rotkaeppchen1
15.07.14, 19:53
...wiadomo co :-/
Sama juz nie wiem, czy jestem zla, czy mi przykro. A moze po prostu jest mi przykro i jestem zla?
Taka sytuacja. Sasiadka Polka (mieszkam w Niemczech) przyszla do mnie w zeszla sobote z dzieckiem - maz ja pobil (powiedzmy - lekko) i wyrzucil z mieszkania. Byl pod wplywem alkoholu. Sasiadka sama powiedziala, ze chce zadzwonic po policje. Poniewaz nie zna za bardzo jezyka, zrobilam to ja. Policja przyjechala, maz dostal 10-ciodniowy zakaz powrotu do domu. Policja poradzila nam zwrocic sie do sadu o przedluzenie zakazu i wybrac do lekarza, w celu dokonania obdukcji.
Oczywiscie zaproponowalam sasiadce pomoc w zalatwianiu spraw i tlumaczeniu na biezaco podczas wizyt w roznych miejscach. Bylysmy u prawniczki (ktora znalazlam w internecie), u lekarza domowego, w szpitalu na oddziale medycyny sadowej, w banku clemem zalozenia konta (nie miala wlasnego konta ani dostepu do konta meza).
Prawniczka w jej imieniu wystapila do sadu o przedluzenie zakazu powrotu meza do mieszkania. Kosztem sprawy obciazono meza - 1500€.
I co? Oczywiscie moja wina! Bo ona nie wiedziala, ze to tak duzo, ze on nie jest milionerem (nie jest ale mial dochod na czysto w zeszlym roku ponad 50 tys euro), ze prawniczka mowila cos o 400€ a nie 1500€ (ze jak to, nie pamietam, jak mozna nie pamietac? ). I ze gdyby wiedziala, ze takie beda koszta, to by w ogole do prawniczki nie szla. Na moje: jak to, pozwolilabys, zeby dalej cie bil a dziecko mialoby na to patrzec, stwierdzila: dobra, czasem mnie udezyl ale przeciez nie chodzi o to, zeby tyle pieniedzy musial placic!
I powiedziala, oczywiscie histeryzujac i placzac, zebym poszla do domu, bo inaczej, to ona nie wie, bo takie pieniadze on teraz musi placic...
We mnie sie zagotowalo ale postanowilam nic nie mowic (typu: to ja ci pomagam, chodze, zalatwiam, mysle a tu mnie oskarzasz, ze moja wina, itd) i powiedzialam tylko: powinien o tym pomyslec, zanim zaczal cie bic.
I poszlam.
I teraz nie wiem, co mam robic. Isc ja pocieszac? Czekac az sie odezwie? Napisac cos na whats app, typu, jak sie czuje?
W czwartek ma termin na policji, razem z mezem. Mam z nia isc, zeby tlumaczyc i wesprzec moralnie, i zajac sie dzieckiem, gdyby mieli tlumacza i nie musialabym byc podczas rozmowy.
Nie obrazilam sie na nia, rozumiem, ze jest zdenerwowana ale jestem zla i jest mi przykro.
Co mam robic, co mam myslec? :(