żona unika pracy bez ważnego powodu

04.07.14, 21:06
Witam, oczekuje pomocy ludzi którzy już coś przeżyli. Mam 25l, żona 22l. Jtesmy 1.5roku po ślubie, a prawie 2lata mieszkamy w Niemczech. Żona nie chcę iść do pracy mimo że nic nie stoi na przeszkodzie. Ja pracuje, i nie zarabiam zle, ale samemu to też nie ma miodu, opłaty zakupy rachunki, i wieczne niespodzianki od życia. Dla mnie to walka z samym sobą, a żona się specjalnie tym nie przyjmuje. Mało tego uważa że jestem egoista i że mi na pieniądzach zależy nie na jej osobie. Już nie mam siły, próbowałem dyskutować ją ten temat to wynikała kłótnia i tydzień milczenia. Co najgorsze uważa że jest jej tu źle może jest tu tylko dla mnie. Wiec ja się pytam gdzie rozum?? Jest tu fizycznie, ale psychicznie mnie dobija do dna. Co robić,
    • Gość: zyciowyfacet Re: żona unika pracy bez ważnego powodu IP: *.superkabel.de 04.07.14, 21:35
      Witam, jesli zle nie zarabiasz, potrafisz utrzymac was razem to nie rozumiem Ciebie, rodzina powinna byc najwazniejsza dla Ciebie, a moze jeszcze do tego nie dorosles...
    • Gość: mistrzu Re: żona unika pracy bez ważnego powodu IP: *.superkabel.de 05.07.14, 10:10
      Chlopie jak cie dobija i nie umiesz wytrzymasz tej presji to znajdz sobie kogos lepszego, po co ci taka kobieta? powodzenia mistrzu
    • Gość: zyciowyKazik Re: żona unika pracy bez ważnego powodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.14, 14:44
      Witam.Mało napisałeś o swojej małżonce,nic nie wspomniałes czym ona się zajmuje przez cały dzień,a może po prostu Tobie dogadza?Być może są inne powody,których ty nie widzisz.Jestem ciekawy.
    • Gość: ROZOWA PANTERA Re: żona unika pracy bez ważnego powodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.14, 17:09
      Przypadkowo natknelam sie na Twoj post,ktory powiedzmy czesto gosci na roznych forach.Chcialam ci opowiedziec moja historie zyciowa.Wyjechalismy z narzeczonym kilka lat temu do Niemiec,gdyz nie mielismy tutaj zadnych perspektyw na zycie(pochodzimy z biedniejszych regionow Polski).Nie mielismy zadnego pochodzenia,nikla znajomosc jezyka niemieckiego,tyle co w szkole sie czlowiek nauczyl(a wiadomo jak to bylo w szkole)Zawsze sie uwazalo ,ze to akurat nie bedzie w zyciu potrzebne.Jedna pozytywna rzecz ,ze mielismy znajomych za granica,i to wlasnie oni nas natchneli ,zebysmy wyjechali.Tak wiec z pozyczonymi euro wyjechalismy do obcego nam kraju.Nie bede ci pisac jak bylo ciezko,katem u znajomych.To dzieki nim narzeczony zlapal prace na budowie,a ja po jakims tam czasie dostalam sie do szkoly.Pozniej male mieszkanko,jacy bylismy szczesliwi ,ze w koncu u siebie.W tym czasie uczylam sie i dbalam o nasze male mieszkanko,zeby bylo w nim milo,czysto i aby narzeczony nie chodzil glodny.Po ukonczeniu szkoly nie znalazlam pracy ,wiele razy odchodzilam z kwitkiem,gdyz zawsze bylo cos nie tak,albo nie ma pracy dla kobiet ,to znow mala znajomosc jezyka niemieckiego.Zawsze klody pod nogi.Moj narzeczony sie tym nie zrazal,zreszta ja tez,czesto sobie powtarzalismy ;ze jutro tez jest dzien i pewnie bedzie lepszy.Takie podejscie do zycia nam pomoglo,przetrwalismy ciezkie chwile.Jestesmy jeszcze mlodzi i uwazamy ,ze mamy cale zycie na dorabianie sie,a kazda mala drobnostka sprawia nam przyjemnosc .Musze sie pochwalic ,ze od 3 lat jestesmy malzenstwem,mamy 2 letnia coreczke i jestesmy szczesliwi.Uwazamy,ze nie wszystko trzeba miec w zyciu,nie mozna wszystkiego przeliczac na pieniadze ,bo one czesto szczescia nie daja.Trzeba miec inne cele np rodzine,to jest szczescie(mysle ,ze wy taka chcecie miec,skoro sie pobraliscie?)Powiem ci, ze nie zyjemy w luksusie,ale na zycie nam starcza i do Polski tez mozemy czesto przyjechac.Dziecku tez niczego nie brakuje,nie potrzebuje wypasionych zabawek ,tylko madrych rodzicow.Jestesmy w tym naszym malym swiecie szczesliwi ,bo tworzymy rodzine i jestesmy razem.A jak to mowi przyslowie'pieniadze szczescia nie daja"a przez ich pryzmat mozna zagubic inne wartosci.Dlaczego ci o tym wszystkim pisze,bo wydaje mi sie ,ze widze w Twojej zonie siebie.Musi cie bardzo kochac,skoro wyjechala z Toba i jest tam ,mimo ,ze jest jej tam bardzo ciezko>byc moze ,Tobie sie tam podoba,ale nie kazdy tak ma.Ja osobiscie bardzo dlugo tutaj dochodzilam do siebie,nie lubie tego jezyka,nauka przychodzila mi bardzo trudno,zreszta nadal mam z nim klopoty.A musze ci jeszcze wspomniec,ze nieumiejetnosc poslugiwania sie biegle jezykiem niemieckim jest wielka bariera w podjeciu pracy,ten strach ,ze nie bedzie sie rozumialo co pracodawca od nas chce.No i jeszcze dochodza tutaj gwary regionalne,bo nie wiem z jakiego regionu Niemiec jestescie,czy takie tam wystepuja. Znam osobiscie osoby ,ktore sa 30 lat tutaj i bardzo tesknia za Polska.Piszesz rowniez,ze zona ,nie przejmuje sie rachunkami, ciaglymi niespodziankami od zycia,?a skad Ty to mozesz wiedziec co ona przezywa,moze tez wszystkiego nie potrafi ci powiedziec,aby ciebie dodatkowo nie martwic.No i jakos mi ciezko uwiezyc ,ze nie pilnuje waszego budzetu,szasta pieniedzmi na lewo i prawo.I jeszcze te wasze klotnie i tygodniowe dni milczenia.Ktos musi byc bardzo uparty w tym waszym malzenstwie,moze warto nad tym popracowac?Jeszcze jedna sprawa mnie tu intryguje-ostatnie twoje zdanie,"jest tu fizycznie,ale psychicznie mnie dobija?Juz powinnam konczyc ,bo chyba troche sie zapedzilam,ale jeszcze jedno zdanie do wczesniejszego przedmowcy,ktory pisze ,zeby zmienic kobiete na inna.Oczywiscie najprostrze wyjscie,wyrzucic ,albo zmienic jak zdarte skarpetki.Nie wiem ,czy widziales ,na fb byla kiedys piekna wrzutka ze dawniej ,wszystko sie naprawialo,cerowalo,a teraz wszystko sie wyrzuca,tak sie teraz to ma do malzenstwa.Zycze Wam ,abyscie zrozumieli co w zyciu ,jest najwazniejsze oraz duzo milosci cierpliwosci,bo jesli naprawde sie kochacie to wszystko przezwyciezycie.Pozdrawiam.
Pełna wersja