O chłopie co był zły.

01.01.16, 12:24
Chciałabym poradzić się Was forumowicze, bo może ja sama w historii mojej znajomości, nie dostrzegam czegoś co pozwalałoby mi zrozumieć dlaczego sprawy potoczyły się tak a nie inaczej.

Początek typowy: Jakiś czas temu poznałam w knajpie faceta, który zaprosił mnie na randkę, wyraźnie zachowywał się jak osoba której zależy, doszło do serii bardzo romantycznych spotkań gdzie facet przechodził samego siebie by mi zaimponować, ze swojej strony też starałam się sprawić mu niespodzianki, gadało się świetnie przez bite kilka godzin, nie mogliśmy się rozstać, doszłokilkukrotnego seksu oralnego, terefere, facet nazywał mnie swoją kobietą. Wspierałam go, zwierzyliśmy się z sobie z wielu spraw.Snuł wizję przyszłości w której wyraźnie mnie umieszczał. Rozważał w przyszłości, za rok powiedzmy, kiedy skończy mi się kontrakt wspólny wyjazd do Niemiec na stałe i podjęcie tam pracy. I tu kopciuszek spóźnił się na swoją karetę.

Ostatnie wydarzenia : Na początku grudnia, facet poinformował mnie, że dostał propozycję pracy w Niemczech. I musi się zastanowić. W naszych rozmowach o wyjeździe, nie proponował mi rozważenia wspólnego wyjazdu, jedynym hasłem jakie padło było to, że boi się że oboje będziemy cierpień i tęsknić. Mimo to ciągle starał się, dążył do spotkań, kupił mi naprawdę oryginalny prezent mikołajkowy. Przed tym spotkaniem umilkł na kilka dni, jednak nie wzbudziło to moich podejrzeń bo był ponoć zapracowany. Po mikołajkach nie odezwał się, nie wytrzymałam i nawiązałam kontakt, gdzie usłyszałam tylko że zawsze będę dla niego ważna i On nie chce tracić kontaktu ze mną. Odrzekłam, że spoko, ale mógł wcześniej uczciwie mi o tym powiedzieć, a nie gadać dopiero przypierany do muru. Po tej rozmowie, po kilku dniach dostałam tylko lakoniczną wiadomość z podziękowaniem za wspólny czas. Nie odbierał już telefonu, więc dałam sobie spokój, choć gryzie mnie to, bo mam wrażenie, że w tej histoii brakuje mi kilku puzzli.

Moje pytanie brzmi, jak sądzicie, czy ten wyjazd to był tylko pretekst a On od pewnego czasu tak się czaił? Czy facet któremu zależy, jest w stanie wyłączyć swoje uczucia z dnia na dzień, pod wpływem wizji, że jedzie realizować swoje marzenia? Czy stwierdził że to tylko 3 miesiące znajomości, więc lepiej skończyć to teraz a nie później?

Uściski noworoczne! Dosiego ;)
    • ada.lovelace Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 15:27
      Mi tu parę rzeczy nie styka, ale po pierwsze - "jakiś czas temu" to znaczy kiedy?
      Co to znaczy, że mieliście seks oralny parę razy? To znaczy, że nigdy nie poszliście na całość? Czemu?

      Co to znaczy, że snuł wspólne plany? Powiedział o tym raz, czy wielokrotnie? Poznałaś jego przyjaciół? Rodzinę? Jak często się widywaliście?

      No i jak się to: "Rozważał w przyszłości, za rok powiedzmy, kiedy skończy mi się kontrakt wspólny wyjazd do Niemiec na stałe i podjęcie tam pracy." ma do tego: "W naszych rozmowach o wyjeździe, nie proponował mi rozważenia wspólnego wyjazdu, jedynym hasłem jakie padło było to, że boi się że oboje będziemy cierpień i tęsknić."



      Mam wstępną diagnozę, ale muszę wiedzieć więcej.
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 16:51
        Hej Ada, dzięki za zajrzenie i pochylenie się nad sprawą :) Gryzie mnie potrzeba zrozumienia tematu i faktycznie, może zbyt chaotycznie skróciłam temat.

        >"jakiś czas temu" to znaczy kiedy?

        Około 3 i pół miesiąca temu? Właśnie to dziwi najbardziej, bo nie była długa znajomość, a coś krótkiego a intensywnego, co bardzo dynamicznie rozwijało się do ostatniego spotkania i nie ukrywam, bez wciskania sobie samej iluzji, naprawdę ładnie rokowało pod kątem tego jak facet zachowywał się wobec mnie i jak się starał.

        >To znaczy, że nigdy nie poszliście na całość? Czemu?
        Przypadek, myślę. Po pierwsze, mężczyzna ten miał początkowe wrażenie, że jestem mało zainteresowana i obchodził się ze mną jak z jajkiem, później kilkugodzinne seanse całowania się na mieście, sprawiały że jakoś nigdy nie dotarliśmy do konkretów, docierając do domu. Niemniej jednak, wiedział że mam na to apetyt, więc przypuszczam że gdyby sprawy nie potoczyły się w ten sposób, szybko podziałoby się dużo konkretniej.
        >Co to znaczy, że snuł wspólne plany? Powiedział o tym raz, czy wielokrotnie?
        Wielokrotnie. Nie wybierał wprawdzie przysłowiowych firanek w salonie, ale była szczera mowa o oczekiwaniach w kontekście my, stwierdzenie że zmierzamy do czegoś trwałego, rozmowa o moich ewentualnych planach po kontrakcie.

        > Poznałaś jego przyjaciół? Rodzinę?
        Nie poznałam jego znajomych ani rodziny. Mamy kilkoro wspólnych znajomych z byłej uczelni, Natomiast podzielił się ze mną na tyle intymnymi i ryzykownymi szczegółami ze swojego życia, że bez trudu mogę zaryzykować stwierdzenie, że mi ufał.

        >Jak często się widywaliście?
        Różnie, z racji pracy, choć przyznam że terminy zazwyczaj dyktował On. Raz, dwa, trzy spotkania w tygodniu. Od kilku godzin do pół dnia.

        >No i jak się to: "Rozważał w przyszłości, za rok powiedzmy, kiedy skończy mi się kontrakt wspólny wyjazd >do Niemiec na stałe i podjęcie tam pracy." ma do tego: "W naszych rozmowach o wyjeździe, nie >proponował mi rozważenia wspólnego wyjazdu, jedynym hasłem jakie padło było to, że boi się że oboje >będziemy cierpień i tęsknić."
        Pierwszy stan do otrzymania propozycji, drugi po jej otrzymaniu.

        Jestem ciekawa Twojej diagnozy Ada. Sama rozważałam, że może poznał kogoś innego, albo stracił zainteresowanie, niemniej jednak wydaje mi się że obie sytuacje sprawiłyby, że to zainteresowanie znajomością nie spadłoby tak drastycznie szybko i byłoby jakieś bardziej stopniowe, widoczne.





        • ada.lovelace Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 17:26
          Dla mnie bardzo dziwne jest spotykanie się przez trzy i pół miesiąca, dwa - trzy razy w tygodniu, i ani razu na noc. Jeśli dwoje ludzi się wzajemnie kręci, to to się dzieje samo. To, lekko licząc 28 randek. Jeśli wiążę z kimś przyszłość, to pierwszorzędnej wagi rzeczą jest zobaczenie czy pasujemy do siebie w łóżku.

          Moja jest taka, że pan się najpierw starał, obchodził jak z jajkiem, zapewniał, że nie jest tak, że wy*ucha i zostawi, nie naciskał, nie chciał wyjść na napalonego zboczucha, ale mimo tych wszystkich zabiegów nie wpuściłaś go do wyra, więc stracił nadzieję. Może wcześniej spotykał się z bardziej inicjatywnymi dziewczynami i nie widzi, że ty byś chciała (no bo skąd ma widzieć). Wydajesz się nie widzieć problemu w tym, że w trzy i pół miesiąca nie zaliczyliście drugiej bazy, to nie rokuje dobrze.
          • taki-sobie-nick Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 19:23
            ada.lovelace napisała:

            > Dla mnie bardzo dziwne jest spotykanie się przez trzy i pół miesiąca, dwa - trz
            > y razy w tygodniu, i ani razu na noc. (...)

            To już po trzech i pół miesiąca wiążemy z kimś przyszłość? No, no.
            • ada.lovelace Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 19:51
              yyy... i to wyczytałaś w tym cytacie?
            • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:29
              Przyszłość może nie, ale dla mnie osobiście to też okres czasu w którym zazwyczaj dochodzi do seksu. Twierdzę jednak, że tu usprawiedliwiałabym rzecz tym, że Pan trochę długo się czaił i jeszcze kilka drobiazgów się na to nałożyło ;)
          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:27
            W stu procentach się z Tobą zgadzam, ale myślę że On wiedział, że chcę, z resztą poinformowałam go o tym..:) Co do problemu, to tak, widzę go, ale i składając do kupy rzecz, nawet wydaje mi się usprawiedliwiony. I jakkolwiek brzmi to w tym kontekście, myślę że mogę uczciwie powiedzieć przed sobą, że On wiedział, że ten seks miał właściwie na wyciągnięcie ręki. Nie wzbraniałam się za bardzo, przez chwilę nawet rozważałam teorię czy nie okazałam się zbyt chcąca, nie za bardzo przyświntuszyłam, a może to typ który walczy do momentu w którym dziewczę zgrywa niedostępny ląd .. :)

            Mam też drugą, godzącą w ego własne niestety teorię, że w mych talentach uścianych być może okazałam się niewystarczająco zadawalająca? Możliwe toto?
    • szpil1 Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 16:32
      niedowladrozumu napisał(a):
      >
      > Ostatnie wydarzenia : Na początku grudnia, facet poinformował mnie, że dostał p
      > ropozycję pracy w Niemczech. I musi się zastanowić. W naszych rozmowach o wyjeź
      > dzie, nie proponował mi rozważenia wspólnego wyjazdu, jedynym hasłem jakie padł
      > o było to, że boi się że oboje będziemy cierpień i tęsknić.

      Trzeba było przypomnieć poprzednie plany wspólnego wyjazdu i zycia razem, a nie czekać na jego deklaracje.

      Prz
      > ed tym spotkaniem umilkł na kilka dni, jednak nie wzbudziło to moich podejrzeń
      > bo był ponoć zapracowany. Po mikołajkach nie odezwał się, nie wytrzymałam i naw
      > iązałam kontakt, gdzie usłyszałam tylko że zawsze będę dla niego ważna i On nie
      > chce tracić kontaktu ze mną.

      Banalny do bólu, typowy tekst.

      Odrzekłam, że spoko, ale mógł wcześniej uczciwie
      > mi o tym powiedzieć, a nie gadać dopiero przypierany do muru. Po tej rozmowie,
      > po kilku dniach dostałam tylko lakoniczną wiadomość z podziękowaniem za wspólny
      > czas. Nie odbierał już telefonu, więc dałam sobie spokój, choć gryzie mnie to,
      > bo mam wrażenie, że w tej histoii brakuje mi kilku puzzli.

      Może te brakujące puzle to żona i dzieci w tle lub stała partnerka.
      >
      > Moje pytanie brzmi, jak sądzicie, czy ten wyjazd to był tylko pretekst a On od
      > pewnego czasu tak się czaił?

      Myślę, ze o ile ten wyjazd to prawda to Ty niestety nie byłaś aż tak ważna. Wyjazd czy nie, znalazłby sie inny powód do zerwania.

      Czy facet któremu zależy, jest w stanie wyłączyć s
      > woje uczucia z dnia na dzień, pod wpływem wizji, że jedzie realizować swoje mar
      > zenia? Czy stwierdził że to tylko 3 miesiące znajomości, więc lepiej skończyć t
      > o teraz a nie później?

      A może te uczucia wcale nie były tak silne jak myślisz lub wcale ich nie było?

      ada.lovelace zadaje dobre pytania: znajomi, rodzina? Cynicznie powiem, że prezenty, spotkania, seks wcale nie oznaczają, ze byłaś tylko miłym urozmaiceniem w codziennym zyciu. Snucie wizji wspólnej przyszłości też o tym nie świadczy jak sie przekonałaś.
      >
      > Uściski noworoczne! Dosiego ;)

      Dosiego :-)
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 16:59
        >Trzeba było przypomnieć poprzednie plany wspólnego wyjazdu i zycia razem, a nie czekać na jego >deklaracje.
        To prawda, straciłam czujność, i głupio zrobiłam. Założyłam, że niech robi to na czym mu zależy i sam decyduje.. no fakt, jak niemota :)
        >Banalny do bólu, typowy tekst.
        Niestety, też tak myślę ;)
        >Może te brakujące puzle to żona i dzieci w tle lub stała partnerka.
        To pierwsze nie sądzę, mamy wspólnych znajomych. Co do drugiego to jak już napisałam Adzie, ja raczej spodziewałabym się że kogoś poznał, ale czy zainteresowanie spadłoby tak szybko?

        >A może te uczucia wcale nie były tak silne jak myślisz lub wcale ich nie było?

        No niestety, oceniać mogę tylko zachowania, a po prostu nie dał mi powodów do wątpliwości i zachowywał się jak ktoś kto stara się naprawdę zaimponować kobiecie, wręcz idealizował ;) Z drugiej strony sama mawiam, że taka dobrze rokująca, cicha woda, niby z wartościami to najgorszy z możliwych typów..i sama się na tej głoszonej mądrości przejechałam :P

        Jeszcze raz najlepszego i dziękuję za łypnięcie okiem na problem ;)
        • szpil1 Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 19:17
          Ada dobrze pisze - 3,5 miesiąca, tak bardzo chcieliście, byliscie tak blisko ze sobą, ale nigdy nie spędziliście jednej, całej nocy razem? Możliwe, że kogoś spotkał, może to taki typ, że lubi snuć plany i obiecywać, ale jakby przyszło do konkretów to już gorzej.
          Wcale bym się nie zdziwiła jakby za jakiś czas skontaktował się z Tobą, że jednak popełnił błąd, że tęskni itp itd :-P
          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:19
            No i w to, że kupiłam na ślepo wizerunek faceta z zasadami, który przy tym wciskał mi kit bez wazeliny, chyba niestety muszę uwierzyć ;) Ale ten rozdźwięk baardzo baaardzo boli.. ;)

            Co do tych 3 mieszków, to jakkolwiek wygląda dość dziwnie, myślę że nie o to w sumie się rozeszło.
    • czoklitka Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 16:41
      Najpierw mówi, że nie chce zrywać z Tobą znajomości, po czym dziękuje za wspólnie spędzony czas. Jakiś taki trochę niezdecydowany jakiś taki. Nie wiem których puzzli brakuje. Może kogoś poznał w międzyczasie? Może kogoś już miał, gdy Cię poznawał? Może nie chciał Ci utrudniać twojej sytuacji propozycją wspólnego wyjazdu już teraz, wszak dopiero za rok kończysz kontrakt? I w związku z tym nie chciał ciągnąć czegoś, co mógł uważać za niepewne? Nie wiadomo, wszystko o czym tu przeczytasz, to będą tylko domysły, więc chyba nie warto w to nie wiadomo jak mocno brnąć.
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 17:05
        Niestety wiem, że nigdy się o tej prawdzie nie przekonam, ale chciałam się trochę wygadać i może posłuchać o typowych doświadczeniach innych ludzi...no jakoś sobie ten gryzący problem zracjonalizować, bo serio, myślałam, że na ogół widać jakieś flary ostrzegawcze, a tu nic ;P
        >Może nie chciał Ci utrudniać twojej sytuacji propozycją wspólnego wyjazdu już teraz, wszak dopiero za >rok kończysz kontrakt? I w związku z tym nie chciał ciągnąć czegoś, co mógł uważać za niepewne?
        No właśnie..wydaje mi się, że ludzie którym zależy na kimś, nie działają racjonalnie, kierując się wolą by ta druga strona została w ich życiu ;) I przynajmniej poruszyłby temat czy widzę to jakoś po czasie, podjął szczerą rozmowę a nie zrezygnował ot tak ;)

        Dziękuję! :)
        • czoklitka Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 17:12
          >i może posłuchać o typowych doświadczeniach innych ludzi...

          No dobra. :) Mam takie doświadczenie - raz ktoś się do mnie przez dłuższy czas (jakieś parę miesięcy) zalecał. Byliśmy w tym czasie na jednej randce, potem ja niezbyt chciałam itepe. On nadal się zalecał, sprawiał wrażenie zainteresowanego. Po jakimś czasie zaprosiłam go esemesem do kina i odmówił tłumacząc się, ze właśnie stwierdził że kogoś tam kocha. I tyle z tego było. Po tym zero odzewu, zero kontaktu. Tak więc takie rzeczy, że z dnia na dzień coś tam przestaje "działać" się zdarza. :)
          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:11
            Czyli słowem inna babka?.. :) No zdarza się, ale aż trudno uwierzyć, że dzieje się aż tak szybko. W moim przypadku nie było tego, żebym nie wyrażała zainteresowania, żeby miał motywację do poszukiwania kogoś innego, zakładając że tu się nic ugrać nie da. Choć w sumie sama już nie wiem... jedno to w końcu to co my sami chcemy przekazać, druga co tam sobie ten odbiorca odczyta ;)
            • czoklitka Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 21:31
              Wiesz, zawsze możesz się go jeszcze zapytać (o ile się do niego dodzwonisz czy tam zamailujesz), o co tak naprawdę chodziło. Że ze szczerymi intencjami wdepnęłaś w tą znajomość, że się zaangażowałaś uczuciowo, a za jego pomysłem zaczęłaś już planować przyszłość razem z nim w Niemczech,w związku z czym pragniesz się dowiedzieć dlaczego sprawy przybrały taki a nie inny obrót. I jeśli stać go na taką szczerość, to liczysz na wyjaśnienie.
              • czoklitka Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 21:32
                Choć z drugiej strony, on już coś niecoś wyjaśnił. Napisał Ci przecież, ze nie chce się i Cię krzywdzić tęsknotą czy czym tam.
          • joanna9969 Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 20:20
            Najpierw olewasz potem po jakims czasie proponujesz kino?
            Facet musial by byc
            a) ostatnia ciamajda
            b) bardzo zakochany w tobie
            Zeby na to pojsc
        • miau.weglowy Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 17:51
          jest jeszcze taka opcja, ze sprawdzal, czy interesuja go kobiety ;)
          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:14
            Hahaha ;) No błagam Cię miau! Wzgardę faceta to jeszcze przełknę, ale to że chłop zarzucił pomysł próbowania z babkami po traumatycznym doświadczeniu ze mną, to już ciężko.. w zasadzie wychodzi na to, że powinnam jeszcze biedaczka przeprosić i zapłacić za terapię z odłożonych w świntuchu skarbonce drobniaków :P
            • miau.weglowy Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 14:01
              ;)
              inna opcja, ze wybijal klina klinem, bo zostal wlasnie porzucony (na zawsze albo chwilowo ;)), a ty tak ladnie sie zachwycalas, wiec ego roslo
              • kalllka Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 14:27
                O to o klinie to dobre jest.


    • dodaj.do.zakladek Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 18:09
      > Czy stwierdził że to tylko 3 miesiące znajomości, więc lepiej skończyć to
      > teraz a nie później?

      możliwe.. jak również to, że mógł znaleźć sobie inny obiekt westchnień
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:16
        W ten inny obiekt westchnień to jeszcze uwierzę, ale kto rzuciłby osobę na której nam zależy z altruizmu?.,.:)
        • dodaj.do.zakladek Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 16:19
          przekonałam się, że mężczyznom szybko obiekty zainteresowania zmieniają się.. nie wierz czułym słówkom, nierzadko są one jedynie pomostami między różnymi opcjami, a potem następuje selekcja :)
        • ponis1990 Re: O chłopie co był zły. 04.01.16, 19:29
          jakiż to altruizm. Nie chcę Cię stracić, nie chcę tracić kontaktu, ech, stare śpiewki, wiem, bo sama wciskałam, przeciągając temat aż nie natrafie na kogoś lepszego :D
    • kalllka Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 21:53
      No i wzruszyłas mnie ta swoją historia,. Od początku świata jakiś łajza
      idzie w cholerę aby jakaś smyka mogła spotkać przyzwoitego męża, ojca dwójki przyszłych dzieci i się uśmiechnąć.
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 22:34
        ;)

        Wiem, że masz rację i za jakiś czas i ja się pewnie uśmiechnę. W końcu nie pierwsze rozstanie w moim życiu, ot odrzucone uczucie boli, a upierdliwy głosik w głowie pomimo takiego brzydkiego finiszu, powtarza że ten był przecież taaaki fajny.. :)

        No ale nic. Może jakiś inny fajny objawi się w przyszłości ;)
        • kalllka Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 23:05
          To tylko głosik w głowie., zignoruj go i
          użyj rozumu. Rachunek prawdopodobieństwa układa statystyki te z kolei algorytm powodzenia sukcesu itd., słodka reklama Moniki Szwai / panie świec nad jej dusza/
          Jakby cie tu noworoczne pocieszyć., nawet to co jeszcze napiszesz, jest już statystycznie przewidziane /włącznie z odpowiedziami/
          A doświadczenia wiem, ze życie jest duzo lepsze od fajnego romansidła; zaakceptować "porażkę" to dobra lekcja kreatywnego pisania sobie CV.
          Zwłaszcza wtedy, gdy się wie, ze jest się jedna z wielu, fajnych .,
          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 23:52
            >zaakceptować "porażkę" to dobra lekcja kreatywnego pisania sobie CV.

            Bardzo inspirujące i trafione ;) Dziękuję za słowa otuchy!

            >Rachunek prawdopodobieństwa układa statystyki te z kolei algorytm powodzenia sukcesu itd.,

            Hoho, i o ileż to wszystko byłoby prostsze, gdyby człowiek w każdą relację nie wchodził z przekonaniem, że nagnie tę statystykę, że tym razem prawdopodobieństwo równa się jeden i inne takie tam.. ale wtedy pewnie i życie straciłoby wiele ze swojego uroku, w pełnym pragmatyzmie :)
      • obrotowy Szczesliwie - nic w Przyrodzie nie ginie... 02.01.16, 13:54
        kalllka napisała:
        > No i wzruszyłas mnie ta swoją historia,. Od początku świata jakiś łajza
        > idzie w cholerę aby jakaś smyka mogła spotkać przyzwoitego męża,


        Szczesliwie - nic w Przyrodzie nie ginie...
        i ta łajza trafi na jaka nastepna - ktora tu tez niechybnie sie wyzali...
        • niedowladrozumu Re: Szczesliwie - nic w Przyrodzie nie ginie... 02.01.16, 15:36
          Albo łajza trafi na jeszcze większą łajzę, też bywa w życiu :) Ponoć każda kosa ma swój kamień, kwestia tylko kiedy i czy się nań wgramoli.. :P
    • dyskopata Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 22:24
      Myślę, że źle oceniłaś to, że mu zależy... My, faceci, dzięki internetowi, coraz więcej o Was, kobietach, wiemy i niestety część z nas to wykorzystuje... Obstawiam, że szukał raczej krótkiego związku, a żeby to osiągnąć starał się dawać Ci to, czego oczekujesz (wrażenie poważnego i dalekosiężnego traktowania)
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 22:31
        Pytanie czy wkładałby w to aż tyle wysiłku i pieniędzy, bo nie chce mi się w to aż wierzyć ;) Nie jestem panną z wyższej półki, a to nie były randeczki w stylu wypić piwko, knajpeczka, tylko całe zaplanowane scenariusze niespodzianek :) Dla seksu by się tak starał? ;)

        Insza inność, że wiem, iż masz rację i nie mogę tylko polegać na tym co widziałam, nie będąc w jego łbie.
        • dyskopata Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 23:12
          Ja też nie wiem, czy mam rację;) Jeżeli chodzi o kasę, to generalnie facet woli ją wydawać - często na pokaz - niż po prostu mieć. A staranie? Chyba nie tylko chodzi o seks, ale o zdobywanie, które dla faceta jest cholernie kręcące. Zwłaszcza jeśli chodzi o ładne kobiety. Mam rację, że jesteś ponadprzeciętnie atrakcyjna?
          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 23:47
            Masz rację, wiem że masz ;) Wszystko o czym napisałeś jest prawdą, i wiem też, że skoro zauroczona kobieta może wkręcić sobie dowolną szajbkę by zobaczyć co zobaczyć chce, On po prostu na ile znam faceta i miałam okazję to zweryfikować nie pasuje do typu zdobywcy.

            Poza pieniędzmi dokonywał różnego rodzaju drobnych poświęceń i masz rację, że to mogłaby być strategia zmiękczania zwierzynki, ale nie chce mi się wierzyć że w tym planie poza ostatnimi wydarzeniami nie byłoby absolutnie żadnych luk.. ;)

            Co do urody, to jak pisałam nie jestem z wyższej półki. Ot bliżej ładnej niż brzydkiej. Reprezentuję typ tzw "tak, jeśli..", faceci nie zabijają się by zaprosić mnie na kawę widząc mnie, jeśli już to biorą w pakiecie z osobowością która akurat im odpowiada, szału niet ;)
            • dyskopata Re: O chłopie co był zły. 01.01.16, 23:55
              Teraz Ty masz rację - zauroczone kobiety mają niezwykła wręcz umiejętność tłumaczenia sobie różnych znaków, tak jakby chciały je widzieć;) A co to za poświęcenia i starania jeśli można wiedzieć?

              A cechę tej fajnej osobowości jest pewnie skromność;)
              • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 00:11
                Permanentne niedosypianie do pracy, by albo wysłuchać mojego zrzędzenia, albo mnie zobaczyć, obiegnięcie kilkunastu sklepów w mieście bo powiedziałam, że w dzieciństwie lubiłam określony rodzaj ciastek, jechanie prawie 100 kilometrów po mnie o 3 rano, bo przecież muszę być bezpieczna i takie tam drobne czy większe, ale ujmujące rzeczy ;)

                A skąd! Niestety tylko prawdomówność :) Chodziło mi po prostu o to, że mam oryginalną pasję, lubię dyskutować i pośmiać się, więc jeśli przynudzam, to jedynie w rozsądnych granicach, które myślę że statystyczny facet zaakceptuje :P
                • dyskopata Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 00:17
                  To faktycznie wykazywał zaangażowanie. Ja osobiście też starałem się kiedyś w podobny sposób i miałem poważne intencje. Możliwe, więc że on też miał, tylko stało się coś niespodziewanego...

                  A cóż to za pasja?
                  • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 11:21
                    Tylko co takiego może się stać, że zainteresowany chłopak odchodzi praktycznie bez wyjaśnień? Tak myślałam, co takiego musiałoby się stać facetowi, który nie mam wątpliwości poza tym wszystkim zwyczajnie mnie lubił, zaśmiewaliśmy się do łez z naszych żartów, gadaliśmy godzinami nie powielając tematow, by urwać nawet i tą głupią znajomość koleżeńską, niczego nie wyjaśnić. I nie wiem, nie wiem naprawdę.

                    Co do zaangażowania, to mawia się że kobiece zaangażowanie mierzy się rzeczami które robisz dla ukochanego, a męskie, tym z czego facet zrezygnuje dla ukochanej :) Mnie jednak wydaje się, że to i tak można sprowadzić do rzeczy robionej dla drugiej strony, i kiedy facet lub kobieta się starają, to po prostu widać i trudno pomylić ;)

                    Pasją akurat nie mogę się podzielić z Tobą kolego, musisz mi wybaczyć, ale jednak boję się odanonimkowania ;)

                    • dyskopata Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 12:26
                      Odejśc ie bez wyjaśnień wiąże się najczęściej z brakiem odwagi, wstydem - tak jest po prostu najłatwiej. Żaden facet nie lubi patrzeć na kobiece (smutne) łzy czy smutną minę... A niestety w nas odwagi jest coraz mniej.

                      Hmm, co w tym płciowym podejściu do zaangażowania jest;) Sam wiem, jak trudno jest zrezygnować z niektórych rzeczy, ale kompromisy są nieuniknione. Jednak rezygnowanie ze wszystkiego też jest nie do zaakceptowania.

                      JAsne, rozumiem. Czymkolwiek jest ta oryginalna pasja - jeśli tylko nie czyni krzywdy innym osobom wbrew ich woli - nie rezygnuj z niej;)

                      PS. A może było jeszcze tak, że byłaś dla niego odskocznią od innego, stałego związku?
                      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 15:41
                        Fakt, nikt chyba nie lubi przeglądać się w oczach tych którym zrobiło się krzywdę ;)

                        Oddanie komuś wszystkiego, wiąże się przede wszystkim z tym, że sami przestajemy mieć cokolwiek do zaoferowania, więc prawda, przesada jest wysoce niewskazana :)

                        Myślę, że będąc odskocznią nie paradowałby ze mną po najbardziej uczęszczanych miejscach w mieście, choć przypadki opisywane przez koleżanki wskazywałyby raczej, że tacy mężczyźni nie boją się ryzykować i idą w schemat no risk, no fun :)
                        • dyskopata Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 15:45
                          Raczej miałem na myśli to, że żadna część związku nie powinna rezygnować dla drugiej ze wszystkich swoich pasji. Wydaje mi się, że każdy musi mieć coś dla siebie, czego nie dzieli nawet z najbliższą osobą...

                          Może właśnie ta kobieta jet z innego miasta, więc takie paradowanie nie wiązało się z ryzykiem? Ok, nie spekuluję już, bo to tylko zgadywanki, pewnie tylko on wie, jak jest naprawdę.
                    • ada.lovelace Re: O chłopie co był zły. 03.01.16, 13:49
                      Ej, jak tak piszesz o tym jak on się starał, to paradoksalnie dla mnie to jest czerwona lampka. Skoro nie był zakochany (a zakładam, że nie był, zakochany facet nie zostawiłby kobiety tak z dnia na dzień), to co on sobie załatwiał tym swoim bieganiem za tobą? Wszystko co robimy zaspokaja jakieś tam nasze potrzeby, nawet jeśli robimy to dla innych to wtedy mizia to nasze ego, bo tacy szlachetni i dobrzy jesteśmy dla innych.

                      No to co to załatwiało temu panu? Może lubił grać rolę romantycznego dżentelmena, może lubił taki wizerunek samego siebie i w zasadzie wszystko mu jedno kto mu do tej roli partneruje? Wiesz coś o jego eksiach? Może ma historię takich krótkich związków, gdzie jest dużo uniesień i emocji, ale pan nie daje rady w zwykłej codzienności? Może on z jakiegoś powodu potrzebuje kopa endorfin raz na jakiś czas? Wg mnie to jest temat na terapię dla tego pana (a i dla Ciebie, bo były tam jakieś "red flags" a Ty je zignorowałaś).
                • paco_lopez Re: O chłopie co był zły. 04.01.16, 19:20
                  Pomyśl że z punktu widzenia długoletniego związku wszystko to wygląda na działania patafiana. Na takich jesteś widać skazana. Następnego też przetrzymać do zagotowania materiału w kroku a delektować się będziesz tym, że jakaś ofiara losu zasuwa po twoje ulubione ciasteczka.
    • katerina2343 Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 11:21
      Nie mam pojęcia jak było u Ciebie, ale opowiem Ci w skrócie moją historię _ chyba dość banalną jak widać.
      Poznałam fajnego faceta wykształcony czuły dobry zawód. Bardzo się starał, kino ale filmy jakie lubię, restauracje takie fajne oryginalne, spacery, długie wielogodzinne intymne rozmowy, plany na przyszłość. Seks perwersyjny ale niezwykłe satysfakcjonujący przynajmniej na początku dla mnie.
      Potrafił przyjechać po mnie na drugi koniec Warszawy żeby mnie odwieść do domu. Robił wspaniale oryginalne niespodzianki. Sugerował wspólne zamieszkanie i wspólną przyszłość.
      Nagle przez przypadek i jego niechlujstwo okazało się ze jest nas trzy jednocześnie. Wszystkie tak samo w kręcone. Wszystkie przekonane o jego miłości i swojej wyjątkowości w jego życiu.
      I to co najgorsze nadal go kocham.......
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 15:44
        Cholera, to dopiero sukinkot! Jak dowiedziałyście się o sobie jeśli można spytać? Czyżby najczęstszy wariant z telefonem?

        • katerina2343 Re: O chłopie co był zły. 05.01.16, 22:51
          Wysłał do nas wszystkich zdjęcie - bardzo sugestywne. Nie było wątpliwości, ze nas jest 3 :-(.
          Do dziś nie wiem, czy zrobił to specjalnie, dla funu z niechlujstwa, czy chciał dodatkowe emocje aby sprawdzić jak bardzo "nam" zależy i która jest najbardziej wkręcona.
          Doszło do bardzo dziwnych propozycji, jedna z "nas" chciała nawet próbować trójkąta żeby udowadniać jak bardzo go kocha.....
          W sumie bardzo przykre ....
          • joanna9969 Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 00:15
            no tak ...najgorzej jest jak wszystko idzie tak pieknie az tu nagle jeb ....
            ale z drugiej strony to ambitna sztuka ci sie trafila ....
            tak sie starac dla 3 kobiet to fiu fiu
            • katerina2343 Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 01:09
              I to właśnie jest najgorsze .....
              On to taki cudowny misiu, przytuli, kupi niespodziankę, pogada (poważnie słuchał i pamiętał) , był kiepski w sumie w łóżku - typ egoisty myślący tylko o własnej przyjemności , ale to było drugorzędne, bo był taki czuły i kochany.... zawsze gotowy pomóc, pojechać, załatwić.
              Tyle, ze ten chłop to chyba jakiś psychopata lub słabeusz który sobie ego w ten sposób leczył po nieudanym małżeństwie, i kontaktach z bardzo silną matką....
              • joanna9969 Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 04:04
                katerina2343 napisał(a):

                >, był kiepski w sumie w łóżku - typ egoisty myślący
                > tylko o własnej przyjemności

                To moze mu jakas to powiedziala i chlopina leczy kompleksy idac na ilosc nie na jakosc ;-)
                Bo facetowi mozna powiedziec ze jest gburem , chamem , fleja ale nie mozna mu powiedziec ze jest kiepski w lozku , zasada jest taka jesli nie mozesz powiedziec nic dobrego taktownie milcz
          • kalllka Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 08:52
            O to ciekawe,
            Jeden figlarz / każdej pokazał figę:/ połączył trzy rywalki. / i pewnie każda w innym typie/
            Macie ze sobą kontakt?
      • obrotowy to gorzej niz niechluj - to farmazon. 02.01.16, 16:56
        katerina2343 napisał(a):
        > Nagle przez przypadek i jego niechlujstwo okazało się ze jest nas trzy jednocze
        > śnie. Wszystkie tak samo w kręcone. Wszystkie przekonane o jego miłości i swoje
        > j wyjątkowości w jego życiu.


        to gorzej niz niechluj - to farmazon.
        na foro "kochanki" od lat wskazuje, ze nie mozna miec jednoczesnie wiecej - niz DWIE kobiety.

        TRZECH sie organizacyjnie i czasowo - nie ogarnie.
        • niedowladrozumu Re: to gorzej niz niechluj - to farmazon. 02.01.16, 17:19
          Śmieszki heheszki, ale romanse to niestety nie praca na etaty, że najpierw wyrabia normę a później odpoczywa. Z resztą i w pracy istnieją i nadgodziny. Swoją drogą zastanawiające czy w takim układzie każda zaspakaja inne potrzeby, czy chodzi po prostu o odmienność, wypełnienie czasu i podbicie sobie ego liczbą babek.
          • obrotowy juz pomagam: 02.01.16, 19:17
            niedowladrozumu napisał(a):
            Swoją drogą zastanawiające czy w takim układzie każda zaspakaja inne potrzeby,
            czy chodzi po prostu o odmienność,

            - czasem jedno, czasem drugie. zreszta to w koncu sprawy sobie bliskie ?

            czy o wypełnienie czasu i podbicie sobie ego liczbą babek.

            - o to kobieciarzom nie chodzi.
            EGO maja w nosie.
            a kobieciarstwo to ciezka praca.
            ale satysfakcjonujaca.
        • katerina2343 Re: to gorzej niz niechluj - to farmazon. 05.01.16, 22:53
          Widocznie mało sprawny jestes .
          Zresztą to nie chodziło o seks
          • obrotowy Re: to gorzej niz niechluj - to farmazon. 06.01.16, 18:47
            katerina2343 napisał(a):
            > Widocznie mało sprawny jestes .

            - nie. tylko uwazny i ostrozny. dzieki temu nigdy nic sie nie wydalo.

            > Zresztą to nie chodziło o seks

            - ciekawe. a o co ?
    • obrotowy Z Nowym Rokiem - nowym krokiem... 02.01.16, 13:56
      - moze by tak ktoras tu wreszcie cos o "dobrym chlopie" zapodala?
      • niedowladrozumu Re: Z Nowym Rokiem - nowym krokiem... 02.01.16, 15:35
        Tych dobrych się rozpieszcza, nie skrobie o nich elaboraty.. :P
        • obrotowy ale Ci zli - like me... 02.01.16, 16:41
          niedowladrozumu napisał(a):
          > Tych dobrych się rozpieszcza, nie skrobie o nich elaboraty.. :P


          ale Ci zli - like me... maja te elaboraty serdecznie w pupie...
          • niedowladrozumu Re: ale Ci zli - like me... 02.01.16, 17:10
            Najwidoczniej nie do końca, wszak kto każe Ci to czytać i ubiegać się o prawa dobrych chłopów do bycia podmiotami owej pisaniny? ;)
            • obrotowy czytam dla zabawy. 02.01.16, 19:13
              niedowladrozumu napisał(a):
              Najwidoczniej nie do końca, wszak kto każe Ci to czytać

              do konca. czytam dla zabawy.
              babine zale sa zazwyczaj zabawne.
              • niedowladrozumu Re: czytam dla zabawy. 02.01.16, 22:43
                Vide nie masz ich w pupie. Fin.
                • obrotowy nadal czytam dla zabawy. 02.01.16, 23:29
                  niedowladrozumu napisał(a):
                  > Vide nie masz ich w pupie. Fin.


                  samych bab oczywiscie - nie.
                  ale babine żale - tak :)
                  ERGO: - lubie gdy sie smieja, a nie placza mi tu w rekaw :)
                  jasne ?
    • feniks_4 Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 14:41
      Dosc typowe. Babiarze bardzo sie staraja przez pierwsze miesiace, a potem zaczynaja sie nudzic i musza poszukac nowego objektu...
      Potraktuj to przykre doswiadczenie jako zyciowa lekcje.
      Nie obwiniaj siebie!
      Po prostu nie poznalas go dobrze. Najwidoczniej byl mistrzem w robieniu dobrego wrazenia i mial dobry bajer, nic pozatym. Szybkie plany na przyszlosc, mimo krotkiej znajomosci - to tez stary chwyt na zdobycie serca kobiety.
      Widac, ze facet ma spore doswiadczenie w czarowaniu kobiet:

      ...." Permanentne niedosypianie do pracy, by albo wysłuchać mojego zrzędzenia, albo mnie zobaczyć, obiegnięcie kilkunastu sklepów w mieście bo powiedziałam, że w dzieciństwie lubiłam określony rodzaj ciastek, jechanie prawie 100 kilometrów po mnie o 3 rano, bo przecież muszę być bezpieczna i takie tam drobne czy większe, ale ujmujące rzeczy ;)".....
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 15:33
        Niby tak, ale wnioski można wyciągać kiedy ma się pełne dane, a mi ich brakuje ;) Bo z drugiej strony jak zachowywałby się facet zainteresowany? Olewał? Traktował z dystansem? ;) I jaką lekcję miałabym z tego wyciągnąć? Żeby już nigdy nikomu nie zaufać?.. :) Logiczne, że po pierwszym tygodniu nie ufasz, nie snujesz planów, że to będzie na zawsze a cudze traktujesz z przymrużeniem oka, ale po czasie, gdy widzisz że ktoś tego zaufania nie zawodzi, angażujesz się.

        Poza tym jeśli ktoś ujawnia Ci w trakcie znajomości informacje które mogłyby go zniszczyć, to raczej można zakładać że przynajmniej do tego momentu traktował Cię poważnie bo ryzykował. A czy był poza tym bucem, albo zwyczajnie poznał kogoś innego to już insza inność.
        • feniks_4 Re: O chłopie co był zły. 03.01.16, 11:42
          niedowladrozumu napisał(a):

          > Niby tak, ale wnioski można wyciągać kiedy ma się pełne dane, a mi ich brakuje
          > ;) Bo z drugiej strony jak zachowywałby się facet zainteresowany? Olewał? Trakt
          > ował z dystansem? ;)
          > I jaką lekcję miałabym z tego wyciągnąć?
          > Żeby już nigdy nikomu nie zaufać?.. :)

          Lekcja: "Nie wszystko zloto, co sie swieci".
          Nie kazdy wspanialy wielbiciel jest godny zaufania.
          Nie chodzi o to, zeby juz nikomu nie zaufac, ale o ostroznosc w ocenie kogos, na poczatku zwiazku.
          O to, zeby nie idealizowac kogos, nie znajac go jeszcze dobrze. Po 3 miesiacach nie zna sie drugiej osoby dobrze. Na tym etapie ludzie pokazuja sie z tej najlepszej strony.
          Niektorzy maja niezle zdolnosci aktorskie i potrafia swietnie manipulowac, potrzeba czasu, zeby maski opadly..











          • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 03.01.16, 12:09
            Alez ja go wcale nie idealizowalam i racjonalnie bardzo dobrze wiem, ze po 3 miesiacach nie da sie czlowieka naprawde poznac czy planowac z nim zycia, to nie pierwsza sytuacja zawodu moim zyciu, zakonczenia przyjazni etc. Niestety uwazam po prostu ze taka racjonalizacja nijak nie wplywa na angazowanie sie, poczucie zawodu, straty czy oszukania, nawet jesli w glowie czlowiek ma ta kwestie ze to naprawde krotki odcinek czasu..ech;) Dlatego uwazam, ze ta lekcja jest bardzo teoretyczna i nie przeklada sie na praktyke.
    • mariuszg2 Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 14:44
      niedowladrozumu napisał(a):

      > Początek typowy: doszłokilkukrotnego se
      > ksu oralnego, terefere,

      jakiś staroświecki jestem z tymi tiulami, koronkami, pachnidłami, olejkami, pięściochą, naćwiekowanym pasem skórzanym, maczetą, bejsbolem, piłą spalinową i lodowymi soplami

      I tu kopciuszek s
      > późnił się na swoją karetę.

      przeczytałem, "spuścił się na karetę" sorry


      > Ostatnie wydarzenia : Na początku grudnia, facet poinformował mnie, że dostał p
      > ropozycję pracy w Niemczech.

      Było nie głosować na PIS
      • niedowladrozumu Re: O chłopie co był zły. 02.01.16, 15:16
        Ql story bro.
    • sonia_siemionowna Re: O chłopie co był zły. 03.01.16, 15:47
      Dla mnie lekka jazda z tym rozkminianiem i analizowaniem. Może uznał, że do siebie nie pasujecie albo przestałaś mu się podobać. Co za różnica? Trzy miesiące to nie długo, a teraz stracisz następne trzy na rozkminianie, chociaż wymiernych efektów nie będzie, bo pan się z Twojego życia wymiksował. Na zranione ego mi to wygląda, ale Twoje a nie jego ;)
    • joanna9969 Re: O chłopie co był zły. 04.01.16, 18:33
      W moim przypadku bylo tak ze w nowym miejscu poznal kogos I chcial ten nowy uklad wybrobowac tak czy siak obstawiam ze chodzi o babe byla lub nowa , jakby nie bylo on nie jest gotowy na zwiazek z toba choc jego gadki o niechceniu zerwaniu kontaktow moze byc takim byc moze ....
      Jedyne co mozesz robic to podziekowac mu grzecznie za spedzony czas I zniknac z pola widzenia nie dzwonic I nie pisac I zobaczysz co bedzie
    • germanka40 Re: O chłopie co był zły. 06.01.16, 23:26
      Byc moze facet ma jakies zaburzenia osobowosci, typu: lek przed bliskoscia lub borderline.

      Borderline najpierw jest zachwycony nowa osoba, zwlaszcza taka, o ktora musial zabiegac, ma sie wrazenie, ze kocha, ze bardzo mu zalezy - a tak bylo zdaje sie w Twoim przypadku. Powstaje bliskosc i zaufanie. Tym bardziej, ze osoba z borderline opowiada intymne szczegoly z przeszlosci, dotyczace np. traumatycznych przezyc z dziecinstwa. A potem - nagle wycofanie sie, zupelnie bez powodu.

      Przeszlam cos takiego - i rowniez czulam sie niespokojna po zakonczeniu takiego krotkiego, a jednak intensywnego zwiazku. Zupelnie nie wiedzialam, o co chodzi. Tak jak Ty. Powod, jaki podal moj byly, byl rowniez zupelnie niestosowny i niezrozumialy. Wyznal mi jednak jeszcze podczas naszych spotkan, ze ma borderline. Pomoglo mi to, ze moglam poczytac o tym zaburzeniu i zrozumiec jego postawe, a tym samym - wybaczyc i zapomniec.

      Tak mi sie skojarzylo. Ale nie powinno sie stawiac diagnoz na odleglosc, zwlaszcza gdy nie zna sie osoby diagnozowanej ani nie jest psychologiem ;-)

      • joanna9969 Re: O chłopie co był zły. 08.01.16, 19:31
        Nie wszyscy mowia prawde , nie ma tu co rozkimniac o co mu chodzi , rozmyslil sie I tyle
Pełna wersja