Gość: madea
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.08.04, 00:01
Poznalismy sie 7 miesiecy temu (to chyba dostatecznie dawno,zeby moc
stwierdzic czy cos nas laczy ze soba,czy nie?) - poczatek byl taki jak bywa
zwykle (milo bla bla bla ... wiec chyba nie musze opisywac).Pozniej zaczelo
mi wiele rzeczy nie pasowac.Juz raz bylam w takim toksycznym zwiazku,wiec
staram sie unikac podobnej sytuacji na wszelkie mozliwe sposoby,wiec
sygnalizowalam mu za kazdym razem kiedy cos mi sie nie podobalo,ze powinnismy
o tym porozmawiac.Jak do sciany mowic... Najdziwniejsze jest to,ze do tej
pory nie wiem na czym stoje.Jedyne racjonalne wytlumaczenie dla mnie,to to,ze
pewnie jest mu wygodnie w takim ukladzie,tylko,ze moglby chociaz
powiedziec "spotykamy sie niezobowiazujaco",a ten nic.Bo on nie wie... bo my
sie poznajemy... itd.itp.Zwariowac mozna.Ostatnio nie ma dnia,zebysmy sie o
cos nie posprzeczali i wielokrotnie odnosze wrazenie,ze tak mna manipuluje,ze
jeszcze pozniej mam poczucie winy i ochote go przepraszac za to,ze on
zaczal,on mnie obrazil ... Nie wiem jak sie z tej sytuacji uwolnic.Zdaje
sobie sprawe z tego,ze nie pasujemy do siebie kompletnie i nie ma to raczej
sensu,a jednak ... a jednak ciagle znajduje sie cos,co mnie hamuje przed
podjeciem ostatecznej decyzji.Pewnie znacie takie uczucie.I jak sobie
poradzilyscie? :(