radosny poranek

03.02.16, 11:33
to jakiś oksymoron
nawet gdy idę spać zadowolona, rano budzę się z wkurwem i muszę się przekonywać, że wszystko jest dobrze i nic się złego przecież nie dzieje
mija mi mniej więcej po godzinie (do dwóch), pod warunkiem, że kawa była dobra i nic się po drodze złego nie wydarzyło (np. nikt do mnie nie zadzwonił)

kto tak ma?
kto tak nie ma?
czy to się leczy?

    • alpepe Re: radosny poranek 03.02.16, 12:14
      Moja młodsza córka tak ma. Ja tak miałam jako dziecko, trzeba było rano dać mi pół godziny spokoju i najlepiej się nie odzywać, a potem już było ok.
      • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 13:07
        jako dziecko też tak miałam, bo rodzice mnie wku...ali
        przeszło, jak wyprowadziłam się z domu i poszłam na studia
        jak poszłam do pracy wszystko wróciło
        w sumie to mam odpowiedź, nie robię tego co lubię

        ciekawe dlaczego twoja córka tak ma :D
        • alpepe Re: radosny poranek 03.02.16, 13:13
          geny mojego ojca, choleryka. Jak się urodziła, to nie była podobna z twarzy do swojego ojca, tylko do dziadka. Jak na nią patrzę, widzę siebie w dzieciństwie, tylko ja nie byłam aż taką choleryczką, dlatego chcę jej pomóc, przejść przez to dzieciństwo i przeskoczyć obciążenia dziedziczne.
          • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 13:18
            to tak jak ja
            a jak jej to "pomagasz przeskoczyć? :>
            • leptosom Re: radosny poranek 03.02.16, 13:53
              Wychodzi rano z domu po bułeczki i czekoladki. i wyprowadza psa.
            • alpepe Re: radosny poranek 03.02.16, 14:16
              Wbijam jej codziennie do łba, że świata się nie zmieni, ale można zmienić siebie i zamiast wpadać w czarną rozpacz zmieszaną z olbrzymią wściekłością i poczuciem krzywdy, można czasem poprosić o pomoc, wyjaśnić i może się okazać, że problemu żadnego nie ma, a aż taką księżniczką to ona nie jest, by każdy patrzył na jej zmarszczoną brew i się domyślił, o co jej chodzi.
              No i rano się do niej mało odzywam ;)
              • znana.jako.ggigus Re: radosny poranek 03.02.16, 14:29
                nie da sie chyba zmienic czlowieka. Moj byly towarzysz zycia tak mial i ma. Niektorzy sa po postu pierwsze 30 mni. do 2 godz. nie do zycia.
                • 3-mamuska Re: radosny poranek 18.02.16, 01:23
                  Bzdura, nie ma nic gorszego niz wkurw innych bez przyczyny i wyładowania sie na rodzince.

                  Najlepiej jest zmienić rytuałał , wstać chwile wcześniej puścić ulubiona muzykę cicho, zrobic kawe położyć sie pod kocykiem jeszcze na troche. Poczytać zrobic cos co bardzo sie lubi , albo wstać isc do parku i wybiegać złość, wziąć psa na spacer czy choćby rowerek w domu czy chodakowska, albo rękawice i worek napierdzielac mozna tez w poduszkę.
                  Az zła energia przejdzie mozna tańczyć śpiewać. Cos co zmieni nastawienie ciała/umysłu.

                  Moj młody tak wstawał w nerwach , odkąd mamy psa i pies go liże po twarzy podepta łaskocze sierścią , młody śmieje sie i ucieka z lozka pies go goni i juz jest śmiech.
                  Mozna tez przytulić sie do kogoś bardzo mocno.
              • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 14:30
                moja mama widząc rano ponurą minę moją lub mojego ojca, zwykła rozpoczynać paplaninę, która zawsze przeradzała się w awanturę
                • molly_wither Re: radosny poranek 03.02.16, 19:06
                  No bo najgorsze,co mozna zrobic to zagadywac taka osobe.
                  piataziuta napisała:

                  > moja mama widząc rano ponurą minę moją lub mojego ojca, zwykła rozpoczynać papl
                  > aninę, która zawsze przeradzała się w awanturę
    • fuzja-jadrowa Re: radosny poranek 03.02.16, 12:28
      Masz niskie ciśnienie?

      Ja mam niskie + naturalnie negatywne nastawienie do świata/ludzi. Rano zaczynam od kawy. Jak tylko zadziała, mogę powoli zacząć pracować nad swoim nastawieniem. Zajmuje mi to do dwóch godzin. Chyba że nigdzie się nie wybieram, wtedy mam lepszy nastrój.

      Nie lubię wychodzić rano z domu, wszyscy mnie wtedy wk.urwiają.
      • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 13:02
        że gdy idę do pracy, to jestem wku...ona, to mnie nie dziwi :D
        gorzej, że zaczynam też tak dni wolne

        kiedyś miałam niskie, koło 100, nawet poniżej
        teraz, jak się okazało, podskoczył mi cholesterol, więc mam 110- 117
        • fuzja-jadrowa Re: radosny poranek 03.02.16, 15:34
          > że gdy idę do pracy, to jestem wku...ona, to mnie nie dziwi :D
          > gorzej, że zaczynam też tak dni wolne

          To może dni wolne staraj się zaczynać samotnie, niech chłop przejdzie się na basen czy gdzie tam, wyłącz telefon i powoli się budź. Zauważyłam, że jak mi się ludzie pod nogami z rana plączą, to jest mi ciężej pozytywnie zacząć dzień.

          Mnie w dni wolne po południu wszystko zaczyna opadać, w pracy/poza domem tego nie mam. Dlatego nie mogłabym nie pracować lub pracować tylko z domu. No i z jednej strony ludzie mnie denerwują, a z drugiej - bez nich bym zdziczała. Chyba jednak wolę gorzej zacząć, niż dobrze zacząć, a potem zaliczyć zjazd.

          Swoje spojrzenie na świat zwalam na ciśnienie. :D
          • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 16:25
            chłop akurat jest do tego dobrze przystosowany
            jeśli może, robi wszystkie "ciężkie" rzeczy (kawa, śniadanie, jedzenie do pracy)
            a jeśli nie, zajmuje się swoimi sprawami

            po prostu dziwne to,
            nic się złego w sumie nie dzieje, kładę się spać w dobrym humorze, śpię długo bo wolne,
            a wstaję bardziej zmęczona niż się położyłam i wku...ona w xuj
            to takie jakieś...niefizjologiczne
            • alpepe Re: radosny poranek 03.02.16, 16:32
              na moją córkę dobrze działa mizianie po pleckach i czasem po brzuszku przy zasypianiu, namów chłopa. Ja miziań nie wykonuję, tata, jak jest, musi miziać. Zwykle córka budzi się wtedy rozanielona. Ale tata jest średnio raz na tydzień, dwa.
              • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 17:12
                :D słodko
      • leptosom Re: radosny poranek 03.02.16, 13:54
        Powinnaś spać do południa.
        • leptosom Re: radosny poranek 03.02.16, 13:55
          Niskie to jest 60-70
          • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 14:26
            pochrzaniło ci się z pulsem
      • molly_wither Re: radosny poranek 03.02.16, 19:07
        He, juz teraz wiem,dlaczego tak czesto tu sie nie mozna dogadac:) Jestesmy w wiekszosci tacy sami.
        fuzja-jadrowa napisał(a):

        > Masz niskie ciśnienie?
        >
        > Ja mam niskie + naturalnie negatywne nastawienie do świata/ludzi. Rano zaczynam
        > od kawy. Jak tylko zadziała, mogę powoli zacząć pracować nad swoim nastawienie
        > m. Zajmuje mi to do dwóch godzin. Chyba że nigdzie się nie wybieram, wtedy mam
        > lepszy nastrój.
        >
        > Nie lubię wychodzić rano z domu, wszyscy mnie wtedy wk.urwiają.
    • beata.krajewieska Re: radosny poranek 03.02.16, 16:15
      ja tak mam, bo nigdy nie jestem wyspana. Budzę się jabym była na ciężkim kacu albo nie spała już tydzien :(
    • molly_wither Re: radosny poranek 03.02.16, 19:03
      Ja tak mam, i nie chce mi sie nad tym pracowac.Przyzwyczailam juz domownikow i wspolpracownikow. Taki typ.Nie stresuj sie, bo bedzie jeszcze gorzej.
      • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 21:25
        >Nie stresuj sie, bo bedzie jeszcze gorzej.

        no wiem, ostatnio sporo osób w krótkim czasie zaryzykowało diagnozowanie mnie w kierunku nerwicy
        • znana.jako.ggigus Re: radosny poranek 03.02.16, 21:29
          Spałaś w schronisku...?
          • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 22:09
            eee?
            ostatni raz w liceum, na festiwalu piosenki studenckiej
            a co?
            • znana.jako.ggigus Re: radosny poranek 03.02.16, 22:14
              No bo skoro sporo osób w ostatnim czasie, to myślałam, że wpadłaś na śniadanie z arsem na czole w schronisku. No bo że tyle ludzi naraz.
              Wstań wcześniej, poczytaj gazetkę, zrób makijaż, idź do toalety, napij się kawy. Jazda rowerem np. odświeża umysł.
              • piataziuta Re: radosny poranek 03.02.16, 22:28
                :D
                to był skrót myślowy
                "tyle ludzi" mi powiedziało podczas kilku sytuacji w przeciągu tygodnia i nie było to rano :)
    • paco_lopez Re: radosny poranek 04.02.16, 08:14
      Wkurw to złe słowo. U mnie to jakiś niepokój, że się nie wyrobię. Ale mija to rzeczywiście po godzinie. W styczniu i w lutym nie mogę wstać. Ale bliźej wiosny jest lepiej. Teraz na przykład tego nie mam.
    • paco_lopez Re: radosny poranek 04.02.16, 11:38
      Przeczytałem cały wątek i muszę stwierdzić, że nie dziwi mnie że po kilkunastu latach porannego wkurwu w przeróżnych konfiguracjach i natężeniach ludzie wpadają w depresję i rozłazi się fasada.
      • znana.jako.ggigus Re: radosny poranek 04.02.16, 12:09
        A mnie dziwi. Jesli wiem, ze ktos tak ma, to mu schodze z drogi, nie zagaduje, ide biegac, a osobie daje gazete. Wracam z bulkami i endorfinami i jest oki.
      • piataziuta Re: radosny poranek 04.02.16, 22:05
        tak, pako
        bo poranny wkurw jest przyczyną depresji
        a łabędzi śpiew, globalnego ocieplenia
    • stephanie.plum Re: radosny poranek 04.02.16, 15:03
      ja tak mam.
      Boże drogi, jak mnie wszystko rano wpienia.
      najpierw jest bezsilność - nie mogę otworzyć oczu, potem nie mogę ruszyć zadka. wreszcie patrzę w lustro, a tam koszmarna, opuchnięta gęba, coś jak u żółwia z Galapagos. suuuper.
      później przychodzi czas na nerwową frustrację.

      mija to wszystko około 11.00.
      jestem śliczna, energiczna, skuteczna i do rany przyłóż...
      • piataziuta Re: radosny poranek 04.02.16, 22:07
        zawsze tak miałaś czy jesteś po prostu niewyspana?
      • stephanie.plum Re: radosny poranek 07.02.16, 15:52
        o ile pamiętam, to lubiłam wcześnie wstawać do wieku lat mniej więcej ośmiu.

        potem przed dziewiątą zawsze był ból dupska, podnosząc się z miejsca spoczynku czułam się jak zombiak.
        a szkoda, bo uwielbiałabym być skowronkiem: poranki są takie cudne! ale ja wyraźnie nie jestem zaproszona do celebracji tej pory dnia.
        teraz nawet w miarę się wysypiam, ale konieczność ogarniania bardzo energicznego o tej porze młodzieńca ( rok i siedem miesięcy) potęguje nerwową frustrację.
        boję się, że młody pozna wiele brzydkich wyrazów przed czasem!

        na szczęście wczesnymi rankami z reguły do akcji opiekuńczo-wychowawczych wkracza mąż, wysyłając mnie na drzemkę do pokoju obok. NIGDY nie zdołam się mu za to odwdzięczyć!
      • 3-mamuska Re: radosny poranek 18.02.16, 01:27
        Moze tez byc picie płynów przed snem, co kończy sie wstawaniem na siku, lub jedzenie na nic i organizm nie odpoczywa tylko pracuje.
        Moze poranny seks lub wieczorny na stres po całym dniu.
        • znana.jako.ggigus Re: radosny poranek 18.02.16, 13:46
          Mozesz tak sobie rozciagnac pecherz, ze nie musisz wstawac. to sie da b. szybko zrobic.
    • varia1 Re: radosny poranek 04.02.16, 15:11
      a ja tak nie mam
      nie łapię wku... ani przed kawą ani po kawie, budzę się naturalnie wypoczęta po 4 h snu
      czy to się leczy???
      • piataziuta Re: radosny poranek 04.02.16, 22:08
        to kolejna anomalia, zaraz po pamięci fotograficznej, której ci szczerze zazdroszczę
        • varia1 Re: radosny poranek 08.02.16, 14:54
          może powinnam mieć "Anomalia" na drugie imię :)
          usiłuję opracować jakąś bezalkoholową technikę zapominania :)
      • stephanie.plum Re: radosny poranek 07.02.16, 15:53
        WEŹ MNIE NIE DENERWUJ!!!
    • ursyda Re: radosny poranek 04.02.16, 15:47
      Najpierw chciałam napisać, że nigdy tak nie miałam ale po poście alpepe przypomniałam sobie, że i owszem i że bardzo długo i że intensywnie.
      I możecie mówić na mnie Pani Tarczyca ale odkąd się leczę to minęło i to tak, że o tym zapomniałam.
      • piataziuta Re: radosny poranek 04.02.16, 22:09
        tyle mi pisałyście o tarczycy, że se poszłam zbadać tsh
        wyszło w normie
        także ten
        to raczej choroba psychiczna
        • fuzja-jadrowa Re: radosny poranek 05.02.16, 12:40
          > tyle mi pisałyście o tarczycy, że se poszłam zbadać tsh
          > wyszło w normie

          W normie, tzn. ile dokładnie? Znam takich, którzy załapywali się na laboratoryjną normę, a mieli symptomy niedoczynności jak byk.

          Zrób wszystkie testy, TSH to za mało. Skąd wiesz, że T4 jest prawidłowo przekształcana w T3? Najlepiej zbadać poziom wolnych T4 i T3 (fT4 i fT3).
          • piataziuta Re: radosny poranek 05.02.16, 13:33
            Ok. W lutym będę sprawdzać cholesterol to sobie zrobię jeszcze to co mówisz.
          • ursyda Re: radosny poranek 06.02.16, 13:09
            U mnie tak było, tsh w normie a usg wykazało wieloletnie hashimoto. Takżeten. Wszystko już napisałaś.
            • molly_wither Re: radosny poranek 08.02.16, 20:32
              Mam Hashimoto. 3 lata temu zdiagnozowane. Biore hormon,ale humory i tak zostały. A wiec jednak to nie wina tarczycy moje kochane. Chcialybyscie zwalic na kogos. tu duppa. Jakies 20 lat temu badalam tarczyce i lekarka, ktora mnei diagnozowala, po obejrzeniu wynikow stwierdzila, ze jestem typem kobiety depresyjnej, i to nie jest wina tarczycy,ze tala jestem, tylko to jest moja wina,ze moja tarczyca taka jest!

              ursyda napisała:

              > U mnie tak było, tsh w normie a usg wykazało wieloletnie hashimoto. Takżeten. W
              > szystko już napisałaś.
              • ursyda Re: radosny poranek 09.02.16, 13:48
                no rozumiem. skoro u ciebie tak nie było to na pewno masz rację!
    • vandikia Re: radosny poranek 04.02.16, 22:17
      miałam tak ale mi z wiekiem przeszło :) w ogóle jakaś się zrobiłam cierpliwa ostatnio i niewiele żeby mnie wku.. aż się boję tej życiowej nirvany ;)
      • piataziuta Re: radosny poranek 04.02.16, 22:22
        może ci jeszcze wróci :P
        mnie przeszło na jakies 5 lat
        • vandikia Re: radosny poranek 04.02.16, 22:26
          wg statystyk kryzysy wieku średniego jeszcze przede mną :P
          robię wszystko co w mojej mocy, by nie wróciło, ja miałam naprawdę sporo kryzysów po 25 roku życia i często się zastanawiam nad tym jak mogłam "tak myśleć", "tego się bać", "tym się denerwować"
          bardzo fajnie się człowiek z wiekiem zmienia (przynajmniej JA :D )
      • vandikia Re: radosny poranek 04.02.16, 22:23
        wycięło mi połowę tekstu awwww.. no w każdym razie trzeba się bardzo postarać, żeby mnie aktualnie wyprowadzić z równowagi i najpiękniejsze jest to, że zdaję sobie z tego sprawę
        rzeczy, które zapewne jeszcze 3-5 lat temu wku..by mnie maksymalnie w większości powodują we mnie pusty śmiech, dziwne to, śmieszne ale dobrze mi z tym
        radosne poranki fundują mi skośne okna w sypialni, budzisz się i pierwsze co widzisz, to niebo i w ogóle sypialnia w moim całkiem nowym mieszkaniu dobrze na mnie wpływa, poprzednia miała w sobie coś wkur.iającego, teraz mam pełen chillout i chyba nie wynika to wystroju ani kolorów (może po części) ale jakaś dzika moc jest w tym pokoju, jakiejkolwiek rośliny bym nie postawiła, rośnie jak szalona
        • vandikia Re: radosny poranek 04.02.16, 22:31
          i na pewno bardzo dobrze na mnie wpływa współpraca z Hindusami, może nie ze wszystkimi ale mam kilka osób, takich pozytywnych, oni są wszystkim zachwyceni, całym światem, śniegiem, słońcem, nawet naszą Warszawą, z jedną Hinduską spędzam ok 7 godzin dziennie i nawet jej mówiłam ostatnio, że ot niesamowite, że ona niczym się nie denerwuje, ciągle jest spokojna, zadowolona, taka "calm" , to jednak też jakoś na człowieka wpływa gdy ileś godzin dzień w dzień przebywa z taką osobą, a nie z oszołomami, śmierdziuchami czy bałaganiarzami
          • piataziuta Re: radosny poranek 04.02.16, 23:06
            aaa
            no właśnie chciałam zapytać skąd takie zmiany
            no ja przebywam w pracy głównie z oszołomami
      • molly_wither Re: radosny poranek 08.02.16, 20:33
        To chyba nie mialas jeszcze menopauzy :))))))))))
        vandikia napisała:

        > miałam tak ale mi z wiekiem przeszło :) w ogóle jakaś się zrobiłam cierpliwa os
        > tatnio i niewiele żeby mnie wku.. aż się boję tej życiowej nirvany ;)
    • dodaj.do.zakladek Re: radosny poranek 05.02.16, 23:03
      ja tak mam. Nie cierpię tego. Staram się tą godzinę, dwie gdzieś w kącie przeczekać nie rzucając się w oczy. Nieraz przygryzam zęby by się nie wyżyć przy szykowaniu dziatwy do szkoły, a po ich wyjściu oddaję zabiegom relaksacyjnym: kawa/herbata/wystawienie mordki na działanie świeżego powietrza, tudzież innym uspokajającym czynnościom. Dopiero potem działam. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo cierpiałam gdy zaczynałam pracę o 6, to wstawanie po 4tej było torturą, zwykle w pełni wydajna robiłam się dopiero ok. 10-11.

      Ja tak mam odkąd choruje mi tarczyca i niemiłosiernie utrudnia mi to życie.
      • piataziuta Re: radosny poranek 05.02.16, 23:14
        omg następna z tarczycą...
    • obrotowy To strach sie bac i strach isc spac... 06.02.16, 16:06
      na sama mysl, ze jutro musze wstac (jak dozyje...)
    • rekreativa Re: radosny poranek 09.02.16, 16:08
      Ja czasem jestem z rana taka zła, że aż mi się płakać chce.
    • chloe.7 Re: radosny poranek 17.02.16, 12:34
      Lubię poranki. Tak do 10.00. Potem nie lubię (od 10.00) czy wolne czy w pracy. Potem znów lubię koło 20.00.
      • chloe.7 Re: radosny poranek 17.02.16, 12:35
        Im wcześniej uda się zacząć tym lepiej.
        • derff Re: radosny poranek 17.02.16, 12:55
          Ja myślałem, że o innej prawidłowości. Jak jest wesoły wieczór to smutny poranek ale w pozostałych przypadkach lubię poranki
          • chloe.7 Re: radosny poranek 17.02.16, 13:04
            nie mam wesołych. Po prostu je lubię.
Pełna wersja