taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 00:01

Poznalismy sie 7 miesiecy temu (to chyba dostatecznie dawno,zeby moc
stwierdzic czy cos nas laczy ze soba,czy nie?) - poczatek byl taki jak bywa
zwykle (milo bla bla bla ... wiec chyba nie musze opisywac).Pozniej zaczelo
mi wiele rzeczy nie pasowac.Juz raz bylam w takim toksycznym zwiazku,wiec
staram sie unikac podobnej sytuacji na wszelkie mozliwe sposoby,wiec
sygnalizowalam mu za kazdym razem kiedy cos mi sie nie podobalo,ze powinnismy
o tym porozmawiac.Jak do sciany mowic... Najdziwniejsze jest to,ze do tej
pory nie wiem na czym stoje.Jedyne racjonalne wytlumaczenie dla mnie,to to,ze
pewnie jest mu wygodnie w takim ukladzie,tylko,ze moglby chociaz
powiedziec "spotykamy sie niezobowiazujaco",a ten nic.Bo on nie wie... bo my
sie poznajemy... itd.itp.Zwariowac mozna.Ostatnio nie ma dnia,zebysmy sie o
cos nie posprzeczali i wielokrotnie odnosze wrazenie,ze tak mna manipuluje,ze
jeszcze pozniej mam poczucie winy i ochote go przepraszac za to,ze on
zaczal,on mnie obrazil ... Nie wiem jak sie z tej sytuacji uwolnic.Zdaje
sobie sprawe z tego,ze nie pasujemy do siebie kompletnie i nie ma to raczej
sensu,a jednak ... a jednak ciagle znajduje sie cos,co mnie hamuje przed
podjeciem ostatecznej decyzji.Pewnie znacie takie uczucie.I jak sobie
poradzilyscie? :(
    • Gość: Asia Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 01:14
      Hej! :)
      U mnie było identycznie jak u Ciebie. Tez nie umiałam tego skończyć aż w
      końcu...samo sie rozpadło po 1,5 roku. Teraz żałuje, ze nie skończyłam tego
      wczesniej, bo zaoszczedziłabym sobie wiele nerwów. Recepta jest taka - zebrac
      sie w sobie i ciach - uciąć - szybko i bezboleśnie. Tymbardziej, że czujesz, ze
      to nie jest męzczyzna Twojego zycia i męczysz sie z nim.
      ŻYCZE POWODZENIA I POZDRAWIAM CIE CIEPLUTKO
    • tuya Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 26.08.04, 09:27
      Wywolac dzika awanture po ktorej juz nie ma odwrotu. Wlasnie mam taka za soba i
      powoli dochodze do siebie:) da sie przezyc.
    • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 10:04
      Madea wiem doskonale co czujesz...
      Poznaliśmy się 6 miesięcy temu, on po przejściach ja z przeszłością, po
      miesiącu zamieszkaliśmy razem. On od początku pewny swoich uczuć i planów co do
      mnie, byłam szczęśliwa, mój synek mówi mu tato. On odpowiedzialny,
      interesujący, 100% mężczyzna z pasjami, o którym marzyłam i któremu dałam w
      ręce moje pokiereszowane i posklejane do kupy serce...po 3 miesiącach
      oświadczył mi się, myślałam, że śnię. Zadziwiliśmy wszystkich, otoczenie bardzo
      nam kibicowało, ale juz wiem, że to toksyczny związek... Boję się...Co robić?
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 11:32
        Dzikiej awantury na pewno nie wywolam,bo ... uslysze po raz enty,ze zachowuje
        sie jak kazda inna,jak typowa baba bla bla bla,poza tym czasem on zachowuje sie
        tak,jakby pozjadal wszystkie ksiazki psychologiczne - tego typu wojny na pewno
        z nim nie wygram,akurat w takiej 'gierce' jest silniejszy ode mnie i tak jak
        pisalam,pozniej skonczy sie tak,ze bede obwiniac siebie - to bardzo niemile
        uczucie.Jednym slowem potrafi mna tak pokierowac,ze stawia zawsze na swoim,a ja
        tancze tak jak mi zagra :( mam tego dosc.Najgorsze jest to,ze zdaje sobie z
        tego sprawe,wiem,ze mi zle,potrafie otwarcie powiedziec "ten facet nie jest dla
        mnie",ale... nie potrafie sie uwolnic od niego :(

        puchu_marny - a u Ciebie co sie dzieje? Czemu sadzisz,ze tez tkwisz w jakims
        toksycznym zwiazku? ech ... :(
        • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 12:20
          Madea mam wrażenie,że mamy tego samego faceta.Dokładnie tak samo sprawia, że to
          ja biorę wine na siebie za każdą kłótnię czy sprzeczkę. To toksyczny
          związek.Wyniszczajacy psychicznie.Nigdy nie wiem jak zareaguje na moje
          zachowanie, minę, czy uśmiech.Mam dość tych ciągłych sprzeczek. Dwa dni jest
          dobrze i znów cos mu nie pasuje.Ale niby kocha mnie bardzo i chce sie ze mna
          zestarzeć...Nie potrafię odejść teraz od niego.Czekm aż uczucie sie wypali.
          • optymistka25 :) 26.08.04, 12:29
            dodam tylko ze podobnie jak i Ty Madea nie wiem na czym stoje bo On nie umi? a
            moze nie chce rozmawiac o Naszej przyszlosci---pozdrawiam!
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 12:30

            heh,jacy to ludzie potrafia byc podobni do siebie!Jak tak dalej pojdzie,to
            zaczne wierzyc w to co pisza o ludziach z poszczegolnych znakow zodiaku i bede
            unikac w przyszlosci jak ognia skorpiona ;)))
            mam dokladnie tak samo - jednego dnia jest tak fantastycznie,tak milo i
            przyjemnie,a drugiego czuje sie tak,jakby on mnie zwyczajnie zeszmacil.Nie
            rozumiem jak mozna sie nie zastanawiac nad wlasnymi slowami,zwlaszcza jesli
            padaja one pod adresem niby bliskiej mu osoby.Ja bym w zyciu nie powiedziala do
            kogos z kims sie spotykam,kocham ... "kurwa,zamknij sie wreszcie,bo
            pierdolisz" ... A najgorsze jest to,ze z nim sie nie da porozmawiac
            powaznie,nie da sie mu wytlumaczy,ze cos sie zle dzieje.Tragedia.
            • Gość: Martyna Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 30.08.04, 15:51

              O Boze i nawet po takiej odzywce Ty jeszczce z nim? Ja tez mam za soba
              toksyczne zwiazki ale po takim tekscie brala bym nogi za pas i jakby mnie brala
              ochota na powrot, telefon czy email przypominalabym soebie ten tekst.

              Wiesz co zaczekaj jeszccze troche a on Cie uderzy. Nie zdziwilabym sie. On ma
              problemy ze zloscia, agresja [powinien sie leczyc . Ty tego nie zmienisz nie
              ludz sie. On sam dopowieada za swoje zachowanie tak jak kazdy na tym swiecie .

              On ma wybor wysluchac Cie i porozmawiac albo zeszmacic i ponizyc On wybiera to
              drugie .

              Polecam Ci ksiazke Dr Barbara DEaNGELIS angielski tytul Are u the one for me .

              Mam nadzieje, ze juz sie ukazala w Polsce.

              Pozdrawiam i naprawde Ci wspolczuje
        • nicdentystyczna Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 02.09.04, 00:16
          O kurcze! ja mam identyczne wrazenie! To ten sam typ, jak nie ten sam facet !!!
          Napisz do mnie na priv,oki??? Doradze Ci przez maila, bo sposob juz mam.
    • optymistka25 Witam!! 26.08.04, 12:27
      Witam!
      Hm...jaki ten swiat maly, mialam a raczej mam podobny problem---na poczatku
      bylo jak w bajce ale gdy poczul ze wariuje za Nim, ze zrobie dla niego
      wszystko, jestem na kazde jego zawolanie---zaczal pokazywac swoje humorki---na
      kazde moje wypowiedzi typu: "cos jest nie tak musimy porozmawiac"---On mowi ze
      sama wynajduje problemy a ja wiem ze On takim postepowaniem niszczy nasza
      znajomosc---sama sie czasami jak moglam tak sie jemu podporzadkowac---czasami
      pierwsza przepraszam bo nie umiem wytrzymac jak On sie do mnie nie odzywa---
      rozumiem Cie doskonale jak piszesz o tym dziwnym poczuciu winy tez przez to
      przechodze---teraz wiem ze to raczej nie jest moj ksiaze z bajki ale nadal go
      kocham a On to wykorzystuje, manipuluje mną, chce aby ciagle Go zdobywac,
      zapobiegac o Niego---czasami wystarczy jedno jego spojrzenie, szepniecie do
      uszka milego slowa, kolacja w jego towarzystwie a ja zapominam o wszystkim---
      tyle ze On za chwile potrafi znowu powiedziec cos uczynic cos co mnie zrani---
      sama nie wiem jak z tym zyc jak zapomniec o Facecie ktorego kocham a ktory mnie
      rani przeciez to nie ma sensu---Pozdarwiam cieplutko!!!
      • Gość: madea :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 12:33
        ooo,to jest nas wiecej widze.Kobiete,ktore sluza jak pies swojemu panu :( A
        pewnie wystarczyloby na tydzien gdzies wyjechac,w gory,nad morze ... pobyc z
        innymi ludzmi i caly swiat by sie zmienil.Tak przypuszczam.Ale poniewaz w
        pewnym sensie jestesmy uwiezione w swoim miescie,swojej okolicy,to wciaz
        trzymamy sie tego jednego osobnika,jakby nikogo innego nie bylo na swiecie.I
        cierpimy.A jego to bawi.
        • optymistka25 Re: :( 26.08.04, 12:37
          Dziewczyny nie dajmy sie im:) moze choc tu na forum wspolnie bedziemy sie
          podtrzymywac na duchu proponuje nie stracic ze soba kontaktu wymienic sie
          mailami, lub reularnie rozmawiac na forum i rozmawiac ze sobie bo w koncu kto
          nas lepiej zrozumi jak nie druga osoba majaca podobny problem co o tym sadzicie?
          • Gość: madea :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 12:41
            jestem za.Bede wpadac w kazdej wolnej chwili
    • panidanka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 26.08.04, 12:42
      Gość portalu: madea napisał(a):

      ....Pewnie znacie takie uczucie.I jak sobie
      > poradzilyscie? :(

      tak
      pamiętam
      nie poradziłam sobie
      i przez to

      eeetam
      szkoda nawet mojego jednego słowa za taki "niewypał" życiowy

      danka po...kolizji z "niewypałem"
    • optymistka25 Do Madea:) 26.08.04, 12:45
      Wiesz co mnie zastanawiam ze On wogole nie potrzebuje rozmow ze mna na temat
      przyszlosci...owszem mowi ze moze nam sie ulozy ze nie lubi niczego planowac
      ale zadnych konkretow---wiem ze do milosci go nie zmusze---ale po co ze mna w
      takim wypadku jest???Kobiety w koncu lubia sie czuc bezpiecznie a ja nie
      odczuwam zbyt wiele tego poczucia bezpieczenstwa a jak u Ciebie z ta sprawa???
      • Gość: zaintrygowana Re: Do Madea:) IP: *.com 26.08.04, 13:57
        A jak dlugo jestescie razem?
    • Gość: mała Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.04, 13:29
      tez tak mialam, pomogł mi w tym poprostu inny mężczyzna. pokazal ze mozna zyc
      inaczej
    • optymistka25 witam zaintrygowaną! 26.08.04, 14:02
      Dokladnie jestem z Nim 13 miesiecy!! pozdrawiam!
      • Gość: zaintrygowana Re: witam zaintrygowaną! IP: *.com 26.08.04, 14:17
        hmm to w sumie moge zrozumiec, ze facet po takim czasie jeszcze unika
        deklaracji i nie wybiega w przyszlosc

        moj byly mniej wiecej po dwoch latach zwiazku zaczal sam z siebie mowic o
        przyszlosci, slubie, dzieciach

        tez po pierwszym roku brakowalo mi takich deklaracji, ale teraz mysle, ze one i
        tak niczego nie gwarantuja i moze meskie podejscie do tych spraw jest zdrowsze

        u mnie skonczylo sie tak, ze po jakims czasie to mi sie odwidzialo i uznalam,
        ze to nie facet dla mnie, mimo tego, ze wczesniej bylam pewna, ze to ten jeden.
        i od tamtego czasu podchodze z wiekszym dystansem do takich dalekosieznych
        planow i wybiegania w przyszlosc

        pozdrawiam

    • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 14:59
      jak dobrze,że ktoś rozumie to co przechodzę.Mam teraz taki straszny ucisk w
      dołku, aż boli.Nie chcę kochac tego męzczyzny i bardzo chciałabym sie od niego
      uwolnić.Proszę Was Madeo,Optymistko zostańmy w kontakcie.Potrzebuje tego.Razem
      będzie nam łatwiej podjąc jakąs decyzję.Klikam z pracy więc jestem od pon-pt w
      godz.8 - 16.Pozdrawiam.
      P.S. Właśnie mamy wyjechać razem na cztery dni, a wczoraj była znowu awantura i
      jedziemy niby ostatni(pożegnalny)raz razem. Opowiem co dalej jak wrócę.
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 15:56
        ojoj,opowiadaj,opowiadaj,pewnie ... podobno mowienie o swoich problemach
        obcemu czlowiekowi jest latwiejsze,niz komus bliskiemu i czasem pomaga.

        Mam przyjaciolke.Poznali sie z chlopakiem 4 miesiace temu i prawde
        powiedziawszy jej zazdroszcze.On swiata poza nia nie widzi,jesli choc jedenego
        dnia w tygodniu nie spedza razem,to jest tragedia,a jak pieknie sie do niej
        zwraca,jak okazuje jej uczucie na kazdym kroku ... naprawde,tylko
        pozazdroscic.Widac sa jednak jeszcze tacy faceci.I jak widza te skowroneczki ;)
        to az mnie mdli,kiedy pomysle o moim pseudo zwiazku.Ja nawet nie wiem czy to
        jest zwiazek! Nie wiem jak moglabym o nim powiedziec,czy okreslenie "moj
        mezczyzna" byloby wlasciwe.Skoro on nie potrafi sie okreslic,okreslic swoich
        uczuc czy stosunku do mnie,to przeciez nie moge sama twierdzic,ze jestesmy
        para,prawda? Ale wracajac do tematu ... to wlasnie moja przyjaciolka i jej
        chlopak utwierdzaja mnie w przekonaniu jak bardzo ON mnie nie szanuje,jak nie
        docenia.Moze on po prostu nie potrafi pokazywac uczuc.OK - ja tez nie jestem
        zbyt wylewna,ale potrafie dac komus do zrozumienia,ze mi zalezy,a on? Jak mi to
        daje do zrozumienia? bo ja nie wiem ... nie wiem czy wogole daje.Nie pomagaja
        rozmowy,ze nie czuje zainteresowania z jego strony,ze chcialabym wiedziec na
        czym stoje,a moze niech mi powie czym to jest spowodowane,ze nie potrafi,nie
        chce ... nic,kompletnie nic sie nie moge dowiedziec od niego.A potem ma jeszcze
        do mnie pretensje,ze ja sobie wszystko tlumacze na swoj sposob i tak jak mi
        wygodnie kiedy mi sie cos nie podoba (a niby co mam zrobic skoro z nim sie nie
        da o niczym porozmawiac?) - jednym slowem - marudze,biadole ... Tak,robie to,bo
        czuje sie skolowana.
        • optymistka25 Madea jak ja Cie doskonale rozumiem:)) 26.08.04, 18:20
          Witam ponownie Madea, Puchu marny i inne moze do nas dołacza!
          Dziewczyny nawet nie wiecie co czuje czytajac Wasze wypowiedzi to tak jakbym
          czytala cos co napisalam sama---i wiesz Madea masz racje czasami opinie moich
          przyjaciol juz do mnie jakos nie trafiaja wiem ze Oni chca dobrze ze mowia mi
          jak bardzo On nie zasluguje na mnie ze widza ze tylko ja tak naprawde jestem
          zaanagazowana w ten zwiazek a ja poprostu na chwile w to uwierze a za chwile
          gdy On jest przy mnie to juz o tym zapominam i dalej brne w ten zwiazek bez
          przyszlosci---mi takze mowi caly czas ze te problemy moje zwiazane z naszym
          zwiazkiem wyolbrzymiam---wogole nie widzi problemu poprostu brak slow---poza
          tym nie wiem jak to jest u Was ale ja zauwazylam np ze On domaga sie abym to ja
          wszystko aranzowala wszelkie spotkania itd a On poprostu przyjdzie na gotowe---
          poza tym jego przyjaciele nie za bardzo za mna przepadaja i oczywicie to takze
          moja wina bo ja sie za malo staram---a ja poprostu na sile nie bede robic
          niczego aby Oni mnie polubili---no coz moglabym tak pisac i pisac i pewnie gdy
          ktos to przeczyta to powie czemu tego wszystkiego nie mowisz Jemu ale ja juz
          odpowiedam: Mowie to ale On nie slucha a moze nie chce sluchac bo wcale nie
          traktuje mnie powaznie---pozdarwiam Was wszystkie bardzo serdecznie!!!!
          • panidanka Re: Madea jak ja Cie doskonale rozumiem:)) 26.08.04, 18:31
            optymistka25 napisała:

            ---no coz moglabym tak pisac i pisac i pewnie gdy
            > ktos to przeczyta to powie czemu tego wszystkiego nie mowisz Jemu ale ja juz
            > odpowiedam: Mowie to ale On nie slucha a moze nie chce sluchac bo wcale nie
            > traktuje mnie powaznie---pozdarwiam Was wszystkie bardzo serdecznie!!!!

            i tak trufdno byś samej i tak trudno jest być samej i samotnej
            i taki macie wybór ty i Medea
            ale bycie samej wcale nie oznacza bycie samotnej
            i bycie nie samej wcale nie oznacza nie bycie osamotnionej
            i ważne jest by to bycie razem było byciem nie tylko w przytuleniu seksualnym,
            ale...objęciem w smutku i w kłopocie i radości
            jeśli tego nie czujecie z danym partnerem to dajcie sobie na luz i....szukajcie
            sobie takich, którzy wypełnią waszą wolną przestrzeń waszej samotności a
            raczej ...to wy wypełnicie tę ich wolną przestrzeń
            tak mi się zdaje w tym temacie wątku
            danka z wolną przestrzenią do.... :)))
        • panidanka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 26.08.04, 18:25
          Gość portalu: madea napisał(a):

          ... nic,kompletnie nic sie nie moge dowiedziec od niego.A potem ma jeszcze
          >
          > do mnie pretensje,ze ja sobie wszystko tlumacze na swoj sposob i tak jak mi
          > wygodnie kiedy mi sie cos nie podoba (a niby co mam zrobic skoro z nim sie
          nie
          > da o niczym porozmawiac?) - jednym slowem - marudze,biadole ... Tak,robie
          to,bo
          >
          > czuje sie skolowana.


          wybrałam ten fragmencik twojej wypowiedzi abyś sama przeczytała jaka jest
          przepaść pomiędzy wami.
          a teraz to już pozostaje TYLKO podjąć decyzję
          decyzję o rozstaniu niestety

          danka
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:10
            Gdzies wczesniej juz napisalam,ze doskonale wiem,ze ja i on to zupelnie 2
            rozne osoby,ktore powinny pozostac na stopie kolezenskiej,a nie brnac
            dalej.Wiem o tym,widze,ze chwilami mnie zupelnie nie szanuje,nie liczy sie z
            moim zdaniem,nie slucha (darujmy sobie wymienianie dalej...),wkurzam sie
            niemilosiernie,ale... ale problem w tym,ze szybko mi zlosc przechodzi :( i
            wszystko wraca do "normy".Nikt ze znajomych nie mowi mi,ze to nie jest facet
            dla mnie,bo wszyscy wiedza jaka potrafie byc uparta i jak nie znosze wtracania
            sie w moje sprawy,a poniewaz ciagle przy kims mowie jak mam dosc tej bestii,ze
            nie moge juz z nim wytrzymac i ze to koniec,to pewnie wszyscy sa przekonani,ze
            rzeczywiscie zmierzam do tzw.finalu,wiec nikt sie nie odzywa
            specjalnie.Chodzilo mi tylko o to,ze robi mi sie przykro i jestem zazdrosna
            kiedy patrze na moja przyjaciolke i widze jak ten chlopak ja szanuje i jak
            strasznie jest w niej zakochany,w ogien by za nia skoczyl,a ona za nim.A ja? A
            ja sama nie wiem.Jak tak mysle o tej calej sytuacji,to zastanawiam sie w czym
            tkiw problem? Moze ja nie jestem atrakcyjna dla niego i spotyka sie ze mna
            tylko wtedy kiedy ma taka potrzebe? I wtedy jest milo ... No w czym tkwi
            problem? A moze on taki z natury po prostu jest - wieczny chlopiec ... nie
            wiem,naprawde nie wiem.Wiem tylko tyle,ze zniecheca mnie do siebie coraz
            bardziej,zraza tym,ze nie potrafi byc fair w stosunku do mnie.Jestem kobieta i
            odczuwam potrzebe wiedzenia w czym tkwie. heh,mowisz o tym,ze trzeba podjac
            jakas decyzje i skonczyc ten zwiazek.Gdyby to jakis facet czytal,to jestem
            pewna,ze by mi napisal,ze skoro nie jestem z nim w zadnym zwiazku,to w czym
            problem? - kolejna baba,ktora stwarza jakies problemy wyssane z palca ... no
            tak,pewnie tak.Tylko,ze faceci nie rozumieja,iz dorosly czlowiek powinien
            przewidywac konsekwencje swoich czynow - powinien przewidziec,ze moge sie
            zaangazowac i co? ... gdzies na ktoryms forum przeczytalam bardzo trafne
            spostrzezenie,zacytuje Wam na koniec:
            "jeśli jesteś na tyle dorosły żeby ją pieprzyć-bądź na tyle dorosły żeby od
            niej odejść" ...
      • oldbay Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 27.08.04, 16:43

        Nie, no sorry ale ten ostatni, pożegnalny wyjazd to chyba nie jest najlepszy
        pomysł...
        -
        oldbay
    • optymistka25 wiesz Madea... 26.08.04, 21:03
      Tak sobie wieczorkiem pomyslalma ze odnosnie mojej osoby to chyba problem
      gdzies tkwi we mnie bo z jedenj strony bardzo chce zeby ktos mnie kochal,
      swiata poza mna nie widzial (ale jak taka sytuacja miala miejsce, poznalam
      bardzo ciepla kochana osobe) to oddalam sie od tego uciekam i powracam w
      ramiona Faceta ktory sama juz nie wiem co do mnie czuje oprocz seksu tak
      naprawde...ja chyba bym byla swietnym przypadkiem dla psychologa:) krzywdze
      sama siebie i nie umiem z tego wyjsc, czy kiedy kolwiek bede umiala powiedziec
      ze jestem szczesliwa???-
      • Gość: Aga jestem taka sama jak ty IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 26.08.04, 21:29
        optymistko, czytajac twoja wypowiedz poczulam jakbym czytala o SOBIE SAMEJ! ja
        rowniez poszukuje prawdziwej milosci i gdy mam okazje byc z mezczyzna
        prawdziwie czulym, opiekunczym to uciekam i podswiadomie wybieram za
        przeproszeniem nic niewartych facetow. zastanawiam sie dlaczego robie cos wbrew
        sobie? nasuwa mi sie odpowiedz, moze lubimy element eksytacji, niepewnosci,
        emocji w zyciu..! to dziwne ale to pewien rodzaj cierpietnictwa na wlasne
        żądanie! czesto czuje, ze zwiazek z facetem jest dla mnie zly ale i tak w to
        wchodze i nie moge sie wycofac bo chce sprobowac czegos nowego w zyciu, poczuc
        dreszczyk emocji! napisz prosze jeszcze wiecej o swoich przemysleniach na ten
        temat prosze!!!czekam z niecierpliwoscia.
        • optymistka25 Do Aga:) 26.08.04, 21:38
          Hm---a juz sie balam ze nawet psycholog mnie nie zrozumi:)
          Wiesz ja tak naprawde sie tego boje bo to utrudnia mi taki prawdziwy zwiazek---
          kazda kobieta potrzebuje ciepla wyrozumialosci akceptacji zainteresowannia itd
          a ja od tego uciekam w ramiona Faceta ktory mi tego nie daje za to ja daje o
          wiele wiecej---potem z kolei odczuwam brak milosci---sama siebie nie rozumiem
          wiem ze problem tkwi gdzies we mnie ale czy ja sobie z tym poradze mam nadzieje
          ze tak ze kiedys wyjde z tego toksycznego zwiazku i bede umiala zarowwno dawac
          jak i brac w milosci---ale tego trzeba sie chyba nauczyc---pozdrawiam!!!
          • Gość: madea ech ... dziewczyny ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 22:12
            ... to moze zalozymy jakis klub skoro nas tyle? ;) A tak powaznie,w takim
            razie nie bez powodu sie mowi,ze kobiety lubia niegrzecznych chlopcow,cos w tym
            jest.Ja tez kiedys odrzucilam chlopaka,ktory zakochal sie we mnie
            przeokrutnie,ale ... ale stwierdzilam,ze jest za dobry,za bardzo sie
            angazuje,za wiele mowi o uczuciach,ktore przeciez dopiero moga sie zrodzic,a
            nie juz sa,no i... za daleko mieszka (znalazla sie ... za jednym
            takim "niegrzecznym chlopcem" zjezdzilam swego czasu pol Polski i dobrze bylo,a
            teraz wylecialam z argumentem "za daleko..." ... ech... - po prostu go nie
            chcialam).I tak to sie skonczylo.Zauwazylam,ze zwykle lokuje jakies tam uczucia
            w najmniej odpowiednich ludziach,a potem mam pretensje niewiadomo do kogo.Poza
            tym zauwazylam tez pewna regule w moim zachowaniu: nie potrafie sie do kogos
            zblizyc na poczatku,nawet jesli mi sie podoba,to w nigdy w zyciu po sobie tego
            nie pokaze - gora lodowa jednym slowem ;) a potem ... nagle niewiadomo skad ja
            sie rozklejam,tule bla bla bla,a on z kolei przestaje byc taki slodki jak na
            poczatku.Dramat ;) zawsze tak mam.Potem jestem coraz milsza i milsza i coraz
            czesciej odnosze wrazenie,ze cos sie pieprzy jednym slowem.Uciekam od faceta
            wtedy kiedy powinnam tego nie robic,a kleje sie do niego w zasadzie tez wtedy
            kiedy powinnam zaczac sie rozgladac raczej za innym ...
            • Gość: madea PS ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 22:13
              puchu_marny - czekamy na Ciebie jutro z samego rana! I nic sie nie martw !
            • Gość: mia Re: do madey,optymistki,agi... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.04, 18:33
              Czesc dziewczyny!
              Jeśli stworzycie klub ,to dołączam sie do niego z cała pewnością!!!
              Identyczne mialam przezycia z płcią pzreciwną,identyczne reakcje-az bol ściskam.
              Tyle razy próbowałam walczyc z tym,zachowac sie tym razem inaczej, posłuchac
              mądrych rad przyjaciół,ale nie minęło duzo czasu znów robilam jakiś zły
              krok,całkiem świadomy.
              Mam 23lata, boję się ze po takich moich licznych doświadzceniach w końcu
              zostanę sama.
              Zaplątałam się juz.Ciągne do facetów,którzy nie sa dla mnie i choilerna sila
              ciągnie mnie tam.
              Ktoś ma recepte na takie stany?
              A moze psycholog sie wypowie?Dlaczego? ,skad takie zachowanie u dziewcczyn
              z "klubu":),
              pozdr mijka
    • optymistka25 Witam w piatek! 27.08.04, 12:46
      Witam Was wszystkie dziewczyny piszace w tym watku!!! pozdrawiam!
      • Gość: madea taki typ ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 14:39

        uh,chyba zapracowane dzis wszystkie,albo juz o weekendzie mysla ... ja wole
        nie myslec - pewnie kolejny weekend kiedy bede sie ludzic,ze spedzimy jakies
        mile chwile (wreszcie),a on mi powie,ze nie ma czasu,nie chce mu sie ...
        kurcze,fajny facet,ale chyba fajny jest tylko w stosunkach kolezenskich :(
        • Gość: jak znam zycie Re: taki typ ... IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 14:51
          to ciebie NIE STAC na podjecie zadnej ostatecznej decyzji.
          I czekasz az, samo sie rozwiaze!
          • Gość: madea heh ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 15:44
            ... oczywiscie,byloby najprosciej gdyby sie "samo rozwiazalo" i pewnie
            jeszcze to chwile potrwa zanim podejme jakakolwiek decyzje.Widzisz,problem
            polega na tym,ze jestem jedna z tych kobiet,ktora daje wiele szans - potrafie
            sobie wyobrazic,ze ktos moze miec problem,zly dzien,kiepski nastroj itd. i
            dlatego krzywdzi mnie (bo ile razy nam sie zdarza wyzyc na kims za to co nas
            danego dnia spotkalo,a potem okazuje sie,ze sprawilismy komus przykrosc,mimo,iz
            tego wcale nie chcielismy).Nie jest tak,ze widze w nim tylko same wady i w
            kolko powtarzam jak wiele mu brakuje do idealu.A zapewne brakuje.Dostrzegam tez
            to,ze potrafi byc milym czlowiekiem,ale nie umiem pojac czemu nie moze byc mily
            zawsze,dlaczego na 10 przypadkow w 8 jest niesympatyczny.Nie umiem go ot tak
            skreslic.Jesli Ty potrafisz po jednej klotni podjac decyzje,to gratuluje,ja tak
            nie potrafie.Potrzebuje czasu,zeby sie przekonac,ze te obawy,ktore mam teraz sa
            wlasciwe i powinnam zrezygnowac.
        • wanilia1 ja też chcę do klubu 27.08.04, 15:49
          Dziewczyny, ja tu rzadko piszę, chociaż często zaglądam, no ale nie mogę
          pozostawić bez wypowiedzi tego wątku. Też się czuję, jakbym czytała o sobie.
          Mam 33 lata. Jesteśmy prawie od dwóch. Rozsądek mówi NIE,
          a ja... Kiedy się poznaliśmy, miałam za sobą trzy poważne związki, ostatni z
          żonatym facetem, po którym byłam głodna bycia z kimś na codzień, chciałam z
          kimś mieszkać, spać, chodzić do kina, przytulać się.
          Ten facet był dla mnie jak powrót do czasów dzieciństwa, ziszczony sen o
          bliskości, intymności. Dość szybko uznał, że to miłość i że będziemy razem.
          Mówiliśmy o dziecku, wspólnym mieszkaniu etc. Potem, po pierwszej fazie
          różowych obłoczków i chórów anielskich zaczęły wyłazić jego cechy, których nie
          widziałam wcześniej (klasyka), w kłotniach bywał lekceważący, a urządzał je o
          drobiazgi, o minę, dwa zdania, o to, że nie wiem, w którą alejkę chcę wejść w
          markecie, że za dużo pracuję, że nie odebrałam telefonu. I zawsze tak to
          przedstawiał, że w końcu sama zaczynałam wierzyć, że moja wina. Trudno go
          przegadać. Najbardziej wyprowadzały mnie z równowagi momenty, kiedy krzyczał
          (sic): "Nie podnoś głosu!!". Zaczęłam z tym walczyć. Napisałam do niego list na
          ten temat. Od tamtej pory kłócimy się rzadziej i na tyle inaczej, że to nie
          jest problem naszego związku.
          Co nim jest? Jesteśmy tak różni, że jak o tym pomyślę, to łapię się za głowę.
          Ja - ustępliwość, pokojowe nastawienie do świata , on - agresja, przepychanie
          się łokciami, trąbienie na kierowców, nie zawaha się dać komuś w pysk
          Ja - studia i zaczęty doktorat, on - matura.
          Ja - praca, własny biznes, on- częste przerwy, prace dorywcze
          Ja - mieszkanie, oszczędności, on - długi, skłonności do hazardu, "jakoś to
          będzie", "oj, to najwyżej mnie wsadzą"
          Moja rodzina - tzw. "dobra", jego - awantury, alkohol, matka z nerwicą,
          przekleństwa na porządku dziennym, długi, brudno, lekki margines.
          Moi przyjaciele za nim
          No i co? Wszyscy mówią: uciekaj. Wszyscy mówią, że ten związek nie ma sensu.
          I ja to wiem i widzę, jak bardzo czuję dyskomfort. Ale kiedy jestem z nim,
          zupełnie o tym wszytskim nie myślę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być bez
          niego dłużej niż kilka dni, tęsknię. A jednocześnie wiem, że powinnam uciekać.
          Tylko mi nie piszcie, że jestem idiotką - gdybym to przeczytała to jakoś czyjś
          wątek, to pewnie tak bym pomyślała. Hmm. Była któraś z was w takiej sytuacji?
    • Gość: taki gość Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 15:09
      Witam.Dużo w tym co mówicie prawdy.Aż nie chce się wierzyć,że tyle kobiet ma z
      tym problem.Umnie było tak samo.Po każdej kłutni winna żona.Dziś moge
      powiedzieć,że tak było w moim związku,ale do tej pory tego nie brałem do
      siebie.Przepraszam Was za facetów,ale czasami do nas to nie dociera.A jak
      dociera to czasami za póżno.
      • Gość: jak znam zycie Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 15:42
        to pisze sie tak: klotni.
        A ty nie bierz calej meskiej winy na siebie, i nie przepraszaj za facetow?
        • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 15:46
          nie przeprasza chyba za caly meski rod,ale za tych,o ktorych mowa w tym
          watku.I dlaczego ma tego nie robic,jesli chce? To absolutnie tylko i wylacznie
          jego sprawa.Moze czuje sie lepiej piszac nam cos takiego?
          • Gość: taki gośc Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 15:55
            Prawie tak się pisze.:) Nie biore całej winy na siebie,ale chcę Wam
            wytłumaczyć,że nie każdy taki facet to gnojek.Nerwy biorą czasem góre ,a co
            się powie i zrobi tego się niewróci.Póżniej się żałuje.Powodzenia.
            ps.Czuję się lepiej.
            • glonik Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 27.08.04, 23:44
              Przeczytałam wszystko, i przypominam sobie siebie sprzed lat. Związki z
              nieodpowiednimi, dla mnie, mężczyznami. Małżeństwo, prawie wymuszone przez moją
              tesciową - ale tylko dlatego, że naprawdę ją szanowałam i kochałam (i dla niej
              za ten mąż wyszłam, ale już bez kościelnego). Ale teraz wiem, naprawdę wiem,
              dlaczego.
              Otóż, mimo olbrzymiej arogancji, olewactwa, nieliczenia się z tzw. normami
              społecznymi, byłam cholernie zakompleksiona. Nikt i nic nie potrafiło zmienić
              mojej o sobie opinii. Owszem, na zewnątrz - całkiem niezła .......ekhem...ale w
              środku, kobieta, która nie zasługuje na nic dobrego. Po drodze nawet mi się
              tzw. margines trafił.
              I brałam, niemal z wdzięcznoscią, że ktoś mnie chciał. Były też fajne związki,
              ale również wiedziałam, że to na krótki dystans. Dopiero choroba, bliskość
              ewentualnego końca, uświadomiły mi, że jestem warta dużo więcej, niż sama się
              oszacowuję. Ale człowiek sam dla siebie potrafi byc bardzo okrutny. Jak tylko
              doszłam do siebie fizycznie, to znowu coś się odezwało: jesteś gorsza, jesteś
              gorsza...Ale jednak nie była mi pisana martyrologia.
              I spotkałam kogoś. Nie z marginesu, nie nieodpowiedniego, tylko wręcz na
              wspólną miarę skrojonego. Dość długo nie wierzyłam, że może się coś takiego
              przydarzyć, ale jest. Zaakceptował moje fanaberie, wredny charakter i paskudną
              pooperacyjną bliznę. I, cholera, chyba rzeczywiście mnie kocha, skoro jeszcze
              ze mną wytyrzymuje. Jako stara pesymistka, wypisuję oczywiście czarne
              scenariusze, ale On się tym nie przejmuje. Odżyłam. Żyję radośnie, choć mniej,
              niż bym chciała, bo odległość nas dzieli (ponad 500 km) ale z Jego entuzjazmem
              i słowami: "jesteś piękna" ( a bogiem a prawdą, żadna ze mnie piękność) mija mi
              to moje niedowartosciowanie.

              Dziewczyny, kobiety...to, co napisałam to prawda. Przez to moje podświadome
              pojęcie bycia nieatrakcyjną, sama skazywałam się na marne związki.

              Może i Wy tak macie, że czujecie się i uważacie, że jesteście atrakcyjne, a w
              środku siedzi Kopciuszek? Pomyślcie w tym kierunku.

              Z bardzo serdecznymi pozdrowieniami

              G.



          • Gość: jak zanam zycie Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 16:14
            taki gosc, juz poczul sie lepiej. Ludziom niewiele potrzeba, aby poczuc sie
            lepiej:)))))
            A co z twoja odpowidzia madea na moja skromna uwaga w poscie z 14:51?
            Jak zastanowisz sie nad opowiedzia, i znajdziesz odpowiedz - ot chocby dla
            siebie samej, to jak znam zycie, tez poczujesz sie lepiej :)))))!
            • Gość: ŻONA Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 21:36
              Powiem tak. Dziękuję za to, że ktoś poruszył ten temat i że właśnie mój mąż
              wszedł na to forum. Dziękuję, bo dzięki temu zostało uratowane moje małżeństwo.
              Gość pod pseudonimem "taki gość" to mój mąż. Dzisiaj dużo pomogło to, że
              zauważył moje potrzeby, zauważył, że kobiety potrzebują tych małych drobnostek
              na które faceci nie zwracają uwagi. Teraz wierzę, że nawet mężczyzna jest w
              stanie się zmienić. Zauważył, że coś traci, a wtedy postanowił zrobić wszystko,
              aby ten związek ratować. Nawet wejść na babskie forum. Chcę tylko powiedzieć,
              że jeszcze nie wszystko stracone i że życie potrafi być piękne. Musimy tylko
              tego chcieć i powiedzieć samej sobie w twarz czego tak naprawdę od tego życia
              oczekujemy. Wiem, że to moje pisanie jest bez składu, ale musiałam wyrazić
              swoją wdzięczność. Jeszcze raz dziękuję i życzę wszystkim powodzenia. Ja jestem
              w końcu szczęśliwa i wiem, że już teraz zawsze będę.
              • Gość: zona2 Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 22:05

                > Powiem tak. Dziękuję za to, że ktoś poruszył ten temat i że właśnie mój mąż
                > wszedł na to forum. Dziękuję, bo dzięki temu zostało uratowane moje
                małżeństwo.
                >
                > Gość pod pseudonimem "taki gość" to mój mąż. Dzisiaj dużo pomogło to, że
                > zauważył moje potrzeby, zauważył, że kobiety potrzebują tych małych
                drobnostek
                > na które faceci nie zwracają uwagi. Teraz wierzę, że nawet mężczyzna jest w
                > stanie się zmienić. Zauważył, że coś traci, a wtedy postanowił zrobić
                wszystko,
                >
                > aby ten związek ratować. Nawet wejść na babskie forum. Chcę tylko powiedzieć,
                > że jeszcze nie wszystko stracone i że życie potrafi być piękne. Musimy tylko
                > tego chcieć i powiedzieć samej sobie w twarz czego tak naprawdę od tego życia
                > oczekujemy. Wiem, że to moje pisanie jest bez składu, ale musiałam wyrazić
                > swoją wdzięczność. Jeszcze raz dziękuję i życzę wszystkim powodzenia. Ja
                jestem
                >
                > w końcu szczęśliwa i wiem, że już teraz zawsze będę.

                NIGDY NIE MOW NIGDY I ZAWSZE. Ale ciesze sie z Toba.





        • Gość: sprawiedliwa Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 22:15
          A ty nie bierz calej meskiej winy na siebie, i nie przepraszaj za facetow?

          Masz racje, wina zawsze lezy po srodku. Azeby sprawiedliwosci stalo sie zadosc
          ja przepraszam za "facetki"
          Zadowolony???

    • Gość: Aga Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 27.08.04, 17:38
      to ja sie przylaczam do klubu kobiet!to kiedy spotkanie? ;-)
      madea, napisalas, ze "jestem jedna z tych kobiet,ktora daje wiele szans -
      potrafie sobie wyobrazic,ze ktos moze miec problem,zly dzien,kiepski nastroj"-
      no wlasnie,ja jestem identyczna i wiem, ze to wszystko moze wyplywac z
      naiwnosci i niedowartosciowania. boimy sie zerwac bo..no wlasnie co? nie
      znajdziemy lepszego, te chwile z partnerem sa jedyne? Musimy znac swoja wartosc
      i wiedziec, ze stac nas na porzadnego mezczyzne na ktorego zaslugujemy. Ja
      usprawiedliwiam sobie tez mezczyzne jak robi cos zlego, tlumaczac sobie ze :
      sie zmieni pod moim wplywem, ze kazdy jest inny i trzeba pewne rzeczy
      akceptowac itp. mowie tez sobie, ze to wyplywa z mojej dobroci, ale NIE NIE bo
      to po prostu kobieca naiwnosc i basta!
      Podziwiam kobiety ktore w ciagu paru sekund potrafia powiedziec "koniec" i juz!
      a ja tymczasem czuje strach, ze sie cos skonczy no bo przeciez byly fajne
      momenty, itp. spiewki. tak wiec drogie kolezanki. moje przeslanie na dzis:
      UCZMY SIE STANOWCZO POWIEDZIEC NIE!(tu klania sie asertywnosc), UCZMY SIE
      ZERWAC Z sytuacjami, ktore wplywaja na nas negatywnie I MNIE MYSLEC EMOCJAMI(co
      jest typowe dla kobiety).hm...mam nadzieje, ze mi sie to uda;-)
      pozdrawiam!
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 22:33
        ciesze sie,ze jest wsrod nas jedna szczesliwa kobietka :)
        moze my tez bedziemy :)))
        pozdrawiam i zycze milego weekendu
        • Gość: diana Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: 80.48.74.* 27.08.04, 22:54
          Dziewczyny,przeczytałam Wasze posty i jeśli można dam Wam radę-zerwijcie.
          Moja historia-po 7 miesięcznym związku,bardzo toksycznym,było identycznie jak u
          Was zdarzyło się wiadomo co-zaszłam w ciążę(od tej pory nie wierzę w skuteczność
          prezerwatyw).
          Nie będę opisywać całej historii,ale co mogę powiedzieć-jeżeli kiedyś myślałam
          że go kocham to teraz jestem pewna że na pewno nie.
          I najważniejsze-mam wspaniałą ponad 4miesięczną córeczkę. On ją kocha.Próbujemy
          być razem dla dobra malutkiej, ale wiem że to nie wypali na dłuższą metę.
          Ubóstwiam córeczkę i mam wielki żal do siebie- jak mogłam przywołać dziecko na
          świat w takiej sytuacji...
    • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 23:07
      Cześć!

      Weszłam sobie na forum dzisiaj i przeczytałam wszystkie posty tego watku... i
      też moge powiedzieć - jakbym czytała o sobie samej! Ale na szczęście i dzięki
      moim wspaniałym przyjaciołom wyplątałam sie z takiego dziwacznego układu. Ale
      boję się, że być może znowu wejdę w toksyczny związke i bedę zanadtwo
      pobłazliwa... Moge dołaczyć do klubu?:)))
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 09:47
        alez bardzo prosze :)
        • optymistka25 Madea dziekuje:) 28.08.04, 11:41
          Witam!
          Madea dziekuje Ci ze wlasnie pewnego dnia postanowilas napisac o swoim
          problemie na forum i choc jest to przykre co wszystkie tu przezywamy to musze
          przyznac ze troszke czuje takie wsparcie ze nie jestem sama---ze moge tutaj
          poradzic sie Was odnosnie wszystkich moich rozterek zwiazanych z moim zyciem z
          tym meżczyzna---wiem ze zakonczenie takiej znajomosci nie jest latwe bo ja go
          kocham choc czasami moi przyjaciele nie potrafia tego zrozumiec---ale jak maja
          to zrozumiec jak Oni maja szczesliwe zwiazki a ja?---szkoda mowic---ale moze
          kiedys malymi kroczkami wyjde z tego zrozumiem ze zasluguje na bezinteresowna
          milosc i nie bede podązac tylko w strone Faceta ktory mnie niszczy
          emocjonalnie i "wykorzystuje" a raczej wejde na droge wzajemnego szczescia,
          milosci zrozumienia i oparcia oraz poczucia bezpieczenstwa---czas wszytko
          pokaze choc pisze to slowa o moje innej lepszej przyszlosci to i tak gdzies tam
          w sercu licze ze ten moj obecny partner zrozumi co robi zle i naprawi to ale
          czy tak bedzie kogo ja chce oklamywac chyba tylko sama siebie---pozdrawiam
          Wszystkich---trzymajcie sie cieplutko!!!!!!!!!!!
          • Gość: Wiesz Re: Madea dziekuje:) IP: *.man.polbox.pl 28.08.04, 17:37
            Hej dziwczyny! Skończcie to jak najszybciej! Ja byłam w podobnej sytuacji, choć
            jeszcze bardziej skomplikowanej niż Wasze. Oni Was zwyczajnie nie kochają, może
            kiedys kochali, a może tylko chcieli zdobyć. I kiedy już zdobyli przestałyście
            być dla nich interesujące. Długo cierpiałam, znosiłam tą sytuację, płaszczyłam
            się, prosiłam, znosiłam humory. Dobrze, że nie mieszkaliliśmy razem (choć
            dawniej mieliśmy takie plany). Któregoś dnia czara goryczy przelała się (nie
            było dzikiej awantury, po prostu nie chciałam go więcej widzieć, ani słyszeć).
            Nie zadzwoniałam, nie napisałam. Myślicie, że on zadzwonił? I tak już miją 2
            miesiace bez żadnego kontaktu. Nadal go kocham, ale to w koncu minie. Jestem za
            to bardzo dumna z siebie, że w końcu udało mi się to zakończyć. On tylko na to
            czekał. Inaczej zadzowniłby...Trzymam za Was kciuki. Wam też może się udać.
    • optymistka25 sytuacja Diany 28.08.04, 11:52
      Witam
      Dziewczyny chcilabym poruszyc sytuacje ktora nakreslila Diana wczorajszego
      wieczoru---wlasnie ciaza---czy wyobrazacie sobie bedac w obecnej sytuacji z
      partnerem ze zachodzicie w ciaze???---ja powiem szczerze ze nie---i choc na
      razie nie planuje dziecka (praca, podyplomowe studia) to musze powiedziec ze
      chyba balabym sie jego reakcji tego ze nie bedac pewnym mnie jako partnerki na
      cale zyca zwazku ze mna nie byl by tez pewny czy chce byc ojcem naszego dziecka
      co o tym sadzice???czekam na Wasze opinie!!!
    • Gość: up Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.04, 07:20
      up1
    • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 10:27
      Witam Was po weekendzie. To były dni jakich sie nie zapomina. Myslę, że tacy
      mężczyźni uzalezniają nas od miłych słów, które słyszymy tak rzadko, że
      jestesmy w stanie wiele znieść, aby usłyszec je znowu.Dzień przed naszym
      wyjazdem po kłótni wyszłam koło północy z domu i wyłam na jakiejś ławce jak
      bóbr. Starałam sie dobrze zapamietać tą chwilę, aby nie dać się więcej omamić.
      Postanowiłam znaleźć sobie mieszkanie i po prostu zakończyć ten
      związek.Wróciłam do domu po 2 w nocy, a on wybierał się mnie szukać.Byłam jakoś
      dziwnie spokojna, że wreszcie będzie jak ja chcę...Te cztery dni zmieniły mnie
      bardzo. Przemyślałam wszystko w te i we wte. I co?
      Jesteśmy ze sobą tak krótko, a tak wiele mi dał. Zamieszkał ze mną, został
      ojcem dla mojego synka, zabiera nas wszędzie ze sobą, każdy weekend to wyjazd i
      duże przeżycie, dba o to żebym się nie nudziła, dba o moje zdrowie, zabiera
      małego dwa razy w tygodniu do swoich rodziców, abym mogła odpocząć i zrobić
      sobie dzień dla zdrowia i urody, nie wymaga ode mnie gotowania, wręcz nie chce
      abym była kurą domową, chce mi opłacić studia, abym mogła spełnić marzenie
      swojego życia, zawozi mnie na babskie spotkania i przywozi(w stanie
      wskazującym) rozbiera, myje i kładzie spać przytulając. Gdy śpimy przytula mnie
      tak mocno, jakbym miała gzieś uciec, a jak się poruszę to przez sen przyciska
      mnie jeszcze mocniej. Sprawia, że czuję się najszczęśliwszą kobietą na świecie.
      Potrafi sprawić,że mam motyle w brzuchu i zakochuję sie w nim od nowa, mówi, że
      jestem ostatnią prawdziwą kobietą na tym świecie, najpiękniejszą jaką zna i
      stworzoną dla niego. Wie, że jest bardzo trudnym partnerem, ale się uczy i mam
      mu wybaczać.Wie, że mam wątpliwości, ale nigdy nie pozwoliłby mi odejść, że
      kiedyś mi to wszystko wynagrodzi.Mówi, że jestem okropna, strasznie
      terytorialna, zazdrosna, zaborcza, humorzasta, dzika, dziwna i władcza, a on
      nie wiedział do tej pory co znaczy prawdziwa kobieta. Daje mi wspaniały seks,
      zna moje ciało lepiej niż ja, po zapachu poznaje, kiedy mam dni płodne,
      uwielbia dawać i patrzeć jak sprawia mi przyjemność.Zawsze(nawet po kłótni)
      otwiera mi drzwi auta, przepuszcza w drzwiach i wozi do pracy. Potrafi mnie
      wyciszać, gdy hormony buzują mi w głowie i sama nie mogę się znieść. W
      towarzystwie traktuje mnie jak damę. Znajomym opowiada o mnie w samych
      superlatywach(wiem),zawsze moge na niego liczyć, nigdy mnie nie zawiódł, nie
      okłamał, a zdrada to coś poniżej jego godnośći, bo męzczyźni z klasą nie
      zdradzają swoich kobiet. Jest stały w swoich uczuciach, bo wie czego chce, a
      chce się ze mną ożenić i zestarzeć, a nasz dom będzie tam gdzie ja jestem, bo
      dom to nie cztery ściany i dach, tylko kobieta, dla której warto żyć.Daje mi
      cholerne poczucie bezpieczeństwa. Ale potrafi też wrzasnąć, tupnąć i spojrzeć
      tak, że od razu pokornieję. A ja potrzebuję silnej ręki i dobrze o tym wiem.
      Nasze kłótnie to walka o dominację, bo jesteśmy do siebie bardzo podobni. I to
      jest mój problem. Ale zrozumiałam, że nie jestem w stanie przejąć jego roli,
      więc muszę ugiąć kark i dać się prowadzić męzczyźnie, który jednak lepiej wie,
      czego mi trzeba.Ale czasami wychodzi ze mnie ta chec dominacji i wtedy sie
      kłócimy, dostaje wtedy porządnie w dupę, trochę się buntuję, ale dobrze mi robi
      takie przywołanie do porządku. Czy powinnam sie czuć nieszczęśliwa? Bo dziś się
      już nie czuję.Czy ja przesadzam?
      • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 10:37
        Wiesz, z tego co piszesz jasno wynika, że dobrze Ci w takim układzie. Jeżeli
        chcesz przyjac to, ze on wie lepiej co dla Ciebie dobre(z takimi poglądami to
        sie prywatnie NIGDY nie zgodze, ale to moje zdanie). Jesli on jest taki cudowny
        i chcesz znim byc, to ok. Ale jezeli wiecej czasu masz watpliwosci i on
        doprowadza cię do płaczu, to coś nie tak jest moim zdaniem... Ja radzę jeszcze
        przemyśleć dobrze.
        • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 11:13
          Oczywiście, że przemyślę, chciałam tylko spojrzeć na to wszystko z innej
          strony.To taki bilans plusów i minusów tego związku. Faktem jest,że po kłótni,
          szybko zapominam te cudowne chwile, których przecież jest zdecydowanie
          więcej.Nie mogłabym znieść faceta, który cały czas by tylko "tii,tii,tii
          bobasku", ale płakać przez niego też nie chcę, Wiem dziś,że wiele zależy ode
          mnie. Są i tacy mężczyźni, którzy tony kwiatów do domu przynoszą i słodcy są do
          bólu, a zdradzają, kombinują, okłamują ile wlezie. Tego z pewnościa bym nie
          zniosła, zabiłabym.
          A prawda jest taka, że kocham tego faceta, mieszka we mnie, nie narzuca mi
          swojej woli, chce, abym żyła swoim zyciem, ale daje czasami tak popalić...
          • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 11:39
            hmm... faceci mają to do siebie, że dają czasem ostro popalić... Jak go kochasz
            i te chwile nie zdarzają sie na okragło i on jest zdecydowany co do Ciebie i
            waszej przyszłości, to chyba nie bedzie tak źle...
            • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 23:26
              Nie bylo mnie chwilke,bo pojechalam sobie wypoczac na weekend,a tu tak wiele
              sie dzialo.I odnosze wrazenie,ze kazda z Was jest w chwili obecnej mniej lub
              bardziej zadowolona z zycia.A ja jakos w dalszym ciagu nie... U mnie nic sie
              nie zmienilo.I pewnie nic sie nie zmieni,bo ja rzeczywiscie sie boje podjac
              jakas "meska" ;) decyzje.Mam mniej wiecej tyle samo za co i przeciw.O tych
              wszystkich minusach wspomniam caly czas,ale sa tez plusy,choc takie
              malutkie,dostrzegalne raz na czas ... moze dlatego,ze tak bardzo brakuje mi
              KOGOS,uczucia,ciepla ... wciaz daje mu szanse,nie umiem zrezygnowac,bo - powiem
              otwarcie - boje sie,ze wtedy nie bede miec juz kompletnie nic :( To strasznie
              przykre,ale chyba tak jest.Daje soba pomiatac za odrobinke milej chwili :( ...
              a co by bylo gdybym zaszla w ciaze? wlasnie teraz? wlasnie z nim? ahhh ...
              wole o tym nie myslec.Jestem zbyt mloda,zeby miec dzieci,czasem odnosze
              wrazenie,ze nie mam kompletnie instynktu macierzynskiego,ja po prostu nie lubie
              dzieci i chyba bym wpadla w rozpacz poplatana z przerazeniem gdybym sie
              dowiedziala,ze jestem w ciazy.Nie,nie,nie - nie chce! I nie z nim.Choc wiem,ze
              ojcem bylby dobrym,on w przeciwienstwie do mnie potrafi sobie radzic z
              dzieciakami,zajac sie takim brzdacem ... na pewno w roli ojca spelnilby sie
              bardzo dobrze,ale nie wiem czy chcialabym,zeby to wlasnie on byl ojcem mojego
              dziecka.Nie moglabym sobie pozwolic na dziecko w chwili kiedy dziecka nie chce
              i kiedy zdaje sobie sprawe z tego,ze facet u mego boku raczej nie jest moja
              druga polowka :(
              • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 14:06
                Witaj Madeo. Ja zabrałam na nasz wyjazd(niby pożegnalny)wydrukowane Wasze
                wypowiedzi i zrobiło to na nim wrażenie.Wjechało mu to na ambicje.On jest z
                tych męzczyzn, którzy chcą uszczesliwiać swoją kobietę, a tu masz - dowiedział
                sie nagle, że jego kochana nie jest szczęśliwa. Cos mu się chyba stało, bo
                zupełnie sie zmienił. Ja w przeciwieństwie do Was wiem na czym stoję. Duzo mi
                mówi o przyszłości, naszej przyszłości, zawsze mówił, nigdy nie czułam się przy
                nim niepewnie. Nawet po kłótniach kiedy ja myslałam jak to zakończyć, on nadal
                chciał mnie za żonę. Pytałam go czy wie co mówi, a on, że kłótnia nie jest w
                stanie tak nagle odmienic jego uczuc, ze nie jest choragiewką na wietrze, że
                życie to nie bajka, że też strasznie go wkurzam i wiele rzeczy go we mnie
                denerwuje, ale nie pomyślał, żeby przez takie pierdoły mysleć o rozstaniu,
                zwłaszcza, że jest nam razem naprawdę dobrze...Jego słowa: "Chcę się z Tobą
                ożenić, zestarzeć, doczekać wnuków, dla Ciebie chce mi się wstać rano. Będziesz
                przy mnie najszczęśliwszą kobietą na świecie i nie porównuj mnie wiecej do tych
                drani z internetu..." I co ja mam teraz mysleć?
                • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 16:49
                  puchu_marny - juz jestem jestem! :))) I ciesze sie,ze jestes duzo
                  pogodniejsza,niz wtedy kiedy zaczynalysmy wymieniac swoje spostrzezenia na
                  temat naszych partnerow (choc ja okreslajac GO "partner" chyba mocno
                  przesadzilam teraz).Nie wiem czy powinnam Ci w czymkolwiek doradzac,bo czytajac
                  te wszystkie listy stwierdzam,ze masz o wiele wiecej doswiadczen w zyciu,niz
                  ja,ale czytajac Twoj ostatni list wydaje mi sie,ze jednak ten Twoj mezczyzna,to
                  calkiem dobry facet.Ma wady,jak kazdy inny,ale z tego co piszesz,to stara sie
                  jak moze,zeby bylo dobrze.Ja niestety takich staran nie dostrzegam wogole.Jutro
                  1 wrzesnia - moze zmienic to? ... moze stac sie obojetna? ... choc bedzie mi na
                  pewno potwornie ciezko :(

                  mam jeszcze jedno niedyskretne pytanie do Was - jak czesto sie kochacie ze
                  swoimi mezczyznami?
                  • Gość: madea :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 20:43
                    ale mi jakos smutno - wlasnie teraz :(((
                    • Gość: puch marny Re: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 09:46
                      witaj Madeo. Szkoda ,że tak sie rozmijamy. Ja mogę pisać tylko z pracy od 8 do
                      16. Jesli masz w tym czasie dostep do netu to daj znać.
                      I wiem, że Ci smutno, tak chciałabym Ci cos doradzić... Napisz mi ile masz lat
                      i czy mieszkasz już sama, czy jeszcze z rodzicami. Cos wymyslimy.
                      Mi pomogło, czytając posty innych dziewczyn zrozumiałam, że jednak nie jest aż
                      tak źle z moim mężczyzną. Ale jestem przewrazliwiona na tym punkcie i dlatego
                      tak reaguję na te jego odzywki.Jest wybuchowy, ale jest też tego swiadomy i
                      strasznie z tym walczy.To daje nadzieję.
                      Jak często się kochamy? Często. Mieszkamy razem. Dwa razy dziennie, raz, różnie
                      mamy bardzo spontaniczny seks i rzadko zaczynamy go w łóżku. W tej sferze jest
                      cudownie.
                      Pozdrawiam.
                      Odezwij się.
                      • Gość: madea ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 10:53
                        ... to zazdroszcze.Ja odnosze wrazenie,jakbym od pewnego czasu musiala sie
                        wrecz prosic.Tak nie bylo wczesniej.I nie wierze jakos w to,ze facet jest tak
                        zmeczony straszliwie po pracy,ze nie znajdzie ani chwili na przyjemnosci ze
                        mna,ani nawet raz w tygodniu ... :( po prostu jakos w to nie wierze.Raczej
                        wierze w swoje coraz mocniejsze przekonanie o tym,ze to nie ma sensu.
                        A Wy dziewczyny,a jak jest u Was?
                        • Gość: Asuka Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 14:03
                          Hejka!

                          Wiesz, u mnie to było inaczej nieco(jush sie z nim rozstałam na szczescie i nie
                          musze znosic), ze on na okragło był zajety i czasem tylko 'miał czas' dla mnie,
                          i wtedy to moze sie z 15 minut pocałowalismy i poprzytulalismy i WSZYSTKO! Bo
                          on nie miał czasu na nic dłuzszego... Dobrze, ze dałam mu kosza, a co!
                          • Gość: madea hm ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 15:36
                            :) odnosze wrazenie jakby w tej chwili urosly mi skrzydla ...
                            • Gość: Asuka Re: hm ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 16:01
                              Życzę, zeby zaniosły Cie tam, gdzie tylko będziesz chciała :)
                              A tak marginalnie - moj to kawał wrednego typa był, jak chciaąłm zerwac to
                              powiedział,ze tylko moja decyzja i on nie ma tu nic do gadania. Skąd sie biorą
                              takie typy? Sam robi źle, a potem zwala winę na ciebie... eh...
                              • Gość: madea :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 16:36
                                Ja wielokrotnie pytalam 'co ja mam o Tobie myslec? jak Cie traktowac?',po
                                czym dostawalam odpowiedz typu: 'a skad ja mam wiedziec jak Ty masz mnie
                                traktowac...' - mniej wiecej podobna sytuacja do Twojej.
                                Uswiadamiam sobie teraz,ze to wszystko jest wrecz smieszne.Smieszne jest
                                to,ze traktuje powaznie tak niepowaznego faceta.Faceta,ktory jest dorosly,a nie
                                potrafi sie zachowac jak dorosly czlowiek.Mam serdecznie dosc wysluchiwania,ze
                                zachowuje sie jak typowa baba,ze wciaz narzekam,ze ciagle mi nic nie pasuje -
                                bo jestem nia! bo nie bede spokojnie patrzec na to jak mna pomiata,jak wydaje
                                mu sie,ze jestem na kazda jego zachcianke - alez mocy nabralam! -
                                puchu_marny,to tez dzieki Tobie :)))
                                • Gość: Asuka Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 17:13
                                  I słusznie! Nie dawaj sie tak traktowac - ja z panem niezdecydowanym i marudnym
                                  użerałam sie 5 miesiecy i on potem sie nie mogł zdecydowac, czy on w zasadzie
                                  mnie chce czy nie... A pomiatał mną równo, fakt faktem ze miałam mnostwo spraw
                                  na głowie i tak bardzo mnie to nie raniło, ale jak juz zauwazyąłm i przestałam
                                  przymykac oczy na jego wybryki to powiedziaąłm - dość! i nie żałuje!
                                  • Gość: madea hm hm hm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 17:41
                                    boje sie tylko,ze mnie dopadnie "przesilenie jesienno-zimowe" ... ze ktoregos
                                    dnia kiedy bedzie padal deszcz/snieg poczuje sie tak przerazliwie samotna i
                                    smutna,ze nie podolam ... raz juz tak mialam.Moze to byla depresja,nie wiem.W
                                    kazdym razie mile to nie bylo.Czekalam z utesknieniem na slonce,bo chyba tylko
                                    ono umialo wywolac wtedy usmiech na mojej twarzy,chociaz w srodku i tak bylo mi
                                    zle.Ja niestety mam straszne skoki nastrojow - teraz wydaje mi sie,ze mam tej
                                    sytuacji juz tak serdecznie dosc,ze nic mnie nie powstrzyma,zeby dac sobie
                                    spokoj,ale wiem,ze pewnie zdarzy sie i tak,ze bez zadnego powodu zrobi mi sie
                                    nijak,nie bede sobie mogla miejsca znalezc i wtedy zatesknie za kims
                                    bliskim.Moze niekoniecznie za NIM,ale za kims... i co wtedy? :(
                                    • Gość: Asuka Re: hm hm hm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 17:57
                                      I wtedy masz nas - grupę wsparcia :)) A fajni faceci istnieją - naprawde,
                                      wydawało mi się niemożliwe, ale jednak to prawda!
                                      • Gość: madea taki typ ... JAK SIE UWOLNIĆ OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 21:15
                                        pewnie istnieja,tyle osob na fajnych facetow trafia,moze i ja trafie ;)
                                        Podobno czlowiek czuje sie najbardziej samotny i smutny wieczorem ... taka
                                        godzina teraz.Nie,nie chce sie do niego odezwac ... tylko jakos mi sie tak
                                        dziwnie zrobilo teraz - znowu :(
                                        gdzie moja grupa wsparcia? ;)
                                        • Gość: puch marny Re: taki typ ... JAK SIE UWOLNIĆ OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 14:11
                                          no nie możesz wątpić w swoja grupę wsparcia.Jak Ci źle to pisz.Pamiętaj!!!
                                          Pozdrawiam i mocno trzymam kciuki. Znajdziesz swojego księcia. Tylko się nie
                                          spiesz i daj emocjom opaść.Bo ja emocje biorą górę, to każdy dran wydaje sie
                                          byc księciem, nie pozwól na to.
    • Gość: mia Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 22:29
      niech zgadnę!-hamuje Cię bo macie udany sex?
      Ja tak mialam i toksyczny związek przez rok.Nie mogłam z tego wyjsc.To bylo jak
      choroba..duszy i ciala.
      Przezywalam podobny stan do ciebie.
      Chcesz pogadac?
      A teraz jak jest milo i lekko-czasem ,gdy juz nie jestesmy razem!
      pozdr,mia
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 22:43

        wrecz przeciwnie! nie nazwalabym tego udanym seksem ... po prostu seks.I to w
        dodatku tak rzadko,ze chwilami wrecz odnosze wrazenie,ze on zwyczajnie nie ma
        ochoty na seks ze mna,ze go w zaden sposob nie pociagam,dlatego jest tak
        sporadyczny i zwykle z mojej inicjatywy.Paskudne uczucie.Lubie seks i
        potrzebuje go,a chwilami czuje sie tak,jakbym sie prosila "chodz,pokochaj sie
        ze mna ... czy moglbys mnie zaspokoic?" ... i po dlugich namowach kochamy sie -
        przynajmniej ja to tak odbieram.Powiedzialam mu raz o tym,ze dla mnie to jest
        dziwne,zeby facet mial pod reka dziewczyne,niby cos ich ze soba laczylo,a
        jednak ... zachowywal sie tak,jakby nie chcial.To wyskoczyl na mnie,ze nie jest
        jedym z tych,ktorzy wskoczyliby mi do lozka na jedno moje zawolanie,ze jak mi
        sie nie podoba,to moge sobie znalezc innego,takiego,ktory bedzie mogl zawsze.Az
        sie glupio poczulam wtedy.Powiedzialam,ze jesli bym miala wygorowane potrzeby
        seksualne,to pewnie bym nie tylko z nim ten seks uprawiala,ale chce tylko z
        nim.I dla mnie to jest normalne,ze chce i chce ... a nie raz zakosztowac i
        czekac calymi tygodniami kiedy nastepnym razem dostane na smaka.Nie rozumiem
        tego zupelnie.I powiem szczerze,ze takie zachowanie powoduje tylko to,ze czuje
        sie malo atrakcyjna dla niego i coraz czesciej odnosze wrazenie,ze nalezy z tym
        skonczyc.Przeciez nie bede sie ponizac i prosic o seks! :(
        • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 23:33
          Zwiewaj od niego czym predzej! Jakiś popaprany taki... Zostaw go i nie martw
          sie - spotkasz takiego, przy którym bedziesz szcześliwa!
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 02:38
            popaprany ... pieknie to okreslilas ;) ale na pewno masz racje.
            Zostawiac teoretycznie chyba nie musze,bo przeciez oficjalnie TEGO nie ma ...
            to tylko kwestia zmiany mojego nastawienia,wymazania paru rzeczy ... tak,zeby
            nie myslec,nie przypominac sobie milych chwil (a to jest w "terapii" ;) bardzo
            niewskazane) ... ide spac dalej
            • Gość: madea :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 20:48
              dzieki za wszystkie mile slowa.Nie ukrywam,ze jednak lapie sie na tym,ze
              mysle o nim,ze chcialabym,zeby sie odezwal,zebysmy sie spotkali ... ale ... ale
              nie jest mi tez jakos okrutnie zle przez caly czas.To chyba dobry znak.heh,a
              gdzie ja mam poznac jakiegos milego mezczyzne? ;)
              • Gość: Asuka Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 20:50
                A gdziekolwiek - ja to smiesznie, najfajniejszego poznałam przez net, wprawdze
                jestesmy tylko kolegami, ale zobaczymy co z tego bedzie ;) A tak faktycznie to
                oni czają się wszedzie, tylko trzeba dobrze poszukać.
    • Gość: Marlena Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 03.09.04, 10:38
      Oj, czytam i czytam i faktycznie zastanawiam sie po co jeszcze jestescie z tymi
      facetami... ale gdy patrze na siebie, to... widze kobiete, ktora ostatnio
      zrobila sie przygnebiona, malo co ja cieszy, coraz czesciej w skrytosci placze
      (zeby on nie widzial, bo wtedy jest nieszczesliwy przeze mnie) i wczoraj
      lyknela tabletki nasenne, bo miala atak szlochu.
      Czuje sie, jak nad przepascia i nie mam sie czego chwycic. Jakbym wisiala na
      cienkiej lince, ktora robi sie coraz ciensza i boje sie, ze spadne i zagubie
      sie.
      Wyprowadzilam sie z Francji do innego kraju, zeby zamieszkac z mezczyzna,
      ktorego znalam przez 7 miesiecy, ktorego pokochalam z wzajemnoscia.
      Wspanialy mezczyzna, dbajacy, czuly, dojrzaly, 10 lat starszy, zabawny itd. Gdy
      widzielismy sie tylko w weekendy i od czasu do czasu przez tydzien, to byla
      milosc, jak z bajki. Nie wyobrazalam sobie, ze moze byc inaczej, ze codzienne
      zycie z nim moze byc inne. A jednak..
      Po miesiacu bycia razem, ja mam podkrazone oczy, stracilam radosc zycia i
      czesciej boli mnie glowa.
      On ma 3 dzieci, nie mieszkaja z nami, ale i tak duchem sa tu ciagle obecne. Moj
      mezczyzna, ktory dotad byl moja miloscia, kochankiem i romantycznym facetem
      stal sie ojcem -nie moich dzieci. Teraz tak go widze, czuje sie odrzucona.
      Mielismy kilka rozmow na ten temat, ze trudno mi byc w obcym kraju, zaadoptowac
      sie w nowym srodowisku, nie znalazlam jeszcze pracy, nie mam tu jeszcze
      znajomych i wystarczy mi swiadomosc, ze on ma dzieci i musze dzielic sie z nimi
      nim. Jest mi b. trudno, gdy o nich opowiada, nawet wspomina, robi male uwagi,
      to bardzo boli. Teraz jedno z nich ma urodziny i on "lata jak opetany", kupil
      rower (mial mnie gdzies odwiezc, a po drodze wpadlismy do sklepu, gdzie on
      przez godzine wybieral ten cholerny rower, choc powiedzialam, ze nie chce tam
      isc z nim), zamawia tort i "goraczkuje sie". Tyle razy mu mowilam, ze wystarczy
      mi swiadomosc, ze ma dzieci i nie chce ich w moim zyciu, nie chce ich w naszym
      zyciu, a on przed wyjsciem na spotkanie z nimi powiedzial, ze tak by chcial isc
      na ten wieczor ze mna i z dziecmi, ze sa wspaniale, ze spedzilibismy wspanialy
      wieczor z zabawa itd. Jego byla zona sie nie zgadza, zebym sie z nimi spotkala,
      a ja nie mam na to najmniejszej ochoty. Tyle razy mu to mowilam, ale to jak
      grochem o sciane.
      Juz nie mam sily..
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 12:59
        Rozumiem Cie doskonale.Dzieci to takie stworzenia,ktorych nie potrafie
        zaakceptowac,nie lubie ich.I nic na to nie poradze.I chyba bym nie zniosla
        takiej sytuacji jak Twoja.Nie potrafilabym zniesc mysli,ze nigdy nie bede choc
        przez chwile na pierwszym miejscu - to nie chodzi o egoistyczne "tylko ja",ale
        o to,ze kobiecie nalezy choc od czasu do czasu dac do zrozumienia,ze jest
        wyjatkowa,jedyna,ukochana ... :( Jestem taka osoba,ktora niechetnie sie
        dzieli,ale staram sie byc wyrozumiala,ze sa osoby,sprawy,ktore moga byc w danej
        chwili 100 razy wazniejsze ode mnie,ale nie chcialabym,aby tak bylo zawsze :(
        Ja niestety w swojej sytuacji odnosze wrazenie,ze WSZYSTKO jest wazniejsze ode
        mnie :( I dlatego chyba nie warto.Wiem,ze strasznie narzekam odkad zalozylam
        ten watek,ale ja tez nie czuje sie specjalnie szczesliwa,tez chodze bez
        usmiechu na twarzy,miewam humory,czasem jest tak,ze denerwuje mnie absolutnie
        wszystko bez zadnego powodu ... no trudno.Trzeba przecierpiec.





        • Gość: Marlena Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.ipt.aol.com 03.09.04, 15:40
          No wlasnie. Niby wciaz slysze, ze mnie kocha, ze mnie kocha bardziej niz ja
          jego, ze obawia sie, ze odejde do kogos mlodszego bez dzieci itp itd. ale z
          drugiej strony, wciaz katuje mnie uwagami o dzieciach, ostatnio nawet kupowal
          im prezenty w mojej obecnosci. To bardzo boli, bo uswiadamia i przypomina mi 14
          lat jego malzenstwa, jego przeszlosc, ktora nie mozna zamknac, bo sa dzieci!
          Wiadomo, ze kazdy cos tam przezyl, ale moja przeszlosc to historia, moje
          zakonczone zwiazki sa zakonczone, nic sie za nimi nie "wlecze", jak w jego
          przypadku. Dlatego tez myslac o przyszlosci widze czarna dziure. Nie wiem, czy
          kiedykolwiek zaakceptuje te sytuacje. Jak?
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 00:15
            Chyba bedzie trudno ja zaakceptowac.Z jednej strony to jego dzieci i
            teoretycznie sie nie dziwie,ze je kocha,ze chce im dogodzic i rozpieszczac jak
            tylko moze (zwlaszcza jesli one z nim nie mieszkaja,a nawet jesli,to pewnie ma
            taki zamiar,aby w jakis sposob wynagrodzic im brak matki) ... on zapewne nie
            widzi problemu wogole.Zwykle tak jest,ze jedna strona rozpacza,a druga nie ma
            pojecia dlaczego tak sie dzieje.Dla kogos cos jest oczywiste,dla innego
            nie.Takie bledne kolo :( Ja wiem co czujesz,bo sama pewnie bym byla,mowiac
            wprost,zazdrosna i chwilami szlag mnie trafial,ze zawsze najpierw jest
            dziecko,a potem ja (choc pewnie wielu Panow mogloby powiedziec,ze w typowym
            malzenstwie,to wlasnie oni tak sie czuja - matka po urodzeniu dziecka jakby
            zapomina o obowiazkach zony,Panowie ida w odstawke,na pierwszym miejscu zawsze
            jest dzidzius ...).Niby bardzo dobrze to o nim swiadczy,a jednak ... :( a
            jednak nie jest tak do konca dobrze.Nie wiem co moglabym Ci powiedziec.Chyba
            tylko po raz kolejny powtorzyc,ze ja tez bym nie umiala sie odnalezc w takiej
            sytuacji.
            • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 02:26
              gdzie sie dziewczyny podzialyscie? jak Wasze samopoczucie? musze przyznac,ze
              u mnie (nie zapeszajac!) chyba coraz lepiej.Gdyby jeszcze tylko skonczyly sie
              moje klopoty z brakiem snu ... :(((
              • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 14:07
                Tu jestem... I chyba jestem głupia... Miałąm wczoraj urodziny, wszystko fajnie,
                dostaąłm życzenia od przyjaciól, rodziny i od... byłego. Mimo, ze ja
                wykasowałam jego numery z komorki i gg i myslałam, ze to juz definitywny koniec
                (nie odzywaliśmy sie przeszło połtora miesiąca). A tu masz - złozył zyczenia,
                zagadał przez gg... I jakoś tak wyszło, że ... visrtual reality nas
                wciagnęło... Mam nadzieje, ze sie już wiecej nie odezwie ani nie bedzie
                probował umowic, bo mam oobecnie dołek i chybabym sie jeszce umowiła :(((((
                • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 14:50
                  ooo,to wszystkiego najlepszego :)))
                  Ale nie dawaj sie.Kurcze,sama widzisz jakie my jestesmy chwilami
                  beznadziejne - oni maja nas daleko w dupie,moga sie nie odzywac ile tylko
                  chca,ale wystarczy,ze kiwna palcem,a my juz lecimy.aaa!Tak nie moze byc!I co z
                  tego,ze pamietal o Twoich urodzinach? Moge sie zalozyc,ze po prostu mial gdzies
                  zapisane i akurat spojrzal ... Ja tez wszystkie wazne daty mam zapisane w
                  kalendarzu,bo inaczej pewnie bym nawet nie pamietala o urodzinach
                  najblizszych.Czasem zerkne i okazuje sie,ze ma dzis swoje swieto ktos tam,nawet
                  nie jakos specjalnie mi bliski,ale z czystej zyczliwosci skladam zyczenia,czemu
                  nie.Wydaje mi sie,ze on zrobil to samo.Choc moge sie mylic.Ale mowie Ci -
                  trzymaj sie jakos ze mna w naszym postanowieniu.Ja z dnia na dzien troszke sie
                  w nim umacniam i,nie zapeszajac,nie tak zle mi idzie.Trzymam kciuki za Ciebie!
                  • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 19:26
                    Dzięki :)))))
                    Najgorsze jest to, ze jakoś tak... Nie potrafiłam przestać z nim gadać, ta moja
                    potrzeba kogoś bliskiego mnie popchnęła... Zaczeliśmy rozmawiać w sposób który
                    bardzo lubiliśmy... Nie spotkam sie z nim, nie dam się tak łatwo znowu nabić w
                    butelke... Trzymam sie, po prostu jakoś tak...
                    • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 20:15
                      wiem co to znaczy miec potrzebe posiadania kogos bliskiego - to chyba wlasnie
                      sprawia,ze jestesmy w takiej sytuacji w jakiej jestesmy.Szkoda,ze tak malo
                      mezczyzn (poki co) uswiadamia nam jak glupio robimy,ze jest wielu innych,ktorzy
                      naprawde sa warci zainteresowania,a my nie spuszczamy oka z tego niewlasciwego :
                      ( Swoja droga,nasz nowy gosc ma duzo racji w tym co pisze - mam nadzieje,ze
                      jeszcze sie odezwiesz,bo moje pytanie nadal pozostalo bez odpowiedzi.Natomiast
                      my musimy sobie poki co jakos radzic - ja juz 7 dzien trwam w swoim
                      postanowieniu.To jeszcze bardzo malo,ale ... jak wiele.
                      • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 20:36
                        A ja znowu z nim rozmawiałam przed chwilą... Znowu w ten sposób jaki
                        lubiliśmy... Nie umiem przestać znim rozmawiac, mam nadzieje, ze nie bedzie
                        chciał znowu sie spotkać... bo nie wiem, czy umiała będę powiedzieć 'nie'...:(((
    • Gość: ronin Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 05.09.04, 16:42
      Madea niestety musze Ci powiedziec ze mi Cie zal.Szkoda mi Cie.Ile Ty msz lat
      he??..a ztym sexem..ojej ,ze tez tak mozna pozwalac sie ponizac...nie
      rozumiem tego.
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 16:52
        kobiety maja to do siebie,ze czasem nie zauwazaja,ze ktos je
        wykorzystuje.Brakuje im bliskosci drugiej osoby i daja soba manipulowac.Jak
        widac ja sklonnosci do tego rowniez posiadam :( niestety.Jedyna dobra rzecz,to
        to,ze nie jestem az tak zaslepiona,by tego wogole nie zauwazyc i staram sie
        jakos wycofac,choc nie ukrywam,ze jest mi trudno.ech ... dzieki,samej siebie mi
        szkoda.A co Ty tak na kobiecym forum? ;) bo chyba mezczyzna jestes,czyz nie?
        • Gość: ronin Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 05.09.04, 17:15
          Czy jest tu zabronione sie facetom wpisywac??Jakie sa kobiety dobrze
          wiem....ale sa granice.pozatym dawno juz powinnas tym "trzasnac" i pozwloic
          sie jakimus fajnemu facetowi uprowadzic a nie tracic nerwy i czas na takiego
          cepa.O tej..puch marny nie wspominam juz wcale
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 18:03
            Nie,nie jest zabronione.Bardzo milo,ze wpadles.
            Tak,kobiety potrafia byc nieznosne ... Ale mezczyzni rowniez.Wydawalo mi
            sie,ze partnerstwo polega na tym,aby mowic sobie o waznych sprawach,o tym co
            nas niepokoi,natomiast ja,kiedy zaczynam poruszac takie sprawy,slysze,ze
            marudze,ze jestem kolejna,ktorej wszystko sie nie podoba,ze mial nadzieje,ze
            jestm inna,a tu okazuje sie,ze najwyrazniej jestem taka jak kazda - wytlumacz
            mi,o co w tym chodzi? Nie atakuje go,nie rzucam tekstami "kiedys byles
            inny",staram sie spokojnie wytlumaczyc,zeczuje sie kiepsko ... i nic.W takim
            razie chyba nie ma sensu odzywac sie wogole.Po prostu olac,mowiac wprost.
            • Gość: ronin Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.proxy.aol.com 05.09.04, 20:22
              Nie,,poprostu dac sobie spokoj z nim.Raz na zawsze.Nie piszesz jak dlugo
              sie to ciagnie ..ale mysle ze dlugo.Chyba ze cos przeoczylem,ale nawet
              jak juz dlugo ze soba jestescie to tym bardziej powinno sie mowic o
              wszystkim ze swoim partnerem.Masz calkowita racje ze tak myslisz.Jednak nie
              rozumiem na co ty czekasz??Nie mysl ze on sie zmieni.Sa ludzie tacy i
              tacy...jak ktos ma taki charakter majac ponad 25 lat..to go juz nie
              zmienisz.Zniszczysz sobie tylko swe zycie..w imie czego??Bo bylas z nim w
              lozku i kochasz go??Masz manie naprawiania ludzi??prawde mowaic to nie
              rozumiem was....zostajecie traktowane jak ....nie wyrazam sie ,a jednak
              siedzicie dalej z takimi ludzmi.Albo moze on taki ladny jest??Z
              doswiadczenia wiem ze mlode kobiety zawsze patrza na to czy chlopak
              sliczny jest..to ze jest chamem i traktuje je podle ,nie ma
              znaczenia.Moim zdaniem kobiety tak po 30-tce zaczynaja rozsadnie myslec..ale
              pod wplywem doswiadczenia zyciowego...mysle .
              • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 21:36
                Masz racje,powiedzialabym nawet,ze masz calkowita racje w tym co
                piszesz.Powiem Ci tak,faceci,ktorzy mi sie podobali,zazwyczaj podobali sie
                tylko mnie,zatem wydaje mi sie,ze nie nalezeli oni do takich,za ktorymi kazda
                kobieta by sie obejrzala.Zreszta nigdy nie szukalam w tych
                najprzystojniejszych.Zazwyczaj jest tak,ze ci najpiekniejsi ludzie najmniej
                soba reprezentuja.Poza tym jestem osoba,ktora bywa zazdrosna,wiec pewnie nie
                znioslabym tego,ze kazda babka gapi sie na mojego faceta i zastanawia sie jakby
                go tu przekonac,ze jestem nieodpowiednia dla niego.Zwykle w mezczyznach
                urzekalo mnie to tzw."cos" - inteligencja,poczucie humoru,urokliwe spojrzenie i
                usmiech ... cos,co podobalo sie tylko mi i tylko ja to dostrzegalam.Zatem na
                pewno nie naleze do tej grupki mlodych kobiet,ktore sadza,ze jesli byc z
                kims,to tylko slicznym chlopcem z okladki.A w nim ... w nim mi sie wiele rzeczy
                podobalo.Ale z uplywem czasu zauwazylam,ze wiele tez mi sie nie podoba i na
                pewno nie urobie go na grzecznego chlopczyka,bo taki nigdy nie bedzie.Wiec
                pozostaje albo to zaakceptowac,albo dac sobie spokoj.Zaakceptowac wszystkiego
                nie potrafie.Niestety,przeszkadzaja mi rzeczy,ktore wedlug mnie sa bardzo
                istotne,wiec cos pozostaje - przestac sie nim interesowac.Tylko,ze jest to
                bardzo trudne.Nie,nie kocham go,ale na pewno jakims uczuciem darze - przez 7
                miesiecy naprawde mozna sie do kogos przyzwyczaic i tak mocno polubic,ze
                pozniej jest bardzo ciezko odizolowac sie na jakis czas,aby wygaslo to JAKIES
                uczucie i mozna bylo traktowac go jak kolege.Pytasz w imie czego to
                robie.Prawde mowiac nie wiem.Jestem po prostu taka,ze staralam sie przez jakis
                czas zrozumiec,ze zyjemy w nieco innych 2 swiatach,ze on moze miec
                problemy,ktorych ja nie rozumiem itd.dlatego znosilam to wszystko.Ale to trwa
                zbyt dlugo i zbyt czesto sie powtarza.To nie jest jakis jednorazowy problem,zly
                humor danego dnia - on po prostu taki jest.I masz racje,facet,ktory jest przed
                30.na pewno sie nie zmieni z dnia na dzien - on zapewne nie ... I
                rzeczywiscie,podzielam tez Twoje zdanie w kwestii,iz dopiero kobieta kolo czy
                po 30-tce staje sie naprawde madra - znam wiele takich kobiet,od ktorych
                nalezaloby wrecz sie uczyc i brac przyklad.Tylko,ze wczesniej chyba kazda z nas
                powinna tez sama przez cos przejsc i "liznac" takiej czy innej sytuacji,zeby
                wiedziec o czym mowa,pozanac na wlasnej skorze te czy inne bledy i zapamietac
                na przyszlosc.
                • Gość: madea :((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 23:40
                  naszla mnie chandra.Taka potworna,ze beczec mi sie tylko chce :(
                  • Gość: ola Re: :((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 15:28
                    no i jak tam madea?
                    dalej się z nim nie kontaktujesz? i tkwisz w stanowczym postanowieniu ze nie
                    chcesz z nim byc?
                    zycze wytrwalosci!!
                    (a czy on przez ten czas probowal z toba pogadac czy nic sie nie odzywa?)
                    bądż dzielna--dasz rade a potem będzie juz tylko lepiej!
                    • Gość: madea taki typ ... JAK SIE UWOLNIĆ OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 20:24
                      Staram sie.Odzywal sie,pytal czemu milcze,czemu zrobilam sie inna,moze cos
                      sie stalo itd ... ale chyba zaczal sie interesowac tym o wiele za pozno? Nie
                      sadzisz?
                      • Gość: madea taki typ ... JAK SIE UWOLNIĆ OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 13:44
                        ponad tydzien minal,a ja nadal w kropce ...
                        sa 2 scenariusze,trudno mi wybrac jakikolwiek:
                        1) Zwyczajnie szlag mnie trafia.Nie potrafie uwierzyc w to,ze pracuje tak
                        ciezko dzien i noc,ze nie ma dla mnie czasu,chocby raz w tygodniu!Potrafie
                        sobie wyobrazic,ze ktos ma mase obowiazkow,ze nie jestem numerem jeden,ale ...
                        chciec,to moc.Nie narzekalabym gdyby byl jeden dzien w tygodniu (choc ten jeden
                        cholerny dzien!) kiedy rzeczywiscie bylibysmy tylko dla siebie.Ale go nie
                        ma.Wszystko jest jakby wazniejsze ode mnie.Czasem mi sie wydaje,ze on zupelnie
                        nic do mnie nie czuje.Lubi mnie,byc moze,ale nic poza tym.Spotyka sie ze mna
                        raz na czas,bo jest milo,bo oboje mamy akurat wtedy na COS ochote.I tylko po
                        to.Mam zueplnie inny obraz przed oczami faceta,ktoremu zalezy na kobiecie - to
                        facet,ktory o nia dba,troszczy sie,daje do zrozumienia,ze jest dla niego wazna
                        i przede wszystkim - spotyka sie z nia!Jak mamy sie poznac,skoro wogole sie nie
                        widujemy.To jest jakies chore.I zawsze w takiej chwili mysle sobie:dosc
                        tego,nie zasluguje na to,zeby ktos mnie tak traktowal.Nie ulozylo mu sie
                        wczesniej zycie,to nie musi sie akurat na mnie odgrywac.Skoro zachowuje sie tak
                        jakby nie potrafil juz cieszyc sie obecnoscia drugiej,bliskiej osoby,to niech
                        nie daje jej mylnych sygnalow.Niech tkwi we wlasnym swiecie,skoro uwaza,ze
                        glupota bylo angazowanie sie w zwiazek z kims wczesniej,ze nie warto sie
                        poswiecac dla drugiej osoby - nie wiem czy tak rzeczywiscie sadzi.Tak to
                        odbieram.Tylko nie chce kiedys ja tak uwazac,nie chce wlasnie o nim kiedys
                        mowic,ze "moglam sobie zycie ulozyc inaczej gdyby nie on" ...
                        2) Ale z drugiej strony cos mnie trzyma.Wiem,ze ma problemy,pelno pracy i
                        niemile wspomnienia,wiem,ze ktos mu krzywde zrobil.Nie chcialabym,zeby tracil
                        wiare w kobiety,zeby uwazal,ze kazda jest taka sama - zwykla suka ... Wiem
                        tez,ze nie jest zbyt wylewny,moze nie jest pewien swoich uczuc,tego czy
                        warto ... moze powinnam mu udowodnic,ze nie caly swiat jest taki zly.Dlatego
                        wciaz jeszcze mam cierpliwosc i jakas nadzieje.Ale jak dlugo? :(
                      • Gość: magdalenka_pl_24 Re: taki typ ... JAK SIE UWOLNIĆ OD TEGO? IP: *.exec.lublin.pl / 212.182.117.* 03.10.04, 21:37
                        dziewczyny podaje mój adres magdalenka_pl_24@gazeta.pl , prosze o wsparcie
                        pozdrawiam magda
    • Gość: magdalenka_pl_24 Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.exec.lublin.pl / 212.182.117.* 07.09.04, 21:17
      witajcie dziewczynki
      czytajac wasze wypowiedzi miaBam wrazenie ze czytam o sobie i o swoim zwiazku.
      U mnie wszystko bylo bardzo podobnie .na poczatku bylo jak w bajce czulam sie
      jak ksiezniczka , kochalam i bylam kochana , noszona na rekach ,,na poczatku
      tez bylam powsciagliwa , raczej obojetna , to on caly czas zabiegal o moje
      wzgledy..pozniej gdy juz poczulam ze mnie kocha rowniez zaczelam okazywac mu
      swoje uczucia , mowic o nich ...i wtedy wszystko pryslo..kiedy mi zaczelo
      bardzo zalezec on zaczal mnie po prostu olewac oddalac sie ,nie mial dla mnie
      czasu ,nie dotrzymywal slowa , byl zimny jak lod, nie chcial rozmawiac ,kiedy
      ja obojetnialam(chociaz bylo mi straszne ciezko udawac obojetnosc , on znow sie
      staral.. kiedy poklocilismy sie zawsze ja wyciagalam reke do zgody i
      przepraszalam go...chociaz to on powinnen ..ale serce mi sciskalo sie z bolu
      kiedy on nie odzywal sie do mnie..zawsze mowil ze szukam dziury w calym ,czulam
      ze mam coraz mniej szacunku do siebie ,czulam sie ponizana,nie moglam wytrzymac
      tej ciaglej hustawki ..i zakonczylam zwiazek po 5 miesiacach...bylo mi ciezko
      lecz jakos zylam ...niestety po 2 miesiacach on znow pojawil sie w moim zyciu
      zwabil mnie czulymi slowkami obietnicami..i ja znow mu uwierzylam..ehh
      naiwnosci...myslalam ze zrozumial ,przemyslal ...po2 tygodniu wszystko bylo jak
      przedtem...teraz od miesiaca zniow jestem sama i nie mam zamiaru popelnic tego
      samego bBedu ..nie chce do niego wracac (chociaz uczucie jeszcze do konca nie
      wygasBo, nadal go kocham)ale wiem ze jest to uczuce ktore nie ma sensu .
      Dziewczynki czy moge do was dolaczyc i prosic o wsparcie pozdrwaiam was
      serdecznie :))magda
      • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 21:37
        oczywiscie :) To nie jest zapewne mile miec taki problem,ale lepiej sie
        czujemy chyba wszystkie kiedy okazuje sie,ze jest nasz wiecej,ze nie tylko
        moj/Twoj facet jest taki ... Nie wszyscy mezczyzni tak robia,ale zauwazylam,ze
        wielu ma sklonnosc do tego,aby zdobyc kobiete,a potem ... po prostu sobie ja
        wykorzystywac.Tak nie moze byc.Dlaczego to ja mam byc na jego zawolanie i kazda
        zachcianke? A to,ze ja jestem teraz smutna,ze czuje sie osamotniona to juz nie
        jest wazne? Nie chce miec przy boku takiego faceta,ktory jest doskonaly tylko
        wtedy kiedy czegos ode mnie chce,albo wtedy gdy nagle zauwazy,ze sie oddalam od
        niego,moze stracic COS wygodnego,wiec uwodzi mnie przez chwilke raz jeszcze,a
        potem wszystko wraca do normy.Chcialabym mezczyzne,ktory poswiecalby mi czas
        zawsze,zawsze sie mna interesowal i udowadnial mi kazdego dnia jak bardzo wazna
        jestem dla niego.Ja potrafie robic to samo i dawac bardzo wiele,ale to musi
        dzialac w obie strony ...
        • Gość: puch marny Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 10:16
          witajcie.jak sobie radzicie?
          zauważyłam, że łączy nas imię Magda.Mylę się?
          może coś w tym jest?
          pozdrawiam
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 11:08
            ... heh,moze,moze ...
            cos czuje,ze niebawem bedzie mnie czekala powazna rozmowa.I zastanawiam sie
            jak to wszystko rozegrac,zeby wkoncu wyrzucic caly swoj zal na swiatlo dzienne
            i dojsc (lub nie) do jakiegos porozumienia,podjac jakas decyzje,po prostu cos
            ustalic.
        • Gość: Mia Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.09.04, 18:08
          Madea!
          To co napisalaś -wyjęłas z moich ust.Jestem w identycznej sytuacji,która mozna
          identycznie opisać.
          Nie wiem co mysleć-czy temu facetowi zalezy (zależało) czy nie?Czy czuł do mnie
          cos wielkiego czy nie?Bo dał mi duzo:ciepła,bliskosci, dobra a jednoczesnie tez
          bólu.Zawsze kiedy jego potzrebowalam nie mogłam go miec.Byłam na
          skinienie.Potrafilam wszytsko rzucic i wszystkim (o czym on nie wiedzial:) i
          pojechac do niego w tym samym momencie, bo...
          Straszna sila nie pozwalała mi odejsc od niego..i wile innych rzeczy.
          Poza tym jak zrywałam prawie łzy ronił i próbowal zatrzymac a potem znowu
          powracalo jego zachowanie-jak bumerang tzn kiedy chcial dzwonil ,pisał,
          spotykał sie i bylo fajnie.Gdy nie mial czasu lub zly dzien lub od tak ,to nie
          kontaktowal sie.
          A duzo by pisac....o tym wszytskim!
          Nie mozna tak traktowac czlowieka!Ale ja wlasnie nie rozumiem dlaczego
          DLACZEGO?????o co chodzi?ślepa jestem,ze nie wiem dlaczego on sie tak
          zachowywal?
          pozdrawiam
          Mijka
          • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 18:56
            ... no wlasnie.
            Zastanawiam sie co mu powiedziec i przede wszystkim od czego zaczac ... moze
            od pytania: "co wedlug Ciebie jest miedzy nami?" ... ciekawe czy potrafilby mi
            na poczekaniu odpowiedziec.Chcialabym tak pokierowac ta rozmowa,aby dac mu do
            zrozumienia,ze mimo,iz jest mi cholernie przykro i nie jestem na 100% pewna
            swojej decyzji,wolalabym jednak zakonczyc ten niby zwiazek.Moze on sadzi
            inaczej,ale wedlug mnie wszystko przeciez wskazuje na to,ze to sie nie uda,ze
            coraz mniej nas laczy,a coraz wiecej dzieli.Owszem,moge mu powiedziec co
            chcialabym,aby zmienil w sobie,ale nie sadzicie,ze nawet jesli,to bedzie to
            udawane - skoro przez tak dlugi czas nie potrafil okazac mi zainteresowania,to
            nie ma chyba sensu,aby robil to tylko dlatego,ze ja go o to prosze,to chyba nie
            bylo by szczere i prawdziwe :(

            puchu-marny,a co u Ciebie?

            Mia,ciesze sie,ze do nas dolaczylas.Bedzie razniej.
            Masz racje,jestesmy chyba troche slepe.Przeciez sa faceci,ktorzy potrafia dbac
            o swoje kobiety,a oni? ... oni nie dbaja nawet w minimalnym sensie...
            • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 03:08

              nie wiem co napisac ... nie moge spac,glowa mi peka i oczy mam podkrazone od
              placzu.Chcialam tylko porozmawiac ... a teraz jestem tylko zla sama na
              siebie,ze wogole sie odezwalam.Na wstepie uslyszalam,ze on chyba wie o czym mam
              zamiar mowic,wiec sobie moge darowac - przyjal do wiadomosci.A potem bylo coraz
              gorzej.Jezuuu jak ja sie czuje teraz ... jak ktos kim mozna pomiatac,do kogo
              nie ma sie szacunku ... takie COS po prostu
              • Gość: mia klubowiczka Re: Madeo.. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.09.04, 14:09
                Mam nadzijeję,że masz juz lepszy nastrój niz minionej nocy...Jesli nie -to
                przywołuje Cię do porządku!!!Uśmiechnij się.
                To niesamowite.Ta noc dla mnie była równie ciężka,moze nie miałam takiej
                sytuacji jak Ty,ale..tez płakałam jak bóbr.Wspominając jak to nam dobrze
                było,jak baardzo mi go brakuje,jak barzdo chcialabym się przytulic do niego,jak
                bardzo brakuje mi jego sily,jak podle sie czuje bez niego,jaka pustka...To było
                straszne.W końcu zasnęłam.Wiem ,ze jedynym lekarstwem na doła na te nostalgie
                jest sen-przytulic sie do poduszki( nawet ze łzami w oczach) i po prostu spac
                ile mozna.By nie myśleć.Myślenie powoduje u Nas (kobietek z klubu:),ze robimy
                rzeczy, które nie powinniśmy zrobić (czyt kontakt z ex lub facetem).Trzeba do
                tego podejsc z dystansem, zajac sie rzeczami zueplnie innymi, tylko nie
                nim.Wiem wiem to zsalenie trudne,dla mnie tez!nawet niemozliwe,ale teraz...
                walczę z tym ,cały czas walcze z tym by nie sięgnąć za telefon i nie wykręcić
                jego numeru..Choć tak bardzo bym chciala.Kazdy dzien jest dla mnie walką.Tyle
                chcialabym mu powiedziec,a nie mogę...Dlaczego?Dlaczego po prostu nie mogę
                wyrzucić tego co chce?i powiedziec jemu co o tym wszystkim myśle?Przeciez tu
                nie chodzi by byc znowu razem,tylkozaspokoic swoje szalone wnętrze,uspokoić.
                A tym czasem nie mogę tego zrobić,bo..on powinien sie odezwać,bo ja nie mogę
                sie poniżyć( nie twierdze oczywiście Madeo ze ty sie ponizyłaś).Nie mogę
                zadzwonić i zaproponowac spotkanie,dlaczego?Przeciez powiedzielismy sobie ze
                zostaniemy znajomymi.Nie rozstalismy sie w gniewie.No ale kobiecie nie
                wypada,bo to by oznaczalo ze ona chce juz wrócić itp,tak?
                A czy facet mówi powaznie ,gdy po zwiazku chce znajomosci,czy to tylko taki
                formalny tekst?(bo juz sie zgubilam..)
                Przeciez byliśmy tak blisko-psychicznie.Wiec jeśli nawet on teraz ma kogoś
                innego ,to nie ma ochoty ze mna porozmawiac, zobaczyć mnie, albo chociaz
                usłyzseć mój głos????!!!!!Tacy sa faceci??Przeciez kochał mnie, czuł sie ze mną
                dobrze,mowił wciąż ze jestem częscią jego życia,że nigdy mnie nie zapomnij itd?
                to wszytsko kłamstwa?
                O co chodzi??
                Madeo!pozdrawiam Cię.Nie łam sie.Skontaktowałas sie z ni i teraz wiesz,ze on
                juz nic z Tobą nie chce.Zachowanie mówi samo za siebie!Zaczynasz nowe
                życie,musisz poszukac innego obiektu pożądania i westchnien ,innego,ale
                kochanego i dobrego faceta:)Pamiętaj- TO JUZ KONIEC!Masz świadomosc?
                Ps ile masz lat?-ze tak spytam dyskretnie
                pozdr jeszcze raz wszystkie z naszego klubu!:)
                mijka.
              • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 15:25
                ... moze podrzucisz mi adres do siebie? - bo czasem sa rzeczy,ktore chce z
                siebie wyrzucic,ale sa tak smutne i... upokarzajace,ze chyba nie jestem nawet w
                stanie otwarcie o tym napisac na forum :(
                Niewiele sie zmienilo.Zasnelam wtulona i splakana w poduszke jak za oknem
                zaczelo juz robic sie jasno.Masz racje,tak duzo myslec nie mozna,bo czlowiek
                analizuje wtedy niepotrzebnie wiele spraw i ma ochote sprobowac raz jeszcze "a
                moze tym razem bedzie jednak inaczej?..." ... to chyba nie ma
                sensu.Wiesz,wczoraj uslyszalam tyle niemilych slow pod swoim adresem... on
                chyba nawet sobie nie zdaje sprawy jak bardzo potrafi mnie zranic wlasnie
                slowami! Jak zwykle odwrocil kota ogonem,nie odpowiedzial na zadne moje
                pytanie ... widze,ze szczerosc w tym przypadku nie poplaca.Chyba nalezaloby
                grac innymi kartami.W kazdym razie,opisujac to w skrocie,dowiedzialam sie,ze w
                zasadzie sama jestem sobie winna (kiedys stwierdzilam taki fakt,rozmawiajac z
                nim o niektorych sprawach,ze w chwili obecnej,majac tyle lat ile mam <20> nie
                wiem czy umialabym sie zdecydowac na podjecie jakiejs zyciowej decyzji
                <malzenstwo,dziecko...>,sadze,ze to za wczesnie) - przeciez powiedzialam,ze
                jestem mloda,ze nie planuje przyszlosci ... Rozumiesz to? Wykorzystuje moje
                slowa wypowiedziane w zupelnie innym kontekscie do wlasnej obrony.Nie chce
                powiedziec mi niczego konkretnego na nasz temat,bo twierdzi,ze sama kiedys
                przyznalam,ze niczego traktowac powaznie nie bede.Twierdzi,ze zmuszam go do
                deklaracji,sama natomiast niczego mu nie obiecam.Przeciez to jakas kompletna
                bzdura!Nie bede facetowi wyznawac milosci,tego,ze jest mi bliski,jesli on nie
                da mi do zrozumienia,ze jestem dla niego wazna.Poza tym jak moge traktowac
                powaznie ta znajomosc,skoro my sie prawie wogole nie widujemy,a jesli juz sie
                spotkamy RAZ NA CZAS,to zwykle w wiadomym celu :( dla mnie cos takiego ma
                niewiele wspolnego z byciem z kims,z poznawaniem siebie,darzeniem go coraz
                wiekszymi uczuciami... Wiesz,powiedzial mi takie slowa,ktore odebralam mniej
                wiecej w taki sposob: powinnam sie cieszyc,ze wogole sie czasem widujemy,lepsze
                to,niz nic,a jesli nawet sie nie widzimy,to nie rozumie problemu dlaczego
                jestem zla i mam o cos pretensje - przeciez jest jeszcze telefon,internet ...
                No nie! Ktora kobieta uwazalaby cos takiego za rozkwitajaca znajomosc? No ale
                wina tkwi we mnie - to ja za nim nie biegam,ja nie proponuje spotkan,ja sie nie
                odzywam,ja twierdze,ze nie jestem wystarczajaco dojrzala,zeby z kims byc na
                stale ...




                • Gość: mia Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.09.04, 10:44
                  hej Madea!
                  Jak samopoczucie dzis?
                  Ja cały dzien spędzę dzis and ksiazkami.Zresztą nie tylko dzis,bno we wtorek
                  mam egz na studiach...
                  pozdrawiam.Napisz do mnie mia26@gazeta.pl
                  pozdrowionka
                  ps nadal myślę ,czy moze do niego odezwać sie czy nie ,ale..nie zrobilam jak
                  dotąd tego.jestem dumna.Ale czy wytrzymam?cwicze swoją silna wolę
                  • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 19:39
                    witaj! (puchu_marny co z Toba? a inne nasze klubowiczki gdzie sie podzialy?)
                    samopoczucie dzis... srednie,aczkolwiek lepsze,niz ostatnio.Po tej naszej
                    pseudo powaznej rozmowie i kilku drobnych wydarzeniach pozniej,nabieram
                    naprawde coraz wiecej niecheci do tego faceta.Dzis byl taki piekny dzien,a mi
                    bylo tak smutno,ze w zasadzie nie mam co robic ... moglabym pojechac w
                    gory,gdziekolwiek,ale sama? Wiem,ze wyprawa z kolezanka zapewne skonczylaby sie
                    wyzalaniem,a nie podziwianiem otoczenia,wiec to chyba nie ma wiekszego sensu.No
                    coz - ciesze sie prawde mowiac,ze sloneczko juz zaszlo,nadchodzi noc ... Nie
                    tryskam dzis jakos fantastycznym humorem,ale ... ale jakos sie trzymam.A Ty Mia?
                    oj,wiem co czujesz,wiem jak to strasznie kusi,zeby odezwac sie do TEJ
                    OSOBY,zwlaszcza wtedy,gdy nachodzi nas uczucie samotnosci :( ale wiesz co,chyba
                    nie warto.Ja zawsze pozniej jestem zla na siebie,ze sie ugielam,ze nie dalam
                    rady wytrzymac w swoim postanowieniu.Zycze Ci zatem duzo sily! (napisze
                    niebawem na maila)
                    • Gość: madea ups... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 13:53
                      ups ... ten list mial byc tutaj ... nie wiem dlaczego znalazl sie gdzies
                      posrodku :/

                      ponad tydzien minal,a ja nadal w kropce ...
                      sa 2 scenariusze,trudno mi wybrac jakikolwiek:
                      1) Zwyczajnie szlag mnie trafia.Nie potrafie uwierzyc w to,ze pracuje tak
                      ciezko dzien i noc,ze nie ma dla mnie czasu,chocby raz w tygodniu!Potrafie
                      sobie wyobrazic,ze ktos ma mase obowiazkow,ze nie jestem numerem jeden,ale ...
                      chciec,to moc.Nie narzekalabym gdyby byl jeden dzien w tygodniu (choc ten jeden
                      cholerny dzien!) kiedy rzeczywiscie bylibysmy tylko dla siebie.Ale go nie
                      ma.Wszystko jest jakby wazniejsze ode mnie.Czasem mi sie wydaje,ze on zupelnie
                      nic do mnie nie czuje.Lubi mnie,byc moze,ale nic poza tym.Spotyka sie ze mna
                      raz na czas,bo jest milo,bo oboje mamy akurat wtedy na COS ochote.I tylko po
                      to.Mam zueplnie inny obraz przed oczami faceta,ktoremu zalezy na kobiecie - to
                      facet,ktory o nia dba,troszczy sie,daje do zrozumienia,ze jest dla niego wazna
                      i przede wszystkim - spotyka sie z nia!Jak mamy sie poznac,skoro wogole sie nie
                      widujemy.To jest jakies chore.I zawsze w takiej chwili mysle sobie:dosc
                      tego,nie zasluguje na to,zeby ktos mnie tak traktowal.Nie ulozylo mu sie
                      wczesniej zycie,to nie musi sie akurat na mnie odgrywac.Skoro zachowuje sie tak
                      jakby nie potrafil juz cieszyc sie obecnoscia drugiej,bliskiej osoby,to niech
                      nie daje jej mylnych sygnalow.Niech tkwi we wlasnym swiecie,skoro uwaza,ze
                      glupota bylo angazowanie sie w zwiazek z kims wczesniej,ze nie warto sie
                      poswiecac dla drugiej osoby - nie wiem czy tak rzeczywiscie sadzi.Tak to
                      odbieram.Tylko nie chce kiedys ja tak uwazac,nie chce wlasnie o nim kiedys
                      mowic,ze "moglam sobie zycie ulozyc inaczej gdyby nie on" ...
                      2) Ale z drugiej strony cos mnie trzyma.Wiem,ze ma problemy,pelno pracy i
                      niemile wspomnienia,wiem,ze ktos mu krzywde zrobil.Nie chcialabym,zeby tracil
                      wiare w kobiety,zeby uwazal,ze kazda jest taka sama - zwykla suka ... Wiem
                      tez,ze nie jest zbyt wylewny,moze nie jest pewien swoich uczuc,tego czy
                      warto ... moze powinnam mu udowodnic,ze nie caly swiat jest taki zly.Dlatego
                      wciaz jeszcze mam cierpliwosc i jakas nadzieje.Ale jak dlugo? :(
    • Gość: magdalenka_pl_24 Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.exec.lublin.pl / 212.182.117.* 16.09.04, 14:38
      Witaj
      hmmm jak czytam twoja wypowiedz to wydaje mi sie ze to ten sam facet , ja na
      szczescie juz zakonczylam definitywnie te znajomosc bylo ciezko ale teraz
      jestem szczesliwa , nikt mna nie manipuluje ,nie jestem zalezna od jego
      humorow juz nie czekam z utesknieniem na kazdy jego telefon ,na laskawe
      spotkanie sie ze mna .(przedstawial mi zawsze ten sam argument praca ,nie
      mozemy sie spotkac bo jest zmeczony , padniety itp) Uwazam ze jezeli komus
      naprawde zalezy zawsze znajdzie czas dla kochanej osoby.
      • Gość: Asuka Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 14:53
        Masz absolutną rację! Ja swojego olałam już definitywnie i nie bedzie
        wiecej 'czkania' tym zwiazkiem! Faceci powinni mysleć o swoich dziewczynach, a
        nie ja udzielni książetą sei zachowywać!
        • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 15:26
          Na pewno macie racje.Cholera,wiem,ze macie racje i wiem,ze pakuje sie w
          cos,co wykonczy mnie ktoregos dnia nerwowo.Nie wiem czemu tak robie,czemu
          paplam od X czasu,ze jest mi zle,a jednak nie umiem powiedziec: dosc! :( Moze
          to jakies beznadziejne pragnienie bliskiej osoby.Ale ... on coraz mniej jest mi
          bliski :(
          • Gość: mia Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 00:53
            Madeo..ja juz to przerabialam.Do jakiegos momentu bylo wspaniale,az w koncu
            zaczęły sie "wymówki" typu :Mam duzo pracy,jestem zmęczony,moze przełozymy
            spotkanie na jutro.I to trwało,trwało.Pozwalalam na to,bo przed oczami mialam
            caly czas jego dawny obraz:kochanego faceta wielce mną zainteresowanego.Nie
            pomyślałam ze to mogło sie po prostu wypalić.Akceptowałam jego humoryWprawdzie
            okazywałam swoje niezadowolenie z takiego traktowania,ale w końcu i tak bylo
            tak jak on chcial.W koncu i tak mu wybaczalam.Zrywalam i zaraz potem tak bardzo
            chcialm go miec przy sobie,nie moglam zyc bez niego.I bylismy .I tak w
            kółko.Brak totalnej konsekwencji.Nie moglam juz na siebie patrzec i siebie
            słuchac.Wiedzialam co jest dla mnie dobre,ze bycie z nim mnie wykończy.W koncu
            przelało się...
            Musisz go OLAC!!!!!!!!!Tylko wtedy sprawdzisz co on czuł(czuje) do Ciebie!!!!
            Po prostu powiedz mu stanowczo i ostro co tym wszystkim myślisz.Wszytsko!i
            zostaw go.Pewna jestem ze jak mu zalezy bedzie probowal za wszelka cene
            naprawic to,ale nie przyjmuj go tak szybko (jesli bedzie probował)
            U mnie to poskutkowalo!Prawie łzy mu leciały ,gdy mial świadomosć ze TO
            PRAWDZIWY KONIEC.Wtedy zrozumial co czul.Zrozumial swoj bład.I probowal
            naprawiac.Minęło duzo czasu...zanim
            Nie bądz naiwna!!!Nie pozwól sie tak traktowac!Szanuj swoją osobę.To trudne,ale
            można i trzeba!
            pozdrawiam mijka
            • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 11:21
              Madrze piszesz.Jestem taka osoba,ktora stara sie w kazdej sytuacji byc
              lojalna.Lubie kiedy wszystko jest jasne,kiedy nikt do nikogo nie ma
              pretensji.Teraz chcialabym,aby bylo dokladnie tak samo.Probuje na milion
              sposobow wytlumaczyc mu pewne rzeczy,uswiadomic dlaczego czasem mowie tak,a nie
              inaczej (kiedy mowie 'nie'),ale nie dociera.On z kolei zawsze znajdzie jakies
              argumenty,zebym poczula sie winna.Wiesz,kilka dni temu dowiedzialam sie czegos
              co sprawilo,ze z jednej strony zrobilo mi sie przykro,a z drugiej - pomyslalam
              sobie,ze udowodnie mu,ze sa jeszcze takie kobiety,ktore potrafia byc
              dobre.Chcialam,zeby wiedzial,ze jestem taka osoba,na ktora mozna liczyc,mimo,ze
              czasem krzycze i awanturuje sie.Ale on nie daje mi zadnej szansy.Wczoraj
              natomiast dostalam na dobranoc takiego smsa (w odpowiedzi na kilka moich
              wczesniejszych,dodam,ze bardzo milych),ze ... sam sie skreslil...
              • Gość: mia Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 12:55
                Widzisz..czasem potrzebujemy pożądnego kopa,zeby zrozumieć W KOŃCU.Czyli kawe
                na ławe.Nie rozumiemy,ze wcześnijesze zachowania juz zasługiwałyna potępienie i
                odwrót w drugą stronę.Ale to Cię tylko wzmocni.Wiem po sobie,ze juz nigdy nie
                pozwolę by facet próbował mną manipulować.Poznałam bardziej psychikę męska i
                jestem czujna.To nie znaczy ze stałam sie feministką:)-nigdy nią nie będe!
                POwodzonka Madea-widze ze juz jestes w lepszej formie.Bo najgorsze zyc w
                pytaniach bez odpowiedzi,a Ty juz masz tą odpowiedz.
                • true_oveja z zupelnie innej beczki 17.09.04, 13:55
                  To nie znaczy ze stałam sie feministką:)-nigdy nią nie będe!

                  wiesz feministka to wcale nie oznacza = osoba nienawidzaca mezczyzn, wstretny
                  wasaty babochlop, lesbijka-aktywistka ktorej nikt nie che...
                  a skoro piszesz ze nigdy nia nie bedziesz to znaczy, ze nie chcesz glosowac,
                  nie obchodzi cie, ze majac takie same wyksztalcenie jak facet zarabiasz od
                  niego 2 razy mniej, albo ze cie szef klepnie w tylek a ty nie bedziesz mu mogla
                  nic zrobic?
                  nie rozumiem czemu kobiety nie zdaja sobie sprawy z tego czym jest feminizm...
                  • Gość: mia Re: z zupelnie innej beczki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 15:13
                    Zgadzam sie z toba.Doskonale wiem ,co to jest feminizm.Dotknęłam tylko
                    feminizmu z innej strony.Bo nienawisc do męzczyzn itp to tez cząsteczka
                    feminizmu.
                    Pozdrawiam!
                    • true_oveja Re: z zupelnie innej beczki 17.09.04, 15:27
                      nie zgadzam się z tym, ze nienawisc do mezczyzn jest czastka feminizmu, z tego
                      prostego powodu, ze feminizm nie zaklada zeby to nagle mezczyzni byli
                      dyskryminowani i mieli gorzej od nas - on zaklada rownosc i polepszenie
                      sytuacji kobiet - ale nie kosztem mezczyzn tylko razem z nimi. a moim zdaniem
                      nienawisc oznacza chec skrzywdzenia.
                      tez pozdrawiam
                      jak najbardziej feministka true_oveja - bezgranicznie zakochana w pewnym
                      fantastycznym mezczyznie. :)))))))
              • Gość: Viola Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: 81.210.83.* 17.09.04, 13:15
                Madeo!
                Przeczytalam wszystko wnikliwie.... Nie pojmuje: jak taka inteligentna osoba jak TY moze byc
                az tak glupia?! Przepraszam za te dosadnosc, ale zirytowalam sie troszke. Jestes inteligentna!
                Bardzo!, Twoje wypowiedzi o tym swiadcza, zreszta znam sie na tym troche. Wiesz, dam Ci
                rade WYJDZ DO LUDZI! Znajdz sobie jakies zajecie - zapomnisz o tej sytuacji i o NIM! Jesli
                chociaz zwrocisz uwage na kogos innego to juz sukces i okazja do "przezywania"- to jest
                lekarstwo. I pamietaj SZANUJ SIEBIE I WYMAGAJ TEGO OD INNYCH! Ale zeby ktos Cie
                szanowal musisz na to pracowac a TY narazie tego nie robisz.... :( Jesli powiesz MU, ze nie
                chcesz sie z nim juz wiecej widziec, nie bedziesz odbierac telefonow od niego, nie bedziesz
                SAMA DO NIEGO DZWONIC!!!!!, zobaczysz, ze przemysli sprawe. Jesli nie bedzie probowal Cie
                zatrzymac to jest zwyklym, nic nie wartym smieciem. A jesli bedzie probowal to nawet nie wiesz
                ile Ci to da sily! Sily do tego, zeby wyplatac sie z tej sytuacji! To TY bedziesz gora...

                A tak na codzien tez musisz zmienic swoje zycie... Na poczatek schowaj wszystko co Ci go
                przypomina. I zacznij ZYC! Idz na zakupy, kup sobie szalowe, nowe ciuchy lub kosmetyki, idz
                do fryzjera - poczujesz sie lepiej... Spotykaj sie z przyjaciolmi i korzystaj z tego, ze jestes
                WOLNA! Planuj swoj czas, zeby zapomniec i nie czekac na kontakt od niego. Caly czas ROB
                COS! Wieczorem bedziesz juz tak zmeczona po calym meczacym dniu, ze bedziesz padal do
                lozka i zasypiala, bo na myslenie o NIM nie bedziesz juz miala sily...
                Sprobuj.... Uda sie! Wierze, ze potrafisz to zrobic, bo jestes naprawde madra i wartosciowa
                osoba ;)

                Pozdrawiam z calego serca i trzymam kciuki,
                V
                • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 13:59

                  Dzieki.Nie,nie urazilo mnie to co napisalas.Bo nie napisalas tego zlosliwie,
                  tylko powiedzialas mi cos wprost,a to sobie bardzo cenie w ludziach.Szkoda,ze
                  co poniektorzy nie maja takiego daru ... Wiesz,problem polega na tym,ze nie
                  potrafie kogos miec tak po prostu w dupie,nie potrafie jak inni ludzie,dac
                  sobie spokoj,bo cos mi sie nie podoba.Zawsze myslalam troche innymi
                  kategoriami.Uwazalam,ze czlowieka trzeba poznac z kazdej strony.Nie zawsze
                  bedzie kolorowo.Musze nauczyc sie tez znosic jego wady,zaakceptowac to,ze nie
                  jest do konca taki jakbym chciala.Bo byc z kims mozna naprawde tylko wtedy
                  kiedy nie jest wyidealizowanym czlowiekiem.Przynajmniej ja chcialabym,aby ktos
                  akceptowal mnie taka jaka jestem - raz wspaniala,innym razem
                  zlosliwa,uparta ... Kieruje sie jednym slowem swoimi zasadami - chcesz,aby ktos
                  Cie traktowal dobrze,sam najpierw badz taki.Tylko jak widac,czasem zbyt dlugo
                  toleruje pewne rzeczy i wmawiam sobie,ze teraz nastal okres poznawania tej
                  ciemnej strony.Bardzo dobrze wiem,ze chwilami nie szanuje po prostu sama
                  siebie.Jestem taka,ze potrafie odpuscic raz,drugi,trzeci ... ale chyba nadszedl
                  czas,kiedy zaczyna konczyc sie powoli moja cierpliwosc i tolerancja.Chcialam
                  dobrze w kazdym razie ...


                  • Gość: Viola Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: 81.210.83.* 17.09.04, 14:07
                    Aha! I zapomnialam o jednej waznej rzeczy:
                    PAMIETAJ TYLKO TE ZLE CHWILE! Nie te dobre.... TO pozwoli Ci przetrwac. Najdalej za pol
                    roku bedziesz z siebie dumna, ze bylas taka silna. I SZCZESLIWSZA! :)

                    Buziaki,
                    V
                    • Gość: madea taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 14:28
                      Zapewne nie jestes z kamienia i wiesz,ze mile chwile jest ciezko zapomniec.Te
                      zle odchodza w niepamiec na pewno duzo szybciej.Wiesz,to nie byly takie typowe
                      zle chwile,ktore moglabym wymienic w punktach.To wszystko co mnie razi,to
                      slowa,czasem jedno slowo,gesty ... takie drobnostki,ale bardzo
                      przykre.Uzbieralo sie ich sporo.Gdyby dzialo sie to sporadycznie,to pewnie
                      umkneloby mi przez palce,ale dzieje sie czesto,coraz czesciej i jakos trace
                      nadzieje na to,ze nagle wszystko sie zmieni.Na pewno nie.Nie bede go urabiac na
                      grzecznego chlopczyka,skoro nawet sobie slowa nie daje powiedziec.Po prostu ...
                      jest dorosly,powinien wiedziec co robi.A dorosly czlowiek zapewne powinien
                      takze zdawac sobie sprawe z konsekwencji swoich czynow.Pozdrawiam!
                      • Gość: mia zgadzam się... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 15:26
                        Madea zgadzam sie z Violą w 100%.Wyjdz do ludzi,zacznij zajmowac sie mnóstwem
                        rzeczy ,by o nim nie mysleć.Nie czekaj na jego telefon!Moze pewnego dnia
                        zadzwoni,ale tylko wtedy gdy go tak potraktujesz(skreślisz).Moze zrozumie swoje
                        błędy,ale musisz mu na to pozwolić i dać czas.Jesli nie zrozumie-to wiadomo,ze
                        nie zywił Cie tak głębokim uczuciem by poświęcac mu dalej uwagę.I w tym
                        momencie wygrasz.
                        I nie mów o takich rzeczach,ze chcialas być dobra ,znosiłas wiele.To był moment
                        nieszanowania się.Nie mozna pozwolić na takie traktowanie siebie.Nie tłumacz
                        sie,ze Ty taka juz jestes.To zwykłe tłumaczenia.Stać Cię na to co chcesz
                        zrobić,co czujesz w głębi,co jest dobre.
                        I jeszcze jedno.Podobnie jak Ty,po jakimś czasie przypominam sobie tylko te
                        piękne chwile spędzone z facetem.Masz do tego prawo.Najwazniejsza jest tylko
                        silna wola,zeby nie chwycić za telefon.
                        Nabierz dystansu do tego wszytskiego.Wycisz sie.Usiadz spokojnie,idz na
                        spacer,a potem na impreze.I poznaj KOGOS nowego-tak jak ja( o czym Tobie
                        pisałam).To działa.Tylko to.Jak pisała Viola.
                        pozdrawiam Was
                        • Gość: madea :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 15:41

                          czuje,ze zanim poznam kogos nowego,to najpierw bede musiala przejsc przez
                          okres odizolowania sie na chwile ... :(
                          • Gość: madea ~ ~ ~ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 16:36
                            chyba dosc marudzenia na dzis.Naszedl mnie smetny nastroj,jakby energia ze
                            mnie uchodzila.Nie,nie pomyslalam nawet o nim ... tak po prostu.
                            • Gość: Słonko Re: ~ ~ ~ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 20:04
                              Madea mogłabym prosić Cię o adres mailowowy,bo bardzo chciałabym się z Tobą
                              skontaktować,być moze będziemy mogły się wzajemnie wspierać:-)
                              żałuję,ze tak późno dotarłam na to forum:-(
                            • Gość: Słonko Re: ~ ~ ~ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 21:26
                              A jeśli nie chcesz podawać maila na forum,to bardzo prosiłabym Cię o kontakt ze
                              mną belana1@wp.pl
                              pozdrawiam ciepło!
    • magdalenka_pl_24 Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 24.09.04, 21:05
      dziewczynki co u was ?
      • natalyya Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? 01.10.04, 23:23
        hej witam
        tez zaluje ze tak pozno odnalazlam ten watek
        mam tyle samo lat co Ty, ale doswiadczenia rozmaite także z typkami pokroju
        Twojego Pana Okrutnika.Schemat jest podobny- początkowo facet zafascynowany
        Toba do granic, po dłuzszym lub krótszym czasie staje się nieznosnie upierdliwy,
        najdrobniejsze szczegóły zdają mu się przeszkadzać bez granic, a co najgorsze-
        każda rozmowa na ten temat kończy sie niesmaczną kłótnią, wypominaniem. po
        takich akcjach czujesz sie jak wstrętna baba, która nie ziainteresuje sie nikt
        godny uwagi, a jedyne co ci pozostaje to wegetacja "gdzieś obok" takiego durnego
        fagasa.
        W moich przypadkach zarzuty, które słyszałam najczęściej to- o zgrozo, rzeczy
        które powinny uchodzić za zalety- typu: masz zbyt duzo własnego życia i zajęć...
        Po dłuuugim czasie ( kilkanaście) miesięcy doszłam drogą dedukcji, że to
        wszystko kwestia kompleksów tego pana. On życia takowego nie posiadał, narzekał
        na wszystko i nie potrafił się do niczego zmobilizować.
        Na boga, a ja szukałam tylko partnerskiego porozumienia. Boli ta ambiwalencja.
        Oczywiście miliard sytuacji, w których resztki mojej godności deptał z kretesem:
        teksty o mojej nieatrakcyjności (myślałam, że juz jak będziemy para na serio to
        schudniesz te parę kilo), pociągasz mnie fizycznie ale nie umiem się w tobie
        zakochać (po czymś takim powinnam momentalnie trzasnąć za nim drzwiami..)
        i inne steki bzdur które można do klozetu spuścić tylko.
        z mojej strony propozycja, która jest być może banalna: RÓB coś! kurcze, tylko
        dla siebie, to nie jest egoizm, to jest rozwijanie się...moja dewiza to: jesteś
        tym co robisz. z pewnością spotkasz kogoś kto to doceni.
        ja spotkałam...jest dobrze, nie zawsze różowo, ale zawsze- emocjonująco. i nie
        wiem co będzie..
        a robiąc coś i widząc tego namacalne skutki- masz szansę odzyskać do siebie
        szacunek i poczuc się kimś pełnowartościowym.
        a taka osobą z pewnościa jesteś:)
        pozdrawiam
        natala
    • Gość: magdalenka_pl_24 Re: taki typ... JAK SIE UWOLNIC OD TEGO? IP: *.exec.lublin.pl / 212.182.117.* 03.10.04, 15:19
      dziewczyny ,zerwalismy jakies 2 miesiace temu , nie wiem czemu ale znow za nim
      tesknie ...chyba nie potrafie sie uwolnic od niego...pomózcie wymazac go z
      pamieci...
      • natalyya do magdalenki 04.10.04, 00:51
        magdalenko
        pzynajmniej masz za soba najwazniejsza czesc...niby mozesz zaczac wszystko od
        nowa ja wim latwo nie jest, zalezy co was laczylo i jak dlugo, kto zerwal a kto
        bardziej plakal. ale w zasadzie to nie ma znaczenia, wazne zebys Ty wrocila do
        siebie:)ja ci mowie mala rob cos rob jak najwiecej a ktoregos dnia
        stwierdzisz--a sama cie to zaskoczy--ze zdazylas zbudowac juz sobie niezla,
        calkiem znosna, a nawet fajna rzeczywistosc, ktora nie jest wypelniona tylko
        wspomnieniami po nim.
        pozdrawiam, odezwij sie jeszcze
        nata
Inne wątki na temat:
Pełna wersja