sidsidsid
26.01.16, 22:07
Obserwacja z centrów handlowych, czyli temat "pary na zakupach" - pani chodzi i ogląda, pan smętnie drepcze za nią, ewentualnie siedzi znudzony na siedzisku na korytarzu, a raczej siedzą, bo panowie zbierali się w grupach, milcząco przebywając jeden obok drugiego.
Skąd to się bierze i po co? Koleś służy do noszenia zakupów, czy jak? Pantoflarstwo level hard? Wszędzie razem, także do kibla? To coś, jakby ktoś chciał, żebym poszła z nim na ryby/na koncert jazzowy/na wykład z historii rękodzieła, czy na coś innego z serii nieinteresujących mnie aktywności, a ja siedziałabym i piłowała paznokcie w trakcie.
Może ja jestem zboczona w drugą stronę, bo najbardziej lubię chodzić po sklepach sama (bez faceta, koleżanki, mamy). Ale serio pytam - po co łazić z kimś gdzieś, gdzie jest się zbędnym, a czynność nas nie interesuje, a nawet nuży? Ci faceci swoje partnerki też na jakieś swoje "męskie" aktywności wyciągają? Aha, uwaga - nie piszę o facetach, którzy lubią zakupy i łażenie po sklepach.