Gość: mika
IP: *.chello.pl
14.09.04, 17:34
Problem jest stary jak świat- teściowa. Na początku wszystko było ok , nawet
lepiej niż ok. Moja teściowa była dla mnie miła i starała sie abym czuła sie
jak najlepiej u niej w domu podczas wizyt ( to było przed ślubem). Ja byłam
pełna euforii, że mama mojego męża nie jest stereotypową teściową. Sytuacja
zaczęła pomału się zmieniać po ślubie( przedtem razem mieszkaliśmy).
Generalnie nic ją nie obchodzi to co się ze mną dzieje. Zaprasza swojego
synka na obiadki po pracy i kupuje mu ubrania. Ja rozumiem, że może trudniej
jest jej teraz kiedy mamy duzo spraw na głowie ALE SĄ PEWNE GRANICE!