Gość: Richelieu*
IP: 217.98.107.*
29.08.04, 17:44
uda nam się? hehe
Mam problem, straszny. Jesteśmy razem od kilku dobrych lat i te lata
faktycznie są dobre. Nie wiem dlaczego czepiacie się różnicy w wykształceniu
przecież to dotyczy wyłącznie związków partnerskich, ba, nawet partnerstwo
może wyraźnie kuleć. Ale nikt mi nie powie, że sytuacja on pracuje, ona
zajmuje się domem przez całe życie, nie tylko na urlopie macierzyńskim, jest
sytuacją partnerską. Nikt też nie zaprzeczy związkom opartym na normalnym
kurestwie, gdzie ona potrzebuje pieniędzy na życie i stabilności zatrudnienia
w postaci nadzianego jelenia, a on potrzebuje ładnej spinki do krawatu bo
chodzenia na przyjęcia bez tej ozdoby jest wielkim nietaktem. Więc co za
różnica czy on jest wykształconym bucem, a ona niewykształconą co przeczytała
parę książek na tematy modne i o których wypada w towarzstwie gadać. Ludzi
mądrych i neizależnych w myśleniu jak na lekarstwo, rozmawia się o rzeczach
popularnych na tyle, by było z kim rozmawiać a jednocześnie na tyle
elitarnych by poczuyć wyższość nad tymi co jeszcze nie widzą co warte
dyskusji. Wpada się w siatkę mody i tyle.
Więc mam wykształcenie podstawowe, jestem zatrudniona w agencji gospoś i
jestem ceniona za sumienność, robotność, drobiazgowość i fachową wiedzę o
chemii gospodarczej, konserwacji powierzchni wszystkich typów, umiejętności
kulinarne, bezkonfliktowość i znajomość własnego miejsca. Mój chłopak jest
habilitowany w dziedzinie nierynkowej, zarabia jako adiunkt niecałe 2 tys bez
szans na stanowisko profesora bo tych w Polsce z jego dziedziny zbyt dużo.
Jest zmęczony swoją sytuacją i tym, że nie mając sił przebicia na
konferencjach, coraz mniej zawierając kontaktów zawodowych, coraz mniej
zamiast coraz więcej będąc cytowanym, nie mówiąc już o liście
filadelfijskiej, staje się po prostu stary i zramolały. Uda nam się?