Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda...

15.07.14, 19:53
...wiadomo co :-/

Sama juz nie wiem, czy jestem zla, czy mi przykro. A moze po prostu jest mi przykro i jestem zla?

Taka sytuacja. Sasiadka Polka (mieszkam w Niemczech) przyszla do mnie w zeszla sobote z dzieckiem - maz ja pobil (powiedzmy - lekko) i wyrzucil z mieszkania. Byl pod wplywem alkoholu. Sasiadka sama powiedziala, ze chce zadzwonic po policje. Poniewaz nie zna za bardzo jezyka, zrobilam to ja. Policja przyjechala, maz dostal 10-ciodniowy zakaz powrotu do domu. Policja poradzila nam zwrocic sie do sadu o przedluzenie zakazu i wybrac do lekarza, w celu dokonania obdukcji.
Oczywiscie zaproponowalam sasiadce pomoc w zalatwianiu spraw i tlumaczeniu na biezaco podczas wizyt w roznych miejscach. Bylysmy u prawniczki (ktora znalazlam w internecie), u lekarza domowego, w szpitalu na oddziale medycyny sadowej, w banku clemem zalozenia konta (nie miala wlasnego konta ani dostepu do konta meza).
Prawniczka w jej imieniu wystapila do sadu o przedluzenie zakazu powrotu meza do mieszkania. Kosztem sprawy obciazono meza - 1500€.
I co? Oczywiscie moja wina! Bo ona nie wiedziala, ze to tak duzo, ze on nie jest milionerem (nie jest ale mial dochod na czysto w zeszlym roku ponad 50 tys euro), ze prawniczka mowila cos o 400€ a nie 1500€ (ze jak to, nie pamietam, jak mozna nie pamietac? ). I ze gdyby wiedziala, ze takie beda koszta, to by w ogole do prawniczki nie szla. Na moje: jak to, pozwolilabys, zeby dalej cie bil a dziecko mialoby na to patrzec, stwierdzila: dobra, czasem mnie udezyl ale przeciez nie chodzi o to, zeby tyle pieniedzy musial placic!
I powiedziala, oczywiscie histeryzujac i placzac, zebym poszla do domu, bo inaczej, to ona nie wie, bo takie pieniadze on teraz musi placic...
We mnie sie zagotowalo ale postanowilam nic nie mowic (typu: to ja ci pomagam, chodze, zalatwiam, mysle a tu mnie oskarzasz, ze moja wina, itd) i powiedzialam tylko: powinien o tym pomyslec, zanim zaczal cie bic.
I poszlam.
I teraz nie wiem, co mam robic. Isc ja pocieszac? Czekac az sie odezwie? Napisac cos na whats app, typu, jak sie czuje?
W czwartek ma termin na policji, razem z mezem. Mam z nia isc, zeby tlumaczyc i wesprzec moralnie, i zajac sie dzieckiem, gdyby mieli tlumacza i nie musialabym byc podczas rozmowy.

Nie obrazilam sie na nia, rozumiem, ze jest zdenerwowana ale jestem zla i jest mi przykro.

Co mam robic, co mam myslec? :(
    • maitresse.d.un.francais Masz z nią iść? 15.07.14, 20:01
      Nadal? Mimo jej obrażenia się?

      Ten mąż ją utrzymuje? Ona ma w ogóle jakąś wizję dalszego życia?
      • maitresse.d.un.francais Re: Masz z nią iść? 15.07.14, 20:04
        a poza tym może się potem okazać, że znowu coś jest twoją winą
      • rotkaeppchen1 Re: Masz z nią iść? 15.07.14, 20:14
        Uwazam, ze jezeli powiedzialam A, powinnam powiedziec B.

        To chyba byla taka typowa lub moze dosc czesta historia: oboje Polacy, on obecnie 40 lat - od 10 mieszka w Niemczech, ona obecnie 26. Przyjechala do niego, on byl mily, zrobil jej dziecko (albo ona sobie zrobila z nim), pobrali sie w zwiazku z tym. On ponoc pil od poczatku, tylko na poczatku sie kamuflowal. A jak zaszla w ciaze, zaczal pic otwarcie, bic ja (nie wiem, na ile mocno), obrazac przed znajomymi, wyrzucac z domu (nie raz nocowala w mieszkaniu, w ktorym znajduje sie biuro).
        Maz ja utrzymywal, dawal pieniadze na wydatki domowe. Nie miala dostepu do konta, nie dal jej pieniedzy na kurs niemieckiego (ponoc chciala isc), na pomysl, ze zacznie pracowac, kiedy dziecko (obecnie 3 lata i 2 miesiace) odpowiedzial negatywnie... No myslalam, ze to tylko w tureckich rodzinach tak sie dzieje... :/
        Zal mi chyba glownie dziecka, bo ono niczemu nie jest winne.
        Ona sama jest sobie winna, bo jednak wiedziala na poczatku, ze on nie jest calkiem w porzadku, bezmyslnie sie z nim zwiazala, zaszla w ciaze, itd... ale to nie jest powod, zeby nie interweniowac, jezeli on ja bije i wyrzuca z domu...

        Oczywiscie, jezeli ona powie, ze nie chce wiecej mojej pomocy, nie bede jej przekonywac, ze popelnia blad. Ale jezeli zacznie ze mna rozmawiac rozsadnie, oczywiscie, ze pomoge jej do konca (o ile oczywiscie nie zdecyduje sie wrocic do meza...:/ :)

        Nie wiem, czy ona ma jakas wizje na powaznie. Plan jest taki, ze znajdzie mieszkanie, wyprowadzi sie z obecnego, ktore jest wynajmowane, dostanie od niego pieniadze na utrzymanie siebie i dziecka (zasadzone przez sad), dostanie dwie pensje za czerwiec i lipiec (byla zatrudniona w jego firmie, on musi zaplacic jej pensje, to idzie przez adwokata). Oczywiscie wymowienie z pracy (od niego) juz dostala. Zameldowala sie w urzedzie pracy, jak dostarczy wszystkie dokumenty wylicza jej zasilek, pomoga w znalezieniu pracy (sa czynnosci ktore moze wykonywac nie znajac dobrze jezyka i niezle zarobic, np pracujac w Caritasie jako pomoc w prowadzeniu domu ich podopiecznych), oplaca kurs, doplaca do przedszkola. To nie Polska, tutaj czlowiek, jezeli sobie naprawde nie radzi, dostanie pomoc od panstwa. Na poczatek, bo ona niby chce pracowac.
        :/
        • maitresse.d.un.francais No a jak tam z "twoją winą"? 15.07.14, 20:21
          Ona ci nadal zarzuca tę okropnie wysoką karę?

          Bo może cię obciążyć jeszcze innymi elementami sprawy, do wyboru do koloru (to PRZEZ NIĄ mnie ciągają po sądach, to PRZEZ NIĄ to, PRZEZ NIĄ owo).
          • rotkaeppchen1 Re: No a jak tam z "twoją winą"? 15.07.14, 20:46
            To nie kara, tylko koszty sadowe.
            Nie nadal, tylko to wyniknelo spontanicznie, poszlam do niej o 19.15, przetlumaczylam, dowiedziala sie, o co chodzi i wpadla w histerie.
            • maitresse.d.un.francais Re: No a jak tam z "twoją winą"? 15.07.14, 21:00
              rotkaeppchen1 napisała:

              > To nie kara, tylko koszty sadowe.

              Pardon.

              > Nie nadal, tylko to wyniknelo spontanicznie, poszlam do niej o 19.15, przetlum
              > aczylam, dowiedziala sie, o co chodzi i wpadla w histerie.

              No dobrze, wpadła. Ale uspokoiła się, tak? Czy mimo to zarzuca ci, że to twoja wina?
              • rotkaeppchen1 Re: No a jak tam z "twoją winą"? 15.07.14, 21:07
                Nie wiem, tak jak prosilam, wyszlam od niej i siedze w swoim mieszkaniu. Nie odzywa sie, ja tez nie.
              • rotkaeppchen1 Re: No a jak tam z "twoją winą"? 15.07.14, 21:17
                Napisala na whats app:
                --Przepraszam Cie Julia za duzo tego stresu niedlugo wykorkuje masz racje mogl mnie nie bic to by nie placil

                No to chyba jednak moze beda z niej ludzie? :-)
                Byloby fajnie, jakby wypalilo:
                forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
                forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
        • maitresse.d.un.francais A ile jest tych eurosów za kurs? 15.07.14, 20:25
          Bo komp mi mówi - zależnie od strony - że JEDNO lub że 1,20 euro za godzinę.

          Ergo 100 lub 120 euro za blok 100 godzin.

          Nie jest to szczególnie drogo dla naszego dziubdziusia, więc wyraźnie chodziło o ud...pienie pani.
          • rotkaeppchen1 Re: A ile jest tych eurosów za kurs? 15.07.14, 20:40
            Oczywiscie, ze chodzilo o udupienie. Z tego tez powodu zabronil jej isc dorobic, kiedy dziecko pojdzie do przedszkola. Ona ma tego swiadomosc.
    • soulshuntr Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:03
      > Co mam robic, co mam myslec? :(
      Napisac sobie na drzwiach weejsciowych od strony przedpokoju:
      "Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle."
      "Każdy dobry uczynek zostanie przykładnie ukarany"
      • ursyda Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:08
        I tu się zgadzam z soulem co nie oznacza, że się stosuję (niestety).
        • soulshuntr Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:34
          No ja wlasnie tez sie nie zawsze stosuje i zawsze kiedy sie nie stosuje obrywam po tylku. Potem sobie obiecuje, ze od teraz to juz NA PEWNO! i apjat to samo.
    • liisa.valo Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:13
      Olałabym temat. Niech sobie robi, co chce i stopniuje, czy ją walnął lekko czy mocno.
      • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:18
        Teoretycznie masz racje. Jednak mnie to meczy - gdybym to mogla olac i miec w d... nie pisalabym tutaj :-(
        • alpepe Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:26
          Kapturku, ale co cię męczy? Niebo gwiaździste nad Tobą, prawo moralne w Tobie. Z ręką na sercu, zrobiłaś najlepiej, jak umiałaś w tej sytuacji, gdybyś nie zrobiła, miałabyś wyrzuty sumienia. A reakcji Poleczki się nie dziw, to prosta baba, która myślała, że Pana Boga za nogi chwyciła i tyle. A panią nauczycielkę przecież trzeba jakoś ściemnić, nie?
          • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:50
            No prosta dziewczyna ze wsi :-( Dlatego nie oczekuje intelektualnych cudow. Widac zdroworozsadkowe myslenie w takiej sytuacji, to tez cud.
        • liisa.valo Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 21:24
          Wiem, że Cię to męczy, ale nie można komuś pomoc wbrew jego woli. Też to przerabiałam i się nie da, bo potem z całej sytuacji na zołzę wychodzisz właśnie Ty.
    • mariuszg2 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:45
      rotkaeppchen1 napisała:

      > Taka sytuacja. Sasiadka Polka (mieszkam w Niemczech) przyszla do mnie w zeszla
      > sobote z dzieckiem - maz ja pobil (powiedzmy - lekko) i wyrzucil z mieszkania.
      > Byl pod wplywem alkoholu.

      nie od dziś wiadomo, że Niemiec mąż to pijak, złodziej i awanturnik....

      > Co mam robic, co mam myslec? :(

      za Polaka trzeba było iść.....może i przelicznik jest jak 1 do 4,14 (dziesiejszy kurs Eur do PLN)
      ale za to kulturny, z dobrego domu, mówią mu per "Pan", umyty, wierzący, pisze wiersze, nie szlaja się byle gdzie....zadaje się z Ukrainkami... klasa sama w sobie po prostu....
      • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 20:53
        Jej maz jest Polakiem. Pisalam wczwsniej.
        A moj facet jest Niemcem i nie potwierdze twojej tezy.
        Kazdy moze byc lajdakiem i stac sie pijakiem, nie zaleznie od narodowosci.
    • maitresse.d.un.francais a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:06
      Tak z ciekawości, bo z tego co wiem, mieszkasz w państwie prawa. W odróżnieniu od forumowiczów mieszkających w innym kraju. Nie powiem którym, bo mnie administracja wytnie.
      • rotkaeppchen1 Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:09
        Jak bedzie chcial wejsc do mieszkania wbrew jej woli, zostanie aresztowany.
        • maitresse.d.un.francais Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:12
          rotkaeppchen1 napisała:

          > Jak bedzie chcial wejsc do mieszkania wbrew jej woli, zostanie aresztowany.

          o kurczę, dobre!

          oczywiście jeżeli ktoś wezwie policję?
          • soulshuntr Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:14
            Pewnie ze dobre! W USA mialby dodatkowo zakaz zblizania sie do niej na np 50-100m. Gdyby podszedl blizej to po okolo 3 minutach wyladawalby skuty na tylnym siedzeniu radiowozu.
            • mariuszg2 Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:17
              soulshuntr napisał(a):

              > Pewnie ze dobre! W USA mialby dodatkowo zakaz zblizania sie do niej na np 50-10
              > 0m. Gdyby podszedl blizej to po okolo 3 minutach wyladawalby skuty na tylnym si
              > edzeniu radiowozu.

              tja..... chyba przez Murzynkę...perwersyjny kraj...pełen dewiacji seksualnych w majestacie prawa.... w zyciu bym nie złamał prawa w USA...
              • soulshuntr Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:21
                Jest nawet jeszcze gorzej. Tam np. przekrecanie licznika w samochodzie uwazaja za przestepstwo federalne! Debile normalnie nie? Co komu szkodzi mala korekta? A za rzucenie papierka na autostradzie kasuja $1000!
          • mariuszg2 Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:15
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > rotkaeppchen1 napisała:
            >
            > > Jak bedzie chcial wejsc do mieszkania wbrew jej woli, zostanie aresztowan
            > y.
            >
            > o kurczę, dobre!
            >
            > oczywiście jeżeli ktoś wezwie policję?

            w państwie prawa jak ktoś chce wejść wbrew woli to albo płaci albo po ryju dostaje....
            a Policja jest do wyższych rzeczy stworzona....żaby po ulicach gania na przykład...jest eko ... także tak.... Niemcy powinni się uczyć tolerancji i demokracji po naszemu...
            • rotkaeppchen1 Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:26
              Jak chce wejsc tylko wbrew woli, to moze tak. Ale on ma zakaz policyjny a teraz przedluzony sadownie. A za zlamanie tego zakazu grozi areszt.
          • rotkaeppchen1 Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 21:23
            Wystarczy, zeby sie dobijal. Kluczy nie ma, policja mu zabrala. Jakby sie dobijal, ona ma wezwac. Ale nic sie takiego nie dzieje, on zna ten przepis ;-)
    • kol.3 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 21:52
      Zdystansuj się natychmiast od tej ekipy, bo sobie narobisz kłopotów. Chciałaś ratować pobitą kobietę i dostałaś od nie po głowie. Pani teraz będzie żałowała biednego męża przemocowca i jeszcze oboje Ci wtłuką, jak pan jest szybki do bicia.. Po co Ci to? Niech sobie hołota łby urywa.
      • sl-14 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 21:56
        Niestety, powyższe jest prawdopodobne.:(
    • piataziuta Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 22:32
      Niestety, tak to już jest, że jeśli "mieszasz się" - to nic, że robisz coś dla kogoś bezinteresownie, z dobrego serca, najlepiej jak można w tej sytuacji dla kogoś zrobić - zawsze potem dostaniesz kopa i zostaniesz obarczona winą.
      To po prostu reguła.

      Możesz spróbować jej dalej pomóc - pod warunkiem, że tylko dla siebie, bo i tak prawdopodobnie ostatecznie wina za wszystko zostanie magicznie zrzucona na ciebie. Albo dać se po prostu spokój.
    • soulshuntr Re: a jak ten mąż złamie zakaz, to co mu grozi? 15.07.14, 23:19
      > a jak autostrada przez pustynię wiedzie ? kto to sprawdzi? chyba gekon pustynny z legitką CIA co ma chip i
      > fotoradar wchipowany w łuski....

      No i tutaj bys sie kolego zdziwil tak, jak ja zem to uczynil. Pomykalzem onegdaj pusta szosa miedzystanowa gdzies w Nevadzie, za bardzo nie zwracajac uwagi na wskazania na liczniku, gdyzponiewaz do okola byly ciekawsze rzeczy do ogladania. I na pustej drodze w szczerym polu ni stad, ni z owad pojawily sie blyskajace swiatla czerwono-niebieskie. Koniec koncow skonczylo sie na mandacie $75 za przekroczenie o 12mph.
      Pan Ofiser najpierw powiedzial, ze za kazda mile over limit = $10 a przy 20mph over = jail ale ze pogadalismy milo skonczylo sie tak jak sie skonczylo.
      Tak ze, gekon nie gekon czeba byc czujnym.
    • berta-death Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 15.07.14, 23:59
      Tak mi się Balcerkowa z Alternatyw przypomniała. Lada moment się pogodzą a ty zostaniesz ich wspólnym wrogiem. Tak jak ktoś już zauważył to wcześniej, żeby i tobie nie wtłukł.

      Nie sądzę, żeby ta kobieta chciała się usamodzielnić. Jakby była do tego zdolna, to by to już dawno zrobiła. Jej jest wygodnie być utrzymanką, a że pan jej czasem wleje, to nie jest to wygórowana cena za brak konieczności chodzenia do pracy, martwienia się o przyszłość, załatwiania różnych rzeczy, itp. Od czasu do czasu dostanie łomot a międzyczasie żyje sobie wygodnie i bezstresowo. A jak pan ma dobry humor to i prezent kupi, na wakacje zabierze, itp. Jej bardziej jakaś psychoterapia by się przydała, niż pomoc w ułożeniu sobie samodzielnego życia. O ile w ogóle miałaby szansę zadziałać, bo to najprawdopodobniej taka osobowość jest i nie da się tego zmienić.

      Jak chcesz ją zmotywować do działania, to postrasz ją, że jej dziecko odbiorą jak będzie mieszkać z nim pod jednym dachem z przemocowcem alkoholikiem.
      • leptosom Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 11:27
        Od czasu do czasu dostanie łomot a międzyczasie żyje sobie wygodnie i bezstresowo. A jak pan ma dobry humor to i prezent kupi, na wakacje zabierze, itp.

        Klimaty dobrze oddane w jednej z powieści Jelinkovej.
    • six_a Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 00:01
      ty jej lepiej poradź, niech się rozwiedzie, to alimenty dostanie, zaraz się przestanie martwić o kasę męża.
    • czoklitka Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 00:15
      Rotkaeppchen1, może idź jeszcze ostatni raz do niej i spróbuj z nią porozmawiać - w końcu razem poczyniłyście pewne plany i ustalenia. Z tego, co napisałaś, wynika, że dobrze zrobiłaś będąc pomocną, jednak trafiłaś na typową kurę, której zawsze coś nie gra. Więc nie przejmuj się. Choć ona może teraz być w rozstroju nerwowym, w afekcie... Spróbuj może jeszcze raz, a jeśli nie uda się - to nie martw się, to nie Ty zawiniłaś. ;-)
    • sootball Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 07:07
      To nie jest ani miękkie serce ani zdenerwowanie, tylko uzależnienie od przemocowca.
      Ona teraz będzie wyszukiwała powody żeby podtrzymać swoją iluzję że wcale nie jest tak źle, że to jej wina, a on się zmieni i może by jednak wybaczyć mu i wrócić do niego.
      Poczytaj:
      www.kobieceserca.pl/czytelnia-kobieta_%20ofiara_%20przemocy.html.html
      A koleżance podrzuć książkę "Moje dwie głowy".
      • alpepe Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 09:12
        ale rotkaeppchen mówi o swoim miękkim sercu, że pomogła i jeszcze za to oberwała.
        • sootball Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 09:40
          OK, to źle zrozumiałam, że chodzi o miękkie serce koleżanki względem pana.
          Tak czy inaczej, chęć pomocy szlachetna, ale walka z uzależnieniem trudna. Przede wszystkim dla koleżanki, ale osoby, które starają się pomóc też obrywają. Trzeba zrozumieć, że takie osoby jak ta koleżanka nie myślą racjonalnie, nie jak zdrowy emocjonalnie człowiek.
    • mm969696 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 09:52
      jeśli dalej będziesz jej pomagać to będziesz frajerem
      • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 13:18
        Nie uwazam, zeby pomaganie bylo frajerstwem.
        Jednak wiem, ze nie moge pozwolic sobie, zeby mnie ktos zle traktowal.
        Tak jak pisalam, ona mnie przeprosila, dzis widzialysmy sie i przeprosila mnie jeszcze trzykrotnie.
        Powiedzialam jej, ze ja rozumiem, ze byla zdenerwowana ale mimo wszytko bylo mi przykro (bo bylo). Powiedzialam, ze jestem, zeby jej pomoc i ze chce jej dobra i dziecka, i sprawiedliwosci. A nie zemsty na jej mezu. I ze ja osobiscie nie mam interesu w tym, zeby specjalnie narazac go na koszty, ktore sa i beda jeszcze wieksze.
        Ona to zrozumiala (tak to wyglada na dzis) i ma tego swiadomosc. Wydaje sie, ze jest ok.
        Zobaczymy, co bedzie. Nadal jest zdecydowana od niego odejsc i za rok wystapic o rozwod (w Niemczech obowiazuje "Trennungsjahr", czyli roczny okres zycia oddzielnie).
        • leptosom Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 14:22
          domyślam się, że wzięłaś na siebie znalezienie odpowiedniego partnera dla niej.
          • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 21:52
            Nie, nie zajmuje sie posrednictwem matrymonialnym. Poza tym szukanie nowej znajomosci lub jej rozpoczecie przed rozwodem jest niezbyt madrym posunieciem.
        • sl-14 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 17:46
          > w Niemczech obowiazuje "Trennungsjahr", czyli roczny okres zycia oddzielnie

          Ale tak w ogóle? Bo zgłupiałam.
          • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 21:50
            W ogole, to znaczy jak? :-)

            To znaczy, ze przez rok ma ustac pozycie malzenskie i w ogole relacja malzenska. Ale wiadomo, ze w takiej sytuacji raczej wspolne mieszkanie jest malo przyjemne, wiec najczesciej ludzie mieszkaja przez ten czas oddzielnie.
            • sl-14 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 22:14
              To znaczy, że jeśli jestem żoną Hansa i poznam przystojnego Zygfryda, to nie mogę się za tydzień rozwieść z Hansem, a za miesiąc pobrać z Zygfrydem, tylko musi minąć rok do rozwodu?
              • alpepe Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 22:39
                mniej więcej.
    • rotkaeppchen1 Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 10:44
      Bardzo dziekuje Wam za odpowiedzi :) Te na temat, rzecz jasna. ;-)

      Sytuacja wyglada tak, ze - tak jak pisalam juz wczoraj - ona przeprosila mnie za swoj wybuch na whats app i potem rozmawialysmy (pisalysmy), i bylo ok. I oczywiscie ona wrocila do poprzedniej linii planowania, czyli robimy dalej to, cosmy zaczely.
      Poniewaz nie znam jej dobrze, w kazdym razie nie znam jej zachowania w sytuacjach ekstremalnych, nie wiedzialam, na ile jej wybuch jest chwilowa reakcja a na ile "koncem swiata". Okazalo sie, jak widac, ze to byla tylko chwilowa reakcja.
      Mam nadzieje, ze mam racje.

      Dziewczyna sama jest DDA, ja jestem DDA po wspanialej terapii (czyli zrobili ze mnie normanego czlowieka), dlatego tym bardziej rozumiem, co ona przechodzi. Ba, sama przeszlam podobne historie - moj byly maz tez jest DDA - po okropnych przejsciach i bez terapii, zaczal robic mi pieklo na trzezwo :/ Oczywiscie szybko zakonczylam nasz zwiazek.
      Pewne wlasne doswiadczenia powoduja, ze czlowiek inaczej podchodzi do spraw innych osob.

      Poza tym ja w moim zyciu wiele przeszlam ale tez dostalam bardzo duzo pomocy od innych osob. I po prostu czuje taka potrzebe, zeby dac cos od siebie. Oczywiscie nie wlasnym kosztem, to to nie, nadal to JA jestem dla siebie najwazniejsza, w tym znaczeniu, ze mam swiadomosc, ze jezeli ja sama o siebie nie zadbam, nikt inny tego nie zrobi. Ale odczuwam ogromna wdziecznosc do ludzi, ktorzy mi kiedys pomogli (lekarze, psycholodzy, znajomi, itd) i teraz, kiedy wyszlam na prosta i jestem zdrowa (choruje przewlekle), chce po prostu troche dobrego dac innym.

      Dlatego ciesze sie, ze zaczne nowa prace, w ktorej bede mogla dac cos od siebie dzieciom, ktore takiego wsparcia i zainteresowania potrzebuja :-)

      A wracajac do meritum. Zachowam sie adekwatnie do sytuacji. Jezeli bedzie ok, bede dalej pomagac, jezeli nie, pomysle jednak o sobie i wlasnym zdrowiu i samopoczuciu. Po prostu sie dostosuje.
      Dziekuje wszystkim za odpowiedzi i prosze o dalsze przemyslenia, gdyby ktos cos :-)
      • maitresse.d.un.francais Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 16:59
        czekam na ciąg dalszy, na razie czuję się wypowiedziana ;-) (to był żart, nie ma takiego zwrotu)
    • leptosom Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 11:19
      mało kto, komu dobrze (kompetentnie i życzliwie) doradzi. dotyczy to szczególnie kobiet. :)
      • alpepe Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 11:47
        no, leptosom, zbierasz sobie u mnie na karnego jeżyka tymi uprzedzeniami.
        • leptosom Re: Jak sie na dobre serce to trzeba miec twarda. 16.07.14, 12:31
          daję Ci pięć minut na wyciszenie emocji ;)
Pełna wersja