Feminizm - a co to?

09.07.14, 11:38
Czym wg. was jest feminism, kim jest feministka?
A czym na pewno nie jest?

Ale tak prosze ucziciwe z glowy - jak wy to widzicie i rozumiecie, bez wikipedii, googla czy innych internetow albo zerkniec do oficjalnych definicji, czyichs opinii?
    • eat.clitoristwood Kiedyś były papierosy Femina. 09.07.14, 11:43
      Na pewno paliły je feministki.
      • gocha033 Nadal jest jeszcze kino Femina, ale... 11.07.14, 12:38
        Biedronka ostrzy na niego zeby i chce urzadzic tam market.
    • majaa Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:44
      Jest osobne forum o tej nazwie, może lepiej tam zamieść to pytanie.
      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:50
        > Jest osobne forum o tej nazwie, może lepiej tam zamieść to pytanie

        Nie lepiej, bo mija sie z celem. Cel? Bardziej Chce wiedziec jak to jest rozumiane potocznie, a nie przez aktywistki - specjalistki.
        • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:54
          p.s. na forum bardziej meskim zamierzam zadac podobne pytanie i potem porownac odpowiedzi. No, taki plan jest jeno o ile sensowna ilosc osob tu odpowie w miare na temat wplatajac lub nie komedie przy okazji, a nie jedynie oferujac komedie.
          • eat.clitoristwood Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:57
            no_easy_way_out napisał:

            > p.s. na forum bardziej meskim zamierzam zadac podobne pytanie i potem porownac
            > odpowiedzi. No, taki plan jest jeno o ile sensowna ilosc osob tu odpowie w miar
            > e na temat wplatajac lub nie komedie przy okazji, a nie jedynie oferujac komedi
            > e.

            Spróbuj na jakimś forum gimnazjalnym.
            Dyskutują gimnazjaliści.
    • triismegistos Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:46
      Jak wiadomo powszechnie feministki wyrżniają sie niegoleniem nóg i paleniem staników. Co gorliwsze zapuszczają wąsy a nieogolone nogi okadzają dymem z płonącego stanika.
      Pomogłam?
      • eat.clitoristwood Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:49
        Poza tym to albo zdeklarowane albo ukryte lezby.
        • eat.clitoristwood Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 11:50
          Cierpiące na penisneid.
    • berta-death Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 12:12
      Antychryst, a ty myślałeś, że co?
    • feel_good_inc Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 12:41
      Same najlepiej powiedzą:
      https://i.imgur.com/YXcHZzL.jpg
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:30
        :) powiększenie niepotrzebne, though;)
    • sweet_pink Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 13:00
      Nie wiem i chyba nie chce wiedzieć. Poznałam kilka pań nazywających się feministkami...spotkałam się z ich strony z taką przemocą werbalną (zahaczająca wręcz o molestowanie), że to mnie nauczyło raz na zawsze trzymać się od tematu z daleka.
    • ksiieciiuniio Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 14:43
      Osobiście żadnych feministek nie znam, a przynajmniej żadna tego jawnie nie deklaruje. Zatem moje wrażenie na temat feministek czerpię tylko ze źródeł zewnętrznych takich jak net. A wrażenie jest takie:
      - albo chłopo-baby z wąsem (by Triismegistos) . ;-) Siłą od traktora/betoniarki odciągnięte, żałujące że urodziły się bez jednego chromosomu więcej. Agresywne zawsze i wszędzie, chcące być „samcami” alfa, ale że nie mogą być "samcami” siłą rzeczy – to sfrustrowane tym faktem – co znów napędza sprężynę ich nienawiści do świata. Część z nich być może zostaje lesbijkami, ale nie tymi fajnymi. ;-)
      - drugi typ – to niepomiernie głupie niemoty dające sobą sterować – np. w organizacji „Femen” – gdzie założyciel tej organizacji jest facetem, i poniżał te ograniczone umysłowo kobiety na całej linii –traktując je jak niedorozwinięte śmieci, a one były z tego zadowolone – bo odciążało to je od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, a patriarchalny model relacji im pasował. Pewnie potrzeba przynależenia gdzieś je przywiódł do tego. A mogły sobie sprawić kota gdy czuły się nie kochane i z potrzebą kochania kogoś… ;-)
      - trzeci typ – średnio głupie baby które pozwoliły zawładnąć się idei o niesprawiedliwym traktowaniu kobiet w ich otoczeniu. Owszem – kiedyś były prawne nierówności w zachodnim świecie, ale przez prawdziwe feministki zostały usunięte, a potem te feministki wymarły jak te mamuty… ;-) Obecnie w zachodnim społeczeństwie nie ma usankcjonowanych prawem nierówności w których kobiety są pokrzywdzone, za to są takie nierówności które faworyzują kobiety – np. u nas niższy wiek emerytalny.
      Są wprawdzie nierówności „potoczne” – nie wynikające z prawa, np. kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, bo mniej pracują, częściej chodzą na zwolnienia, nie podejmują się ciężkich prac, często tuż po zatrudnieniu zaciążają się, są mniej ambitne, mniej nastawione na pracę zadaniową, są bardziej swarliwe, mniej kreatywne. Jest to wprawdzie obiegowa opinia dotycząca ogółu, a nie poszczególnych jednostek , ale ten stereotyp nie wziął się z powietrza, i widać w sporej mierze jest prawdziwy, bo nawet same kobiety na stanowiskach kierowniczych/właściciele skłaniają się ku niemu i mniej chętnie patrzą na kobiety –pracowników. Z tym walczyć nie idzie, bo to próba wmówieniu ludziom że potencjalnie zły pracownik jest potencjalnie dobrym pracownikiem, a na to nikt się nabrać nie da. Za to znów mężczyźni też potrafią być „potocznie” traktowani niesprawiedliwie, np. przy przydzielaniu po rozwodzie dziecka, lub szukaniu pracy w niektórych segmentach, gdzie wyraźnie szukają do pracy tylko kobiet. Ale to jak i wcześniej – są to powszechne opinie, które reguluje społeczeństwo, i nijak z tym jest walczyć, ale mężczyźni są na tyle „mądrzy” że nie porywają się na walkę z wiatrakami, bo byłoby to głupie –jeśli wiadomo z góry że nieskuteczne. Kobiety w tym temacie jednak głupotą grzeszą…
      • fuzja_jadrowa Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 16:46
        > żałujące że urodziły się bez jednego chromosomu więcej.

        To znaczy żałują, że nie mają np. zespołu Downa?

        Rozumiem, że dla Ciebie faceci z założenia mają wszystkiego więcej, ale chromosomów w to nie mieszaj.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:32
          :)))
        • triismegistos Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 10:37
          :D
        • six_a Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 15:56
          tyle czasu milczy, pewnie liczy chromosomy.
        • ksiieciiuniio Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 03:15
          W sumie to się źle wyraziłem, bo chodziło mi o część chromosomu – Y, ale jak by nie było - moja wina i wyszła głupota z tego. Całe szczęście robotem nie jestem, i mogę popełniać błędy. ;-)
          • vvwwvv Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 10:58
            O, to X lub Y jest wg Ciebie częścią chromosomu? Gdzieś Ty bywał?
            Poczytaj i nie kompromituj się więcej:
            pl.wikipedia.org/wiki/Chromosom
            • ksiieciiuniio Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 13:36
              A czy ja gdzieś napisałem że Y to część jednego chromosomu? Chodziło o część chromosomu Y w parze chromosomów płciowych.
              Czytanie ze zrozumienie zanika w społeczeństwie…
              • vvwwvv Re: Feminizm - a co to? 14.07.14, 14:35
                :D
                Npisz coś jeszcze ;)
      • vvwwvv Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 14:07
        Z tą liczbą chromosomów to faktycznie pojechałeś, chłopcze. Braki w podstawowej wiedzy ogólnej = dyskwalifikacja.
    • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 18:50
      Ze względu na istnienie pewnych osób określających się mianem feministek, a skrupulatnie doprowadzających mnie do dzikiego szału swoja głupotą, feminizm zaczyna mi się coraz bardziej negatywnie kojarzyć.
      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:15
        > Ze względu na istnienie pewnych osób określających się mianem feministek, a skr
        > upulatnie doprowadzających mnie do dzikiego szału swoja głupotą, feminizm zaczy
        > na mi się coraz bardziej negatywnie kojarzyć.

        To ciekawe (bez przekasu!) Mozesz napisac cos wiecej, co Ci tak najbardziej cisnienie podnosi? przyklady jakies?
        • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:32
          Była tu kiedyś taka jedna, czy nawet dwie użytkowniczki, atakujące " nie w temacie". Poza tym, zostałam zaatakowana kiedyś przez stałą bywalczynię forum Feminizm udzieliwszy najwyraźniej niestosownej odpowiedzi na forum SV. Słuchając Szczuki (choć w sumie bardzo ją lubię), M. Środy, brzydkiej do granic możliwości odczuwania bólu Agnieszki Graff oraz Samueli Gretkowskiej, również dostaję niejednokrotnie drgawek wstrętu.
    • sl-14 Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 19:06
      Feminizm zakłada równość ludzi bez względu na płeć i przeciwstawia się płciowym stereotypom. Jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na równouprawnieniu kobiet i przeciwdziałaniu ich dyskryminacji.
      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:18
        1 - > Feminizm zakłada równość ludzi bez względu na płeć i przeciwstawia się płciowym
        > stereotypom.

        2 - > Jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na równouprawnieniu kobi
        > et i przeciwdziałaniu ich dyskryminacji.

        Czekaj, to albo albo? powaznie pytam
        • sl-14 Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 18:08
          Nie rozumiem, czego nie rozumiesz.
          • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 19:39
            sl-14 napisała:

            > Nie rozumiem, czego nie rozumiesz.

            No kurczak.
            Chce dowiedziec sie, jak jest potocznie rozumiany feminizm. Zakladajac, ze istnieje w miare zgodne wspolczesne rozumienie tego, chce wiedziec czy jestem za, czy przeciw.

            Wiec jesli jest to

            1 - > Feminizm zakłada równość ludzi bez względu na płeć i przeciwstawia się płciowym
            > stereotypom.

            to jestem za. Diabel tkwi w szczeegolach, ale to zasadniczo popieram

            natomiast jesli jest to:

            2 - > Jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na równouprawnieniu kobi
            > et i przeciwdziałaniu ich dyskryminacji

            To jestem antyfeminista.


            Wiec w tym zagubieniu probuje dociec jak to rozumiecie (ok -precyzujac - jak to Ty rozumiesz)
            Przeciez nie moge byc i za i przeciw?
            • sl-14 Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 19:48
              > 2 - > Jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na równouprawnieniu kobi
              > > et i przeciwdziałaniu ich dyskryminacji
              >
              > To jestem antyfeminista.

              Skoro jesteś przeciw równouprawnieniu kobiet, to jesteś antyfeministą, nie da się ukryć. Z resztą inne twoje posty jakoś nie świadczą o tym, żebyś "był za", więc nie wiem, skąd twoje zagubienie.
              • no_easy_way_out Bedzie dluzej - pardonens.. 10.07.14, 20:16
                > Skoro jesteś przeciw równouprawnieniu kobiet, to jesteś antyfeministą, nie da s
                > ię ukryć. Z resztą inne twoje posty jakoś nie świadczą o tym, żebyś "był za", w
                > ięc nie wiem, skąd twoje zagubienie.

                Ehh..dobra, bedzie dluzej.
                Jestem za rownoscia, choc jak to rozumiec, to temat na biblie. W duzym skrocie rowne traktowanie przez prawo. Jestem za tym zeby nie miec zupelnie innych oczekiwan / innych wymagan w spolecznosci do konkretnych ludzi tylko ze wzgledu na plec (dobra, sa wyjatki, jesli wynikaja z natury - karmienie dziecka piersia, cos co wymaga uzycia sily itp).

                Bede jechal pod prad stereotypom:
                Np: gdyby sad uznal, ze opieka nad dzieckiem powinna wygladac tak, ze kobieta, ktora jest dobra matka, moze zapewnic jako taki poziom zycia, ma widziec sie z dzieckiem 12 dni, a ojciec, ktory tez jest dobrym ojcem, i ma znosna prace i zaroki, 18 dni w miesiacu, i ona jemu placic alimenty na to dziecko w wysokosci 150 funtow (przypuscmy) - to jestem za tym, ze jesli nie ma konkretnego duzego powodu, rodzice powinni opieke dzielic srednio 15 dni / 15 dni, a alimenty sa zbedne.

                Kiedys w dyskusji wskazalem na 12 zawodow, gdzie kobiety zarabiaja wiecej (autentyczne badania : (Auditor, Model, Health Practitioner Support Technologist, Oncologist. Real Estate Agent, Stockbroker Miscellaneous Personal Appearance Worker i.e. manicurists, shampooers and skincare specialists, Detective, Human Resources Professional, Counselor, Chemist, Retail Buyer)
                zrodlo :
                www.cnbc.com/id/100777393/page/1

                sugerujac, ze tak wlasciwie to jesli mowa o rownosci w placach, to nie slyszalem, aby kobiety walczyly o to, by tam, gdzie akurat zarabiaja wiecej, podwyzszono mezczyznom place.
                W odpowiedzi uslyszalem, ze :

                "Jeśli mężczyźni czują się pokrzywdzeni w jakichś obszarach życia, to niech walczą. Nie oczekujesz chyba, że o Wasze prawa w przypadku 12 (słownie DWUNASTU!!! zawodów na ponad 1600 wg klasyfikacji przyjętej w Polsce) gdzie zarabiacie mniej, będą walczyć kobiety???"

                foch.pl/foch/1,132040,14956549,Jestem_feministka_i_mysle__ze_ty_tez_nia_jestes.html?v=1&obxx=14956549&offset=19
                ...czyli, tlumaczac, powiedziano "nie oczkeujesz chyba, ze kobiety sa za rownoscia we wszystkich sferach zycia, nie tylko tych, gdzie maja gorzej????"

                Punkt wyjscia, ze "kobiety sa gorzej traktowane od mezczyzn" po prostu dziala jak czerwona plachta na byka dla tych, ktorzy doswiadczyli czegos odwrotnego.
                Uklad praw, obowiazkow, stereotypow dotyczacych obu plci jest duzo bardziej skomplikowany niz sie wielu wydaje i warto widziec sprawe calosciowo a nie tylko poprzez skupianie sie na wygodnie dobranych kaskach.

                Wiec jestem za rownoscia, za ktora ta cytowana powyzsza internautka nie jest.
                Natomiast nie jestem za
                > > 2 - > Jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na równouprawnieniu ko
                > bi
                > > > et i przeciwdziałaniu ich dyskryminacji

                gdyz to oznacza dazenie do sytuacji, gdzie kobieta bedzie miala prawa i pozycje taka sama lub lepsza niz mezczyzni w swiecie - a to oznacza jednostronna dyskriminacje mezczyzn. A za tym nie jestem.

                I tak to czasam i wraca do mnie i zastanawiam sie kim wlasciwie jest feministka, bo chce wiedziec czy jestem za czy przeciw.

                I - tak jak pisalem - jestem za, jesli prawdziwa jest pierwsza teoria, lub jestem przeciw, jesli prawdziwa jest druga

                uff;)

                • sl-14 Re: Bedzie dluzej - pardonens.. 10.07.14, 20:38
                  > sugerujac, ze tak wlasciwie to jesli mowa o rownosci w placach, to nie slyszalem,
                  > aby kobiety walczyly o to, by tam, gdzie akurat zarabiaja wiecej, podwyzszono
                  > mezczyznom place.

                  Ty poważnie piszesz? Nie dość, że kobiety, że polecę ogólnym stwierdzeniem, "maja gorzej", to jeszcze maja walczyć w imieniu mężczyzn, w tych nielicznych obszarach, gdzie "gorzej" mają mężczyźni?
                  W ogóle dziko bawią mnie pretensję skierowane do feministek (chociaż ty podszedłeś do tematu szerzej, bo piszesz o wszystkich kobietach), że nie zajmują się - i tutaj cała litania, od problemów z potencją do polowań na foki. Już pisałam - feminizm działa w celu równouprawnienia kobiet. Feministka to kobieta, która a) zajmuje się taką działalnością (chociaż tutaj bardziej adekwatne byłoby "działaczka feministyczna", b) ma feministyczne przekonania dotyczące równości płci, c) szersza interpretacja, za którą niektórzy mogliby się obrazić (słynne "nie jestem feministką, ale...") - kobieta, która korzysta ze zdobyczy feminizmu, czyli kształci się, pracuje, decyduje o sobie i swoim życiu.

                  > gdyz to oznacza dazenie do sytuacji, gdzie kobieta bedzie miala prawa i pozycje
                  > taka sama lub lepsza niz mezczyzni w swiecie - a to oznacza jednostronna dyskr
                  > iminacje mezczyzn.

                  Oczywiście, równe prawa dla kobiet oznaczają dyskryminację mężczyzn. Masz jeszcze jakieś ciekawe pomysły?
                  • no_easy_way_out Re: Bedzie dluzej - pardonens.. 10.07.14, 20:55
                    Nie dość, że kobiety, że polecę ogólnym stwierdzeniem, "ma
                    > ja gorzej", to jeszcze maja walczyć w imieniu mężczyzn, w tych nielicznych obsz
                    > arach, gdzie "gorzej" mają mężczyźni?

                    Tja, nielicznych :)
                    ok czyli nie jestes za rownoscia, to juz jest jasne.

                    > Oczywiście, równe prawa dla kobiet oznaczają dyskryminację mężczyzn. Masz jeszc
                    > ze jakieś ciekawe pomysły?

                    Jestem za rownoscia, a nie jestem za dyskriminacja mezczyzn ani kobiet.
                    To takie niepojete? zapewniam Cie, ze prostsze niz sie wydaje, nawet dla tych umyslow, dla ktorych wydaje sie trudne ;)
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:33
      Uważam, że nikt, komu ideały równości są bliskie, nie będzie się odżegnywać od femnizmu. Jednakże obecnie etykietka zbyt wąska;)
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 21:35
      Do Wikipedii to ja bym mogła o tym napisać;>
    • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 22:26
      My sie z Czoklita chyba nie lubimy. BTW, Czoklita, jesli nie podoba Ci sie feminizm, to po co Ci szkoly i dyplomy ?
      Zrezyguj tez z prawa do glosowania. A najlepsze jest to, ze w XIX-wiecznej Anglii, moglabys byc co najwyzej praczka. O ile nie urodzilabys sie w bogatej rodzinie. A to i tak nie zalatwialo sprawy ).

      A teraz bedzie: "samochwala w kacie stala..".
      Nie potrafie ogarnac rozumem stereotypow. A jak slysze o meskim i kobiecym umysle, to mi slabo. Swietnie sie orientuje w terenie, dobrze prowadze samochod.
      Robie bez problemu mnostwo rzeczy, ktore sobie panowie zarezerwowali. Dlaczego mam wysluchiwac, ze sie do pewnych rzeczy nie nadaje ? Hm ?
      Tyle z feministycznego belkotu.
      • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 22:31
        Złośliwcze, proszę - nie zaczynaj.
        Akurat nie pisałam o Tobie Złosliwiec. :-)
        A już Ciebie polubiłam.

        • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 22:34
          Ale ja nie zaczynam. Po prostu kazda kobieta, ktora nie zna definicji znaczenia feminizmu, robi sobie krzywde. Serio, chcialabys, zeby Twoim majatkiem dysponowal Twoj maz ?
          Jest mnostwo historii w pamietnikach, jak nieodpowieni bawidamek rozwalil fortune, gromadzona przez pokolenia.
          • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 22:53
            OK. To nie mialo byc obrazliwe, a raczej uswiadamiajace.
            Czy ktos jeszcze pamieta znakomity film "Duma i uprzedzenie" (Pride & Prejudice ) ?
            Milion razy ekranizowana powiesc. Chyba najlepiej pokazana prawda o wartosci dziewczyny, nawet z dobrego domu. Nic nieznaczacy dodatek do posagu i przyszlego meza.
            Smutne...
          • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 22:55
            > Ale ja nie zaczynam. Po prostu kazda kobieta, ktora nie zna definicji znaczenia
            > feminizmu, robi sobie krzywde. Serio, chcialabys, zeby Twoim majatkiem dyspono
            > wal Twoj maz ?

            W takim razie podaj mi tą definicję, po czym uzasadnij na podstawie treści moich wypowiedzi, dlaczego uważasz, że nie znam owej definicji.
            • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 22:57
              A mozesz mi powiedzec, na jakiej podstawie uwazasz feminizm za bzdure ?
              Ja tylko analizuje Twoje negatywne komentarze.
              • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 23:03
                A możesz mi powiedzieć, gdzie wyczytałaś, że tak uważam?
                Albo inaczej - nie lubię tych wszystkich Samuel, Agnieszek, Magdalen dlatego, ze mają problem z werbalizowaniem swoich myśli i trzeba się domyślać, o czym one mówią.
                • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 23:06
                  Sama widzisz roznice.
                  Nie wymagam od Ciebie, zebys uwielbiala wszystkie nawiedzone fanatyczki.
                  Ale sama idea jest dobra. Dlatego zwracam uwage akurat na Twoje wypowiedzi.

                  • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 23:08
                    A na które dokładnie?
                    • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 23:10
                      Wszystkie, dotyczace feminizmu.

                      Była tu kiedyś taka jedna, czy nawet dwie użytkowniczki, atakujące " nie w temacie". Poza tym, zostałam zaatakowana kiedyś przez stałą bywalczynię forum Feminizm udzieliwszy najwyraźniej niestosownej odpowiedzi na forum SV. Słuchając Szczuki (choć w sumie bardzo ją lubię), M. Środy, brzydkiej do granic możliwości odczuwania bólu Agnieszki Graff oraz Samueli Gretkowskiej, również dostaję niejednokrotnie drgawek wstrętu.

                      Po co sluchasz albo czytasz wypowiedzi osob, ktore Cie denerwuja ?
                      Rodzaj sado - maso ?
                      • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 23:26
                        > Wszystkie, dotyczace feminizmu.

                        Sobie nadinterpretujesz. We wpisie, który akurat podałaś, piszę tylko o namolnych osobach utrzymujących, że są feministkami. Przecież nie neguję tutaj idei feminizmu.

                        > Po co sluchasz albo czytasz wypowiedzi osob, ktore Cie denerwuja ?

                        Jeśli chodzi o forum, to tylko dlatego, że odnoszą się bezpośrednio do mnie. Na ogól nie czytam wszystkich wpisów w wątkach, tylko te skierowane do mnie lub znajdujące się w pobliżu moich wpisów. Natomiast w drogą przekazu medialnego trafiam chcący bądź niechcący na różne rzeczy.

                        > Rodzaj sado - maso ?

                        po co ta uwaga?
                        • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 09.07.14, 23:37
                          Nie mam TV w domu. Nie lubie postawy prezentowanej przez kogos, wiec go nie slucham,nie czytam i nie sledze.
                          Przeciez Cie nikt nie zmusza do ogladania Srody. Ktora to kobieta, akurat ma sporo do powiedzenia. Poza tym oddzielam przekaz od osoby. I nigdy nie powiem o kims, ze jest brzydki do granic .. Przynajmniej sie staram.
                          • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 00:30
                            No nikt mnie nie zmusza, ale cały czas mam nadzieję, że nieco zmienią sposób mówienia. Poza tym kiedyś widziałam fragment programu, emitowanego przez chyba TVP Kultura, z Samuelą Gretkowską czytająca fragment własnej powieści w wannie, a dotyczący waginy. Nie wiem, kto ją wsadził do tej wanny, ale podejrzewam, że sama się tam wsadziła bacząc na jej sposób pisania i czytania o waginie-motylku bodajże. Więc, jak na moje, wyszło jej to bardzo żenująco i głównie dlatego jej nie lubię. A co do A. Graff... Ehh... Szkoda gadać.
                            • six_a Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 00:35
                              a ty tak specjalnie przekręcasz tę manuelę czy autentycznie nie masz pojęcia o kim piszesz?
                              • czoklitka Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 00:51
                                A, racja. Manuela Gretkowska. Nie, niespecjalne przekręcam.
    • soulshuntr Feminizm jest paradoksem 09.07.14, 23:21
      Feminizm wystepuje tam, gdzie nie jest potrzebny, ale nie wystepuje tam, gdzie jest potrzebny.
      • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 09.07.14, 23:38
        A gdzie jest niepotrzebny ?
        • soulshuntr Re: Feminizm jest paradoksem 09.07.14, 23:43
          Tam, gdzie wystepuje.
          • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 09.07.14, 23:49
            Dobra !
            Odpuszczam sobie. Nie wpadles na pomysl, ze zycie i zainteresowania facetow sa ciekawe ?
            Tez lubie sportowe samochody, gadzety i inne przyjemnosci.
            Siedzenie w kuchni i lepienie pierogow powinno byc zarezerwowane dla ochotnikow.
            • soulshuntr Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 00:06
              Ołłłłłłłkejjjjjjj. Chcesz przez to powiedziec, ze zycie i zainteresowania kobiet nie sa ciekawe? Jesli tak jest, to czyja to jest wina - samych kobiet czy facetow?
              • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 00:30
                A kto wszystko sprowadza do stereotypow ?
                Sam sobie odpowiedz na pytanie. Babskie ploty, placze jak baba......
                To faceci trzymaja najlepsze rzeczy dla siebie. Czytaj - kase i kariere tez.
                A poniewaz nie rozumieja, ze pewnymi rzeczami trzeba sie dzielic, to dlatego potem jest lapanka na zamoznych facetow. Przemysl, to proste.
                • soulshuntr Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 09:40
                  Sama to wymyslilas, czy ktos ci podyktowal?
                • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 10:43
                  W tym watku przede wszystkim chce sie dowiedziec jak jest rozumiany feminizm przez 'przydrozne' kobiety, i na te okolicznosc chcialem pozostac jak najbardziej obiektywny.
                  Wiec za Twoje posty dziekuje tak samo jak za kazde inne.

                  Jednak nie moge sie powstrzymac przed tym, zeby sprobowac zrozumiec cos wiecej, wyjawiajac czesc swojego stosunku do tego calego zamieszania:

                  > To faceci trzymaja najlepsze rzeczy dla siebie. Czytaj - kase i kariere tez

                  Faceci "trzymali dla siebie" przez stulecia pakiet rzeczy. "Trzymali dla siebie" tez walke na froncie, glowna odpowiedzialnosc za rodzine, za zapewnienie schronienia rodzinie podczas gdy panstwo mialo to gdzies czy zdychasz gdzies w rynsztoku czy nie. Trzymali zdecydowana wiekszosc prac niebezpiecznych, i wcale nieknoiecznie zawsze nobilitujacych - jak kowal, strazak, mysliwy, grabarz. Trzymali tez dla siebie kaplanstwo.
                  To tez najlepsze rzeczy?

                  A bardziej wspolczesnie:
                  teraz, gdy kobiety rowniez moga np. isc do zawodowego wojska, nie kwapia sie do tego - sa tam obecne, ale i tak stanowia wyrazna mniejszosc.
                  Robia tak, bo tego nie chca? Nie sadze, chyba po prostu te zarezerwowane sfery w zyciu mezczyzn wcale nie sa takie glamorous, super I jak u Pana boga za piecem.

                  Kasa i kariera?
                  Kobiety moga robic pieniadze tak samo jak mezczyzni, moga zarabiac, moga wybierac takie zawody jak chca, niekoniecznie te uwazane kiedys za typowo kobiece. Natrafilem bardzo niedawno na ciekawe pytanie:
                  Jesli pewna kobieta uwaza, ze chce pieniedzy, ze jest wystarczajaco przebojowa, ma swietne pomysly to niech zalozy firme I to realizuje.
                  Kobietom masowo placi sie mniej? za te sama prace, na tych samych stanowiskach? Ty mlepiej dla naszej businesswoman! Niech zatrudni glownie kobiety - zatrudni kogo chce I teraz najlepsze... wykonaja swietna robote, jak u konkurencji i to taniej!!
                  Firma szybko dziek itemu bedzie najkonkurencyjniejsza, rozwinie skrzydla i wkrotce bardzo szybko dojdziemy do momentu, gdzie srednio rzecz ujmujac mamy polwoe firm zarzadzanych przez kobiety, a place - podobno nierowne na niekorzysc kobiet- wyrownaja sie!

                  Czemu wiec tak sie nie dzieje?
                  • six_a Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 15:58
                    a które to są te kobiety przydrożne?
                    bo nie wiem, czy odpowiadać czy się zastanowić.
                    • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 17:03
                      Masz plena dowolnosc interpretacji ;>
                      • six_a Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 17:22
                        > Masz plena
                        aha. to idę poszukać.
                  • sl-14 Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 18:18
                    > Faceci "trzymali dla siebie" przez stulecia pakiet rzeczy. "Trzymali dla siebie"
                    > tez walke na froncie, glowna odpowiedzialnosc za rodzine, za zapewnienie
                    > schronienia rodzinie podczas gdy panstwo mialo to gdzies czy zdychasz gdzies
                    > w rynsztoku czy nie.

                    A kobiety wtedy leżały i pachniały.

                    > Trzymali tez dla siebie kaplanstwo.

                    Które od zawsze wiązało się z wpływami, w przeciwieństwie do zakonnic, będących de facto posługaczkami.

                    > teraz, gdy kobiety rowniez moga np. isc do zawodowego wojska, nie kwapia sie do
                    > tego - sa tam obecne, ale i tak stanowia wyrazna mniejszosc.

                    Za to faceci walą do wojska drzwiami i oknami. Szczególnie widoczne w czasach, kiedy była obowiązkowa służba wojskowa. Ile wyższych szkół drapania się po tyłku zarobiło dlatego, że chłopaki w wieku policealnym uciekały przed wojskiem.

                    Dalsza cześć twojego postu jest na zasadzie "masz depresję - weź się w garść", "jesteś gruby - mniej żryj", "mało zarabiasz - znajdź lepszą pracę", czyli połączenie Coelho z mądrościami rodem z demotów.
                    • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 19:35
                      Ale po co to odwracanie kota ogonem?

                      Padla prostolinijna teoria, ze faceci najlepsze rzeczy trzymaja dla siebie.
                      Obalam ja, mowiac m.in. ze sluzba zasadnicza dotyczyla tylko mezczyzn - jest to wiec odwrotnoscia czegos wspanialaego, w opinii wiekszosci.

                      Sama zaraz dodajesz ,ze faceci wcale jakos nie garna sie do wojska. Co zreszta jest tak sobie prawda, bo owszem, to nie tak, ze masowo sie rzucaja, ale ok 100,000 ich tam mamy -wszyscy z wyboru. Rzucanie sie kobiet tez wyglada delikatnie mowiac skromnie.

                      z 2013 roku link jakis miliarny:
                      "W wojsku służbę zawodową i kandydacką pełni 3125 kobiet, co stanowi 2,9 procent stanu osobowego sił zbrojnych."

                      promilitaria21.org/fresh/showpage.php?pageID=252&idgtxe10=12028
                      Niewazne z ktorej strony obrocisz ,tak czy siak bledne zalozenie ze faceci wszystko co najfajniejsze trzymaja kurczowo dla siebie, szlag trafia z hukiem.
                      • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 19:42
                        Wiesz co, na serio jestem znudzona.
                        W podskokach poszłabym do wojska. Ale po kilkuletnich studiach, na wydziale z samymi facetami, jakoś mi się nie chce.
                        Ale mogę Ci się przyznać, że również znakomicie strzelam.
                        Robiłam sobie regularnie zawody z własnym chłopem - remis.
                        >
                        Szachy - to samo. No jakoś nie widzę gigantycznych różnic. Styknie, czas marnuję na Ciebie.
                        • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 19:51
                          Styknie, czas marnuj
                          > ę na Ciebie.

                          Zalezy czego oczekujesz po tej rozmowie czy jakiejkolwiek rozmowie z obcymi w necie.
                          Jesli zamierzasz mnie czy kogos do czegos przekonac, to w ogole czas marnujesz siedzac na forum.
                          Jesli chcesz podyskutowac I poznac opinie innych I czym sie w nich kieruja (jak ja) - to nie marnujesz.

                          Simples.

                          A tak po krotce to ja nawet nie wykluczam, ze masz jakas istotna unikatowa techniczna umiejetnosc, ktora posiada 1 na 50,000 facetow. I na zdrowie.
                          Ja tego nie neguje, ja tylko kompletnie neguje teorie, ze faceci maja monopol na wszystko co najlepsze w zyciu, a kobiety na wszystko co najgorsze. A cos w tym stylu wczesniej padlo, choc nie cytuje teraz tylko nadaje z glowy.
                          • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 19:59
                            Zacznij od tego, że walnąłeś tekst o tych przydrożnych kobietach.
                            Z mety, masz przerąbane u wszystkich kobiet, bo poniżasz nas na starcie.

                            Jeśli rozumiesz, że trafiają się takie egzemplarze, jak ja, to pozwól się takim rozwijać.
                            Bo moja frustracja sięga zenitu. A Ty jesteś za leniwy. Poczytaj sobie jakieś książki o kobietach.
                            Wybitnych królowych, wojownikach, artystkach czy naukowcach. Bo to jest przerażające.
                            Ja mam Ci podsunąć wszystko ?
                            • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 20:23
                              A Ty jesteś za leniwy. Poczytaj sobie jakieś
                              > książki o kobietach.
                              > Wybitnych królowych, wojownikach, artystkach czy naukowcach. Bo to jest przeraż
                              > ające.
                              > Ja mam Ci podsunąć wszystko ?

                              Leniwy?
                              kobieto ja kobietami jestem osaczony z wszystkich stron; w pracy szefowa (w porzadku i na wlasciwym meijscu babka jest), w domu partnerka, corka (ok 40% czasu na przemian z jej matka), brata nie mam , ale mam siostre a Ty mnie chcesz jeszcze obudowywac ksiazkami o kobietach - z byka spadlas? ;)

                              A z czym Ci sie kojarzy przydrozna kobieta, badz przydrozny mezczyzna, czemu to powoduje ze Twoje emocje az tak szaleja?
                              tak sobie napisalem przydrozna w sensie przypadkowa, mijana.
                              • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 20:37
                                I wszystko jasne. A wiesz, czasami mam wrażenie, że faceci się samo proszą o problemy.
                                Żaden nie zarywa do laski z fajnym charakterem, tylko z fajnym wyglądem.
                                A refleksja przychodzi z wiekiem.
                                Szukaj kumpli. Brakuje Ci równowagi w otoczeniu.
                                Ale wiesz, że widać Twoje rozżalenie na byłą ?
                                • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 21:01
                                  > Szukaj kumpli. Brakuje Ci równowagi w otoczeniu.

                                  Tu musze sie zgodzic. Nawet moja matka ma (miala..) 3 siostry, zadnego brata.
                                  Kolegow takich w porzadku , blizszych, mialem sporo w Polsce. Odkad wyemigrowalem, tu gdzie jestem praktycznie tylko dwoch.
                                  Jeden wlasnie wrocil do Polski, po 10 latach, w zeszly weekend.

                                  Dobra, poplakalem. Te z Was, ktore osobiscie mnie znielubily, moga sie w duszy lub na zewnatrz pochichrac ;)


                                  > Ale wiesz, że widać Twoje rozżalenie na byłą ?

                                  Tak? a dlaczego, gdzie?
                                  • maly_zlosliwiec Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 21:13
                                    No proszę Cię. Obrażasz moją inteligencję.
                                    Wywód o dziecku jest jednoznaczny.

                                    Polubisz kobiety od nowa, jak będziesz mieć więcej kumpli.
                                    W czołgi pograj, to będziesz miał kumpli od cholery.
                      • sl-14 Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 19:51
                        > Niewazne z ktorej strony obrocisz ,tak czy siak bledne zalozenie ze faceci wszy
                        > stko co najfajniejsze trzymaja kurczowo dla siebie, szlag trafia z hukiem.

                        Może i trafia, nie wiem, na razie nikt tego nie wykazał. Nie udowodniłeś tego twierdząc, że w wojsku jest więcej mężczyzn niż kobiet, nie widzę w związku. W pielęgniarstwie jest więcej kobiet niż mężczyzn, no i?
                        Nie wiem po co ten wątek, skoro wiesz swoje acz udajesz, że chcesz się czegoś dowiedzieć od innych. Nie lubię takich dyskusji, więc sorry.
                        • no_easy_way_out Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 20:34
                          > Może i trafia, nie wiem, na razie nikt tego nie wykazał.

                          Ja wykazalem ;)

                          > Nie wiem po co ten wątek, skoro wiesz swoje acz udajesz, że chcesz się czegoś d
                          > owiedzieć od innych

                          OJ jak po co, to naprawde proste; przeczytaj moj tytulowy post. Ale moge tu powtorzyc. Chcialem - i nadal chce - dowiedziec sie co dla wiekszosci osob - na tym forum konrketnie kobiet - oznacza potocznie rozumiany feminizm. Kim jest feminiska, a kim nie jest. Co to takiego?
                          Ja mam blade wizje co to jest w powszechnym rozumieniu, ale czasami sie gubie.

                          Natomiast tak, mam swoja opinie, czasami silna czasami lagodna na temat wielu spraw.
                          I gdy nagle nie pada wyjasnienie kim jest feministka, czym sie je feminism, a zamiast tego pada:

                          "A kto wszystko sprowadza do stereotypow ?
                          Sam sobie odpowiedz na pytanie. Babskie ploty, placze jak baba......
                          To faceci trzymaja najlepsze rzeczy dla siebie. Czytaj - kase i kariere tez.
                          A poniewaz nie rozumieja, ze pewnymi rzeczami trzeba sie dzielic, to dlatego potem jest
                          lapanka na zamoznych facetow."

                          to probuje prostowac takie fantazyjne opinie, na tyle logicznie na ile potrafie.

                          > Nie lubię takich dyskusji, więc sorr

                          Nie musisz dyskutowac - to jest zupelnie opcjonalne ;)
                          • sl-14 Re: Feminizm jest paradoksem 10.07.14, 20:39
                            > to probuje prostowac takie fantazyjne opinie, na tyle logicznie na ile potrafie

                            Nie potrafisz.:)
                            Masz rację, nie muszę. Bye.:)
    • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 14:45
      Nie chce mi sie pierdyliardowy raz tlumaczyc. Prosze bardzo - Jedrek.
      www.youtube.com/watch?v=4e6IpugInuA
      O Artemizji albo o wielu innych kobitach wojownikach nic nikt nie slyszal ?
      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 17:25
        calkiem ciekawe to to, ciekawe, nie powiem

        ale nie wiem do czego konkretne w tej dyskusji to przyczepic? o feminizmie nie ma, jest o czytajacych kobietach, ale nadal nie wiem to czego to chcesz przypiac?
    • light_in_august Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 20:54

      Szczerze mówiąc, to nie wiem. Nigdy nie miałam wątpliwości, że kobiety i mężczyźni są równi i różni. Ta równość to prawo do decydowania o sobie w takim samym stopniu.
      Feminizm kojarzy mi się źle: z walką, z zacietrzewieniem, z narzucaniem kobiecie innej roli niż pełniła wcześniej. Presja i agresja. Wspieranie tylko tych kobiet, które postępują zgodnie z założeniami. A każdy ma, do jasnej cholery, prawo wybierać, czego w życiu chce i może być tym również siedzenie w domu z ósemką dzieci.
      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 21:22
        > Szczerze mówiąc, to nie wiem

        ..czyli jest nas skolowanych wiecej ;)

        > Ta równość to prawo do decydowania o sobie w takim samym
        > stopniu.

        no, gdyby to tylko o to chodzilo, to jak tu sie nie zgodzic.

        Tak mnie naszlo troche na porownanie z komunizmem. Zalozenia rownosci tez niby wzniosle i szczytne, a jak to wyglada w praniu dowiedzielismy sie sie w zeszlym wieku, a niektore kraje doswiadczaja tego do teraz..

        Czytajmy dalej. Moze ktos cos ciekawego napisze. To sie zdarza ;)
        zalozenia niby wzniosle
        • six_a Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 21:36
          > Tak mnie naszlo troche na porownanie z komunizmem.

          może po prostu napisz, z której strony feminizm cię uwiera albo ci zagraża, bo jak już komunizm wywlekasz to właściwie jakbyś ad hitlerum zjechał, więc sam rozumiesz, że dyskusji z tego nie będzie.
          • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 21:50

            bosz jak ja nie lubie argumentu typu "jak mozna porownywac X z Y".
            Porownuje to, ze I tu I tu w zalozeniach chodzilo o idee rownosci, tam bez wzgledu na pochodzenie, klase, tu o plec.
            I ze jak za bardzo na sile sie to chce zrownac -wiemy jak sie skonczyl ow przypadku komunizmu.
            Porownania od tego sa, zeby wskazywac na to co jest podobne, I na to co jest rozne.

            (Nawiasem mowiac mimo tego jestem zasadniczo za rownoscia, w granicach rozsadku)

            Moge nawet porownac wazonik na korytarzu z ksiezycem - jesli bede tlumaczyl kolor. Tu jest pdoobienstwo. Natomiast prawie cala reszta to tylko roznice - ksiezyca nie kupie w sklepie, I nie bylo tramsmisj iz ladowania na wazoniku.
            Patrz jakie porownanie. I co sie stalo? nic.

            Moge tez porownac Adolfa Hitlera do siebie. Jest podobienstwo. Oboje zylismy w 20 wieku. Jest jeszcze jedno. W moim nazwisku iu niego jest "i".
            O ile on mial dwa jadra, to podobienstwo jest kolejne.

            Ale on nie wplacal pieniedzy co miesiac na to, by ratowac zycie ludzi poprzez walke z rakiem, wlasciwie jesli chodzi o ratowanie zyc ludzkich to wiesz, stal z innej strony.
            I tu np. jest miedzy mna a nim roznica.

            Poza tym ja nie wywolalem wojny i nie zabijalem milionow ludzi.

            Patrz jakie porownanie. Mozna? Mozna. I co sie stalo? nic.
            • six_a Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 22:04
              >bosz jak ja nie lubie argumentu typu "jak mozna porownywac X z Y".
              Porownuje to, ze I tu I tu w zalozeniach chodzilo o idee rownosci, tam bez wzgledu na pochodzenie, klase, tu o plec.
              I ze jak za bardzo na sile sie to chce zrownac

              chcesz przypadkiem napisać, że feminizm ma na koncie gułagi i inne życiowe przyjemności? skąd w ogóle kulawy pomysł, że feminizm opiera się na jakimkolwiek przymusie? a może jasnowidzem jesteś, bo wiesz, jak się wszystko skończy?

              > Patrz jakie porownanie. Mozna? Mozna. I co sie stalo? nic.
              ależ wręcz przeciwnie, coś się jednak dzieje, tylko tego nie widzisz. mianowicie robisz głupka z siebie i rozmówców, tak że nie warto się wysilać, co już kilka osób chyba dało do zrozumienia.
              • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 22:57
                > chcesz przypadkiem napisać, że feminizm ma na koncie gułagi i inne życiowe przy
                > jemności?

                Nie sadze, ten konkretny Twoj pomysl uwazam za troche niesmaczny.

                Powtorze po raz kolejny, ze chodzi o idee rownosci. Choc cel pozornie szczytny, naciagany za bardzo na sile, moze doprowadzic do chorych rozwiazan.
                Dam przyklad z parytetami.
                Zalozmy, ze wprowadza sie takie rozwiazanie rzekomo prorownosciowe; prawnie istnieje parytet taki, ze kazda plec (nie, nieniekoniecznie jedynie kobiety) musi byc reprezentowana przez przynajmniej 40% osob na szczeblu Senior Management i w gore, dotyczy kazdej firmy zatrudniajacej min. 100 osob.
                Starasz sie o prace Ty. Masz swietne doswiadzenie, CV, umiesz sie sprzedac, nadajesz sie. Jest rozmowa, I slyszysz:
                "No wszystko pieknie.. wlasnie kogos takiego potrzebujemy.. dokladnie to doswiadczenie, ta osobowosc, te wyksztalcenie... ehh. tylko ma pani nieprawidlowa plec. Nie zna pani moze jakiegos mezczyzne o podobnych kwalifikacjach? My tu juz mamy 60% kobiet"

                Tzw. dyskryminacja negatywa

                Wiec te gulagi, obozy to sobie schowaj tam, gdzie sie wszystko powinno chowac, abo gdzies.

                > ależ wręcz przeciwnie, coś się jednak dzieje, tylko tego nie widzisz. mianowici
                > e robisz głupka z siebie i rozmówców, tak że nie warto się wysilać, co już kilk
                > a osób chyba dało do zrozumienia.

                Mylisz sie :)
                Udowodnilem, ze porownac mozna wszystko.
                • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 23:02
                  > Tzw. dyskryminacja negatywa

                  tfu, pozytywna
                • six_a Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 23:05
                  >ten konkretny Twoj pomysł
                  chyba swój pomysł uznajesz za niesmaczny. ja z komunizmem nie wyjeżdżałam, ani z tym, że feminizm się skończy tak jak komunizm. chyba że nie pamiętasz, jak się skończył komunizm, to przepraszam, ale idź odrób historię.

                  > Powtorze po raz kolejny, ze chodzi o idee rownosci.
                  przecież twierdziłeś, że nie wiesz, czym jest feminizm, a tu siurpryz, jednak wiesz, że to taki komunizm jakby.

                  idei parytetów to ty kompletnie, widzę, nie rozumiesz. no ale czego się spodziewać, jeśli równość to dla ciebie dyskryminacja.

                  w każdym razie współczuję ucisku feministycznego, to musi być dla ciebie bardzo bardzo straszne.

                  • mariuszg2 Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 23:19
                    jesteś winna i tak...komunizm upadłaś, feminizm pogrążyłaś, faszyzmu nje lzja....
                    nie wstyd Ci?

                    www.youtube.com/watch?v=wU0d0W2iyms#!
                    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
                  • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 23:46
                    > chyba swój pomysł uznajesz za niesmaczny.

                    Nie :) Kto pisze o gulagach?
                    Ja? nie.
                    Ty natomiast - tak.

                    > przecież twierdziłeś, że nie wiesz, czym jest feminizm, a tu siurpryz, jednak w
                    > iesz, że to taki komunizm jakby.

                    Nic sie z niczym nie kloci.
                    I nadal do konca nie wiem (jak jest rozumiany) ale - co powtorze po raz pierdnasty - chodzi o cos co ma cos wspolnego z rownoscia, z idea rownosci.
                    A idea rownosci byla juz raz do bolu wprowadzana I nie wyszlo dobrze.


                    > idei parytetów to ty kompletnie, widzę, nie rozumiesz. no ale czego się spodzie
                    > wać, jeśli równość to dla ciebie dyskryminacja.

                    O Affirmative action (positive discrimination) - slyszalam?
                    Mi radzisz odrobic historie. A Ty wiesz cos niecos o wspolczesnosci?
                    • six_a Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 23:58
                      >A idea rownosci byla juz raz do bolu wprowadzana I nie wyszlo dobrze.
                      ojej tylko raz? serio? i to wyłącznie w komunizmie? masz jeszcze jakieś rewelacje?

                      przydałoby ci się przenieść w przeszłość i zostać jakimś niewolnikiem albo córcią do przehandlowania za kasę, to może by coś trafiło o równości. chociaż też pewnie niekoniecznie.

                      oszołomstwo od dawna kojarzy feminizm z nazizmem, ty z komunizmem, a inni z wąsami. to dość zrozumiała reakcja. jak człowiek czegoś nie rozumie, to z braku chęci zapoznania się choćby w minimalnym zakresie, będzie na to pluć.

                      dobranoc.
                      • mariuszg2 Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 00:02
                        six_a napisała:

                        > dobranoc.
                        >
                        nie no nie ić spać...fajna jesteś jak się nakręcasz....<rozczar>
                      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 00:12
                        >oszołomstwo od dawna kojarzy feminizm z nazizmem, ty z komunizmem, a inni z wąsami. to >dość zrozumiała reakcja. jak człowiek czegoś nie rozumie, to z braku chęci zapoznania się >choćby w minimalnym zakresie, będzie na to pluć.

                        Brak checi zrozumienia chocby w minimalnym zakresie... zarzucony komus, kto otwiera watek, po to, by sprobowac cos zrozumiec ...


                        W brydzu powiedzialbym: pass

                        Co bylo do udowodnienia :)

                        • mariuszg2 Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 00:18
                          chyba poszła się umyć....spróbuj rano....
                          • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 00:26
                            Ty tez umyj sie
                            mysli nieczyste swe
                            I inne takie takie
                            • mariuszg2 Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 00:29
                              znaczy co? pupę też? ten numer kolego nie przejdzie....sixa! czekaj...idę do Ciebie....
                    • stokrotka_a Re: Feminizm - a co to? 13.07.14, 09:16
                      "A idea rownosci byla juz raz do bolu wprowadzana I nie wyszlo dobrze."

                      Na pewno tylko raz? W Konstytucji USA ta idea nadal istnieje i, jak byc moze wiesz, rezultaty sa nienajgorsze. A idea rownosci w rezimach komunistycznych byla jedynie fikcja wykorzystywana do utrzymywania wladzy przez dyktatorow i ich zaplecze, ktorych papierowa rownosc nie obowiazywala.
                      • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 14.07.14, 16:45
                        > Na pewno tylko raz? W Konstytucji USA ta idea nadal istnieje i, jak byc moze wi
                        > esz, rezultaty sa nienajgorsze

                        W USA zle nie ma, choc zalezy pod jakim wzgledem. Szczerze mowiac jest tam jak jest m.in. dzieki temu, ze wlasnie najbardziej otwarcie dopuszcza sie nierownosc.

                        " Rownosc" to w ogole zbyt ogolne pojecie zeby stwierdzic gdzie ona jest a gdzie nie, tak po prostu, nie wglebiajac sie w szczegoly.

                        Natomiast tak troche w nawiasie, nie wiem czy wiesz ile w USA wynosi okres macierzynskiego?
                        Podpowiem - w firmie, w ktorej ja pracuje, kobieta - moja odpowiedniczka - w USA urodzila w styczniu.
                        Z powrotem w pracy byla w ...marcu!

                        Rozmawiajac z nia spytalem, czy myslala zeby moze wykorzystac czesc urlopu, wiadomo, zeby karmic piersia I w ogole, bo jednak dzecko naprawde wciaz male - okazalo sie, ze urlop j juz tez wykorzystala (!!!).

                        Oczywiscie jest mnostwo roznic na plus w USA, ale tak a propos mi sie przypomnialo.
        • light_in_august Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 21:42
          > no, gdyby to tylko o to chodzilo, to jak tu sie nie zgodzic.

          A o co jeszcze chodzi wg Ciebie?
          • no_easy_way_out Re: Feminizm - a co to? 10.07.14, 21:52
            Jestem w fazie dociekania o co tak naprawde chodzi.
            Powaznie ;)
            • annawins Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 12:02
              Gdyby była feministką, to by go pocałowała :)
              talksoverwine.wordpress.com/2014/07/11/trescia-nia-powala-vol-3/
    • thelma333.3 Re: Feminizm - a co to? 11.07.14, 16:53
      kazda kobieta ktora za ta sama prace chce takiego samego wynagrodzenia jak mezczyzna
      kazda kobieta, ktora chce moc glosowac i decydowac nie tylko o sobie samej, ale i o spolecznosci w ktorej zyje
      kazda kobieta, ktora chce miec wolnosc wyboru co zrobic ze swoim wlasnym zyciem
      kazda kobieta, ktora chce moc realizowac sie i zawodowo i prywatnie, a posiadanie dzieci nie jest jednoznaczne z wykluczeniem z rynku pracy i byciem
      zdanym na laske partnera zyciowego (niestety: zaleznosc ekonomiczna czesto niezdrowo wplywa na relacje miedzyludzkie)
      i mozna by tu wymieniac jeszcze dlugo i dlugo
      generalnie na moj gust: zasadniczo kazda wolna , normalna kobieta jest feministka;
      czasem o tym nie wie i przyjmuje za pewnik sprawy, ktore inne kobiety dla nich wywalczyly wiele lat temu
      ale warto sobie przypomniec ze nawet tak oczywista sprawa jak prawa wyborcze wcale taka oczywista nie jest, nawet dzis w niektorych krajach
      pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_wyborcze_dla_kobiet#Kraje_bez_praw_wyborczych_dla_kobiet
    • miau.weglowy zawsze mnie korci 11.07.14, 18:33
      zeby wyrownac do 100, jak widze 99
      to tyle ode mnie
      • sl-14 Re: zawsze mnie korci 12.07.14, 09:42
        Coś wycieli, wiec daję ci drugą szansę.:)
    • maly_zlosliwiec Re: Feminizm - a co to? 12.07.14, 03:13
      Była audycja radiowa, reklamująca pewną książkę.
      www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/1170177,Milosne-zycie-Einsteina-czyli-jak-fizyka-wygrala-z-uczuciem
      Książka jest oparta o historię Alberta Einsteina i jego pierwszej żony.
      Jest to bardzo ciekawa opowieść, bowiem żona była bardzo zdolna.
      Ciekawe, komu się będzie chciało wysłuchać.
Pełna wersja