jak pokonać zniechęcenie i zdać?!

IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 03.09.04, 22:25
no właśnie-jak? chodzi o prawo jazdy.zdawałam 3 razy i nic,efekt jest taki,że
jestem coraz bardziej zniechęcona i pozbawiona wiary w w swoje siły i
umiejętnosci, mam wrażenie,że umiem mniej niż podchodząc do 1 egzaminu:-(((
a zabierałam sie na początku za całą sprawę z takim entuzjazmem
pozdrawiam
    • Gość: rilke Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.04, 08:54
      phi, ja nawet za czwartym razem nie zdałam, i to czego, manewrówki, chyba
      spróbuję kupić prawo jazdy, bo nerwowo nie potrafię sobie poradzić... A co
      dziwne, przecież na studiach też są stresy, ja przeszłam tyle egzaminów, a
      tutaj na jednym głupim egzaminie nie potrafię się opanować
      • Gość: rita Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 09:43
        moje drogie..miałam wrazenie,ze jedna i druga notka została stworzona przeze
        mnie niejedne studia za mną...ale prawko mnie znisazczyło.....ja też po 3 razie
        odpuszczam i probuje zakombinowac...jestem na dobrej drodze,ale o tym nie
        tutaj :)To co przezyłam w związku z prawkiem przez ten okres sama z soba nie da
        się opisac.Moja ocena zmalała do ujemnej nieskonczoności, nie pomogły rady
        kolezanek sprobuj jeszcze raz,..probowałam i co- zrobiłam sie bardziej nerwowa,
        mam po kolejnej wykupionej lekcji jazdy płótno w kieszeni.Dodam ze trzy razy "?
        moczyłam na mieście":)Fakt faktem błędy były błędami musze przyznać,ale
        egzaminatorzy ,na jakich trafiałam też podobnież należą do bardzo wymagających
        lub najbardziej wymagających w miescie.Takie zycie potrafiłam sobie
        wytłumaczyć,że widocznie jestem stworzona do taksówek:), a dwa -liczac wydane
        pieniądze na jazdy miałabym chyba dozywotni bilet w MPK.dodam na koniec ,że
        własnie prawdopodobnie nie zdałam dlatego ,że zabardzo chciałam.Obserwuac
        dziewczęta i chłopców w wieku lat nastu i dwudziestukilku zauwazyłam ,ze nie
        podchodzą do problemu tak powaznie jak ja.Na egzamin szli z marszu, a nie po
        kolejnych kilku wymuskanych lekcjach:)..............trudno są większe tragedie
        i choć prawko ułatwiłoby mi zycie,,,,na razie kombinuje...
        ...to moja historia....pozdrawiam......
      • Gość: ppolkaa Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 04.09.04, 11:58
        dokładnie te same spostrzeżenia: matura, masa egzaminów związanych ze studiami,
        notabene skończone z wyróżnieniem z najlepszą lokatą na roku, a z tym prawkiem
        d....a
        pozdrawiam
    • Gość: wiruska Kiedyś musi się udać IP: *.futuro.pl 04.09.04, 09:53
      Również było mi strasznie ciężko zdać, ale nigdy nie chciałam kupionego prawa
      jazdy załatwionego przez kumpla.Po co mi takie lewe prawko? Toz to wstyd!
      Nigdy też nie myślałam aby odpuścić. Jestem taka że nie odpuszczę i koniec
      dopoki nie zdobędę upragnionego celu (we wszystkich dziedzinach życia).
      Od 2 lat mam prawko i jeżdzę. Moja koleżanka która zdała za 1 razem, nie
      doceniła tego i do tej pory nie jeżdzi.
      Tak więc im trudniej tym lepiej. Muszę przyznać że po 4 razie stałam się
      b.nerwowa. Zdałam 5 razem ale jaka byłam szczęśliwa! Biegłam całą drogę
      powrotną do domu, zgubiłam kurtkę. Do tej chwili pamiętam to szczęście.
    • bulterier Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! 04.09.04, 10:16
      Gość portalu: ppolkaa napisał(a):

      > no właśnie-jak? chodzi o prawo jazdy.zdawałam 3 razy i nic,efekt jest taki,że
      > jestem coraz bardziej zniechęcona i pozbawiona wiary w w swoje siły i
      > umiejętnosci, mam wrażenie,że umiem mniej niż podchodząc do 1 egzaminu:-(((
      > a zabierałam sie na początku za całą sprawę z takim entuzjazmem
      > pozdrawiam


      ppolko, zycze, zebys przelamala w sobie opor materii jaki wytwarza twoj
      organizm i sprobowala. tak naprawde ta proba jest pierwsza, ktora jest
      zakonczona pomyslnie.


      co do mnie natomiast i mojego zniechecenia- postanowilam zrobic prawo jazdy na
      ciezkarowke;)- nie ma to jak kobieta w wieelkiiim pojezdzie cczterosladowym to
      rezygnuje.
      jakos tak nie umiem juz..chodzic na kursy, sluchac kto ma pierwszenstwo a kto
      na podporzadkowanej i dlaczego, kto wymusza, kto wyprzedza, wymija, omija. i te
      ciagle uwagi jak zaprakowac tak wielki wozek?

      wole swoje auteczko i prawo jazdy klasy B.

      czy u was tez taka piekna pogoda?

      za chwile pakuje plecak piknikowy, wsiadamy na rowery i jedziemy nad jezioro.
      jak mi styknie odwagi to wleze do wody. bedziemy tez puszczac latawce.
      milego dnia
      b.
      • bulterier Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! 04.09.04, 10:18
        to=ale

        czesc!
    • lena_zienkiewicz Re: weź się w garść 04.09.04, 12:02
      i nie załamuj.Zdać prawo jazdy wielokrotnie wiąże się ze zwykłym szczęściem, a
      nie znajomością prawidłowego prowadzenia samochodu.Ja zdałam za czwartym razem,
      wcześniejsze trzy razy były niezaliczone i przysięgam, że nie mam pojęcia
      dlaczego.Testy zdałam za pierwszym razem.Na pierwszym-egzaminator wrzeszczał,
      że nie jest Świętym Mikołajem,że prezentów nie będzie, że jesteśmy
      pojebani.....Oblał nas wszystkich-jak się łatwo domyślić, było to 6
      grudnia.Ponieważ jestem osobą, która nie potrafi mieć "buzi na kłódkę",
      rozpoczęłam akcję-zwyzywałam go.Drugie podejście-wchodzę na salę, a tu ten sam
      egzaminator co za pierwszym razem.Tak więc na wstępie niezaliczone :/ cóż,
      życie czasami płata figle.Trzecie podejście-egzaminator poinformował mnie, że
      potrąciłam słupek (z ręką na sercu, że wjechałam idealnie), zaczęłam dyskutować
      z nim, że nie potrąciłam, ponieważ stoję za daleko od obydwóch słupków.Tak więc
      zmienił zdanie-no nie tak do końca potrąciłam, tylko przejechałam po podstawce
      słupka.Upierałam się, że absolutnie tak nie było, że zaraz wysiądę z auta i mu
      to udowodnię, bo ślad jakiś napewno by został.Spojrzał na mnie po czym
      stwierdził, że po podstawce słupka to ja nie przejechałam, tylko ją dotknęłam
      bokiem koła.Czwarte podejście-egzaminator był okropny, wrzeszczał na nas gorzej
      niż tamten z pierwszego :/ byłam najbardziej zdenerwowana.Podczas wjazdu w
      "garaż" przodem przejechałam po podstawce słupka.Podszedł do mnie i spytał-
      który raz podchodzę.Jak usłyszał, że czwarty to pozwolił mi jechać dalej bez
      korekty.

      Dodam, że od dawien dawna jeździłam samochodem-swoim nie będąc posiadaczem
      prawa jazdy.Ryzykowałam radząc sobie bardzo dobrze.

      Pozdrawiam
      • Gość: rita Re: weź się w garść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 14:57
        to pogratulowac podejscia....do panow egzaminatorow i smaego stresu zwiazanego
        zegzaminem...mnie stan ten wykonczył i podziekowałam sobie....moze 4 razem
        udaloby mi sie...amoze nie....nie dziękuje....trudno nie kazdy musi miec
        wszystko
    • julia001 Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! 04.09.04, 15:31
      Ehhh... Czyli nie jestem sama... Zdawałam już 3 razy... za każdym razem oblałam
      na placu manewrowym... A to wszystko z powodu zdenerwowania... bo przyznać
      muszę, że faktycznie moje błędy były rażące niestety... Powiedziałam sobie, że
      już więcej nie podejdę... Ale mam upartego tatę, który we mnie wierzy i nie
      pozwala się poddać:))) Tak więc w środę kolejny egzamin... Trzymajcie kciuki bo
      już sie denerwuję... Strach pomyśleć co będzie godzinę przed egzaminem...
      • Gość: Beza Wybrzeża Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 00:27
        Ja zdałam za 5 razem :))

        Najpierw oblałam na mieście, potem zaczęłam oblewać manewry. W końcu trafiłam
        do grupy spadochroniarzy rekordzistów podchodzących kolejny raz i miłego
        egzaminatora, spokojny nie szalał i zdałam. Cieszyłam się jak głupia, a to
        tylko prawo jazdy :))
    • Gość: Ru Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! IP: *.chello.pl 05.09.04, 12:21
      Wasze historie tylko potwierdzaja pewne prawdy oczywiste. Primo: to ze sie jest
      najlepszym na studiach nie znaczy ze sie jest najlepszym w zyciu.
      Secundo:Kobiety osiagają znakomite wyniki tam gdzie trzeba sie czegos "wukuc"
      ale jak przychodzi zadanie do wykonania bazujące na szybkim podejmowaniu
      decyzji to.... panika, nerwy i placz.Tercio: strach pomyslec ile
      takich "kierowcow" a wlasciwie "kierowczyn" jezdzi po ulicach/ Przeciez wy sie
      do tego kompletnie nie nadajecie, wiekszy problem i panika inerwy. NIe
      chcialbym spotkac was na drodze a ni na swojej dordze zycia.Pozdro:)
      • alpepe Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! 05.09.04, 12:33
        quarto, jestes pan palant :)
      • Gość: wiruska prawdziwa Re: jak pokonać zniechęcenie i zdać?! IP: *.futuro.pl 05.09.04, 13:09
        To że ktoś nie zdał za I razem nie świadczy to ze jest złym kierowcą.
        Zaliczenie egzaminu z manewrów więcej zalezy od pokonania nerwów, emocji a nie
        od faktycznych umiejętności.
        Im więcej się zdawało egzamin tym lepiej się umie jeżdzić. Jestem tego
        przykładem.

        Za to widzę sporo facetów za kółkiem którzy nigdy tam nie powinnu się znależć.
        Nie bądz takim szowinistą zwłaszcza że nie masz racji.
      • Gość: ppolkaa Re: Ru IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 05.09.04, 19:02
        bredzisz szowinisto! skoro twierdzisz,że wszystkie we wszystkim jesteśmy takie
        beznadziejne to zostań gejem , no chyba,że już nim jesteś
        • Gość: rita Re: Ru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 20:16
          oj facet facet..zle z Tobą....a dziewczyny powiedzcie...czy widziałyście kiedys
          kobietę egzaminatora bo ja nie....
          ps. brak prawka to nie tragedia....a może to kolejny urok kobiecości:)
          • Gość: Ida Re: Ru IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 05.09.04, 20:56
            Widziałam ,a nawet sama zdawałam u jednego koczkodana .Było to w owych
            zamierzchłych czasach,gdy latali jeszcze z linijkami przy manewrach.Tak,tak moi
            mili...Ech,niech żyje "Warszawianka";))))
          • Gość: ppolkaa Re: IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 06.09.04, 11:10
            Gość portalu: rita napisał(a):

            > oj facet facet..zle z Tobą....a dziewczyny powiedzcie...czy widziałyście
            kiedys
            >
            > kobietę egzaminatora bo ja nie....
            > ps. brak prawka to nie tragedia....a może to kolejny urok kobiecości:)

            ale ja muszę zdać ten cholerny egzamin, samochód stoi kilka miesięcy
            nieużywany, gdy mąż wyjeżdza, a ja taszczę się z małym dzieckiem autobusami:-(
Pełna wersja