Żona niedbajaca o męża...

12.01.16, 14:18
Witam, tak to właśnie mnie faceta spotkało. Nie rozmawiam nawet o tym ze znajomymi bo by mnie śmiechem pewnie wzięli, z resztą nie mam kolegów.
Moja sytuacja wydaje mi sie nie normalna i nie mogę sobie z nią poradzić juz od dawna.
Jestem w związku małżeńskim od 4 lat ale razem jesteśmy juz 8 lat, mamy dwójke dzieci.
Sytuacja u mnie była taka ze jak sie poznałem z żoną spotykaliśmy się itp, po pół roku zamieszkałem z nią i teściową, początek był ok ale niestety teściowa lubi "aktorzyć", przypisywac sobie wszystko itd. Wtracała sie w związek, dyktowała co kto ma robić, moja żona (wtedy dziewczyna) miała 17 lat a ja 21. Spodobała mi sie i wogóle było fajnie sie wszystko układało. Po jakimś czasie zaczęła chodzic po kryjomu na imprezy, ja chodziłem na nocki do pracy a ona w balet, mama jej to ukrywała az po jakimś czasie wyszło to na jaw. Chcialem sie z nią rozstać ale groziła ze sie potnie, wyskoczy z okna itp... zaznacze ze wtedy była w ciąży i nie wiedzieliśmy o tym. Powstrzymała mnie przed odejsciem, nie moze ze bylem w niej od razu zakochany po uszy ale cos mnie do niej ciagneło pomimo jaka była jej matka i wogóle. Potem urodził sie nasz synek, poszlismy meszkać na kawalerkę, zawsze dbałem o dom, rodzinę pracowałem ( były momenty ze nie miałem pracy miesiąc, 2 tygodnie) Teściowa zawsze sie wtrącała, kłótnie były o wszystko, moja zona nawet w dzien slubu potrafiła słuchać siostry i matki a nie mnie, moje zdanie nigdy sie nie liczyło.
Tak żyjąc w sporze urodziła nam sie córka i z czasem poszliśmy na wieksze mieszkanie, sytuacja z tesciową trwała w najlepsze, teściowej zdanie było zawsze najwazniejsze, ja nie miałem w domu nic do powiedzenia. Nie raz mówiłem ze sie wyprowadze ale na mojej zonie nie robiło to większego wrazenia... a prawda jest taka ze tylko mówłem i mówiłem a swojego nie zrobiłem. Wspomne tylko o tym ze jeszcze jak mieszkaliśmy u tesciowej to musiałem zacząć sie leczyc bo miałem nerwicę, groźby żony życie w panice a jeszcze z domu pewnie ją wyniosłem ale żony teksty, groźby tylko pogarszały moją sytuację.
Teraz juz dawno sie nie lecze ale coraz czesciej leki i nerwy wracają, trzesienie rak itp
Teraz mieszkaMY NIEDALEKO TESCIOWJ I niestety sytuacja stała sie jeszcze gorsza bo albo tesciowa siedzi u nas albo zona lata tam, i tak w kółko... zona w ogóle nie poświeca mi czasu, nawet jedzenie do pracy czy jak wróce z pracy musze robic sam. Mamusia kiwnie palcem ona leci i jej sprzata, gotuje do sklepu lata, ja jak tylko poporisze o cos zaraz jestesm krytykowany. Dosć mam takiego życia... żona nie poswieca mi nawet troche czasu, nie mowie juz o seksie bo ten jest raz na dwa tygodnie ( żona twierdzi ze jes zmęczona itp itd) ja rozumiem ze ma w domu dwójke dzieci do chowania ale przeciez nie tylko na tym zycie polega tak samo jak ja pracuje codziennie po 10h. Szacunku od zony nie mam wogole... potrafiła mi palca pokazać przy synu 4 letnim za to ze powiedziałem ze dla niej liczy sie mamusia i jej siostry...niewiem juz co robić... jest coraz gorzej nie da sie tak zyc, zyjemy jak pies z kotem i tak naprawdę nic dobrego z tego nie bedzie...
    • mysliciel662 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:28
      A co to mąż sam o siebie dbać nie może?
    • alpepe Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:29
      Sorry, nie żal mi cię. Ty nie jesteś tej kobiecie potrzebny w innej roli niż skarbonka, ale jak cię swędziało tak mocno za młodu, że musiałeś zrobić dziecko siedemnastolatce jak rozumiem, to teraz kur...a cierp.
      Twoja żona się nie zmieni, przynajmniej dopóki teściowa i siostry nie przeniosą się w zaświaty, a nie radzę ci tu żadnych zup grzybowych dla rodziny gotować, więc dla wszystkich będzie lepiej się rozwieść.
      • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:40
        alpepe napisała:

        > Twoja żona się nie zmieni, przynajmniej dopóki teściowa i siostry nie przeniosą
        > się w zaświaty,

        Czy podmiot liryczny ma otruć teściową zupą grzybową? Jak u Szekspira! A co jeśli duch teściowej będzie się ukazywać maksiowi w najmniej odpowiednich momentach? Np. w dżakuzi?
        • alpepe Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 23:40
          Akurat mu tę ucztę Lukullusową odradzam, więc mi nie wkładaj w usta rzeczy, których nie myślę!
          • grassant Re: Żona niedbajaca o męża... 19.01.16, 21:32
            więc mi nie wkładaj w usta rzeczy, których nie myślę!

            o których! może warto zacząć?
      • wiarusik Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:40
        no ciebie to nigdy nie swędziało, co?
        • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:49
          a Ty nie miałeś ochoty podrapać?
        • alpepe Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 23:39
          W tym wieku jak byłam, to myślałam o zakonie. Więc raczej nie.
    • wiarusik Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:38
      zatem pora na kochankę.
      nie ma co się zastanawiać, to standardowa procedura gdy partnerka o nas nie dba.
      i nie słuchaj tutejszych forumowiczek. one nie golą nóg-rozumiesz o co chodzi? ;)
      • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:47
        wiarusik napisała:

        > zatem pora na kochankę.
        > nie ma co się zastanawiać, to standardowa procedura gdy partnerka o nas nie dba

        standardowe procedury prowadzą do rutyny. Najlepiej sprawdza się procedura awaryjna, czyli czerwony przycisk z napisem "eject"

        > i nie słuchaj tutejszych forumowiczek. one nie golą nóg-rozumiesz o co chodzi?
        > ;)

        patrz no! jak to foro wciąga....ciekawe czy się myją? (poza ziutą, która jedyna przyznaje, ze myje dla utrzymania właściwego pH) ...o i mnie mnie też broda urosła i wąsy
        • wiarusik Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:58
          to, że popielniczka się zacięła, nie znaczy że trzeba katapultować się z samolotu. swoje przecież kosztował, a i na ziemi szkód narobi. po co dramaty? niech znajdzie sobie pieszczochę.
          • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 16:05
            chodziło mi bardziej o katapultowanie niewygodnego pasażera lub kopilota...najlepiej jakby był bez spadochronu...w kokpicie nie wolno palić... a pieszczoszkę można zawsze z personelu pokładowego przelecieć w lot włączając autopilota
            • wiarusik Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 20:44
              niestety, katapultujesz terrorystkę z zakładnikami (dzieci).
    • paco_lopez Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:48
      No widzisz biedaku. A u mnie baby się pożarły. Jedna mówi źle na drugą i na odwrót. Jedna uparta, a druga jeszcze bardziej i każda ma swoją racniejszą rację, a w tym wszystkim ja biedny miś. Też by mnie pocieszyć trzeba by , a nikt się nie rzuca do tego. Życie to jungla bracie.
      • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:53
        w tej sytuację, myślę, że sięgnąłbym po kieliszek lub dwa a może nawet trzy.
        • paco_lopez Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 16:02
          Wiesz Mario dzisiejsze czasy należą do kobiet. Jak jest ich kilka to taki delikwent ma przerąbane. Jakby ona mieszkała u niego, to koniecznie chciałaby mieć udział i wpis do kw. Jak odwrotnie, to nie, bo wtedy można go wysiudać, a to przecież i tak jego wina będzie cnie?
          • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 16:09
            Etam.... ważna jest równowaga... nawet jak chwilowo masz za dużo kobiet możesz poszukać dla odmiany mężczyzn... jakby CIę Krysia chciała wysiudać możesz na jakiś czas zamieszkać u mnie... znam fajne sposoby na smutki...zaprosimy ziutę... zobaczysz...wszystko się ułoży...

            kobiety są przereklamowane... mówię Ci ;)
      • piataziuta Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 21:29
        Weź załóż wątaska.
        Ale nie takiego, że napiszesz ćwierć zdania i będziesz oczekiwał, że padniemy z wrażenia, tylko tak minimum 10 zdań złożonych.
        Pocieszymy Cię.


        (najwyżej powiem potem, że kłamałam)
    • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 15:52
      w tej sytuację, myślę, że bez religii nie dałbym rady
    • sweet_pink Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 16:26
      Czemu zrezygnowałeś z leczenia, skoro się nie wyleczyłeś, nie rozwiązałeś toksycznych aspektów relacji (lub samej relacji) i najprawdopodobniej nadal jesteś ofiarą przemocy psychicznej? Czekasz na pełnoobjawową nerwicę, wrzody czy zawał? Czemu skazujesz swoje dzieci na inwalidztwo emocjonalne, bo gdzie mają się nauczyć troski o drugiego człowieka jak nie w domu?
      Odpowiedz sobie sam nie mi.
      Szukaj pomocy specjalisty, jesteś tak psychicznie pobity, że sam tego nie ogarniesz i będzie tylko gorzej.
    • wiarusik Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 20:57
      kiedyś wszystko było prostsze. ręka (manus) to kamień milowy w rozwoju ewolucyjnym człowieka. to ręką małpka chwyciła kamień i nim rzuciła, zapewne z nudów i... bo mogła, lecz to dało małemu móżdżkowi do myślenia. kamień stał się świetną bronią, we wprawnej ręce, zastępując brak szponów i kłów.
      człowiek powstał dzięki sojuszowi rąk i umysłu. czy zatem mamy odrzucić naszego sprzymierzeńca? nasz matecznik? naszą RĘKĘ?
      dawniej, destrukcyjną kobietę, twarda ręka przywoływała do porządku. i rodzina trwała.
      dziś, po rewolucjach feministycznych, wszystko się sypie-od rodziny począwszy, na Europie skończywszy.
      zupa była za słona? prawidłowo spotkała ją kara. sól to biała śmierć-żona chciała podstępnie zabić?
      wróćmy do korzeni, do ręki, do porządku.
    • dorota_w_krainie Re: Żona niedbajaca o męża... 12.01.16, 22:10
      Współczuję... sytuacja patowa... nie wiszę szans na poprawę, bo ile lat żona żyje w tak symbiotycznej relacji z rodziną, a ile z tobą? ludzie się tak szybko nie zmieniają...
    • horpyna4 Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 08:33
      Widziały gały, co brały.

      To co masz teraz, masz na własne życzenie, więc nie jojcz. Do wszystkiego przyłożyłeś się osobiście, więc teraz pozostaje wziąć to na klatę, a nie użalać się nad sobą.

      Biedny misio, nie dbają o niego...
    • dodaj.do.zakladek Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 10:59
      troszkę młodo zaczęliście się bawić w dorosłych. Wg tego co piszesz zamieszkaliście razem jeszcze nim ukończyła 18 lat i zaraz zaszła w ciążę. Dziewczyna nie poszalała, młodość musi się wyszaleć, bo gdy tego nie zrobi mogą być różne konsekwencje. A przede wszystkim ona nie dojrzała do małżeństwa. 18 lat to trochę za mało, to jeszcze szum w głowie, a jak obserwuję obecną młodzież to i 21 to mało. Wraz z dowodem nie otrzyma od razu certyfikatu dobrej gospodyni i żony, wszystko musi tak naprawdę dopiero dopracować.

      Kolejna sprawa to to, że z tego co piszesz nie ma Cię conajmniej 10 godzin dziennie, bo długo pracujesz. Ja rozumiem, są dzieci, większa odpowiedzialność, trzeba na ich wychowanie zarobić, to nie łatwa rzecz, ale... w tym czasie ona zostaje z tymi dziećmi, domem i swoją niewyszumianą głową sama. Pewnie jeszcze nie raz poszłaby na balety z koleżankami. Na moje oko ona nie umie odnaleźć się w tej sytuacji i chyba teściowa w tej relacji nie musi być koniecznie toksyczna, może po prostu bardziej ją rozumieć. Nie łatwo jest zostać towarzyskiej dziewczynie od razu kurką domową, nie łatwo jest ogarniać i spełniać potrzeby dwójki dzieci (zwłaszcza w tak absorbującym wieku) samemu. Nie wiem na ile Ty udzielasz się w domu gdy już w nim jesteś, nie piszesz o tym, a nawet gdybyś napisał nie wiadomo na ile byłby to realny obraz (mój mąż np. zawsze to ten dzielny i niewinny a jest zbyt często na odwrót, tylko on tego nie widzi, nie czuje).

      Musisz trochę bardziej z boku spojrzeć na to wszystko, ile dajesz z siebie, na ile ją rozumiesz, na ile akceptujesz i spełniasz jej potrzeby i ile tak naprawdę Ty poświęcasz jej uwagę, bo niestety ale jest jej trudniej tak żyć niż Tobie. Ona ucieka z domu, w którym musi być dorosła i odpowiedzialna do domu, w którym jeszcze może być dzieckiem, którym się kieruje. Łatwiej wykonuje się obowiązki które ktoś Ci wskaże niż te, za które samemu jest się odpowiedzialnym.

      Nie ważne ile macie lat ani i ile i w jakim wieku są dzieci. Jeśli masz możliwość dawać jej wychodne od czasu do czasu, niech idzie. Ja w wieku 33-34 lat z trójką dzieci na stanie jeździłam czasem z koleżankami na dyskotekę..

      Nie zapomnij też o wspólnych wypadach. Kiedy ostatnio zabrałeś ją do restauracji czy na jakąś wycieczkę?

      Bez szczerych rozmów (nie kłótni) się nie obejdzie.

      P.S. Kanapki możesz sobie sam do pracy zrobić, nie wymagaj tego od niej. Nie wymagaj obsługiwania Cię. Dwie rączki masz to dasz sobie radę.
      • alpepe Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 12:20
        Facet zapieprza codziennie po 10 godzin, robi na zmiany i ma ją dokądś zabierać?
        No już nie przesadzajmy?
        • dodaj.do.zakladek Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 12:58
          no tak, bo rola faceta sprowadza się wyłącznie do roboty i resztę ma mu się podać pod nos? Takie wypady wspólne będzie miało dobry wpływ na oboje, obojgu się to należy.
        • miau.weglowy Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 15:41
          a co, weekendy zniesli ostatnio?
          jakis czas dla siebie nawzajem trzeba wykombinowac i spedzic milo, bo inaczej stana wkrotce na rozstaju...
    • gyubal_wahazar Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 22:17
      > Szacunku od zony nie mam wogole... potrafiła mi palca pokazać przy synu 4 letnim za to ze powiedziałem ze dla niej liczy sie mamusia i jej siostry...niewiem juz co robić

      I mieć nie będziesz, póki wszystko co będziesz robił to gadanie. Albo zaczniesz nosić gacie w tym związku, albo nadal będzie Cię traktowała jak cipe. Albo sie nauczysz w prostych żołnierskich słowach przekazać jej co myślisz, albo zmarnujesz kolejne 8 wiosen czy więcej.

      A jak to nie pomoże, to ślesz pozew rozwodowy. Tylko nie uprzedzaj jej o tym, bo cały suspens szlag trafi. I nie blefuj. Jak nie walnie konkretnej skruchy i przez ileś miesięcy nie zacznie się zachowywać, rozwiedź sie z nią. Nie ma mientkiej gry. Za długo byłeś gumą od majtek, więc jeśli chcesz coś zmienić, musisz trząchnąć tematem

      Powodzenia !
      • gyubal_wahazar Re: Żona niedbajaca o męża... 13.01.16, 22:20
        PS A że mamusia ma szlaban na przychodzenie do was do odwołania, chyba nie musze dodawać ?
        • mariuszg2 Re: Żona niedbajaca o męża... 14.01.16, 14:33
          O cześć Gyubi. Fajnie, że się odbraziłeś.
          • gyubal_wahazar Re: Żona niedbajaca o męża... 14.01.16, 17:41
            Siemasz Mario :)
            Sieknęli mi pocztę, ale jak widać stąd nie wykosili. Nawet porządnie czegoś spieprzyc nie potrafią.
            Też mi Cię miło widzieć :)
    • czoklitka Re: Żona niedbajaca o męża... 15.01.16, 18:47
      No to odejdź od niej, w czym problem? Może tylko zaproponuj, że weźmiesz ze sobą dzieci a przynajmniej jedno?)
    • nstemi Re: Żona niedbajaca o męża... 19.01.16, 20:19
      No, ale samo się to życie jak pies z kotem nie zmieni, jeśli sam jakiejś zmiany nie zaczniesz.
      BTW, jeśli wracają lęki, nerwy etc to może dla własnego dobra warto się skonsultować ze specjalistą, szkoda zdrowia bo kłopoty z psyche w końcu odbiją się na "somie". Zresztą może łatwiej będzie Ci poukładać myśli i podjąć jakieś decyzje w którą stronę pójść. Sytuacji nie zazdroszczę, chociaż z opisu wydaje mi się, że i Ty i żona strasznie szybko zastaliście rodzicami, a ona ma dwadzieścia kilka lat. Trochę słabo na dwójkę dzieci i być może jej też nie jest OK. Cóż, wygląda na to, że Wy chyba nie macie nawet chęci się jakoś dogadać...
Pełna wersja