straszny.upal
06.07.14, 17:04
Mam takiego kolege w pracy. Kiedys robilismy jakis projekt wspolny i nawet troche gadalismy o zyciu. Potem juz nie. Ogolnie rzadko sie widujemy, pracowalismy w inne dni, wiec kilka razy w roku na jakichs zebraniach max. Dosc daleka znajomosc. Ostatnio zadzwonil do mnie i zajal mi pol godziny, pytajac o rade - otoz zakochal sie w dziewczynie mlodszej o jakies kilkanascie lat. On sam ma 37, ma syna (9 lat) z pierwszego malzenstwa, ktory mieszka z matka i widuje go raz na 2 tygodnie. Mial od czasu rozwodu sporo zwiazkow, teraz gada mi przez telefon, ze to jest jedna jedyna, ze chce sie z nia ozenic (a byl sceptykiem co do malzenstwa). Uwaga - poznal ja jakies 3 miesiace temu. Poza tym jej babcia podobno miala stwierdzic, ze to obrzydliwe, ze ona z takim "starym" gosciem jest. Mnie zatkalo, bo jak pisalam - nie jestem dla niego bliska osoba, a on z takimi zwierzeniami no i pyta sie co ma robic. Potem sie dowiedzialam od innej kolezanki ze innym w pracy tez sie zwierzal. Ze co robic z ta babcia glownie. Ja sie go najpierw pytalam, czemu w ogole do mnie dzwoni z ta sprawa.
Teraz mysle, ze chcial sie pochwalic po prostu. Pod pretekstem ze niby jest problem z ta jej babcia. Bo facet alimenciarz pod 40, maly i lysy, a tu taki klejnot mlode cialko sie trafia :)
Tak w ogole co byscie poradzili temu koledze? On w sumie nie wiadomo po co pyta o te rady, m0owi, ze za rok sie zeni i oglosil juz zareczyny z ta dziewczyna.