megan470
27.12.15, 13:03
Witam wszystkich, wiem że po tym co przeczytacie jedni mnie zlinczują słowem inni może zrozumieją ale czuję że muszę wyrzucić z siebie to co mnie gryzie bo oszaleję. Zacznę o tego że mam męża od 16 lat i 11 letniego syna, moje małżeństwo nigdy nie było sielanką, nie dobarliśmy się z mężem, on ma trudny charakter i zamiast rozmawiać obraza się o wszystki, ja tak latami starałam się zmieniać aby było dobrze ale chyba oboje potrzebowaliśmy kogoś innego, z czasem zaczęliśmy oddalać się od siebie. Poznałam kogoś, zaczęło się od sporadycznych rozmów lecz z czasem coraz częściej się kontaktowaliśmy i tak miło nam się spędzało czas. Poczuliśmy że stajemy się sobie kimś bliskim i zakochaliśmy się w sobie, spotkania i cudowny seks, dodam że z mężem nie spałam od kilku miesięcy i praktycznie nie rozmawiamy ze sobą. Ten drugi jest młodszy ode mnie. Czuję jak bardzo nam zależy na sobie, on chce zebym odeszła od męża, ja się boję co czeka mnie i syna, jak sobie poradzę z całym szumem w rodzinie i jak syn to zniesie bo jest związany z ojcem, tylko czy jest sens tkwić w małżeństwie gdzie tak na prawdę nie ma miłości i czułości? Czuję że się pogubiłam i walczy ze sobą serce i rozum.