ada.lovelace
03.01.16, 15:45
Miałam okazję ostatnio spędzić czas z chłopcem, wczesne lata 20. Chłopiec skończył liceum, pochodził przez rok na studia informatyczne, z których w międzyczasie odpadł, otarł się o zasadniczą służbę wojskową, z której odpadł przez problemy z kręgosłupem (rzecz sie dzieje zagranico). Od tego czasu siedzi w domu i od rana do wieczora napier*** w gry komputerowe. Próbowałam wyjaśnić mu, że w ten sposób strzela sobie sam w stopę i jest na najlepszej drodze do bycia życiowym nieudacznikiem, ale chyba moja perswazja nie trafiła.
Siostra chłopca, lat 19, studiuje z dobrymi wynikami matematykę ekonomiczną.
Po pierwsze: co to jest za fenomen, że dziewczyny prą do przodu jak małe lokomotywy, a ich bracia, wychowani w tych samych rodzinach, są rozlaźli, mięczakowaci i bez ambicji. (W sumie to wiem, co to za fenomen, to fenomen mamuś, które synków we wszystkim wyręczają. Zawsze tak było, ale teraz chyba się to mocno nasiliło, jak tak patrzę po znajomych rodzinach).
Po drugie: rośnie nam pokolenie młodych facetów, którzy od wszystkiego innego wolą kompa. Jak się czyta komentarze na Reddicie albo 9gagu, to żaden z nich nie wstydzi się nawet, że jest nołlajfem, gaming jest podniesiony do rangi fajnego stylu życia. Siedzą w domach, nie chodzą na imprezy (wyżej wymieniony przypadek bardzo się zdziwił, jak spytałam jak spędza sylwestra - grając, oczywiście). Jeszcze moje pokolenie, ostatnie chyba, sprzed epoki szybkich łączy, na pierwszych latach studiów podróżowało, imprezowało i bzykało się na potęgę (teraz jest porno w HD, więc nawet zew natury ich nie wygna z własnego pokoju). Pokolenie dzisiejszych <23 latków po prostu siedzi w domu, przed kompem, non stop.
Kurde, przerażające jest to trochę. Czy są tu mamusie wczesnych dwudziestolatków? Co macie na ten temat do powiedzenia?