
                        > a i nie ma kompletnie czasu na naukę, albo ma jakieś problemy natury psychiczne
                        > j. I w związku z tym uczeń z problemami z nauką nie tyle korepetycji wymaga, co
                        > interwencji wychowawców i rodziców, albo profesjonalnej pomocy psychologicznej
                        > , czy nawet psychiatrycznej.

                        Pochwal sie czym sie teraz ona zajmuje..
                        • berta-death Re: matury 29.06.14, 03:24
                          Jak zwykle nie czytasz ze zrozumieniem. Po co uczeń do szkoły idzie? Po to, żeby zanotować czego się ma nauczyć w domu i ewentualnie zostać odpytanym z tego czego się w domu nauczył. Z uwagi na konieczność sprawdzenia obecności, wejścia uczniów do klasy, odpytania ze dwóch delikwentów albo zrobienia kartkówki, lekcja 45-minutowa skraca się do maksymalnie 30-min wykładu. Ile można przedyktować materiału w tym czasie, kiedy trzeba się dostosować do najwolniej piszących, powtarzać kilka razy jedno zdanie, uciszać delikwentów, jeszcze jakieś dygresje dodawać, odpowiadać na pytania, itp. Zerknij sobie do starych zeszytów jeśli je masz i zobacz ile tekstu zawierała statystyczna lekcja. Nie więcej niż stronę. Sporadycznie się zdarzało, że więcej, bo trzeba było nadgonić materiał. Przedmiotów innych niż michałki typu prace ręczne, wf czy religia, dziennie może ze dwa, maksymalnie trzy są. No to inaczej nie chce wyjść, niż maksymalnie 3strony A5, ręcznym pismem pisane. Ucznia obowiązywał wyłącznie materiał z lekcji, czyli z tego co zanotował. Nie było bata, żeby się tego nie być w stanie nauczyć na piątkę, jak ktoś tylko miał na to siły i chęci. Wystarczyło dziennie poświęcić godzinę, góra dwie jak ktoś wyjątkowo słabą pamięć miał, żeby to opanować, odrobić jakąś pracę a nawet lekturę przeczytać. A sił i chęci brakowało jak ktoś psychicznie nie wyrabiał. Co się mogło zdarzyć, nawet zdrowym psychicznie. Po kilku godzinach w szkole, w hałasie, stresie, szumie informacyjnym, może najzwyczajniej w świecie do zmęczenia materiału dojść, tak że już ani minuty nie jest się w stanie poświęcić na jakąkolwiek efektywną pracę.

                          Co do lektur, to były bryki na sprawdziany z przeczytania lektury. A interpretacja i tym podobne, to już jak wyżej, co nauczyciel podyktował tego się trzeba było nauczyć.
              • maitresse.d.un.francais E tam czoklitka 28.06.14, 21:56
                Problem z głąbami polega na tym, że oni NIE CHCĄ się uczyć.
                • czoklitka Re: E tam czoklitka 28.06.14, 22:56
                  Niekoniecznie, pomijając kiepskiego nauczyciela nie umiejącego wyartykułować się, czasem chodzi o brak na rynku dobrego podręcznika, którego autor pofatygowałby się w sposób przystępny opisać złożone lub trudne tematy. Poza tym, niektórzy nie są chyba przyzwyczajeni do czytania oraz uczenia się z tekstów pisanych/drukowanych, jednak tego można się nauczyć. a ci, którzy kompletnie nic nie chcą, no to - jejku - ich wolna wola, bez względu na formę nauki zawsze będą niechętni.
                  • maitresse.d.un.francais Re: E tam czoklitka 28.06.14, 23:02
                    czoklitka napisała:

                    > Niekoniecznie, pomijając kiepskiego nauczyciela nie umiejącego wyartykułować si
                    > ę

                    Wysłowić się.



                    , czasem chodzi o brak na rynku dobrego podręcznika, którego autor pofatygował
                    > by się w sposób przystępny opisać złożone lub trudne tematy. Poza tym, niektórz
                    > y nie są chyba przyzwyczajeni do czytania oraz uczenia się z tekstów pisanych/d
                    > rukowanych

                    I wprowadzanie w szkole kompów na każdym przedmiocie, prezentacji i Bóg wie czego raczej im w tym nie pomoże.
                    • czoklitka Re: E tam czoklitka 28.06.14, 23:08
                      > I wprowadzanie w szkole kompów na każdym przedmiocie, prezentacji i Bóg wie cze
                      > go raczej im w tym nie pomoże.

                      oczywiście.
                      W każdym razie ja jestem za podręcznikami - im więcej w nich dokładnych opisów, tym lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o takie przedmioty, jak matematyka i fizyka.
                      • senseiek Re: E tam czoklitka 29.06.14, 01:20
                        > oczywiście.
                        > W każdym razie ja jestem za podręcznikami - im więcej w nich dokładnych opisów,
                        > tym lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o takie przedmioty, jak matematyka i fizyka

                        Ja tam jestem zeby uczyc fizyki od podstaw, czyli od fizyki kwantowej.
                        Pozniej na samym koncu mozna sobie przejsc do klasycznej, czyli statystycznej.
                        Idac od klasycznej wzwyz to idzie sie historycznie wg odkryc.
                        Ale ludziom robi sie siano w glowie.

                        Zaczynac nalezy od fotonow. Pozniej po wytlumaczeniu E=h*f, f=c/wavelength, p=E/c itd.
                        przechodzimy do pair production e+e- przy uzyciu jednego fotona 1.022 MeV, pozniej przechodzimy do pair production przy uzyciu dwoch fotonow 0.510999 MeV..
                        Pozniej do pair production mezonow, i do barionow.
                        Wtedy ludzie beda rozumiec ze to sa tylko czasteczki.
                        18 gramow wody to tylko 6.022141*10^23 czasteczek H2O.
                        • czoklitka Re: E tam czoklitka 29.06.14, 19:30
                          senseiek, fizyka kwantowa jest oparta na podwalinach z fizyki klasycznej - wspomnieć można tylko równanie falowe i lagrangiany, więc uczenie jej w oderwaniu od fizyki klasycznej zrobi właśnie siano w głowie. Chyba, że wejdzie się na bardzo wysoki poziom abstrakcji.

                          A odnośnie "edukejszyn optimalizejszyn baj pajr kriejszyn" to się tak zastanawiam, czemu piszesz po angielsku.

                          >18 gramow wody to tylko 6.022141*10^23 czasteczek H2O.

                          myślę, że problemem nie jest brak zrozumienia, że istnieje sobie cząsteczka, problemem jest brak umiejętności wytłumaczenia czym jest stężenie. W dodatku to co chemole wyprawiają przy zadaniach dotyczących mieszania roztworów woła o pomstę do nieba, gdyż nie uczy się tego poprzez zapis w postaci układu równań, lecz proponuje się jakieś śmieszne "motylki" (czy jak tam to zwą).
                          • senseiek Re: E tam czoklitka 29.06.14, 22:47
                            czoklitka napisała:

                            > senseiek, fizyka kwantowa jest oparta na podwalinach z fizyki klasycznej - wspo
                            > mnieć można tylko równanie falowe i lagrangiany, więc uczenie jej w oderwaniu o
                            > d fizyki klasycznej zrobi właśnie siano w głowie. Chyba, że wejdzie się na bard
                            > zo wysoki poziom abstrakcji.

                            Niezgadzam sie.
                            Fizyka kwantowa ma wszystko skwantyzowane. Nie ma pol fotonu, pol elektronu, nie ma pol protonu. Sa tylko calkowite wielokrotnosci elementarnych czasteczek.
                            A gdzie w I [ A] albo Q [ C] masz kwantyzacje? Nie istnieje...
                            A pozniej trudno przestawic sie z jednolitej nieskoczenie podzielnej jednostki na taka ktora ma calkowite wielokrotnosci..
                            np. prad 1 A to 6.24*10^18 elektronow na sekunde..
                            Jak mamy napiecie U=220 V
                            to kazdy z tych elektronow ma 220 eV energi kinetycznej..
                            Jak taki elektron zderzy sie z jakims obiektem w np. vacuum tube, to wyemituje fotony o energi max do 220 eV.

                            Zreszta duzo lepszym przykladem jest czerwona dioda LED, biala albo ultrafioletowa - jak zmniejszy sie napiecie to dioda nie swieci. Czerwona dioda musi miec U>=1.9 V
                            Bo czerwony foton z dlugoscia fali 650 nm, ma energie 1.9 eV.. Jak elektron bedzie mial mniejsza energie kinetyczna od energii fotonu ktory ma wyemitowac to nie da rady nic wyemitowac i dioda nie zaswieci.

                            Uzywajac zasilacza z zmiennym napieciem i natezeniem mozna to zaprezentowac w 5 minut i wszystko jest JASNE.. Kazdy to zrozumie.

                            Na bateriach/akumulatorkach AA mamy napisane 1300 mAh, pokaz mi kogos kto potrafi to przeliczyc na ilosc elektronow.... To jest taka podstawowa wiedza, ze az szok, ze mozna tego nie uczyc w szkole podstawowej.

                            > A odnośnie "edukejszyn optimalizejszyn baj pajr kriejszyn" to się tak zastanawi
                            > am, czemu piszesz po angielsku.

                            Gadam caly dzien po angielsku i nawet nie pamietam jak cos sie nazywa po polsku..

                            > >18 gramow wody to tylko 6.022141*10^23 czasteczek H2O.
                            >
                            > myślę, że problemem nie jest brak zrozumienia, że istnieje sobie cząsteczka, pr
                            > oblemem jest brak umiejętności wytłumaczenia czym jest stężenie. W dodatku to c
                            > o chemole wyprawiają przy zadaniach dotyczących mieszania roztworów woła o poms
                            > tę do nieba, gdyż nie uczy się tego poprzez zapis w postaci układu równań, lecz
                            > proponuje się jakieś śmieszne "motylki" (czy jak tam to zwą).

                            No sam bylem "ofiara" jednej takiej idiotki chemiczki. Uzylem rownan z fizyki kwantowej, a ona mi dala na forum negatywy, pomimo ze zarowno rezultat moich obliczen byl prawidlowy jak i sam sposob obliczen byl prawidlowy...
                            Nie spodobalo jej sie, ze przeliczylem g/mol na totalna ilosc molekul (czyli przemnozylem przez Avogadro const 6.022141e+23)..
                            • czoklitka Re: E tam czoklitka 30.06.14, 01:41
                              Aha, chyba po prostu cały czas mówisz o problemach z przeliczaniem na ilość molekuł/indywiduów. No tak - dla niektórych uczniów może być to problemem, a nauczyciele jednak nierzadko nie potrafią jasno wyłożyć "o co chodzi", gdy przenosi się matematykę na grunt chemii lub fizyki, a zwłaszcza chemii (bo chemole chyba nierzadko są durniami)- zresztą własnie w tych kontekstach pisałam gdzieś tutaj o trudnościach nauczycieli z artykulacją, poza tym oni mogą nie zdawać nawet sobie sprawy, które momenty są kłopotliwe w zrozumieniu dla ucznia.

                              > Fizyka kwantowa ma wszystko skwantyzowane.

                              Nie wszystko, patrz: rozwiązanie dla elektronu swobodnego.
                              Wbrew pozorom i nazwie, istnienie stanów skwantowanych nie jest nawet postulatem/aksjomatem mechaniki kwantowej, ono po prostu jest "ubocznym" skutkiem rozwiązywania równań z narzuconymi warunkami brzegowymi.

                              > Nie ma pol fotonu, pol elektronu, nie ma pol protonu.
                              > Sa tylko calkowite wielokrotnosci elementarnych czasteczek.

                              To tak samo jak w XIX-wiecznej teorii atomistycznej (można się też cofnąć do idei Demokryta).

                              > Zreszta duzo lepszym przykladem jest czerwona dioda LED...

                              Zgadzam się, to jest dobry przykład na istnienie kwantyzacji.

                              > Na bateriach/akumulatorkach AA mamy napisane 1300 mAh, pokaz
                              >mi kogos kto potrafi to przeliczyc na ilosc elektronow....
                              > To jest taka podstawowa wiedza, ze az szok, ze mozna tego nie uczyc w szkole >podstawowej.

                              Podawanie przeprzewielkich liczb jest jednak dosyć niepraktyczne, nie uważasz?
                              By the way 1300 mAh to jakieś 2.92e22 elektronów. 1300 mAh = 1.3 Ah = 1.3 A * 3600 s = 4680 A*s = 4680 C = 4680*6.24e18 e/C. Natomiast, tak jak powyżej - należy to zwalić na nauczycieli, którzy tak prostych spraw nie potrafią wytłumaczyć, a dałabym sobie rękę uciąć, że takie przeliczenia zrozumiałby nawet spory nieuk.

                              > No sam bylem "ofiara" jednej takiej idiotki chemiczki. Uzylem rownan z fizyki kwantowej...

                              Jeśli można spytać, to do obliczenia stężenia użyłeś równania Schrödingera, Diraca, czy Kleina-Gordona? ;-)

                              > Nie spodobalo jej sie, ze przeliczylem g/mol na totalna ilosc molekul

                              Znaczy kombinowałeś, tam gdzie nie jest to takie konieczne. Specjalnie dla ciebie mam cytat po angielsku:
                              "It is pointless to do with more what can be done with fewer." by W. Ockham
                              • senseiek Re: E tam czoklitka 30.06.14, 02:23
                                czoklitka napisała:

                                > Aha, chyba po prostu cały czas mówisz o problemach z przeliczaniem na ilość mol
                                > ekuł/indywiduów. No tak - dla niektórych uczniów może być to problemem, a naucz
                                > yciele jednak nierzadko nie potrafią jasno wyłożyć "o co chodzi", gdy przenosi
                                > się matematykę na grunt chemii lub fizyki, a zwłaszcza chemii (bo chemole chyba
                                > nierzadko są durniami)- zresztą własnie w tych kontekstach pisałam gdzieś tuta
                                > j o trudnościach nauczycieli z artykulacją, poza tym oni mogą nie zdawać nawet
                                > sobie sprawy, które momenty są kłopotliwe w zrozumieniu dla ucznia.

                                Bruno Kwiecien stracil palce w wybuchu podczas swoich zabaw..

                                > > Fizyka kwantowa ma wszystko skwantyzowane.
                                >
                                > Nie wszystko, patrz: rozwiązanie dla elektronu swobodnego.
                                > Wbrew pozorom i nazwie, istnienie stanów skwantowanych nie jest nawet postulate
                                > m/aksjomatem mechaniki kwantowej, ono po prostu jest "ubocznym" skutkiem rozwią
                                > zywania równań z narzuconymi warunkami brzegowymi.

                                Dla mnie jest aksjomatem.

                                Czesto widuje relatywistyczne elektrony jonizujace izopropanol+powietrze i hamujace w moim Cloud Chamberze..

                                www.youtube.com/watch?v=Efgy1bV2aQo

                                > > Na bateriach/akumulatorkach AA mamy napisane 1300 mAh, pokaz
                                > >mi kogos kto potrafi to przeliczyc na ilosc elektronow....
                                > > To jest taka podstawowa wiedza, ze az szok, ze mozna tego nie uczyc w szk
                                > ole >podstawowej.
                                >
                                > Podawanie przeprzewielkich liczb jest jednak dosyć niepraktyczne, nie uważasz?

                                Ale ja nie chce zeby zaczeli mowic o ~2,92e22 elektronach, tylko zeby to bylo jasno wyjasnione raz na zawsze. A tak to masz powiedziane "bateria ma 1300 mAh"... I nic wiecej?! Co najwyzej jakis nauczyciel powie zeby przemnozyc przez 3600s i dostaniemy 4680 Coulombow (ale co to znaczy dla ucznia "4680 C"?!).. Ale o tym, zeby podzielic przez e=1,602e-19 C, to juz nie powie uczniom..

                                > By the way 1300 mAh to jakieś 2.92e22 elektronów. 1300 mAh = 1.3 Ah = 1
                                > .3 A * 3600 s = 4680 A*s = 4680 C = 4680*6.24e18 e/C. Natomiast, tak jak powyże
                                > j - należy to zwalić na nauczycieli, którzy tak prostych spraw nie potrafią wyt
                                > łumaczyć, a dałabym sobie rękę uciąć, że takie przeliczenia zrozumiałby nawet s
                                > pory nieuk.

                                Trudno zeby nie.

                                > > No sam bylem "ofiara" jednej takiej idiotki chemiczki. Uzylem rownan z fi
                                > zyki kwantowej...
                                >
                                > Jeśli można spytać, to do obliczenia stężenia użyłeś równania Schrödingera, Dir
                                > aca, czy Kleina-Gordona? ;-)

                                Nie.
                                Po prostu niektorzy chemicy traktuja Na jako "black-box", niewiadoma ktora nie jest znana. Tak jakbysmy dalej byli w XIX wieku, i nie przeprowadzono oil drop experiment i innych ktore umozliwily policzenie Na. A ktora im sie pozniej na innym etapie redukuje w rownaniach. A ja policzylem mase pojedynczej czasteczki/molekuly w kg, po to zeby dojsc do rozwiazania rowniania (prawidlowego) i wielki krzyk, ze tak sie na chemi nie robi itp.

                                > > Nie spodobalo jej sie, ze przeliczylem g/mol na totalna ilosc molekul
                                >
                                > Znaczy kombinowałeś, tam gdzie nie jest to takie konieczne. Specjalnie dla cieb
                                > ie mam cytat po angielsku:
                                > "It is pointless to do with more what can be done with fewer." by W. Ockham

                                Wcale nie.

                                Q: "

                                One gram of an element M combines with 3.9 g of chlorine. It forms an oxide with the formula M2O3. What is the element?

                                a. Li

                                b. Fe

                                c. Al

                                d. B

                                e. Au



                                What I'm confused about is how the grams impact the problem. I tried doing it without considering the grams and got it wrong, so I know they do something.



                                Then I tried it like this. Chlorine has an oxidation of -1 and oxygen is -2 and because there are 3 oxygen atoms in the molecule, that means that the total charge on the oxygen is -6 which means that M must have a charge of +3. Aluminum is the only choice that has a charge of +3, but then what is the point of the first part of the sentence?"

                                Moja odpowiedz:

                                "

                                1 mol (6.022141*10^23 particles or molecules) of Chlorine has ~35.5 grams (stable isotopes with 35u ~75% and 37u ~25% abundance).

                                So 3.9 g / 35.5 g = 0.11 * 6.022141e+23 = ~6.6*10^22 particles.

                                6.6*10^22 particles / 3 Chlorine in each molecule of MCl3 = ~2.2*10^22 molecules of MCl3

                                1 g / 2.2*10^22 = ~4.545*10^-23 g per particle of M

                                Divide it by 1 u = ~1.66*10^-24 g

                                4.534*10^-23 g / 1.66*10^-24 g = ~27u

                                Aluminum has ~27u mass."

                                Wiesz jaka ona dala odpowiedz??

                                Zeby ZGADNAC ktora odpowiedz jest prawidlowa.
                                Nie obliczyc, tylko zgadnac..

                                "Once you have that, all that's left is to correlate the molar mass of M with one of the answers available to you and see which one it matches. "

                                Jakby nie miala listy odpowiedzi, to by sama nie dala rady poprawnie wybrac jednej z nich..
                                • czoklitka Re: E tam czoklitka 30.06.14, 18:18
                                  >> Znaczy kombinowałeś, tam gdzie nie jest to takie konieczne.
                                  >> Specjalnie dla ciebie mam cytat po angielsku:
                                  >> "It is pointless to do with more what can be done with fewer." by W. Ockham

                                  > Wcale nie.

                                  Wcale jednak tak.

                                  From oxide formula we know that chloride formula is MCl3.
                                  So, n(Cl) = 3*n(M) -> m(Cl) / M(Cl) = 3*m(M)/M(M)
                                  I used following equation: n = m/M
                                  3.9 g / 35.5 g/mol = 3*1 g / M(M) g/mol
                                  then M(M) = 27.31 g/mol
                                  we guess that M = Al because M(Al) = 26.98 g/mol
                                  No Avogadro constant and particles number are used!

                                  > Aluminum is the only choice that has a charge of +3
                                  Bullshit: BCl3, FeCl3, AuCl3

                                  > Once you have that, all that's left is to correlate the molar mass of M
                                  > with one of the answers available to you and see which one it matches.

                                  To prawda - dokładny wynik obliczeń należy skorelować z tablicową masą molową glinu. Sam w swojej metodzie też skorelowałeś, więc o co ci chodzi?

                                  Natomiast racja - chemicy bywają paskudnikami i często nie potrafią w jasny dla ucznia sposób przełożyć matematyki na chemię na jej metody obliczeń, mimo że te na niej tak czy siak bazują - sporo upraszczają i skracają nie podając całej drogi wyprowadzania. Mam podejrzenia, że oni w jakiejś części sami nie wiedzą, skąd coś tam się bierze lecz tylko przeczytali, że "podstaw to tu i tam" i nic poza tym.
                                  • senseiek Re: E tam czoklitka 30.06.14, 19:35
                                    > Wcale jednak tak.

                                    Ja chcialem zeby chlopak sie czegos nauczyl.

                                    > No Avogadro constant and particles number are used!

                                    Ale ja lubie uzywac Na, bo od razu wszystko jest logiczniejsze.

                                    > > Aluminum is the only choice that has a charge of +3
                                    > Bullshit: BCl3, FeCl3, AuCl3

                                    Wiem, to byl jego text.
                                    B2O3, Fe2O3 tez wystepuja. Nawet mam je wszystkie (a najwiecej to mam Al2O3).

                                    > > Once you have that, all that's left is to correlate the molar mass of M
                                    > > with one of the answers available
                                    to you and see which one it matches.
                                    >
                                    > To prawda - dokładny wynik obliczeń należy skorelować z tablicową masą molową g
                                    > linu. Sam w swojej metodzie też skorelowałeś, więc o co ci chodzi?

                                    Chodzi o to, ze ona mi dala negatywa za dobra odpowiedz.
                                    Odpowiedz ktora dala prawidlowy rezultat.

                                    Gdyby pytanie skrocic do "One gram of an element M combines with 3.9 g of chlorine. What is the element? " (bez listy odpowiedzi do wyboru, bez wspomnienia o M2O3)
                                    To moj sposob obliczania tez dalby prawidlowy rezultat.

                                    > Natomiast racja - chemicy bywają paskudnikami i często nie potrafią w jasny dla
                                    > ucznia sposób przełożyć matematyki na chemię na jej metody obliczeń, mimo że t
                                    > e na niej tak czy siak bazują - sporo upraszczają i skracają nie podając całej
                                    > drogi wyprowadzania. Mam podejrzenia, że oni w jakiejś części sami nie wiedzą,
                                    > skąd coś tam się bierze lecz tylko przeczytali, że "podstaw to tu i tam" i nic
                                    > poza tym.

                                    Mam to samo odczucie.
                                    • czoklitka Re: E tam czoklitka 30.06.14, 21:27
                                      >Ja chcialem zeby chlopak sie czegos nauczyl.
                                      > Chodzi o to, ze ona mi dala negatywa za dobra odpowiedz.
                                      > Odpowiedz ktora dala prawidlowy rezultat.

                                      To zadanie można rozwiązać na kilka sposobów - twój sposób jest fajny (choć nieco dłuższy), jasny od razu. Tylko nie warto przesadzać z ilością cyfr po przecinku.
                                      A od chemików najlepiej trzymać się z daleka. :)
                                      • senseiek Re: E tam czoklitka 30.06.14, 21:42
                                        > A od chemików najlepiej trzymać się z daleka. :)

                                        No ma sie rozumiec, nie wiadomo kiedy im cos wybuchnie.. ;)
              • berta-death Re: matury 28.06.14, 22:16
                Społeczeństwem złożonym z samodzielnie myślących i kreatywnych intelektualistów nie da się rządzić. W związku z tym nigdy nie było, nie ma i nie będzie efektywnego systemu powszechnej edukacji. Nie podcina się gałęzi, na której się siedzi. Nawet ci, którzy śpiewająco zdają te wszystkie egzaminy, wiedzy i umiejętności z niej korzystania, nie mają większej, niż ci, którzy oblewają. Sam system kształcenia i oceniania to uniemożliwia. A te garstki ambitnych i ciekawych świata, zawsze sobie jakoś poradzą. I co najważniejsze, żeby państwo funkcjonowało i miał kto wyciągać je na wyższe poziomy cywilizacji i technologii, też wystarczy garstka kreatywnych i mądrych. Reszcie wystarczy, żeby się naumieli obsługiwać te wszystkie nowości i pracować wg odgórnego algorytmu. I w tym zakresie system edukacji, jaki by nie był, to się sprawdza.
                • czoklitka Re: matury 28.06.14, 23:28
                  > Społeczeństwem złożonym z samodzielnie myślących i kreatywnych intelektualistów
                  > nie da się rządzić.

                  Hahahaha, oto Polska właśnie!

                  > Sam system kształcenia i oceniania to uniemożliwia.

                  w jaki sposób?

                  Wg mnie

                  >A te garstki ambitnych i ciekawych świata, zawsze sobie jakoś poradzą.

                  zgadza się, zwłaszcza przy powszechnym dostępie do internetu. ponadto zadaniem szkoły jest nauczanie pewnych podstaw, więc tym bardziej samodzielna nauka z podręcznikami wystarczyłaby spokojnie.
                  W tym miejscu dygresja - można usłyszeć narzekania ze strony uczniów oraz ich rodziców,  że szkoła eliminuje w uczniach kreatywność, indywidualizm itd., zarzucając także, że szkolnictwo jest przeżarte starymi, niepotrzebnymi treściami. Jednakże, co z tego, że uczeń pochwali się, że zna wzór całki na pracę (w ramach tak pożądanych owych ciekawostek), jaką musi wykonać pieszy, aby dostać się z punktu A do punktu B, gdy nie potrafi całkować? To są właśnie te wszystkie ciekawostki, o które uczniowie tak zabiegają u nauczyciela zapominając przy tym, że przede wszystkim należy posiadać pewne podstawy, aby ową ciekawostkę zrozumieć. Dalej - co z tego, że uczeń pochwali się znajomością zapisu postaci równania Schrödingera, skoro nie ma pojęcia o różniczkach, całkach, liczkach zespolonych (w dodatku też wymagających znajomości trygonometrii tak znienawidzonej przez uczniów w szkołach). Itepe., itede. Nie dogodzisz.
                  • czoklitka Re: matury 28.06.14, 23:48
                    a tak w ogóle, :) jeśli chodzi o matematykę, to wycięłabym część planimetrii na rzecz statystyki i - jeszcze - rachunku prawdopodobieństwa - w końcu Kowalskwmu bardziej przyda się w życiu prawidłowa interpretacja jakichś wykresów (stanowiących choćby nieodłączną część informacji serwowanych przez media), niż udowadnianie, że jakiś kąt w stożku jest ileś tam razy większy od jakiegoś innego kąta.
                    • maitresse.d.un.francais Re: matury 28.06.14, 23:52
                      czoklitka napisała:

                      > a tak w ogóle, :) jeśli chodzi o matematykę, to wycięłabym część planimetrii (...)

                      Wiesz czoklitka idąc tym tropem możemy wyciąć 90% programu szkolnego na zasadzie "po kiego Kowalskiemu rozterki Kochanowskiego/reakcja tego z owym/bitwa pod Marną/wpisz co ci się podoba".

                      Szkoła ma jednak uczyć myślenia.
                      • czoklitka Re: matury 28.06.14, 23:59
                        Wiesz czoklitka idąc tym tropem możemy wyciąć 90% programu szkolnego na zasadzie "po kiego Kowalskiemu rozterki Kochanowskiego/reakcja tego z owym/bitwa pod Marną/wpisz co ci się podoba".

                        Ale ja nie napisałam, że szkoła ma iść tym tropem i nawet nie napisałam, że ja chcę iść tym tropem. myślenia można uczyć w ramach fakultetow przygotowujących do matury.

                        > Szkoła ma jednak uczyć myślenia.

                        a gdzie niby masz myślenie w temacie dotyczącym opisu funkcjonowania jakiejś komórki, bądź budowy liścia? lub w temacie dot. rozpoczęcia drugiej wojny światowej lub przy omawianiu sonetów krymskich?
                        Może 100 lat temu w większości. Obecne mało kto myśli, więc szkoła (zresztą tak jak studia) przede wszystkim ma dawać umiejętność prawidłowego posługiwania się narzędziami niezbędnymi w życiu codziennym.
                        • maitresse.d.un.francais Re: matury 29.06.14, 00:08

                          >
                          > Ale ja nie napisałam, że szkoła ma iść tym tropem i nawet nie napisałam, że ja
                          > chcę iść tym tropem. myślenia można uczyć w ramach fakultetow przygotowujących
                          > do matury.

                          Wtedy jest ZDECYDOWANIE ZA PÓŹNO!!!
                          >
                          > > Szkoła ma jednak uczyć myślenia.
                          >
                          > a gdzie niby masz myślenie w temacie dotyczącym opisu funkcjonowania jakiejś ko
                          > mórki, bądź budowy liścia?

                          Analogie. Podobieństwa. Różnice. Co do budowy liścia - ewolucja, sposób działania owego liścia, funkcje jego elementów.


                          lub w temacie dot. rozpoczęcia drugiej wojny światow
                          > ej lub przy omawianiu sonetów krymskich

                          Nie miałaś czegoś takiego jak analiza i interpretacja utworu?



                          > Może 100 lat temu w większości

                          Jeszcze za PRL-u. A tak!


                          . Obecne mało kto myśli, więc szkoła (zresztą tak
                          > jak studia) przede wszystkim ma dawać umiejętność prawidłowego posługiwania s
                          > ię narzędziami niezbędnymi w życiu codziennym.

                          Jakimi narzędziami?
                          • czoklitka Re: matury 29.06.14, 19:06
                            > Wtedy jest ZDECYDOWANIE ZA PÓŹNO!!!

                            Mój błąd, powinnam napisać, ze nie chodzi mi o wszelkie przejawy myślenia, bo w dobie wtórnego analfabetyzmu i internetu obrazkowego powinno się położyć nacisk choćby na czytanie dłuższych tekstów ze zrozumieniem. Ale rozważania nad różnicami i podobieństwami bebechów dżdżownicy i chrząszcza czy rozmyślanie nad warunkiem Cauchy'ego zbieżności ciągów to już można zostawić na fakultety.

                            Ale ok, w takim razie pozostańmy przy obecnym stanie rzeczy - wielkie ambicje plus niekomunikatywni nauczyciele plus brak dobrych podręczników plus rozleniwieni uczniowie. W efekcie - kiepskie rezultaty choćby maturalne. Niech zatem szkoła sobie żyje dalej w ułudzie ciesząc się, że uczy obywateli myślenia - zamiast przyjrzeć się praktyce i wprowadzić modyfikacje pozostańmy jednak przy pięknych i szumnych ideałach, g* z tych wszystkich lat nauki wynosząc.

                            Co do budowy liścia - ewolucja, sposób działania owego liścia, funkcje jego elementów.

                            W sumie - jakby nie patrzeć trzeba wykuć na pamięć, bo chyba nie bardzo jest się do czego odnieść.

                            > Nie miałaś czegoś takiego jak analiza i interpretacja utworu

                            Miałam. Problem w tym, że ja sobie mogę na dziesięć różnych sposobów zinterpretować, co autor miał na myśli, a i tak na ogól nic z tego nie wynika, bo nauczyciel będzie forsował jedyną słuszną interpretację którą trzeba znać na maturze. Czyli znów trzeba wykuć. Zresztą, nie mam żadnej pewności, że nawet autorytet w dziedzinie literatury zna słuszną interpretację jakiegoś utworu.

                            > Jakimi narzędziami?

                            maitresse.d.un.francais, nie udawaj głupiej, chodzi chociażby o to aby umieć czytać ze zrozumieniem i znać matematykę chociaż na takim poziomie aby poprawnie wypełnić PIT, umieć policzyć płacę netto lub zdawać sobie sprawę z obciążenia kredytowego.
                            • maitresse.d.un.francais Re: matury 29.06.14, 19:23
                              . Ale rozważania nad różn
                              > icami i podobieństwami bebechów dżdżownicy i chrząszcza

                              Nie przypominam sobie czegoś takiego. :-P Natomiast pamiętam, że dżdżownica ma dwa zwoje nerwowe. W charakterze układu nerwowego. :-)


                              >
                              > Ale ok, w takim razie pozostańmy przy obecnym stanie rzeczy - wielkie ambicje p
                              > lus niekomunikatywni nauczyciele plus brak dobrych podręczników plus rozleniwie
                              > ni uczniowie.

                              Momencik momencik.

                              Primo - do zawodu dokonuje się selekcja NEGATYWNA. To należałoby zmienić. A to właśnie władzom wisi. Media są pierwsze, żeby wieszać psy na nauczycielach, ale na wieszaniu i psuciu wizerunku się kończy.

                              Secundo - oczywiście nie każdy podręcznik jest dobry, ale IMHO lepszy jest niedoskonały podręcznik niż zmienianie podręcznika CO ROK i CO SZKOŁĘ.

                              Dobry nauczyciel (patrz wyżej) potrafi, jak sądzę, douczyć także SPOZA podręcznika, jeśli sytuacja tego wymaga.

                              Tertio - TESTY, ludzie, TESTY! Tam, gdzie są testy wyboru, nie ma nauki!

                              Quarto - niskie wymogi. Dlaczegóż to uczeń nie ma się wysilić i napisać klasówki? Dlaczego matura z języka nie może być w formie wypracowania, a koniecznie "prezentacji"?

                              Uczeń się nie zmotywuje, bo wie, że będzie miał test, i pod test się uczy.
                              A prezentację sobie kupi.

                              W efekcie - kiepskie rezultaty choćby maturalne. Niech zatem szko
                              > ła sobie żyje dalej w ułudzie ciesząc się, że uczy obywateli myślenia - zamiast
                              > przyjrzeć się praktyce i wprowadzić modyfikacje pozostańmy jednak przy pięknyc
                              > h i szumnych ideałach, g* z tych wszystkich lat nauki wynosząc.
                              >
                              > Co do budowy liścia - ewolucja, sposób działania owego liścia, funkcje jego
                              > elementów.

                              >
                              > W sumie - jakby nie patrzeć trzeba wykuć na pamięć, bo chyba nie bardzo jest si
                              > ę do czego odnieść.

                              Można kuć na pamięć, a można częściowo na pamięć, częściowo posługując się logiką.



                              > ować, co autor miał na myśli, a i tak na ogól nic z tego nie wynika, bo nauczyc
                              > iel będzie forsował jedyną słuszną interpretację którą trzeba znać na maturze.

                              A dlaczegóż to na maturze trzeba znać JEDYNĄ SŁUSZNĄ INTERPRETACJĘ? Bardzo niedobrze.


                              > Czyli znów trzeba wykuć. Zresztą, nie mam żadnej pewności, że nawet autorytet w
                              > dziedzinie literatury zna słuszną interpretację jakiegoś utworu.

                              Niektóre utwory nie dadzą się "słusznie" zinterpretować, ale mniejsza o to. Patrz wyżej.
                              >
                              > > Jakimi narzędziami?
                              >
                              > maitresse.d.un.francais, nie udawaj głupiej, chodzi chociażby o to aby umieć cz
                              > ytać ze zrozumieniem i znać matematykę chociaż na takim poziomie aby poprawnie
                              > wypełnić PIT, umieć policzyć płacę netto lub zdawać sobie sprawę z obciążenia k
                              > redytowego.

                              Nie udaję głupiej, słowo "narzędzie" jest obecnie tak wieloznacznym terminem, mogącym oznaczać zarówno łopatę, jak i PIT, sam komputer, program komputerowy, szkolenie z pierdołoznawstwa, sposób wyszukiwania informacji, a nawet drut do robótek. :-P A także rozkład jazdy pociągów, na przykład.

                              Dlatego nie byłam pewna, o które ci chodzi (może z wyłączeniem łopaty).
                              • czoklitka Re: matury 29.06.14, 19:35
                                Nie przypominam sobie czegoś takiego. :-P Natomiast pamiętam, że dżdżownica ma dwa zwoje nerwowe. W charakterze układu nerwowego. :-)

                                Nie załapałaś ironii, trudno, więcej nie będę twoich oczywistych wypocin komentować.
                                • maitresse.d.un.francais A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 19:48
                                  Dobrze, oczywiście masz prawo. Masz prawo być nieuprzejma i chamska. Tak jest obecnie postrzegana wolność słowa.
                                  • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 19:51
                                    Ja po prostu nie wiem, czemu mnie się pytasz w punktach uno, due, trio, quattro, cinque, sei, sette, otto.
                                    • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 19:58
                                      czoklitka napisała:

                                      > Ja po prostu nie wiem, czemu mnie się pytasz w punktach uno, due, trio, quattro
                                      > , cinque, sei, sette, otto.

                                      A jest w tym coś złego?
                                      • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 20:50
                                        W zadawaniu pytań nie ma nic złego. Jednak powyżej napisałam, że należałoby przyjrzeć się praktyce zamiast żyć w świecie fantazji, dlatego własnie nie rozumiem celu zadawania przez Ciebie tych wszystkich (oczywistych) pytań.
                                        • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:01
                                          czoklitka napisała:

                                          > W zadawaniu pytań nie ma nic złego.
                                          Jednak powyżej napisałam, że należałoby prz
                                          > yjrzeć się praktyce zamiast żyć w świecie fantazji

                                          1. No więc PRAKTYKA zawodu nauczyciela wygląda tak, że trafiają tam osobnicy z SELEKCJI NEGATYWNEJ, zatem należałoby wprowadzić POZYTYWNĄ.

                                          Przejdę na niższy poziom abstrakcji, czyli wytłumaczę powyższe jak krowie na polu.

                                          2. (To samo co pod nr 1, tylko prościej) Rzadko kto CHCE być nauczycielem. Do szkół trafia wielu ludzi, którym nie udało się co innego. Ci ludzie są źle wykształceni i źle opłacani.

                                          Selekcja do zawodu nauczyciela winna być POZYTYWNA, powinien być to zawód DOBRZE OPŁACANY, za to O BARDZO WYSOKICH WYMOGACH i zakładający ciągły rozwój nauczyciela.

                                          Nadal za bardzo fantazyjnie i za mało praktycznie?

                                          • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:02
                                            Ale ja to wszystko wiem, no ludzie, po co to mi piszesz?
                                            • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:29
                                              czoklitka napisała:

                                              > Ale ja to wszystko wiem, no ludzie, po co to mi piszesz?

                                              Ponieważ uważam, że to właśnie należałoby zrobić W PRAKTYCE. Trujesz o tej praktyce bez przerwy, no więc praktycznym rozwiązaniem jest m. in. zmiana podejścia do zawodu nauczyciela.
                                        • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:03
                                          czoklitka napisała:

                                          > W zadawaniu pytań nie ma nic złego. Jednak powyżej napisałam, że należałoby prz
                                          > yjrzeć się praktyce

                                          I ty się przyjrzałaś, tak? I doszłaś do wniosku, że jedynym sposobem jest obniżenie wymogów? Wiesz, idźmy na całość, można w końcu znieść obowiązek szkolny. :-P Każdy Jasio będzie miał konstytucyjne prawo być analfabetą i to niewątpliwie wyeliminuje Jasiów problemy z maturą.
                                          • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:15
                                            Ale gdzie ty w moich postach widzisz, że ja chcę zniesienia obowiązku szkolnego?
                                            Proponuje zmianę formy nauki na naukę samodzielną przynajmniej dla tych, którzy są w stanie opanować materiał samodzielnie. Każdy przy tym ma prawo odwiedzić nauczyciela w momencie gdy trafi na "schodek", natomiast bardzo zainteresowanych nauczyciel kierowałby, zreszta taj jak obecnie, dając im dodatkowe materiały do przerobienia.
                                            Kobieto, może, sorry, ale sama się cofnij do szkoły bo czytasz to, czego nie ma.
                                            • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:19
                                              a nie, sorry, Ty tylko posuwasz się do ekstremum. Widzisz, tylko że ja nie lubię sie tak daleko posuwać i wyjątkowo nie lubię osób, ktore w ten sposob zagajają rozmowe.
                                              • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:28
                                                czoklitka napisała:

                                                > a nie, sorry, Ty tylko posuwasz się do ekstremum. Widzisz, tylko że ja nie lubi
                                                > ę sie tak daleko posuwać i wyjątkowo nie lubię osób, ktore w ten sposob zagajaj
                                                > ą rozmowe.

                                                Za to pisanie o oczywistych wypocinach jest grzeczne i ja mam je lubić, tak?
                                              • maitresse.d.un.francais Ach, TY nie lubisz osób 29.06.14, 21:30
                                                czoklitka napisała:

                                                > a nie, sorry, Ty tylko posuwasz się do ekstremum. Widzisz, tylko że ja nie lubi
                                                > ę sie tak daleko posuwać i wyjątkowo nie lubię osób, ktore w ten sposob zagajaj
                                                > ą rozmowe.

                                                no ślozy mi się polały

                                                Ale osoby, które nazwałyby twoją wypowiedź "oczywistymi wypocinami", bardzo lubisz, prawda?
                                                • czoklitka Re: Ach, TY nie lubisz osób 30.06.14, 02:23
                                                  Ale osoby, które nazwałyby twoją wypowiedź "oczywistymi wypocinami", bardzo lubisz, prawda?

                                                  Oczywiście, sama siebie bardzo lubię i właśnie tak uważam - że tez piszę banały.
                                            • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:26
                                              czoklitka napisała:

                                              > Ale gdzie ty w moich postach widzisz, że ja chcę zniesienia obowiązku szkolnego
                                              > ?
                                              > Proponuje zmianę formy nauki na naukę samodzielną przynajmniej dla tych, którzy
                                              > są w stanie opanować materiał samodzielnie.

                                              No dobrze. Mamy złych nauczycieli, złe podręczniki, biednych uczniów (uczniowie z definicji nie są leniwi ani wredni :-PPP) i zamieniamy naukę na samodzielną. Jakieś efekty?





                                              Każdy przy tym ma prawo odwiedzić
                                              > nauczyciela w momencie gdy trafi na "schodek", natomiast bardzo zainteresowanyc
                                              > h nauczyciel kierowałby, zreszta taj jak obecnie, dając im dodatkowe materiały
                                              > do przerobienia.
                                              > Kobieto, może, sorry, ale sama się cofnij do szkoły bo czytasz to, czego nie ma
                                              > .
                                              • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 29.06.14, 21:27

                                                > > Proponuje zmianę formy nauki na naukę samodzielną

                                                Do tej pory tłumaczyłaś, że materiał jest zbyt obfity. Coś było o samodzielności? To może to myślałaś, ale nie napisałaś.
                                                • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 30.06.14, 02:19
                                                  > Coś było o samodzielności?

                                                  Bylo, doczytaj sobie w moich wczesniejszych postach.

                                                  >To może to myślałaś, ale nie napisałaś.

                                                  Pisałam o dwóch rzeczach - o zmianie formy nauki na samodzielną oraz o przerzuceniu częsci materiału na fakultety zastępując ową część bardziej przydatnymi informacjami.

                                                  No dobrze. Mamy złych nauczycieli, złe podręczniki, biednych uczniów (uczniowie z definicji nie są leniwi ani wredni :-PPP) i zamieniamy naukę na samodzielną. Jakieś efekty?

                                                  Po pierwsze - czemu wkładasz mi w usta coś, czego nie napisałam? wyraźnie (chyba nawet do ciebie) napisałam, że kto nie chce - ten się i tak nie będzie uczyć bez względu na formę nauki. (I nie przepraszaj, że niby nie doczytałaś).

                                                  Po drugie. Efekty - zrzucenie na uczniów obowiązku czytania powinno skutkować umiejętnością rozumienia dłuższych tekstów pisanych oraz przyzwyczajeniem się do nich, a uczniom którym nie służy (co zresztą gdzieś Berta zaznaczyła) hałas i rozgardiasz szkolny - da szansę na spokojne uczenie się bez jakichś negatywnych skutków ubocznych. Poza tym, wg mnie dobrze napisany podręcznik jest więcej wart niż dobry nawet nauczyciel, gdyż do podręcznika można zajrzeć w każdej chwili w domu a nawet po latach, natomiast fragmenty lekcji serwowanej przez nauczyciela nie zawsze da się zapisać ze względu choćby na pospiech dyktowania.

                                                  Po trzecie - słyszałaś może o metodzie Marii Montessori? Mam jakoś podejrzenia, że dawanie czasu uczniom na naukę samodzielną (z podręcznika) zamiast zarzucanie ich na wstępie (przez nauczyciela) gotowymi tekstami zdatnymi do wykucia i zdania klasówki, może zwiększyć w nich chęć właśnie do nauki tych samych treści - czyli chodzi o zmianę podejścia ucznia do nauki.

                                                  Po czwarte - dlaczego w chyba każdym poście wystawiasz język? Czemu on ma służyć?

                                                  Po piąte. W tej chwili system wygląda tak: ideały o uczącej myślenia szkole + duzo treści programowej + mała wiedza na wyjściu. Uważam, że lepiej byłoby, aby Kowalski umiał dobrze policzyć sobie procent od czegoś (co może wymagać zwiększenia godzin poświęconych temu tematowi) niż miał ileś godzin np. z geometrii czy tam planimetrii na temat udowadniania czegoś tam, w efekcie mając problemy jednocześnie z policzeniem procentów oraz z samodzielnym przerowadzeniem tego typu dowodów.
                                  • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 30.06.14, 02:28
                                    >Masz prawo być nieuprzejma i chamska.

                                    Nie ubiegam się o tytuł Najfajniejszej Forumowiczki Roku, więc zdarza mi się naturalnie wybuchnąć, zwłaszcza wtedy, gdy mam wrażenie, że ktoś próbuje na siłę pokazać, jakim nie jest przemądrym człowiekiem (jakby mnie to coś obchodziło) oraz zaczyna posługiwac się co najmniej lekko protekcjonalnym tonem.
                                    • maitresse.d.un.francais Re: A resztę wypowiedzi olejesz 30.06.14, 17:15
                                      czoklitka napisała:

                                      > >Masz prawo być nieuprzejma i chamska.
                                      >
                                      > Nie ubiegam się o tytuł Najfajniejszej Forumowiczki Roku, więc zdarza mi się na
                                      > turalnie wybuchnąć

                                      I naturalnie nie przeprosić.
                                      • czoklitka Re: A resztę wypowiedzi olejesz 30.06.14, 18:07
                                        Nie chce mi się przepraszać osoby, która we własnym wątku posądza szkołę o niewyedukowanie jej w procentach, natomiast w innym wątku jakby oburza się święcie na moje pomysły dot. skrócenia części materiału, krzycząc, że szkoła ma uczyć myślenia poprzez wymaganie umiejętności np. przeprowadzenia co trudniejszych dowodów matematycznych. Metresa, czy nie lepiej byłoby dla ciebie, abyś "se" procenta odręcznie umiała przeliczyć, czy jednak nadal optujesz za zbędnymi na poziomie podstawowym dowodami?
                                        Więc póki co, to ja nie widzę, jak się do siebie to wszystko ma, co sama piszesz.
                                • maitresse.d.un.francais Re: matury 29.06.14, 19:49

                                  > Nie załapałaś ironii, trudno, więcej nie będę twoich oczywistych wypocin komen
                                  > tować.

                                  Mam prawo nie załapywać ironii. Do tej pory sądziłam, że można z tobą normalnie rozmawiać. Cóż, zawiodłam się. Bywa.

                                • maitresse.d.un.francais Re: matury 29.06.14, 19:51

                                  >
                                  > Nie załapałaś ironii

                                  Nie załapałam. Mam prawo. Niemniej olewanie całości mojej wypowiedzi i nazywanie jej oczywistymi wypocinami świadczy o tobie.
                      • berta-death Re: matury 29.06.14, 00:12
                        Szkoła nie ma uczyć myślenia, ona z zasady ma dawać gotowe rozwiązania, które uczeń ma wkuć na pamięć. A to czy wkuje skutecznie i długoterminowo, czy na zasadzie zzz, ma marginalne znaczenie. Wciąż funkcjonuje model, że Słowacki wielkim poetą był i koniec.
                        Powiedziałabym więcej, szkoła skutecznie oducza myślenia. Dzieci myślą same z siebie, zadają mnóstwo pytań, wątpią, eksperymentują, podważają oczywiste oczywistości. I to się w nich tępi niemal od urodzenia.
                  • berta-death Re: matury 29.06.14, 00:00
                    W ramach ciekawostki. Prof Hartman prowadzi pokazową lekcję etyki w jednym liceum. Raz, można sobie obejrzeć jakie zainteresowanie wykazują przyszli maturzyści tym, że ktoś wymaga od nich własnego zdania i aktywnego udziału w lekcji, dwa jaki prezentują poziom wiedzy ogólnej w momencie jak ktoś jednak zdecyduje się coś od siebie dodać, trzy Hartman w którymś momencie wtrąca uwagę o szkolnictwie współczesnym i dawnym. I ta uwaga jest kwintesencją tego co chciałam napisać.
                    Teraz szkoła jest po to, żeby nauczyć człowieka stosowania się do odgórnych procedur i aktywnego sprzedawania firmowych produktów. Praca jest albo w handlu albo w administracji, nie ma sensu uczyć młodych ludzi czegokolwiek innego, bo i tak im się nie przyda, przynajmniej w przyszłej pracy. Dawniej praca była głównie w fabrykach, albo fabrycznopodobnych strukturach, gdzie robotnik był tylko trybikiem w procesie produkcji i było równanie do dołu, bo wszyscy musieli robić swoje w podobnym tempie i jakości. Do góry równać się nie dało. I system nauczania też to przewidywał.
                    www.youtube.com/watch?v=hjiFpSWwa4c
                    www.youtube.com/watch?v=XjOhLwYYyP8
                    • czoklitka Re: matury 29.06.14, 20:55
                      O, obejrzę sobie na dniach. Dzięki.
          • triismegistos Re: matury 30.06.14, 09:17
            Serio, aż tyle czasu tłukłeś te zadanka?
          • tycho99 Re: matury 30.06.14, 22:48
            Przed chwilą, z biegu: 37 minut, 100%. A wedle statystyk szczyt możliwości intelektualnych mam ponoć za sobą



            senseiek napisał:

            > Nie mam pojecia jak oni mogliby sie zmiescic w 90-ciu..
        • tymon99 Re: matury 30.06.14, 01:49
          berta-death napisała:

          > Faktem jest też to, że z roku na rok, coraz więcej osób trafia do liceów i techników,
          > które jeszcze 20lat temu miałyby problem z dostaniem się do dobrej zawodówki.

          bercia, a ty masz maturę?
          • berta-death Re: matury 30.06.14, 09:27
            Tymcio, jak ty masz, znaczy, że każdy ma.
            • tymon99 Re: matury 30.06.14, 11:29
              twoja logika dorównuje twej umiejętności budowy zdań po polsku.
              • berta-death Re: matury 30.06.14, 13:00
                Znaczy masz starą maturę, którą każdy zdawał?
        • miau.weglowy problem jest taki 30.06.14, 08:36
          ze zmusza sie nauczycieli (posuwajac sie nawet do szantazu), zeby przepuszczali do nastepnej klasy totalnych obibokow (nie mylic z uczniami, ktorzy z jakiejs przyczyny maja trudnosci z danym przedmiotem)
          demoralizacja zawodu nastepuje i uczniow rowniez tym samym
    • tymon99 Re: matury 28.06.14, 08:13
      matematyka rozszerzona była w tym roku mordercza :)
      • torado Re: matury 28.06.14, 11:44
        no tak..... jeśli mądrość mierzyć ilością posiadanej wiedzy tylko, to coraz gupsi jezdeśmy ;-) :-D :-D
    • ksiieciiuniio Re: matury 28.06.14, 13:08
      tymon99 napisał:
      >[...]matematyka[...]

      Tu leży odpowiedź – czemu duża nie zdawalność obecnych matur. Dawno temu nie było obowiązkowej matury z matematyki. Co jak co, ale mało kto rozumie matematykę i ją umie i dziś, a dawniej przez brak obowiązkowej matury z niej, to jeszcze mniej było takich osób – więc wcale uczniowie nie byli „mądrzejsi”.
      • tymon99 Re: matury 30.06.14, 01:51
        bardzo proszę, abyś tego rodzaju bzdur nie podpinał pod moje posty.
    • triismegistos Re: matury 28.06.14, 13:23
      Widziałam tegoroczną, podobno szalenie trudną, maturę z matematyki. Większość zadań byłaby w stanie rozwiązać od ręki, jednego bym nie ruszyła, dla rozwiązania reszty potrzebowałabym tablic matematycznych. Wszystko to kilkanaście lat po własnej maturze, chyba z 10 lat po ostatnim kontakcie z matematyką.
      I nie, nie uważam sie za geniusza w tej dziedzinie.
      • torado Re: matury 28.06.14, 21:38
        triismegistos napisała:

        > Widziałam tegoroczną, podobno szalenie trudną, maturę z matematyki. Większość z
        > adań byłaby w stanie rozwiązać od ręki, jednego bym nie ruszyła, dla rozwiązani
        > a reszty potrzebowałabym tablic matematycznych. Wszystko to kilkanaście lat po
        > własnej maturze, chyba z 10 lat po ostatnim kontakcie z matematyką.
        > I nie, nie uważam sie za geniusza w tej dziedzinie.

        no ja bym matmy nie zdała...głupi to ma szczęście i jak ja zdawałam, to był to pierwszy rok, kiedy matura z matematyki nie była obowiązkowa, no i oczywiście maturę zdałam...;-). A tak serio to uważam, że nasze szkolnictwo za bardzo nastawione jest na wbijanie do głów ogromnej ilości wiedzy, którą na dobrą sprawę można znaleźć w encyklopediach realnych i wirtualnych i jeśli ktoś nie chce zostać wybitnym specjalistą ;-) w konkretnej dziedzinie to wiedza ta czasem jest bardzoooo mało przydatna, za to za mało nastawione na zdobywanie praktycznych umiejętności. Czasem nie chodzi o to, żeby mieć wiedzę, ale o to, żeby wiedzieć gdzie ją znaleźć...
        • silic Wolne żarty. 29.06.14, 01:14
          >wiedzy, którą na dobrą sprawę można znaleźć w encyklopediach realnych i wirtualnych

          Wiedza jest potrzebna do znalezienia wiedzy w encyklopediach, jeszcze więcej wiedzy jest potrzebne, by wiedzieć czego szukać i jak to rozumieć. Nie mówiąc już o wiedzy pozwalającej na samodzielną ocenę, czy wypis z wikipedii nie jest stekiem bzdur.

          >za mało nastawione na zdobywanie praktycznych umiejętności.

          Jakich praktycznych umięjetności chcesz uczyć na lekcjach biologii, chemii, fizyki, matematyki czy geografii ?. Zdaje się, że wątek jest o szkolnictwie maturalno-gimnazjalnym.
      • wiarusik Re: matury 28.06.14, 22:59
        patrz-zdawało to kiedyś maturę, a teraz bierze na dwa bata.
    • berta-death Re: matury 28.06.14, 14:10
      Klucz wg którego układane są odpowiedzi do pytań jest coraz bardziej zawiły. Tzn coraz trudniej w niego trafić, bo coraz bardziej odpowiada radosnej twórczości układających testy a coraz mniej zdrowemu rozsądkowi. Jak sobie porównasz nie tylko samą zdawalność, ale zdawalność na poszczególne oceny, to się okaże, że na odpowiedniki ocen bardzo dobrych, czyli powyżej 90% poprawnych odpowiedzi, zdała ledwo garstka maturzystów. Na odpowiedniki ocen dobrych, czyli powyżej 80%, podobnie. A dawniej piątki i czwórki to były standardowe oceny maturalne.

      Ale dawniej matura to było nic nie znaczące wodolejstwo, każdy to zdawał, bo nie było powodu, żeby kogoś uwalać. Na jakąkolwiek ocenę ktoś by nie zdał i tak w efekcie końcowym, było to traktowane zerojedynkowo, no to niech się cieszy i ma tę piątkę czy chociaż czwórkę. Przynajmniej szkoła będzie się mogła pochwalić dobrymi ocenami swoich uczniów, które sama wystawia. Podobnie nikt nie miał powodu, żeby kogoś uwalać, zawsze się na tę trójczynę wyciągnęło, stąd jedynie 2% osób tego nie zdawało. Przynajmniej takie statystyki krążyły w moich czasach. Na studia były oddzielne egzaminy. I te już były pomorem. Jak matury szły absolwentom liceów śpiewająco, tak egzaminy na studia uwalali koncertowo. W związku z tym jakby porównać wyniki dawnych egzaminów na uczelnie wyższe z współczesnymi maturami, które takimi egzaminami są jednocześnie, to zapewne nie będzie znaczącej różnicy w wynikach.
      • wiarusik Re: matury 28.06.14, 23:00
        dokładnie. dawniej ten nie zdawał, kto z nauczycielem miał na pieńku.
      • miau.weglowy co do klucza 30.06.14, 08:39
        idiotyczne jedynie sluszne interpretacje nie sluza uczniom myslacym samodzielnie i potrafiacym napisac ciekawa prace zawierajac swoje opinie poparte dobrze dobranymi argumentami. oryginalne spojrzenie na zagadnienie oczywiscie nie bedzie zgodne z kluczem
        • berta-death Re: co do klucza 30.06.14, 10:15
          Po co uczeń ma samodzielnie myśleć. Powszechna edukacja jest odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Obecnie na rynku dostępne są tylko dwa typy pracy. Jedna w administracji a druga w handlu, zwłaszcza sprzedaży bezpośredniej. Obie nie wymagają samodzielnego myślenia, wręcz jest ono bardzo niekorzystne i obniża wyniki pracy. Urzędnik ma się nauczyć procedur sporządzania dokumentacji firmy i zarządzania nią i ewentualnie podejmowania decyzji w sprawie petentów, jak jest państwowym urzędnikiem, też wg odgórnie określonych procedur. Trudność zawodu wynikać może jedynie z tego, że trzeba się uczyć ciągle nowych procedur, bo przepisy się zmieniają. W związku z tym taki 12-letni trening uczenia się ciągle nowych kluczy odpowiedzi i właściwego wypełniania testów, uczyni z niego pracownika doskonałego.
          Podobnie w handlu, tam co prawda wystarczy raz się nauczyć technik sprzedaży i odróżniania jednego typu klienta od drugiego, bo procedury się nie zmieniają, ale za to zmienia się oferta firmy, więc trzeba szybko się nauczyć tych nowych produktów i usług. I jeszcze trzeba być lepszym od innych, bo w przeciwieństwie do urzędnika nie wystarczy pracować byle jak, żeby wyrobić normę. Trzeba być zorientowanym na sukces, być lepszym od innych i mieć dobre umiejętności nawiązywania relacji z innymi. Tego szkoła też uczy. Wyścig szczurów od pieluch.

          I jeszcze kompetencje społeczne się liczą, dzięki którym delikwent ma szerokie grono znajomych. Dzięki temu następuje szybszy obieg informacji w społeczeństwie i łatwiej dotrzeć do potencjalnych klientów z produktami i usługami. Na to też szkoła stawia.

          A nawet jak ktoś nie załapie się ani do handlu ani do administracji, tylko będzie robił w szerokopojętych usługach, na które też jest jako takie zapotrzebowanie, to tutaj też myślenie jest zbędne, tutaj też wykonuje się wyłącznie odgórne procedury. To takie połączenie roli handlowca i urzędnika, czyli można byle jak, wystarczy raz opanować procedurę i jakoś leci. O klientów nie trzeba jakoś szczególnie zabiegać, sami przyjdą jak będą czegoś potrzebować, ale też się ich olewać tak jak urzędas, nie da. Co zresztą widać po tym sektorze, bo znalezienie solidnego fachowca w jakiejkolwiek dziedzinie zaczyna graniczyć z cudem. W związku z tym im też oferta powszechnej edukacji jest na rękę, nauczy ich ta szkoła wszystkiego co im się w życiu przyda.

          Natomiast ta garstka, która znajdzie zatrudnienie w nowych technologiach, opracowywaniu tych wszystkich procedur, to jakoś sobie sama poradzi. Na zasadzie, że ludzie dzielą się na samouków i nieuków. Jak ktoś jest kreatywnym bystrzakiem, to żaden system edukacji mu nie straszny.
    • obrotowy eto wsio przez komputry 28.06.14, 15:20
      kiedys ludzie musieli sie uczyc matmy, bo nie mieli wyjscia (inaczej nie mogliby placic w sklepie)
      dzis maja komputry - wienc ta wiedza jest juz zbedna.

      no polskiego trza sie nadal uczyc, bo inaczej nie da sie wstukac w komp pytania,
      ani korzystac np. z translatora.
      • lisia312 Re: eto wsio przez komputry 28.06.14, 18:32

        Tu leży odpowiedź – czemu duża nie zdawalność obecnych matur. Dawno temu nie było obowiązkowej matury z matematyki. Co jak co, ale mało kto rozumie matematykę i ją umie i dziś, a dawniej przez brak obowiązkowej matury z niej, to jeszcze mniej było takich osób – więc wcale uczniowie nie byli „mądrzejsi”.

        Kiedy to nie było obowiązkowej matury z matematyki???

        " W roku szkolnym 2009/2010, po 25 latach nieobecności, język przyrody czyli matematyka wróci na maturę jako przedmiot obowiązkowy - Chcemy zamknąć 25 letni okres, kiedy to obowiązkowej matematyki na maturze nie było – zapowiedział wiceminister Zbigniew Marciniak"
        • ksiieciiuniio Re: eto wsio przez komputry 29.06.14, 02:10
          Sama sobie odpowiedziałaś na własne pytanie. Czuję się zbędny. :/
    • headvig Re: matury 29.06.14, 22:14
      jako egzaminator stwierdzam, że co rok to łatwiejsze :/
    • mamamia26 Re: matury 30.06.14, 09:43
      Mam 27 lat, maturę zdawałam jakiś czas temu i wydaje mi się, ze teraz młodzież jest po prostu głupsza. Serio. Nie mam innego wytłumaczenia. Gdyby tyle pracy wkładali w naukę co w siedzenie w internecie to byloby lepiej.
      • berta-death Re: matury 30.06.14, 10:31
        Obecnie to głównie w internecie jest wiedza. Nigdy wcześniej nie było tak szybkiego rozprzestrzeniania się informacji i nigdy wcześniej wiedza nie była tak wolna od cenzury. Współczesna młodzież może nie ma encyklopedycznej wiedzy, ale po co ma ją mieć, ma wiedzę gdzie znaleźć potrzebne informacje jak zajdzie taka konieczność. Wtedy w ciągu maksymalnie kilku minut dowie się wszystkiego co trzeba. Natomiast ma bardzo dużą wiedzę jeśli chodzi o szeroko pojętą mądrość życiową. W przeciwieństwie do swoich rówieśników sprzed epoki internetu ma kontakt z dużo większą ilością poglądów, opinii i życiowych doświadczeń różnych ludzi. Dawniej co najwyżej kupił sobie gazetę albo czasopismo i się dowiedział co tam redaktor chciał mu powiedzieć. Teraz dowie się jeszcze co ludzie o tym myślą, jak sobie komentarze poczyta. Dawniej o życiu wiedział co mu nauczyciele, rodzice i koledzy na podwórku powiedzieli, teraz wie co cała rzesza różnych ludzi mówi, na forach, w komentarzach, itp. Dawniej żeby się czegoś dowiedzieć musiał przegrzebać księgi i czasopisma. I jeszcze musiał wiedzieć czego chce się dowiedzieć. Teraz wystarczy, że odpali facebooka i zerknie na to co zalinkowali inni. Dzięki temu ma dostęp do rzeczy, do których sam nigdy by nie dotarł, bo by mu nawet do głowy nie przyszło, że coś takiego istnieje, albo że może być interesujące.

        W ostatnich latach liczba ateistów w PL wzrosła o 30%, parę lat temu w USA zrobili podobne statystyki i im wyszło, że w ciągu 10lat liczba ateistów wzrosła tam o 40%. Raczej nie ze szkoły się dowiedzieli, że boga nie ma. Podejrzewam, że między innymi dlatego, kościół uważa internet za antychrysta i największe zło xxi wieku.
        • simply_z Re: matury 01.07.14, 22:27
          niby tak ale wydaje mi się,że ludzie paradoksalnie są głupsi,dzięki nowym technologiom,ponieważ mniej angażują mózg.Tak jak powiedziałaś,korzystają z internetu owszem.Tyle,że głównie ze źródeł znalezionych na pierwszej stronie,ale rzadziej kopią głębiej.Mówisz o komentarzach ale jest spora grupa osób,które komentarzy nie czytają nigdy lub wcale,a część z nich jest albo naszpikowana obelgami,albo sponsorowana przez portal,więc ciężko mówić o jakimś obiektywizmie.Kiedyś,żeby coś naprawić,rozwiązać,trzeba było pokombinować,teraz wszystko mamy podane na tacy.
    • mm969696 Re: matury 30.06.14, 10:39
      to proste. kiedyś do liceum szli najlepsi uczniowie, którzy bez trudu opanowali materiał, dzis do liceum idzie każdy debil i nic dziwnego ze matury nie mogą zdać nawet na podstawowym poziomie.
    • czoklitka Re: matury 30.06.14, 22:07
      smarterpoland.pl/index.php/2013/03/czy-polonisci-sa-mniej-obiektywni-a-matematyki-jest-za-malo-w-liceum/


Pełna wersja