wiarusik
23.01.16, 19:56
nie mówię, że jestem uniwersalnym adonisem, do którego lecą wszystkie, ale w grupie zawsze znajdzie się dziewczyna której wpadnę w oko.
wypadałoby korzystać, wszak wszyscy mówią że życie jest tylko jedno, ale mi się to z czymś zwierzęcym kojarzy. nie wdaję się w relację gdy wiem, że lepsza może się trafić. nie odczuwam permanentnego głodu, nie lecę na wszystko. i niby jest to moralnie ok, ale nie spotyka się to ze zrozumieniem, tylko widać przez moment w oczach tych dziewczyn złość czy zawód, w sumie to tak jakby komuś powiedzieć że jest wybrakowany.
czy moja postawa należy do słusznych, czy raczej to błąd, gdyż strategią przetrwania każdego samca powinno być branie jak dają.
jak to wygląda z waszego doświadczenia?