smutnezycie
29.07.14, 12:54
kobiety materialistki... coś wam powiem. Do tej pory też tak myślałam, że kobieta lecąca na kasę faceta to zło. No bo jak tak może być? Przecież liczą się inne rzeczy a nie tylko kasa, uczucie, miłość. Teraz już tak nie myślę. Jestem z facetem od 5 lat. Od samego początku wiedziałam że nie ma kasy, że z jego sytuacją finansową jest kiepsko. Pracował ale zarabiał bardzo malutko, wynajmował pokoik u starszego pana i trochę zostawało mu na jedzenie. Mimo tego nie zraziłam się do niego bo widziałam w nim dobrego człowieka. Do tej pory jest dobry, zawsze jak może to mi pomoże, nie finansowo ale w domu, czy potrafi dużo rzeczy załatwić, czy jak jestem chora to się mną opiekuje. Jednym słowem dobry i porządny z niego człowiek ale... no właśnie jest pewne ale... które zaczyna mnie co raz bardziej drażnić i przeszkadzać. Jak już mówiłam jesteśmy ze sobą od 5 lat i od tamtej pory nic się w temacie finansowym nie zmieniło. On pracuje na budowie, kasy nie dostaje a jak dostanie to z opóźnieniem, nie dostaje tyle ile powinien dostać i to wygląda tak że jest dzień wypłaty ale w tym dniu nigdy pieniędzy nie ma. Szef ich zwodzi, pracują oczywiście na czarno i tak co miesiąc. Ja pracuję, dużo nie zarabiam ale mam kase na czas, tylko że nawet nie mogę nic odłożyć bo nawet jeżeli coś tam uda mi się odłożyć, to muszę te pieniądze ruszyć bo przecież on kasy nie dostał. I takie błędne koło. Na nic nas nie stać, opłaty, jedzenie i na tym koniec. Nie stać nas na jakiś wyjazd, na wakacje. Ostatnio miałam ochotę pójść na rybkę czy na pizze, no wiadomo jak to latem, gdzieś by się poszło, usiadło i zamówiło. Przychodzi z pracy w sobotę i co? Ta sama śpiewka, nie dostałem kasy no i weekend w domu :( nie raz jak widzę ludzi jak idą sobie gdzieś, coś kupują, pary siedzą przy stoliku piją piwko, albo gdzieś wyjeżdżają to normalnie płaczę, jestem coraz większym kłębkiem nerwów. Miałam imieniny, oczywiście nie dostałam od niego prezentu, bo nie miał za co kupić. Przykro mi jak koleżanki się cieszą że na urodziny czy imieniny dostały jakiś upominek od swoich facetów a ja nic :( ciągle się kłócimy, mam już dość takiego życia :( nie wiem co już robić, zostawić go? To się chyba już nigdy nie zmieni. On zawsze mówi do mnie że to nie jego wina że kasy nie dostał, że szef mu obiecał itd. a on głupi czeka a ta menda go zwodzi i dalej kasy nie ma. Dostanie z 200 zł czy 300 zł i znowu długo nic :/ no jak tak może być? Nie da się na dłuższą metę ułożyć życia w takich warunkach. Nie chcę ciągle płakać, czuję się gorsza od innych, jak dziad który nie może sobie pozwolić na jakiś wypad latem. Dlatego inaczej już patrzę na kobiety materialistki, one przynajmniej mają coś z życia, coś przeżyją, wyjadą, zobaczą, gdzieś pójdą. Po prostu żyją a ja wegetuję :(