Problem z kochankiem

20.01.15, 18:54
a raczej z jego zona , która próbuje się ze mną zaprzyjaźnić
pogrzało ją czy jak? jak się z tej znajomości ( żeńskiej ) wymiksować bez podejrzeń z jej strony ?
    • alpepe Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 19:02
      To jej zemsta, zastanawia się, czy będziesz w stanie patrzeć jej w oczy jednocześnie sypiając z jej mężem.
    • lew_ Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 19:03
      Przestac sie puszczac z zajetym
      • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 14:51
        a czy to przypadkiem on się nie puszcza ? dlaczego uważasz ,ze ja się puszczam ?

        >Przestac sie puszczac z zajetym
        • stokrotka_a Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 15:04
          pomorzanka34 napisała:

          > a czy to przypadkiem on się nie puszcza ? dlaczego uważasz ,ze ja się puszczam?

          Nie wiesz? Przecież wszyscy wiedzą, że to kobiety się puszczają. Nawet te bez zobowiązań. A faceci to tylko miewają skoki w bok albo jakieś romanse.
        • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 20:09
          pomorzanka34 napisała:

          > a czy to przypadkiem on się nie puszcza ?

          a to on się tu skarży na swoje problemy czy Ty?
          • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 20:15
            Ale co to ma do kwestii puszczania się? Skargi sobie, puszczanie się sobie.
            Mieszanie szkodzi klarowności rozumowania.
            • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 20:42
              > Ale co to ma do kwestii puszczania się? Skargi sobie, puszczanie się sobie.

              Skargi są konsekwencją puszczania się.

              > Mieszanie szkodzi klarowności rozumowania.

              No więc po co mieszać w to "puszczanie się" kochanka? On ma swoje za uszami, ale się nie skarży.
              • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 20:49
                To nieporozumienie. Pomorzanka ma problem natury Dlaczego ferujesz na mnie wyroki o charakterze moralnym, skoro to mój kochanek dopuszcza się poważniejszych przewin?

                Jej nie chodzi o poradę, ale o użyte sformułowanie.
                Podsumowując: porada słuszna, ale z dupy. Kwestia puszczania i skargi nie mają nic do siebie.

                2:0 dla mnie, a teraz szykuj bułeczkę i wskakuj do tramwaju.
                • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 21:21
                  Nie, pomorzanka ma inny problem: kłopotliwa relacja z żoną kochanka. I przyczyną tego problemu jest zadawanie się żonatym mężczyzną.

                  Natomiast przytoczone przez Ciebie: Dlaczego ferujesz na mnie wyroki o charakterze moralnym, skoro to mój kochanek dopuszcza się poważniejszych przewin? to odbijanie piłeczki służące wyłącznie temu by pomorzanka34 poczuła się lepiej, po tym jak poczuła się źle po komentarzu lwa_.

                  Całe nieporozumienie wynika z różnego odbioru tych samych treści przez kobiety i mężczyzn. Celem lwa_ nie było "ferowanie wyroków" tylko wskazania prostej implikacji: kochanek=>kłopoty, co od razu daje rozwiązanie: ~kłopoty => ~kochanek (logiczna reguła kontrapozycji). Natomiast pomorzanka odebrała to jako moralne oskarżenie i zareagowała tak, by umniejszyć swoją winę. Tylko, że kwestia czy kochanek jest bardziej winny od pomorzanki , czy nie, nic nie wnosi do kwestii podstawowego problemu.
                  • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 21:28
                    No i tu jest nieporozumienie właśnie, mówię przecież (masz już bułkę?).

                    Pomorzanka ma problem nr 1 (główny: żona kochanka) i problem nr 2, który pojawił się i jest rozwijany wyłącznie w tej gałęzi dyskusji. Ty je na siłę łączysz. Niepotrzebnie. Pomorzanka tego nie chce robić, ja tego nie chcę robić, lwa nie ma, a więc jest 3:1.

                    Jak z tą bułką? Obiecałeś.
                    • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 21:40
                      > ł się i jest rozwijany wyłącznie w tej gałęzi dyskusji. Ty je na siłę łączysz.

                      A skąd. To ja się pytam: po co w ogóle poruszać kwestię moralności kochanka? Problem 2 nie ma związku z tematem, a pojawił się wyłącznie w głowie pomorzanki.

                      A tak w ogóle to gdzie miałbym z tą bułką dojechać tym tramwajem?
                      • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 21:49
                        A nie wiem po co, nie mój cyrk. Chyba na zasadzie dygresji i odwracania uwagi, jak sam zauważyłeś.
                        Ja tylko zauważam, że kwestia została poruszona tak, że twoja odpowiedź jej nie tylko nie rozwiązuje, ale nawet o jotę nie przybliża do rozwiązania. Bo pytanie będące sednem problemu jest, przyznasz, dramatyczne - czy pomorzanka się puszcza (i drugie: czy puszcza się bardziej niż żonaty ku...arz). Mnie by było nieswojo na jej miejscu.

                        A bułką miałeś nakruszyć, ale jak tak bardzo nie chcesz, to nie będę cię zmuszać.
                        • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:00
                          > Ja tylko zauważam, że kwestia została poruszona tak, że twoja odpowiedź jej nie
                          > tylko nie rozwiązuje, ale nawet o jotę nie przybliża do rozwiązania.

                          Po pierwsze, ja nie dałem odpowiedzi, tylko zadałem kolejne pytanie, stosując metodę majeutyczną :)

                          Po drugie, nie mogę się zgodzić z tym, że:
                          > pytanie będące sednem problemu jest, przyznasz, dramatyczne - czy pomorzanka się pusz
                          > cza

                          nie, to wcale nie jest sedno problemu i prawdę mówiąc nikogo poza Tobą i pomorzanką to nie interesuje w tej gałęzi.

                          > (i drugie: czy puszcza się bardziej niż żonaty ku...arz).

                          To jest eszcze bardziej odległe od sedna. Nikt poza Tobą i pomorzanką tego problemu nie poruszał.

                          > A bułką miałeś nakruszyć, ale jak tak bardzo nie chcesz, to nie będę cię zmusza
                          > ć.

                          Wiem co miałem zrobić. Ale nie wiem gdzie mam dojechać tym tramwajem, żeby okruszyny trafiły pod właściwy adres.
                          • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:14
                            No, wreszcie przechodzisz do meritum. Otóż kruszyć miałeś w tramwaju. W trójeczce, o ile się nie mylę. Już nie jeździ, ale w sumie możemy się umówić na jakiś konkretny kurs za dnia.

                            Zaś co do kwestii pobocznych: otóż pomorzanka jako założycielka liczy się podwójnie - to jej problem i ona ma tu pierwszeństwo w nadawaniu wagi - do tego jeszcze jestem ja, co daje 3:1. Jak by nie spojrzeć, przegrałeś.
                            • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:20
                              > No, wreszcie przechodzisz do meritum. Otóż kruszyć miałeś w tramwaju. W trójecz
                              > ce, o ile się nie mylę. Już nie jeździ, ale w sumie możemy się umówić na jakiś
                              > konkretny kurs za dnia.

                              Ale w jakim mieście ta trójka?

                              > Zaś co do kwestii pobocznych: otóż pomorzanka jako założycielka liczy się podwó
                              > jnie - to jej problem i ona ma tu pierwszeństwo w nadawaniu wagi - do tego jesz
                              > cze jestem ja, co daje 3:1. Jak by nie spojrzeć, przegrałeś.

                              Jak powiedział Ryszard Ochódzki: "Z tobą przegrać to jak wygrać"
                              • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:21
                                Rysiu, a nie we wsi pod Warszawą mieszkasz?
                                • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:31
                                  Zależy jak daleko Warszawa rozciąga swoje aglomeracyjne macki, ale można tak powiedzieć.

                                  Pytanie czy ta moja wiejska trójka jest gdzieś Tobie po drodze, czy będę musiał jednak zaprząc dorożkę.
                                  • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:34
                                    No rozkopaną wuzetkę i pociąg zasuwający przez podwodne jezioro obejmie.

                                    A masz dorożkę? Zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany koń. I do tego łódzkie ruiny. Kul.
                                    • tycho99 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:43
                                      > A masz dorożkę?

                                      Nie wspominałem, że jestem Amiszem? Amisze dostają dorożkę na 18-tkę.
                                      • mendigo Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 22:47
                                        Chyba na spółkę. Przejdź do dyskordian, dostaniesz parówkę.
                      • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 23.01.15, 22:39
                        <A skąd. To ja się pytam: po co w ogóle poruszać kwestię moralności kochanka?

                        tak samo jak kochanki
          • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 23.01.15, 22:35
            >a to on się tu skarży na swoje problemy czy Ty?

            a to ja się skarżę ? serio ?
            tego nawet nie zauważyłam raczej szukam odpowiedzi na pytanie i nic ponadto
            nie nalezę do cierpiętnic , którym to wiecznie i wszędzie jest zle i smutno ;)
    • kanna Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 19:06
      Znam takie układy :)

      Mąż, żona i kochanka - która jednocześnie jest najlepszą przyjaciółką żony i ciocią dla dzieci.
      Zona wie o wszystkim i akceptuje.
      Więc się nie wykręcaj, tylko zaprzyjaźniaj :D

      ----
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
      • wiarusik Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 19:52
        to bardzo dobry układ.
    • coffei.na Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 20:18
      Nie wiesz jak to jest? Boże chroń mnie od przyjaciół,bo z wrogami sama sobie poradzę ??

      a zatem,lepiej taki...zaprzyjaźniony wróg?! ??
    • akle2 Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 20:49
      Jak to, jak się wymiksować? Nie spoufalać się. Jesteś gotowa na jej zwierzenia z cyklu, jaki to ma dobry humor po super nocy?
      • rudenko Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 10:31
        akle2 napisała:
        > Jesteś gotowa na jej zwierzenia > z cyklu, jaki to ma dobry humor po super nocy?

        akle Ty tak na poważnie czy jaja se robisz? Skoro jest gotowa sypiać z zonatym facetem to czemu nie mogłaby rozmawiać o tym jaki jej kochanek jest w łózku jako małzonek
    • czoklitka Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 22:22
      że się tak spytam - a ten twój kochanek jest twoim przyjacielem, czy tylko kochankiem?
    • snowdonia Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 22:34
      czy to znaczy, ze zona ów pana wie, o co kaman??
      • alpepe Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 22:43
        OWEGO
        mam dziwne przypuszczenia, że nie wiedziałaś o odmienności zaimka wskazującego "ów".
        • snowdonia Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 22:46
          hej, jak juz poprawiasz mne zaimkowo, to why oh why nie czepiasz sie 'kamanu' :P
          • alpepe Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 22:59
            Bo się kiedyś zdziwiłam, że ludzie nie odmieniają tegoż zaimka. Niosę więc kaganiec oświaty ;)
            • snowdonia Re: Problem z kochankiem 20.01.15, 23:24
              łeeee, a ja myslalam, ze mnie teraz porzadnie po polsu zrugasz
              a Ty mi tu tak milo i ze zrozumieniem o kaganku :)

              ale fajnie sie pobawic polskim jezorem, nawet, jak nie po polsku i akcydentalnie
              (co tez pani wygaduje, no wezże walnij ja w ten leb)

              moj mniejszy sister zawsze mnie poprawia, taka moja osobista policja gramatyczna :)
              przyzwyczajonam

              alez offtop wyszedl
    • samuela_vimes świetny pomysł 21.01.15, 00:02
      przyjaźnij się z nią i doradzaj kupno seksownej bielizny i zabawek erotycznych dla urozmaicenia małżeńskiego pożycia....
      • rudenko Re: świetny pomysł 21.01.15, 10:36
        albo lepiej.... mogłyby sobie tą fikuśna bieliznę pożyczać, chciałabym widzieć minę mężo-kochanka :-))))

        Najpierw zona w różowym kompleciku potem kochanka
        a z bordowym komlecikiem odwrotnie najpierw kochanka potem zona itd. itp. :-)))))
        • pomorzanka34 Re: świetny pomysł 21.01.15, 15:00
          >albo lepiej.... mogłyby sobie tą fikuśna bieliznę pożyczać, chciałabym widzieć minę mężo-kochanka :-))))

          odpada nie te gabaryty żona wiotka i szczuplutka niczym trzcinka
          coś Ty jeszcze by mu serducho nie wytrzymało gdyby się skapował wiesz rożnie to rożni ludzie reagują na stress;) a tego chyba obie byśmy nie chciały
          • rudenko Re: świetny pomysł 22.01.15, 10:03
            łe kupcie se rozmiar pośrodku wtedy na pewno plan się powiedzie, a ile uciechy będzie. Daj znać jak się udała zabawa.
            Jeśli chodzi o mnie to serducho tego pana i jego zycie jest mi zupełnie obojętne. Natomiast jeśli chodzi o Ciebie to znajdziesz se innego, panów chętnych na tego typu układ od zarąbania brać, przebierać, wybierać.....
    • wez_sie moze on chce 21.01.15, 09:00
      moze ona chce ci sie zwierzyc z choroby ukladu rodnego
    • mozambique Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 09:40
      nie wymiksowywyuj sie

      bedziesz miala nieziemską satysfakcje patzrac jej w oczy i wiedząc ze sypiasz z ejj męzem :((

      do momentu , w ktorym ona ci sie zwierzy w wielkiej tajemnicy ze wie o jego kochankach i mu wybacza bo on zawsze do niej wraca , i ze zwykle takich panienek to ona ma kilka i zmienia je co miesiąc
      • anisr Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 10:04
        heh...jakoś mi nie leży takie chwalenie się sypianiem z zonatym ;/Ale za to zrozumiałam, czemu napisałaś mi że jestem czasoumilaczem-każdy sądzi według siebie ...
        • mozambique Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 10:42
          jakei chwlaenie się ?

          wewnetrza satysfakcja to nie znaczy trąbienie wsyztskim na około

          lajf is brutal - kochanki szczycą sie tym ze przez chwile są wazniejsze od zony ( bowiazkowo starej , grubej i nudnej) , a zdradzane zony tym ze kochanka sluzy tylko do szybkiego byzkanka ale koniec konców mąz wraca grzecznie do domu i na ten dom ciezko pracuje

          zony czasem staja sie kochankami a kochanki zonami ale wcale nie jest to az tak powszechne
          nie bez powodu osoby dradzające trzęsą gaciami zeby sie fakt nie wydał - rozwód to kosztowne posunięcie i nie kazdy jest na to gotów
        • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 15:09
          napisałam prawdę gdyż.. no nie oszukujmy się facet u Ciebie nie chce zamieszkać razem więc o co chodzi jeśli nie tylko o seks i miłe spędzenie czasu (?) może ja nie rozumiem fakt czasoumilacz brzmi całkiem niefajnie jestem w stanie to zrozumieć . U nas w sumie masz rację oboje wzajemnie umilamy sobie czas na rożne sposoby ale i oboje mamy tego świadomość nie wymagamy od siebie niczego więcej tym bardziej żadnych deklaracji

          >heh...jakoś mi nie leży takie chwalenie się sypianiem z zonatym ;/Ale za to zrozumiałam, czemu >napisałaś mi że jestem czasoumilaczem-każdy sądzi według siebie ...
          • anisr Re: Problem z kochankiem 22.01.15, 08:43
            Sama mam wątpliwości, ale nie posunełabym sie do stwierdzenia, że jeśli sie ze sobą nie mieszka to sie jest czasoumilaczem ;/ Myślę,że tak sobie poprawiasz samopoczucie...Ja wiem (no, z dużą doza pewności;)) że jestem jedyna, nie musze sie dzielić, i mimo wszytsko to zupełnie inna sytuacja... U was deklaracji nie ma - bo byc nie może ;) u nas są , tylko się wolno realizują z mojego punktu widzenia ;)
            możesz do niego zadzwonić o dowolnej porze i on przyjedzie natychmiast? Nie. Ja mogę. Może po prostu wymagam i oczekuje więcej ...
            • kama265 Re: Problem z kochankiem 22.01.15, 13:51
              :D
            • kama265 Re: Problem z kochankiem 22.01.15, 13:51
              gdyż przebywa on w Twym mieście w delegacji, tak? :D
            • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 23.01.15, 22:46
              sorry jeśli Cię uraziłam tym czasoumilaczem ale na mnie nie robi to żadnego wrażenie to tylko nazewnictwo w dodatku zabawne ale fakt to kwestia podejścia i otwartości w nazewnictwie :)
              co do deklaracji ..zastanów się poważnie czy rzeczywiście takowe są być może są ale wyłącznie z Twojego punktu widzenia czy samo "kocham Cię " oznacza dla Ciebie takową deklarację ?
              Nie uwierzysz ale tak mogę jeśli naprawdę potrzebuję jego pomocy np
              • molly_wither Pomorzanka-sie chwalisz czy fantazjujesz? 24.01.15, 20:17
                pomorzanka34 napisała:

                > sorry jeśli Cię uraziłam tym czasoumilaczem ale na mnie nie robi to żadnego wra
                > żenie to tylko nazewnictwo w dodatku zabawne ale fakt to kwestia podejścia i ot
                > wartości w nazewnictwie :)
                > co do deklaracji ..zastanów się poważnie czy rzeczywiście takowe są być może są
                > ale wyłącznie z Twojego punktu widzenia czy samo "kocham Cię " oznacza dla Cie
                > bie takową deklarację ?
                > Nie uwierzysz ale tak mogę jeśli naprawdę potrzebuję jego pomocy np
                • pomorzanka34 Re: Pomorzanka-sie chwalisz czy fantazjujesz? 25.01.15, 19:53
                  nie muszę się chwalić bo tego nie potrzebuje a o swoich fantazjach opowiadam tylko jemu ;))
    • majaa Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 10:45
      Robi się ciekawie. Może żona chciałaby pobawić się we trójkę?;)
    • facettt wpadaj z tym do mnie na foro "Kochanki" 21.01.15, 10:59
      - bo tu Cie zjedza, a tam - pocieszymy i doradzimy.
      • rudenko Re: wpadaj z tym do mnie na foro "Kochanki" 21.01.15, 11:01
        facettt, ale ona kochanka już ma :-))))
        • facettt alesz mi chicquita... 21.01.15, 11:07
          rudenko napisała:
          > facettt, ale ona kochanka już ma :-))))

          ja ja nie chce uwolnic od Kochanka, tylko od problemow...
          • rudenko Re: alesz mi chicquita... 21.01.15, 11:10
            sam liczyłeś na zostanie kochankiem, jeśli nie tera to w przyszłości jak pomorzanka się zwolni
            • facettt Re: alesz mi chicquita... 21.01.15, 11:26
              rudenko napisała:
              > sam liczyłeś na zostanie kochankiem, jeśli nie tera to w przyszłości jak pomorz
              > anka się zwolni

              wpadnij na to foro Kochanki jednak...
              te, ktore biegaly "samopas" - same wpadaly do mnie po "porady"

              nikomu zadnej odbijac nie musialem.
              trza miec w sobie troche meskiej solidarnosci :)))
              • rudenko Re: alesz mi chicquita... 21.01.15, 11:49
                fi tam nie szukam kochanka ani nie aspiruję
                nie ma nic bardziej upokarzającego niż bycie czsoumilaczem dla jakiegoś znudzonego samca
            • pomorzanka34 Re: alesz mi chicquita... 21.01.15, 15:16
              >sam liczyłeś na zostanie kochankiem, jeśli nie tera to w przyszłości jak pomorzanka się zwolni

              ;)) hehh rozumiem ,ze o jakaś inną pomorzankę chodziło ? a o co chodzi z tym zwolnieniem?
              • facettt Re: alesz mi chicquita... 21.01.15, 15:27
                pomorzanka34 napisała:
                > ;)) hehh rozumiem ,ze o jakaś inną pomorzankę chodziło ?
                a o co chodzi z tym zwolnieniem?

                no ogolnie, np. zwolni sie z pracy i bedzie szukac nowej roboty...
                a wiesz jak dzis o dobra prace trudno...
                • mendigo Re: alesz mi chicquita... 21.01.15, 15:31
                  Dziadziu, chodzi o to, że z tobą to jak na etacie? Czy że proponujesz atrakcyjne warunki i ciągły rozwój?
                  • facettt Dzidziu, 21.01.15, 15:46
                    mendigo napisała:
                    ...chodzi o to, że z tobą to jak na etacie?
                    Czy że proponujesz atrakcyjne warunki i ciągły rozwój?

                    Z Toba to i jedno i drugie, dzidziu, nie wyobrazam sobie innej opcji,
                    niz tylko wybor Wszystkiego, co Najlepsze.
                    • mendigo Re: Dzidziu, 21.01.15, 15:52
                      Ale mnie, rozumiesz, system dorywczy bardziej pasuje do osobowości. Choć oczywiście z profitów etatu chętnie skorzystam. Dawaj, co masz.
                      • facettt Dzidziu, i Aniele. 21.01.15, 18:33
                        wybor bycia z nogami na Ziemi i jednoczesnie z Glowa w chmurach
                        - to prawidlowy wybor kazdego Poety i realisty.

                        wiem,, ze z Toba temu szpagatowi podolamy.
                        • mendigo Re: Dzidziu, i Aniele. 21.01.15, 18:39
                          Ściśle rzecz biorąc, żaden to szpagat. Chyba że chcesz być jedną nogą w Dolnie Krzemowej, a drugą w Tybecie. O, to już bardziej.

                          A z poezji preferuję surowe i krwiste, nie jestem podatna na piękne słówka i potoczyste frazy.
                          • facettt Re: Dzidziu, i Aniele. 21.01.15, 20:29
                            Syn jedzie do doliny Krzemowej
                            za dwa miesiace.
                            - do moich przyjaciol...

                            a ja,
                            moze
                            moze Mazury ?
                            • mendigo Re: Dzidziu, i Aniele. 21.01.15, 20:40
                              No w mordę, syna masz? Ale własnego?
                              • rudenko Re: Dzidziu, i Aniele. 22.01.15, 09:51
                                Godzina 20.40 i tu w ten oto dramatyczny sposób jakże pasjonujący dyskurs z podtekstem się kończy...... żona pogoniła facettta do łóżka :-))))..... znudzony samiec z obłoków został gwałtownie i brutalnie ściągnięty do szarej rzeczywistości (ale jego ego zostało podbudowane). Facettt zrobił siusiu, paciorek i położył się spać, zasnął błyskawicznie jak aniołek odwrócony dupą do żony marząc o fantastycznym seksie .....
                                • facettt Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 09:59
                                  rudenko napisała:
                                  > Godzina 20.40 i tu w ten oto dramatyczny sposób jakże pasjonujący dyskurs
                                  z podtekstem się kończy...... żona pogoniła facettta do łóżka :-))))

                                  - nie, pogonil go marny los.

                                  odwrócony dupą do żony marząc o fantastycznym seksie .....

                                  - to sie zgadza, niech Mendigo to wie...

                                  gdyz z ranca musial zapie*dalac na wazna konferencje o 7.30,
                                  ktora wlasnie - szczesliwie sie skonczyla :)))
                                  • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 11:38
                                    facettt napisał:
                                    > odwrócony dupą do żony marząc o fantastycznym seksie .....
                                    >
                                    > - to sie zgadza, niech Mendigo to wie...

                                    cha cha a po huk mendigo takie informacje myślisz, że podobnie jak Ty przed zaśnięciem marzyła o Tobie cha cha

                                    no tak w jakiś sposób trzeba podbudować swoje ego..... skądś trzeba czerpać paliwo, jeśli rzeczywistość jest brutalna to zawsze można spróbować oszukać umysł wyobraźnią, niektórym udaje się to doskonale przynajmniej nie popadają w depresje
                                    • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 11:40
                                      Rudenko a o czym ty marzysz zasypiajac??o twoim mezu moze?:)
                                      • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 12:11
                                        o pysznym śniadanku :-P
                                        • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 12:22
                                          Co z ciebie za kobieta? ja bym sie z toba rozwiodl
                                          • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 12:29
                                            niemożliwe, ja bym za Ciebie nie wyszła :-)))))
                                            • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 12:50
                                              Chwala Bogu,takiej baby sobie nie zycze:)
                                              • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 12:59
                                                żenada
                                                • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 13:13
                                                  Chce miec babe co mysli nonstop o sexie a nie o sniadaniu:)
                                                  • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 14:13
                                                    i jak wieść forumowa niesie szukasz bez skutku :-)
                                                  • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 14:26
                                                    Skad to mozesz wiedziec ? Moze biore forumki po kolei?Ciebie tez bym wzial na 3 miesiace jak jestes mloda i ladna,powiesz mezowi zes do kolezanki pojechala:Ö)
                                                  • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 14:38
                                                    powiem mężowi, ze potrzebuję fikuśną bieliznę, jak mi kupi to przyjadę.....bo gołym tyłkiem świecić nie zamierzam :-)
                                                  • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 14:45
                                                    Ale to do mnie masz przyjechac,maz ma cie codziennie:)= POkazalbym ci europe,co Ty na to??:)mogloby byc na wiosne:)
                                                  • rudenko Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 14:50
                                                    po co czekać do wiosny.....zadzieram kiecę i lecę
                                                  • lew_ Re: Ty to czujesz bluesa, Ruda... 22.01.15, 14:57
                                                    Zgadzamm sie,to wyslij foto na gazetowy i potem wysle ci bilet lotniczy:)
                • pomorzanka34 Re: alesz mi chicquita... 23.01.15, 22:52
                  >no ogolnie, np. zwolni sie z pracy i bedzie szukac nowej roboty...
                  >a wiesz jak dzis o dobra prace trudno..

                  ok..moze nie łapie w locie ale nie rozumiem jednak związku z tematem i co ma do tego praca ?
    • taki-sobie-nick Re: Problem z kochankiem 21.01.15, 18:19
      dobrze ci tak, było nie sypiać z żonatym
      • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 23.01.15, 22:55
        >dobrze ci tak, było nie sypiać z żonatym

        oczywiście , masz rację ..separacja od 1,5 roku więc jakby nie było wolny człowiek
        • pomorzanka34 Re: Problem z kochankiem 23.01.15, 22:56
          ups zapomniałam mała poprawka "wolny człowiek" ;)
        • taki-sobie-nick Coś ci się pomyrdało? 23.01.15, 23:03
          Osobnik w separacji jest jak najbardziej ŻONATY.

          Wolność następuje w następstwie innego wydarzenia, mianowicie ROZWODU.

          Tu masz link, na wypadek, gdyby nadal mylili ci się żonaci z wolnymi:

          pl.wikipedia.org/wiki/Rozw%C3%B3d
          • pomorzanka34 Re: Coś ci się pomyrdało? 24.01.15, 11:39
            nie nie mylą mi się napisałam zresztą poprawka w "" jakbyś nie zauważyła a może po prostu nie zrozumiałaś kontekstu no ale nic nieważne
            • taki-sobie-nick Re: Coś ci się pomyrdało? 24.01.15, 18:05
              pomorzanka34 napisała:

              > nie nie mylą mi się napisałam zresztą poprawka w "" jakbyś nie zauważyła a mo
              > że po prostu nie zrozumiałaś kontekstu

              Widać nie zrozumiałam, taka tępa jestem. Osobnik w separacji nadal pozostaje żonaty, więc nie wiem, co ci daje ten cudzysłów.
              • taki-sobie-nick A jaki był kontekst? 24.01.15, 18:07
                Że jego separowana żona chce się z tobą zaprzyjaźniać?

                A ty biedna sądziłaś, że w separacji to już taki całkiem odcięty od małżonki?

                He,he.
                • pomorzanka34 Re: A jaki był kontekst? 25.01.15, 19:50
                  >A ty biedna sądziłaś, że w separacji to już taki całkiem odcięty od małżonki?

                  >He,he.

                  biedna ..;) ehh absolutnie nie ale unika jej towarzystwa jak tylko może
                  • taki-sobie-nick Re: A jaki był kontekst? 25.01.15, 21:20

                    > biedna ..;) ehh absolutnie nie ale unika jej towarzystwa jak tylko może

                    A, znaczy tak sobie wyobrażałaś?

                    Ale kochanki tak zawsze. Pisała o tym już Osiecka w 1965. A przed nią pewnie kupa innych autorów.
          • facettt bzdety... 25.01.15, 10:55
            taki-sobie-nick napisała:
            > Osobnik w separacji jest jak najbardziej ŻONATY.
            > > Wolność następuje w następstwie innego wydarzenia, mianowicie ROZWODU.

            bzdety.
            osoba pozostajaca w separacji jest juz tylko formalnie zonata/zamezna

            faktycznie i duchowo jest WOLNA.

            - bo malzenstwo to nie papier - tylko STAN.
            • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 18:24

              > osoba pozostajaca w separacji jest juz tylko formalnie zonata/zamezna
              >
              > faktycznie i duchowo jest WOLNA.

              Faktycznie i duchowo to można do siebie po separacji wrócić.
              >
              > - bo malzenstwo to nie papier - tylko STAN.

              Nie, nie papier, no skąd. Zatem nie trzeba się ani separować, ani rozwodzić, bo zawsze jest się wolnym. Takoż nie trzeba się poślubiać. Nic w ogóle nie trzeba.
              • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 21:43
                no brawo, w końcu załapałaś o co chodzi :) cięzko było ale jest sukces...
                • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 21:54
                  kama265 napisała:

                  > no brawo, w końcu załapałaś o co chodzi :) cięzko było ale jest sukces...

                  Dziubeczku, a co ty do mnie? Ja nie jestem autorką tego wątku. A pisałam ironicznie.

                  Owszem, niczego nie trzeba, ale już się to czyni, to ma to pewne (uwaga! będą trudne słowa, i to aż dwa, z czego jedno długie!) konsekwencje prawne.
                  • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:04
                    :D :D
                    nic a nic nie rozumiesz jednak ... przepraszam, przesadziłam z optymizmem przy ocenie Twojej wypowiedzi :D
                    • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:09
                      kama265 napisała:

                      > :D :D
                      > nic a nic nie rozumiesz jednak ... przepraszam, przesadziłam z optymizmem przy
                      > ocenie Twojej wypowiedzi :D

                      No taka już jestem tępa.
                      Wyjaśnij mi zatem, o najgenialniejsza z forum, bo rechotać głupawo to każdy umie.
                      >
                      • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:11
                        wybacz, ale się nie podejmuję :D
                        ps. ochłoń nieco, bo trochę Ci krew oczy zalewa ....
                        • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:31
                          kama265 napisała:

                          > wybacz, ale się nie podejmuję :D

                          och, czyżbyś nie umiała?

                          i z czego mam ochłonąć?
                          • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:35
                            nie, nie chodzi o to, że nie umiem, ale nie mam ochoty :)
                            daremny trud, nie lubię się angażować w przedsięwzięcia beznadziejne ...
                            skoro nie rozumiesz, z czego masz ochłonąć, no to jest gorzej niż myślałam - masz odobrączkowe zapalenie mózgu :)
                            • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:42

                              > sz odobrączkowe zapalenie mózgu :)

                              aaaa odobrączkowe

                              to ty przez net widzisz, że jestem zamężna?

                              a jeśli nie jestem, to wiesz lepiej?

                              no nie bardzo rozumiem, z czego mam ochłonąć, bo nie jestem przejęta tematem, no ale widać wiesz lepiej, jak wyżej

                              • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 22:48
                                i dlatego, ze nie jesteś przejęta tematem, masz taki .. oględnie mówiąc - zaczepny styl komunikacji ...
                                • czoklitka Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 23:02
                                  te, margaryna, ale raz piszesz, ze ma ochłonąć, a teraz, że nie jest przejęta. Weź się zdecyduj co chcesz napisać.
                                  • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 23:11
                                    czoklitka napisała:

                                    > te, margaryna, ale raz piszesz, ze ma ochłonąć, a teraz, że nie jest przejęta.
                                    > Weź się zdecyduj co chcesz napisać.

                                    ona chce napisać, że jestem beznadziejnie głupia, i tylko tyle

                                    nawet nie potrafi uzasadnić swojej tezy
                                    • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 26.01.15, 10:03
                                      ale ja nic nie muszę uzasadniać, sama sobie świetnie dajesz radę z udowadnianiem
                                    • czoklitka Re: jeszcze gorsze bzdety... 26.01.15, 17:24
                                      >nawet nie potrafi uzasadnić swojej tezy

                                      bo tam nie ma zadnerj sensownej tezy, tam jest tylko szczypanie pipki
                                  • kama265 Re: jeszcze gorsze bzdety... 26.01.15, 10:04
                                    nie napisałam że jest nieprzejęta, ciężko czytać ze zrozumieniem i brać pod uwagę kontekst, wiem
                                    • czoklitka Re: jeszcze gorsze bzdety... 26.01.15, 17:23
                                      napisałaś to, parę postów wyżej.
                                • taki-sobie-nick Re: jeszcze gorsze bzdety... 25.01.15, 23:10
                                  kama265 napisała:

                                  > i dlatego, ze nie jesteś przejęta tematem, masz taki .. oględnie mówiąc - zacze
                                  > pny styl komunikacji ...

                                  Nosz kurde, następna psycholog netowa. Myślę, że powinnaś połączyć siły z kolegą maver z sąsiedniego wątku.


            • rudenko Re: bzdety... 26.01.15, 10:14
              czasami rozwodnik jest bardziej żonaty od niejednego naprawdę żonatego.

              Bo rozwód to bardziej stan umysłu, pogodzenie się z sytuacją, akceptacja stanu rzeczy niż sam papier rozwodowy. Można mieć papier rozwodowy a w głowie cały czas kręcić się wokół byłej żony, jej firmy, jej dzieci, jej spraw... a to popsuty samochód, a to pomoc w jej firmie, a to wspólne zakupy, a to choroba teścia.... i tak wkoło Maciek.
              • mariuszg2 Re: bzdety... 26.01.15, 10:38
                rudenko napisała:

                > czasami rozwodnik jest bardziej żonaty od niejednego naprawdę żonatego.

                Rudenko. Chyba byłaś wczoraj w Kościele?. To czytanie było:

                "(1 Kor 7,29-31)
                Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci...."
                • rudenko Re: bzdety... 26.01.15, 11:04
                  ....nie zgadłeś! Odpowiadałam na post facettta i wkleiło nie tam gdzie powinno

                  Mariuszku, a Ty kaznodzieja jakiś cycuś?
                  • mariuszg2 Re: bzdety... 26.01.15, 11:32
                    nie...Mesiasz.... karmię swoim ciałem wygłodniałe forogrzesznice...wcześniej upiwszy je winem. :P

                    (pomarzyć zawsze można co nie?)
                    • rudenko Re: bzdety... 26.01.15, 11:54
                      odkąd zostałeś Mesiaszem to Ci chyba łatwiej, bo z Mesiaszem to nie grzech, zaszczyt raczej
                      • mariuszg2 Re: bzdety... 26.01.15, 14:31
                        Nie wiem na ile znasz tę historię ale Mesiasze nie mają szczęścia do kobiet...Jak już się trafi jakaś to jest łupadła (na głowę) i cyrki wyprawia z włosami i olejkami wonnymi...
                        • stokrotka_a Re: bzdety... 26.01.15, 14:36
                          Jeden nie miał szczęscia, a ty już uogólniasz! Wielu było szczęściem do kobiet i powodzeniem obdarzonych. A poza tym, nawet ten, którego wymieniłeś z imienia, ma teraz tyle zaślubionych dziewic, że żaden szejk mu nie dorówna.
                          • mariuszg2 Re: bzdety... 26.01.15, 14:37
                            no to widocznie nie jestem obdarzony :/
                            • rudenko Re: bzdety... 26.01.15, 14:40
                              Mesiasz w dodatku nieobdarzony hmm zaczyna brzmieć zachęcajaco
Inne wątki na temat:
Pełna wersja