czarownicazksiezyca
25.07.14, 06:23
Pierwszy raz poddaję pewną sytuację pod Wasz osąd. Mam problem z oceną zachowań mojego faceta. Ten ma przykrą cechę: w momencie gdy cos go wkurzy lub zirytuje (cokolwiek) zupełnie wyłącza się z kontaktowania ze mną. Wygląda to tak że w ciągu dnia porozumiewamy sie telefonicznie, smsowo itd. Wszysko jest ok. I nagle mój luby staje w drzwiach domu, rzuca służbowe cześć, uchyla sie przed cmokiem na powitanie, z pogardą spoglada na obiad (jadl nie bedzie), siada przed kompem i zupelnie nie reaguje na jakiekolwiek formy kontaktu. Ja to odbieram jak karanie mnie za grzechy innych, odgrywanie sie, jestem smutna i zdezorientowana. Kiedys próbowałam rozbroić ten ładunek wybuchowy- pytalam: stało sie coś? próbowałam objąc itd. Teraz poprostu zmywam sie do innego pomieszczenia, zajmuję się czyms innym. Tylko uwiera mnie fakt że do konca wieczoru do wlasnego chlopa pyska nie mogę otworzyc.
Przesadzam? Co robię nie tak? Słusznie się przejmuję?