Czy mam prawo sie wkurzac?

13.12.15, 18:19
Moj facet nigdy nie mieszkal sam. Zostal wychowany przez nadopiekuncza mame. Gdy sie poznawalismy wiedzialam w co sie "pakuje", majac nadzieje, ze gdy zamieszkamy razem "nabierze" oglady i bedzie mnie wspieral w domowych obowiazkach.
To bylo piec lat temu. Ostatnio coraz czesciej puszczaja mi nerwy:( Ma mnostwo wspanialych cech, ale w domu jest bezradny:( po 5 latach wspolnego mieszkania nie wie gdzie w domu stoi cukier, herbata,etc. Za kazdym razem gdy prosze go o zrobienie prania pyta o szczegolowe instrukcje. Rzadko pomaga w domu z wlasnej woli, wiec ja sie wkurzam, a on wtedy mowi ze przeciez wystarczylo powiedziec.
Czy faceci sa naprawde tak ograniczeni ze widzac sterte brudnych naczyn nie moga ich pozmywac tylko czekaja az ich sie o to poprosi? Czy ja mam prawo sie denerwowac? Czy taki brak samodzielnosci da sie wyplenic? JAK? Ostatnio ciagle klocimy sie o takie pierdoly i juz szczerze mowiac mam tego dosyc.
On uwaza ze to PIERDOLY, co mnie jeszcze bardziej irytuje.
Czy jest wyjscie inne niz rozstanie?
    • czoklitka Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 13.12.15, 19:54
      Może być takie wyjście. Po prostu na spokojnie porozmawiaj z nim o pracach domowych, doucz go, jak się włącza pralkę itd. Powiedz, że skoro on też korzysta z tego mieszkania, to wypadałoby mu posprzątać naprzemiennie z Tobą, czy tam, jak wolicie, wprowadzić podział obowiązków taki, ze on zajmuje się praniem, a Ty zakupami i tak dalej. Czyli spokojna rozmowa, wyjaśnienie, co Cię boli, bez nerwów.

      A skoro dla niego, po takiej rozmowie i po upływie odrobiny czasu, w którym to on będzie mieć możliwość wykazania się, on nadal nic, no to chyba pozostaje rozważenie rozstania lub życia osobno.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 13.12.15, 19:55
      Prawo masz zawsze;)
      Tylko czy jest sens? Po pierwsze, dlaczego on nie wie, gdzie znaleźć cukier/herbatę? Nie pija jej?
      Po drugie - przepis na sprawienie, żeby ktokolwiek zaczął coś robić - obniżyć swoje standardy porządku. Czyli ten banał- chcesz zmienić świat, zacznij od siebie. Przede wszystkim myślenie, że on ma "pomagać" w domu. On chyba ma być współodpowiedzialny i wykonywać swoje obowiązki? Ale wtedy musisz zaakceptować jego wykonawstwo, a on, stopniowo będzie wszystko robił lepiej. No chyba, że Ci bardziej zależy na idealnym porządku wg Twoich standardów bardziej niż na facecie, który, z tego co mówisz, poza tym ma wiele zalet.
    • facettt masz - tylko co to da ? 13.12.15, 20:28
      am_i_lucky napisała:

      Gdy sie poznawalismy wiedzialam w co sie "pakuje",

      - bardzo slusznie...

      majac nadzieje, ze gdy zamieszkamy razem "nabierze" oglady i bedzie mnie wspieral w domowych obowiazkach.

      - nadzieja "matka glupich" - to chyba tak jakos szlo ?

      Za kazdym razem gdy prosze go o z
      > robienie prania pyta o szczegolowe instrukcje. Rzadko pomaga w domu z wlasnej w
      > oli, wiec ja sie wkurzam, a on wtedy mowi ze przeciez wystarczylo powiedziec.

      - mam podobnie.

      > Czy faceci sa naprawde tak ograniczeni ze widzac sterte brudnych naczyn nie mog
      > a ich pozmywac tylko czekaja az ich sie o to poprosi?

      zgadza sie. sa.

      Czy ja mam prawo sie denerwowac?

      - masz , tylko k... to nic nie da.

      Czy taki brak samodzielnosci da sie wyplenic?

      - nie.

      > Czy jest wyjscie inne niz rozstanie?

      - tak. zapie*dalac dalej samej, ew. wziac do pomocy mamuske.
      i zmywarke do naczyn.
    • paco_lopez Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 13.12.15, 21:00
      Takich co nie mają problemu o pierdoły nie ma. Nawet jak się człowiek samodzielnie ogarnia bez kobiety, to z kobietą nie będzie się wyrabiał. Tak już jest, że kobiety pierwsze widzą przepełnione śmieci. To jest kabaret.
    • nstemi Masz... 13.12.15, 21:14
      Ale... Jeśli on nie wie gdzie jest cukier i herbata to jak ją sobie robi? Magicznie czyli Twoimi rękami? Nie wie jak zrobić pranie? To mu nie pierz, ogarnie sprawę w mgnieniu oka jak tylko nie będzie miał się w co ubrać do pracy. Jakby Tobie ktoś prał, prasował i podstawiał pod nos kubek z herbatą to rwałabyś się, żeby to sama robić?
      Ale trochę ma racji z tym, że "wystarczyło powiedzieć". On niekoniecznie musi być jasnowidzem i przewidywać czego akurat byś chciała. Nie możecie się jakoś dogadać, kto co robi w danym dniu czy tygodniu? Krótko i konkretnie?
    • kura_wuja logika kobiet 13.12.15, 21:58
      > Rzadko pomaga w domu z wlasnej woli, wiec ja sie wkurzam, a on wtedy mowi ze przeciez wystarczylo powiedziec.

      https://img2.cda.pl/g/152652_1c69cae41c7f1ee9335d46c2f4c6e572.jpg
    • berta-death Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 13.12.15, 23:39
      Może ma inne standardy jeśli chodzi o definicję porządku. Poza tym nie jest twoją służbą domową, żeby na zawołanie prał, sprzątał i szorował gary. I to jeszcze wg twojego widzimisię. Nawet służba sobie na to nie pozwoli. Jak zlecasz pracę, to z dobrodziejstwem inwentarza, czyli musisz się pogodzić z tym, że będzie sprzątać po swojemu. I jeszcze zapłacić za to trzeba.

      Nie wierzę, że nie potrafi sobie zrobić herbaty czy prania. Co pija jak jest sam w domu? Co by na grzbiet włożył, jakby się czyste rzeczy skończyły?
    • six_a Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 14.12.15, 00:08
      >On uwaza ze to PIERDOLY
      to wyjątkowo nieprzemyślana linia obrony, czyli na odwal się. bo jak nie radzi sobie z PIERDOŁAMI w rodzaju lokalizacja cukru na 50 metrach kwadratowych, to jak w ogóle wykonuje bardziej skomplikowane zadania w rodzaju pójścia do roboty i niezgubienia się po drodze?
      na wszelki wypadek spytaj, czy w pracy cukier i herbatę znajduje, czy matka przychodzi zrobić.

      tak więc do wyboru są dwie opcje: jełop albo pasożyt. optymistycznie zakładam, że za jełopów nikt jednak nie wychodzi, chyba że sam jełop, a zatem pasożyt, drogi watsonie.

      i tu niestety zonk, musisz się uzbroić w cierpliwość i wydrukować parę instrukcji (uwaga, nie więcej niż pięć punktów, bo w ogóle nie przeczyta): obsługa pralki, odkurzacza, żelazka i tak dalej wraz ze środkami bezpieczeństwa, żeby nie zhajcował chałupy na ten przykład, numerami alarmowymi (nie do matki, tylko pogotowie i straż).
      następnie wyznaczyć dni, w których on robi herbatę, kolację, prasuje koszule, zmywa albo udaje się na poszukiwanie komory śmieciowej w obrębie nieruchomości i inne takie szalenie skomplikowane czynności podtrzymujące życie.

      a dalej raportuj na bieżąco.
      gdybym miała obstawiać dalej, to spodziewaj się częstszych wizyt matki w dniach obróbki tak zwanego gospodarstwa domowego przez męża. ale w sumie co cię obchodzi, kto to będzie robił, ważne, że nie ty.
    • dodaj.do.zakladek nie tylko synowie nadopiekuńczych rodziców tacy są 14.12.15, 09:15
      mój mąż jest dokładnym przeciwieństwem, matka nie była nadopiekuńcza, wychowywała ich dwójkę sama i ganiała ich do roboty równo, często musiał rezygnować ze spotkania ze mną, bo mama warczała, że ma np. pranie zrobić :P... a mimo to mam tak samo z nim jak Ty, a mieszkam z tym chłopem już 16 lat i broń boże zrobić przemeblowanie w domu, zmienić miejsce położenia danej rzeczy.. tragedia!
    • martishia7 Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 14.12.15, 11:15
      > Czy faceci sa naprawde tak ograniczeni ze widzac sterte brudnych naczyn nie mog
      > a ich pozmywac tylko czekaja az ich sie o to poprosi?

      Są tacy, którzy widzą, są tacy, którzy potrzebują mieć pokazane palcem. Wyraźnie trafiłaś na typ drugi. Występuje również w podtypie, który będzie kaszanił robotę, żebyś już więcej nic nie chciała, ale może to akurat nie to, nie wybiegajmy w przyszłość.
      Wydawanie poleceń nie jest złe. Odpuść opcję "domyśl się", to szatan. Wiem, że ciężko się przemóc na początku, ale zacznij wdrażać jednoznaczne komunikaty, zobaczysz jakie to przyjemne i efektywne. Tylko nie za długie, po trzecim zdaniu Twoje brzęczenie zamienia się w biały szum.
    • sid.le.niwiec Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 14.12.15, 18:32
      Podpisuje się pod tym, co napisała Sixa, ale moim zdaniem szanse są marne. Jeśli jełop, to inteligencji nie da się nabyć, a jeśli pasożyt, to jest to postawa prawie niemożliwa do wykorzenienia. Panu najpewniej nie będzie przeszkadzała sterta naczyń, którą zostawisz w zlewie i nie wpadnie na to, ze mógłby je umyć - ba, on pewnie czułby się urażony, ze one SIĘ nie umyją jakoś. Ten typ tak ma. Coś jakby ktoś oczekiwał ode mnie, że codziennie zacznę kłaść się o 22:00 i wstawać o 6:00, bo wtedy jest cisza nocna - byłabym równie zdziwiona, jak całe życie opierany pan, który nagle dowiaduje się, że powinien coś robić w domu.
    • dorota_w_krainie Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 14.12.15, 19:42
      Przestań sprzątać. Nie rób nic. Poczekaj, aż się skończą naczynia i ewentualnie umyj pojedynczą rzecz, którą potrzebujesz, ewentualnie kup jednorazowe. To samo z praniem - nie pierz, ewentualnie tylko to, co potrzebujesz. Od bałaganu i brudu tak szybko się nie umiera w Polsce. Jak zajarzy, że coś nie gra, powiedz mu w otwarte karty to, co nam: że podział obowiązków (lub jego brak) Ci nie pasuje.
      Zróbcie _razem_ harmonogram - co trzeba robić w domu na co dzień, co raz w tygodniu, a co od święta, i kto za co jest odpowiedzialny. Jak nie będzie się wywiązywał to weź sprzątaczkę i obciąż go kosztami. albo kop w d. :D
      Jak się nie da w sposób normalny i naturalny dogadać co do pewych spraw, trzeba je spisać.
    • sweet_pink Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 14.12.15, 21:21
      Sprzątania i innych czynności domowych dziecko zaczyna się uczyć najpóźniej w przedszkolu. Twojego egzemplarza nie uczono, sama policz ile masz lat do nadrobienia. Ja powiem szczerze, że mi żadnego egzemplarza nie udało się wychować, ale widzę po znajomych, że człowiek (bo kobiety lepsze nie są) umiejący ogarnąć to raczej rzadkość, wiec może warto próbować.
      Mam za to rady na przetrwanie jak chcesz z nim zostać:
      - Przyjmij do wiadomości, że ten człowiek pod względem obowiązków domowych zatrzymał się na poziomie kilkulatka. Chcesz mu wyjaśnić czemu najpierw się ściera kurze, a później odkurza? Użyj argumentów takich jakbyś wyjaśniała kilkulatkowi.
      - Powtarzaj polecenia i instrukcje niczym zdarta płyta. Jego mózg nie rejestruje brudnych naczyń. Oczy widzą, ale mózg nie ma żadnej refleksji na ten temat, żadnej, nic, zero, null nawet jeden neuron nie drgnie. Trzeba trenować odruchy i nawyki. Od zera.
      - Po moim współlokatorze jestem świecie przekonana, że nieodpowiednie wychowanie w tym względzie daje pewne inwalidztwo (a nie złą wolę) i trochę tak trzeba to traktować. Momentami do poziomu "ślepemu o kolorach". Przykład: lokator bierze się za mycie ledwo co wypucowanej wanny. Czemu? Ogrania już, że raz na jakiś czas trzeba i go naszła refleksja że dawno nie mył, ale nie ma pojęcia jak ocenić czy wanna jest brudna czy czysta, jego mózg nie ogrania tej analizy (chłop lat 35, sam się mnie zapytał po czym się poznaje, że trzeba umyć albo czy się dobrze umyło)
      - Puszczaj mimo uszu argumenty że to "pierdoły". Cierpliwie tłumacz czemu dla Ciebie to nie pierdoły. Dla niego to rzeczy, które zawsze "robiły się same" i nie wymagały jego uwagi w dodatku ich nie widzi=pierdoły. Oraz są nieciekawe wiec trudno je zapamiętać.
      - Powtarzaj sobie jak mantrę "on się nie domyśli, on się nie domyśli" i serio przestań na to liczyć, przy dobrych wiatrach na domyślanie się pewnie można liczyć po 10 latach "tresury".
      - Poszukaj metody na ograniczenie liczby kłótni (zmywarka, pani do sprzątania), bo im ich więcej tym bardziej on się będzie przekonywał o słuszności swojego bycia na nie i zamykał na Twój punkt widzenia.
      - Nie zniechęcaj się jego odmowami czy fochami. Przez 5 lat nie wymagałaś, a teraz zaczniesz, więc bądź gotowa na to że on zrobi wszystko by utrzymać status quo. Bądź przygotowana na komunikat "co jest do ku..., że przez 5 lat byłem dobry, a teraz nagle nie jestem".
      - Oddziel jego brak starań totalnie od swoich emocji (bo on się dla mnie nie stara, nie szanuje tego co dla mnie ważne ect.). On jest w tej kwestii totalnym ignorantem i to jedyna przyczyna.
      • am_i_lucky Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 14.12.15, 22:49
        Dzieki. Duzo fajnych postow, czesc z nich mimo wszystko napawa optymizmem, choć trudno uwierzyć że to naprawde tak dziala(ostatni post) i że faceci nie kumają, że brudne naczynia i sterta prania nie znikają same.
        Facet jest ewidentnie z gatunku tych co byli obslugiwani przez mame:(
        Na szczescie jak sie juz wezmie za sprzatanie to robi to lepiej ode mnie, tylko najpierw jest zwykle walka bo zawsze proszę nie w porę - przed obiadem, za rano, za pozno, za wczesnie, etc. Za to jak zrobi to nie moge zlego slowa powiedziec.
        Z tym cukrem uproscilam;) chodzi o to ze jak zabraknie w cukierniczce to nie wie gdzie sa zapasy. Tak samo nie wie gdzie stoją gary, wiec jak sprzata zmywarke i sa jakies niestandardowe rzeczy to jest sto pytan do, wiec tez mam czasem dosc, bo to pałac z 300 komnatami, zeby nie mozna bylo zapamietać, gdzie co stoi/leży.
        Tak czy siak- wiem ze tez nie jestem bez winy.
        Musze sobie wbic do glowy to "nie domysli sie" i zobaczymy co z tego wyjdzie....;)
        • majaa Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 05.01.16, 13:21
          No taki "egzemplarz" się trafił, że musisz wydać dyrektywy i pokazać palcem, trudno. Ciesz się, że Cię słucha w ogóle;) Zresztą większość facetów nie jest domyślna, szczególnie jeśli chodzi o ogarnianie domu, więc z zamianą na "lepszy model" może być pewien kłopot;)
    • eriu Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 15.12.15, 11:42
      Moje propozycje rozwiązań:
      1. Napisz mu pełną instrukcję robienia prania uwzględniając rzeczy o które Cię pyta. Zapyta kolejny raz ? powiedz sprawdź instrukcję. Dodatkowo odpadnie wymówka, że nie mógł prania zrobić jak Cię nie było, bo nie wiedział jak ;)
      2. Poproś słodkim głosikiem o herbatę z cukrem. I może proś dość często i proś też żeby Ci pomógł w kuchni ? ?kochanie podaj mi to i to?. Im częściej będzie musiał szukać tym szybciej się nauczy. A jak ma problem przyklej kartki samoprzylepne na szafki z podpisami, gdzie co jest, żeby mu było łatwiej ;) Po jakimś czasie powinien ogarnąć ;)
      3. Pogadaj z nim i po prostu mu powiedz, że uznajesz partnerstwo w związku co się także tyczy podziału obowiązków w domu. Ustalcie co kto robi i jakie mają być jego obowiązki, jak często wykonywane. Po prostu jak z nastolatkiem, bo nikt tego od niego wcześniej nie wymagał tak naprawdę. Zróbcie podział obowiązków, nawet go wywieście na lodówce/ tablicy w domu ? niech będzie widoczny dla Was obojga. Z partnerem na przykład ustaliłam kto kiedy psa wyprowadza. Owszem czasem się zamieniamy na spacery jak ktoś pada na nos, ale przynajmniej nie ma wieczorem przerzucania się tekstami, kto bardziej zmęczony i czy psa wyprowadzisz.

      A tak na koniec moja konluzja: wiedziałaś, że facet nic w domu nie robił, nikt od niego tego nie wymagał i myślałaś, że sam z siebie się ogarnie? Mojemu byłemu facetowi najpierw mama kupowała wody zapachowe, potem była kobieta to robiła a jak się rozstali to wiesz co było? Jak się skończyła to nie miał, bo sam sobie nie kupował, bo nigdy nie musiał tego robić :P Ja natomiast wyszłam z założenia, że ma się sam nauczyć dbać o siebie i nawet w ramach prezentu mu nie kupiłam :P Natomiast mam wrażenie, że Ty po prostu robiłaś w chacie za partnera wszystko a teraz zaczęło Ci to szczególnie przeszkadzać. No cóż ustalcie zasady, przygotuj wszelkie pomoce naukowe dla niego i daj mu czas na naukę licząc się z pomyłkami.
    • eriu Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 15.12.15, 11:42
      Moje propozycje rozwiązań:
      1. Napisz mu pełną instrukcję robienia prania uwzględniając rzeczy o które Cię pyta. Zapyta kolejny raz ? powiedz sprawdź instrukcję. Dodatkowo odpadnie wymówka, że nie mógł prania zrobić jak Cię nie było, bo nie wiedział jak ;)
      2. Poproś słodkim głosikiem o herbatę z cukrem. I może proś dość często i proś też żeby Ci pomógł w kuchni ? ?kochanie podaj mi to i to?. Im częściej będzie musiał szukać tym szybciej się nauczy. A jak ma problem przyklej kartki samoprzylepne na szafki z podpisami, gdzie co jest, żeby mu było łatwiej ;) Po jakimś czasie powinien ogarnąć ;)
      3. Pogadaj z nim i po prostu mu powiedz, że uznajesz partnerstwo w związku co się także tyczy podziału obowiązków w domu. Ustalcie co kto robi i jakie mają być jego obowiązki, jak często wykonywane. Po prostu jak z nastolatkiem, bo nikt tego od niego wcześniej nie wymagał tak naprawdę. Zróbcie podział obowiązków, nawet go wywieście na lodówce/ tablicy w domu ? niech będzie widoczny dla Was obojga. Z partnerem na przykład ustaliłam kto kiedy psa wyprowadza. Owszem czasem się zamieniamy na spacery jak ktoś pada na nos, ale przynajmniej nie ma wieczorem przerzucania się tekstami, kto bardziej zmęczony i czy psa wyprowadzisz.

      A tak na koniec moja konluzja: wiedziałaś, że facet nic w domu nie robił, nikt od niego tego nie wymagał i myślałaś, że sam z siebie się ogarnie? Mojemu byłemu facetowi najpierw mama kupowała wody zapachowe, potem była kobieta to robiła a jak się rozstali to wiesz co było? Jak się skończyła to nie miał, bo sam sobie nie kupował, bo nigdy nie musiał tego robić :P Ja natomiast wyszłam z założenia, że ma się sam nauczyć dbać o siebie i nawet w ramach prezentu mu nie kupiłam :P Natomiast mam wrażenie, że Ty po prostu robiłaś w chacie za partnera wszystko a teraz zaczęło Ci to szczególnie przeszkadzać. No cóż ustalcie zasady, przygotuj wszelkie pomoce naukowe dla niego i daj mu czas na naukę licząc się z pomyłkami.
      • am_i_lucky Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 04.01.16, 22:06
        To prawda, pewnie popełniłam błąd, ale może na usprawiedliwienie napiszę, że to w sumie mój pierwszy poważny związek ;)
        A tak zupełnie serio - wiedziałam, chyba napisałam to wyżej, że "widziały gały co brały", natomiast miałam nadzieję, że sam się nauczy. Skoro tak jego życie się ułożyło, że wcześniej nie mieszkał sam, starałam się być wyrozumiała. Ale widać że to jednak bardzo zasadnicze różnice w mózgu płci i oczywiście wychowania. Ja akurat bardzo szybko chciałam się wyprowadzić z domu i usamodzielnić, ale nie uważam wcale ze to jedyna słuszna droga. No nic, będziemy nad tematem pracować. Instrukcja do prania już wisi:)
        • taki-sobie-nick Przepraszam, ale 04.01.16, 22:58

          > c bardzo zasadnicze różnice w mózgu płci

          Mózg płci? Płeć mózgu!

          Kurdesz, jak widzę hasło "płeć mózgu", to mnie cholera strzela.


          Przy najbliższej okazji zapytam fachowca, czy rzeczywiście istnieje coś takiego, czy to teorie biologów ewolucyjnych z cyklu "w mordę walimy, skarpetki pod łóżko ciskamy i na chodnik plujemy, BO TO STRATEGIE NIEZBĘDNE NAM DO PRZETRWANIA" :-PPPPP

          Instrukcja do prania już wisi:)

          Yyyy... Pralka chyba ma programy? Chłopina umie czytać? Odróżnia kolorowe od białego? Wie, że pranie może farbować?


          O tak subtelnych sprawach, jak skład materiału (czytamy metki, chyba że odzież wyprodukowało własnoręcznie któreś z Was) już nie wspominam...?
          • znana.jako.ggigus "Płeć mózgu" - książka z testem na płeć mózgu, 06.01.16, 14:46
            zawierająca ów słynny test na płeć mózgu. Kobiety dostawały podwójną ilość punktów i tak oto udowodniono korelacjź między płcią a mózgiem.
            W sumie prosta metoda.
        • taki-sobie-nick A lista obowiązków? 04.01.16, 23:00
          Niech zakupy robi. Przynajmniej się nauczy, co gdzie stoi. Chleb czarny od białego odróżnia czy tylko jabłko od marchewki?

          (Wiem, że jestem wredna, ale organicznie nie znoszę takich)

          • berta-death Re: A lista obowiązków? 05.01.16, 02:59
            Już widzę te posty, jakby to on jej zrobił listę obowiązków do wykonania, wywiesił na lodówce i sumiennie sprawdzał punkt po punkcie jej realizację. Zaraz by wyszło, że cham, przemocowiec, psychopata i despota, od którego należy uciekać i żeby nawet do głowy jej nie przyszło ruszyć tyłek z kanapy i zostać jego służącą. :D
            • znana.jako.ggigus a czy on nie stosuje przemocy psychicznej? 06.01.16, 14:47
              Zmusza do robienia sobie herbaty i słodzenia i do nastawiania pralki, a wcześniej do segregowania brudnych rzeczy.
        • berta-death Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 05.01.16, 03:03
          Wyjedź na wakacje bez niego i sama zobaczysz czy sobie nie poradzi. Bieżące dbanie o własne potrzeby nie wykracza poza możliwości osoby z lekkim a nawet umiarkowanym upośledzeniem umysłowym. Zatem jak jest zdrowy na umyśle, to sobie poradzi bez instrukcji obsługi i listy zadań do wykonania.
          • znana.jako.ggigus dobra rada berthy. Jak to mówi powiedzenie: 06.01.16, 14:15
            biedny, bezradny kotek, rzucony do głębokiej wody, nagle zaczyna sobie radzić.
        • beenthere Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 06.01.16, 11:15
          A ja ci dam jeszcze jedna rade, chwal go i podziwiaj. Wiem, ze brzmi to idiotycznie i w XXI wieku az sie noz w kieszeni otwiera na taka jawna niesprawiedliwosc plci (bo mnie jakos nikt nie chwali jak zmyje naczynia..;) ale tak naprawde wiele to nie kosztuje, a facet tanczy jak mu zagraja :) Zrobi pranie - powiedz "wow, ale ladnie rzeczy pachna, super pranie zrobiles", posprzata: "kochanie, juz dawno kuchnia nie byla taka czysta", itp itd. Faceci uwielbiaja byc podziwiani, wiec jak pare razy tak powiesz to sam sie wezmie do roboty, zeby tylko uslyszec jaki to jest wspanialy i niezastapiony.
          Zamiast negatywnych sygnalow (znowu balagan, nic nie robisz w domu) wysylaj mu pozytywne (o, stol taki czysty, moze naczynia tez pozmywasz, bo mi nigdy tak nie wychodzi jak tobie). My lubimy zrzedzic, liczac, ze przyniesie to jakis skutek, a partnerow to tylko irytuje i tym bardziej nastawia na nie. A wystarczy sie przestawic troche i zmienic sposob komunikacji i wszyscy beda zadowoleni, powodzenia!
          • six_a Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 06.01.16, 11:43
            tak, pięknie, ale warto wziąć pod uwagę ten drobny fakt, że nie wszyscy są tacy głupi, by nie odróżniać pochwały od wciskania kitu.
          • znana.jako.ggigus chwalić za oczywistości? 06.01.16, 14:16
            za herbatę i za nastawienie pralki?
            Ciekawa metoda.
            • czoklitka Re: chwalić za oczywistości? 07.01.16, 22:53
              Tak, pochwalić za oczywistości, bo to motywuje.
              • znana.jako.ggigus Re: chwalić za oczywistości? 12.01.16, 09:07
                Chwalia Cie mama za umycie naczyn? czy tylko chwalila brata/ojca?
          • taki-sobie-nick Eeee, ale nie widzę powodu 07.01.16, 22:33
            żeby za zajęcia, które u kobiety uchodzą za normalne, chłopa traktować jak BOHATERA.

            Ostatnio jest jakaś akcja typu "Chłopie, skojarz, że masz malutkie dziecko i może rusz d... i zajmij się nim" - oczywiście nazwa znacznie bardziej przyjazna, słodka i w ogóle aż mdli, a tatusiowie biorący udział w akcji dostają zniżki w sklepach. Cyrk.

    • lorelailee Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 11.01.16, 21:48
      haha- mialam podobnie, rozmowy nic nie daly - jak juz cos robil to faktycznie bardzo dokladnie ale sam nigdy nie wpadl na mysl zeby posprzatac, zrobic zakupy ( bo jest czysto, bo sa przeciez zakupy- i czulam sie jak mamusia ktora upomina i zrzedzi. Przestalam, Przestalam tez sprzatac, robic zakupy, nic nie robilam. Syf narastal. Naprawde byl taki moment ze mialam ochote w koncu posprzatac, ale postanowilam ze dam rade (na kafelkach juz byly brazowe smugi zaciekow heh)... i wtedy moj juz teraz eks wpada do salonu, ja ogladam tv, i mowiz taka pretensja- Dlaczego jest taki balagan? No to ja mowie- a kiedy ostatnio sprzatales? Na co on- no przeciez zawsze ty sprzatalas. :D Od tego momentu zaczal wreszcie rozumiec o co mi chodzi, role sie odwrocily - porzadek byl w domu, zakupy zrobione, i nie musialam juz mama-kwoka sie sama o wszystko martwic, planowac i zrzedzic zeby mi pomagal.
    • lucyy3 Re: Czy mam prawo sie wkurzac? 12.01.16, 08:08
      no niestety ale w większości faceci to duże dzieci, mój facet na co dzień jest twardzielem mocno stąpającym po ziemi a jak go poproszę o zrobienie prania to po prostu tragedia.
Pełna wersja