odchudzanie 6latka

04.02.16, 11:51
Witam, moim problemem jest dieta mojego 6 letniego synka, który najchętniej jadłby tylko chipsy i pił colę. Staramy się z mężem zdrowo odżywiać, mały nie chce jeść ani zup ani gotowanych i surowych warzyw, przyłapuję go na podjadaniu w nocy z lodówki jak mu czegoś zabronię np parówek. Pójście do dietetyka nic nie da bo wiem co jest zdrowe ale on nie chce się mnie słuchać, może macie jakieś sprawdzone sposoby na zachęcenie dzieci do jedzenia warzyw? Proszę o radę ;(
    • hira22 Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 11:53
      chciałabym wzbogacić jego dietę i zapobiec przybieraniu na wadze...
    • meridia77 Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 11:59
      O kurczę, to nie za ciekawie. Próbowałaś jakoś zachęcić wzrokowo robiąc np śmieszne kolorowe wzorki z warzyw?
      • hira22 Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 12:43
        Nie to w ogóle się nie sprawdza, już próbowałam wielu rzeczy, myslałam że ktoś z własnego doświadczenia coś może poradzić jak zachęcić do warzyw, przecież to same witaminy
    • alpepe Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 13:57
      Nie kupuję chipsów, coli ani parówek, nie rozumiem, skąd u ciebie takie delicje, skoro się zdrowo odżywiasz wraz z mężem.
      Kiedyś ten sześciolatek miał dwa lata, miał trzy lata, ciekawe czym był wtedy żywiony.
      A tak w ogóle, to idź z tym na emamę.
      • znana.jako.ggigus Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 15:03
        I dlaczego szesciolatek nie jest zmeczony i nie spi w nocy. Czy spedzil chociaz godzine na dworze w ciagu dnia?
    • varia1 Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 15:07
      a kto mu te chipsy i colę kupuje ? i parówki, masz je w domu, a dziecku zabraniasz... bardzo fajne podejście
      przede wszystkim, dziecko, które ma wypełniony czas i regularny tryb życia, z dużą dawką ruchu, po pewnym czasie zacznie chętnie jeść... trochę trudniej jest przekonać do jedzenia owoców i warzyw te dzieci, które dla wygody karmiło się od małego daniami instant, papkami itp.
      dziecko w tym wieku na pewno chętnie pouczestniczy w przygotowywaniu posiłku i wtedy powoli nauczy się odpowiednich zasad żywienia
      gdzieś wcześniej musieliście popełnić błędy żywieniowe i w dziecku wykształciły sie złe nawyki
      • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 17:19
        no wlasnie. sami daja zly przyklad a potem olaboga ;)
    • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 17:18
      dawac to, co lubi z warzyw, podac atrakcyjnie, probowac na rozne sposoby i zero slodyczy jak nie ma zdrowego jedzenia - zelazna zasada, nie lamac sie. a w lodowce nie trzymac niepotrzebnych smieci ;P
    • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 17:24
      jak nie lubi warzyw, moze lubi owoce, znam takie dzieci. ale to trzeba kupic i dac mozliwosc sprobowania. i musi widziec was jedzacych, a nie wy cola i czipsy a dziecko warzywa lol
      • hira22 Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 10:35
        skąd taki osąd? dziecko widzi cole i chipsy chociażby w szkolem u znajomych czy telewizji, nie podaje mu ich na obiad sniadanie i kolacje.... błedem moim było że kiedyś zdarzało mi się przyzwalać sporadycznie na to i teraz za to płacę, ale jaki rodzic nie popełnia błędów...
        • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 15:17
          kobieto, przeciez nie mysle,ze podajesz mu je na trzy posilki dziennie!
          z dziecmi trzeba rozmawiac tak w ogole, wiesz?
          tez mam dzieci i tez sporadycznie jedno i drugie mialy, a jednak nie uwazam za blad dawania dziecku sporadycznie ani coli, ani czipsow. chodzi o to jednak,zeby wiedzialo,ze jest to wyjatek (i dlaczego), oraz rozumialo, co to w ogole jest zdrowie i zdrowe jedzenie.
          dzieci mi dorosly i jakos nigdy nie wpadly w nalog czipsy cola ;D
    • berta-death Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 17:57
      Sam sobie parówki gotuje? Zdolny. Na wszelki wypadek, jakbyś jednak nie była trollem, to samodzielnie nie wolno tak małych dzieci odchudzać, bez dietetyka się nie obejdzie. Podobnie jak i bez pediatry specjalizującego się w odchudzaniu dzieci. Niewykluczone, że jakiś problem zdrowotny za ty stoi. Internet to nie jest właściwe miejsce na szukanie tego typu porad. Nie zaszkodzi też kurs gotowania, bo podstawą, żeby ktokolwiek, nie tylko dziecko, coś zjadło, jest to, żeby mu smakowało i było estetycznie podane.
      • hira22 Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 10:31
        btw parówki je na zimno, nie musi ich gotować. Do dietetyka idziemy bo u lekarza nie znaleźliśmy pomocy
    • molly_wither Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 19:33
      To zacznij normalnie gotowac, jak dla ludzi. Podejrzewam,ze tego,co jecie z mezem nawet swinia by nie chciala zjesc.Sory,ale male dziecko powinno dostac normalny obiad: zupka, na drugie ziemniaczki z sosikiem , miesko i jarzynka. No i oczywiscie deserek:)
      • taki-sobie-nick Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 21:09
        Podejrzewam,ze tego,co jecie z mezem nawet swinia by nie chciala zjesc.

        Ty tak specjalnie czy inaczej nie umiesz?

        I nie tłumacz, że to "prawda" (albo wręcz "taka prawda", hehe).
      • meridia77 Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 10:24
        boże ską w was tyle zawiści ludzie, napisała zze stara się zdrowo jeść , każdy z was nigdy się nie wyłamał i nie zjadł czegoś słodkiego? no błagam
        • alpepe Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 10:28
          jakby się starała zdrowo jeść, to by nie miała takich rzeczy niezdrowych, myśl.
          • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 15:19
            i nie mialaby wojny o to.
            sa dwie mozliwosci: albo jedzenie jest w duzej czesci w domu niezdrowe
            albo jest restrykcyjnie do tego stopnia, ze dziecko sfiksowalo na temat tego, czego mu surowo zabroniono, a wczesniej mialo (jak wiemy z postu).
            a z dziecmi nie mozna popadac w skrajnosci
    • kanna Re: odchudzanie 6latka 04.02.16, 20:55
      Sześciolatków się nie odchudza.
      Zmienia się im dietę, daje więcej ruchu - wtedy urośnie, a waga się nie zmieni.

      I pilnuj, żeby w lodówce nie było nic do podjadania.
    • hira22 Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 10:30
      boże jedyny, staramy się zdrowo odzywiać, nie napisałam że jesteśmy wegeterianami weganami, nie trzymamy restrykcyjnej diety, wiadomo zdarzają nam się grzeszki, gotuję w domu sama, nie kupuję gotowych posiłków, bardzo się staram żeby było dobrze ułożone i zbilansowane. Nie chce dziecka na siłę odchudzać, to tylko chwytliwy tytuł, chcę znaleźć inną formę zachęcenia go do jedzenia warzyw i owoców a wy odrazu krytykujecie i wyzywacie moją rodzinę od świń a mnie o od obżeraczy chipsami i colą, fakt zdarza mi się może w tym jest problem ale jestem tylko człowiekiem a dla swojego dziecka chce jak najlepiej, więc prosze bez zbędnych niemiłych komentarzy. Jestem umówiona na poniedziałek do dietetyka, pani doktor z przychodni jedyne co to parskneła na mnie i powiedziała że dzieci tak mają i że przejdzie mu że nie chce nic jeść
      • hira22 Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 10:37
        jak chipsy zjem raz w miesiącu do filmu to jest góra, rozumiem że to grzech?
        • marrysienka Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 11:58
          Ja polecam blendowane smoothie i jogurty. Teraz nie ma za bardzo owoców, ale można sięgnąć po mrożone. Ja nie słodzę, ale twojemu dziecku można by było na początek słodzić miodem na zachetę, a potem stopniowo zmniejszać ilość miodu.

          Smoothie
          Owoce - truskawki, wiśnie, jagody, maliny
          Owoc do osłodzenia - banan lub ananas
          Sok - jabłkowy, niedosładzany.
          Zblendowane razem, z mrożonych owoców ma konsystencję przypominającą roztopione lody.

          Jogurt:
          Jogurt naturalny
          Owoce - jak wyżej, truskawki, wiśnie, jagody, maliny
          Owoc do osłodzenia - banan

          To jest słodkie, dobre, jak zmniejszysz ilość miodu to będzie miało mało kalori a syci.

      • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 15:21
        jesli rodzice jedza, dziecku NIE mozesz zabronic, bo jak chcesz to wyjasnic????
        przyklad idzie z gory, dziecko NIE moze was widziec jedzacych tego, czego ono wg was nie powinno!
        ja bym albo zastosowala system szwedzki (w sobote jemy cos, ale w tygodniu nie, i ta nieszczesna cola albo czipsy, czasami, od wielkiego dzwonu, u znajomych np tylko i pilnowac, ile je)
        • anjak27 Re: odchudzanie 6latka 10.02.16, 13:45
          Czyli jak piję wino lub piwo to dziecku też dać muszę - bo jak mam to wyjaśnić ???????????? Rodzic mówi nie i już, nie ma dyskusji.
      • nstemi Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 19:57
        Nie przejmuj się, to internet :-)
      • berta-death Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 00:54
        Skąd wiesz, że się zdrowo odżywiasz, skąd wiesz, że dzieciak dostaje zbilansowaną dietę? Większość ludzi swoją wiedzę o odżywianiu czerpie z internetu, z kompletnie niesprawdzonych źródeł. Autentyczna historia jak ludzie, niby wykształceni, niby dbający o swoje zdrowie i dietę, dziecku wyłączyli z jadłospisu wszelkie tłuszcze, pieczywo, węglowodany, przyprawy, śmietanę, wszystko. Zupa w ich wydaniu wyglądała tak, że wzięli garść warzyw, pokroili zalali wodą i rozgotowali. A potem zdziwienie, że dziecko tego nie chce jeść. Nikt by nie chciał. Podobnie wyglądał deser, ryż rozgotowany z jabłkiem. Tylko, że dziecko było małe, w domu i tak nie było niczego do podjadania, więc było skrajnie wychudzone. I też lekarka uważała, że widać ten typ tak ma i kiedyś mu przejdzie. Przeszło, jak nianię zatrudnili, która zaczęła mu normalnie gotować i zrobiła rodzicom wykład o prawidłowym żywieniu, łącznie z tym, że nie wolno eliminować tłuszczu z diety ze względu na witaminy A i D, które tylko w obecności tłuszczów organizm ma szansę przyswoić. Do zupy dodała śmietany, trochę soli, trochę soku z cytryny, do ryżu cukru i masła, dała mu bułę jako przekąskę i dzieciak odzyskał apetyt. A jak odzyskał apetyt to i ze spaniem przestał mieć problemy i nie to dziecko.

        Stąd mówię, że konieczna jest wizyta u dietetyka, takiego z dyplomem i uprawnieniami w kwestii żywienia dzieci, żeby ktoś opracował profesjonalne menu. I najważniejsze jest to, żeby dzieciakowi smakowało, w przeciwnym razie prędzej się do niedożywienia i skrajnego wychudzenia doprowadzi, niż zacznie jeść nawet pełnowartościowe odżywczo, ale paskudztwa. A w tym wieku, kiedy mózg potrzebuje pełnowartościowej diety, nie wolno do tego dopuścić. Chyba, że chcesz mieć debila.
    • meridia77 Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 11:00
      Nie przejmuj się, internet ma to do siebie. Spróbuj może małemu robić owocowe soki, słodkie np z marchewki jabłka itp może mu posmakują a jednak trochę witaminek przemycisz ;)
    • apersona Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 12:19
      Co parówki robią w twojej lodówce?
    • nstemi Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 19:46
      Nie mam żadnych sprawdzonych sposobów poza jednym- w domu nie ma nic poza w miarę jak najlepszym jedzeniem. Zero białego pieczywa, zero słodyczy, słodzonych napojów, wędlin "sklepowych", smakowych jogurtów, precz z parówkami. Metodami prób i błędów odkryliśmy warzywa, które dzieciaki zjedzą w każdej ilości, a są takie że nie ma szans. Bez przymuszania, ważne jest też żeby dzieci widziały co jedzą dorośli-nie możesz wciskać mu warzyw i owoców, gdy sama zajadasz się parówkami. Przekąski i jedzenie do szkoły to jabłka (mają w szkole obiady więc to wystarcza). Wielbicielami zup moje dzieci nie są, dla mnie to OK.
      Do picia jest woda-mojego syna przekonałam tak, że to on robi najlepszą na świecie wodę z cytryną i miętą :-).
      Rewolucja Ci się raczej nie uda, trzeba powoli, ale zacząć od pozbycia się z domu śmieciowego żarcia i picia. No i ruch. 6 latkowi już można znaleźć jakieś zajęcia sportowe, chociaż ja uważam że chociaż rower/spacer to już coś. Idzie wiosna, niech mały wskakuje na rower.
    • kura_wuja Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 20:08
      A przed komputerem/tabletem/smartfonem ile czasu dziennie spedza?
    • dodaj.do.zakladek Re: odchudzanie 6latka 05.02.16, 22:56
      pani doktor ma rację. Dzieci tak mają, nie chcą jeść wielu rzeczy. Ich kubki smakowe są wrażliwsze na smaki a do tego "wrodzony terroryzm" i długie zęby ;P. Trzeba z tym konsekwentnie walczyć, oszukiwać itp. on ma już 6 lat, więc już nie przejdą inne nazywanie potraw (typu "zupa Shreka", "Teletubisiowy krem" itp.), choć możesz spróbować, a nuż widelec ;).. To są wykańczające potyczki. Każde z moich dzieci karmione były mlekiem sztucznym, nie miałam pokarmu i przez to nauczone były od pędraka, że słodkie jest dobre, a nawet najlepsze na świecie ;).. Trzeba trzymać się konsekwentnie ustalonych por posiłków, bez podjadania pomiędzy. Przypuszczam, że jest jakiś owoc, który uwielbia, na ogół dzieci mają jakieś. Moje rzucały się na banany, tylko banany z całej jadalnej roślinności dostępnej w sklepach. Więc pilnowałam by zawsze w domu były. Warzywa jak nie chcieli jeść, miksowałam tak by ich nie widzieli. To było upierdliwe, owszem, zupa jarzynowa z kilku warzyw, z czego połowę musiałam zmiksować tylko dlatego by się pędraki nie dowiedziały. A poza tym, zawsze nakładałam im na talerze surówkę, którą aktualnie zrobiłam do obiadu mimo, że jej widok skręcał ich w spazmach jakby diabła widzieli. Nie zmuszałam ich do zjedzenia jej, zmuszałam ich tylko do jej widoku na ich talerzach. Z niektórymi typami ten proces trwał długie lata, aż po pewnym czasie zaczęli sami coś z tych surówek wygrzebywać i zjadać. Teraz gdy są więksi (od czasu terapii jednego z moich bąków, urodził się z zaburzeniami integracji sensorycznej) narzuciłam zasadę "spróbuj nim zaczniesz wybrzydzać". A poza tym negocjacje przeprowadzamy non stop "będziesz mógł zjeść obważanka dopiero jak zjesz łyżkę pieczarek/pora/tudzież inną roślinność". Przestałam gotować pod ich dyktando, ponieważ musiałabym codziennie robić co najmniej 3 różne dania i żadnego, którego ja i mąż lubimy. Ogłosiłam protest, kazałam im sobie samemu gotować albo potulnie jeść to co zrobię, tudzież mieć coś w zanadrzu przekupnego. Nieraz machną kilka razy łyżką i pytają czy już mogą odejść. Zerkam w talerze i wyliczam każdemu inną ilość łyżek do pochłonięcia, np. 3, ale samych warzyw i zwykle bywa to dla nich bardziej do zaakceptowania niż rozkaz "masz zjeść do końca", no bo to w końcu tylko 3 łyżki, któż nie przecierpi 3ch łyżek jak za chwilę można wciągnąć kostkę czekolady/wyjść na dwór gdy kolega czeka/zagrać... nigdy jeszcze nie zwrócili uwagi, że te 3 łyżki to tak naprawdę 90% tego co pozostało im do zjedzenia :P...

      Tak, że kochana życzę dużo cierpliwości, konsekwencji i sprytu ;)
      • hira22 Re: odchudzanie 6latka 08.02.16, 11:53
        baaardzo dziękuję za tą wyczerpującą odpowiedź, dużo z niej wyniosłam ;******* Póki co jestem w próbnym weekendzie, miksowanie zup często stosuję i oczywiście w takiej formie jest przyswajany plus jakies dobre grzanki pełnoziarniste z tym nie ma problemu. Ale wprowadziłam coś nowego, oprócz wody i zamiast kupnych soków zaczełam robić sama soczek mu do śniadania, na początek poszedł z pomarańczką, bananem i marchewką wciagał w trymiga
        !!!!! owocowe nie ma problemu, spróbuje jeszcze jakiegoś przepisu z warzywami, skoro zblendowan supe wciąga to może w takiej formie też zje ;)
        • meridia77 Re: odchudzanie 6latka 08.02.16, 11:55
          Ale wprowadziłam coś nowego, oprócz wody i zamiast kupnych s
          > oków zaczełam robić sama soczek mu do śniadania, na początek poszedł z pomarańc
          > zką, bananem i marchewką wciagał w trymiga
          > !!!!! owocowe nie ma problemu, spróbuje jeszcze jakiegoś przepisu z warzywami,
          > skoro zblendowan supe wciąga to może w takiej formie też zje ;)

          Mówiłam że warto spróbować z tej strony! Jak przygotowujesz te soki? Pamiętaj żeby nie używać sprzętu który ogranicza enzymy i podgrzewa np sokowirówka, najlepsze są te ślimakowe wyciskarki
          • stokrotka_a Re: odchudzanie 6latka 10.02.16, 11:44
            meridia77 napisała:

            > Pamiętaj ż
            > eby nie używać sprzętu który ogranicza enzymy i podgrzewa np sokowirówka, najle
            > psze są te ślimakowe wyciskarki

            Ograniczanie enzymów i podgrzewanie w sokowirówce jest straszne!
    • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 10:57
      Parę prostych zasad, które stosuję w swoim domu:
      1. Nie kupujemy śmieciowego jedzenia - w domu nie ma coli, chipsów, parówek, tandetnych ketchupów, syfiastych wędlin, ciasteczek, czekolad, kremów czekoladowych i czym tam jeszcze można się truć.
      2. Wykreśliliśmy ze słownika hasło zdrowe. Dzieci w swej ogromnej masie słysząc zdrowe myślą - obrzydliwe.
      3. Eliminujemy cukier. Nie ten biały sypki, chociaż ten oczywiście też. Trzeba wiedzieć, że w wielu produktach jest go tyle, że spożywając "zwykłe" produkty - jogurty, biszkopty, dżemy, pieczywo, serki homogenizowane, wędliny, soki dla dzieci, wody smakowe, płatki śniadaniowe - dzieci już po samym śniadaniu mają zapas energii nie na cały dzień ale na lot na marsa. Co skutkuje po pierwsze wzmożonym apetytem na słodkie (szybki wzrost a potem spadek poziomu cukru), po drugie brakiem apetytu na cokolwiek. Szczególną uwagę powinno wzbudzać oznakowanie produktu - kaszki, jogurciku, serka, soczku napisem "dla dzieci", Zazwyczaj oznacza to potrójną porcję cukru. cukier to także syrop glukozowy, pochodne kukurydzy i masa innych dosładzaczy, sprytnie ukrytych pod innymi nazwami.
      4. Glutaminian sodu i inne wzmacniacze smaku oraz sól - jeśli jadasz coś z glutaminianem i innymi wzmacniaczami smaku, po jakimś czasie wszystko inne przestaje smakować. To samo z dosalaniem potraw. W kuchni nie używamy - kostek rosołowych, gotowych zestawów przypraw, przypraw typu kucharek, vegeta itp. nie kupujemy niczego co zawiera polepszacze smaku.
      5. Pizze, kebaby, frytki, hotdogi, hamburgery, ketchupy, ciasta, ciasteczka, desery, dania typu tarta, zapiekane ciasto francuskie, spaghetti, pierogi, kluski, danie chińskie - czyli to co misie lubią najbardziej. Każda z tych rzeczy może stanowić pełnowartościowy posiłek dla dziecka lub atrakcyjny dodatek pod warunkiem, że przygotujemy go w domu z dobrej jakości produktów. W zasadzie można powiedzieć, że są to produkty wzorcowe dla ułożenia dziecku diety którą będzie sobie cenić - ma być wieloskładnikowo, kalorycznie (ale z kaloriami pochodzącymi z węglowodanów złożonych, które równomiernie uwalniają cukier), smacznie, atrakcyjnie wizualnie. Dla małych maniaków fastfoodowej kuchni czasem sprawdza się posypywanie dań serem żółtym - dobrej jakości w ograniczonych ilościach nie jest szkodliwy.

      Szczerze mówiąc daliśmy sobie spokój z czytaniem etykietek i nie kupujemy prawie niczego co ma ma etykietki.
      Zasady robienia zakupów:
      1. Wybór dobrej jakości produktów gotowych, których raczej nie ma czasu robić w domu: pieczywo, jogurty naturalne, tłuszcze (smarowidła do chleba, oleje, tłuszcze do ciast), makarony. Mamy sprawdzone sklepy i marki, więc nie tracimy czasu na zastanawianie się za każdym razem i nieszczęsne czytanie etykiet. Znaleźliśmy też niedosładzane przesadnie serki homogenizowane i przyzwoite składowo twarożki smakowe - z ziołami, czosnkowy. Mamy wybraną markę deserową - budynie, kisiele, galaretki - bez tablicy mendelejewa, bez cukru lub z rozsądną ilością, na szybkie desery.
      2. Produkty bazowe - kasze, fasole i inne soczewice, mąki, mleko, jajka i inne rzeczy, z których robi się jedzenie - dbamy żeby były dobrej jakości i zawsze na półce.
      3. Warzywa i owoce - sezonowo, wtedy się nie nudzą, zimą raczej mrożonki. Robimy na okres zimowy sporo przetworów - ale jeśli ktoś nie ma czasu czy weny spokojnie może poszukać dobrej jakości produktów gotowych. Niestety te lepsze są też droższe, choć drogie często wcale nie są dobre.
      4. Mięso - trzeba sobie znaleźć sklep w okolicy, gdzie mają dobre i świeże. Jeśli w domu nie ma maszynki - to taki gdzie zmielą od reki wybrany kawałek - jeśli dziecko je mięso to mielone mięcho jest super do przygotowania wielu posiłków - pieczonych szaszłyczków (na których utknąć można też warzywka, które w takiej formie okazują się jadalne nawet dla 6-latków purystów), pulpecików, sosów do makaronu, czy klasycznych mielonych (do których to dań można podstępnie wmielić lub dodać sporą dawkę warzyw). Nie kupujemy wędlin, łatwo je upiec w domu - początkowo nie jest prosto się przestawić, ale po jakimś czasie wszyscy przestają tęsknić za różem sklepowej szynki...
      5. Ryby - generalnie najlepsze świeże, mrożone to zazwyczaj tona tej tam... glazury, aczkolwiek znaleźliśmy i sensowne mrożone, ale naprawdę nie trzeba bać się świeżych ryb. Wiele dzieci lubi też ryby wędzone, my podajemy, robimy tez z nich pasty kanapkowe (w tej wersji uchodzi ser biały, normalnie uważany przez nasze potwory za niejadalny, oraz oczywiście wszystkie niejadalne warzywa)

      W żywieniu 6 latka jest sporo pułapek - mamy aktualnie na stanie osobnika w zbliżonym wieku. Trzeba wiedzieć, że: wiele dzieci w tym wieku wykazuje osłabiony apetyt, odmawia próbowania nowych rzeczy, okresowo może mieć tendencję do tzw. mono diety - preferencje do jednego dania czy rodzaju produktów przez dłuższy czas. Wiele 6 latków odmawia jedzenia jajek w czystej postaci oraz mleka w czystek postaci i wiele z nich ma rację - te produkty są dla nich szkodliwe. Mleko w czystej postaci łatwo zastąpić pochodnymi twarogami, jogurtami naturalnymi - u wielu dzieci te pochodne mleka są dobrze tolerowane. Odmowa jedzenia jajek często oznacza, że trzeba je ograniczyć - nie podawać w czystej postaci i szukać przepisów na ciasta itp. z małą ilością jajek lub bez jajek w ogóle. Za to bez wyrzutów sumienia można przemycać do wszystkiego warzywa.

      Przykładowe dania w okresie zimowo-wczesnowiosennym dla dzieci z mojej kuchni:
      1. Śniadania: kasza manna na mleku z ulubionym przez dziecko dodatkiem (przecier owocowy, dżem, miód), owsianka (gotowana na wodzie, a nie zalewana) z ulubionymi dodatkami - wiórki kokosowe, owoce świeże lub suszone, bakalie, orzechy. Stopniowo, dzień po dniu zmniejszamy ilość cukru małym dosładzaczom, zaczynając od wymaganej przez małego terrorystę dawki - nawet nie zauważy jak z dwóch łyżeczek zejdzie do połówki :) Niektóre dzieci zgadzają się na dosładzanie miodem - ale uwaga na alergików - zwłaszcza tych od pyleń, dla nich niektóre miody w ogóle nie wchodzą w grę.
      Ciepłe kanapki - podgrzana w piekarniku bułeczka, czy pieczywo - na niej ładnie rozpuszcza się masełko, dodatki leżą sobie pokrojone, dziecko samo nakłada. Omlecik - przepisów jest masę przygotowanie to moment. Od takich z mąka - super z dżemem truskawkowym, po prosty jajeczny.

      2. Zupy - gotuję bez mięsa, wywary mięsne wcale nie są tak zdrowe jak kiedyś sądzono. Wiele dzieci zapach wywaru odrzuca. Wywar pod zupę robię na dużej ilości warzyw - uwaga wiele dzieci nie toleruje selera, część z kolei pietruszki. Hity to klasyki - pomidorowa i ogórkowa rządzą na stołach większości maluchów. Malcom w porze zimowej smakują także kapuśniaczki. Nieźle sprawdzają się krupniki, pod warunkiem że mają wyrazisty smak (dodatek czosnku lub cebulki przy gotowaniu). Niektóre dzieci nieźle tolerują zupy kremy warzywne, (zwłaszcza jak posypać je tartym serem żółtym i jeśli podamy do nich domowe grzanki - przynajmniej pieczywo się nie marnuje) inne wolą zupki warzywne z nutą przewodnią jakiegoś warzywa - groszkowa, kalafiorowa. Do zup obowiązkowo zielenina - koperek, natka pietruszki - zaczynamy od niewielkich ilości i z każdym dniem o dwa mini kawałeczki więcej, po paru miesiącach dzieci same sobie dosypują zielone do zupy. Nie zabielam zup śmietaną, ale do niektórych podaję ja do stołu. Małe dzieci po zupach zagęszczanych śmietaną często źle się czują i odmawiają jedzenia zup. Do zup dodaję też dobrej jakości tłuszcz. W wielu przepisach preferowana jest oliwa z oliwek ale dla wielu dzieci nadaje ona zupom zbyt gorzkawy posmak - wtedy trzeba szukać bardziej neutralnych smaków, można pozostać przy zwykłym masełku (tylko nie jego takich zastępnikach albo margarynie!). dzieciaki lubią też często barszcze - od buraczanych po żurki - tu tez można manewrować z dodatkami, ziemniaki, paszteciki, dobrej jakości kiełbaska, uszka. Zupy warzywne wchodza lepiej gdy ich składnikiem jest wymyslny kształtowo makaron - sa literki, samochody, kwiatuszki (takie makarony to niezłe sniadan
      • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:06
        Zupy warzywne wchodza lepiej gdy ich składnikiem jest wymyslny kształtowo makaron - sa literki, samochody, kwiatuszki (takie makarony to niezłe sniadania dla dzieci tolerujących mleko w formie zypu mlecznej). Niektóre malce lubią warzywne gdy są z dodatkiem lanych kluseczek - cieniutkich lub grubszych - to trzeba sprawdzić. lane kluski to sekunda.

        3. Drugie dania z garnka parowego - obecnie do kupienia za nieduże pieniądze w prawie każdym markecie - dół gara z wodą - ryż czy kasza - dla mało wprawnych w torebce, dla wprawnych - sypka najczęstsza właściwa proporcja to 2 szklanki wody na jedną szklankę kaszy ryżu. Góra garnka - warzywa i cienko pokrojone, oprószone przyprawami mięsko. takie danie w zasadzie można przygotować bez soli - i tak są smaczne. Dla tych co nie lubią sucho lub nie znają umiaru w dodawaniu masła - szybki sosik w międzyczasie do polania całości.

        4. Drugie dania wymagające więcej czasu: te na bazie mielonego - już pisałam, pieczone mięso, pieczona ryba. Do tego sosy - po iluś próbach uda się odkryć smaki dziecka. Kasza/ziemniaki/frytki. ja zazwyczaj gotuje kasze, bo nie trzeba ich obierać. Skracają czas w kuchnii. Kotlety/pulpety rybne z wmielonymi warzywami. Surówki - małe potwory zazwyczaj bez problemu jedzą marchewkę z jabłkiem (nie słodzić, lub stopniowo zmniejszać ilość cukru), albo drobno siekaną z kapusty - do kapuchy można zetrzeć marchewkę i pietruszkę, dodać posiekaną natkę pietruszki. Akurat taką kapusciankę warto odrobinę dosłodzić i dodać troszkę oleju/oliwy.
        więcej piec, mnie smażyć - odpada czas na panierki i robi się samo, nie mówiąc o korzysciach zdrowtnych. Aczkolwiek nie ma jak dobry dewolaj od czasu do czasu.
        Ziemniaki - jak juz się chce obrać, to w porze zimowej lepiej sprawdzają się tłuczone. Tłuczone maja ta zaletę, że dzieci często pozwalają je posypywac drobno siekana zieleniną, a najadkom mozna latwo podbijac kaloryczność, dodając słodka smietankę i/lub masełko. Nieźle sprawdzaja się tez podgotowane i pieczone w piekarniku z przyprawami ziołowymi - zdrowa alternatywa dla miłosników chipsów.
        • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:07
          5. desery - ciasta, ciasteczka - wiele przepisów jest banalnych i nie zajmuje dużo czasu, możliwość przemycania owoców nieograniczona. Dla poczatkujących polecam zawsze biszkopt siostry anastazji - łatwy przepis, zazwyczaj super sie udaje, ma ogromna ilość zastosowań - mżna wrzucac do niego owoce, mozna przekładac go budyniami, masami, owocami, bita smietaną, galaretkami. bardzo dobra baza do tortów - wtedy biszkopt trzeba dodatkowo namoczyć mlekiem np. lub syropem na bazie wody i cukru. drugi stopnień specjalizacji - szarlotki. Trzeci stopień tarty do wypełniania owocami i budyniem lub bita smietaną - polecam ubijanie domowej nie z proszku - czas ten sam, koszt niewiele wyższy, a mozna regulowac ilość cukru. tarty to także super obiadokolacje na słono - w tartach z dobrym sosem np. beszamelowym, posypanych serem żółtym dziecki zjadaja niemal wszystkie warzywa - od szpinaku (który akurat i tak nie ma zbyt wielkiej wartosci) po brokuły, marchewki i co tam się wrzuci. A potem to już samo leci - murzynki, przekładańce, babeczki, muffinki. Trzeba tylko zacząc. szybkie desery - o tym pisałam. Owoce z bitą śmietaną. naleśniki (oczywiście podane z dużą iloscią owoców - terte jabłuszko, sałatka owocowa itp.). racuchy napakowane jabłkami. Zapiekane z miodem jabłuszka. Lody - oczywiście z dodatkiem owoców. Desery podajemy zawsze po głównym posiłku dnia w odstępie czasu - zawsze tylko jedną starannie przygotowaną i solidną ale odmierzoną porcję. Uczymy dziecko jedzenia powoli, rozkoszowania się. Dla miłośników słodyczy - a które dziecko ich nie lubi - codzienny deser to dobry pomysł - nie maja wtedy obsesji słodyczowej - wiedzą, że codziennie będzie coś pysznego i nowego. Od nas tylko zależy czy to pyszne będzie tez zdrowe. Ale tez wtedy pora deseru to jedyna słodka pora - nie ma czekolady w ciagu dnia, batonika w sklepie itp.

          6. Kolacje - jeśli dziecko jadło w ciągu dnia sporo - to raczej lekka - jakaś kanapeczka, gdy jadło mało - to może mieć formę drugiego obiadu - tylko lekkiego - trochę kaszy i np parowane warzywka, jeśli nie jadło nic i jest obawa, że w nocy obudzi je głód - to coś solidnego na co dziecko ma ochotę, ale nic słodkiego (skoki cukru zaburzają sen). W takich sytuacjach działają nieźle kluchy, które dzieci na ogól lubią - kopytka, leniwe, śląskie, pierożki. Przygotowanie tony czegoś takiego to dramat. ale dwa do pięciu pierogów z serem czy parę leniwych robi się nie więcej niż 10 minut.

          Wprowadziłam w domu zasadę talerz owoców (raz dziennie każdy zjada w formie przekąski porcję owoców - pokrojone na kawałki przynajmniej dwa różne, zima często są to bakalie) i warzywa do każdego posiłku (za wyjątkiem deserów ;).

          • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:08
            Mało oczywiste ale ważne - wszystkie warzywa z pleśnią wywalamy - maluchom szkodzą i instynktownie potem unikają warzyw. jeśli zapleśniał kawałek marchewki - cała włoszczyzna jest do wywalenia. Kupując zima warzywa i ziemniaki warto je wąchać - każdy podejrzany zapach je eliminuje. Dlatego zimą sprawdzają się mrożonki.
            Podobnie jest z orzechami - występuje na nich masa różnych interesujących rzeczy - orzechy oglądamy wąchamy, jak nie budzą podejrzeń, przed podaniem prażymy na patelni. To dotyczy tez takich rzeczy jak sezam itp.
            dzieci wolą dania wieloskładnikowe - np sam banan jest mało atrakcyjny jako deser. Ale banan polany topiona czekoladą lub miodem z odrobiną sezamu (jeśli dziecko nie ma obsesji że nic nie może mu chrupać :), z odrobinką bitej smietanki, czy jogurtu - to juz rzecz godna uwagi.
            fasolka szparagowa zasługuje na pogardę, ale podana z rumienioną bułeczką i ciepłym chlebkiem z masełkiem może okazać się jadalna,
            ser biały to wróg ludzkości w wieku do lat 12 przynajmniej ale w formie pasty na kanapkę z ulubionymi dodatkami jest jadalny w stopniu wysokim.
            Zupa to coś co jak najszybciej powinno zostać przelane do toalety, chyba, że mozna ja własnoręcznie posypac odrobina sera tartego, dorzucić grzanek, albo schrupać z dobrym pachnącym chlebkiem.
            Warzywa to wróg, chyba, że są częścią szaszłyka, abo składnikiem jakiegoś sosu czy dania typu chińskiego (uwaga - dzieci nie powinny jeść grzybów typu moon).

            Nie lubię stać w kuchni, więc preferuję pieczenie, garnek na parę, tarty (ciasto na nie można robić w większej ilości i mrozić), mikser i blender, przemyślane zakupy, proste przepisy i zapasy jedzenia bazowego w domu to moi sprzymierzeńcy. Przygotowanie śniadań, obiadów, przekąsek i deserów i kolacji zajmuje mi bardzo mało czasu. Czasochłonne zamówienia obiadowe składane przez dzieci (dewolaj ziemniaki i buraczki na ciepło np.) realizuje mój mąż, rzeczy typu pierogi, czasochłonne ciasta, pizze domowe robimy cała rodziną. Na co dzień w kuchni lepiej jednak żeby było szybko i prosto.
            dewolaj - to tłuczenie panierowanie, zawijanie, krojenie, ziemniaki - wiadomo obieranie, tłuczenie, odcedzanie, buraczki, tarcie, mieszanie. Dwie godziny w kuchni.
            Obiad z pary to - nastawienie kaszy/ryżu - 2 minuty, umycie pokrojenie w plastry mięsa i posypanie jakimiś ziołami - do 5 minut, wyłożenie warzyw z mrożonki i dołożenia mięsa - 2 minuty. Razem - zdrowy obiad w max 10 minut. Czy smaczny zależy tylko od tego jak się co doprawi i jak się to poda.
            • alpepe Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:26
              ryż przygotowany w garnku na parę w 10 minut?
              No, ciekawe, muszę przyznać.
              • znana.jako.ggigus Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:41
                jak się go namoczy...?
                Ja namaczam kaszę i ryż i jest szybciej.
                • alpepe Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:44
                  w garnku na parę ryż i tak jest w wanience. Pozostaje pytanie o smak i konsystencję takiego gotowanego 10 min. ryżu.
                  Kasza to inna inszość, ale też 10 minut to dla mnie dziwna sprawa.
                  • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 12:00
                    Co do smaku i konsystencji - jest normalna jeśli gotuje się kasze i ryż sypki. Zależna od ilości wody i czasu gotowania. Łatwo o błąd i nalanie za dużo wody przy torebkowych - wtedy woda z dołu obmywa sito na którym leży co ma być parowane i wszystko ma ten sam niekoniecznie dobry smak.
                    Nie polecam też parowania ryb w wersji wszystko razem - lepiej upiec ja osobno - mniej więcej w tym samym czasie się upiecze co reszta na parze ugotuje.
                • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:56
                  namaczania nie patentowałam, za wyjątkiem fasol i soczewic. Ale przy grubszych kaszach ...myśl zacna... pomysł wart uwagi: dzięki :)
                  • znana.jako.ggigus Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 12:14
                    średnioziarnista namaczam rano przed wyjściem do pracy, a gruboziarnista na noc. Spróbuj, ziarna są pełne i miękkie. I smak jest też pelny:)
                    • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 12:29
                      Na bank spróbuję :) jeszcze raz dzięki :)
              • twojabogini Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 11:55
                Alpepe, zliczyłam czas potrzebny do nastawienia całości. Potem gotuje się samo. Nic nie mieszasz. Następna czynność to wyłączenie gazu czy na czym kto grzeje. Czas gotowania ryżu i kaszy w zależności od rodzaju kaszy, gatunku i drobności przy szczelnym garnku - od momentu wrzenia do ugotowania 12 do 20 minut.
                Nie liczę tego czasu jako czasu na gotowanie - bo w tym czasie sobie spokojnie czytam, siedzę w necie, albo masuję stopy. Czy co tam mam akurat ochotę.
        • berta-death Re: odchudzanie 6latka 06.02.16, 17:55
          Problemem z żywieniem kogokolwiek, nie tylko dzieci, jest to, że większość ludzi nie umie tych potraw ani przyprawić ani estetycznie podać. A producenci niezdrowego jedzenia, potrafią. Dlatego dzieciaki i nie tylko, chętnie to jedzą. Do tego fast food, dlatego nazywa się jak się nazywa, bo nie angażuje czasu w jedzenie. Co też jest istotne w przypadku dzieci, które szybko się nudzą długotrwałą monotonną czynnością. Nawet dorośli nie mają czasu na marnowanie go przy stole.

          Jak posiłek będzie tym samym zasadom podlegał co McDonaldowy, nie będzie problemu z jego jedzeniem. Czyli ma być smaczny, ładnie wyglądający, oraz łatwo i szybko zjadalny. A niestety danie typu zupa tym zasadom przeczy, podobnie jak i dania barowe, czy mamałygi z ryżu i sosu.
      • meridia77 Re: odchudzanie 6latka 08.02.16, 11:59
        zdecydowanie masz rację, podpisuję się pod tym!
    • czoklitka Re: odchudzanie 6latka 10.02.16, 18:50
      Może nie potrafisz gotować i wszytsko partaczysz?
      To nie dawaj mu nic do jedzenia przez kilka dni i zobacz, z jaką chęcią potem będzie wżerał te warzywa/schabowego/rosół.
    • wiarusik Re: odchudzanie 6latka 11.02.16, 20:06
      jak można było tak spaść warchlaka?
      nie chciało się gotować obiadków więc "masz tu niuniek pieniążki i idź do maka". i dupa rośnie.
      jak mu nie dasz na fast fooda, to pewnie tarza się po ziemi jak w padaczce i drze mordę niczym zarzynany, co?
      lekarstwem jest pas.
      lej ilekroć podejdzie do lodówki. jak odruch Pawłowa, lodówka ma mu kojarzyć się z czymś złym.
    • kremka2014 Re: odchudzanie 6latka 15.02.16, 17:30
      Hira, stosuj zioła. Dzieci uwielbiają np. bazylie. Jogury kup naturalny, dodaj do niego dżem ulubiony i prazony slonecznik. Rozszerzaj miksoeane zupy i soczki o nowe smaki abu odwrazliwic kubki smakowe. Absolutnie żadnych chipsów i słodyczy. Tylko od wielkiego dzwonu. Jeśli coś posmakije mozesz nagrodzić jakimś ciastkiem owsianym czy suszonymi morelami. Co tam lubi. Jest duzo zdrowych przrpisow na słodycze np. z miodem, ale i tak stosuj je jako nagrody.
      • six_a Re: odchudzanie 6latka 15.02.16, 18:10
        >Jeśli coś posmakije mozesz nagrodzić jakimś ciastkiem owsianym czy suszonymi morelami.
        niektórym to się chyba zdaje, że wątek jest o uczeniu psa magicznych sztuczek.
        • 3-mamuska Re: odchudzanie 6latka 18.02.16, 01:45
          Kupuj tylko co zdrowe.
          Pokryj na talerz marchew jabłka, kalarepę, jakies owoce. I stawiaj na stole chrup z mężem.
          Mięśniowe z jogurtem i rob lody. Mozna kupi takie platikowe pojemniki.
          Deser zrob mufinki z ciemnej maki plus owoce i zachęcaj młodego, ni siła ale przykładem.

          Sprawdź czy nie ma zaburzeń bo to wstawię q nocy jest niepokojące.
          Organizuj czas tak zeby miec więcej ruchu i np po basenie daj jakies wlasnie owoce warzywa.

          Pomysł tez ze czasem moze komuś tam
          Cos nie smakować.
          Moj nienawidzi pomidorów.
          Rob śliczne kolorowe kanapki i nawet jak bedzie cos tam scigał to zapch i smak zostaje , moj sie tak nauczył jeść ogórki.

          Ponoc dzieci nie lubią nowości a nowością przestaje byc jak 21 dni ładuje na talerzu, wtedy przestaje byc czymś nowym straszym.
          U nas w szkole jest tak ze warzywko sobie lezy raz drugi 20 nie wolno go wywalić ma leżeć nie dotykać ani mięsa a nim ziemniaków ale byc, sporo dzieci po jakims czasie sięgnie.
          Ale uwaga moj nienawidzi pomidorów i warzy w kolorze czerwonym, wiec i zdarza sie mu rzucić talerzem, jeśli go zmuszę do tego zeby leżało.
      • miau.weglowy Re: odchudzanie 6latka 18.02.16, 02:48
        nie znam dzieci uwielbiajacych bazylie :D
    • iga1181 Re: odchudzanie 6latka 18.02.16, 11:02
      Generalnie dzieci w tym wieku maja dość różną dietę. Możesz spróbować zrobić jakieś kolorowe kanapki, przygotowywać kokile z owoców i warzyw. Zawsze to lepsze niż wciskanie na siłe.
    • mynia_pynia Re: odchudzanie 6latka 18.02.16, 14:14
      Wywalenie z domu wszystkiego niezdrowego. Dlaczego dziecko ma nie jeść chipsów, pić coli, skoro rodzice mogą?
      Jak nie rozumie że nie wolno to solidarnie nikt nie je.
      Jako przekąskę kupić suchary wojskowe. Raz w tygodniu kupić paczkę ulubionych łakoci i małą cole i starczy.
Pełna wersja