xsenia
25.11.15, 15:37
Co powinno jest silniejsze? A jak powinno być?
Biblia mówi "opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną", chrześcijaństwo (także kk) b. mocno podkreśla odrębność relacji między małżonkami i jej priorytet ponad relacją z rodziną pochodzenia. Duszpasterze małżeństw każą zmierzyć się z pytaniem: czy gdyby toną/tonęła jednocześnie twoja żona/mąż i matka/ojciec to kogo być ratował? Odpowiedź powinna brzmieć żonę/męża. Tyle mówi tradycja chrześcijańska.
Psychologia także mocno podkreśla konieczność odcięcia tzw. pępowiny.
Tymczasem wg statystyk w pl rozpada się 30% małżeństw, w USA 50%.
Czyżby jednak więzy małżeńskie były słabsze, niż więzy krwi?
Wydaje mi się, że bez wątpienia tak właśnie jest.
Chyba niewielu stając przed dylematem jak wyżej opisany ratowałoby małżonka. Prawie każdy z nas - niezależnie od stażu związku, satysfakcji z pożycia, liczby dzieci i wysokości kredytu hipotecznego - skoczyłby jednak za matką, ojcem, bratem, siostrą, a nie za małżonkiem. Najpierw oczywiście ratowałby dziecko. Biologia każe nam w pierwszej kolejności zadbać o własne geny.