blackjackrose
17.10.15, 13:37
Drogie koleżanki - pomocy.
Poznałam faceta. Mniejsza o szczegóły, poznałam go kiedy byłam na szkoleniu w Sopocie. Mój ideał. Z wyglądu, zachowania, ogarnięty, ambitny pracowity. Do tego nigdy nie spotkałam faceta, który byłby mną tak zajarany. Wpatrzony we mnie jak w obrazek, sypiący komplementami, szczery. Powiedział, że nigdy by do mnie nie podszedl na ulicy, bo jestem "nie jego liga" i że przecież ja mogę mieć każdego.
Cały czas w kontakcie, smsy, telefony. Planował już mój przyjazd do Gdyni, sypał komplementami. Widziałam, że zaczyna tracić dla mnie głowę. Fakt, wylądowaliśmy w łóżku. Było cudownie.
Jedyne, co mnie denerwowało, to fakt,że zaczął rozkręcać swoją firmę, więc miał mega mało czasu. Pracował często p 20 godzin dziennie.Zdarzylo się, że się umówiliśmy, a on mi w ostatniej chwili odwoływał spotkanie. Ale zawsze dzwonił, przepraszał, kajał się, tłumaczył.
Od jakiś trzech dni zauważyłam, że coś w naszym kontakcie się zmieniło... Nie potrafię tego opisać, ale kobieta czuje takie rzeczy, ma intuicję, Smsy coraz rzadsze, żadnych telefonów. Napisałam do niego smsa, że chciałabym wiedzieć, co się dzieje, bo widzę, że nie rozmawiamy już tak jak wcześniej. I jeśli to praca, to niech da znać, ale jeśli kogoś poznał lub chce zakończyć naszą relację, to niech powie mi wprost. Wykasuje jego numer i będzie po sprawie. Nie odpisał mi cały dzień! Wieczorem zadzwoniłam, zachowywał się normalnie, swobodnie. Przeprosiłam go, jeśli mój sms był zbyt, powiedział, że mam przestać, nie przepraszać, bo ma teraz mnóstwo pracy plus zjechała mu się rodzina, więc miałam prawo się tak poczuć. Powiedzial, że jest u znajomych, że zadzwoni później. Zadzwonił, jak obiecal, ok 22. Rozmawialiśmy z 40 minut, normalnie, jak dawniej. Mówił, że chciałby mnie zobaczyć, że tęskni, opowiadał, co u niego. Ja byłam trochę wcięta, bo akurat drinkowałam z przyjaciółkami ;)
Wczoraj dwa smsy z mojej inicjatywy, rano, i od tego czasu nic. Nie wiem, co mam robić :( Naprawdę chłopak mi się spodobał, mój ideał pod każdym względem. Nie sądzę, by kogoś miał, lub poznał, ale nie wykluczam.
Powiedziałam sobie, że nie odezwę się do niego, choćby nie wiem co, wykasowałam smsy i numer, żeby mnie nie kusiło.
Co mam o tym wszystkim myśleć? :/