ingeborg
24.11.14, 16:17
Mamy taką sytuację: jest ona i jest on. Studencka para. Ja jestem jej starszą o parę lat koleżanką. Jego znam przez nią, oboje lubię, on w niej cielęco zakochany. Nagle któregoś dnia dowiaduję się, że oni już nie są razem. Była impreza, on za dużo wypił, zrobił coś głupiego, co - nie chce powiedzieć ani on ani ona. Ona z nim zrywa, on się strasznie gryzie, gada ze mną na skajpie o tym że jest idiotą, ja się nie mieszam, uważam, że to sprawa między nimi dwojgiem. Mija parę lat, podczas których z nim sporadycznie jestem w kontakcie, z nią w sumie też, ale znacznie mniej intensywnie niż kiedyś.
Przypadkowo, zupełnym zbiegiem okoliczności, typu rozmowa podsłuchana w autobusie i powiązanie paru faktów, dowiaduję się, że rozluźnienie kontaktów z nią może się wiązać z tym, że ciągle kontaktuję się z nim.
Uwaga: nie ma szans, żeby rozpatrywać mnie i jego w kategoriach romantycznych. Po pierwsze za duża różnica wieku, po drugie w ogóle wtf.
Jak byście zareagowały? Zerwałybyście kontakt z byłym bliskiej koleżanki nie wiedząc skąd to zerwanie? Ja w sumie utrzymuję kontakt z częścią byłych, nawet z ich partnerkami, ale ja to ja, kto inny może mieć inną wrażliwość, dlatego pytam was.