Szczyt bezczelności?

    • baba67 Re: Szczyt bezczelności? 22.08.15, 18:38
      Popatrz na to tak-wydałeś dużo ale najlepsze lekcje dużo kosztują.
      Nauczye się że -
      -nie warto inwestować w związki z kobietami ktore wyznają filozofię wożenia się na cudzej doopie i nie maja żadnego wstydu przyjmując drogie prezenty.Nastepnym razem kiedy kobieta będzie miała podobne podejście zakończysz znajomość i pozbędziesz się perspektywy karmienia pasożyta
      - poza interesownościa i brakiem wstydu pani ta jest zwyczajnie glupia ponieważ nie potarfi odróznić niechęci do robienia pewnych rzeczy od nieumiejętności robienia tychże. Ciągnięcie związku z glupia interesowna pindzia byc może więcej byCie kosztowało (i to nie tylko finansowo) niż te wakacje)
      To naprawde lekcje warte tej kasy.O ile rzeczywiście z nich skorzystasz.
    • a.nowakowska85 Re: Szczyt bezczelności? 22.08.15, 19:12
      Sorry za szczere pytanie, ale .... chociaż ją pukłeś za ten jak nie patrzeć "sponsoring", czy też ją głowa bolała?
      • dziala_nawalony Re: Szczyt bezczelności? 22.08.15, 19:48
        ,..przeciez wyraznie pisze, ze spolkowali.
    • delfina77 Re: Szczyt bezczelności? 22.08.15, 23:33
      Faktycznie nieładnie się zachowała. A ty musisz być na przyszłość bardziej asertywny i nie robić czegoś, co ci nie odpowiada, kobiety na dłuższą metę nie lubią facetów, którzy łatwo dają się wodzić za nos;)
    • barboreczka Coś mi tu nie pasuje 23.08.15, 16:27
      Przeczytałam cały wątek. Mogę tylko powiedzieć, że parę rzeczy mi tu nie pasuje:

      1. Po nadzwyczaj udanym 5-miesięcznym związku i super wakacjach dziewczyna tak po prostu mówi "Żegnaj" (autor wątku nie wspomina o żadnym konflikcie, spięciach w związku, ani w trakcie wyjazdu ani wcześniej.

      2. Relacja z całego związku jest dziwna, taka zupełnie wyprana z emocji, nie ma słowa na temat uczuć, ani jego, ani jej. Ok, ja wiem, że faceci są powściągliwi, ale w tylu zdaniach w różnych wpisach autor ani razu choćby słowem nie wspomniał o tym, że go to rozstanie w jakikolwiek (emocjonalny) sposób boli, jest tylko ten aspekt, że czuje się" wycyckany"

      3. Brakuje mi informacji, jak wyglądało ich wspólne spędzanie czasu wcześniej, skoro ją na nic nie stać (cyt., że miałaby tylko na dojazd do lotniska, czyli finansowo rzeczywiście kiepsko) Wcześniej nic nie fundował, w lokalach na przykład, tylko nagle taki zryw? A może to jakiś specyficzny układ był od samego początku, a autor się nie przyznał - bo tylko do układu seks za kasę pasuje mi taki sposób zrelacjonowania związku.

      W ogóle odnoszę takie wrażenie, że Daro zafundował dziewczynie wyjazd nieproporcjonalnie drogi w stosunku do swoich dochodów. Czyli to tak, jakbym ja z moimi studenckimi możliwościami zrobiła chłopakowi prezent za, załóżmy, tysiąc złotych, co rozwali mi budżet (=zapożyczę się) na nie wiadomo, jak długo.
      Dla mnie to chore, robi się prezenty dopasowane do swoich możliwości, a nie takie, żeby po zakończeniu związku rwać sobie włosy z głowy.
      Rozumiem, że ten w związku, kto ma więcej pieniędzy, funduje to czy tamto, sama jestem w podobnej sytuacji (mojemu facetowi powodzi się nieźle, korzystamy z różnych rzeczy, na które nie byłoby mnie samej stać), ale autor zrobił to na zasadzie "zastaw się, a postaw się", a do tego, jak pisałam, nie powiedział wszystkiego.

      • titta4 Re: Coś mi tu nie pasuje 23.08.15, 20:38
        Mi to w ogóle niesmacznie się czyta...jakby skorzystanie z czyjejś propozycji od razu stawiało nas na pozycji niewolnika- zafundował wspólny wyjazd- nie wolno go rzucić. Przeciez to paranoja....
        • mendiga Re: Coś mi tu nie pasuje 23.08.15, 20:45
          Może sami tak funkcjonują w swoich związkach - kupują sobie drugą osobę.
        • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 23.08.15, 22:14
          Nie do końca. Panna go zwyczajnie naciągnęła na duzy wydatek -niezależnie kto proponował te dodatkowe atrakcje w postaci knajp to i tak nie tyko przejęcie takiego prezentu ale wręcz prawie wymuszenie go świadczy o mentalności dziwki. Porządna dziewczyna
          -przystałaby na Karkonosze
          -potraktowałaby niektóre pozycje jako pożyczkę i po zerwaniu tę pożyczkę honorowałaby nadal
          • six_a Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 08:25
            >Panna go zwyczajnie naciągnęła na duzy wydatek
            zacznijmy od tego, że on ma mentalność sponsora.

            więc stańmy na tym, że pan zapłacił pani za zorganizowanie tego wyjazdu. i są kwita. widocznie nie spodobało jej się to, co działo się podczas wyjazdu, więc podziękowała za ten układ.
            • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 09:03
              Naprawdę uważasz ze zorganizowanie wyjazdu warte jest tye co sam wyjazd? Agenci biur turystycznych musza być bardzo bogaci.
              Była to taka przykrywka żeby zachować jakieś pozory partnerstwa w tym układzie zeby nie wygłądało to na relacje sponsor-panienka sponsorowana. Te pozory potrzebne były daro a nie panience bo ta nie miałaby żadnych obiekcji co do takiego układu.
              Gdyby była porządna w żadnym wypadku by takiego prezentu nie przyjęła na tym etapie znajomości.Nawet gdyby daro ja namawiał . Ale nie namawiał tylko go naciągnęła.
              • six_a Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 09:20
                przegapiłaś fragment o negocjacjach w wątku wyjściowym. tam w ogóle nie było żadnego związku, była znajomość i pojawił się układ.

                i jak piszesz o panience, to dla przyzwoitości pisz o frajerze.

                żaden normalny facet nie pisałby o swojej dziewczynie, narzeczonej w taki sposób jak on to zrobił.

                nie rozumiem, dlaczego porządna to miałaby być tylko ona. dostajesz zwykle to co, zamawiasz. prawda?
                • mendiga Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 10:09
                  Bo ku... są złe, gdyż to nasza konkurencja. A ku...arze są ok, bo to nasi milusińscy - synkowie, mężowie, przystojni koledzy. Ot, świat.
                  • barboreczka Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 10:20
                    He he, dobre :)

                    Sixa: zacznijmy od tego, że on ma mentalność sponsora.
                    Wg mnie to jest kwintesencja całej sytuacji.

                    Baba: Była to taka przykrywka żeby zachować jakieś pozory partnerstwa w tym układzie zeby nie wygłądało to na relacje sponsor-panienka sponsorowana. Te pozory potrzebne były daro a nie panience bo ta nie miałaby żadnych obiekcji co do takiego układu.

                    Babo, sama piszesz o sponsoringu. Tylko że to właśnie zmienia całą optykę, bo przyznasz chyba sama, że przy sponsoringu słowo "naciągnęła" ma zupełnie inny wydźwięk, niż w normalnym związku, gdy ktoś wykorzystał uczucia drugiej strony itp.

                    W ogóle to ciekawe, że skoro z niej taka naciągaczka, to zdecydowała się tylko na pięć miesięcy naciągania.


                    • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 12:36
                      Bo tu masz pomieszanie z poplątaniem.Panienka być może nigdy nie poszłaby na układ studentka sponsor ale nie ma nic przeciwko nie tylko przyjmowaniu drogich prezentów ale i upominaniu się w normalnie na pozór wyglądającym związku. Dlaczego zdecydowała się na 5 miesięcy naciągania? Może uswiadomiła sobie ze Daro traktuje ja zbyt poważnie ? Może miała na oku zqamożniejszego sponsora?Takiego co nie wymagała od niej niczego poza dawaniem?
                      • barboreczka Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 17:06
                        Babo, moim zdaniem wchodzimy tym samym na temat, czy w sponsoringu / pół-sponsoringu można mówić o naciągnięciu partnera. Pewnie od jakiejś tam granicy też, ale co do przypadku Daro: ja się powstrzymam od oceny jego byłej dziewczyny, bo uważam, że autor ukrył jakieś informacje (co już pisałam).

                        Co do samego Daro: nie mogę się pozbyć wrażenia, że wakacjami coś kupował, bo wydatki z opisu są bardzo duże - kompletnie nieproporcjonalne do sytuacji (czas związku na przykład).

                        Dla mnie ten wątek jest ciekawy w sensie ogólnego tematu, na ile można akceptować finansowe wspomaganie w związku jednej strony przez drugą - chociażby gdzie przebiega granica wykorzystywania. Interesuje mnie to, bo sama jestem z kimś, komu się o wiele lepiej powodzi, i często się waham, z czego mogę skorzystać, a z czego nie, w jaki sposób się zrewanżować itp. Niestety nie ma na to prostych przepisów :) żadne SV nie też ich nie podaje.
                        • sid_15 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 20:02
                          > Dla mnie ten wątek jest ciekawy w sensie ogólnego tematu, na ile można akceptować
                          > finansowe wspomaganie w związku jednej strony przez drugą - chociażby gdzie
                          > przebiega granica wykorzystywania.

                          Oraz gdzie przebiega granica tzw. poczucia obowiązku z tym związana, ale nie tylko z tym. Czyli czy w ogóle się pakować w związek, gdzie jedna strona daje czy poświęca więcej i ile ta strona za to oczekuje.
                          • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 20:42
                            Można domniemywać że daro chciał na wyjeżdzie brac w aucie na 5 róznych sposobów wypominając wydatki niezbyt chętnej pannie jest to jakieś wytłumaczenie jej decyzji.
                            Nie zmienia to faktu że wstydu nie ma i w takim wy[adku dostała nauczke .
                            • six_a Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 23:42
                              >Nie zmienia to faktu że wstydu nie ma i w takim wy[adku dostała nauczke .
                              eeem, nie chcę marudzić, ale z postu wyjściowego wynika, że pan dostał nauczkę. laska z tego co wiemy, zawinęła kiecę i poszła. pan darek nic nie pisze o tym, że lała po nim łzy i błagała, by ją przygarnął z powrotem.

                              trzeba było zaproponować wspólne wakacje w domku babci za pół darmo, jak była taka opcja, a nie kreować się na milionera z harlekina;)

                              wstydu nie ma, honoru nie ma, godności za grosz. eeetam, no nie przesadzajmy z tym, że splamiła damski ród. litości.
                              • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 25.08.15, 08:01
                                Z tym domkiem pełna zgoda.I być może daro nie jest taki świety jak się tu przedstawia. A odczucia czy ktoś honorowy czy nie to sprawa indywidualna.
                          • barboreczka Re: Coś mi tu nie pasuje 26.08.15, 21:28
                            sid_15 napisała:
                            > lko z tym. Czyli czy w ogóle się pakować w związek, gdzie jedna strona daje czy
                            > poświęca więcej i ile ta strona za to oczekuje.

                            Tylko że nikt chyba, gdy zaczyna się znajomość, nie rozważa tak na zimno takich spraw. Poza tym zresztą nawet nie wiadomo, ile i co będzie np. ten "bogatszy" fundował i czy w ogóle.
                        • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 20:27
                          Mnie się też ta opowieść za bardzo kupy nie trzyma, jednak opieram się na tym co czytam. Z drugiej jednak strony sa panowie wychowani w przekonaniu że rycerskośc polega na fundowaniu paniom i to nie tylko partnerkom ale paniom w ogóle. Oczywiście są takie sytuacje jak Twoja nic złego w poszukiwaniu zasobnego partnera nie ma wrecz przeciwnie jeśli jest związek to jest i pewna wspólnota. Nawet i wtedy można mieć swój honor i w miare mozliwości kase wykładać. Wakacje sie gołej jak świeta turecka pannie kojarzyły z egzotycznym kurortem i nigdzie indziej jechać nie chciała. Dlaczego sie daro na to zgodził nie wiemy .
                          • barboreczka Re: Coś mi tu nie pasuje 26.08.15, 21:34
                            Babo, oczywiście zgadzam się, że panowie wciąż są jeszcze wychowywani w ten sposób, że raczej to oni "stawiają" - na pierwszej randce na przykład - chociaż to się powoli zmienia.

                            Owszem, ja staram się mieć swój honor właśnie (to chyba bardzo dobre określenie). A już zupełnie nie wyobrażam sobie żądać / sugerować czegokolwiek, co z automatu oznaczałoby obciążenie mężczyzny dużymi wydatkami.
                • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 12:41
                  Może ja mam cos z oczami ale zrozumiałam że 5 miesiącach związku miały być wspólne wakacje.Facet rozumiał że funduje wymarzone wakacje swojej dziewczynie(wydawało mi się że jadę z kimś bliskim) . Post nie zaczynał się od "znajoma lasia koniecznie chciała pojechać że mną na wakacje wię rziciłem hasło Karkonosze. " A jak się pisze o ukochanej to indywidualna sprawa -strzeż się przewagi formy nad treścią.
                  • six_a Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 12:58
                    >Może ja mam cos z oczami ale zrozumiałam że 5 miesiącach związku miały być wspólne wakacje.
                    całkiem prawdopodobne, że masz.
                    gdyby to był związek, nie pisałby o negocjacjach finansowych.

                    karkonosze w tym wszystkim niewiele by zmieniły, poza tym, że kobietę byłoby może stać na bilet pkp. gość spodziewał się dozgonnej wdzięczności, bo wiadomo on bogacz, ona mysz kościelna, a tu zonk, wredna naciągaczka poszła w siną dal. trzeba będzie szukać następnej.
                    • maly.jasio tesz nie widze problemu. 24.08.15, 13:14
                      six_a napisała:
                      , a tu zonk, wredna naciągaczka poszła w siną dal. trzeba będzie szukać następnej.


                      Tesz nie widze problemu.
                      Kogo jak kogo - ale naciagaczek to Ci u nasz dostatek.
                      Dobrze, ze nie chciala go naciagnac na dzidziusia w pakiecie z tesciowa na wozku inwalidzkim.
                      • six_a Re: tesz nie widze problemu. 24.08.15, 13:23
                        to nie ty pisałeś, że ożeniłeś się z żoną, bo miała bogatego ojca?
                        ekspert od naciągania się znalazł.
                        lel.
                        • maly.jasio nadal tesz nie widze problemu. 24.08.15, 13:31
                          six_a napisała:
                          > to nie ty pisałeś, że ożeniłeś się z żoną, bo miała bogatego ojca?

                          - pisalem. nieskromnie przypomne, ze na pierwszym miejscu bylo jednak jej wysokie IQ,
                          a bogaty tatus - to byl tylko przyjemny dodatek.

                          > ekspert od naciągania się znalazł.

                          - nosz wlasnie i dllatego patrzy obiektywnie.

                          Pan naciagnal zaciagnal ja do lozia w eleganckim otoczeniu i jeszcze narzeka.
                          Zaplacil i dostal co chcial.
                          - Moze sie zakochal ?
                          • six_a Re: nadal też nie widzę problemu. 24.08.15, 15:33
                            > ze na pierwszym miejscu bylo jednak jej wysokie IQ,
                            ale na szczęście potem okazało się, że to jej wcale nie przeszkadza dźgać rogami sufit.
                            brawo ty.
                            • maly.jasio pomnij i nie zabudz´ 26.08.15, 21:45
                              ze najwazniejsze nie jest ani IQ, ani kasa

                              - a tylko seks.

                              a jak z tym u Ciebie, Miłaja ?
                    • baba67 Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 13:22
                      No nie wiem jak inaczej zinterpretować zdanie "po pięciu miesiącach bycia razem".Może polskiego tez nie znam.
                      Jakie Ty masz wyobrażenie że związek powinien wygładać to sa Twoje osobiste wyobrażenia. Tymczasem chodzi o to jak sprawe widział wątkodawca-on widział żwiązek. Dlatego zgodził sie finansować podróz poniewaz ludzie w stałym związku dziela sie tym co maja. Wszystko to za wczesnie-5 miesięcy to za mało mozna trafić na cwaniarę.
                      W związku nie ma negocjacji finansowych ? Byłaś w jakims związku czy wizja świata z Harlekina?W normalnych związkach zawsze jakieś negocjacje finansowe sa a jesli ich nie ma to chyba tylko u milionerów (albo w w/w Harlekinach co na jedno wychodzi)
                      • six_a Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 13:26
                        >Dlatego zgodził sie finansować podróz poniewaz ludzie w stałym związku dziel
                        > a sie tym co maja.
                        stały związek pięciomiesięczny. chyba z harlekina faktycznie.

                        i nie zgodził się, tylko sam to zaproponował. zaproponował, że ona się zajmie zorganizowaniem wyjazdu, a on zapłaci. sam wymyślił ten układ, a potem uznał, że laska jest bezczelna.

                        taka drobna różnica.
        • czoklitka Re: Coś mi tu nie pasuje 23.08.15, 22:30
          a mi się smacznie czyta, ot, facet zasponsorował pani wakacje i tyle.
        • kalllka Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 13:27
          Heh, niesmacznie się czyta bo teza / wątku - oddana w tytule/ był niesmaczny żart.
          Dlatego nic się ze sobą nie zgadza /oprócz tezy z nickiem autora- dar,.ekhm, natury:/
          • czoklitka Re: Coś mi tu nie pasuje 24.08.15, 19:15
            :D
    • majaa Re: Szczyt bezczelności? 24.08.15, 10:55
      No cóż, Daro, dla mnie sprawa wygląda dość prosto. Chciałeś pani zaimponować i sam dobrowolnie postawiłeś się w roli sponsora. A potem zdawałeś się oczekiwać, że za tydzień luksusowych wakacji pani odpłaci Ci się niemal dozgonnym przywiązaniem i uczuciem. Ale niestety to tak nie działa. A przynajmniej nie zawsze. Lajf is brutal;)
    • thelma333.3 Re: Szczyt bezczelności? 25.08.15, 10:56
      widze, ze nie rozumiesz odpowiedzi na forum, wiec ci to wyloze lopatologicznie
      frajer z ciebie, bo po 5 miesiacach 'zwiazku'
      nie tylko nie zorientowales sie ze tego niby 'zwiazku' nie ma i z kim
      masz do czynienia, ale jeszcze dales sie naciagnac na niezla kase;
      jak to mowia niektorzy 'c...ci oczy zarosly', sorry za dosadnosc;
      a jak chcesz wyciagnac z tej lekcji jakies wnioski - co po twoich wpisach jest
      watpliwe, bo zachowujesz sie jak bezwolna ofiara oszusta - to zapamietaj sobie, ze kobiety sie nie kupuje i
      ze wartosciowa kobieta, ktorej naprawde na tobie zalezy nie bedzie ci proponowac
      sponsorowania; ja mysle, ze taki uklad ci odpowiadal, a teraz jest wielkie oburzenie jak ona mogla;
      ano mogla, taki egzemplarz sobie wybrales, to tak masz;
      i przestan wciskac kity,ze przez 5 miesiecy byl cud malina; po prostu ignorowales sygnaly ostrzegawcze, ze dla panny
      jestes sponsorem;
      jakbys jakims cudem kiedys spotykal sie z jakas wartosciowa kobieta, to nie opowiadaj jej tej historii
      bo juz jej wiecej nie zobaczysz;
    • midnight_lightning Re: Szczyt bezczelności? 25.08.15, 22:53
      @daro2015
      "Jakieś 2 tygodnie po przyjeździe ona stwierdziła, że potrzebuje związku partnerskiego, a mi to trzeba matkować, a poza tym to ona ma aktualnie dużo pracy i mi dziękuje."

      Kobieta jest jak małpa, nie puści gałęzi dopóki, nie złapie następnej. Można przypuścić, że ta cwaniara jeszcze przed zagraniczną wycieczką sypała się z kimś innym/innymi, a rozstanie przełożyła na później, by się załapać na luksusową wycieczkę.


      Bynajmniej nie jest to jeszcze szczyt bezczelności, nie przy obecnym zwyrodnieniu kobiet. O szczycie bezczelności można by mówić, gdyby ona została zapłodniona przez jakiegoś prymitywnego buraka zaliczacza, wróciłaby do ciebie, by raz rozłożyć nogi, a po kilku dniach zakomunikowałaby, że zostałeś "szczęśliwym tatusiem".
    • microbot12 Re: Szczyt bezczelności? 26.08.15, 15:57
      Okropne to co piszesz, le w takim przypadku chyba bym nalegała na zwrot połowy kasy z wakacji :/
      • baba67 Re: Szczyt bezczelności? 26.08.15, 17:16
        A na jakiej podstawie? Pojechaliśmy na mój koszt bo myślałem że jesteśmy w związku ? Umowa była jasna- ona organizuje on płaci. Umowa prawie sponsorska.
        Ja na jego miejscu opowiadałabym o pannie wszystkim znajomym -jedni się zachęca (bo szukaja takiej lasi) drudzy bedą ostrzeżeni (jeśli unikaja tego typu układów) . Dobry uczynek.
Pełna wersja