piataziuta
04.07.14, 11:47
bo brak nowych wątków na forum mnie dobija.
Będzie poważnie.
Po tym jak skończyłam dwa stopnie ciężkich studiów, podjętych z potrzeby rozwijania się w wybranym kierunku, a nie z przypadku, podczas których, w imię nie wiem czego, "bo w naszym kraju jeszcze tego nie było", brałam sobie na klatę podwójną robotę. Po tym jak już to przeszłam, cierpiętniczo broniąc magistra pracą z której można by zrobić trzy magisterki, nie podjęłam nawet PRÓBY znalezienia pracy w zawodzie.
Znaczy wysłałam 2 (słownie: DWA) CV, po czym wskoczyłam na ciepłą posadkę w firmie mojej mamy, nie tylko nie związanej z zawodem, ale też nie wymagającą raczej żadnego wykształcenia.
I tak już sobie dłuższy czas pracuję, tłumacząc się, razem z moją mamą, problemami zdrowotnymi tejże, brakiem pracy na rynku i moimi bezrobotnymi kolegami ze studiów, tudzież pracującymi, ale zarabiającymi kwoty żenujące.
Moimi prawdziwymi pobudkami są strach, tchórzostwo i wygodnictwo. No i może trochę niezgoda na to, że za taką wypalającą robotę zarabia się tak mało, że rynek jest ograniczony i można co najwyżej robić 10% tego co by się chciało i w ogóle i w ogóle.
Myślicie, że coś w życiu tracę? :D :P