"u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej mamy"

28.12.14, 14:57
Jakoś działa to na mnie irytujaco. Takie uświadamianie, że sklepy lepsze, drogi lepsze, kredyty tańsze, służba zdrowia ciekawsza, płacą wiecej... Takie przechwalanki przedszkolne. Czy oni myślą, że ktoś kto jest w Polsce nie jest tego swiadom?
    • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 15:11
      Tutaj chodzi o coś innego. Oni przez to podkreślają, że tamto jest ich, a polskie zostało za plecami. Chcą przez to pokreślić, że znajdują się na wyższym poziomie cywilizacyjnym, są kimś lepsi niż Polacy.
      Mamy tutaj kilka takich lasi. Pierwsza która mi się nasuwa na myśl to samuela_vimes, która wyjechała, zdobyła pracę, dotknął ją cudzoziemiec i już gardzi Polską uważając się za kogoś lepszego, kogoś komu się udało. To jest kompleks kolonialny.
      • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 15:14
        Właśnie tak to odbieram. Że oni niby już są na wyższym poziomie, a buraki zostały w Polsce. Zarozumialstwo jakieś, pycha, pokazowosc.
        • angry.bird Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 16:16
          a moze chca pokazac, ze zyja w normalnym kraju, na normalnym, godnym poziomie? i dziwia sie, ze wy zostaliscie w polskiej biedzie, chca pokazac ze jest im dobrze i zebyscie braly przyklad?
          Ja na przyklad dostalam mieszkanie gminne w Szwecji, a w Polsce musialabym spalac kredyt 30lat, a na gminne mieszkanie szans bym nie miala. Nie mowiac o jakosci zycia, kulturze.
          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 28.12.14, 16:28
            Co to jest gminne mieszkanie?
            Caly witz polega na tym, ze w Pl socjalne mieszkanie trudno dostac a za granica nie ma potrzeby sie o nie starac, bo normalnie pracujac, mozna bez problemu wynajac albo i kupic (oczywiscie czesciowo na kredyt, bo malo kto ma kapital wlasny). Mozna zyc na normalnym poziomie, pracujac w wygodnym wymiarze godzin, w zawodzie, ktory sie wykonuje z powolania a nie tylko dlatego, ze mozna ciut wiecej zarobic.
          • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 28.12.14, 17:47
            Przepraszam, a cóż to znaczy ten normalny kraj i normalny poziom? I ta wspaniała kultura? Cóż takiego jest w Polsce, że nie można tu normalnie żyć?
            • taki-sobie-nick W Polsce jest burdel we władzach, 28.12.14, 18:10
              kolesiostwo;
              posłowie, których życiowym celem jest przyrośnięcie do stołka, a którzy obywateli mają w...;

              bardzo niska kwota wolna;

              bardzo niskie płace w stosunku do cen i opłat; prawo, sądy i prokuratura nieprzyjazne obywatelom;

              ogromne trudności w prowadzeniu działalności gospodarczej.

              I jeszcze parę innych podobnych. NIE JESTEM zwolenniczką PIS-u.
              MIESZKAM CAŁE ŻYCIE W POLSCE, a jak jest za granicą, wiem od osoby, która całe życie współpracowała zawodowo z przedstawicielami jednego z krajów, o których piszesz.

              Także te trzy miliony Polaków, które wyjechały - na zmywak czy do lepszej roboty - zbiorowo to potwierdzają.

              A co do kultury - brakuje mi u nas, i to cholernie, społeczeństwa obywatelskiego, za to widzę nadmiar cwaniactwa i oszukiwania na wszelkich poziomach, od rzeczonej władzy po Kowalskiego oferującego niejadalne produkty spożywcze.

              Owszem, tam też jest kupa cwaniaków i oszustów, ale nie jest to NORMĄ.

              Pomogłam?
              • samuela_vimes taki-sobie-nick 28.12.14, 21:45


                10/10
                mnie jeszcze niektóre osobniki o wątpliwym ilorazie inteligencji korwinistką nazywały. tfuuu!
                Super, korwinistka, bo nie pasuje mi feudalny i niewolniczy system w polandzie.
              • bialeem Re: W Polsce jest burdel we władzach, 30.12.14, 21:12
                posłowie póki nie wciskają szkodzących mi ustaw niech się trzymają czego chcą. Zresztą nie mają jak się trzymać, bo są wybierani. Populistyczny argument.
                ano niska wolna. Gdyby była wyższa, to i dziura by była wyższa. Komu zabierzesz? Ja osobiście bym uwaliła infrastrukturę rowerową, ale to za mało no i rowerzyści mogą się ze mną nie zgodzić.
                niskie płace ustala rynek i pewnego rodzaju polityka, która także sprawia, że mamy niskie podatki. To dość skomplikowane, by wyjaśnić na forum, ale nie bierze się to znikąd i nie świadczy o tym, że Polska jest jakaś niedorobiona.
                Nigdy nie miałam do czynienia z sądem i prokuratorem - dziwne nie? Większość obywateli nie ma. Wolę nasze prawo, które (dla osoby, która je zna) jest dość jasne, logiczne i łatwo się w nim poruszać. Wolę to niż np system USA. Większość dziwadełek ustawowych wynika z przepisów unijnych.
                działalność się prowadzi trudno, ale mamy niestety takie ciekawe społeczeństwo, które mając do wyboru dać państwu i nie dać - nie da. Ta mentalność się powoli zmienia i działalność też prowadzi się łatwiej.

                Ty jak rozumiem też jesteś cwaniarą i oszustką czy tylko dziewiczym wyjątkiem?

                W Polsce wbrew pozorom normalny człowiek ma bardzo dużo wolności. W Polsce panuje kultura i kult stałości (stała praca, własne mieszkanie, jeden partner, tradycja, przyzwyczajenia) i ja to np w naszym kraju lubię, ale jest to jeden z powodów dla których nie idzie mu tak dobrze w dzisiejszych, bardzo niestałych realiach.
                • taki-sobie-nick Re: W Polsce jest burdel we władzach, 30.12.14, 22:16
                  bialeem napisała:

                  > posłowie póki nie wciskają szkodzących MI ustaw niech się trzymają czego chcą.

                  Typowy własnodupocentryzm. Czyli - o czym pisałam właśnie - brak społeczeństwa obywatelskiego.



                  > Zresztą nie mają jak się trzymać, bo są wybierani.

                  A jednak się trzymają. Przeanalizuj to.

                  Populistyczny argument.
                  > ano niska wolna. Gdyby była wyższa, to i dziura by była wyższa.

                  Dziurę mamy, bo rządzący narobili długów, przy których długi Gierka to pikuś.

                  Komu zabierzesz
                  > ?

                  Najchętniej wyżwym posłom i różnym kolesiom - gigantyczne przywileje i premie. Nie, nie, nie pensję.


                  Ja osobiście bym uwaliła infrastrukturę rowerową, ale to za mało no i rowerzy
                  > ści mogą się ze mną nie zgodzić.
                  > niskie płace ustala rynek

                  Tak, tak, wspaniały Rynek weryfikuje. Jakoś pracowników o IDENTYCZNYCH UMIEJĘTNOŚCIACH w różnych krajach weryfikuje zupełnie inaczej. Ciekawe, prawda?


                  i pewnego rodzaju polityka, która także sprawia, że m
                  > amy niskie podatki.

                  My mamy niskie podatki? hehehehehe

                  > Nigdy nie miałam do czynienia z sądem i prokuratorem - dziwne nie? Większość ob
                  > ywateli nie ma.

                  Owszem, ma. Wystarczy się użerać z ZUS-em (jak bliska mi osoba). Sugerujesz, że każdy, kto ma do czynienia, jest przestępcą? Może być jeszcze powodem, ofiarą i świadkiem.

                  Takich spraw ZUS-owskich były tysiące, no ale skoro CIEBIE TO NIE DOTYCZY...


                  Wolę nasze prawo, które (dla osoby, która je zna) jest dość jas
                  > ne, logiczne i łatwo się w nim poruszać. Wolę to niż np system USA.

                  Masz na myśli prawo rzymskie? Ja też je wolę niż prawo oparte na precedensach, ale widzisz, w ramach TEJ SAMEJ ZASADY PRAWA RZYMSKIEGO ustawy mogą być zupełnie różne. Na przykład polskie i niemieckie. Pouczająca lektura, zapewniam.

                  Większość d
                  > ziwadełek ustawowych wynika z przepisów unijnych.
                  > działalność się prowadzi trudno, ale mamy niestety takie ciekawe społeczeństwo,
                  > które mając do wyboru dać państwu i nie dać - nie da.

                  Z tego wynika, że na Wyspach każdy obywatel pędzi do państwa z podatkiem w zębach, bo tam te zasady to przy naszych bułka z masłem.


                  > Ty jak rozumiem też jesteś cwaniarą i oszustką czy tylko dziewiczym wyjątkiem?

                  Ja? Ależ oczywiście, że jestem cwaniarą i oszustką. Jakżeby inaczej. Pisałam wszak, że takowych jest 100%, wliczając niemowlęta - czy może pisałam coś innego?
                  >
                  Dalszego miłego oglądania Szkła Kontaktowego.
            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 28.12.14, 18:22
              Nie no ale jednak Polska pod wzgledem gospodarczym - dla przecietnego Kowalskiego normalna nie jest. Moja przyjaciolka zarabiala w Warszawie na stanowisku menedzerskim 8tys na reke! Po dwoch latach musiala sie zwolnic, bedac na skraju wypalenia. Najczesciej trzeba wybierac - albo zdrowie psychiczne i czas wolny ale zycie na skraju nedzy albo w miare (!) przyzwoite zarobki i calkowity brak zycia prywatnego. Czy to jest normalne? Dla mnie nie jest.
              • taki-sobie-nick Hej rottkaeppchen 28.12.14, 18:51
                Zjawisko jest mi znane, a tak z ciekawości - ile w Deutschlandzie dają na stanowisku menedżerskim?
                • rotkaeppchen1 Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 19:01
                  Nie wiem, bo ja skromna nauczycielka jestem, gdzie mi tam do stolkow menedzerskich ;-) Ale wystarcza mi na wszystko i jeszcze mam na waciki ;-)
                  • taki-sobie-nick Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 19:31
                    rotkaeppchen1 napisała:

                    > Nie wiem, bo ja skromna nauczycielka jestem

                    Nie rżnąć głupa proszę, w Niemczech nauczyciel to urzędnik państwowy jest. :-P
                    • rotkaeppchen1 Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 20:00
                      Ja nie bede, bo jestem przewlekle chora. Poza tym, nie wiem, jak tam z obywatelstwem, bo nie zamierzam zmieniac na niemieckie a chyba urzednik panstwowy musi miec wlasnie niemieckie. Ale tak czy inaczej, jak juz praca jest, to jest wystarczajaco dobrze platna.
                      • taki-sobie-nick Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 20:06
                        rotkaeppchen1 napisała:

                        > Ja nie bede, bo jestem przewlekle chora.

                        To uniemożliwia zostanie urzędnikiem państwowym?
                        • rotkaeppchen1 Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 20:51
                          Najczesciej tak. Wystarczy miec np BMI nizsze lub wyzsze, niz optymalne od do i po sprawie.
                          • taki-sobie-nick Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 20:58
                            rotkaeppchen1 napisała:

                            > Najczesciej tak. Wystarczy miec np BMI nizsze lub wyzsze, niz optymalne od do i
                            > po sprawie.

                            Ty nie robisz sobie ze mnie jaj? Bo nie chce mi się guglać.

                            • rotkaeppchen1 Re: Hej rottkaeppchen 28.12.14, 21:13
                              Nie robie!!!
                              • annajustyna Re: Hej rottkaeppchen 29.12.14, 18:32
                                Potwierdzam - waga, stan zdrowia sa decydujace. Wystarczy obywatelstwo unijne, nie trzeba sie zrzekac polskiego, by dostac niemieckie. A poza tym juz nie jest tak latwo zostac urzednikiem bedac nauczycielem. Te czasy bezpowrotnie minely - teraz standardem sa umowy czasowe bez konca, zwlaszcza w budzetowce.
              • to.niemozliwe Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 28.12.14, 20:03
                Nie kopiuj przykładu swojej przyjaciółki na cały kraj.
                • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 19:30
                  Akurat ona ma znajomych glownie z tego srodowiska i czesc albo zmienila zawod albo jeszcze sobie radzi, korzystajac z dobrodziejstw roznych srodkow chemicznych. Wsrod jej znajomych malo jest takich, ktorzy spelniaja sie w pracy, wiekszosc jednak nie daje rady na dluzsza mete.
              • senseiek Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii... 29.12.14, 03:50
                rotkaeppchen1 napisała:

                > Nie no ale jednak Polska pod wzgledem gospodarczym - dla przecietnego Kowalskie
                > go normalna nie jest. Moja przyjaciolka zarabiala w Warszawie na stanowisku men
                > edzerskim 8tys na reke! Po dwoch latach musiala sie zwolnic, bedac na skraju wy
                > palenia. Najczesciej trzeba wybierac - albo zdrowie psychiczne i czas wolny ale
                > zycie na skraju nedzy

                Jak dla kogos najwazniejsza sprawa w zyciu sa pieniadze....

                > albo w miare (!) przyzwoite zarobki i calkowity brak zyc
                > ia prywatnego. Czy to jest normalne? Dla mnie nie jest.

                Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii...
                Maja najmniejsza roznice miedzy pensja minimalna, a dyrektorskimi pensjami..
                • senseiek Re: Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii. 29.12.14, 04:07
                  Poza tym manager z prawdziwego zdarzenia chce akcji swojej firmy, a nie pensji (na calym swiecie - w USA duzo prezesow bierze po 1 usd pensji rocznie! Reszta to opcje na akcje). Od pensji jest podatek dochodowy 32%, dawniej 40%, a od akcji 19% i to tylko wtedy gdy sie je sprzeda. A jesli sie ich nie sprzeda to nie trzeba placic podatku. Mozna wziasc pozyczke w banku pod zastaw akcji ktore sie otrzymalo i miec gotowke na inne inwestycje..

                  Programista C/C++ w korporacji w PL zarabia wiecej niz te Twoje 8 tysi. A jak mi opowiadal znajomy z duzym doswiadczeniem korporacyjnym napisal sie 30 linijek kodu w ciagu 3 miesiecy w duzej aplikacji, reszta czasu to byly meetingi w calu omowienia zmian... 30 linijek textu, czyli srednio 1 linijka kodu na 3 dni.
                  Ja dzis zarobilem 1420 zl, a nawet nie wyszedlem z domu.
                  • rotkaeppchen1 Re: Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii. 29.12.14, 19:35
                    Ja nie mowie, ze ona byla z prawdziwego zdarzenia, byla pewnie podobna, jak cala rzesza jej podobnych. I fakt, wsponilala, ze jak na jej zakres obowiazkow, pensji nie miala wysokiej. Z tego, co wiem, byla kierownikiem biura projektow w firmie i jej obecnosc byla konieczna, ze wzgledu na prace z ludzmi, trudno bylo ich rozliczac czy motywowac z domu.
                • rotkaeppchen1 Re: Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii. 29.12.14, 19:44
                  > Jak dla kogos najwazniejsza sprawa w zyciu sa pieniadze....

                  Nie sa najwazniejsze ale jak sie ich nie ma, trudno zyc.
                  Wiem jak to jest, pod koniec liceum wyprowadzilam sie, utrzymywalam z renty po ojcu i korepetycji, podobnie na studiach - trudno sie zyje w Warszawie za 2.500 - 3.000, nawet, jezeli ma sie wlasne mieszkanie i nie trzeba splacac kredytu. Ale czynsz, rachunki, jedzenie - te stale wydatki sa na europejskim poziomie, 3PLN natomiast nie.
                  Mieszkajac w Niemczech, majac te 2 tys miesiecznie moge pracowac w wymarzonym zawodzie, nie musze dorabiac korepetycjami, nie musze oszczedzac na kazdym kroku i obawiac sie, czy mi starczy na rachunki. I nie, nie pieniadze sa dla mnie najwazniejsze ale czasem wazne i fajne jest to, co moge za nie kupic, np ksiazki, ktore do tanich nie naleza. Przez cale studia pracowalam, mimo choroby i gorszego samopoczucia, mimo pracy na pol etatu moglam sie utrzymac, nie nadwyrezajac zdrowia praca 50-60 godz w tygodniu, tak jak pracowalam w Pl.
                  • senseiek Re: Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii. 01.01.15, 05:57
                    > nie musze dorabiac korepetycjami, nie musze oszczedzac na kazdym kroku i obawiac sie, czy mi starczy na rachunki.

                    Nie przejmuj sie bzdurami..

                    > I nie, nie pieniadze sa dla mnie najwazniejsze ale czasem wazne i fajne jest to, co moge za nie kupic, np ksiazki, ktore do tanich nie naleza.

                    A nie lepiej dojsc samemu do tego co jest w tych ksiazkach?

                    Mozna samemu dojsc do wszystkich rownan uzywanych w chemii i fizyce samodzielnie..

                    Ja doszedlem do nich, i nawet wymyslilem nowe tak ze ludzie specjalisci od neutrinos blagali mnie o danie im aplikacji napisanych w oparciu o moje rownania.. Mowilem im wprost jakie materialy maja uzyc na nowe detektory neutrinos (ktore momentalnie podawala moja aplikacja), wiedzac ze ci zaraz zloza w urzedzie patentowym aplikacje..

                    > Przez cale studia pracowalam, mimo choroby i gorsz
                    > ego samopoczucia, mimo pracy na pol etatu moglam sie utrzymac, nie nadwyrezajac
                    > zdrowia praca 50-60 godz w tygodniu, tak jak pracowalam w Pl.

                    Najwyrazniej wybralas sobie zly zawod.. 60 godzin tygodniowo? Ja nawet tyle nie pracuje miesiecznie..
                    Powinno sie robic to co sie lubi. Wtedy czas nie ma znaczenia. Nie liczymy go, gdy robimy cos co jest naszym zyciem.
                    • annajustyna Re: Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii. 01.01.15, 09:32
                      Co piles w Sylwestra? Neutrinos, to jakis nowy drink?
                    • eat.clitoristwood Re: Powiedz to kadrze managerskiej w skandynawii. 01.01.15, 15:28
                      senseiek napisał:
                      > (...)Ja doszedlem do nich, i nawet wymyslilem nowe tak ze ludzie specjalisci od neut
                      > rinos blagali mnie o danie (...)
                      W liceum próbował uczyć mnie biologii taki zdechły pasztet, który emitował różne, dziwne zeznania, między którymi wyróżniało się to, jakoby ludzie ją na ulicy zaczepiali pytaniami, jakich kremów ona używa, co ma taką piękną cerę.
      • leptosom Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:20
        zdobyła pracę, dotknął ją cudzoziemiec ...

        nie w innej kolejności?
        • samuela_vimes Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 21:52
          leptosom napisał:

          > zdobyła pracę, dotknął ją cudzoziemiec ...
          >
          > nie w innej kolejności?

          nie wszyscy żyją jak ty :-)
          • leptosom Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 12:07
            ;)
      • samuela_vimes Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 21:27
        szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:

        > Tutaj chodzi o coś innego. Oni przez to podkreślają, że tamto jest ich, a polsk
        > ie zostało za plecami. Chcą przez to pokreślić, że znajdują się na wyższym pozi
        > omie cywilizacyjnym, są kimś lepsi niż Polacy.
        > Mamy tutaj kilka takich lasi. Pierwsza która mi się nasuwa na myśl to samuela_v
        > imes, która wyjechała, zdobyła pracę, dotknął ją cudzoziemiec i już gardzi Pols
        > ką uważając się za kogoś lepszego, kogoś komu się udało. To jest kompleks kolon
        > ialny.

        dotknął to cię zły dotyk. boleśnie.
        • eat.clitoristwood Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 21:29
          samuela_vimes napisała:
          > dotknął to cię zły dotyk. boleśnie.

          Mistrzyni eufemizmu! :)
          • samuela_vimes Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 21:46

            > Mistrzyni eufemizmu! :)

            bo szkoda zdrowia na nerwy ;-)
    • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 16:11
      No widzisz a ja sie identyfikuje w pewlni z Polska :-) I mimo ze mieszkam od prawie dziesieciu lat w Niemczech, mowie: oni to maja dzialajaca sluzbe zdrowia, nie to, co u nas ;-)
      Drogi, kredyty i socjal malo mnie obchodza ale fakt, ze chorujac przewlekle (o czym z reszta poinformowano mnie dopiero w Niemczech, w Polsce nie raczono zrobic podstawowych badan PRZEZ LATA!), U NAS pewnie dogorywalabym gdzies w glebokiej depresji, nie mogac podniesc sie (fizycznie!) z lozka. A U NICH zyje i to calkiem niezle. Place sporo za ubezpieczenie zdrowotne, mimo ze pracodawca placi swoja czesc ale za to mam dostep do lekarza i lekow. Na wizyte u specjalisty czekam miesiac ale jezeli mam bardzo pilna sprawe, dostane sie i dwa dni po telefonie... Niestety u nas dobrze nie jest. A jezeli jest dobrze (finansowo), to w wielu przypadkach przyplaca sie to wypaleniem zawodowym. Nie wiem, co gorsze.
    • angry.bird Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 16:14
      a moze zwykla zacheta do wyjazdu?
      • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 16:46
        Nie sądzę. Słyszę to od znajomych, rodziny, klientów, czytam na forum. Raczej takie "uświadamianie" , że w innych krajach lepiej. Ludzie od zawsze wyjeżdżali za granicę, ale teraz to bardzo przybrało na sile. Kto się zaczepi, to "ucieka" i potem wywyzsza.
        Miałam wielu klientów, co zjeżdżają w okresie świątecznym i robiac zakupy pajacuja, gwiazdorza, na co to ich nie stać teraz. Tam się dorobili a tutaj łaskawie przyjechali wydać pieniążki i wszystko "tam" zawioza bo jednak w Polsce tańsze. I jeszcze w międzyczasie przyprowadza ojca, kuzynów by oglądali z nimi jakie to ekstra drogie rzeczy wybrali , co prawda tutaj drogie luksusowe, ale "tam" to standard...
        • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 16:48
          No ale to fakt, ze za granica (tez zalezy, za ktora :D ) pod pewnymi wzgledami jest lepiej. Co to ma wspolnego z wywyzszaniem sie? To jest fakt...
          • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 16:55
            To, że oni już tam są. Oni już korzystają z dobrobytu, a my w kraju tacy nieobyci, nieświadomi, jeszcze w tyle.... mam dziś agresora po tych spotkaniach rodzinnych....
            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:20
              Sorry ale najwyrazniej masz burakow w rodzinie, skoro sie wywyzszaja tym, ze "im sie za granica udalo"...
              • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:37
                Akurat z mojej rodziny nikt nie wyjechał. To od drugiej strony. Na forum też moja rodzina nie pisze, no i z klientów żaden nie był z mojej rodziny.
                • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 18:25
                  A sorry, rozumiem, bo przeczytam "po spotkaniach rodzinnych" a tu chodzi o spotkaniach rodzinnych klientow burakow. No to tym lepiej, skoro to nie twoja rodzina, to czym sie przejmujesz? Jakimis chamami z zagranicy? :D
            • lew_ Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:22
              Oco sie rzucasz,przeciez to prawda,wiem ze cie boli ze tez nie zwialas za granice
              • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:26
                Lew_ kto ci okana na swieta umyl? :D Mozliwe, ze jedna z klientek autorki watku? :D
              • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:41
                A co bym miała tam robić? Mam tutaj wystarczająco dobra pracę, mieszkanie, oszczędności. I sama sobie to zawdzięczam. Niestety. Nie mam zamiaru wyjechać, daje sobie świetnie radę. Mało tego. Wśród mojego otoczenia nie panuje moda na wyjazd.
                • lew_ Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:50
                  No dobrze,to ci sie chwali,ale po co wkurzaja cie ludzie ktorzy znalezli swoje szczescie za granica i na dodatek maja racje w tym co mowia.
                  • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:56
                    Właśnie wkurzaja mnie tym, że oni mają rację. Tylko oni. mysla wasko jedynie przez własny pryzmat ucieczki. Siedząc za granicą nie widza, że rzeczywistość jest nieco inna. Są ludzie w kraju, którym tu pasuje i nie widzą celu w wyjeździe. I nie są to durne chlopki, ciemnota czy zacofani.
                    • lew_ Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 18:05
                      W kazdym kraju sa ludzie obojetni na wszystko,w poolsce np Ty bo jak mozna znosic spkojnie takiego kaczora czy plityke polskiego rzadu i ogolnie caly ten bajzel ,naprawde nie chcesz zyc spokojnie i normalnie ?
                    • facettt ale co Cie oni obchodza ? 28.12.14, 18:10
                      > Właśnie wkurzaja mnie tym, że oni mają rację.

                      ale co Cie oni obchodza ?
                      i po co sie wkurzasz ?
                      ja "wyjechawszych" w ogole nie czytam, a nawet staranne omijam, gdyz nie maja mi nic ciekawego do powiedzenia.

                      czytam tylko "krajowych", gdyz ciekawe - to jest to, co dzieje sie w kraju.
                      (i w rozmowie z "krajowymi" nie podkreslam, ze sam jestem "wyjechwszy"
                      i to jeszcze za glebokiej komuny, gdy nie bylo to latwe)
                      w koncu rozmowa ma sluzyc wzajemnemu wzbogacaniu, a nie przechwalkom.

                      pozdraviam.
                      J.


                      • ursz-ulka Re: ale co Cie oni obchodza ? 28.12.14, 20:37
                        Oj mogłabym chętnie tego nie słuchać. Nie da się! Zjawisko nie do uniknięcia coraz bardziej.
                • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 18:30
                  Tak piszesz, jakby wyjazd za granice byl czyms zlym a ty jestes "ponad to". Ja na przyklad wyjechalam z porywow serca a te porywy bynajmniej nie mialy nic wspolnego z facetem (ani kobieta). Po prostu, zakochalam sie w kraju, w jezyku, w ludziach (tak ogolnie). W Polsce zostawilam mieszkanie, studia i prace, i zaczelam to samo robic w Niemczech. Spelnilam swoje marzenia i nie mam potrzeby porownywac sie z innymi :-) Nie kazdy jedzie za granice po to, zeby zbierac kase lezaca na ulicach (niektorzy sadza, ze lezy) i zarobic na najnowoczesniejszy telewizor.
                  • taki-sobie-nick Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 18:54
                    Po prostu, zakochalam sie w kraju, w jezyku

                    Niemieckim?

                    Niepojęte.

                    Tak, wiem, że logiczny, precyzyjny itd. - ale mimo wszystko. :-P
                    • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 19:04
                      Ja to sie chyba bardziej w brzmieniu zakochalam a nie w logice i precyzji. Ale fakt, dzieki logice i precyzji nie byl trudny do nauczenia (sie) :-)
                      • taki-sobie-nick Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 19:34
                        rotkaeppchen1 napisała:

                        > Ja to sie chyba bardziej w brzmieniu zakochalam

                        Rzadko mi opada tzw. szczęka, ale jak już, to już. :-)
                        • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 19:54
                          No co robic, lubie sobie glosno poczytac H. Heine w oryginale :-)
                          • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 20:29
                            W tym agresywnym szczekaniu mozna sie zakochac? Osobliwy gust ale co kto lubi.
                            • eat.clitoristwood Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 20:31
                              straszny.upal napisał(a):
                              > W tym agresywnym szczekaniu mozna sie zakochac? Osobliwy gust ale co kto lubi.

                              Nie każdemu szarik nasrał do głowy.
                            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 20:53
                              Nie wszystko brzmi, jak plomienne mowy Führera. Choc i te brzmia nieco inaczej, kiedy sie je rozumie ;-)
                  • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 20:45
                    Nie uwazam, że wyjazdy są złe. śmieszy mnie zachowanie wielu ludzi. Owszem, nie wszystkich. Po prostu obserwuję to od jakiegoś czasu. W pracy wiele osob ma podobne spostrzeżenia. Chcąc nie chcąc wysluchujesz tych przechwalek i wymadrzen klientów. Może razi mnie to, bo nie uczono mnie wychwalania się swoimi zarobkami, pokazywania wszystkim na co to mnie stać. I szanowania zdania innych a nie na siłę urabiania na swoją modłę. "wyjedź jak ja to też będziesz żył przyzwoicie". Jakoś tak brak wielu osobom skromności, taktu...
                • szpil1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 05:15
                  Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m skasujcie
                  Odpowiedz
                  ursz-ulka 28.12.14, 17:41
                  "A co bym miała tam robić? Mam tutaj wystarczająco dobra pracę, mieszkanie, oszczędności. I sama sobie to zawdzięczam. Niestety.'

                  Dlaczego "niestety"? Bo sama sobie zawdzięczasz? A niby komu miałabys zawdzięczać?
                  • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 30.12.14, 21:28
                    Niestety - było po to by za moment nie pojawił się dogryzek typu: bo odziedziczylas firmę po tatusiu/bo masz bogatego męża/bo robota po znajomości itp. Więc niestety nie. Sama sobie zawdzięczam obecna pracę.
            • taki-sobie-nick Na mnie działa irytująco 28.12.14, 18:59
              pisanie "mam agresora" zamiast po polsku: jestem poirytowana, sfrustrowana, wkurzona.

              Agresora masz? To uważaj, żeby się do niego nie zbliżać.

              sjp.pl/agresor
              • rotkaeppchen1 Re: Na mnie działa irytująco 28.12.14, 19:06
                Autorka jest po prostu agresorem sama dla siebie ;-)
                • taki-sobie-nick Re: Na mnie działa irytująco 28.12.14, 19:33
                  rotkaeppchen1 napisała:

                  > Autorka jest po prostu agresorem sama dla siebie ;-)

                  Nie przesadzałabym, jednak naprawdę mało kto potrafi zachowywać spokój ducha wbrew okolicznościom zewnętrznym. A nawet powiem, że prawie nikt tego nie umie.

                  Podobno umiał to pewien hinduski fakir 702 lata p.n.e., ale przekazy nie są ścisłe. :-P
              • ursz-ulka Re: Na mnie działa irytująco 28.12.14, 20:46
                Dzięki. Przyjrzalam się definicji. Słowo użyte zostało niestosowne.
            • rikol Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 18:59
              Wygląda na to, że to ty masz problem i kompleksy. To chyba normalne, że ludzie opowiadają, co u nich? normalne jest też, że porównują. A to, że Polska wypada gorzej, to chyba nie dziwne?
        • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:24
          No ale nie wiesz, to tak jest, im wiekszy burak, tym wiekszy telewizor :D Takie spostrzezenie. Mam takich znajomych, co to pokoik malutki a telewizor na pol sciany... A synka dwulatka to juz do "Elitenschule" planuja poslac :D A sami kucharz i pielegniarka (nie przymierzajac nikomu, bo ani ja ani narzeczony profesorami nie jestesmy). No ale bez przesady...
          • taki-sobie-nick Co to ta Elitenschule? 28.12.14, 18:13
            No pewnie, bo im większa plazma, tym większy lans. :-)

            Moi sąsiedzi mają takie telewizory niektórzy, że można program oglądać z domu naprzeciwko. :-)
        • taki-sobie-nick Cóż, jeśli masz klientów buraków 28.12.14, 18:11
          nie zmienia to faktu, że tam jest lepiej.
    • lew_ Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:36
      Okna w tym roku na swieta sam wyczyscilem:) Bylas w polsce na swieta? i jakos dwa dni temu czylem ze byls ehefrau:)jeszcze napisz ze mialas koscielny slub,to sie przewroce:)
      • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 17:49
        To do kogo było?
      • facettt leo ? 28.12.14, 18:12
        a jak z mendigo & consortes ?

        wyszlo Ci z ktoras cos w koncu, czy masz juz sekretarke we wlasnej firmie ?
        • lew_ Re: leo ? 28.12.14, 18:13
          Nie ma ich od 2 tygodni:)
          • facettt Re: leo ? 28.12.14, 18:16
            lew_ napisał:
            > Nie ma ich od 2 tygodni:)

            moze sie swiatecznie "wydaly" ?
            i wroca dopiero po rozwodzie ?

            ale gdyby co, to pamietaj, ze Ciebie to mendigo ja zareklamowalem.
      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 19:49
        Biedaku, sam? Nie bylo chetnych do pomocy?
        Mialam cywilny, koscielny mial byc pod warunkiem, ze sie nie spelnia moje przypuszczenia. A ze sie spelnily, to i slubu nie bylo.
        Nie bylam w Polsce na swieta, jade na Wielkanoc :-)
        • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 18:34
          Jakie przypuszczenia? ;)
          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 19:51
            No niestety byly mial krzywo pod sufitem - przede wszystkim nie radzil sobie z agresja i nie chcial sobie dac pomoc. Musialam sie w zwiazku z tym ewakuowac.
            • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:03
              O Matulu, ale sie porobilo. Tylko ze rozwod w Niemczech to koszty - przymus adwokacki niestety...
              • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:15
                A nie, zarowno slub, jak i rozwod w Polsce byl :-)
                • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:20
                  A chlop ma niemieckie obywatelstwo? Jak tak, to musi rozwod umiejscowic i wtedy obowiazkowo zrobia Wam wyrownanie kont emerytalnych...
                  • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:30
                    Nie, Polak :-)
                    • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:38
                      Aczkolwiek w niektorych konfiguracjach mogloby to byc dla Ciebie korzystne ;). Gorzej jak na trutnia trzeba doplacac :(.
                      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 21:21
                        Ja do tego biznesu doplacalam od poczatku ale to nie byl problem, bo ja z tych, u ktorych co moje, to twoje. (Nota bene to do tematu, ze pieniadze to nie wszystko, chetnie sie nimi dziele, jak mam).
    • samuela_vimes Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 21:35
      tu nie trzeba uświadamiania. Wyjechałam, bo jestem wygodną egoistką i materialistką. I nigdy nie mogłabym sobie pozwolić na życie jakie mam w polandii.
      Nie uważam się za nikogo lepszego, tylko lubię jak mi wszystko łatwo przychodzi.
      Nie miałam ochoty żyć za 2800 na rękę z kredytem na 30 lat w małym mieszkaniu, bez szansy na emeryturę i opiekę zdrowotną jeśli zachoruję ja lub ktoś z rodziny.
      I proszę nie mylić wywyższania z zauważaniem zwykłych różnic, jak np mam prawo decydować o własnej macicy 'aborcja', własnym zdrowiu 'eutanazja', związek 'związki partnerskie i homoseksualne'
      Nie tylko beznadziejne zarobki, ale właśnie też brak możliwości decydowania o własnym życiu sprawiły, że mieszkam tam gdzie mieszkam.
      • facettt rozumiem, ale... 28.12.14, 21:46
        samuela_vimes napisała:
        Wyjechałam, bo jestem wygodną egoistką i materialistką.

        rozumiem.
        ja rowniez.
        ale nigdy o materialiach nie wspominam (np. o tym, ze mam 2 samochody)
        gdyz nie lubie denerwowac (bez potrzeby) innych.

        zwykla ETYKA wymaga skromnosci - przynajmniej tej slownej, jak w Internecie.
        • samuela_vimes Re: rozumiem, ale... 28.12.14, 21:51
          no tak. Ja napisałam, że jestem egoistką i materialistką, ergo z takich min pobudek wyjechałam.
          Jeśli dla ciebie to stwierdzenie jest równoznaczne z chwaleniem się osiągnięciami 'czego jeszcze nigdy na tym forum nie uczyniłam' to zalecam czytanie ze zrozumieniem.
          Aaa i nie denerwujesz mnie faktem, że masz dwa samochody. Miej ich nawet i 500, szczęść borze!
          • facettt epatowanie egoizmem. 28.12.14, 22:24
            nie jest cnota i nie ma nic wspolnego z ETYKA.

            Moze zaczerpniesz troche wzorow z Papieza Franciszka ?
            • samuela_vimes Re: epatowanie egoizmem. 29.12.14, 00:00
              no właśnie od katolicyzmu też 'uciekłam'.
              Rozumiem, że słowo szczerość jest ci obce?
              • facettt istotnie. 29.12.14, 14:29
                samuela_vimes napisała:
                > Rozumiem, że słowo szczerość jest ci obce?

                tak.
                przedkladam, nad nie slowo : ETYKA
                i czasem klamie - by nie sprawic przykrosci innym.

                _______________________________________
                Prawda, Dobro i Piekno - nie sa rownowartosciowe.


                • samuela_vimes Re: istotnie. 29.12.14, 16:45
                  > tak.
                  > przedkladam, nad nie slowo : ETYKA

                  zaraz, zaraz... a to nie ty czasem chwalisz się na forum zdradzaniem żony i licznymi kochankami?
                  • facettt Re: istotnie. 29.12.14, 16:57
                    samuela_vimes napisała:
                    > zaraz, zaraz...
                    a to nie ty czasem chwalisz się na forum zdradzaniem żony i licznymi kochankami?

                    ja.
                    raz , ze wcale nie licznymi...
                    kilka ich bylo zaledwie przez Cwierc Wieku...
                    - to chyba nie jakis szczegolny rezultat ?

                    a dwa - ze wcale sie nimi nie chwale, a tylko doradzam mlodszym
                    jak bezpiecznie przez to przejsc...

                    zapraszam na foro "Kochanki".

                    • samuela_vimes Re: istotnie. 29.12.14, 17:00
                      hyh, więc jak zawsze to bywa próbuje mnie pouczać i naprawiać osoba, która z etyką ma tyle wspólnego co kostka rosołowa ze zdrową żywnością.
                      • facettt tu masz definicje ETYKI 29.12.14, 17:09
                        samuela_vimes napisała:

                        > hyh, więc jak zawsze to bywa próbuje mnie pouczać i naprawiać osoba, która z et
                        > yką ma tyle wspólnego co kostka rosołowa ze zdrową żywnością.

                        pl.wikipedia.org/wiki/Etyka
                        vidze, Drogie Dziewcze - masz problemy z rozrozbnieniem ETYKI i moralnosci.
                        nie ma jednej moralnosci, moralnosci sa relatywne.
                        i historycznie i geograficznie.


                        oboje mamy inna moralnosc i to co dla Ciebie jest niemoralne, dla mnie jest moralne

                        ETYKA zas uwzglednia wszystkie moralnosci , a jedyna dla nich wspolna wartoscia jest to
                        - by bez bezwzglednej koniecznosci nie szkodzic innym.
      • chersona Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 19:34
        zerknęłam, gdzie eutanazja jest legalna i wypada, że w Holandii i Szwajcarii. wydawało mi się, że Ty wyjechałaś do innego kraju. nie czepiam się, tylko drążę temat. tak na wszelki wypadek.
    • magnusg Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 22:17
      Ale czego oczekujesz urszulka-ze napisza prawde?Nikt sie do porazek zyciowych chetnie nie przyznaje,a szczegolnie ci co wyjechali,bo przeciez to oznacza,ze ani w Pl ani za granica sobie nie poradzili.Wiec musza pisac,ze jest super,chociaz mieszkaja w najgorszych dzielnicach,wykonuja prace tez takie,ktore dla tubylcow sa za ciezkie.Ocyzwiscie nie wszyscy,ale wielu tak tam wegetuje.
      Sa wsrod nich tez osobniki ciezko zakompleksione,ktorym wszystko co zachodnie imponuje.
      N.p. ta super sluzba drowia w Niemczech to tez niezly mit-jak jestes normalnie ubezpieczona,to czekasz na wizyte u specjalisty kilka miesiecy,a twoj szef dzwoni i ma termin na drugi dzien, bo jest ubezpieczony prywatnie.Zreszta wszystko ma dwa oblicza-w Niemczech w przeciagu 10 lat liczba operacji kregoslupa czy stawow kolanowych wzrosla o 80%,bo szpitale swietnie na tym zarabiaja.To,ze w znacznej czesci te operacje byly niepotrzebne, to juz malo kogo obchodzi-poza tymi biednymi ludzmi oczywiscie,ktorych wrecz wepchano na sale operacyjne.Ilu z nich z tego powodu zostalo prawie kalekami to juz w statystykach sie nie ujawnia.
      A najnowszy hit to info,ze na zakazenia bakteriami w niemieckich szpitalach umiera do 40000 osob rocznie-8 razy wiecej niz przy wypadkach samochodowych.Jak wiec slysze opowiadania o super sluzbie zdrowia w Niemczech to sie smiac tylko moge.
      I przypuszczam,ze wiele podobnych opowiadan o Uk czy Irlandii to tez podobne bajeczki.
      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 28.12.14, 22:54
        Moze dla ciebie to bajeczka ale znajdz mi lekarza endokrynologa w Warszawie, do ktorego dostane sie w przeciagu 4 tyg (raz, w syt awaryjnej moglam przyjsc po 2 dniach), ktory co 3 mies bada 50-60 parametrow plus usg, wszystko placone przez kase chorych... sorry ale w moim przypadku sluzba zdrowia dziala dobrze.
        • magnusg Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 09:52
          Gratuluje.Idz spytac tych,ktorym bez potrzeby usztywniono kregoslup i to seryjnie.
          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 15:47
            Wiesz co, poczytaj to, co pisalam. Mowie o moim doswiadczeniu i porownuje je z moim wlasnym doswiadczeniem w Polsce.
            Oczywiscie, ze jezeli cos dziala nie tak, to jest to zle, niezaleznie od tego, czy to w Polsce, czy w Niemczech. Przeciez slyszac o przypadkach sepsy w niemieckich szpitalach nie zacieram raczek, cieszac sie na nastepna wizyte?
            A co do kwestii kregoslupa - moja mama leczy sie w Polsce i czeka od dobrych paru miesiecy na mrt... a sztywna jest sama z siebie, bo po przejsciu kilku metrow ledwie sie rusza. :/
            • magnusg Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 30.12.14, 15:42
              Bez urazy rot,ale gdyby moja matka w Polsce czejkala kilka miesiecy na mrt,to ja mieszkajac na zachodzie i piszac,ze dobrze mi sie powodzi zasponsorowal bym chyba matce za 200 zeta mrt kregoslupa.No ale to twoja sprawa.
              • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 30.12.14, 15:46
                Moja mame byloby stac na to, zeby zaplacic za prywatne badanie ale nie chce tego zrobic.
              • ursz-ulka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 30.12.14, 21:17
                Oczywiście, że prawdy nie napiszą. Śmieszy mnie to tym bardziej, że byłam i widziałam, w jakich warunkach NAPRAWDĘ mieszkają i w jakich godzinach pracują... co robią. Ci, których miałam zaszczyt widzieć wcale nie mają się świetnie. Jak się upija to jęczą. Fakt . Zarabiają. Fakt . Kupią sobie super telewizor, świetne zabawki dziecku, jakieś ekstra ciuchy. Tyle, że do pracy idą w starym dresie i trampkach. Haruja jak woly. Tęsknią za rodziną. Ale grają twardo. Powiedzą ci to w zaufaniu, a potem na rodzinnym spotkaniu nawracaja, by też wyjechać... I jeszcze ci powie, że przecież widziałaś, jest super..
                • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 30.12.14, 21:33
                  To przykre. Nie znam takich ludzi ale fakt, nigdy nie szukalam kontaktu z Polakami. Na poczatku nie szukalam, bo chcialam jak najszybciej nauczyc sie jezyka, pozniej nawet o tym nie myslalam, mialam znajomych na miejscu, mialam znajomych w Polsce.
                  Jako nauczycielka w szkole podstawowej, widze swoje zadanie wlasnie w pomocy dzieciakom z takich rodzin, zeby dzieki obecnosci polskiej nauczycielki w szkole nie czuly sie wyobcowane, mialy komu stawiac pytania i rozumiec odpowiedzi. Jednak niestety wielu problemow sie nie przeskoczy, ludzie mieszkajacy w tzw gorszych dzielnicach (ja pracuje w Ratingen West) nie maja czesto podstawowych potrzeb intelektualnych... Dziecko szescioletnie nie potrafi policzyc po polsku do dziesieciu, nie zna ani jednej litery, potrafi napisac swoje imie ale jak zapytac o poszczegolne litery, nie zna! A mamusia radosna obwieszcza, cze synka przez 4 dni nie bedzie w szkole, bo jada na chezciny... Jak te dzieciaki maja osiagnac najmniejszy sukces, zdobyc zawod, zintegrowac sie, jak nie maja najmniejszego przykladu i wsparcia w rodzinie...
    • 10iwonka10 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 28.12.14, 23:47
      Kto sie tak przechwala? Jedne rzeczy sa lepsze inne nie.NIgdy tak nie ma ze wszystko jest biale lub czarne. Niestety ludzie ktorzy tak mowia to czesto buraki ktore chca sie poczuc lepiej. Mieszkam za granica 12 lat ale zawsze staram sie wywazac opinie. Poza tym ludziom roznie sie uklada jedni znajduja dobra prace za granica bo bylo im ciezko z tym w Polsce ( niestety u nas zwlaszcza w mniejszych miejscowosciach wszelkie uklady, ukladziki, znajomosci sa bardzo gleboko zakorzenione), ale sa tez tacy ktorym sie nie udalo za granica a moze w Polsce nie bylo im zle. Ja zauwazylam jedna rzecz mieszkajac w Angli. Ludzie na poziomie, wyksztalceni majacy sensowna prace sa przyjaznie nastawieni do Polski natomiast rozne takie buraki wlasne tak jada ze wszystko jest lepsze na emigracji a najlepsi sa oni bo wydaje im sie za tak wiele osiagneli a patrzac z boku to wcale nie az tak wiele....
    • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 11:52
      Bardziej od podkreslania, ze cos jest lepiej tam, smieszy mnie okreslenie "u nas", bo to zadne "u nich" nie jest, zawsze beda tam OBCY, niech zapytaja kogokolwiek NAPRAWDE stamtad. Ale wystarczy troche socjala komus pokazac i poczucie tozsamosci narodowej idzie w cholere.
      A z ta sluzba zdrowia to tez legendy.
      Wiekszosc moich znajomych siedzacych na wyspach czy w Niemczech/Austrii z podkulonym ogonem przylatuja do Polski na wizyty do dentystow, ginekologow, i in. Cena biletu + wizyty wciaz sie oplaca w stosunku do tamtejszych cen. Robi tak nawet znajomy, siedzacy od lat 80. w Londynie, profesor wyzszej uczelni TAMZE. Leczy zeby tylko w Pl.
      --
      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 12:53
        Hmm... nie chcialoby mi sie jezdzic do PL na leczenie zebow, za drogo by mnie to kosztowalo. U mojego dentysty nie place za nic, ani za wypelnienie, ani za znieczulenie. Na poczatku faktycznie odwiedzilam moja polska dentystke, bo nigdy nie bylam u innej i troche sie balam tej zmiany. Zaplacilam 100zl plus oddzielnie za znieczulenie. W Niemczech koszt wypelnienia pokrywa kasa chorych. Mam dobre zeby ale wiadomo, z wiekiem moze sie cos zmienic, dlatego warto dodatkowo sie ubezpieczyc...
        Nie mowie, ze Niemcy to raj na ziemi, slyszy sie tu o wielu okropnych wypadkach, czy bledach w sztuce lekarskiej. Ja porownuje tylko i wylacznie moje polskie i niemieckie doswiadczenia.
        Bylam tu 2 razy operowana (laparoskopia), jestem chora przewlekle (hashimoto), mialam dwa razy badanie mrt, na ktore czekalam 2 i 4 tygodnie!!! Jestem ubezpieczona w TK, jestem zwyklym szarym pacjentem. Na prawde nie bylo by mnie stac w Pl robic 4 razy w roku usg tarczycy i badac 50 parametrow, tak, jak robi to moj endokrynolog, na wizyte u ktorego czekam przecietnie 2-3 tygodnie... Oceniam z wlasnej perspektywy i ta ocena jest batdzo dobra.
        • magnusg Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 13:45
          " Mam dobre zeby ale wiadomo, z wiekiem moze sie cos zmienic, dlatego warto dodatkowo sie ubezpieczyc"-nie,nie warto.Gdyby to byl interes dla pacjentow,a nie ubezpeiczalni,to by tego nie oferowaly firmy kierujace sie zyskiem.
          Widze,ze kolezanka przejela system myslenia wielu Niemcow,ktorzy ubezpieczaja sie od wszystkiego co mozliwe i zyja w stalym strachu przed wszystkim-nie bez powodu przecietny Niemiec ma 15-20 ubezpieczen-czasami zupelnie zbytecznych.Tymczasem kazdy trzezwo myslacy wie,ze nalezy sie tylko ubezpieczac od przypadkow,ktore moga zrujnowac twoja egzystencje.

          ---"Tak w ogóle to lubię sobie poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit„-Donald Tusk.
          -19% pederastow w USA ma HIV-co piaty!!!To jest srodowisko do adopcji dzieci??
          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 13:59
            W moim przypadku moze jednak warto. Odkad mam hashimoto, zaczely mi sie kruszyc zeby. Na razie byly to trzy ale nie wiadomo, co bedzie dalej... Poza tym, jezeli chce sie lepsze plomby, trzeba doplacic z wlasnej kieszeni. Dlatego pisze, ze warto ale czy i kiedy to zrobie, jest kwestia otwarta.
            • magnusg Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 16:41
              Nie,nie warto.Lepiej ta kase samemu zaoszczedzic ,a pozniej o polowe taniej zeby zrobic w Polsce albo na Wegrzech.Myslisz,ze ubezpieczalnie to frajerzy,ktorzy beda ci cos sponsorowac?Najpozniej po pierwszych dwoch zebach ci podziekuja.
              • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 14:39
                Na razie mam wszstkie wlasne i w dobrym stanie, wiec tego sie trzymam. Jasne, jak bedzie trzeba zrobic sobie implanty ala Stefan Raab, zrobie w Pl. Na szczescie mam zeby po ojcu (nie, nie jego trzecie, zeby nie bylo), ktory w wieku 65 lat nie mial tylko jednego jedynego zeba.
                • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 15:16
                  Akurat implanty to zdecydowanie robilabym w Niemczech ;).
                  • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 21:46
                    Dobra, jak przyjdzie co do czego, zwroce sie do ciebie o porade ;-)
                    • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 21:51
                      Oby jak najpozniej to nastapilo, czego Ci zycze!
                      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 22:32
                        Dzieki :-) To bedzie moje postanowienie na najblizsze 14 lat: nie stracic zebow :-D
                        • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 22:33
                          A czemu akurat 14?
                          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 01:00
                            Mialo byc 15. W tym koncze 35, wiec, zeby rachunek byl rowny ;-) I zeby za wczesnie nie tracic zebow :-)
      • lew_ Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 13:02
        Zaraz widac ze nie masz pojecia ,cos tam slyszalas i juz sie wymadrzasz,w niemczech leczenie jest bezplatne,do zebow doplacasz pewna ,mala sume ,wiec jak nie wiesz to nie plec jezorem glupotek
        • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 18:36
          Zalezy co do zebow - jak implanty czy inne wynalazki. osobiscie robie wszytsko u mojego niemeickiego dentysty, wole zrobic drozej, ale dobrze.
      • kalllka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 13:05
        Powiem tak, opierając ma moim doświadczeniu;
        Nikt z " tam " nie zastanawia się nad nami (emigrantami) z tu (lub precyzyjniej, nikomu nie robi różnicy czy porozumiewając się w rodzimym języku, rozmawia z Niemcem Polakiem, Hiszpanem czy Rumunem)
        Może dlatego, ze "tam", od dłuższego już czasu, funkcjonuje standard (językowy) uznający wszystkich obywateli unii za równych w obowiazkach i prawach.silna norma społeczna oparta na tradycji politycznej niezależności ( polit poprawności tez) ale wracając do twoich wniosków ;
        Myśle, ze sposob postępowania, który opisujesz, to raczej próba radzenia sobie z nowa rzeczywistością. Poukładania starych przyzwyczajen w nowych okolicznościach i identyfikacji z " obca" krwią. Taki stan rzeczy wymaga oswojenia- czasu.
        Bywa wiec, ze na akceptacja zmian, tak np było w moim przypadku, potrzeba go sporo. Ale bywa tez, ze nie odnajdując znanych "drzew" wychodząc buduje mur ochronny- wieczna ofiarę systemów, izolanta-buntownika, nieustannego krytykanta każdej (!) bo nie polskiej rzeczywistości.
        W takiej sytuacji zdaje się lepszym, żmudne uczenie się przez obserwacje i porównywanie standardów niż "demokratyzowanie" innych wedle starej zagrody.

        • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 13:41
          Masz racje. Jedyne, co denerwuje "miejscowych", bo brak znajomosci jezyka... Mnie najbardziej zal dzieciakow ale one w sumie szybko sie ucza. Gorzej, ze czesto nie maja wsparcia w rodzicach. Pracuje w podstawowce w Ratingen, w dzielnicy, w ktorej mieszka sporo emigrantow. W mojej klasie nie ma ani jednego Niemca :-) Za to jest dwoch Polakow, jeden radzi sobie swietnie, drugi natomiast nawet po polsku nie umie policzyc do dwudziestu, mimo ze ma 6 lat...
          • kalllka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:04
            Pamietam jak przybywając do Angolii(!:)natknęłam na ich problem postkolonialny,, niechęc niejndyjskich forinersow do asymilacji.
            W zrozumieniu i rozwiązaniu problemu pomógł właśnie język. To potrzeba szybkiej komunikacji, zunifikowała język angielski ustanawiając "cambrige " i "oxford" standardem certyfikowanymi programami nauki języka i kultury.
            A my, Polacy, jak żadna inna nacja na świecie, potrafimy dorównać angolom wisielczym humorem i ciętym anglo-polskim.
            Sijujac cię karotko, komigautuje wkrótce


            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:10
              Ja tam nad "cambridge" czy "oxford" przedkladam "Hochdeutsch" ;-)
          • leptosom Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:51
            Takie dzieci często słabo znają niemiecki, czy polski, lepiej za to turecki, chorwacki, czy np. serbski.
            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:15
              No nie, dzieciak o ktorym wspomnialam zna polski, bo niedawno przyjechal z rodzicami, jednak to jest taki polski Polski Z... Oczywiscie zwraca sie do mnie po polsku, zaczynajac: "prosze pania". Poprawiam go oczywiscie na "prosze pani" ale jak groch o sciane. Drugi, ten ktory problemow nie ma, po niemiecku calkiem sporo mowi i ma wsparcie w rodzicach, tez mowil "prosze pania" ale jak zaczelam go poprawiac, przestal i mowi teraz "Frau J." :D
              • leptosom Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:27
                Spryciarz. Sam na to wpadł, czy z pomocą rodziców? :)
                • kalllka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:35
                  Ważne ze wpadł.
                  Fakt czy (mówi ) poprawnie czy tylko "polonizuje" jest drugorzędnym. Najważniejsza jest komunikacja. Identyfikacja i rozwiazanie problemu.
                  Leptosom jest emigrantem pierwszego rzutu czy dzieckiem emigrantów?
                • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 18:02
                  Tego nie wiem. Ale mysle, ze sam, bo chlopaczek jest bystry. Albo po prostu przejal juz typowy zwrot do nauczycieli w szkole i mowi tak, jak do niemieckich nauczycieli po prostu i reszta (nie polskich) uczniow do mnie.
          • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 18:37
            Qrcze, moja corka liczy po polsku, niem i angielsku przynajmniej do 20, a nie ma jeszcze 4 lat :(.
            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 19:26
              Syn znajomych w styczniu skonczy trzy i tez liczy w trzech jezykach, z tym, ze do dziesieciu. Jak widac mozna. :-)
      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 13:24
        Sorry, myslisz, ze chcialo by mi sie latac do Polski co trzy miesiace, zeby isc do ginekologa prywatnie za 140PLN plus usg prawie 200 (u mojej lekarki tutaj mam za kazdym razem bez doplaty)??? To chyba jakis zart...
        • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:12
          Ludzie mam lepsze rzeczy do roboty niz wymyslac historie.
          Naprawde mam przyjaciol, ktorzy z Wielkiej Brytanii lataja po kilka, kilkanascie razy w roku do specjalistow w polsce. Np. Jedna ma aparat staly na zeby, koszt takiego + wizyt w Dublinie przeywzsza koszt lotow plus wizyt w Pl. Przy okazji zalatwia tu gina. Z forum dla kobiet w ciazy wiem, ze o ile warunki porodu moze sa tam lepsze, o tyle opieka w czasie ciazy sie nie umywa ( kontakt tylko z polozna, prawie zadnych USG, brak badan krwi, brak badania krzywej cukru w kierunku cukrzycy ciazowej itd. ). Posilki w szpitalach tam faktycznie sa generalnie lepsze i opieka i tego nie neguje. Slyszalam tez duzo niedobrego nt.podejscia w Irlandii i Anglii do pacjenta tzw. Lekarzy ogolnych. Przyjaciolka pracowala iles tam w zakladzie opieki dla osob starszych i chodzila z nimi na wizyty do lekarzy. Jest gorzej niz w pl. Tona tabletek, zero zajecia sie pacjentem i nieprzyjemna atmosfera.
          Moze Ci z Was ktorzy chwala maja po prostu wiecej szczescia, ja wiem tylko ze trawa po drugiej stronie plotu zawsze jest zielensza i mnie te cud-opowiesci o wspanialym Zachodzie zwyczajnie smiesza.
          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:33
            Ja tez slyszalam o marnym stanie opieki zdrowotnej w WB i Irlandii. A to, co opisuje, to nie ogolna sytuacja ale moje prywatne doswiadczenie. Mnie osobiscie jest lepiej pod tym wzgledem w Niemczech, niz w Polsce. Bo jasne, w Warszawie jest cala masa prywatnych przychodni ale na to trzeba miec kase. Ja nie mialam i nie mialabym, gdybym bedac nauczycielka i mieszkajac w Wawie, musiala leczyc sie prywatnie. Mimo ze mam wlasne mieszkanie, wiec koszty wynajmu, czy kredytu odpadaja. I tak nie byloby mnie na to stac, na pewno nie w takiej formie, jak mam to w Niemczech.
          • kalllka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:43
            Wiesz co upale ( może zimo powinnaś strasznym mrozem straszyć:)
            Jestem świetnym przykładem połączenia o którym piszesz. Dużo sprawniej spowiadam się ginekologowi po polsku, ale dentyście nie- bo polski dentysta wciąż zadaje mi pytania, akurat wtedy mam otwarta gębę:)
            Istota w tym, ze ja mogę dwujęzycznie korzystać z systemów; mogę wykorzystać wypracowane przez się pieniądze z ubezpieczenia widowisko sposób. Ja mogę mam wybor i nie muszę,.,
            I ta zasadnicza różnice, w traktowaniu ludzi i rzeczy. wciąż pokutująca nieporozumieniami polskiuego systemu wartości, różnice, zostawiam ci pod rozwagę, straszna.upalo


            Lecz mimo tych
            • kalllka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:50
              Wtręt drobny - usprawiedliwienie,
              Pisze mobilnie dlatego tez, mala objętość edytora oraz autokorekta zostawia wiele do życzenia i choc niezamierzone to błędy, literówki tworzą ciąg złośliwostek językowych, za które teraz i na przyszłość, przepraszam.
            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:11
              Racja, nie pomyslalam o tym, faktycznie dla niektorych nadal istnieje bariera jezykowa i latwiej im leczyc sie u polskich lekarzy.
              Pamietam, podczas mojego pobytu jako au pair w Niemczech, poszlam do lekarza z angina. Lekarz chcial mi przepisac antybiotyk i zapytal: "Sind sie schwanger?" A ja na to - bo myslalam, ze chodzi o alergie na antybiotyk, mowie, ze nie wiem ale chyba nie. A on na to: "Wissen sie nicht, ob Sie ein Kind bekommen, oder nicht??" Aaa no nie, nie jestem w ciazy panie doktorze :D
              A rok pozniej "Rachenentzündung" bardziej skojarzylo mi sie z zemsta a nie z zapaleniem krtani. Te czasy mam jednak za soba i moge bez problemu korzystac z opieki lekarskiej w Niemczech.
              Nawet pamietam taka sytuacje, poszlam do nowej ginekolog i opowiadam o swoich dolegliwosciach, taki wyklad jej strzelilam, ze zapytala: a pani to w jakiej galezi sluzby zdowia pracuje? A ja na to: ja? a nie, ja studiuje nauczanie poczatkowe ale o swojej chorobie i opcjach leczenia duzo czytam :D Jeden z moich lekarzy uwaza, ze pacjent znajacy sie na swojej chorobie to skarb, reszta nie podziela jego opinii :-)
              • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:31
                W przypdku mojej przyjaciolki NA PEWNO nie chodzi o bariere jezykowa
                Skonczyla tutaj anglistyke, a tam jeszcze studiowala cos pare lat na Trinity w Dublinie, chyba blisko neurobiologii albo cos, a siedzi tam od 2006chyba. Jej prc miala bliskie zwiazki z medycyna. Tak wiec chyba jednk o te finanse chodzi, moje panie.
                • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:49
                  Pewnie tak. Ja mam porownanie tylko z warszawskimi cenami prywatnych klinik i niestety rozowo to nie wyglada. Ceny iscie (zachodnio-) europejskie a zarobki juz nie.
                • miau.weglowy Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 16:16
                  moze niektore osoby istotnie maja silna wiare w to, ze w Polsce kazdy lekarz przewyzsza kazdego z Europy Zachodniej. z doswiadczenia wiem, ze tak nie jest. jest roznie, i tu i tam. i na plus i na minus mozna opowiadac historie.
          • 10iwonka10 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 15:29
            A wiesz ze to objaw lekkiego ograniczenia i braku asymilacji twoich znajomych. A moze oni nie ufaja zagranicznym lekarzom no bo im sie nie daje w lape jak u nas. Piszesz o ciazy- np w Anglii opieka jest ok ale nie traktuje sie tego jak choroby i wiekszosc kobiet pracuje prawie do konca. w Polsce natomiast kobiety w ciazy to czesto 'swiete krowy' wiecznie na zwolnieniach lekarskich. Wiec moze to nie kwestia innej opieki ale innej kultury.
            • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 15:35
              Och oczywiscie zapomnialam ze przecietny forumowicz zawsze zna lepiej MOICH znajomych i motywy ich postepowania. W takim razie przeprszm ze sie osmielilam wyrazic jakiekolwiek zdanie, Twoja racja jest najtwojsza w tej sprawie
              --
              • 10iwonka10 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 17:17
                Doprawdy? Jesli ktos przyjezdza do Polski na wszelkie badania, wizyty lekarskie to rozumiem mieszla w kraju 3-ciego swiata gdzie lekarzy nie ma....
                • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 19:03
                  Chyba za dlugo siedzisz tam bo przestalas rozumiec polskie slowo pisane. Ja napisalam juz wszystko, powtarzac sie nie bede. eot
                  --
            • kalllka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 16:10
              Tak myśle, ze właśnie "innej kultury".
              Jeszcze jedna kontestacja w związku z wyżej wymieniona- Najczęstszym błędem popełnianym przy translacji " innego" ( języka, systemu, kultury) na nasze, jest protekcjonalizm, serioznosc i lekceważenie szczegolow zwanych człowiek.
              Myśle, ze po polsku "inny" wciąż znaczy dziwny- dziwaczny ale przede wszystkim śmieszny ze swoim indywidualizmem i oczekiwaniami wobec systemu )
              • 10iwonka10 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 29.12.14, 17:19
                rozumiem ze dla niektorych 'indywidulizm' to wieczne narzekanie i oczekiwanie od systemu ze wszystkie problemy rozwiaze za nas....
            • best.yjka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 01.01.15, 23:17
              10/10
          • szpil1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:25
            A ja mam bardzo dobre doświadczenia ze służbą zdrowia w UK, zajęto się mną bez porównania lepiej niż w Polsce. I mój lekarz ogólny, i specjaliści. Miałam póki co trzy operacje, dwie z powodu guza rakowego na tarczycy, jednato woreczek żółciowy, do tego dochodzi stała opieka ze względu na problemy hormonalne. Mam regularne badania kontrolne odnośnie guza na (usuniętej) już tarczycy. Do tego naprawdę podejście do pacjenta bez porównania lepsze - miło, grzecznie, przyjażnie. W Polsce - zadałam znanemu białostockiemu panu doktorowi pytanie podczas wizyty - "no tak, idiotka nic nie rozumie". Tak więc może zależy gdzie i do kogo się trafi - dla mnie UK bije Polskę o głowę pod tym wzgledem
            • alienka20 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemcze 01.01.15, 00:48
              ja póki co równiez nie narzekam.
              Ale ja od początku po przyjeździe uczyłam się tego żywego języka, nie literackiego.
              Obecnie wciąż nie jestem na poziomie native ale też nie jestem zależna od rodziny, nie-męża i tłumacza lepiej mówiących niż ja.
              I serio przestałam już nawet tęsknić za Polską, minęły początkowe sentymenty. Staram się wrosnąć w miejsce, w którym mieszkam, mieć tutejszych znajomych itd. Nie twierdzę, ze są lepsi od Polaków, ale jest ich tutaj więcej, a nie przyjechałam tu po to, by żyć po swojemu, mieszkając gdzie indziej.
              Ten sam proces przechodziłam w Polsce z tytułu dwóch przeprowadzek do różnych miast. Też musiałam poznać i poczuć to miejsce, w którym chciałam zamieszkać.
              Miałam wszystkie konieczne badania, których Twoje znajome nie miały, bo lekarz prowadzący na podstawie dokumentacji stwierdził, że będą potrzebne.
              I podoba mi się. że tu na miejscu kobieta po porodzie nie zostaje jednak sama - ma się do kogo zwrócić o pomoc, są miejsca, gdzie może spotkać inne mamy. Wystarczy chcieć/pozwolić sobie pomóc.
              nie latam kilkanaście razy w roku do lekarzy, ale kilka razy w roku (2-3) odwiedzić rodzinę. Sama do lekarza w tym roku poszłam raz, bo wyszedł nagły problem zaistniały na wyjeździe a nie planowany wcześniej.
          • stokrotka_a Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 30.12.14, 14:21
            straszny.upal napisał(a):

            > Ludzie mam lepsze rzeczy do roboty niz wymyslac historie.
            > Naprawde mam przyjaciol, ktorzy z Wielkiej Brytanii lataja po kilka, kilkanasci
            > e razy w roku do specjalistow w polsce.

            Nic dziwnego, że latają skoro mogą w ramach ubezpieczenia pokryć koszty podróży i pobytu i jeszcze parę spraw załatwić w RP bez ponoszenia dodatkowych wydatków.
            • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 30.12.14, 14:23
              Mnie by sie nie chcialo czasu tracic, skoro mam lekarza 10 minut piechota.
          • fuzja_jadrowa Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 21:14
            > o tyle opieka w czasie ciazy sie nie umywa ( kontakt tylko z polozna,

            Czytam o tym zarzucie ktorys raz, ale jeszcze nikt nie wytlumaczyl mi, dlaczego w przypadkach prawidlowo przebiegajacej ciazy, u zdrowej kobiety - bo w takich nie angazuje sie lekarza - kontakt z polozna mialby nie byc wystarczajacy.
            • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 21:23
              Wiesz, jednak jakies USG przydaloby sie. Chocby by malowodzie wykluczyc.
              • fuzja_jadrowa Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 11:33
                > Wiesz, jednak jakies USG przydaloby sie. Chocby by malowodzie wykluczyc.

                Co to znaczy "jakieś"? Sugerujesz, że nie oferuje się żadnego?

                Małowodzie (jak i wielowodzie) związanie jest z występowaniem konkretnych objawów. Przy jego podejrzeniu, jak najbardziej kieruje się ciężarną na USG.

                Warto też poczytać badania na temat sensu licznych USG u zdrowych kobiet, z normalnie rozwijającą się ciążą, bo już mi się tych wszystkich mitów czytać nie chce. A jak ktoś dzięki częstym USG poczuje się pewniej, to zawsze może umówić się na badanie prywatne.

                W Polsce, w przypadku bezproblemowej ciąży prowadzonej na NFZ, też nie można sobie przeprowadzać dowolnej liczby USG.
                • alienka20 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 12:06
                  W Polsce na NFZ są 3 USG.
                  A pisałam niżej - jeśli ciężarna jest zaniepokojona brakiem ruchów dziecka może podejść do community midwife w przychodni i ona swoim przenośnym ktg (czy jak to się tam nazywa) sprawdzi, czy serduszko bije itp - wszystko słychać, nawet wysokość tętna wyświetla.
                  Doświadczona położna sama jest w stanie wyłapać nieprawidłowości, określić ułożenie dziecka i jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości i podejrzenia np o hipotrofii, umawia USG w szpitalu. Poza tym po 20 tyg. ciąży mierzy się brzuch i jakiekolwiek odstępstwa od normy też są podstawą do sprawdzenia przez specjalistę.
                  Mnie lekarka ciągle straszyła, że dziecko duże będzie a położna powiedziała, że będzie średniaczek jakieś 3400, pomyliła się tyle co USG - mały miał 3850 g po urodzeniu, był po prostu długi (w porównaniu do brytyjskich dzieci).
                  Mojej mamie bez USG położna w latach 80 powiedziała, że sama w życiu nie urodzi dziecka i się sprawdziło, bo wywoływanie nic nie dało.
            • best.yjka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 23:31
              Bo Matka Polka. Tylko w Polsce stawia się za to pomniki. I daje fikcyjne L4 za dwie kreski na teście ciążowym, po odpowiednej gratyfikacji dla lekarza.
            • alienka20 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 02:58
              Mi położna sama pobierała krew na próby wątrobowe, gdy się poskarżyłam, że swędzą mnie ręce i łydki.
              USG z tytułu choroby przewlekłej miałam 5 razy - ostatnie w 36 tygodniu.
              Krzywą insulinową z tytułu historii w rodzinie.
              Na każdej wizycie u położnej czy w szpitalu - sprawdzanie moczu pod kątem leukocytów i zmierzenie ciśnienia.
              Do przychodni miałam dosłownie rzut kamieniem.
              I plan porodu respektowany w 100 procentach, nie uważają tego za fanaberie ani podważanie kompetencji.
              Miałam niskie AFI (objętość wód) ale w normie - kazali mi pić więcej płynów i samo się poprawiło.
              Naprawdę w zdrowej ciąży nie trzeba USG co miesiąc, bo bicie serduszka może sprawdzić położna (mają takie przenośne aparaty ktg i jak coś się dzieje, to nawet same wzywają karetkę).
              Moja położna to akurat taka złota kobieta była, że gdy nie zrozumiiałam polecenia lekarza ale pokazałam jej skierowanie na appointment w szpitalu sama tam zadzwoniła i mnie umówiła, żebym nie musiała się fatygować sama.
          • fuzja_jadrowa Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 21:23
            > prawie zadnych USG,

            Co to znaczy prawie zadnych? Standardowo na pewno dwa. Plus dodatkowe, jesli przebieg ciazy tego wymaga.

            A to a propos badan krwi ze strony brytyjskiego NHS:

            Blood tests in pregnancy

            As part of your antenatal care you'll be offered several blood tests. Some are offered to all women, and some are only offered if you might be at risk of a particular infection or condition. All the tests are done to make your pregnancy safer or to check that the baby is healthy, but you don't have to have them if you don't want to.
            Talk to your midwife or doctor and give yourself enough time to make your decision. They will also give you written information about the tests. Below is an outline of all the tests that can be offered.
            The blood tests you may be offered include:
            Blood group
            Rhesus disease
            Anaemia
            Diabetes
      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:05
        Moge ci opowiedziec najnowsza legende, z dzisiaj. Rano stwierdzilam, ze jeden z lekow mi sie konczy. Lekarz ma wolne do 4 stycznia, zadzwonilam do poleconego, mam przyjsc po 16 po recepte. Zadzwonilam do apteki z pytaniem, czy moge zamowic lek, bo musza go przywiesc z hurtowni ale ze recepte bede miala pozniej. Pan mily, powiedzial, ze tak ale ze dopiero po 16 moge odebrac... W Pl taka historia moglaby sie juz stac legenda...
        • straszny.upal Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:16
          Z reka na sercu oswiadczam Ci, ze ja tu w Polandzie gdzie mieszkam uzyskalabym dokladnie to samo bedac w Twojej sytuacji (tez mam pewne specjalistyczne problemy), w takim samym czasie. Dasz wiare? Pewnie nie dasz, bo pewnie jestes z frakcji " tam raj Polska guano" :-)
          • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 14:29
            Alez ja Ci wierze! Ja, tam gdzie mieszkalam, tez uzyskalabym ale musialabym odwiedzic "Alfe" i wybulic troche kasy. A nie, bo leku, ktory biore w ogole w Pl nie ma, wiec musialabym go sobie sprowadzic z Niemiec. No ale jeden z potrzebnych pewnie bym dostala.
      • stokrotka_a Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 30.12.14, 14:18
        straszny.upal napisał(a):

        > Ale wystarczy troche socjala komus pokazac i poczucie to
        > zsamosci narodowej idzie w cholere.

        A co to takiego to "poczucie tożsamości narodowej"? Czy to może coś, co każe ludziom nienawidzić innych ze względu na pochodzenie etniczne i życzyć Niemcom i Ruskim jak najgorzej?

        > A z ta sluzba zdrowia to tez legendy.

        Mity i legendy, moja droga, to tworzą ludzie, którzy nie znają realiów a opowiadają wymyślone historie.

        > Wiekszosc moich znajomych siedzacych na wyspach czy w Niemczech/Austrii z podku
        > lonym ogonem przylatuja do Polski na wizyty do dentystow, ginekologow, i in. Ce
        > na biletu + wizyty wciaz sie oplaca w stosunku do tamtejszych cen. Robi tak naw
        > et znajomy, siedzacy od lat 80. w Londynie, profesor wyzszej uczelni TAMZE. Le
        > czy zeby tylko w Pl.

        Jedną z przyczyn powodującą, że większość twoich znajomych przylatuje do Polski w celach medycznych może być taka, że niektórzy Polacy bardzo chętnie angażują się w oszukiwanie ubezpieczycieli. I to zarówno ci "wyjechani" jak i ci na miejscu w Polsce. A dzieje się tak dlatego, że "firmy" medyczne w Polsce oferują w ramach kosztów leczenia wczasy. Koszty niemedyczne są ukrywane w cenie usług medycznych, a ludzie z takiego ZK pracujący w "ubezpieczeniach", którzy nie wiedzą, że oszustwo to rzecz powszechna w RP, zwracają koszty "leczenia" medycznym turystom.
    • soulshuntr Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:31
      A UNAS w USA, za to wszystko jest wieksze, przynajmniej w stanie Texas.
      • annajustyna Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:34
        taa, zarcie zwlaszcza ;).
        • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 20:35
          Zarcie i zracy :-)
        • soulshuntr Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 29.12.14, 21:08
          Sie nie smiejcie, bo taki prawdziwy burgerek lub buritko to chodza za mna jak ZUS za skladka.
    • thelma333.3 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 30.12.14, 10:25
      to ja napisze "a u nas w belgii to jest tak dziadowska obsluga klienta, ze wszedzie w polsce jest lepsza", albo "a policja to panstwo w panstwie, i nie wygrasz, chocbys mial racje" , albo "jako emigrantka jestem traktowana jak osoba z trzeciego swiata, byle dno, ale swoje, jest lepsze niz polka" itp itd.
      lepiej ?
    • wez_sie u mnie w warszawie 30.12.14, 14:50
      u mnie w warszawie takich wiesniackich tekstow nikt nie mowi chyba ze sloiki z wiochy ale oni nie sa z mojej warszawy
      • rotkaeppchen1 Re: u mnie w warszawie 30.12.14, 14:59
        No niestety, u ciebie i u mnie w Warszawie zycie do najtanszych nie nalezy. Cale zycie leczylam sie (a raczej probowalam sie leczyc) w Warszawie i dobrze na tym nie wyszlam... Dlatego do Warszawy jezdze odwiedzac rodzine i znajomych a cala reszte zalatwiam u nich.
        • wez_sie Re: u mnie w warszawie 30.12.14, 15:08
          spoko
          to moze po prostu idz sie lecz
          • rotkaeppchen1 Re: u mnie w warszawie 30.12.14, 15:14
            Choruje chronicznie i lecze sie chronicznie :-)
    • klawiatura_zablokowana Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 01.01.15, 20:17
      >służba zdrowia ciekawsza

      No jak gdzie... Na przykład stomatologia na Zachodzie to zazwyczaj rozbój w biały dzień. Ludziom się nawet z USA opłaca przylecieć do Polski na leczenie kanałowe (chyba że mówimy o ludziach, co mają tak fenomenalne prace, że stać ich na najlepsze ubezpieczenie zdrowotne i mogą to robić na miejscu, ale takie osoby zazwyczaj w ogóle nie muszą kombinować, co się opłaca). Skandynawia to samo.

      Nie nabieram się na rzewne pierdy w stylu "u nas w UK wszystko jest lepsze niż w Polsce", bo byłam tu i ówdzie, znam mnóstwo ludzi, co mieszkali lub mieszkają w wielu krajach świata (nie tylko UE i USA) i mają porównanie. Nie wszędzie i nie wszystko lepsze niż w Polsce, nie wszystko jest różowe. Oczywiście wiele rzeczy jest lepszych, przede wszystkim zarobki.
    • dziala_nawalony Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 00:25
      Jakoś działa to na mnie irytujaco.


      czujesz sie zdolowana, czy cus? ja w dyskusjach uzywam slow 'tu' i 'tam' zeby nikogo nie irytowac,a ci co mnie znaja wiedza do jakich miejsc te okreslenia sie odnosza..
    • 15mandarynek Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 14:02
      Ja zostałam w Polsce, nie dlatego, że jestem zacofana i chcę żyć w dziwnym kraju tylko dlatego że swoją pracą zdobyłam dobry zawód a moje zarobki są godne i wystarczają zarówno na bieżące potrzeby jak i na odłożenie 70%. Mąż swoją pracą doprowadził mała firmę do bardzo dobrej sytuacji finansowej. Jestem dumna, ze mieszkam w Polsce, że nie musiałam wyjeżdżać żeby godnie żyć. Jestem dumna z tego, że moje dzieci są blisko dziadków, cioć, wujków. Nie czuję się gorsza.
      Akurat wśród moich znajomych /rodziny którzy wyjechali i uważają się za "tych lepszych" bo "u nich" wszystko jest tańsze a zarobki wyższe to osoby o niskim statusie społecznym, w wykształceniem wyższym, ale nie specjalistycznym, zarabiający w Polsce ok. 2-3 tysięcy. 1 na 10 osób rzeczywiście robi karierę za granicą. Reszta to niestety nadal niższa klasa społeczna, tylko z zarobkami wyższymi niż w Pl.
      • rotkaeppchen1 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 14:15
        Jednak fajnie jest, bedac nauczycielem, nie zarabiac 1500PLN na reke. Osobiscie jestem bardzo szczesliwa, robiac to, co lubie i mogac za to w miare wygodnie zyc.
        Moja mama skonczyla dwa kierunki studiow, robila dwa razy studia podyplomowe (w 1978 i 1987) i mimo ze nie nalezy do nizszej klasy spolecznej, finansowo mniej wiecej tam sie znajduje.
      • best.yjka Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 14:56

        > Ja zostałam w Polsce, nie dlatego, że jestem zacofana i chcę żyć w dziwnym kraj
        > u tylko dlatego że swoją pracą zdobyłam dobry zawód a moje zarobki są godne i w
        > ystarczają zarówno na bieżące potrzeby jak i na odłożenie 70%.

        A czy można spytać w jakim zawodzie?
    • zeberdee28 Re: "u nas w Uk", "bo my to w Niemczech inaczej m 02.01.15, 19:15
      Prawdę mówiąc to jestem w stanie to zrozumieć, bardzo wiele osób przeszło w Polsce prawdziwą gehennę na rynku pracy, przecież przed 2004 było tu gigantyczne bezrobocie a zarobki to był śmiech, nie były rzadkością zarobki rzędu 600 zł miesięcznie na czarno a pamiętać trzeba że ceny wielu produktów w tamtych czasach były wyższe niż obecnie. W czasie kryzysu też nie było wesoło, zawrotne ceny mieszkań napompowane do 2008 r.spowodowały że ludzie stanęli przed taką opcją że resztę życia spędzą w swoim pokoju w mieszkaniu rodziców. Jak ktoś tak dostanie w kość to staje się potem nieco zgorzkniały i nie będzie uznawał Polski jako fajnego miejsca do życia.
    • molly_wither jesli Cie to irytuje to wyjedz 02.01.15, 19:50
      Mnie cieszy,kiedy moj syn (w Anglii) i moj brat (w Niemczech) porownuja i sie ciesza,ze nie mieszkaja w Polsce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja