Po dwóch latach od rozstania nadal cierpię...

08.10.15, 10:41
Dwa lata temu zostawiła mnie dziewczyna po trzech latach bycia razem. Okoliczności naszego rozstania nadają się może nawet na niezły scenariusz filmowy. Dzieliła nas odległość 50 km od siebie, widywaliśmy się w każdy weekend, wolne dni, święta, urlopy. Na co dzień były telefony, smsy, rozmowy na skypie. Któregoś dnia w rozmowie oznajmiła mi,że powinniśmy odpocząć od siebie. Byłem w szoku i od razu pojechałem do niej. Nie potrafiła wyjaśnić mi takiej decyzji, powtarzała tylko w kółko,że nie wie czego chce od życia.
Wróciłem załamany do domu. Następnego dnia przyjechała do mnie, płacząc mówiła,że nie potrafi wytrzymać nawet dnia beze mnie, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Minęły 3 tygodnie i pewnej nocy przeglądając sobie nasze maile, zdjęcia z początku znajomości płakałem ze szczęścia,że mam tak wspaniałą osobę przy sobie. Było późno w nocy, około drugiej, nie chciałem budzić jej telefonem, smsem by jej o tym powiedzieć. Dawno temu podała mi swój nr gg ale ja nie korzystałem z tego komunikatora. Założyłem sobie tej nocy gg i wysłałem jej "przytulasa" i buziaka.
Następnego dnia po włączeniu komputera zauważyłem odpowiedź, podziękowanie za emotki. Zacząłem pisać normalnie na tym gg do niej ale w jednej chwili coś mnie tknęło i zadałem tylko pytanie czy wie komu dziękuje. W odpowiedzi zobaczyłem wyliczankę imion męskich. Zamarłem. Podszyłem się za pewnego Tomka i rozmawialiśmy chwilę. Kilka godzin potem ponownie się odezwała na gg do owego Tomka. Tuż po rozmowie na skypie ze mną. Miała coś zrobić i skończyliśmy rozmowę a wyłączyła skypa i napisała do Tomka na gg. Była nieufna w rozmowie, podejrzliwa, ponieważ nie znała tego nr gg.Ale zbajerowałem ją na tyle,że zaczęła pisać normalnie. Niestety w rozmowie przyznała się,że ma chłopaka ale myśli o zerwaniu bo...i tu zaczęła pisać stek kłamstw na mój temat. Rozmowy z nią na gg trwały 3-4 dni. W tym czasie widzieliśmy się, było wszystko ok podczas spotkania. Po tych 4 dniach zaprosiłem ją na kawę niedaleko jej miejsca zamieszkania. Podała swój numer tel dużo wcześniej bez jakichś oporów. Pisałem smsy miłe jako ten Tomek. Zgodziła się na spotkanie. Zanim pojechała na umówioną kawę z nieznajomym dzwoniła do mnie kilkanaście razy, sprawdzając gdzie jestem, co robię gdyż miała cień podejrzenia,że to ja kryję się i podszywam za tego Tomka. Godzinę przed spotkaniem dzwoniła do niego czyli do mnie na numer, który zakupiłem specjalnie by przekonać się do czego zdolna jest się posunąć. Głos zdradziłby mnie więc o pomoc poprosiłem człowieka z ulicy, który pomógł mi. Słysząc nieznany jej głos po drugiej stronie powiedziała,że przyjedzie.
Czekałem na mrozie 15 stopniowym ponad godzinę, z bukietem róż. Gdy przyjechała na miejsce i parkowała, podszedłem od tyłu pod auto i otwierając drzwi powitałem ją bukietem róż i słowami "witaj kochanie". Przez minutę zamarła, nie potrafiła wydobyć z siebie słowa a jej twarz wyglądała jak kreda.
To był długi wieczór w którym poznałem historie jak moja ukochana romansowała sobie na necie, czatach z innymi.A teraz posunęła się do spotkania. Wybaczyłem jej wszystko, wierzyłem w to co mówiła po tej wpadce. Byłem przekonany,że po tej historii może być tylko lepiej.
Minął tydzień a moja ukochana z młodszą siostrą wyjeżdżała na Boże Narodzenie do siostry mieszkającej w Niemczech i rodziców, którzy tam przebywają od jakiegoś czasu. Pojechałem do niej na weekend a wróciliśmy jej nowym samochodem, którego nie chciała u siebie zostawiać. Zostawiła u mnie. Gdy podróżowały autokarem wymienialiśmy wiele smsów. Zażartowałem raz w smsie czy poda mi hasła do swoich poczt, których miała trzy. Zbagatelizowała temat. Delikatnie powtórzyłem zagadnienie.Znów cisza. Dało mi to trochę do myślenia. Kilka dni wcześniej chciała mi pokazać swoje poczty,że nic w nich nie ukrywa a teraz udaje,że nie ma tematu. Przycisnąłem ją w tym temacie. Podała mi hasła. Trzy godziny walczyłem sam ze sobą czy wejść na jej poczty. Nigdy nikogo nie szpiegowałem, nie sprawdzałem komórek itp. Złamałem się i wszedłem. Wszystkie trzy poczty "wyczyszczone" były lub też naprawdę nie miała nic do ukrycia. Gardziłem sobą,że wszedłem na jej poczty.
Zanim wylogowałem się z ostatniej pośród kilkudziesięciu maili z reklamami zauważyłem jednego maila z inną czcionką. To była informacja o alternatywnym mailu na wypadek utraty hasła do ...czwartego maila. Pokombinowałem z hasłami i udało mi się zalogować na tę pocztę o której nic nie wiedziałem.
Okazało się,że moja ukochana od półtorej miesiąca pisze maile codziennie z pewnym facetem. Chodziła zawsze wcześnie spać a okazało się,że codziennie od godz 21 do północy pisała do niego maile i czekała aż się odezwie. Po datach i godzinach maili zauważyłem,że pisała do niego nawet gdy ja byłem u niej.Wstawała o 6 rano w weekend by sprawdzić pocztę, napisać coś. Płakała z tęsknoty gdy od niej wyjeżdżałem a 5 minut potem już pisała maila do niego.
Facet nie pisał nic o sobie. Zupełnie nic. Podszyłem się za nią i w krótkim czasie dowiedziałem się,że jest starszy ode mnie 10 lat, ma żonę, rodzinę, przesłał swoje zdjęcie i numer telefonu. Facet koszmarnie paskudny i strasznie głupi. Sprzedał się jak dziecko.
Zadzwoniłem do niej i powiedziałem,że wiem o jej "koledze" dużo starszym o którym mi nie raczyła powiedzieć. Postraszyłem ją w nerwach,że rozwalę jej nowe auto za to co zrobiła,że kłamała nadal i spalę dom gdzie żyje z rodziną. Oczywiście nie miałem takiego zamiaru. Codziennie z Niemiec pisała do mnie na skypa, dzwoniła na skypa, na tel, pisała, mówiła jak bardzo mnie kocha,że on dla niej nic nie znaczył itp. itd. Przeryczała całe święta błagając o wybaczenie i bym jej nie zostawiał.
Gdy wróciła pokazałem jej zdjęcia tego pana. Przeraziła się jego wiekiem, wyglądem. Długo rozmawialiśmy. Wybaczyłem jej wszystko bo kochałem ją ponad wszystko.
Spędziliśmy razem sylwestra we dwoje. W Nowy Rok wydarzyło się coś dziwnego....rozpłakała się i znowu chciała odpoczynku od siebie. Miałem już dość tego wszystkiego. Wróciłem do domu zdruzgotany.
Następnego dnia napisała rano kilka smsów normalnych, oraz że porozmawiamy telefonicznie po pracy. Nie zadzwoniła...czekałem 4 godziny.W końcu to ja zadzwoniłem. Rozmawiałem jakby z inną osobą. Miała inny głos a od początku rozmowy żądała tylko bym ją zostawił, dał jej spokój, że była ze mną nieszczęśliwa itp. itd. Dwie godziny potem otrzymałem smsa,że jeśli będę do niej dzwonił, pisał, lub przyjadę zgłosi to na policję jako stalking, nachodzenie. Że była u adwokata się już poradzić, na policji także.
Napisałem maila do jej siostry z Niemiec by spróbowała dowiedzieć się co się z nią dzieje bo coś złego się musiało dziać z nią skoro tak się zachowywała. Mail był krótki, kulturalny i napisałem,że nie chce mnie znać, widzieć i straszy policją. By postarała się jej pomóc w jakiś sposób.
Następnego dnia rodzina z Niemiec wróciła w komplecie.
Świat mi się załamał cały. Nie zadzwoniłem do niej ani razu, nei napisałem ani jednego smsa, ani jednego maila. Nie dlatego,że się bałem stalkingu, oskarżeń jakichś. Wiedziałem po prostu,że to nic nie da.A tylko może pogorszyć wszystko.
W ciągu tygodnia schudłem 8 kg, nie mogłem jeść, spać. Byłem wykończony fizycznie, psychicznie. Po dwóch tygodniach wylądowałem w szpitalu na krótko. Byłem wrakiem.
By zabić ból codziennie pisałem do niej listy ale nie wysyłałem ich.Pisałem w zeszycie tak jakbym rozmawiał z nią. Przed walentynkami wywołałem 500 zdjęć wspólnych z naszych licznych wyjazdów w różne miejsca. Zrobiłem z nich dwa plakaty 1,5 x 2 metry.
13 lutego późnym wieczorem pojechałem do jej miejscowości. Po północy i zawiesiłem te plakaty ze zdjęciami, jeden na bramie wyjazdowej, drugi kilka metrów dalej pomiędzy drzewami na dojazdowej drodze. Tak by rano jadąc do pracy widziała je. Od wejścia do domu do tychże plakatów rozsypałem 100 róż.A moje listy zostawiłem w kopercie za wycieraczką samochodu. Zebrało się tego trzy zeszyty 32-kartkowe.
    • cherry.pie92 Re: Po dwóch latach od rozstania nadal cierpię... 16.11.15, 13:44
      Chłopie odpuść sobie, szkoda czas, nie poniżaj się
    • mortimer5 Re: Po dwóch latach od rozstania nadal cierpię... 30.11.15, 06:49
      Wiesz przez to, że nie byliście ze sobą na co dzień to mocno wyidealizować swoją byłą dziewczynę. Mam wrażenie, że ona nigdy do końca nie była Tobą zainteresowana i nie uważała, że jesteś partnerem na stałe. Te różne konta pocztowe, rozmowy z innymi chłopakami oraz mężczyznami, widać po tym, że ona ciągle czegoś szukała. I wcześniej czy później i tak zostawiłaby Ciebie, gdyby w końcu to ?coś? znalazła. Do miłości nikogo nie zmusisz, zajmij się sobą, zrób coś dla siebie. Myślę, że powinieneś ją zostawić w spokoju.
    • geli20 Re: Po dwóch latach od rozstania nadal cierpię... 18.01.16, 11:35
      O.o
    • lucyy3 Re: Po dwóch latach od rozstania nadal cierpię... 29.04.16, 12:36
      rozstanie nigdy nie jest łatwe ale musisz się z tym pogodzić i zacząć żyć na nowo, proponuje Ci też wizytę u psychologa bo ewidentnie sobie z tym nie radzisz
Pełna wersja