muszę się do czegoś przyznać

04.07.14, 11:47
bo brak nowych wątków na forum mnie dobija.
Będzie poważnie.

Po tym jak skończyłam dwa stopnie ciężkich studiów, podjętych z potrzeby rozwijania się w wybranym kierunku, a nie z przypadku, podczas których, w imię nie wiem czego, "bo w naszym kraju jeszcze tego nie było", brałam sobie na klatę podwójną robotę. Po tym jak już to przeszłam, cierpiętniczo broniąc magistra pracą z której można by zrobić trzy magisterki, nie podjęłam nawet PRÓBY znalezienia pracy w zawodzie.
Znaczy wysłałam 2 (słownie: DWA) CV, po czym wskoczyłam na ciepłą posadkę w firmie mojej mamy, nie tylko nie związanej z zawodem, ale też nie wymagającą raczej żadnego wykształcenia.
I tak już sobie dłuższy czas pracuję, tłumacząc się, razem z moją mamą, problemami zdrowotnymi tejże, brakiem pracy na rynku i moimi bezrobotnymi kolegami ze studiów, tudzież pracującymi, ale zarabiającymi kwoty żenujące.
Moimi prawdziwymi pobudkami są strach, tchórzostwo i wygodnictwo. No i może trochę niezgoda na to, że za taką wypalającą robotę zarabia się tak mało, że rynek jest ograniczony i można co najwyżej robić 10% tego co by się chciało i w ogóle i w ogóle.

Myślicie, że coś w życiu tracę? :D :P
    • kotozaur Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 12:06
      Tracisz? Przecież zrobiłaś te wymarzone studia*, czyż nie? :)
      Teraz szukasz dziury w całym, dobrze jest.




      __________________________
      *szacun i impon!
      • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 12:34
        Robiłam te studia nie dla sportu, tylko zeby się tym w życiu zajmować.
        Tylko jakoś nie mogę. :D
        • alpepe Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 12:58
          Bywa, ja się wyżywam zawodowo, jak córka przychodzi i pyta, co znaczy po niemiecku niemieckie słówko "just". Wtedy jej mówię, ale okraszam to oczywiście smrodem pedagogicznym, że w dudenie wszystko stoi, każę jej znaleźć to hasło i samej przeczytać definicję, by wiedziała, gdzie to cudo jest używane. Poza tym mam zamiar opieprzyć nauczycielkę niemieckiego mojej starszej córki, że nie robi kartkówek z dziwnych słówek niemieckich, bo potem Uczeń czarnoksiężnika Goethego jest kompletnie niezrozumiały i córka myśli, że Walle walle (manche Strecke..) znaczy tyle, co tralala.
          Na tym jednak koniec. Specjalizacja była u mnie podyktowana różnymi względami finansowo-rodzinnymi.
          Może więc i tobie się to kiedyś przyda do dręczenia pociotków, a w życiu lepsza posadka w firmie mamy.
          • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 14:47
            Rodzina (oprócz oczywiście mamy) przepowiada mi tragedię zawodowo - życiową.
        • man_sapiens Re: muszę się do czegoś przyznać 05.07.14, 16:36
          > Tylko jakoś nie mogę. :D

          Możesz, tylko ci się nie chce.
          Parę razy w życiu zmieniałem pracę. Standard to jedna rozmowa kwalifikacyjna na jakieś dwadzieścia podań, jedna propozycja pracy na 5 rozmów, z tego jedna warta przyjęcia.
          Obraziłaś się na świat po tych 2 podaniach? Szukaj dalej, aktywnie. Pracujesz teraz, więc masz duży plus w życiorysie. Nikt po ciebie nie przyjdzie, to ty musisz szukać, i nie czekaj aż pokaże się ogłoszenie ale sama wybieraj się w różne miejsca, gdzie chciałabyś pracować.
          I pamiętaj - dla sensownego pracodawcy to, że masz świetne wyniki i skończyłaś dwa kierunki wprawdzie świadczy o tobie pozytywnie, ale nie wyskoczy on z tego powodu z kapci. Znacznie bardziej liczy się osobowość. Kwity są ważne w korporacjach. Ale co miłego zyskałaś dla siebie w czasie studiów, to twoje.
          • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 05.07.14, 20:11
            Nie obraziłam się. Stchórzyłam i jest mi to wszystko nie w smak.
            Z takim "bogatym" doświadczeniem jakie mam w tym zawodzie to chyba już lepiej jak założę swoją własną firmę, niż będę szukała zatrudnienia.
            Chyba że bezpłatny staż.

            No i wiem jak to jest z punktu widzenia pracodawcy, bo naprzerzucałam już w życiu setki CV, wybierając kandydata na pracownika, przeprowadzałam rozmowy kwalifikacyjne i decydowałam o przyjęciu do pracy.
            Nie wiem tylko jak to jest szukać pracy. :P
            • kino.mockba Re: muszę się do czegoś przyznać 06.07.14, 14:20
              piataziuta napisała:

              > Nie obraziłam się. Stchórzyłam i jest mi to wszystko nie w smak.
              > Z takim "bogatym" doświadczeniem jakie mam w tym zawodzie to chyba już lepiej j
              > ak założę swoją własną firmę, niż będę szukała zatrudnienia.

              Nie polecam. Mamy w pracy takiego klienta, który na bank nigdy nie pracował u kogoś, tylko od razu wskoczył we własną działalność i własnie mi się trafiło użeranie się z jego radosną twórczością.
              • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 07.07.14, 13:25
                Mam 10 lat doświadczenia w pracy u kogoś, na różnych stanowiskach. Nie mam doświadczenia w zawodzie w którym jestem wykształcona.
                • kino.mockba Re: muszę się do czegoś przyznać 07.07.14, 20:20
                  piataziuta napisała:

                  > Nie mam doświadczenia w zawodzie w którym jestem wykształcona.

                  No właśnie o to się Ziuta rozchodzi:]
            • man_sapiens Re: muszę się do czegoś przyznać 06.07.14, 22:41
              > Nie wiem tylko jak to jest szukać pracy. :P

              Nudne, męczące, rozczarowujące, frustrujące. Ale z każdą rozmową nabierasz doświadczenia, dowiadujesz się dużo o firmach do których się starasz, coraz lepiej wiesz, jak się sprzedawać. Najgorsze, gdy trafia się na chamów, którzy widząc swoją przewagę nad szukającym pracę odgrywają na nich swoje słabości. Ale jeżeli masz dobre kwalifikacje to ci to raczej nie grozi. W końcu trafisz na fajną firmę z fajnymi szefami - i nie wybiorą ciebie. Ale następna, trzecia albo piąta taka firma weźmie cię. Nabierasz między innymi grubej skóry, byle niepowodzenie i byle dupek nie wytrącą cię z równowagi - i to jest cenne.

              Strasznie wszyscy pieją nad zakładaniem własnych firm i to najlepiej zaraz po studiach. Ja radziłbym coś innego (sam się usamodzielniłem po prawie 20 latach pracy jako najemnik): jeżeli chcesz mieć swoją firmę, to najpierw pobaw się w jobhoppera. Półtora roku - rok w firmie i zmieniasz do następnej. Obskocz tak ze cztery - pięć firm, w każdej ucz się, obserwuj, analizuj jak działają. Potem w swojej unikniesz mnóstwa błędów a podpatrzysz różne rzeczy, których nie ma w książkach. I jedno ważne: jeżeli myślisz o własnej firmie bo nie masz fajnej pracy - to nie jest dobra decyzja. Zrób swoją firmę wyłącznie wtedy, gdy czujesz, że musisz, że masz pomysł, że masz popęd do tego. Inaczej będzie kiepsko. I pamiętaj - pracownik w kiepskiej firmie i na kiepskim stanowisku ma o wiele bezpieczniejsze i przyjemniejsze życie niż szef średnio dobrej firmy. Zamiast przygłupiego szefa życie ci zatruwają przygłupi klienci i tzw. rynek (i są bezwzględni), mnóstwo czasu tracisz na różne urzędowe sprawy, księgowość, banki itp. Spać po nocach nie możesz, bo nie wiesz co będzie za miesiąc. Ale - coś w tym jest takiego, że mimo wszystko to robisz.
    • obrotowy Nie placz mala - tak to jest... 04.07.14, 14:15
      ... takie zycie, taki gest...

      Nie przyznawaj sie lepiej.
      ja tam nie przyznaje sie do niczego, a juz zwlaszcza Slubnej i innym Najblizszym.

      a na temat : zawsze mnie to lekko smieszylo, gdy wiem i widze, ze polowa tej (mojej i niemojej) braci studenckiej nie dostanie pracy , bo jej nie ma i studiuja sobie i muzom szarpiac swoja kieszen i kieszen rodzicow - a z korzyscia dla mojej kieszeni...

      ale , jak to sie rzeklo: - ... takie zycie, taki gest...
    • light_in_august Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 14:58
      Ale w czym właściwie problem? :) Jesteś młoda, nic nie musisz. Dziś pracujesz u mamy, bo takiego dokonałaś wyboru - widocznie czułaś, że tak w tym moomencie jest dobrze. Jutro możesz mieć przypływ ambicji i odwagi, i zacząć robić karierę w owym tajemniczym wyuczonym zawodzie. Nic nie jest stałe, nic nie musi być stałe, zwłaszcza jak się ma 20+ lat.
      • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 16:10
        Nic nie jest stałe, nic nie musi być st
        > ałe, zwłaszcza jak się ma 20+ lat.

        28. Jak ten czas szybko leci :D
        Mówią, że jak się ocknę.w końcu to bedzie za późno.
        • light_in_august Re: muszę się do czegoś przyznać 06.07.14, 13:57
          Ojojoj, 28?? ;))
          Na nic nie jest nigdy za późno - wierz mi, jestem tego flagowym przykładem ;) Jasne, że łatwiej robić karierę "po porządku", standardowo i wg planu. Ale nie znaczy to, że nie można dojść do celu bardziej krętymi ścieżkami.
          Musisz się dobrze zastanowić, czy teraz stawiasz na wygodę, a później się będziesz ewentualnie marwtić, albo zmuszasz się w imię tego, że "tak trzeba", rezygnując ze świętego spokoju. Każda decyzja niesie konsekwencje i trzeba je ponieść. Bezkosztowych niestety nie ma ;)
    • ursyda Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 14:58
      A co to za takie cierpiętnicze studia?
      • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 16:15
        A czego dotyczyła decyzja podejmowana przez Ciebie w czerwcu 2013, w czym pomogło Ci forum? Miałaś powiedzieć w lipcu co to bylo i zrobiłaś nas w bambuko.
        • ursyda Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 16:27
          Uuuu, wyczuwam irytację. Jesteś zła bo ci ciężko szło na studiach?
          A o tym to już gdzieś pisałam, miałam wyjechać ale zostałam. I nie mówię o wyjeździe do Ciechocinka tylko trochę dalej co łączyłoby się ze znacznymi zmianami.
          Poza tym tam niżej ten na m udzielił ci dobrej odpowiedzi.
          Mam wrażenie, że tak strasznie czegoś chcesz, problem tylko w tym, że niekoniecznie sama wiesz czego.
          Co więcej znam takie przypadki - ciężko się z nimi żyje.
          • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 16:40
            I kto tu jest zirytowany. :D
            • ursyda Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 16:45
              Nie ja, bo ja z nimi żyć nie muszę.
              To co to za studia mordercze? Serio pytam.
              • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 17:05
                Ale z kim nie musisz żyć? Z tymi rzekomymi, którzy rzekomo ze mną żyją musząc znosić moje rzekome niezdecydowanie i irytację z powodu, rzekomych trudności ze studiowaniem? :D
                To faktycznie, duże szczęście.
                A co do studiów, to jak wrócę do domu wyślę Ci na maila co studiowałam, żebyś mogła mnie ocenić. Bo przecież do niczego innego Ci ta informacja nie jest potrzebna.
                • ursyda Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 23:14
                  Z marudą nie muszę.
                  Oesa ziuta, najpierw narzekasz, że katorżnicze studia bez efektu a potem strzelasz focha, że ktoś o te studia pyta, weź idź się napij czy coś.
    • magnusg Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 15:08
      Niczego aktualnie nie tracisz, bo poszlas po rozum do glowy i zachowujesz sie racjonalnie,a nie pracujesz w zawodzie z ktorego wyzyc nie mozna jak piszesz.Jesli juz to w przeszlosci stracilas czas i prace na rzecz niepotrzebnej magisterki,ale zawsze sobie mozesz powiedziec,ze to bylo twoje hobby.Ludzie zawsze mysla,ze niewiadomo co traca podejmujac jaka decyzje zyciowa.A z reguly to guzik prawda, bo podejmujac inna decyzje nie zrealizowaliby 50% tego o czym rozmyslaja widzac sie w tej innej roli.Inny scenariusz tez bardzo szybko by sie zderzyl z rzeczywistoscia i z planow by zostalo malo albo bardzo malo.
      • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 16:53
        Poszłam to na łatwiznę, ale jak wyobrażam sobie wersję alternatywną, to wcale nie myślę, że tam lepiej gdzie mnie nie ma, raczej widzę to czarno.
        Są tacy co pukają się w głowę i mówią, że powinnam zdobywać doświadczenie w zawodzie, nawet za darmo. Że teraz jest na to jeszcze czas, ale zaraz już będzie za późno. :)
        • magnusg Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 17:28
          Ale po co komu doswiadczenie w zawodzie, z ktorego nie mozna wyzyc?To nie zawod, tylko hobby.
          • rotkaeppchen1 Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 23:57
            Dlatego jestem wdzieczna sile wyzszej, ze praca jest moim hobby!
        • zeberdee28 Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 17:46
          > Są tacy co pukają się w głowę i mówią, że powinnam zdobywać doświadczenie w zaw
          > odzie, nawet za darmo.

          O tak, pamiętam takich mądrali co to doradzali młodym ludziom że mają zdobywać doświadczenie za wszelką cenę, uczyć się dwudziestu języków i mnożyć kolejne certyfikaty... myślałem ci doradcy z koziej d...y już sobie zdali sprawę że są komiczni, ale widać dalej nadają te dyrdymały z połowy lat 90-tych. Prawda jest taka że większość ludzi nie odniesie większych sukcesów na polu zawodowym, sukcesem w dzisiejszych czasach jest się nie narobić a w miarę zarobić i do tego trzeba dążyć, a nie napinać się żeby być pierwszym w kolejce do robienia jakiemuś baranowi na buty.
          • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 05.07.14, 20:27
            wypisz wymaluj moja rodzina :)
    • maitresse.d.un.francais tracisz latanie z wywalonym ozorem i CV 04.07.14, 18:00
      i ciesz się, że masz gdzie pracować. To jest Polska, kochana.
    • leptosom Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 18:14
      Myślicie, że coś w życiu tracę? :D :P

      na pewno zdrowia nie tracisz, a to jest istotne.
    • czoklitka Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 18:15
      >Myślicie, że coś w życiu tracę? :D :P

      Tracą nierzadko ci, którzy wierzą w pracę zwaną "misją"; tacy nierzadko tracą od razu w zakresie finansowym oraz własnego zdrowia psychicznego. Zresztą, ziuta, tak to jest czasem - idzie taki pełen wiary, nadziei i ideałów na studia lub doktorat, a po ukończeniu dostaje wielkiego buumma w zderzeniu z rzeczywistością. Przykre, ale wg mnie szkoły średnie lub nawet już i gimnazja powinny poświęcić czas na pokazanie uczniom rzeczywistości związanej z rynkiem pracy - czyli co po jakich kierunkach można robić, jak różne prace wyglądają od kuchni, ile się zarabia, z jakich dziedzin najłatwiej się przekwalifikować na inne, jakie gałęzie są dostępne dla ludzi z jakimiś kwalifikacjami pobocznymi itp.

      Czy Ty tracisz - nie wiem, sama odpowiedz sobie na pytanie czy czerpiesz jakąkolwiek satysfakcję z twojego żywota, czy jednak nie. W każdym razie moje doświadczenie jest takie - obraz pracy wyuczonej w zawodzie odbiega znacznie od wyobrażeń jeszcze tych z czasów szkółek i studiów, zatem dopiero pracując można zastanowić się, czy rzeczywiście taka praca jest własnie tą interesującą na długą metę opcją.
    • znana.jako.ggigus ciesz się, że masz łatwo 04.07.14, 19:49

      nie wiem, na ile masz szansę na pracę i godną płacę w zawodzie wyuczonym, więc ciężko mi cokolwiek pisać.
      A może praca w zawodzie wcale nie jest aż taka fajna i wymarzona przez Ciebie. Inaczej wysłałabyś trochę więcej CV.
      Ja po latach walki ze sobą coraz intensywniej zajmuję się tym, co lubię. Ale wcale nie mam gwarancji, że uda mi się z tego utrzymać.
      • simply_z Re: ciesz się, że masz łatwo 04.07.14, 22:15
        właśnie,czasami dochodzę do wniosku,że chyba nie posiadam żadnych ambicji,bo satysfakcję sprawiłby mi zawód rolnika,fryzjerstwo,rzemiosło:P
        • nstemi Re: ciesz się, że masz łatwo 04.07.14, 22:24
          A to akurat są bardzo fajne i bardzo pożyteczne zawody. Myślisz, że zawód rolnika czy fryzjera oznacza brak ambicji? Nie sądzę.
          Znam rolników, którzy swoje gospodarstwa zamienili w świetnie prosperujące firmy. Do mojego fryzjera trzeba się umawiać z miesięcznym wyprzedzeniem-tylu ma klientów i klientek, bo potrafi zrobić z włosami cuda. A inni tego nie potrafią :-) Może nie mają talentu, ale bardziej stawiam na to, że nie chce im się uczyć.
          A rzemieślnik? Dobry rzemieślnik to skarb
          • ursyda Re: ciesz się, że masz łatwo 05.07.14, 00:16
            Ano właśnie, u nas już nie ma dobrych rzemieślników bo każdy chce maturę i osiem fakultetów robić by potem i tak nie pracować w zawodzie, więc robi to czego nie lubi i w dodatku źle.
        • piataziuta Re: ciesz się, że masz łatwo 05.07.14, 20:19
          > właśnie,czasami dochodzę do wniosku,że chyba nie posiadam żadnych ambicji,bo sa
          > tysfakcję sprawiłby mi zawód rolnika,fryzjerstwo,rzemiosło:P

          taaak...
          to jak mój dyrektor teatru, który z trudem unosząc swe intelektualne rozterki zwykł wzdychać ciężko: "marzę o pracy fizycznej..."
          • obrotowy mam ogrodek... 05.07.14, 20:34
            piataziuta napisała:
            > to jak mój dyrektor teatru, który z trudem unosząc swe intelektualne rozterki z
            > wykł wzdychać ciężko: "marzę o pracy fizycznej..."

            mam ogrodek.
            moze mie go skopac.
            bo lubie - jak mi rosnie,
            ale nienawidze babrania sie w ziemi.
    • to.niemozliwe Re: muszę się do czegoś przyznać 04.07.14, 22:26
      Nic nie tracisz. Zeby cos tracic, to trzeba miec jakis cel.
    • sl-14 Re: muszę się do czegoś przyznać 05.07.14, 13:38
      A niby to na studiach się baluje i relaksuje, a w pracy się zasuwa.:)
      • piataziuta Re: muszę się do czegoś przyznać 05.07.14, 20:01
        faktycznie jest odwrotnie
        śmiesznie :)

        aczkolwiek często słyszę "pani to ma ciężką pracę"
        więc, najwyraźniej, zależy to od punktu widzenia
        • obrotowy Muvilem jusz ,lepiej do niczego sie nie przyznawac 05.07.14, 20:15
          piataziuta napisała:
          > faktycznie jest odwrotnie

          ale to tylko wtedy, gdy pracuje sie u wlasnej mamuski.
          znam tez taka jedna, co pracuje juz 10 lat w firmie u tatuska.
          zyc, nie umierac.

          tylko juz sie martwi , ze tatusko niedlugo idzie na emeryture...

          • piataziuta Re: Muvilem jusz ,lepiej do niczego sie nie przyz 05.07.14, 20:24
            odkąd pracuję, "mamuśka" się w pracy pojawia raz w tygodniu - żeby zabrać kasę
            a praca się sama nie robi :)
    • coffei.na Re: muszę się do czegoś przyznać 06.07.14, 15:21
      To zależy od Twoich aspiracji,ale skoro masz zawsze gdzie się zahaczyć-wszak mama zawsze Cię przyjmie,to może warto choć sprobować poczuc jak to jest się rozwijać? :-) bo chyba nie po to tak tyrałaś aby stać w miejscu?
      • leptosom Re: muszę się do czegoś przyznać 07.07.14, 20:26
        ,ale skoro masz zawsze gdzie się zahaczyć-wszak mama zawsze Cię przyjmie...

        firmy kończą swój żywot, a ludzie także.
    • lorelailee Re: muszę się do czegoś przyznać 07.07.14, 17:44
      napisz co to za studia i zawod- skoro robilas je z potrzeby rozwoju to najwyzej moze Ci teraz ciazyc brak tego rozwoju i zajecia, ale zeby zaraz rzucac dobra prace po to zeby za darmo robic cos fajnego to bezsensu- mozesz sobie w ramach hobby/wolontariatu cos porobic w wyuczonym zawodzie. Ja tez skonczylam studia po ktorych nie pracuje w zawodzie, robie cos kompletnie innego i to na dodatek nie tak ze mam ciepla posade (Aktualnie szukam pracy heh) - tez myslalam nad powrotem do tego co na studiach robilam, ale mysle ze to by bylo tylko wtedy gdybym miala jeszcze inne zrodlo dochodu np. bogatego meza albo wygralabym w loterii, bo tak to sie nie oplaca. No ewentualnie zamagranico- ale tam bez doswiadczenia na tamtejszym rynku nikt mnie nie przyjmie i tak.
Pełna wersja