tolerancja w zwiazku

25.01.16, 19:55
Dwie kobiety w mojej obecnosci oburzaja sie zachowaniem jakiejs ich znajomej. Ta znajoma ma meza, od niedawna ponoc, ale czesto spotyka sie z jakimis kolegami, to wychodzi z jakims znajomym na dyskoteke czy tam z innym na koncer. Oburzenie bylo, ze we dwoje, a bez mapzonka. Kobiete sklasyfikowaly jako latawice, twierdzac, ze tylko z mezem wypada albo kolezanka, a z innym facetem to dwuznaczne, ze niemozliwe, ze jest wierna.
Wydaly mi sie te tezy dosc radykalne, spekulacje wrecz wyssane z palca, no ale ponoc znaja zycie i wiedza, jak jest. No jak maz pozwala i ufa, to chyba ja zna mysle, i to ich sprawa. No ale uuz sie zgubilem, czy ja jestem zbyt naiwny czy liberalny, czy one konserwatywne i zasciankowe, opinie?
    • alpepe Re: tolerancja w zwiazku 25.01.16, 20:04
      Może być i tak i tak. Ja uważam, że koleżankom nic do tego, zazdrośnicom pierońskim.
    • piataziuta Re: tolerancja w zwiazku 25.01.16, 21:21
      Koleżanki są nie dość, że zaściankowe, to głupie i wścibskie.

      Ale gdyby mąż opisywanej był moim bratem, poleciłabym mu towarzyszyć na co drugiej dyskotece żonie. Ot tak, w celu pielęgnowania związku.
      • mariuszg2 Re: tolerancja w zwiazku 25.01.16, 23:07
        czy już?
    • skadee Re: tolerancja w zwiazku 25.01.16, 21:57
      Żal im dupe sciska, ze żaden facet sie nimi nie intetesuje
    • six_a Re: tolerancja w zwiazku 25.01.16, 23:52
      >No jak maz pozwala.
      ludzki pan czyli.
      mąż to może pozwalać sobie. zresztą przeważnie od tego się zaczyna.
      • mariuszg2 Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 04:21
        > mąż to może pozwalać sobie.

        oooo jaka Pani groźna...strach się bać... jakieś Pani ma plany karnawałowe?...byłem w Rio i mam moc inspiracji na nasz... pozdrawiam i daj heloł machaniem do mnie...pragnę widzieć Twę kitkę w biegu i uśmiechniętą buźkę oraz jak skaczesz na manifie.... za bardzo ero? ojtam ojtam.... popłyniemy i będzie wycoolaście... całuję i pa, jeszcze raz pa, cmok
        • six_a Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 22:16
          co?
          • mariuszg2 Re: tolerancja w zwiazku 27.01.16, 09:31
            Wiesz dostałem odpowiedź z pomoc@agora.pl w naszej sprawie (tej od znajomych)...

            kazali mi nacisnąć ctr+shift+S+i+x+a.

            Wyobraź sobie, że nie działa. Normalnie gazeta stacza się po równi pochyłej i daje ciała na każdej linii.... maaaasakra... nie chce misie już pisać do tych imbecyli.
    • kura_wuja Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 00:27
      Znam panienke wlasciwie juz byla zone, ktorej maz pozwalal chodzic do klubow z kolegami. Ktoregos razu ta kolezanka i kolega wrocili we troje. Maz sie zorientowal i dlatego ta kolezanka jest teraz byla.
      • obrotowy normalka. 26.01.16, 00:34
        kura_wuja napisała:
        > Znam panienke wlasciwie juz byla zone, ktorej maz pozwalal chodzic do klubow z
        > kolegami. Ktoregos razu ta kolezanka i kolega wrocili we troje. Maz sie zorient
        > owal i dlatego ta kolezanka jest teraz byla.

        normalka.
        a na szmurku to mozesz uwiazac koze.
        ale i ta nie za bardzo sie daje.
    • dodaj.do.zakladek Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 16:10
      ja ogólnie nie rozumiem takiego podejścia, że kobieta to sama (bez męża) nie może nigdzie wyjść, pojechać. Mój mąż nie lubi takich wyjść, mamy inny gust muzyczny i też zawsze chadzałam bez niego. Czasami z kolegami czasami z koleżankami. Raz wyciągnęłam go na siłę i to był fatalny pomysł.
    • wiarusik Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 18:07
      wychodzę z założenia, że jeśli małżeństwo nie ma hobby w postaci dogadzania sobie, to po co się hajtać?
      jeśli woli spędzać czas z kolegami, to niech z nimi tworzy związki formalne i nieformalne.
      pewną znajomą mężatkę podwoził do domu kolega z pracy. no coś tak jakoś wyszło, że z mężem się teraz rozwodzi, a u tego kolegi mieszka. no nie wiem, tak jakoś...pewnie nogi na podsufitce itd. ;)
      dwójka dzieci, jakby się kto pytał.
      • paco_lopez Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 20:13
        A Krysia opowiada jak ją przeróżne typy na seks namawiają. Chyba jej w tyłem dam.
        • paco_lopez Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 20:14
          W tyłek chciałem napisać ?
      • stokrotka_a Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 20:47
        > pewną znajomą mężatkę podwoził do domu kolega z pracy. no coś tak jakoś wyszło,
        > że z mężem się teraz rozwodzi, a u tego kolegi mieszka. no nie wiem, tak jakoś

        A nie przyszło ci do głowy, że podwozenie nie było przyczyną rozwodu, ale skutkiem czegoś innego w tym rozpadajacym się związku?

        --
        "Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś"
      • sidsidsid Re: tolerancja w zwiazku 31.01.16, 16:38
        O rany, to nawet do domu nie można nikogo podwieźć, bo bezeceństwo? A chociaż "cześć" można mówić? Oczywiście mijając osobnika szybkim krokiem i nie patrząc na niego dłużej niż dwie sekundy, żeby nie było. Aha - a z koleżankami żona może wyjść, czy nie, bo marnuje cenny czas, który można poświecić na dogadzanie sobie? :>
    • eriu Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 20:21
      Uważam, że nie należy przesadzać. Trudno wymagać od partnerki/ partnera, żeby obracał/a się w środowisku osób tylko swojej płci. Ani to normalne ani to zdrowe.

      Sama mam bardzo dobrego przyjaciela, z którym wychodzę na cydr, na koncert, czasem wychodzimy wspólnie z moim partnerem. Mojemu partnerowi w ogóle ta sytuacja nie przeszkadza. Cieszy się, że się dobrze bawiłam.

      Moim zdaniem jak ktoś zechce partnera zdradzić to znajdzie sposobność, nawet jak nie ma przyjaciela przeciwnej płci i żyje na zasadzie: praca-dom.
    • czoklitka Re: tolerancja w zwiazku 26.01.16, 21:46
      Postawa koleżanek jest podła i ohydna.
      Oskubane kury.
    • sidsidsid Re: tolerancja w zwiazku 31.01.16, 16:35
      Wyczuwam zawiść, że koleżankom mężowie nie luzują smyczy i biedactwa nie mogą nigdzie wyjść pomiędzy ugotowaniem zupy a umyciem podłogi. :>
    • rotkaeppchen1 Re: tolerancja w zwiazku 01.02.16, 07:17
      Na dwoje babka wróżyła. Ale koleżankom nic do tego.
Pełna wersja