ciasnywiesiek20
17.07.14, 17:56
Czyż nie jest tak, ze czasami potrzebujemy jednego niewielkiego kłamstwa aby użyć go jako pretekstu, z ktorym bedziemy mogli utożsamiać słuszność naszych podjętych wczesniej decyzji. Tlumaczymy sobie, ze ludzie wokół nas sie zmieniają nie dostrzegajac w istocie, ze tak naprawde to my w tym wszystkim najbardziej sie zmieniamy. Niczym wystraszone strusie chowamy głowy w piach pozornie uciekajac od przerastajacych nas sytuacji. Poświęcamy prawdziwe przyjaźnie bo błędnie nas nauczono, ze nie ma w nich miejsca na uczucia. Tłumaczymy sobie, ze tak wlasnie miało byc by moc zaczac budować cos lepszego tylko skad mozemy miec pewność, ze to czego przed chwila doswiadczylismy nie było wlasciwie tym lepszym, z ktorego tak łatwo przeciez zrezygnowaliśmy. Tak naprawde wierzymy w klamstwa, w ktore chcemy wierzyc, tylko w co bedziemy wierzyc jesli okażą sie one faktycznie tylko pretekstem, ktorego pod przykrywka kłamstwa zdaje sie w tamtej chwili potrzebowaliśmy... W siebie ?
No wlasnie mam do Was pytanie, czy warto rezygnować z przyjazni, nawet tej czysto wirtualnej, jesli przyjaciel oznajmił nam, ze przestaliśmy byc dla niego obojętni ?
Czy nie uważacie, ze to trochę zbyt blachy powod ?