Nieznośna lekkość bytu

27.01.16, 21:24
Mam 34 lata, prawie 5 lat w związku, mieszkamy ze sobą od ponad czterech, kocham mojego chłopaka, ale jakiś czas temu poznałam kogoś o kim nie moge przestać myślec. On jest o 7 lat ode mnie młodszy, zna moja sytuacje, spotkaliśmy sie trzy razy w ciagu ostaniego 1,5 miesiąca, cały czas jesteśmy ze sobą w kontakcie. Coś miedzy nami kliknęło, ja go bardzo lubię a on wczoraj przyznał, ze sie we mnie zakochał, ze nie wie jak i czemu, ale jest we mnie zakochany.
Zupełnie nie jestem w stanie tego zrozumieć i oczywiście czuje sie za cała sytuacje odpowiedzialna. I zastanawiam sie co mi odbiło?! Jakiś wczesny kryzys wieku średniego? Lekkie znudzenie stabilizacja?
Jak go sobie odpuścić? Umówiliśmy sie na jutro i ja planuje, ze to będzie ostatnie spotkanie, ale...
    • czoklitka Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 22:30
      >ja go bardzo lubię

      >Zupełnie nie jestem w stanie tego zrozumieć i oczywiście
      >czuje sie za cała sytuacje odpowiedzialna. I zastanawiam sie co mi odbiło?!
      >Jakiś wczesny kryzys wieku średniego?

      To może tak się zastanów o czym chcesz pisać i co chcesz myśleć. Pierwsze słyszę, żeby lubienie kogoś wynikało z "odbicia komuś" oraz kryzysu wieku. Ten facet aż taki jakiś dziwny, że aż się dziwujesz, że go lubisz?

      Albo po prostu pisz - zakochałam/zauroczyłam się.

      Jery, na coś tak pretensjonalnego, jak twój wywód, dawno już się nie natknęłam. :D
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 22:44
        Tak, sie zauroczyłam i to bardzo, może nawet zakochałam - wydawało mi się, ze to wynika z kontekstu, nawet jeśli tego wprost nie napisałam.
        Może jeszcze powinnam dodać, ze na tych spotkaniach to seks uprawialiśmy, żeby była sytuacja była jasna.
        • czoklitka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 18:27
          Nie jesteś uwiązana żadnym pierścionkiem czy tam dziećmi (przynajmniej nic nie piszesz), więc... :)
          Tylko trzeba pamiętać, ze miłostki mają to do siebie, ze mogą się bardzo łatwo skończyć, ulotnić się. Od ciebie zależy, co z tym zrobisz - pozostaniesz przy niekończących się zdradach, zerwiesz czy może zakończysz tamten romans.

          Gdyby to mnie dotyczyło i byłabym pewna, że to zakochanie to jest to a nie tylko byle jakie zauroczenie, to bym raczej dala temu szansę oczywiście zrywając z obecnym.

          Ale zrobisz, jak chcesz. A jeszcze co do pytanie to wiesz, możesz się z nim dalej spotykać i czekać az miłość wyparuje lub zerwać z nim od razu ale pozostawiając pewien niedosyt.
          • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:22
            Ale ja się absolutnie nie chce rozstawać z moim chłopakiem. Ja to w ogóle bym chciała ich obu i dla Alexa jest to akceptowalna, choć nie idealna, sytuacja, natomiast dla mojego chłopaka nie. A ja nie chce tego przed nim ukrywać, ale zrezygnować z A tez nie chce.
            • czoklitka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:26
              No ale z czegoś będzie musiała, żeby nie ranić.... chyba nie chcesz kogoś umyślnie zranić? Czy może chcesz? :)
              • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:50
                Oczywiście, ze nie chce. A teraz ranie ich obu i sama tez szczęśliwa nie jestem
                • wiarusik Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:55
                  azaliż na cóż rwać swe serce takimiż burzami?
                  zawiń do bezpiecznej przystani.
                  zaprawdę, występku...poniechaj.
                  • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:10
                    "Serce swe..." byłoby rytmiczniej.
                    • wiarusik Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:18
                      słusznie, słusznie.
                • czoklitka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:40
                  No i co z tego masz? Z dwóch chłopów masz dyskomfort. Ech.
                  • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:43
                    No bo jeden jest uparty jak osioł i się nie chce dzielić, tym co ma ;)
                    • czoklitka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:44
                      Zaznałam tego bólu to wiem, racja ;)
                • obrotowy alesz dlaczego ? 28.01.16, 21:01
                  asqe napisała:
                  A teraz ranie ich obu i sama tez szczęśliwa nie jestem

                  nie rozumiem dlaczego ?
                  serce ma dwie polowki...
                  • czoklitka Re: alesz dlaczego ? 28.01.16, 21:19
                    e tam, dwie raptem
                    ma tyle kawałków, ile trzeba
    • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 22:50
      albo potrafisz kochac dwie osoby naraz (mininmum), albo nie kochasz tego, z ktorym mieszkasz.
    • taki-sobie-nick Ale o co chodzi? 27.01.16, 22:58
      Jak go sobie odpuścić? No cóż, ja bym zaczęła od NIEUMAWIANIA się na spotkania.

      "Coś między nami kliknęło" - ach, te uczucia dzieci ery technologii. :-PPP
      • alpepe Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:02
        kochanica, nie mów, że nie pamiętasz asqe!
        • znana.jako.ggigus Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:04
          Taki sobie to kochanica...???
      • asqe Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:04
        No dobrze, niech będzie, ze zaiskrzyło :)

        Ale ja tak bardzo chce się z nim zobaczyć a on tez cały czas pisze i prosi.
        • znana.jako.ggigus Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:05
          No to sie zobacz, a potem się zobaczy.
        • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:09
          asqe napisała:

          > No dobrze, niech będzie, ze zaiskrzyło :)
          >
          > Ale ja tak bardzo chce się z nim zobaczyć a on tez cały czas pisze i prosi.

          No to kto ma was rozłączać? Krasnoludki?

          A w ogóle - takie są efekty seksu poza związkiem. ;-P Kazał ci ktoś chodzić z nim do wyra? Masz gdzieś uczucia swojego chłopaka?


          Aha, i jaki to jest wiek średni, bo moje pokolenie przyjmuje, że 50-60, a w tym wieku to się "chłopaków" nie miewa.
          • asqe Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:15
            No właśnie nie mam jego uczuć gdzieś i się wkurzam, ze tak sobie to pokomplikowalam na własne życzenie w sumie :(
            • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 27.01.16, 23:17
              asqe napisała:

              > No właśnie nie mam jego uczuć gdzieś

              Aha, i dlatego tak go sobie zdradzałaś?
    • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 23:01
      I tego pana od dużego przyrodzenia zdradziłaś?
      A tak w ogóle, to miło widzieć stare nicki, nawet jak nie byłyśmy psiapsiółami na forum.
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 23:07
        Nie, z tamtym panem się dawno dawno temu rozstaliśmy. Teraz to ten, z którym mi przepowiadalas wakacyjna miłość.
        Tez miło cię 'spotkac' :)
        • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 23:10
          No to właśnie nadchodzi nowa flama, jak nie narobiłaś sobie w międzyczasie dzieci, to się baw, nie ma się co szczypać, dziś jesteś, jutro cię jedzą robaki.
          Powodzenia i zdrowia, wybywam z forum.
          • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 27.01.16, 23:33
            Nie, dzieci nie mam.
            Ale ja się nie chce rozstawać z moim chłopakiem a on się na Alexa zdecydowanie nie zgadza.
          • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 08:58
            > Powodzenia i zdrowia, wybywam z forum.

            Pa pa
          • kura_wuja Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 10:56
            > Powodzenia i zdrowia, wybywam z forum.

            Ale jak to? Tak na zawszezawsze?
            • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:46
              No, mariuszg2 już mnie pożegnał.
              Nie, niestety, ale nie, za bardzo tu wszystkich lubię.
              • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:55
                tam zaraz pożegnał. pomachałem Ci tylko i to raczej na powitanie bo jak rozumiem Twój wpis oznacza, że wcielasz się w inną alpepe i rozpoczynasz realizację swojego planu 2016 czego Ci życzę samemu mając nadzieję, że jestem jego częścią i już nie mogę się doczekać jakichś akcji i "dobrej zmiany" :)
                • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:16
                  ale się uśmiałam :)
                  • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:29
                    a więc to tak... bawisz się mną, grasz na moich uczuciach Pani Robinson to ja myślałem, że odnalazłem swe szczęście a to był tylko żart...o ja naiwny...
                    cóż mi zatem pozostaje... być może to rzeczywiście czas pożegnania... odejdę w mrok samotności albo pojadę gdzieś w trasę koncertową z gitarrom jak Wokulski...farewell Miss Iza, farewell...

                    PS. samotny zraniony biedny miś do przygarnięcia, pocieszenia, nakarmienia i napojenia. anonse pisać na mariuszg2@gazeta.pl
                    • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:35
                      Chłe, chłe, a teraz to samo całkiem po angielsku i jeszcze coś o serze pleśniowym i szampanie, który drażni zdrowy żołądek...
                      • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:52
                        nie umiem po angielsku ale po rosyjsku bardzo proszę:
                        Tak wot szto, Wy igrajetje mjenja, igrajetje na maich czuwstwach misis Robinson. Ja dumał szto naszjoł swajo szczastje a eta wot Tolka była szutka. Oba mnie naiwno. nu sztoż astajotsja. Kazjetsja eto djejstwitjelno wremja skazat do swidanja. Ja idu w tjomnyje adinoczjestwa ili w gastroli s gitarrom kak Wokulski...praściaj mis Iza, praściaj!

                        Szampanskoje igristoje z syrom
                        • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:03
                          Daswidania Maładiec!
      • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:48
        alpepe napisała:

        > I tego pana od dużego przyrodzenia zdradziłaś?

        Kryterium dużego penisa uważam za bezużyteczne w wyborze "zdradzić czy nie zdradzić".
        • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:56
          stokrotka_a napisała:

          > Kryterium dużego penisa uważam za bezużyteczne w wyborze "zdradzić czy nie zdra
          > dzić".

          no nie. Wy kobiety już tak jesteście zdemoralizowane, że jesteście gotowe zdradzić nawet bez penisa.
          • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:59
            mariuszg2 napisał:

            > no nie. Wy kobiety już tak jesteście zdemoralizowane, że jesteście gotowe zdrad
            > zić nawet bez penisa.

            A po co komu ten śmieszny frędzel pomiędzy nogami?
            • obrotowy ja bym tez chetnie zamienil go na kobiece... 28.01.16, 15:11
              stokrotka_a napisała:
              > A po co komu ten śmieszny frędzel pomiędzy nogami?


              ja tez bym chetnie zamienil go na kobiece oprzyrzadowanie
              - bo wtedy nie trza brudzic sobie ronczek - by dojsc do pieniendzy...
              • stokrotka_a Re: ja bym tez chetnie zamienil go na kobiece... 28.01.16, 15:40
                obrotowy napisał:

                > ja tez bym chetnie zamienil go na kobiece oprzyrzadowanie
                > - bo wtedy nie trza brudzic sobie ronczek - by dojsc do pieniendzy...

                Do "pieniendzy" można też dojść głową, ale niektórzy faceci z frędzlami między nogami wolą dochodzić do "pieniendzy", liżąc tyłki innym facetom i to bez żadnych kontekstów seksualnych. Wolałabym zarabiać własnym oprzyrządowaniem niż być facetem włażącym innym facetom w d...pę dla kilku marnych groszy lub centów.
                • obrotowy nosz wlasnie to muvie... 28.01.16, 15:54
                  stokrotka_a napisała:
                  Wolałabym zarabiać własnym oprzyrządowaniem niż być
                  > facetem włażącym innym facetom w d...pę dla kilku marnych groszy lub centów.

                  nosz wlasnie to muvie...
                  ze tez wolalbym zarabiac wlasnym oprzyrzadowaniem i miec czyste rece...
                  • stokrotka_a Re: nosz wlasnie to muvie... 28.01.16, 15:58
                    obrotowy napisał:

                    > nosz wlasnie to muvie...
                    > ze tez wolalbym zarabiac wlasnym oprzyrzadowaniem i miec czyste rece...

                    Zarabiaj głową to sobie rąk nie ubrudzisz.
                    • obrotowy kazdy by tak chcial, ale... 28.01.16, 16:35
                      stokrotka_a napisała:
                      > Zarabiaj głową to sobie rąk nie ubrudzisz.


                      kazdy by tak chcial, ale... to nie takie proste.
                      polowa studentow nigdy nie dostanie pracy w zawodzie, bo tylu ludzi po studiach nie potrzeba...
                      i co im powiesz ? - by nie tracili czasu i niepotrzebnie nie studiowaLi?
                      • stokrotka_a Re: kazdy by tak chcial, ale... 28.01.16, 17:08
                        obrotowy napisał:

                        > kazdy by tak chcial, ale... to nie takie proste.
                        > polowa studentow nigdy nie dostanie pracy w zawodzie, bo tylu ludzi po studiach
                        > nie potrzeba...
                        > i co im powiesz ? - by nie tracili czasu i niepotrzebnie nie studiowaLi?

                        Nic im nie powiem. Na życie nie ma innego lekarstwa niż śmierć. Niech więc wybierają - wóz albo przewóz. Każdy dokonuje wyborów w swoim życiu i każdy musi radzić sobie z konsekwencjami swoich wyborów oraz uwarunkowaniami zewnętrznymi. Studia niczego nie gwarantują, a brak studiów nie zamyka drogi do uczciwego zarobkowania bez konieczności brudzenia sobie rąk w sensie przenośnym.
                        • obrotowy o... 28.01.16, 20:57
                          stokrotka_a napisała:
                          Nic im nie powiem. Na życie nie ma innego lekarstwa niż śmierć.

                          znanomita odpowiedz.
                          a jak u Ciebie z seksem ?
                          - gdyz w drodze do grobu warto jednak cos sensownego (w miedzyczasie) czynic... ?
                          • stokrotka_a Re: o... 28.01.16, 21:17
                            > a jak u Ciebie z seksem ?
                            > - gdyz w drodze do grobu warto jednak cos sensownego (w miedzyczasie) czynic... ?

                            Toteż czynię, czego i tobie życzę.
            • kura_wuja Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:26
              > A po co komu ten śmieszny frędzel pomiędzy nogami?

              Lesbijka tego nie zrozumie wiec tlumaczenie po co jest zbyteczne.
              • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:18
                > Lesbijka tego nie zrozumie wiec tlumaczenie po co jest zbyteczne.

                Lepszego argumentu nie miałeś w szarych komórkach?
            • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 14:01
              stokrotka_a napisała:

              > A po co komu ten śmieszny frędzel pomiędzy nogami?

              mnie się przydaje. Owszem jest z nim trochę kłopotów ale nie sądzę, że są one większe niż problemy jakie masz np. ze swoją cipką.
        • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:06
          To był odnośnik do przeżyć naszej forumowej femme fatale, nie znasz, nie kojarzysz. Tylko tyle. Ja nie mam porównań penisowych (jeszcze), więc nie wiem, jak to jest, opieram się na przekazach bardziej doświadczonych heteroseksualnych koleżanek. Aha, a wczoraj pewna homoseksualna kobieta się na mnie tak gapiła, jakby chciała mnie poderwać, fajna była, ale nie mój typ, choć kobieca.
          • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:45
            alpepe napisała:

            > To był odnośnik do przeżyć naszej forumowej femme fatale, nie znasz, nie kojarz
            > ysz. Tylko tyle.

            Rozumiem - głęboka aluzja.

            > Ja nie mam porównań penisowych (jeszcze), więc nie wiem, jak t
            > o jest, opieram się na przekazach bardziej doświadczonych heteroseksualnych kol
            > eżanek.

            Bajki, bajki.

            > Aha, a wczoraj pewna homoseksualna kobieta się na mnie tak gapiła, jakb
            > y chciała mnie poderwać, fajna była, ale nie mój typ, choć kobieca.

            Na pewno homoseksualna?
            • alpepe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:19
              co do trzeciego, jestem pewna.
              • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 13:59
                alpepe napisała:

                > co do trzeciego, jestem pewna.

                o ile faceta można dość łatwo poznać, że jest homo zanim sam to przyzna o tyle z kobietami mam problem...nigdy nie wiem po czym poznać, że woli dziewczynki a nie chłopców....zresztą sam wątpię, że jest coś takiego jak 100 % homo u kobiet...zawsze jest jakiś pierwiastek hetero także wg mnie należy postawić znak = pomiędzy lesbijkami a bi.
                • obrotowy "zeby zycie mialo smaczek - raz dziewczynka raz... 29.01.16, 14:15
                  - raz chlopaczek..."

                  tak mi powtarzala jedna moja Luba - co mi najzupelniej nie przeszkadzalo...
    • paco_lopez Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 12:19
      A po ilu spotkaniach można zdejmować majtki ?
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 12:43
        Ale co ma ściąganie majtek do tego?
      • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:51
        paco_lopez napisał:

        > A po ilu spotkaniach można zdejmować majtki ?

        Można zdejmować nawet bez spotkań.
    • fuzja-jadrowa Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 12:52
      > Zupełnie nie jestem w stanie tego zrozumieć

      Czego nie jesteś w stanie zrozumieć? Że można kochać (czy tam podkochiwać się) więcej niż jednego człowieka jednocześnie? Że nie ma jednej pasującej do nas połówki jabłka? Że wielu ludzi mogłoby do nas potencjalnie pasować, ale wiążąc się z jedną, dokonujemy wyboru, i jak nie chcemy tworzyć sobie dodatkowych problemów, to nie pozwalamy na dalszy rozwój wypadków z innymi?

      Albo ucinasz kontakt z nowym całkowicie, teraz (a nie, że od jutra zacznę się odchudzać, a dzisiaj jeszcze wpie... kilo golonki), albo pociągnij znajomość bardziej intensywnie, z nadzieją, że szybko Ci się znudzi.
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:02
        To rozumiem. Nie rozumiem dlaczego ktoś taki jak on się we mnie zakochał - wydaje mi się to absurdalne i niedorzeczne.
        I złe mi z tym, ze teraz krzywdzę ich obu.
        • fuzja-jadrowa Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:15
          Aa, ok - rozumiem Cię.

          A to podobno kobiety zakochują się po seksie. ;)
          • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:28
            No właśnie ;)

            On sam mi powiedział, ze ma taki problem, ze dziewczyny się w nim zakochują i chcą więcej niż on daje.
            A teraz mi marudzi, żebym się do niego wprowadziła :)
    • dodaj.do.zakladek Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:34
      szczerze? 27lat? Nie wierzę, naprawdę nie wierzę, że da Ci taką stabilizację jaką obecny partner. Nie pisz jak dobrze go znasz, bo nie znasz, a po kilku miesiącach bliższego poznawania się dopiero dostałabyś olśnienia, że się pomyliłaś. Brak tej samej dojrzałości jaką Ty już posiadasz
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 13:42
        Nie no, oczywiscie, ze odejście do niego nie wchodzi w grę. I przypuszczam, ze to on miałby mnie dosyć po tygodniu :)
        Moj chłopak jest ode mnie 11 lat starszy, wiec pomiędzy nimi jest 18 lat różnicy a i tak 'ten nowy' wydaje się być bardziej dojrzały.
        • obrotowy no to jusz viem - o cco tu sie rozchodzi... 28.01.16, 15:19
          asqe napisała:
          > Moj chłopak jest ode mnie 11 lat starszy,

          - to stary kon, ale jak w duszy nadal chlopak - to ekscytujace...

          pomiędzy nimi jest 18 lat różnicy a i tak 'ten nowy' wydaje się być bardziej dojrzały.

          - no to jusz viem - o cco tu sie rozchodzi...

          Twoja dusza domaga sie rownowagi:
          - sporobowalas ze starszym, teraz ona chce sprobowac z kims mlodszym...

          Idz za ciosem.

        • joanna9969 Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 15:58
          Dlatego zawsze mowilam ze zwiazki z duza roznica wieku nie maja racjii bytu , mi teraz najbardziej odpowiadaja rowiesnicy a w przyszlosci pewnie mlodsi ;-)
      • miau.weglowy Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 18:05
        dodaj.do.zakladek napisała:

        .
        > Brak tej samej dojrzałości jaką Ty już posiadasz


        jaka dojrzalosc, trzymajcie mnie ludziska? ;) jakos nie widac tej dojrzalosci w jej tekstach z tego watku
        • dodaj.do.zakladek Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 18:59
          nie są na tym samym poziomie.. tak lepiej? ;)
    • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:23
      > Coś miedzy nami kliknęło, ja go bardzo lubię a on wczoraj przyznał, ze sie we m
      > nie zakochał, ze nie wie jak i czemu, ale jest we mnie zakochany.

      Stan zakochania to burza hormonalna związana z pożądaniem. Proste to i oczywiste - wytłumacz to chłopaczkowi.

      > Zupełnie nie jestem w stanie tego zrozumieć i oczywiście czuje sie za cała sytu
      > acje odpowiedzialna. I zastanawiam sie co mi odbiło?! Jakiś wczesny kryzys wiek
      > u średniego? Lekkie znudzenie stabilizacja?

      Patrz wyżej. To tylko biologia, moja droga.
      • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:35
        stokrotka_a napisała:

        >
        > Stan zakochania to burza hormonalna związana z pożądaniem. Proste to i oczywist
        > e - wytłumacz to chłopaczkowi.
        > Patrz wyżej. To tylko biologia, moja droga.
        >

        Stokrotka a mnie możesz to wyjaśnić? Najlepiej poglądowo i empirycznie. Właśnie rzuciła mnie alpepe. Myślę, że to moja wina. Chyba mam za słabe przeszkolenie z zakochania... oczywiście jeżeli udzielasz korepetycji z zakochania... Czy jakieś podręczniki som do tego?
        • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:42
          > Stokrotka a mnie możesz to wyjaśnić? Najlepiej poglądowo i empirycznie. Właśnie
          > rzuciła mnie alpepe. Myślę, że to moja wina. Chyba mam za słabe przeszkolenie
          > z zakochania... oczywiście jeżeli udzielasz korepetycji z zakochania... Czy jak
          > ieś podręczniki som do tego?

          Tobie też mogę wyjaśnić, ale wytrzeźwiej najpierw albo odstaw te prochy.
          • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:54
            stokrotka_a napisała:

            > Tobie też mogę wyjaśnić, ale wytrzeźwiej najpierw albo odstaw te prochy.

            czyżbyś była piękniejsza niż mi się zdaje, że mogę spokojnie być trzeźwy patrząc jak wprowadzasz mnie w arkana?
            • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:03
              mariuszg2 napisał:

              > czyżbyś była piękniejsza niż mi się zdaje, że mogę spokojnie być trzeźwy patrzą
              > c jak wprowadzasz mnie w arkana?

              Nie ma pojęcia, co ci się zdaje i nie chcę tego wiedzieć, ale radzę ci, żebyś zachował trzeźwość umysłu w czasach "dobrej zmiany".
      • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:37
        No, pewnie biologia.
        Tobie, stokrotnie, biologia nigdy wbrew "rozsądkowi" nie podpowiadała?

        Trochę wcześnie ale mam wrażenie, ze Asqa, na wiosnę się odkurza..,
        / a maniu topi marzanny we łzach/
        • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:44
          > No, pewnie biologia.

          Ja bym jednak napisała: "no pewnie, bilogia".

          > Tobie, stokrotnie, biologia nigdy wbrew "rozsądkowi" nie podpowiadała?

          A co ma piernik do wiatraka? To nie o mnie mowa w tym wątku.
          • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:03
            Rzeczywiscie nie o tobie w tym wątku.
            Jednak, pisząc o biologii przy rozpatrywaniu
            indywidualnego problemu Asqi, włączyłaś siebie; miałam nadzieje, ze mi odpowiesz, wiec już bez owijania w bawełnę zapytam, w jakim stosunku jest biologia- miłość/ instynkt zachowania gatunku prokreacji/ do rozsądku związków homoseksualnych?
            • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:08
              kalllka napisała:

              > Rzeczywiscie nie o tobie w tym wątku.
              > Jednak, pisząc o biologii przy rozpatrywaniu
              > indywidualnego problemu Asqi, włączyłaś siebie;

              Włączyłam siebie do dyskusji o problemie, który opisała asqe. Nie rozciągaj, kalko, tematu na osobiste sprawy reszty świata.

              > miałam nadzieje, ze mi odpowi
              > esz, wiec już bez owijania w bawełnę zapytam, w jakim stosunku jest biologia-
              > miłość/ instynkt zachowania gatunku prokreacji/ do rozsądku związków homosek
              > sualnych?

              W stosunku seksualnym. I zauważ, droga kalko bez bawełny, że nawet seks heteroseksualny najczęściej nie jest związany z prokreacją.
              • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:46
                OK, zgadza się tez mam wrażenie, ze seks obecnie postrzegany jest jak czynność fizjologiczna, w każdej konfiguracji genderowej zreszta. I o to chodziło, gdy zapytałam czy będąc lesbijka, o czym zawiadomiłas publicznie na forum/ zdajesz sprawę ze biologia "rządzi" tobą bardziej niż stary /hetero/ / instynkt zachowania gatunku.

                Ps. Jeśli czujesz urażona faktem, ze otwarcie pytam o to czy twoja seksualność czasem nie determinuje nazbyt twojego światopoglądu-> tonu twoich wypowiedzi o innych,., to przepraszam.
                • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:56
                  kalllka napisała:

                  > OK, zgadza się tez mam wrażenie, ze seks obecnie postrzegany jest jak czynno
                  > ść fizjologiczna, w każdej konfiguracji genderowej zreszta.

                  Nie w konfiguracji genderowej tylko w konfiguracji płciowej, jeśli już. Gender to nie płeć w rozumieniu "okołoseksualnym".

                  Nie wiem jak postrzegany jest seks, ale jestem ciekawa, jak według ciebie powinien być postrzegany.

                  > I o to chodziło, gd
                  > y zapytałam czy będąc lesbijka, o czym zawiadomiłas publicznie na forum/ zdaje
                  > sz sprawę ze biologia "rządzi" tobą bardziej niż stary /hetero/ / instynkt z
                  > achowania gatunku.

                  Nie rozumiem, dlaczego stawiasz bilogię w opozycji do "starego" instynktu zachowania gatunku. Przecież instynkt ten to część naszej biologii.

                  > Ps. Jeśli czujesz urażona faktem, ze otwarcie pytam o to czy twoja seksualność
                  > czasem nie determinuje nazbyt twojego światopoglądu-> tonu twoich wypowie
                  > dzi o innych,., to przepraszam.

                  Nie czuję się urażona, ale uważam takie pytania za zbędne i pozbawione sensu. Mój światopogląd zdeterminowany jest tak wieloma czynnikami, że seksualność to tylko jakaś drobna cząstka tego zbioru.
        • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 14:59
          kalllka napisała:

          > / a maniu topi marzanny we łzach/

          musze lecieć...ksiądz po kolędzie dziś przychodzi...także będę się dziś pławił w wodzie święconej
          • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:08
            Mlawisz się obecnie :|
            Daj księdzu buzi ode mnie i poproś o obrazek.
            • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 15:12
              kalllka napisała:

              > Daj księdzu buzi ode mnie i poproś o obrazek.

              A jeśli ksiądz jest hetero? Może mu się buzi dane przez mariusza nie spodobać...
              Byłabym ostrożna z całowaniem osoby święconą wodą pokropionej i odzianej w męską bieliznę pod kobiecą sukienką...
              • wiarusik Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 17:23
                ha! a ty ciągle będziesz w przedsionku kościoła, nie dla ciebie ciało chrystusa ;)
                to wzbudza frustrację, tak bardzo się wijesz.
                nie dla ciebie niebo, nawet Szatan ma cię w dupie (o WIELKI! jam przyklejon do Twej podeszwy). dla cię dziadowski kij i sru przez zaspy w wieczną zmarzlinę...FOEVA!
                • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:20
                  wiarusik, odstaw te prochy albo inne grzyby, bo bredzisz jak ten od Apokalipsy.
              • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 17:45
                całus miał być ode mnie. A, ze księdzu ?
                Myśle, ze wszystko zależy od postrzegania rzeczy., np.
                Zupełnie nie przeszkadzałoby mi, gdybys w męskim ubraniu / jeśli takie określenie jeszcze funkcjonuje/ po męsku, służyła ludziom /i Bogu / jako pastor. Myślałaś kiedyś o Powołaniu?
                • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:22
                  kalllka napisała:

                  > całus miał być ode mnie. A, ze księdzu ?

                  A jakie to ma znaczenie, że od ciebie? Przecież księdza całowałby mariusz.

                  > Myśle, ze wszystko zależy od postrzegania rzeczy., np.
                  > Zupełnie nie przeszkadzałoby mi, gdybys w męskim ubraniu / jeśli takie określen
                  > ie jeszcze funkcjonuje/ po męsku, służyła ludziom /i Bogu / jako pastor. Myśl
                  > ałaś kiedyś o Powołaniu?

                  Bogu służyć nie można, bo bóg nie istnieje, a ludziom można służyć bez sutanny.
                  • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:38
                    Stokroć, naprawdę, nie ma znaczenia od kogo buzi. Ksiądz, tez człowiek/ Tak jak homoseksualista:/
                    Ale rozumiem twój sposób myślenia. Kategoryzujesz ludzi -stad do pół do trzeciej- bo tak ci wygodniej żyć., ujmując innym.
                    Posluga to posługa. / Bogu czy ludziom , zawsze w niej chodzi o wiarę w to, ze komuś można być potrzebnym/
                    • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 22:03
                      Od kogo buzi ma ogromne znaczenie. A czy ja twierdzę, że ksiądz to nie człowiek?
                      Sądzę, że nie tylko nie rozumiesz mojego sposobu myślenia, ale również swojego.

                      Posługa bytom fikcyjnym to fikcja. W posłudze nie chodzi o wiarę tylko o czynienie czegoś dla kogoś istniejacego.
                      • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 22:45
                        Hmm. Dla mnie nie ma. Myśle, ze dla mania tez. I przy tym pozostańmy.

                        • mariuszg2 Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 14:10
                          kalllka napisała:

                          > Hmm. Dla mnie nie ma. Myśle, ze dla mania tez. I przy tym pozostańmy.

                          Pocałunek jest fajny. Faktycznie chyba nie ma znaczenia od kogo... zawsze jest to okazywanie dobrych uczuć i więzi międzyludzkich...

                          Można jednak mieć obiekcje co do techniki całowania... pocałunek z języczkiem, ziajaniem, mlaskaniem i nie tylko w usta może świadczyć o płynnym przejściu z wyrażania więzi i uczuć do dzikiej namiętności i nieokiełznanej pożądliwości. Wtedy warto się nagrać na kamerce aby analizować klatka po klatce swoją własną naturę...i na jutjuba wrzucić np. i kaskę zarobić...
                          • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 16:22
                            Kaśka to już chyba zarobiona / po pachy/
                            Ale do rzeczy., całowanie jest fajne zwłaszcza gdy się lubi i umie całować.,
                            Cóż, mam jednak wrażenie ,ze jestem dyletantką w tej kwestii / a może to kwestia ćwiczeń/
                            Zatem, jeśli już unosić się z miłości to raczej bez kamerki. na żywo z użyciem języka i zaufana droga wprost w głąb.
                            W każdym razie, prosiłam cię o przebuziowanie księdzu pozdrowień . Zwykłym trybem- bez języczka.
    • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 16:12
      No dobrze, biologia. Ja to rozumiem i chłopczyk pewnie tez, bo na upośledzonego nie wyglada. Ale w niczym mi to nie pomaga teraz a uczucia wydają się prawdziwe.
      • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 17:01
        asqe napisała:

        > No dobrze, biologia. Ja to rozumiem i chłopczyk pewnie tez, bo na upośledzonego
        > nie wyglada. Ale w niczym mi to nie pomaga teraz a uczucia wydają się prawdziwe.

        Bo są prawdziwe, ale dobrze jest zdawać sobie sprawę z czego wynikają. Jakiej pomocy oczekujesz? Że ktoś przykręci kurek z hormonami?
    • molly_wither Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 17:58
      Nie kochasz swojego chlopaka.
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:53
        Ale ja czuje, ze go kocham.
    • dziewczyna.briana Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 18:01
      Nie przypisuj sobie niepotrzebnie odpowiedzialnosci za jego ani innych osob uczucia. Osoby ktore maja troche oleju w glowie zdaja sobie sprawe z faktu, iz kazdy sam jest za swoje uczucia odpowiedzialny. Jesli sie zakochal to tak chcial, byl na to uczucie w pewnym sensie gotowy i gdyby nie Ty, bylaby to inna osoba. Z Twoich slow przebija proznosc. Uwierz mi, nie jestes ani specjalnie wyjatkowa, ani specjalnie atrakcyjna. Kazda potwora znajdzie swojego amatora, i nic tu dodac ani ujac. A jesli nie mozesz tego pojac, to go zapytaj i powie Ci ze jestes piekna i wyjatkowa a Ty bedziesz krecic nosem i mowic, oh, naprawde, alez co Ty mowisz, ah, nie wierze. Tak jakbym tam byla, co?
      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:33
        No, nie do końca. Powiedział, ze jestem inteligentna i zabawna, trochę dziwna, seksowna i wyluzowana i ze mu się ze mną dobrze rozmawia, ze jest miedzy nami jakieś porozumienie. I ze nie wie czemu się zakochał, i ze dziwne to, bo mu się nie zdarza. I ze nie chciał, bo ja mam chłopaka, którego nie zamierzam zostawić o czym on wie
        • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 19:54
          Super. A co tobie się w nim podoba?
          / i co nie podoba tez/
          • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:04
            Dokładnie to samo, co jemu we mnie :)
            Plus uważam, ze jest przystojny, bardzo cierpliwy i 'kochany'.
            A nie znam go na tyle, żeby moc określić, co mi się nie podoba.
            • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:15
              OK. A teraz, napisz czego brakuje.,
              twojemu ?
              / szczerze., mam wrażenie, ze młody cię zauroczył tylko dlatego ze mówi to co chcesz usłyszeć i jest ., świeży/
              • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:19
                Ale mój tez mówi i to nawet bardziej - jaka to ja jestem piękna, wspaniała, wyjątkowa i specjalna i jak bardzo nie chciałby mnie stracić.
                A czego mu brakuje? Świeżości i brody ;)
                • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:24
                  No właśnie mowię, ze stary mówi bardziej, a nie to co byś chciała.
                  / świeży ma brodę?
                  - a to ci joshko dopiero., goralhej!/
                  • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:28
                    Ale to co chce słyszeć tez mówi. To ta swieżość, tego mi brakuje.
                    Młody ma blond włosy do łopatek, wielkie niebieskie oczy i brodę.
                    Mój ma czarne włosy do ramion, brązowe oczy i goatee (bo mu normalna broda nie rośnie).
                    Takie przeciwieństwa :)
                    • wiarusik Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:37
                      tych dwóch to taki rumcajs z cypiskiem.
                      • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:42
                        Ha!
                        /Tylko czekać, aż padną sobie w ramiona.,/

                        • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:49
                          Niestety, się chłopcy nienawidzą nawzajem. Już padały wzmianki z obu stron o wzajemnym nokautowaniu się:(
                          • kalllka Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:53
                            Hym., Tak poważnie, powiedziałaś im obu o nich nawzajemnie tenteges tez?
                            / i żaden ci buzi nie obił w akcie miłosierdzia?/
                            • wiarusik Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 20:59
                              powinni, zamiast siebie wykończyć, to sprawczynię tej całej draki.
                              i żyć długo i szczęśliwie.
                              w homoseksualnym związku.
                              z dala od boga (stokrota, z dedykacją dla cię).
                              • stokrotka_a Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:28
                                wiarusik napisała:

                                > i żyć długo i szczęśliwie.
                                (...)
                                > z dala od boga (stokrota, z dedykacją dla cię).

                                Niewykonalne, mój drogi (logika się kłania).
                            • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:01
                              Młody od początku wiedział a mojemu tez powiedziałam, nie chciałam kłamać i niczego ukrywać. I nie, mnie nikt niczego nie obił. A mój chłopak cały swój wkurw przeniósł na młodego, choć ten nie jest tu przecież winny.
                              • wiarusik Re: Nieznośna lekkość bytu 28.01.16, 21:04
                                powstrzymaj ich, zanim wezmą szpady!
                              • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 10:40
                                Cala agresja skupia sie na innym, niewinnym. Hehe, znam osobiscie, tez agresja mojej kolezanki skupila sie na mnie.
                                Wiesz co, Tobie sie podoba manipulowanie uczuciami innych. A teraz wyobraz sobie, ze manipuluja Toba i ze tez przenosisz agresje, zwiazana z zainteresowaniem nie Twoja osoba na kogos innego. Woyboraz to sobie, o ile jestes w stanie jeszcze, jak Ty bys sie czula.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 09:49
      Masz dziewczyno coś nie tak z głową.
      I nie chodzi tutaj o bzykanie się w trójkącie z murzynami. Nie mam też na myśli analnego gwałtu popełnionego na tobie przez ukochanego murzyna, po którym zamiast biec na policję pobiegłaś "pochwalić się" forumowym koleżankom.
      Jaką sieczkę trzeba mieć w głowie aby skazywać bliską osobę na emocjonalną jazdę. Bawisz się w dom z obecnym i kręcisz na boku z Kenem? Moda na sukces? A może masz 16 lat i kręcone włosy? Po cholerę poinformowałaś go o istnieniu blondyna? Albo jesteś z obecnym i bzykasz się na boku z Alexem (wow, ALEX!!!) albo kończysz i bawisz się w dom z tym drugim, a jak ci się znudzi wymieniasz go na kolejny model.
      Jak małpa. Dopóki nie będzie miała pewności, że kolejna gałąź jest stabilna to nie puści obecnej.
      • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 10:41
        Kim jest ten trzeci - nie ma znaczenia. Wazna jest osoba, ktora manipuluje uczuciami innych i skazuje tego trzeciego chlopaka na agresje swojego stalego (??) chlopaka.
        • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 11:01
          Przecież ja tego nie robię specjalnie!
          I wcale nie manipuluje. Z Alexem umawialiśmy się na coś innego - układ bez żadnych zobowiązań i uczuć.
          Poza tym oni się nie znają, wiedza o sobie, ale się nie znają, wiec nie narażam nikogo na niczyja agresje.
          • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 11:31
            Pisalas cos innego
          • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 11:31
            tutaj: Niestety, się chłopcy nienawidzą nawzajem. Już padały wzmianki z obu stron o wzajemnym nokautowaniu się:(
            Aby sie NAWZAJEM nienawidziec, trzeba sie znac nazwajem.
            • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 11:34
              Ale oni się nie znają, natomiast obaj twierdza, ze tego drugiego nienawidzą.
              Nawet się nigdy na oczy nie widzieli (oprócz zdjeć).
              • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 11:37
                I przypuszczam, ze gdyby się poznali i w innych okolicznościach, to by się polubili.
                • obrotowy give them the chance.. 29.01.16, 12:50
                  asqe napisała:
                  > I przypuszczam, ze gdyby się poznali i w innych okolicznościach, to by się polubili.


                  give them the chance..

                  for a thrue triangle love story :)
                • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 13:40
                  szczerze zycze Ci takiej samej jazdy.
                  • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 13:49
                    Ja już swoją jazdę przeszłam, kiedy mojemu chłopakowi się wydawało po 4 latach spędzonych razem, ze się zakochał w mojej (byłej) najlepszej przyjaciółce, po tym jak ta nas odwiedziła w czasie długiego weekendu. I to wydawało mu się do tego stopnia, ze pojechał do niej i spędził z nią ponad tydzień w Polsce.
                    • 1dotas Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 14:21
                      z jakiego powodu nadal z nim jesteś?
                      • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 14:25
                        Bo go kocham i chce z nim być.
                        Szczęśliwa wtedy nie byłam, ale było dla mnie jasne, ze wróci i ze to tylko takie chwilowe 'przycmienie'.
                        • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 23:00
                          A to trzeba bylo od razu, ze jestescie para histeryczna.
                          Miałam taką znajomą, co tydzień zrywał on z nią, albo ona. W międzyczasie ona nie dostawała okresu, a zresztą co wieczór zapominała o pigułce. W momentach najlepszej zabawy np. na mprezie wydawała dramatyczny okrzyk i leciała do łazienki. Dziś już wiem, że cierpiała na niedomiar zainteresowania sobą.
                          • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 23:19
                            Chyba nie jesteśmy histeryczna para - nikt z nikim nie zrywa, okres regularny, pigułek nie biorę. My się nawet nie kłócimy specjalnie (prawie wcale).
                            Jemu się zdarzyła Ula w lipcu, mnie się teraz zdarzył Alex.
                            Nawet rozważaliśmy z młodym czy ja się nie próbuje odegrać na moim chłopaku, ale naprawdę nie wydaje mi się.
                            • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 23:22
                              No ale fundujecie sobie niezłe jazdy. Nie moje małpy, nie mój cyrk.
                              On się zakochuje i wyjeżdza, Ty się zakochujesz i myślisz o przeprowadzce. Nie oceniam tego źle, niektórzy ludzie tak lubią i robią.
                              • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 23:35
                                O nie nie. Ja o przeprowadzce nie myśle.
                                I nie mam zamiaru rozstawać się z moim chłopakiem. Ja bym chciała moc spędzać z Alexem np jedno popołudnie, wieczór i noc w tygodniu. I młody byłby w takim układzie szczęśliwy. I ja tez. Niestety mój chłopak by nie był. I wiem, ze na to się nic nie da poradzić.
                                • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 23:40
                                  Haha mieć ciasto i zjeść ciastko.
                                  Czyli dwa elementy na trzy osoby są skore na związek otwarty.
                                  A teraz kolejne dwa tyg. będziesz wałkować kolejne detale.
              • znana.jako.ggigus Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 13:40
                czyli wiedza o sobie ze szczegolami?
                • asqe Re: Nieznośna lekkość bytu 29.01.16, 13:52
                  Niekoniecznie ze szczegółami, ale owszem - wiedza. Byłam z nimi szczera, teraz nie jestem z moim chłopakiem.
Pełna wersja