pamela82
15.01.15, 14:09
Mam męża i jesteśmy raczej towarzyscy. Jeden z kolegów należący do ścisłego grona naszych przyjaciół poświęcał mi jednak więcej czasu i uwagi niz inni. Szczególnie wtedy, kiedy zmagałam się z dość ciężko chorobą. Rozmawialiśmy ze sobą niemal codziennie (przez internet), traktowałam go jak swoją "przyjaciółkę", której opowiadałam co wydarzyło sie w ciagu dnia, o tym co myślę i czuję. Cieszyłam się że do grona moich przyjaciółek, dołączył jakis facet z odmiennym sposobem myślenia i odczuwania, ale jakże ciekawym :-)
Niestety coraz częściej mówił, że chciałby się spotkać, ale nie w naszej paczce, ale tylko ze mną. Tłumaczyłam mu, że nie bardzo mogę z uwagi na męża. Kiedyś podstępem zwabił mnie do pewnej knajpy twierdząc, że jest tam z naszymi znajomymi, a był sam. Usłyszałam, że mnie kocha, pragnie i chce się ze mną spotykać. Znów tłumaczyłam, że bardzo go lubię i cenię, ale mam męża i nie mogę. No i się obraził i zamilkł! Straciłam "przyjaciela", jest mi smutno, bo mi go zwyczajnie brakuje. Chyba już nigdy się z żadnym facetem nie zaprzyjaźnię, skoro tak to u nich wygląda :-(