Faceci to mamimsynki, a kobiety...???

IP: *.*.*.* 22.08.01, 17:31
Czesto powtarza sie tu na forum opinia ze faceci to lenie, prostaki i
maminsynki. Kilka lat temu skonczylem studia. Mam za tamtych czasow (nie tylko
z mojej uczelni) grupe przyjaciol. Postanowilem przyjrzec sie troche temu
srodowisku.
Wiekszosc to ciagle single. Srednia zarobkow (wszyscy pracuja badz maja swoje
biznesy) wsrod dziewczyn jest odrobine wyzsza niz wsrod facetow.
OK. lecimy:

MIESZKANIA
- dziewczyny - w 100 % kupione i oplacone przez rodzicow (1 przypadek - spadek)
- chlopacy - kupione za wlasne oszczednosci i na kredyt, 1 przypadek -
bozzwrotna pozyczka od ojca, 1 - wsparcie premiami z rodzinnych ksiazeczek
mieszkaniowych, 1 rozpoczeta budowa domu

SPRZET
- dziewczyny - male telewizorki i stare wieze, ktore dostaly na "18" albo z
okazji zdania na studia, komputery
- faceci - nowoczesny sprzet (2 x tv panoramiczny, 1 kino domowe) bdb sprzet
muzyczny, kamery, komputery

GOSPODAROWANIE FINANSAMI
- dziewczyny (poza 1 przypadkiem) - brak oszczednosci, nieznajomosc gieldy,
obligacji, bankow internetowych
- chlopacy - inwestowanie w roznorodny sposob, duza wprawa i rozeznanie

SAMOCHODY (ci co maja)
- dziewczyny - polo, ka, corsa, peugeot 206 - wszyskie nowiutenkie i kupione
przez tatusiow
- faceci - kadett, renault, ford, fiat - kilkuletnie, uzywane, kupione za
wlasne pieniadze

CZAS WOLNY
- dziewczyny - brak umiejetnosci gospodarowania czasem wolnym, duze trudnosci
zeby np. wyjsc do knajpy czy kina w srodku tygodnia
- faceci - zaden problem, wolny czas sie zawsze znajdzie

SAMOPOCZUCIE I PODEJSCIE DO RZECZYWISTOSCI
- dziewczyny - 3/4 narzeka, steka, marudzi
- faceci - 1/4 narzeka (glownie na brak pieniedzy)

I na konic kilka superkuriozalnych przykladow:
-kumpela co sobote zawozi auto do ojca - on je myje i tankuje za swoje pieniadze
-druga, choc zarabia 3 x srednia krajowa bez zenady chodzi do rodzicow po
pieniadze pod koniec miesiaca
-nastepna potrafi wyjsc z knajpy bez zaplacenia za siebie choc nie byla na
randce ani nikt z towarzystwa nie stawial (reszta musi robic zrzute)
-kolejna nie kupi butow jesli sa tansze niz 500 zl - niezaleznie od tego ze
takie za 250 moga byc wygodniejsze
-i przypadek mezatki - nie pracuje, siedzi w domu z dzieckiem ale poniewaz
nie "daje sobie z nim rady" zatrudniono nianie, maz po pracy wraca do domu i
gotuje dla wszystkich obiad, mieszkanie sprzata niania

Jesli faceci to nieudacznicy i maminsynki to jak nazwac obecna generacje
mlodych kobiet - te dziwaczna mieszanke hrabianki i feministki, ktora nie ma
juz zadnych obowiazkow a tylko prawa...
    • Gość: Strzyga Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: 212.180.136.* 22.08.01, 17:44
      Zmień towarzystwo.
      Ewentualnie twoje koleżanki ze studiów wiedzą co robią.
      Dobra, więcej nie będę
      Ani ja córeczka tatusia, ani moj maż maminsynek.
      Do wszystkiego co mamy dochodzimy sami, niedzelne obiady u teściowej są jedyną
      okazją do spotkania się, nie zarabiamy 3 średnich krajowych, nie mamy
      samochodu, kochamy sie i jest nam ze sobą dobrze
      Stanowimy wyjątek????
      • Gość: zizi Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.sap-ag.de 22.08.01, 18:13
        Gość portalu: Strzyga napisał(a):

        > Zmień towarzystwo.
        > Ewentualnie twoje koleżanki ze studiów wiedzą co robią.
        > Dobra, więcej nie będę
        > Ani ja córeczka tatusia, ani moj maż maminsynek.
        > Do wszystkiego co mamy dochodzimy sami, niedzelne obiady u teściowej są jedyną
        > okazją do spotkania się, nie zarabiamy 3 średnich krajowych, nie mamy
        > samochodu, kochamy sie i jest nam ze sobą dobrze
        > Stanowimy wyjątek????

        facetem jestem

        z ta srednia - nie, nie stanowicie wyjatku
        jesli chodzi o milosc - tak, obawiam sie, ze stanowicie wyjatek

        pozdrawiam

        • Gość: Strzyga Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: 212.180.136.* 22.08.01, 18:28
          Zizi
          ty pesymisto
      • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 23.08.01, 12:52
        Gość portalu: Strzyga napisał(a):

        > Zmień towarzystwo.

        Tak wyglada srodowisko obecnych 25-30 latkow.
        Dziewczyny o ktorch pisze powyzej to wlasnie te "wspaniale, nowoczesne,
        wyzwolone, wyksztalcone, aktywne i swiatowe" czytelniczki gowna typu Elle i
        Cosmopolitan.
        • suzume Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 23.08.01, 14:12
          Gość portalu: aaron napisał(a):

          > Tak wyglada srodowisko obecnych 25-30 latkow.
          > Dziewczyny o ktorch pisze powyzej to wlasnie te "wspaniale, nowoczesne,
          > wyzwolone, wyksztalcone, aktywne i swiatowe" czytelniczki gowna typu Elle i
          > Cosmopolitan.

          i Ty mnie parę postów niżej pytasz, co to znaczy "normalny"??? normalni ludzie
          nie czytują elle, cosmopolitan, ckm, max itp. "światowych czasopism", więc czy te
          panny są normalne???
        • Gość: Nicky Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.mazowiecka.wroclaw.top.pl 23.08.01, 14:57
          Gość portalu: aaron napisał(a):

          > Tak wyglada srodowisko obecnych 25-30 latkow.
          > Dziewczyny o ktorch pisze powyzej to wlasnie te "wspaniale, nowoczesne,
          > wyzwolone, wyksztalcone, aktywne i swiatowe" czytelniczki gowna typu Elle i
          > Cosmopolitan.

          Oraz ogladaczki MTV i reklam, do ktorych nie potrafia nabrac dystansu.
    • Gość: pablo Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.softlab.com.pl 22.08.01, 19:49
      no nie zawsze tak to wyglada ale sporo racji w tym jest
    • Gość: Nicky Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 22:34
      W moim towarzystwie (2 lata po skonczeniu studiow ekonomicznych) jest podobnie.
      Skrajny przypadek (dziewczyna):
      - nowiutkie mieszkanie od tatusia,
      - ford ka nowka,
      - 500 zl na komorke od tatusia, 1500 na kosmetyki, 500 na oplaty + na zycie,
      - wielkie wymagania od facetow, sama niewiele potrafi zrobic (obiektywnie)
      Po roku od skonczenia studiow postanowila poszukac pracy. Przezyla maly szok
      gdy wszyscy proponowali jej maksymalnie 1000 zl na poczatek.

      Zaradni faceci, uwazajcie bo wpadniecie w kanal wiazac sie z takimi kobietami.
      Mozemy sprzatac, prasowac i gotowac, ale niech przynosi do domu kase.
      • Gość: XXL Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.echostar.pl 22.08.01, 22:46
        No, no to prawie jak wtym dowcipie o 3 ulubionych
        zwierzątkach kobiety :
        Norka - na ramionach
        Jaguar - w garażu
        i osiołek - to ten, który na to wszystko zarobi

        pozdrowienia
    • Gość: Józef K Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: 157.25.130.* 23.08.01, 09:32
      Myślę, że AARON ma sporo racji. Mnie najbardziej przerażają te puste
      dziewczyny, które pracują w wielu sklepach, obrażone, że jeszcze nikt nie
      odkrył, że są księżniczkami i nie zasługują na taki los.
      Pozdro
    • suzume Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 23.08.01, 11:58
      ... tatusiów córeczki ;)

      wydaje mi się, że skłonności do bycia ciapą rozkładają się po równo, chociaż od
      dziewcząt wymaga się mniejszej samodzielnmości, bo tatuś, narzeczony albo mąż
      powinni o nie zadbać. gorzej, że taka panna może się obudzić z ręką w nocniku,
      kiedy się okaże, że męża bogatego nie znalazła a tatuś już nie może / nie chce
      pomagać. i jak potem takie biedactwo ma si pokazać ludziom w niemarkowych
      ciuchach przypudrowana pudrem za 10 zł? koszmar senny!

      swoją drogą obracasz się w ciekawym towarzystwie - złota młodzież (może by tak
      zmienić znajomych na normalnych?). znam jednego kolesia, starszego ode mnie o
      rok czy dwa, który mimo że ma własne mieszkanie nadal mieszka z rodzicami,
      bo... lodówka się sama nie napełnia, skarpetki się same nie piorą i wogóe
      samodzielne życie to dżungla :)) więc koleg sobie pracuje, mieszkanie komuś
      wynajmuje a cały dochód przepuszcza i do gospodarstwa rodziców nie dokłada ani
      grosza (bo utrzymanie 3 osób jest _tylko_trochę_ kosztowniejsze niż 2). drugie
      takie kuriozum to panna, ktora zaraz po wypłacie idzie na "drobne zakupy",
      kupuje butów, pasków i torebek za 3000 zł (dobrze, że tyle ma...) i do końca
      miesiąca żyje na koszt mamusi. ale w moim towarzystwie to są eksponaty
      utrzymywane ze względu na możliwość obśmiewania.

      większość ludzi, nawet kobiet ;) musiała ciężko zapracować na wszystko co ma,
      bo albo zmusiły ich do tego warunki, albo mieli zbyt wiele dumy, żeby wyciągać
      od rodziców kasę. mnie tam by było wstyd.
      może po prostu musisz się wyjrzeć poza grupę najbliższych znajomych?

      pzdr
      suzume
      • Gość: Michael Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: 157.25.121.* 23.08.01, 12:38
        suzume napisał(a):

        > ... tatusiów córeczki ;)
        >
        > wydaje mi się, że skłonności do bycia ciapą rozkładają się po równo, chociaż od
        >
        > dziewcząt wymaga się mniejszej samodzielnmości, bo tatuś, narzeczony albo mąż
        > powinni o nie zadbać. gorzej, że taka panna może się obudzić z ręką w nocniku,
        > kiedy się okaże, że męża bogatego nie znalazła a tatuś już nie może / nie chce
        > pomagać. i jak potem takie biedactwo ma si pokazać ludziom w niemarkowych
        > ciuchach przypudrowana pudrem za 10 zł? koszmar senny!
        >
        > swoją drogą obracasz się w ciekawym towarzystwie - złota młodzież (może by tak
        > zmienić znajomych na normalnych?). znam jednego kolesia, starszego ode mnie o
        > rok czy dwa, który mimo że ma własne mieszkanie nadal mieszka z rodzicami,
        > bo... lodówka się sama nie napełnia, skarpetki się same nie piorą i wogóe
        > samodzielne życie to dżungla :)) więc koleg sobie pracuje, mieszkanie komuś
        > wynajmuje a cały dochód przepuszcza i do gospodarstwa rodziców nie dokłada ani
        > grosza (bo utrzymanie 3 osób jest _tylko_trochę_ kosztowniejsze niż 2). drugie
        > takie kuriozum to panna, ktora zaraz po wypłacie idzie na "drobne zakupy",
        > kupuje butów, pasków i torebek za 3000 zł (dobrze, że tyle ma...) i do końca
        > miesiąca żyje na koszt mamusi. ale w moim towarzystwie to są eksponaty
        > utrzymywane ze względu na możliwość obśmiewania.
        >
        > większość ludzi, nawet kobiet ;) musiała ciężko zapracować na wszystko co ma,
        > bo albo zmusiły ich do tego warunki, albo mieli zbyt wiele dumy, żeby wyciągać
        > od rodziców kasę. mnie tam by było wstyd.
        > może po prostu musisz się wyjrzeć poza grupę najbliższych znajomych?
        >
        > pzdr
        > suzume

        To puder jest taki drogi? Trochę pyłu kosztuje więcej niż 10 zł. Nie wiedziałem.

        • suzume Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 23.08.01, 14:09
          Gość portalu: Michael napisał(a):

          > To puder jest taki drogi? Trochę pyłu kosztuje więcej niż 10 zł. Nie wiedziałem

          widzisz jak ciężko być kobietą ;)))
        • Gość: fiona Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.pwn.com.pl 24.08.01, 14:33
          dobry puder kosztuje 100-200 zl.

          > To puder jest taki drogi? Trochę pyłu kosztuje więcej niż 10 zł. Nie wiedziałem
          > .
          >

      • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 23.08.01, 12:49
        suzume napisał(a):

        > swoją drogą obracasz się w ciekawym towarzystwie - złota młodzież (może by tak
        > zmienić znajomych na normalnych

        90% ludzi po studiach, mieszkajacych w duzych miastach wlasnie tak sie zachowuje.
        "normalnych"? , tzn. jakich - biednych (nikogo nie chce obrazic)?
        zreszta przyjaciol poznaje sie w LO i na studiach, potam to najwyzej znajomi.
        zjawisko zdecydowanie narasta - widze to po ekipie mojego kilka lat mlodszego
        brata.
        • suzume Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 23.08.01, 14:08
          Gość portalu: aaron napisał(a):

          > suzume napisał(a):
          >
          > > swoją drogą obracasz się w ciekawym towarzystwie - złota młodzież (może by
          > tak
          > > zmienić znajomych na normalnych
          >
          > 90% ludzi po studiach, mieszkajacych w duzych miastach wlasnie tak sie zachowuj
          > e.
          > "normalnych"? , tzn. jakich - biednych (nikogo nie chce obrazic)?
          > zreszta przyjaciol poznaje sie w LO i na studiach, potam to najwyzej znajomi.
          > zjawisko zdecydowanie narasta - widze to po ekipie mojego kilka lat mlodszego
          > brata.

          w takim razie zarówno moi znajomi (nawet ci z liceum i studiów) jak i moja
          skromna osoba zaliczamy się do owych 10%; na biedę nie narzekamy, ale dorobiliśmy
          się sami - normalność lepiej wyznaczać za pomocą postaw i poglądów a nie portfela
          (również bez urazy).
          a co powiesz o dorosłych facetach-kawalerach, którzy nie chcą się wyprowadzić (a
          możliwość by mieli) z domu, bo straciliby room service w postaci mamusi?
          rozumiem, że to są ci zaradni życiowo?
          • Gość: Lucy Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: 195.94.198.* 23.08.01, 14:18
            Wydaje mi sie, że w dużej mierze może być to kwestią wychowania. Chłopcy są
            przygotowywani do radzenia sobie w życiu samodzielnie i dziewczynki, trzymane
            pod kloszem "bo zdąży się jeszcze w życiu napracować". To bardzo wygodne a
            człowiek ma to do siebie, że przyzwyczaja się do dobrobytu i zaczyna traktować
            go jak coś, co mu się słusznie należy. Jeżeli rodzice zapewniają wszystko
            (mieszkanie, samochód itp) to po co się męczyć samemu???? Podobnie chyba
            wygląda sprawa 40-letnich kawalerów z pełną obsługa mamusi, jest do obsługi
            przyzwyczajony, nawet mu się nie chce uczyć jak sobie radzić samemu, bo i po
            co??? Czasem nawet mamusia do tego nie dopuści. Znam kobietę, która specjalnie
            robi wszystko przy swoim dorastającym synu (około 16 lat) po to tylko, żeby
            ZAWSZE był od niej zależny...
            Nie zawsze należy winić młodych ludzi...
          • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 23.08.01, 16:45
            > a co powiesz o dorosłych facetach-kawalerach, którzy nie chcą się wyprowadzić (
            > a możliwość by mieli) z domu, bo straciliby room service w postaci mamusi?
            > rozumiem, że to są ci zaradni życiowo?

            nie znam takich, jesli gdzies istnieja to marginalne zjawisko w przeciwienstwie
            do wychuchanego pokolenia mlodych kobiet, ktore na dzien dobry dostaja czego
            dusza zapragnie. przez to, nie dosc ze nie maja poczucia realizmu (-musze miec
            miesiecznie 7000 zl bo inaczej nie wiem jak mialabym sobie dac rade! -duzo? to
            wcale nie tak duzo pieniedzy, wiesz jakie wszystko jest drogie!) i maja malo
            umiejetnosci. to bzdura ze kobiety sa takie nowoczesne i wyedukowane (mowimy o
            kobietach po studiach). wiekszosc na komputerze potrafi napisac pismo i wlaczyc
            chat. umiejetnosc zalatwienia wiekszosci spraw to ok. 50% umiejetnosci
            przecietnego faceta. zdolnosc do jakiegokolwiek planowania (czas, wydatki) jest
            niska o ile nie zadna. wiekszosc nie posiada nawet podstawowych umiejetnosci w
            temacie prac domowych (oj narazam sie feministkom). znam takie co chodza prac do
            mamusi. jedza tylko w knajpach a na niedawnym wyjezdzie nad jeziorem dwie takie
            nowoczesne, wspaniale i swiatowe jedyny posilek jaki byly sobie w stanie
            przygotowac to chleb vasa z ketchupem...
            nie potrafie sobie tez wyobrazic kobiety ktora wybuduje dom czy chociaz poradzi
            sobie z zakupem, wyposazeniem i rozliczeniem mieszkania.
            no chyba ze w ksiazce S-F.

            WIEC KTO JEST MAMINSYNKIEM?
            • lucy1 Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 23.08.01, 16:48
              > nie potrafie sobie tez wyobrazic kobiety ktora wybuduje dom czy chociaz poradzi
              >
              > sobie z zakupem, wyposazeniem i rozliczeniem mieszkania.
              > no chyba ze w ksiazce S-F.
              >
              Oj, Aaron zdziwiłbyś się, oj zdziwił....

              • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 23.08.01, 17:17
                lucy1 napisał(a):

                > > nie potrafie sobie tez wyobrazic kobiety ktora wybuduje dom czy chociaz po
                > radzi
                > > sobie z zakupem, wyposazeniem i rozliczeniem mieszkania.
                > > no chyba ze w ksiazce S-F.
                > >
                > Oj, Aaron zdziwiłbyś się, oj zdziwił....

                Jedna jaskolka wiosny nie uczyni. Relacje jest pewnie 95:5. Moze jeszcze gorsza
                na niekorzysc kobiet.
                Wiec wracam do pytania. Jesli kobiety (na tym forum powszechnie) twierdza ze
                faceci to maminsynki i nieudacznicy to jak powinny mowic o sobie???
                • lucy1 Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 23.08.01, 17:29
                  Generalizujesz....
                  Na świecie są zarówno "mamisynki" jak i "rozpieszczane córeczki" i jedno i
                  drugie jest dla mnie paskudne i prawdę mówiąc mocno wkurzające. Wiszenie na
                  rodzicach, nieważne, czy sa bogaci czy też wypruwają sobie żyły, żeby tylko
                  dogodzić synalkowi/córuchnie jest po prostu obrzydliwym i czczym wygodnictwem.
                  Na dodatek, jeśli doi się niezamożnych rodziców, jest to po prostu niemoralne.
                  Inna sprawa, ze to czasem właśnie rodzice uczą takiego podejścia do życia. Na
                  szczęście chyba jednak więcej chodzi po świecie przedsiębiorczych, zaradnych i
                  samodzielnych młodych ludzi płci obojga i zawsze można odwrócic wzrok w inną
                  stronę, na jakiś bardziej budujący przykład :-))))))
                  • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 10:09
                    lucy1 napisał(a):

                    > Generalizujesz....
                    > Na świecie są zarówno "mamisynki" jak i "rozpieszczane córeczki" i jedno i
                    > drugie jest dla mnie paskudne i prawdę mówiąc mocno wkurzające.

                    Jedna zasadnicza roznica. "coreczka" stala sie ostatnio bardzo rozpowszechniona i
                    ten styl zachowania jest calkowicie akceptowany przez otoczenie.
                    "maminsynek" byl pogardzany, a w dobie wolnego rynku stal sie jeszcze bardziej.
                    taki facet to ostatnie barachlo i nie znajdze szacunku ani u kumpli ani u kobiet.
                    No i oczywiscie relacja. Obstawiam ze na 10 "rozpieszczonych panienek" bedzie
                    moze 1 "maminsynek".
                    • lucy1 Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 24.08.01, 10:24
                      .
                      > Jedna zasadnicza roznica. "coreczka" stala sie ostatnio bardzo rozpowszechniona
                      > i
                      > ten styl zachowania jest calkowicie akceptowany przez otoczenie.
                      > "maminsynek" byl pogardzany, a w dobie wolnego rynku stal sie jeszcze bardziej.
                      >
                      > taki facet to ostatnie barachlo i nie znajdze szacunku ani u kumpli ani u kobie
                      > t.
                      > No i oczywiscie relacja. Obstawiam ze na 10 "rozpieszczonych panienek" bedzie
                      > moze 1 "maminsynek".

                      Bardzo możliwe, nie twierdzę, że nie. Ale nadal uważam, że jest to w ogromnej
                      mierze kwestia wychowania a co za tym idzie, wina rodziców. Mnie wychowano w
                      przeświadczeniu, że tylko to ma wartość co sama, własną pracą, zdobędę.
                      Dorabiałam już w szkole średniej, oczywiście grosiki, ale moje, własne. Nie
                      potrafiłabym wziąć niczego od rodziców, chyba że pożyczka (zwrotna!) w trudnej
                      sytuacji. Wręcz przeciwnie, uważam, że to ja powinnam im pomagać i na pewno będę
                      to robić gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Nigdy nie wyciągnęłam ręki do nich po
                      pieniądze, w przekonaniu, że to mi się słusznie należy tylko z racji bycia ich
                      dzieckiem i nigdy tego nie zrobię, choć nie zarabiam bardzo dużo i mam na
                      utrzymaniu własną rodzinę. Tak właśnie zostałam wychowana - na osobę zaradną i
                      samodzielną, ale także umiejącą w potrzebie poprosić o pomoc (jeszcze się to nie
                      zdarzyło, ale niczego nie mozna w życiu przewidzieć).
                      Pozdr
                      Lucy
                      • lucy1 Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 24.08.01, 10:26
                        Zapomniałam jeszcze dodać, że takich jak ja jest o wiele więcej, przynajmniej w
                        moim otoczeniu.
                • Gość: kobieta Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.oxs.stores.easyeverything.com 23.08.01, 23:16
                  Gość portalu: aaron napisał(a):


                  > Jedna jaskolka wiosny nie uczyni. Relacje jest pewnie 95:5. Moze jeszcze gorsza

                  Nie masz prawa pisac o 90% kobiet itp. bo z pewnoscia wszystkich nie znasz. Ja
                  mam dosc szerokie grono znajomych, a takich eksponatow jak piszesz nie spotkalam.
                  Jedna (czy kilka) jaskolka wiosny nie czyni:)
                  • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 09:32
                    Gość portalu: kobieta napisał(a):

                    > Gość portalu: aaron napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Jedna jaskolka wiosny nie uczyni. Relacje jest pewnie 95:5. Moze jeszcze g
                    > orsza
                    >
                    > Nie masz prawa pisac o 90% kobiet itp. bo z pewnoscia wszystkich nie znasz. Ja
                    > mam dosc szerokie grono znajomych, a takich eksponatow jak piszesz nie spotkala
                    > m. Jedna (czy kilka) jaskolka wiosny nie czyni:)

                    zaznaczylem ze chodzi o srodowisko wyksztalconych kobiet wychowanych i
                    mieszkajacych w duzych miastach.
                    mam prawo tak pisac. znam ludzi z kilku uczelni. zgadza sie ze w wiekszosci to
                    modne i dochodowe kierunki - glownie biznesowe, ekonomiczne i informatyczne ale
                    takze politechnika (budownictwo, chemia), prawo i medcyna (konkretnie stoma).
                    z mojego roku na studiach takie zachowanie to zdecydowana wiekszosc (jedyna
                    roznice mozna zaobserwowac wsrod ludzi z prowincji - sa twardsi i maja wieksze
                    poczucie realizmu ale oni nie podpadaja pod kategorie "wychowany w wielkim
                    miescie").

                    dziewczyny mimo duzych dochodow - ciagle doja rodzicow. Casus mieszkania jest
                    najlepszym przykladem - zadna nie kupila za swoje pieniadze. zadna!
            • Gość: claudel kilka refleksji IP: *.*.*.* 24.08.01, 12:32
              aaron,
              przypadki, które opisałeś są chore. Co nie znaczy, ze
              rzadkie, z tego, co piszesz w miejskim środowisku
              młodych ludzi dużo jest takich panienek. Ja też nie
              mam "czystego" sumienia, bo jeszcze mieszkam z
              rodzicami, ale staram się, by ponosili minimum kosztów
              z tym związanych, sama robię zakupy i gotuję im, a nie
              na odwrót (moja matka i gotowanie :))) dobre sobie).
              We wszystkim staram radzić sobie sama, choć czasami
              rzeczywiście potrzebuję pomocy kolegów z samochodami,
              bo sama takowego nie posiadam, a nie wszystko da się
              załatwić bez samochodu. Nie zarabiam dużo, choc nie
              mogę narzekać, bo jest to z pewnością powyżej średniej
              krajowej. Nikt mi dodatkowo żadnych pieniędzy nie daje.
              W moim otoczeniu jest badzo różnie: wszyscy
              pzryjaciele obecnie pracują i zarabiają na siebie,
              choć startowali z różnych poziomów - niektórzy dostali
              od rodziców mieszkania, i to nie były tylko kobiety.
              Ale sytuacja, że się od rodziców jeszcze wyciąga kasę
              albo na nich żeruje w inny spośób jest nie do
              pomyślenia.
              Może poszukaj innych koleżanek, mniej
              reprezentacyjnych, ale z ciekawszymi duszami, tyle
              kobiet chodzi po świecie...

              A btw: kobieta, która nie umie gotować, to wstyd.
              Mężczyzna, który nie umie gotować to tylko ofiara losu
              ( i mamusi)
    • Gość: Ivy Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 17:40
      Jak na moj gust nie dobrze jest byc ani coreczka tatusia ani maminsynkiem. To
      prawda, ze duzo kobiet zyje najpierw bedac utrzymywanymi przez rodzicow, a
      pozniej przez meza, ale poza nimi jest jeszcze cala rzesza takich, ktore
      ukladaja sobie wszystko zupelnie inaczej. Osobiscie nie moge za bardzo pojac
      jak ci ludzie moga czuc sie dobrze nie bedac samodzielnym w pewnym wieku, ale
      to juz jest ich problem. Osobiscie prace mam, za zarobione pieniadze oplacam
      mieszkanie i nie mam problemow z brakiem kasy do pierwszego. Nie mam wprawdzie
      drogiego sprzetu RTV w domu, ani markowych kosmetykow ( i ciuchow) bo zamiast
      nich odkladalam dlugo kase na samochod. Nowy, zeby nie bylo z nim zadnych
      problemow ( to bardzo babskie, ale za to niezwykle wygodne). A rodzice nie
      dolozyli mi do tego zakupu ani zlotowki. Nie interesowalo mnie pozyczanie auta
      od matki czy ojca bo lepsze wlasne niz cudze. Bardziej cieszy. I dla scislosci
      nie czytam zadnej ze strasznych gazet dla kobiet tylko ksiazki bo sa
      nieporownywalnie bardziej ciekawe.

      Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 09:55
        Gość portalu: Ivy napisał(a):

        > Jak na moj gust nie dobrze jest byc ani coreczka tatusia ani maminsynkiem. To
        > prawda, ze duzo kobiet zyje najpierw bedac utrzymywanymi przez rodzicow, a
        > pozniej przez meza, ale poza nimi jest jeszcze cala rzesza takich, ktore
        > ukladaja sobie wszystko zupelnie inaczej. Osobiscie nie moge za bardzo pojac
        > jak ci ludzie moga czuc sie dobrze nie bedac samodzielnym w pewnym wieku, ale
        > to juz jest ich problem.

        kobiety, przede wszystkim kobiety maja tu problem z samodzielnoscia. otrzezwienia
        znajduja jedynie te, ktore sa rozdzielone duzym dystansem od tatusia i mamusi
        (np. wyjazd na studia do innego miasta). a trzeba przyznac ze wtedy postepy sa
        duze i szybkie.

        > Osobiscie prace mam, za zarobione pieniadze oplacam
        > mieszkanie i nie mam problemow z brakiem kasy do pierwszego. Nie mam wprawdzie
        > drogiego sprzetu RTV w domu, ani markowych kosmetykow ( i ciuchow) bo zamiast
        > nich odkladalam dlugo kase na samochod. Nowy, zeby nie bylo z nim zadnych
        > problemow ( to bardzo babskie, ale za to niezwykle wygodne). A rodzice nie
        > dolozyli mi do tego zakupu ani zlotowki. Nie interesowalo mnie pozyczanie auta
        > od matki czy ojca bo lepsze wlasne niz cudze. Bardziej cieszy. I dla scislosci
        > nie czytam zadnej ze strasznych gazet dla kobiet tylko ksiazki bo sa
        > nieporownywalnie bardziej ciekawe.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich

        zebysmy sie dobrze zrozumieli. moje kumpele tez powszechnie krytyjuja "kobiece
        czasopisma" i zarzekaja sie ze juz wiecej tego shitu nie kupia. oczywiscie przy
        kazdej wizycie widze na stole nowy nr elle, bazaar czy innego scierwa. podstawowy
        program w tv to E! na Wizji:
        -Ach, Katherine Z.-Jones, ta to ma zycie! Taka piekna, bogata, ma dziecko i super
        faceta!

        Ale z drugiej strony wiekszosc panienek czyta tez Wprost i Polityke. Mozna z nimi
        ciekawie podyskutowac (przynajmniej z czescia). Dziewczyny tez pierwsze mialy
        przeczytanego "Alchemika" i wiele innych ksiazek. (ogolnie duzo wiecej czytaja).

        W zaden sposob nie zmienia to podejscia do rzeczywistosci:
        -Kurcze, musze w siebie wiecej zainwestowac! (tekst po wydaniu tysiaka u Dorothy
        Perkins)
    • Gość: pablo Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.softlab.com.pl 23.08.01, 18:40
      a w ogole to najwiecej narzekaja na facetow dziewczeta nader czerstwe
      • Gość: 7000?! Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 23.08.01, 21:39
        Kurwa wasza mac,ja zyje z zona za 820 zlotych miesiecznie,a wy
        przepierdalacie pieniadze na jakies pierdoly,my ciezko pracujemy
        i jakos zyjemy - nie jemy chleba z sola - a ty mi tu pierdolisz,ze
        za 7000,bo "wiecie jakie wszystko jest drogie" - owszem,spinki od armaniego
        napewno sa...

        pojebany swiat

        • Gość: kloss Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: 213.77.32.* 23.08.01, 22:01
          Gość portalu: 7000?! napisał(a):

          > Kurwa wasza mac,ja zyje z zona za 820 zlotych miesiecznie,a wy
          > przepierdalacie pieniadze na jakies pierdoly,my ciezko pracujemy
          > i jakos zyjemy - nie jemy chleba z sola - a ty mi tu pierdolisz,ze
          > za 7000,bo "wiecie jakie wszystko jest drogie" - owszem,spinki od armaniego
          > napewno sa...
          >

          List poprzednika może trochę w formie nieco ekspresyjny, ale spisuję to na karb
          zdenerwowania autora - ale mimo to popieram. Ja też wspólnie z żoną żyję za ok.
          1000 zł. miesięcznie, ze studenckich "doróbek" potrafiliśmy sobie odłożyć na parę
          komfortowych rzeczy niekoniecznych do życia, często wyjeżdżamy za granicę i mamy
          parę złotych na koncie "na czarną godzinę". 7000!!! miesiecznie od rodziców??? w
          życiu nie miałem naraz takiej forsy w ręku.
          > pojebany swiat
          >

          • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 09:38
            Gość portalu: kloss napisał(a):

            > Gość portalu: 7000?! napisał(a):
            >
            > > Kurwa wasza mac,ja zyje z zona za 820 zlotych miesiecznie,a wy
            > > przepierdalacie pieniadze na jakies pierdoly,my ciezko pracujemy
            > > i jakos zyjemy - nie jemy chleba z sola - a ty mi tu pierdolisz,ze
            > > za 7000,bo "wiecie jakie wszystko jest drogie" - owszem,spinki od armanieg
            > o
            > > napewno sa...
            > >
            >
            > List poprzednika może trochę w formie nieco ekspresyjny, ale spisuję to na karb
            > zdenerwowania autora - ale mimo to popieram. Ja też wspólnie z żoną żyję za ok.
            > 1000 zł. miesięcznie, ze studenckich "doróbek" potrafiliśmy sobie odłożyć na pa
            > rę komfortowych rzeczy niekoniecznych do życia, często wyjeżdżamy za granicę i
            mam y parę złotych na koncie "na czarną godzinę". 7000!!! miesiecznie od
            rodziców???
            > w > życiu nie miałem naraz takiej forsy w ręku.
            > > pojebany swiat

            dziewczyna jest udzialowcem w firmie rodzinnej. tyle wynosi jej dola (netto).
            zebysmy sie dobrze zrozumieli - nie dostaje tej forsy sa siedzenie na dupie.
            zagina i to sporo. chodzi o podejscie do rzeczywistosci.
    • Gość: bess Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 22:23
      To o czym piszesz to przykład prymitywizmu i prostactwa naszych czasów.Ale
      dotyczy to i kobiet i mężczyzn.Naprawdę człowiek z klasą, który ma pieniądze
      nie obnosi się tym. Ja nie mam problemów finansowych,utrzymuję się sama.Stać
      mnie na dobre ,drogie kosmetyki oraz ciuchy i korzystam z tej możliwości.Staram
      się jednak z tym nie obnosić.Na szczęście nie ubieram się wyzywająco i tylko ja
      wiem,że żakiet czy buty kosztowały dużo.Moje grono znajomych jest bardziej
      urozmaicone od Twojego i głupio mi opowiadać o swoich podróżach koleżance,która
      z mężem i dzieckiem boryka się z problemami finansowymi.
      PS. Moja niechęć przed znalezieniem się w takim środowisku jak Twoje
      powoduje,że nie mogę zdecydować się(a powinnam to zrobić przynajmniej z powodów
      osobistych) na przeniesienie do Warszawy.Przeraża mnie powierzchowność i
      wewnętrzna pustka ludzi "sukcesu".
      • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 09:45
        Gość portalu: bess napisał(a):

        > To o czym piszesz to przykład prymitywizmu i prostactwa naszych czasów.Ale
        > dotyczy to i kobiet i mężczyzn.Naprawdę człowiek z klasą, który ma pieniądze
        > nie obnosi się tym.

        w moim srodowisku wiemy +/- ile kto zarabia i przed soba nie musimy sie z tym
        obnosic, nie ma osob ktore mocno by odstawaly

        > Ja nie mam problemów finansowych,utrzymuję się sama.Stać
        > mnie na dobre ,drogie kosmetyki oraz ciuchy i korzystam z tej możliwości.Staram
        > się jednak z tym nie obnosić.Na szczęście nie ubieram się wyzywająco i tylko ja
        > wiem,że żakiet czy buty kosztowały dużo.Moje grono znajomych jest bardziej
        > urozmaicone od Twojego i głupio mi opowiadać o swoich podróżach koleżance,która
        > z mężem i dzieckiem boryka się z problemami finansowymi.

        mysle ze gdyby Twoja kolezanka miala dostep do internetu to na tym forum
        wysmazylaby temat duzo bardziej agresywny od mojego. Ty bylabys jedna z bohaterek
        bo nie wierze zeby nie zdawala sobie sprawy ile zarabiasz i ile kosztuja akurat
        te buty, ktore masz na nogach.
        moglabys zobaczyc np. cos w stylu - ja musze utrzymac dziecko za 500 zl a moje
        znajome wydaja wiecej na nowe spilki!

        > PS. Moja niechęć przed znalezieniem się w takim środowisku jak Twoje
        > powoduje,że nie mogę zdecydować się(a powinnam to zrobić przynajmniej z powodów
        > osobistych) na przeniesienie do Warszawy.Przeraża mnie powierzchowność i
        > wewnętrzna pustka ludzi "sukcesu".

        to nie w Warszawie - tam jest znacznie gorzej
        • Gość: zuza Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 12:07
          Problem zależności finansowej nie wynika zawsze z chęci kobiet to pasożytowania
          no tatusiu a potem mężu. Przyczynia się do tego chora sytuacja w Polsce. Po
          pierwsze kobiecie trudniej znależć pracę nie wspominając już o dobrej posadzie,
          po drugie kobiety mniej zarabiają pracując na takich samych stanowiskach,
          najbardziej przykre jest to, że chcąc urodzić dziecko muszą się liczyć z tym,
          że do pracy już nie wrócą, mimo różnych prawnych zabezpieczeń.
          Ja nie miałabym nic przeciwko temu żeby było mnie stać na utrzymanie całej
          rodziny i zwolnienie męża z obowiązku chodzenia do pracy. Prawda jak to
          zabawnie brzmi, bo jest to w tym kraju niemożliwe. Tu wielu ludzi nie jest w
          stanie utrzymać się samodzielnie i jestem przekonana, że nie jest to ich wybór
          wynikajacy z lenistwa.
        • Gość: bess Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 13:38
          Wyobraz sobie, że ona nie ma pojęcia ile kosztują drogie, firmowe rzeczy(jeśli
          już to telewizory i samochody). Myślała ,że mój zegarek kosztował z 50
          złotych.Nie wyprowadzałam jej z błędu. Z internetu ma czasem okazję korzystać .
          A to,że trochę mi zazdrości to fakt.No ale ja sporo czasu spędziłam na kanapie
          czytając i wkuwając, nauczyłam się również języków w czasie, gdy ona korzystała
          w pełni z uroków młodości i żyła zupełnie bezstresowo.Jeśli mogę Ci coś
          doradzić to poszerz swoje grono znajomych.Tylko wtedy Twoje opinie będą
          wiarygodne. Teraz mogę dokończyć Twoje zdanie:Faceci( tylko niektórzy!)to
          maminsynki,a niektóre młode kobiety to rozpuszczone córeczki tatusia.
          • Gość: fiona o kim wy piszecie?? IP: *.pwn.com.pl 24.08.01, 14:47
            Naleze do tej ogromnej rzeszy ludzi, ktorym rodzice nie mogli kupic
            ani mieszkania, ani samochodu. Pierwsza kase zarobilam w 3 klasie
            liceum, od 3 roku studiow pracuje na pelen etat. Moj maz utrzymywal sie sam
            od 17 roku zycia. Mieszkamy w Warszawie (nasi rodzice takze sa z Warszawy),
            mamy wyzsze wyksztalcenie. Moze tylko na kierunkach "biznesowych" i na
            prywatnych uczelniach jest takie srodowisko. Nie znam ani jednej osoby
            pasujacej do opisywanego przez was modelu maminsynka czy rozpieszczonej
            coreczki!
          • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 15:26
            Gość portalu: bess napisał(a):

            > Wyobraz sobie, że ona nie ma pojęcia ile kosztują drogie, firmowe rzeczy(jeśli
            > już to telewizory i samochody). Myślała ,że mój zegarek kosztował z 50
            > złotych.Nie wyprowadzałam jej z błędu. Z internetu ma czasem okazję korzystać .
            >
            > A to,że trochę mi zazdrości to fakt.No ale ja sporo czasu spędziłam na kanapie
            > czytając i wkuwając, nauczyłam się również języków w czasie, gdy ona korzystała
            > w pełni z uroków młodości i żyła zupełnie bezstresowo.Jeśli mogę Ci coś
            > doradzić to poszerz swoje grono znajomych.Tylko wtedy Twoje opinie będą
            > wiarygodne. Teraz mogę dokończyć Twoje zdanie:Faceci( tylko niektórzy!)to
            > maminsynki,a niektóre młode kobiety to rozpuszczone córeczki tatusia.

            Wlasnie dalas mi przyklad beztroskiej panienki, ktora "korzystała
            w pełni z uroków młodości i żyła zupełnie bezstresowo" - czyli "egzemplarza"
            kobiety o ktorym pisze w tym watku. A ze teraz ma kiepsko... Co robic widac
            rodzice nie dosc bogaci albo maz nie dosc zagina...

            Kilkanascie postow wyzej napisalem dlaczego czuje sie kompetentny do ferowania
            takich wyrokow i statystyk:
            "mam prawo tak pisac. znam ludzi z kilku uczelni. zgadza sie ze w wiekszosci to
            modne i dochodowe kierunki - glownie biznesowe, ekonomiczne i informatyczne ale
            takze politechnika (budownictwo, chemia), prawo i medycyna (konkretnie stoma).
            z mojego roku na studiach takie zachowanie to zdecydowana wiekszosc (jedyna
            roznice mozna zaobserwowac wsrod ludzi z prowincji - sa twardsi i maja wieksze
            poczucie realizmu ale oni nie podpadaja pod kategorie "wychowany w wielkim
            miescie"). "

            Do tego tekstu dodam jeszcze ze w srodowisku mojego mlodszego brata te wszystkie
            zachowania sa spotegowane. I znowu dodam - szczegolnie wsrod dziewczat - wrecz
            obsesyjna konsumpcja (ekstremum - wyjazd na 3-dniowe zakupy do Londynu w srodku
            tygodnia - tak z nudow).
            Chlopacy maja pewne ambicje i rywalizuja ze soba w osignieciach dlatego niezbyt
            chetnie korzystaja z pomocy rodzicow.
            • suzume Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? 24.08.01, 16:10
              Gość portalu: aaron napisał(a):

              (...)
              > Do tego tekstu dodam jeszcze ze w srodowisku mojego mlodszego brata te wszystki
              > e
              > zachowania sa spotegowane. I znowu dodam - szczegolnie wsrod dziewczat - wrecz
              > obsesyjna konsumpcja (ekstremum - wyjazd na 3-dniowe zakupy do Londynu w srodku
              >
              > tygodnia - tak z nudow).
              > Chlopacy maja pewne ambicje i rywalizuja ze soba w osignieciach dlatego niezbyt
              >
              > chetnie korzystaja z pomocy rodzicow.

              kurczę, że ja takich ludzi prawie nie widuję (oprócz dwóch przytaczanych przeze
              mnie już przykładów)! na jakim ja świecie żyję???
            • Gość: bess Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...???/do aarona IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 16:13
              Trochę mnie przekonujesz. Dziewczyny są wychowywane w taki sposób,że część w
              dorosłym życiu nie radzi sobie z samodzielnością(najpierw spełnianie zachcianek
              przez rodziców,a potem uwieszenie się na ramieniu faceta-wybranego często z
              materialistycznych pobudek).Ale nie uogólniajmy.A poza tym ta dyskusja wydaje
              mi się przygnębiająca,bo dużo w niej gorzkiej prawdy.Ja zawsze wiedziałam,że
              nie chcę tak żyć.To chyba kwestia charakteru.Pieniądze są ważne,ale nie mogą
              przysłaniać relacji z innymi ludzmi,przyjazni czy miłości.Tego się trzymam
              mocno nawet jeśli ktoś uzna, że jestem niedzisiejsza .Dlatego kończę,pozdrawiam
              i zachęcam do poszerzenia kręgu znajomych.
              • Gość: aaron Re: Faceci to mamimsynki, a kobiety...??? IP: *.*.*.* 24.08.01, 16:33
                Gość portalu: bess napisał(a):

                > Trochę mnie przekonujesz. Dziewczyny są wychowywane w taki sposób,że część w
                > dorosłym życiu nie radzi sobie z samodzielnością(najpierw spełnianie zachcianek
                > przez rodziców,a potem uwieszenie się na ramieniu faceta-wybranego często z
                > materialistycznych pobudek).Ale nie uogólniajmy.A poza tym ta dyskusja wydaje
                > mi się przygnębiająca,bo dużo w niej gorzkiej prawdy.Ja zawsze wiedziałam,że
                > nie chcę tak żyć.To chyba kwestia charakteru.Pieniądze są ważne,ale nie mogą
                > przysłaniać relacji z innymi ludzmi,przyjazni czy miłości.Tego się trzymam
                > mocno nawet jeśli ktoś uzna, że jestem niedzisiejsza .Dlatego kończę,pozdrawiam
                > i zachęcam do poszerzenia kręgu znajomych.

                przyczynkiem do zaczecia tego tematu byly dwie sprawy:
                -opinie (czeste) o nieudacznictwie i trzymaniu sie mamusinej spodnicy przez
                facetow, ktore pojawiaja sie na tym forum
                -zjawisko - bo generecja obecnych 25-30 latek to zjawisko

                kobiety madre, zrecznie radzace sobie z rzeczywistoscia zawsze mi imponuja -
                niestety jest ich niewiele (oczywiscie moja luba trzyma swoja firme twarda reka,
                jest piekna i oczytana ale autko dostala od tatusia...) - niestety tak juz jest i
                trzeba sie z tym pogodzic. jednak za kazdym razem gdy jakas pani bedzie chciala
                oglosic ze faceci to maminsynki to powinna zajrzec do tego watku - coreczki
                tatusiow bija maminsynkow na glowe i liczebnoscia i swoimi wyczynami...

                Kregu znajomych nie zmienie - tych co mam jednak lubie - mimo wszystki przywar -
                wiele przygod i przezyc za nami (sam jestem nieodrodnym produktem swojej
                generacji). Zreszta w tym wieku krag znajomych powoli topnieje a nie zwieksza.

                Pozdrawiam
Pełna wersja