Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu

17.07.14, 07:38
Moją przyjaciółkę 3 miesiące temu rzucił chłopak po 2-letnim związku. Byłam przy niej cały czas w tym początkowym okresie, wspierałam itd. Mogła się wyżalać, płakać, podsuwałam jej różne pomysły na później, co robić z życiem, dużo rozmawiałyśmy.

Teraz jest trochę lepiej, normalnie pracuję, chociaż wpadła w schemat praca - dom - praca i nie robi nic innego, a w domu siedzi i sprawdza w internecie co robi jej były, czy jest, czy go nie ma, straszne - staram się zawsze odwrócić jej myśli filmem, rozmową, czy czymkolwiek, ale efekt średni, bo ona nie chce go pousuwać z tych różnych "gadugadu" i portali społ., więc ciągle patrzy, co on robi i płacze. Polecałam jej nawet psychiatrę (sama kiedyś farmakologicznie wygrzebywałam się z depresji), ale nie chce, mówi, że nie ma depresji, tylko normalnego doła.

Ja za miesiąc wychodzę za mąż, trochę się denerwuję, ale wsparcie przyjaciółki polega na porównywaniu nas, a każda rozmowa przebiega tak: mówię, że mam z czymś problem, a ona na to: "ale chociaż masz cudownego narzeczonego, a ja zupełnie nikogo", no co to ma być za wsparcie? Wytrzymywałam to, bo myślę sobie, no dziewczyna cierpi, ale kiedy się złapałam, że nie mówię jej o swoich kłopotach, bo wiem, co usłyszę, to postanowiłam zapytać o radę, co robić. Bo potrzebowałabym jednak się wygadać przed ślubem, a ona wpędza mnie w poczucie winy (!), że mi się życie układa.

Każda wspólna znajoma w szczęśliwym związku też jest krytykowana na zasadzie "nie idę do knajpy, bo będzie XX i będzie opowiadać o wakacjach ze swoim YY, a ja jestem taka nieszczęśliwa".

Zupełnie się zmieniła, a ludzie w związkach to nagle wrogowie:/ Co robić?
    • aardwolf_ge Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 07:41
      Znaleźć jej chłopaka.
    • alpepe Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 08:07
      może on ją rzucił, bo już ześwirowana była, czepliwa jak bluszcz i chłopak nie wytrzymał. Przyjaźń to rzecz cenna, ale nie może być tak, że jesteś nieszczera z przyjaciółką i w jej towarzystwie czujesz się coraz gorzej.
      • ingeborg Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 19:57
        dlaczego nieszczerą?
        • alpepe Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 11:00
          nieszczera, bo dobre wychowanie nie pozwala jej powiedzieć: zawracanie dupy i egocentryzm.
    • mia17 Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 10:23
      a masz tylko tę koleżankę?
      nie możesz pogadać o swoim przedślubnych sprawach z kimś innym?
      • chude_ramie Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 16:17
        Twoja przyjaciółka jest w trudnym momencie, niektórzy potrzebują więcej czasu, by z pewnych spraw wyjść, otrząsnąć się i zobaczyć, że wciąż mają przed sobą przyszłość. Na dodatek jeśli wiele znajomych dokoła jest w szczęśliwych związkach, to może być tym trudniej. Widzi się: wszystkie tak, tylko nie ja, coś musi być ze mną nie tak i dalej w ten deseń ;)
        Ciesz się ślubem, jak przedmówczyni radzi, wygadaj się innym koleżankom, a przyjaciółce daj czas i... sporo wyrozumiałości



    • maitresse.d.un.francais No ale wiesz 17.07.14, 16:47
      lecenie do przyjaciółki z problemem " ta głupia krawcowa schrzaniła mi ŚLUBNĄ suknię", kiedy ona jest świeżo rzucona, jest trochę dziwne.
      • angeka2 Re: No ale wiesz 17.07.14, 18:00
        Skąd wytrzasnęłaś myśl, że świeżo po rozstaniu poleciałam z problemem dot. sukni ślubnej???
        Praktycznie przez pierwszy miesiąc byłam przy niej cały czas, przynosiłam jedzenie, bywało, że przyjeżdżałam po nią do pracy, siedziałam u niej codziennie, zapraszałam do siebie, słowem nie wspominałam o sobie, swoim życiu, o niczym. Byłam, żeby słuchać i potem coś doradzać, w 100% dla niej.

        Po 3 miesiącach i niedługo przed ważnym wydarzeniem w moim życiu chyba mogę oczekiwać od przyjaciółki skupienia uwagi na mnie i wsparcia mnie, a zapewniam, że nie zawracam nikomu tyłka pierdołami z kiecką czy fryzurą...:/
        • maitresse.d.un.francais A przepraszam 17.07.14, 20:36
          Nie doczytałam.

          Przecież nie kiecką jako taką, ale ślubną. To co innego.

          Kobitka się faktycznie zafiksowała i co jej zrobisz? Namawiaj na lekarza.
      • raohszana Jakie "świeżo"? 17.07.14, 19:10
        Toż to 3 miechy po ledwo 2-letnim związku, a dziewczyna zachowuje się jak chybotliwa emocjonalnie natolatka-stalkerka - śledzi i płacze. Bez przesady, to tylko rozstanie z facetem, a nie jej rodzinę makaronem wydusili.
        • maitresse.d.un.francais Rao, weź sobie daruj 17.07.14, 20:35
          Bo ona ma reagować tak jak TOBIE SIĘ PODOBA, a jak nie, to "bez przesady"?
          • raohszana Re: Rao, weź sobie daruj 17.07.14, 20:57
            Nie jak mnie się podoba, ale zachowuje się nie fair wobec przyjaciółki. I tak, JA UWAŻAM, że przyjaciół nie powinno się zlewać z takich powodów. Zwłaszcza przyjaciół, którzy dużo z siebie dali.
            • maitresse.d.un.francais Nic o tym nie pisałaś 17.07.14, 21:08
              natomiast użyłaś wielu nacechowanych negatywnie określeń wobec omawianej dziewczyny.

              Skupiłaś się na PRZEŻYWANIU BYCIA RZUCONĄ, a nie na ZACHOWANIU JAKO PRZYJACIÓŁKA.

              Jeśli chodziło ci o to ostatnie, to trzeba było pisać klarownie. :-PPP
              • raohszana Re: Nic o tym nie pisałaś 17.07.14, 21:12
                Bo się tak zachowuje i se mogię ocenić jej zachowanie negatywnie ile wlezie. A oceniam szczególnie negatywnie, albowiem! jest członkiem złamanym dla swojej przyjaciółki, która zrobiła co mogła dla niej i nie może liczyć na zwykłe pogadanie.

                A to, że dziewczyna z opisu prezentuje objawy psychicznych problemów i to poważnych to już inna kwestia.
                • maitresse.d.un.francais no straszne 17.07.14, 21:18
                  POWAŻNYCH problemów psychicznych to ty droga Rao byś nie rozpoznała, nawet gdyby podeszły i ugryzły cię w d...

                  Kobita ma najwyraźniej problemy emocjonalne. Zgoda. .Ale te mieć każdemu wolno i nie czynią człowieka automatycznie gorszym Owszem, są to jakieś zaburzenia afektywne, więcej nie wykombinuję.

                  Przypominam, że CO CZWARTY człowiek ma lub będzie miał problemy psychiczne (tak, Rao nie miała, więc nie rozumie).

                  A że kobita skupia się na sobie i olewa przyjaciółkę, to prawda.
                  • raohszana Re: no straszne 17.07.14, 21:23
                    A czy ja twierdzę, że ona jest gorsza? Nie, po prostu zachowuje się okropnie wobec przyjaciółki i ma problemy z którymi nic nie robi.

                    Tak, tak, wiemy, że nikt nie umi ocenić problemów psychicznych w żadnym stopniu i w okule. Wiadomo, no bo przecież ludzie nie uczą się nigdy i niczego i nie mogo posiadać wiedzy tajemnej względnie nawet wykształconych speców gdziesik niedaleko. Pani se daruje argumenty ad personam, co?
                • maitresse.d.un.francais Ależ to nie jest inna kwestia 17.07.14, 21:21
                  Jeśli jej olewanie przyjaciółki wynika z problemów psychicznych, to jest to TA SAMA KWESTIA.

                  Argumentujesz na zasadzie "Jasio jeździ wprawdzie na wózku, ale że musi korzystać z podjazdów dla niepełnosprawnych, to już inna kwestia".

                  Zupełnie jakby problemy - psychiczne czy jakiekolwiek inne - były czymś, co można sobie w dowolnej chwili odłożyć na półkę.
                  • raohszana Re: Ależ to nie jest inna kwestia 17.07.14, 21:25
                    Zasadniczo można coś z nimi zrobić. Albo dalej być członkiem złamanym wobec przyjaciół.
                    Ale skoro ja ni umim ocenić problemów - a contrario znaczy, że una ich nie ma, wobec czego jest członem bo tak. Jeszcze gorzej.
                    • vvwwvv Re: Ależ to nie jest inna kwestia 17.07.14, 23:06
                      Moim zdaniem defekt psychiczny ma nie ta osoba, która rozpacza 3 miesiące - raptem kilkanaście tyg. - po zerwaniu dwuletniego związku, ale ta, dla której taka sytuacja jest jak spluniecie. Nie wiadomo, czy chłopak ja porzucił, zdradził, nie wiadomo, jak przeprowadził rozstanie. To nie są łatwe emocjonalnie przeżycia, zwlaszcza dla młodych ludzi, którzy nie zaznali w życiu niczego specjalnie przykrego.
        • alkocholistka Re: Jakie "świeżo"? 21.07.14, 17:24
          raohszana napisał:

          Toż to 3 miechy po ledwo 2-letnim związku, a dziewczyna zachowuje się jak chybotliwa emocjonalnie natolatka-stalkerka - śledzi i płacze. Bez przesady, to tylko rozstanie z facetem, a nie jej rodzinę makaronem wydusili.

          Nie rozstała się z facetem, tylko facet ją zostawił. Dla kogoś zakochanego, to duży cios, nawet jeśli związek nie był długi.
          Nie wiemy poza tym, jakie były okoliczności tego porzucenia, być może dziewczyna wcale się tego nie spodziewała, może były jakieś wspólne plany na przyszłość, może już planowali założenie rodziny?
          Dwa lata to mało i dużo, zależy jak na to spojrzeć, ale z pewnością sporo, jeśli traktowało się związek serio.
    • tracja4 [...] 17.07.14, 17:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jollia Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 20:02
      ja niestety ja rozumie ,jestem ponad rok po rostaniu i caly czas nie doszlam do siebie,chetnie skorzystam z jakie\js rady jak to przerwac i znow popatrzec przychylnie na kogos
      • maitresse.d.un.francais Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 20:43
        jollia napisał(a):

        > ja niestety ja rozumieM ,jestem ponad rok po rostaniu i caly czas nie doszlam do
        > siebie,chetnie skorzystam z jakie\js rady jak to przerwac i znow popatrzec prz
        > ychylnie na kogos

        zmartwię cię - możesz nie dojść jeszcze wiele lat
    • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 20:07
      > Zupełnie się zmieniła, a ludzie w związkach to nagle wrogowie:/ Co robić?

      Tobie w tej przyjaźni też coś się należy. Ona miała trzy miesiące (zresztą to bardzo dużo), teraz pora na Ciebie. Może zwróć jej uwagę, że zachowuje się dość niegodnie oraz mało dorośle pewnie nie próbując nawet wesprzeć Ciebie w tym jakże ważnym dla Ciebie czasie. Jeśli nie zadziała - zostaw ją. Poza tym może zasugeruj jej, aby zrobiła coś ze swoim wyglądem - pewnie, gdyby była ładniejsza, to już miałaby jakichś zainteresowanych, którzy nieco zmieniliby jej optykę, dzięki czemu nie rozpamiętywałaby teraz tak intensywnie byłego.
      • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 23:13
        Jesteś okrutna.
        • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 18.07.14, 02:38
          > Jesteś okrutna.

          bo uważam przyjaźń za wymagającą interakcji - obustronnego poświęcenia, czy dlatego że facetom podobają się ładne kobiety?
          • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 16:57
            To, że masz z osobowości wycięte emocje, to nie znaczy, że inni też mają. Dziewczynie opisanej tutaj prawdopodobnie nie w głowie podrywanie innych mężczyzn, nawet jeśli jest urodziwa. Widocznie okres, w którym ona potrzebuje wsparcia i nie jest w stanie dać nic z siebie, trwa u niej dłużej niż u innych. Przyjaciółka, jeśli nie może znieść tego, że teraz tamta nie jest w stanie "oddać" jej troski niczym pożyczki, powinna ją wysłać np. do psychologa. Ale nie dla siebie, żeby mieć z niej wsparcie, tylko dla niej.
            Tak naprawdę, prawdziwa przyjaźń nie polega na tym, że "przez trzy miesiące ja Cię wesprę, ale potem Ty masz wspierać mnie".
            Ale cóż Wasze pokolenie może o tym wiedzieć...
            • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 19:28
              > To, że masz z osobowości wycięte emocje,

              Piszesz bzdury.

              >Dziew
              > czynie opisanej tutaj prawdopodobnie nie w głowie podrywanie innych mężczyzn,

              Znów - bzdura. Nie poradziłam, aby kogokolwiek podrywała. Zauważyłam jednak, ze mając jakichkolwiek adoratorów (którymi wcale nie musi być specjalnie zainteresowana) po trzech miesiącach zdystansowałaby się nieco, patrząc na dość krótki okres jej związku - raptem dwa lata).

              >Przyjaciółk
              > a, jeśli nie może znieść tego, że teraz tamta nie jest w stanie "oddać" jej tro
              > ski niczym pożyczki, powinna ją wysłać np. do psychologa.

              Bzdura. A niby jak wysłać? Siłą? Wróć do postu założycielskiego.

              > Tak naprawdę, prawdziwa przyjaźń nie polega na tym, że "przez trzy miesiące ja
              > Cię wesprę, ale potem Ty masz wspierać mnie".

              tak naprawdę przyjaźń polega na interakcji. Tutaj jej nie ma. Przyjaciółka, skoro pracuje, nie jest chyba chora psychicznie, więc jej postawa wynika raczej z egocentryzmu, natomiast mówienie "jaka ze mnie biedulka, bo wy wszystkie macie facetów, a ja nie" jest czystą kokieterią.

              > Ale cóż Wasze pokolenie może o tym wiedzieć...

              To nie jest kwestia pokolenia lecz osobniczego postrzegania rzeczywistości - u ciebie nieco skrzywionego, skoro uważasz, że przyjaciółka, raczej zdrowa psychicznie,ma być w tym wypadku świętą krową.
              • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 20:07
                Kilka osób w tym wątku zauważyło, że bohaterka postu ma prawo przeżywać żałobę po związku, w który coś zainwestowała, który jednak trochę trwał (nie zgadzam się z tym, że dwa lata to krótko, chociaż sama mam lat 56 i różne już w życiu widziałam związki), w którym może były wielkie plany. To ona została porzucona, najwyraźniej także została tym zaskoczona. Moja synowa ma znajomą, która kilka miesięcy dochodziła do siebie po rozstaniu z kimś, z kim spotykała się kilka tygodni, to był jakiś "piorun sycylijski", ona była w pełni "porażona", a ten ktoś z dnia na dzień po prostu z niej zrezygnował w najgorętszym okresie - nie wolno nikogo osądzać. Są związki, w których się jest mając letnie emocje, są związki, w których jest się z rękami, nogami i głową - nikt tu nie jest chory psychicznie, nikogo nie wolno obrażać. Osobiście uważam, że zachowanie bohaterki posta jest w normie, a że nieszczęśliwie nałożyło się na ważny okres w życiu jej przyjaciółki - założycielki wątku - po prostu zbieg okoliczności.
                W dalszym ciągu uważam na podstawie tego co piszesz, że najwyraźniej jesteś zimną emocjonalnie osobą, oraz że przyjaźń traktujesz jak handel. Skoro Ty pozwalasz sobie na wycieczki w moją stronę, to odbijam piłeczkę.
                • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 20:28
                  Są związki, w których się jest mając letnie emocje, są związk
                  > i, w których jest się z rękami, nogami i głową - nikt tu nie jest chory psychic
                  > znie, nikogo nie wolno obrażać.

                  Ty mnie obrazilaś, pisząc powyżej, ze jestem emocjonalnie pusta (lub jakoś tak), więc nie opowiadaj mi tutaj teraz o SV, boś niewiarygodna.

                  > W dalszym ciągu uważam na podstawie tego co piszesz, że najwyraźniej jesteś zim
                  > ną emocjonalnie osobą, oraz że przyjaźń traktujesz jak handel. Skoro Ty pozwala
                  > sz sobie na wycieczki w moją stronę, to odbijam piłeczkę.

                  Odbijaj sobie lecz nie zapominaj, że pierwsza podjęłaś się wycieczek. :-D

                  Nie czaisz, że przyjaciółka zachowuje się jak święta krowa i nie ma żadnego wyczucia - nie ważne, jaka by ją przykrość miała spotkać, ale w ważnym dla autorki czasie mogłaby być nieco wspierająca... Gdyby nie była egocentryczna.
                  • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 20:55
                    Od wycieczek zaczęłaś Ty, co prawda w stosunku do bohaterki posta, osoby której nawet nie znasz. "Gdyby była ładniejsza" itd.
                    Ja Cię nie obraziłam, ja wyciągam wnioski na podstawie tego, co piszesz.
                    To Ty nie czaisz, że bohaterka posta ma prawo do żałoby, a że jej żałoba musi potrwać dłużej, to trudno. I nieszczęśliwie nałożyła się na czas świętowania przyjaciółki.
                    • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 22:32
                      >Skoro Ty pozwalasz sobie na wycieczki w moją stronę, to odbijam piłeczkę.
                      >Od wycieczek zaczęłaś Ty, co prawda w stosunku do bohaterki posta,
                      >osoby której nawet nie znasz.

                      Skup i przemyśl wpierw, o których wycieczkach chcesz w końcu opowiadać. :-D

                      Tobie pewnie zawsze jest źle lub niedobrze - dziewczyna ma prawo do żałoby (kurd... jakie szumne słowo dla sytuacji, w której nikt nie umarł), nie chce iść do psychiatry lub psychologa, z kolei pozostawienie jej (co doradzałam) samej sobie i zajęcie się swoim ślubem zamiast słuchania postękiwań i kwilenia dziewojki będzie świadczyć wg ciebie "na niekorzyść pokolenia"... Wow, wow, wow.
                      Nie mówiąc o tym, że co wy wszyscy z tymi psychologami poszaleliście? Nie zdziwiłabym się, gdyby psycholog powiedział jej to samo, co ja tutaj - kobieto, rusz się, ubierz się ładniej, wyjdź gdzieś, porozmawiaj z ludźmi, z facetami poflirtuj, aby w końcu zacząć rozpraszać nieco swoje emocje.
                      • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 22.07.14, 10:44
                        Cały ten wywód po to, żeby nie przyznać się do tego, że podobnie jak coraz większa liczba współczesnych młodych ludzi kompletnie nie masz uczuć? Nie ma się czym chwalić.
                        • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 17:10
                          > Cały ten wywód po to, żeby nie przyznać się do tego, że podobnie jak coraz więk
                          > sza liczba współczesnych młodych ludzi kompletnie nie masz uczuć?

                          Jakbym mówiła do ściany. Chęć ciągłego wysłuchiwania narzekań koleżanki, porównywania oraz poddawania się jej (jak na moje) sprytnym zabiegom psychologicznym polegającym na wywołaniu poczucia winy na miesiąc przed własnym ślubem uważam postawę masochisty czyli raczej niezdrową. Rozumiem, że ty taka postawę preferujesz - ok. Natomiast, nie p... mi tutaj, ze mój pogląd jest podyktowany brakiem uczuć, gdyż jest wręcz przeciwne - własnie dlatego, że mam uczucia oraz odrobinę empatii, jestem w stanie zrozumieć autorkę wątku, której spotkania z koleżanką wpływają niekorzystnie na jej własne emocje; na moje emocje też by niekorzystnie wpływały więc tak właśnie, a nie inaczej, jej doradziłam.
                          Nie łącz braku chęci na przebywanie non stop w "towarzystwie wzajemnej adoracji" z brakiem uczuć i wygodnictwem.
                          • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 20:27
                            No właśnie... jesteś w stanie zrozumieć jakoś dziwnie tylko autorkę wątku, a zrozpaczoną i porzuconą dziewczynę - nie. Idź na forum rozwodowe, poczytaj trochę i otrząśnij się.
                            Ktoś, kogo porzucono, z kim zerwano (albo co gorsza kogo zdradzono) ma prawo do żałoby. I nie Ty ustalasz, ile ta żałoba może trwać, ani nie koleżanka, która ten wątek założyła. To, że akurat jej ślub nałożył się na nieszczęście jej przyjaciółki to zbieg okoliczności.
                            Też mam wrażenie, że mówię do ściany, ale ponieważ jestem społecznikiem z natury, nie zamierzam rezygnować. Zresztą przeczytaj wypowiedzi innych.
                            • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 21:35
                              Masz rację, ze dziewczyna ma prawo do żałoby - zgadzam się, ale uważam, że wysunęłaś niesłuszną opinie na podstawie mojej rady. Opisana dziewczyna tak ma, ale inne dziewczyny mogą mieć nieco inaczej. Mnie osobiście mdli na widok osób użalających się zbyt długo i mam do mdłości prawo. w dodatku, poradziłam odsunięcie się od przyjaciółki (czyli, innymi słowy - danie jej czasu na żałobę) - ok, ty wolałabyś maltretować się - twój wybór.

                              Otrząsnąć się z czego? Pomyśl, że mogę mieć inaczej - nie muszę i nie musiałam aż tak długo przezywać jakichś nieszczęść. Może potrafię dużo szybciej dojść ze sobą do ładu? Czy szybkie uporanie się ze swoimi emocjami jest wg Ciebie błędem i czymś niezdrowym? No chyba nie, co?
                              • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 21:43
                                > Otrząsnąć się z czego? Pomyśl, że mogę mieć inaczej - nie muszę i nie musiałam
                                > aż tak długo przezywać jakichś nieszczęść. Może potrafię dużo szybciej dojść ze
                                > sobą do ładu? Czy szybkie uporanie się ze swoimi emocjami jest wg Ciebie błęde
                                > m i czymś niezdrowym? No chyba nie, co?

                                Skoro potrafisz "dojść szybciej do ładu" (w czasie krótszym niż 3 miesiące, czyli raptem nic, jedne studenckie wakacje), to znaczy, że związki nic dla Ciebie nie znaczą, traktujesz je powierzchownie. A to rzecz jasna świadczy o niezdrowym, ale jakże modnym obecnie, podejściu. Dlatego miałam rację pisząc o współczesnym pokoleniu.
                              • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 21:44
                                w dodatku wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby osoba, która po dwuletnim związku trzeci miesiąc żali się, musiałaby być nie tylko okropna egoistką (skoro nie przyjdzie jej do główki, aby wspomóc autorkę w jakichś przedślubnych potrzebach), ale przede wszystkim straszną "memłą", toteż każdy, prędzej lub później, uciekłby od niej...

                                Więc, vwwwv, dzięki, ale na forum rozwódek-bidulek nie wejdę, gdyż przez kobiety mamły oraz bluszcze dostaję mdłości.
                                • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 21:49
                                  No tak, skoro potrafisz osądzać jako "nienormalne" (memły, bluszcze i co tam jeszcze wymyślisz) osoby o innej (ale jednak dość powszechnie spotykanej) konstrukcji niż Ty, to faktycznie ta lektura nic Ci nie da. Nie wiem skąd wniosek, że wszystkie opisane tam historie, to właśnie historie bluszczów, mamł (co to za słowo w ogóle???) itd.
                                  Brak empatii - oto Twoja podstawowa cecha. Czyli, łącznie z brakiem umiejętności przeżywania nawet własnych emocji - skoro nie ruszają Cię żadne rozstania, nawet Twoje - moja ocena była słuszna. Jesteś zimną emocjonalnie osobą. To stanowi rodzaj kalectwa psychicznego.
                                  • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 22:04
                                    > Brak empatii - oto Twoja podstawowa cecha.

                                    Jaki brak???? Przecież wykazałam się empatią wobec autorki zalożycielki wątku! Wypraszam sobie! :-D A co miałam jej napisać? Że ma dzień w dzień odwiedzać koleżankę i wracac do domu w stresie?
                                  • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 00:30
                                    > No tak, skoro potrafisz osądzać jako "nienormalne" (memły, bluszcze i co tam je
                                    > szcze wymyślisz) osoby o innej (ale jednak dość powszechnie spotykanej) konstru
                                    > kcji niż Ty,

                                    Czyli w którym miejscu stwierdziłam o nienormalności?
                                    A co do mnie - wyssałaś sobie te info z palca?
                                    Życzę powiedzenia społecznico. I rada - nie wtykaj się tam, gdzie cie nie proszą - to raz. Dwa - jeśli myślisz wtryniać swój "społeczniczy" nos w nie swoje interesy, wpierw wypadałoby nabyć odrobiny wyczucia - w przeciwnym razie nie będziesz traktowana poważnie przez żadnego z twoich podopiecznych.
                                    • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 10:41
                                      Dziecko, Twoje rady to sobie możesz... sama się domyśl :)
                                    • ursyda Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 11:38
                                      Może ja ci wytłumaczę na czym polega nietakt koleżanki, przykład trywialny ale taki może zrozumiesz.
                                      Wyobraź sobie, że dwa lata zbierałaś na coś pieniądze (załóżmy, że to kwota 20 000)i nagle te pieniądze tracisz, co niweczy i przekreśla wszystkie twoje plany w związku z czym jesteś załamana, bo musisz dojść do siebie i zobaczyć co dalej co łatwe nie będzie i będzie wymagać pracy. Masz do cholery zmartwień, koleżanka cię pociesz, ze no spoko,znów nazbierasz jak nazbierałaś wcześniej, ogarnij się ale ty wiesz, ile wysiłku to kosztowało i będąc załamana nie wierzysz, że będzie łatwo. Koleżance nudzi się już pocieszanie bo ma palącą sprawę. Właśnie dostała 20 000 zł i nie wie co z nimi zrobić, jaką lokatę wybrać. I ta dobrze wygląda i ta, nie zna się na tym i musi koniecznie to z akurat z tobą obgadać w związku z czym złości się na ciebie, że nie jesteś w formie po stracie 20 patyków i nie możesz pogadać o tym, co ona ma z tymi 20 patykami zrobić.
                                      Czy teraz do ciebie dotarło? Bo ja już prościej nie potrafię.
                                      I nie pogrążaj się dalej, bo to popisywanie się w każdym wątku związkowym jaka jesteś twarda to już jest tak kuriozalne jak u raho.
                                      • miau.weglowy Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 13:31
                                        tracisz czas ;)
                                      • czoklitka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 15:47
                                        > Może ja ci wytłumaczę na czym polega nietakt koleżanki, przykład trywialny ale
                                        > taki może zrozumiesz.

                                        Podejmujesz się udzielenia wykładziku nie zauważywszy, że powyżej napisałam wyraźnie, aby pozostawić przyjaciółkę w spokoju. Jak na moje właśnie Ty się pogrążyłaś wykazując brak spostrzegawczości jednocześnie przy wielkiej chęci pouczania innych - dlaczego nie pouczysz forumowiczki vwww, że patrzy bardzo jednostronnie obrażając nie tylko mnie (pisząc o braku emocji, tym samym sugerując jakiś defekt psychiczny) ale i innych forumowiczów mających podobne do mojego zdanie... I skąd ci przyszło do głowy, że nie rozumiem sytuacji?

                                        > I nie pogrążaj się dalej, bo to popisywanie się w każdym wątku związkowym jaka
                                        > jesteś twarda to już jest tak kuriozalne jak u raho.

                                        Nie popisuję się, nie twierdzę nawet że jestem silna (nawet nie znoszę tego słowa). Po prostu dość szybko się wypalam. Tylko - ja nie twierdzę, że mój stan jest normalny, a stan koleżanki mającej inaczej już nie - a takich, lecz odwrotnych opinii podjęła się forumowiczka vwww, czego już jakimś cudem nie zauważyłaś.

                                        Poza tym porównanie, jakie podałaś, jest nienajlepsze - 20 kilosów równa się 20 kilosów, chodzenie ze sobą nie jest w swej randze równe zaślubinom.
                                        Zatem, ursyda, przeczytaj "se" jeszcze raz, może przemyśl, pomyśl i więcej nie opowiadaj głupot. Pa pa
                                        • ursyda Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 24.07.14, 18:39
                                          No.
                                          Miau.weglowy miała rację.
                      • ingeborg Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 20:08
                        Arbitralnie mówisz, że dwuletni związek to "krótko" a trzymiesięczna żałoba po nim to "długo". Jest w Sevres jakiś wzorzec zależności między długością bycia w rozsypce a długością związku? Jakaś tabelka? Boże, to są tak indywidualne sprawy, a panna która bierze ślub nie żyje chyba na pustyni, nie wiem czemu musi właśnie tę koleżankę uszczęśliwiać swoimi ślubnymi problemami. Jak porzucona się ogarnie, to sama wróci do życia bez popędzania.
                        • vvwwvv Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 23.07.14, 20:28
                          Dokładnie. Cieszę się, że znalazł się jeszcze ktoś, kto wykazuje choć odrobinę empatii i rozsądku zarazem.
      • alkocholistka Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 17:28
        czoklitka napisała:

        Poza tym może zasugeruj jej, aby zrobiła coś ze swoim wyglądem - pewnie, gdyby była ładniejsza, to już miałaby jakichś zainteresowanych, którzy nieco zmieniliby jej optykę, dzięki czemu nie rozpamiętywałaby teraz tak intensywnie byłego.

        Głupia uwaga. Dziewczyna prawdopodobnie nie jest zainteresowana teraz wchodzeniem w żaden związek. Nie jest na to gotowa i z wyglądem nie ma to nic wspólnego.
    • lorelailee Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 17.07.14, 23:23
      szczerze mowiac to juz wykonalas swoja role doskonale- narazie zostaw ja sama, i zajmij sie swoim slubem i ciesz sie z tego co bedzie- nie zatruwaj sobie najpiekniejszych chwil zycia bezsensownymi wyrzutami sumienia. Przyjaciolka- jak znam zycie, w koncu sama sie otrzasnie z tego stalkowania bylego- i predzej to zrobi sama, niz z Twoja pomoca i probami odwrocenia uwagi. Narazie tego nie chce i dobrze- niech robi na co ma ochote, w koncu sama bedzie miala dosc i jej przejdzie.
    • kol.3 Re: Przyjaciółka ześwirowała po rozstaniu 21.07.14, 17:59
      Zdystansuj się, bo nic nie zrobisz na silę. Już pomogłaś. Być może ten typ tak ma. Moja znajoma po rozwodzie znalazła mieszkanie blisko swojego eksa, stawala na balkonie z lornetką i obserwowała co on robi, kiedy przyjeżdża do domu, kiedy odjeżdża. Nie potrafiła zacząć żyć od nowa, żyła tym co on robi, z kim jest, itd. Skończyło się to tragicznie.
Pełna wersja